elle29 17.05.05, 11:20 jestem w dosyć długom związku do którego wkradła się OGROMNA nuda. Uczucie gdzieś zanikło w codziennych problemach. W kwestii seksu totalna porażka. Czy to normalne w małżeństwie w zaledwie 5 letnim stażem ? Ania Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
morlok.rap Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 11:23 A czym jest norma? :) A tak poważnie - szybko trochę. Ba! Nawet bardzo szybko. Czy normalne - może tak a może nie. wydaje mi się jednak, że nie bardzo. Gdzieś oboje przestaliście pracować nad swoją miłością. I tak to niestety się kończy. : (( Odpowiedz Link Zgłoś
julkajk Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 11:24 uważam ze nie musi i nie powinno tak być ale jak to zrobić by tak nie było pytam w poście ponizej "chcę być szczęsliwa ;-)" Wierz e ze jest to możliwe napewno ale jest to strasznie trudne. Głowa do góry Odpowiedz Link Zgłoś
drak62 Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 11:28 takie okresy "nudy" bywają chyba w każdym małżeństwie. Dla mnie bardzo ważne jest wyznaczanie wspólnych celów i realizacja. Planowanie i wspólne spędzanie wolnego czasu. Rozmawianie z partnerem na temat problemów - twoich i jego. Zmiana miejsca zamieszkania, pracy itp - to zawsze wprowadza duże ożywienie:) Odpowiedz Link Zgłoś
gomory Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 11:31 Nie, po raz pierwszy rutyna powinna Was dopasc dopiero po 10latach ;). No ale teraz dopiero macie wlasnie szanse wykazac sie pomyslowoscia, inteligencja i otwartoscia na partnera. Bez tego skladam kondolencje. Odpowiedz Link Zgłoś
elle29 Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 11:41 Dodam, ze przed małżeństwem byliśmy parą 10 lat. Prawie od dzieciństwa. I cóż, mój mąż - to mój pierwszy mężczyzna i jedyny jak do tej pory. Nawet nie wiecie jaka to pokusa dla kobiety :-) I tu następuje pewna " rozpustna" myśl w mojej głowie - czy spróbować, porównać jak to jest z innym. Czy potem jako 60 - letnia Pani żałować, że się nie spróbowało. Odpowiedz Link Zgłoś
morlok.rap Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 11:45 Próbuj - gorzej jeśli porównanie wyjdzie na niekorzyść męża - wtedy dopiero będziesz miała problem. :) Odpowiedz Link Zgłoś
gomory Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 11:46 > I tu następuje pewna " rozpustna" myśl w mojej głowie - czy spróbować, porównać jak to jest z innym. > Czy potem jako 60 - letnia Pani żałować Kobiety zyja statystycznie dluzej, wiec zawsze mozesz sprobowac innego po 60tce :). Ech ta decyzyjnosc bab... nie wiesz co zrobic? Znasz zabawe w "orzelek czy reszka" ;)? Odpowiedz Link Zgłoś
ellcia8 Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 11:56 gomory napisał: > > I tu następuje pewna " rozpustna" myśl w mojej głowie - czy spróbować, > porównać jak to jest z innym. > > Czy potem jako 60 - letnia Pani żałować > >Ja porownalam. Nie bylo wato. Fajniej jest poflirtowac (nakrecic sie), a reszte zostawic dla meza. Kobiety maja swietna wyobraznie.Wprowadz sie w odpowiedni 'nastroj', a swego sila zaciagniesz do lozka. Odpowiedz Link Zgłoś
drak62 Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 11:55 elle29 napisała: > Dodam, ze przed małżeństwem byliśmy parą 10 lat. Prawie od dzieciństwa. I cóż, > mój mąż - to mój pierwszy mężczyzna i jedyny jak do tej pory. > Nawet nie wiecie jaka to pokusa dla kobiety :-) > I tu następuje pewna " rozpustna" myśl w mojej głowie - czy spróbować, porównać > > jak to jest z innym. > Czy potem jako 60 - letnia Pani żałować, że się nie spróbowało. Wyobrazam sobie że to jest spora pokusa. Nie wiem tylko czy warto dla samego próbowania, można się rozczarować. Z drugiej strony, gdybyś bezgranicznie uległa czarowi jakiegoś konkretnego faceta to dylemat byłby całkiem spory i uzasadniony w jakims sensie:) Odpowiedz Link Zgłoś
shakir32 Re: rutyna w małżeństwie 25.05.05, 21:03 Elle29, u mnie prawie bylo tak jak u ciebie, ale moja zona moze byla 3 partnerka. Teraz znamy sie prawie 12 lat Pierwszy etap do 6 lat znajomosci Nawet nie myslalem o pokusie Drugi etap pomiedzy 6 a 10 rokiem znajomosci Kilka drobnych przygod. Albo z mojej strony kleska (przykro sie przyznac, no ale trzeba byc szczerym) albo z drugiej jakas porazka. Tylko takie przygody mnie umacnialy do mojej zony. Dla mnie, dla nas to byl tez ciezki etap. Ciezka praca, przeprowadzki co 2-3 lata Warszawa, Londyn i Frankfurt. I to chyba dostarczalo duzo emocji. Pierwsze dziecko. Ostatni czas - 2 lata Powrot do ukochanej Wawy, zostalem menadzerem, mlode panny po studiach w pracy patrzyly na mnie jak na boga. Nagle spotkalem kogos, kto pozwolil mi odkryc nowe doznania, zaczelo mi takze na tym punkcje cholernie odbijac. Podsumowujac: dla mnie w 95% skoki w bok to porazka, a w 5% to dramatyczny zmiana osobowosci i cholernie niebezpieczna rzecz. Nie ma czystego seksu pomiedzy dwojka ludzi, tak jak nie ma rozmowy bez emocji. PS. Dzisiaj wyjezdzam z zona na dlugi weekend na Mazury i mam chytry plan aby tam zakochac sie w niej na nowo, bo mamy dwojke wspanialych synow, jak to nie pomoze to przyjme oferte ze Szwajcarii i tam sie przeprowadzimy, aby dac sobie inne impulsy do dzialania. Odpowiedz Link Zgłoś
armia5 Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 12:02 Owszem , zdarzaja sie takie okresy , myśle , że w każdym związku. Ważne by starać się znaleść wspólne płaszczyzny spędzania czasu , jakies pasje , jakies hobby. Popraw mnie , jesli źle postrzegam . Piszesz na poczatku , ze jestes w długim zwiazku , a na końcu wnioskuje twój piecioletni staz . Dobrze rozumiem ? Odpowiedz Link Zgłoś
elle29 Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 12:17 :-) byliśy parą 10 lat. A potem przewlekłe " narzeczeństwo" przeszło w małżeństwo. W sumie prawie 15 lat ! Byłam w pierwszej klasie liceum jak się poznaliśmy. Mimo wielu adoratorów w międzyczasie byłam b. wierna. Odległość jaka dzieliła nas w okresie studiów ( prawie 400 km. ) nie była przeszkodą. Przyznam się, że czasami umówiłam się z jakimś facetem jednak do niczego nie doszło. A może to był błąd ? Odpowiedz Link Zgłoś
drak62 Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 13:01 elle29 napisała: > :-) byliśy parą 10 lat. A potem przewlekłe " narzeczeństwo" przeszło w > małżeństwo. W sumie prawie 15 lat ! > Byłam w pierwszej klasie liceum jak się poznaliśmy. Mimo wielu adoratorów w > międzyczasie byłam b. wierna. Odległość jaka dzieliła nas w okresie studiów ( > prawie 400 km. ) nie była przeszkodą. > Przyznam się, że czasami umówiłam się z jakimś facetem jednak do niczego nie > doszło. > A może to był błąd ? Możesz faktycznie czuć jakiś niedosyt, poznaliście się w bardzo młodym wieku i nie miałaś praktycznie szansy pobyć z innym chłopakiem/facetem. Błąd chyba polegał na tym ze tak wcześnie rozpoczęliście swoja znajomość , nie zdążyłaś się "wyszaleć" :) Odpowiedz Link Zgłoś
armia5 Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 13:33 A gdzie tam , bład , nawet nie myśl w ten sposób . Wiesz , nie chce cię urażać , ale moze warto było by, otworzyć sie bardziej na świat , na ludzi , nie wiem jak jest u was .Moze jakieś kino, jakaś randka z mężem , no nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
olamariola Re: rutyna w małżeństwie 20.05.05, 21:46 moze to byl blad, zwlaszcza ze jestes mila piekna i powabna oraz najpiekniejsza, jak stoi w innym watku, co oznacza, ze nie masz tzw. naturalnych przeszkod przed zdrada. Bylo sie zenic z pierwszym? A teraz juz po zawodach, jesli masz zasady. Rozwod tez dla ludzi, jak ogolna klapa. Tylko nie popadaj w zgorzknienie, bo przywiedniesz. Glowa do gory :) Moja cyniczna rada jest taka, sprobuj z innym, jesli jestes gotowa na ewentualne rozstanie z mezem lub zycie ze skaza do konca zycia. I nigdy przenigdy mu o tym nie mow, ani o ew. skoku w bok, ani o rozterkach. Chyba, ze oboje jestescie rozrywkowi. Znam takie luzne acz szczesliwe malzenstwa. Co kto lubi... :) Pozdrawiam cieplo. Odpowiedz Link Zgłoś
klarencja Re: rutyna w małżeństwie 17.05.05, 17:49 Nie,to nie jest normalne-taka rutyna.Twoja chęć porównania męża z innym męższczyzną świadczy o poważnych problemach w waszym związku.Powinnaś podjąć próbę rozmowy z mężem na ten temat.Sięganie po kochanka jest wyjściem złym chociaż podniecającym Odpowiedz Link Zgłoś
marmullo Re: rutyna w małżeństwie 21.05.05, 12:12 No nie 5lat i nuda.No to trzeba coś w związku zmienić.Tylko trzeba chcieć.Zycie to nie jebajka, to jebitwa.Potrzeba urozmaicić menu,a nie tylko zupki kuksu,telewizja,i pozycja klasyczna.Związkowcy trza związek ratować bo jak nie to się rozleci jak SLD. Odpowiedz Link Zgłoś
ping.tasmanski no widzisz i po co ci był ślub ????? 21.05.05, 13:56 tak byś sobie kolesia zmianiła, a tak to doopa blada i nuda do usranej śmierci Odpowiedz Link Zgłoś
marmullo Re: no widzisz i po co ci był ślub ????? 21.05.05, 15:28 wsystko może być rżnięte,ale słowo musi być święte no i co pingwinie? A sio poszedł nielot kurdupel,ze swoimi radami,dalej niż Tasmania...... Odpowiedz Link Zgłoś
ping.tasmanski Re: no widzisz i po co ci był ślub ????? 21.05.05, 16:18 marmullo napisał: > wsystko może być rżnięte,ale słowo musi być święte no i co pingwinie? > A sio poszedł nielot kurdupel,ze swoimi radami,dalej niż Tasmania...... dopisz jeszcze "a masz ty wstrętny wrogu" :) Odpowiedz Link Zgłoś
ori77 rutyna w małżeństwie 21.05.05, 23:54 Droga Elle, rutyna w malzenstwie to bardzo powszechny problem, z ktorym kazdy zwiazek boryka sie jak umie. Moj zwiazek tez to dotknelo, ale poniewaz jestesmy tzw. 'zwiazkiem otwartym', rekompensujemy to sobie nowymi (takze erotycznymi) znajomosciami z plcia przeciwna. W moim przypadku jednak jest to o tyle latwe, ze nie ma miedzy nami tzw. milosci romantycznej, a jedynie przyjacielskie przywiazanie i szacunek do siebie, co w praktyce oznacza, ze tzw. 'skoki w bok' zadnej strony nie rania. Inaczej sie jednak sprawa ma w przypadku partnerow, ktorzy sie kochaja. Ewentualne rany i bol sa bowiem nieuniknione. Jesli wiec wolisz ich sobie i mezowi zaoszczedzic, moze jednak powinnas sie skoncentrowac na ozywieniu swojego zwiazku i to na dwoch najistotniejszych dla niego plaszczyznach: seksualnej (poprzez wprowadzenie jak najwiekszego urozmaicenia do tej sfery zycia) i intelektualnej (poprzez nawyk czestych i w miare ciekawych rozmow i dyskusji wlaczajac tez do nich znajomych czy przyjaciol, abyscie nie byli ciagle zdani tylko na samych siebie). Sugerowane przez przedmowcow urozmaicenie w sposobie spedzania razem wolnego czasu tez byloby oczywiscie bardzo wskazane. Odpowiedz Link Zgłoś