Dodaj do ulubionych

Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to samo!

18.05.05, 02:23
I to w jakim stylu!!!

Wyjechałem do Danii trzy lata temu, żebym mógł łatwiej pogodzić się z rozstaniem z miłością mojego życia, o której mimo to nie zapomniałem, choć chciałem bardzo. Byłem tak zawidziony rozpadem poprzedniego związku (siedmioletni okres pełnego zaufania bez wspólnego mieszkania i ślubu), że przez te lata w Danii nikogo sobie nie znalazłem, a nawet nie szukałem.
Około pół roku temu przyszwędała się w moje życie dziewczyna, która jak mi się wydawało nie była w stanie niczym mi zaimponować. Ani urodą, ani intelektem, ani niczym innym czym imponują kobiety... no, może poza ochędożnością, jak tę babską cechę nazywał wieszcz z Czarnolasu.

Poznaliśmy się gdy odwiedziła mnie zimą mama. Wyhaczyła ją gdzieś w metrze jak czytała polską gazetę, bądź książkę. Gdy uznała, że jesteśmy rówieśnikami, zaprosiła ją do domu, a ta zaraz zaczęła się wykazywać umiejętnościami jak zmywanie, gotowanie, prasowanie i takie tam. Wrażenia nie robiło to na mnie żadnego, do momentu gdy zauważyłem że jej rzeczywiście na mnie zależy i że ona mi te gary myje za darmochę prawie codziennie właśnie po to żeby mi imponować. Zaimponowała. Potrafi załatwić wszystko, nawet gdyby miała przekopać całą Kopenhagę. Nie ma dla niej rzeczy nie do załatwienia i to rzeczywiście mi imponowało.
Zaimponowała mi też kiedy w końcu u niej w domu udało się jej mnie przelecieć. Nigdy wcześniej nie kochałem się tak jak z nią. Było nam ze sobą dobrze, mimo iż czułem, że nic do niej nie czuję.

Kilka tygodni temu wpadł do mnie kumpel. Najlepszy kumpel. Wypiliśmy flaszkę polskiej wódki. Jak zawsze było nam mało, więc wyszliśmy gdzieś w miasto żeby się dopić. Spotkaliśmy ją na przystanku. Pojechała z nami. My się zdrowo narąbaliśmy, ona wypiła ze trzy piwa. Atmosfera była gorąca, jak to w bluesowej knajpce. Więc alkohol zadziałał jak to alkohol.
Wracając pieszo obok jej domu szliśmy już nic nie mówiąc, bo tak byliśmy pijani. Ja poszedłem do siebie, a kumpel do niej. Patrzyłem na nich jak odchodzą ode mnie bez słowa i widziałem już pożądanie na jej twarzy.

Rano wpadł do mnie biegiem kumpel i z głupim wyrazem twarzy usiadł na materacu pod scianą. Zapytałem: "przeleciałeś ją?" Kiwnął głową, że tak. Zrobiłem dobrą minę do złej gry, bo przecież pretensji mieć nie mogłem. Nie byliśmy "chłopakiem i dziewczyną" ani tym bardziej kimś więcej. Jemu było głupio, a ja zrozumiałem, że rzeczywiście zależało mi na tej kurze domowej i coś do niej czułem, mimo że absolutnie nie była w moim typie.

Gryzę się z tym do dziś. Ona też. Już nie przychodzi zmywać mi garów. Nie wydzwania do mojej matki. Nie rozmawiałem z nią nawet od tego czasu. Najgorsze, że wtedy też była u mnie mama i domyśliła się całej sytuacji. Jest mi głupio przed mamą i za nią, i za kumpla i za siebie też.
Ona była u mnie jeszcze następnego wieczora, a właściwie u mamy. Ja nawet na nią nie spojrzałem. Zamknąłem się bez słowa w pokoju i poszedłem spać. Myślałem, że szlag mnie trafi i że mi serce pęknie. Wyszła, niby nigdy nic i potem już nie wróciła. Nie spałem dwie noce.

I tu przychodzi czas na wyciągnięcie esensji z moich doświadczeń.
Obojętnie czy ładna czy nie, gruba czy chuda, bogata czy biedna, mądra czy głupia, ochędożna czy szlampa, każda kiedyś puści się, jak te dwie które na mnie trafiły. Obie były w sumie podobne. Z dobrych rodzin, nie bały się pracy, dbały o reputację... no takie tam. I obie w końcu poszły w tango przygnębiając mnie jak nikt inny. Zwłaszcza, że jestem cholernie monogamiczny.
Dlatego dochodzę do wniosku, że jeśli już spadać z konia, to niech to będzie przynajmniej śliczna, rasowa klacz, a nie jakaś pociągowa kobyła albo inna byle habeta.

Pozdrawiam, Grzegorz 30 lat
Obserwuj wątek
    • aleebaba Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 02:40
      no podsumowanie i wnioski typowe, natomiast sam dales sobie odpowiedz- nie
      mozesz miec pretensji. pewnie biedna czula, ze na darmo zmywa te gary,
      powinienes wiedziec, ze chodzilo jej o zwiazek i milosc, a nie zalozenie
      organizacji charytatywnej.
      nie widziala nic z Twojej strony, co ulatwilo jej zainteresowanie sie Twoim
      kumplem. zreszta moze miala nadzieje, ze do tego nie dopusscisz i okazesz, ze
      Ci zalezy? ale Ty ani wczesniej ani potem tego nie zrobiles. systuacja
      powtorzyla sie juz drugi raz- pytanie nie co z kobietami jest nie tak, ale z
      Toba!!!!
      • gregkopen To nie tak znowu. 18.05.05, 02:52
        Może i masz rację. Ale wiesz... pomalowałem jej mieszkanie. Zorganizowałem przeprowadzkę. Nawet kilka razy poszedłem z nią do tego jej egzotycznego kościoła, bo nie jest katoliczką. No to chyba tak całkiem jej nie olewałem. Zresztą zawsze starałem się sam te gary sprzątnąć nim wpadnie, żeby jej nie dać pretekstu do krzątania się w mojej kuchni.

        Ja tylko nie kupowałem kwiatów i pierścionków. Czy to jest powód żeby od razu puszczać się z moim najlepszym kumplem?
        Wiem że tego żałuje. Wiem, że żałowała już nazajutrz rano, bo kumpel wspominał, że prosiła go aby mi o tym nie powiedział. Ale powiedział i... szlag mnie trafia.
        • aleebaba Re: To nie tak znowu. 18.05.05, 09:22
          porownaj posty kobiet i mezczyzn i zastanow sie... naprawde sadzisz, ze
          pomalowanie chaty czy wyjscie z nia do kosciala to przejaw uczucia, czy
          zaangazowania? od poczatku Ci nie zalezalo, wiec zapomnij. Tym bardziej, ze
          najpierw musisz zmienic stusunek do kobiet i zastanowic sie na poczatku
          znajomosci, jaki jest jej cel- wygodne korzystanie z uslug praczki, czy
          poznawanie siebie i budowanie fajnej relacji. bo jak na razie to mentalnie masz
          szanse jedynie na klacze i kobyly, jak sie tu wyraziles. na pewno nie na
          monogamiczny, szcesliwy zwiazek z kobieta.
    • margot_may Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 03:29
      wydaje ci się tylko, że ci zależało.
    • kaganowicz Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 03:39
      1. Fajan historia. Twoim bledem bylo ze nie miales dwoch innych w notatniku.
      Porzadny facet zawsze ma trzy adresiki w pogotowie. Wiecej to za duzo, mniej to
      ryzykowne ale trzy t w sam raz. Ona wychodzi z kumplem a ty za kartke i do nr 2
      lub 3. Jedna zawsza jest dostepna.

      2. Jasne ze ona podkrecala magnes. Wiesz takie od garow to sa nawet dobre tylko
      ten kosciol egzotyczny mnie martwi bo tam jej wode z mozgu zrobia a ona podaj
      dalej tobie.

      3. Nie badz zyla. Najlepszy kumpel a ty mu zalujesz?! Powiedz mu ze oczekujesz
      zadoscuczynienia w naturze. Ma cie poznac z jakas sliczna klaczka. Sliczna bo
      za kare. Ze sie jeszcze nie wyplacil.

      4. Wydaje mi sie ze musisz przyspieszyc tempo stawiania kresek na kafelkach w
      lazience. Widocznie masz duze braki.
      gregkopen napisał:

      > I to w jakim stylu!!!
      >
      > Wyjechałem do Danii trzy lata temu, żebym mógł łatwiej pogodzić się z
      rozstanie
      > m z miłością mojego życia, o której mimo to nie zapomniałem, choć chciałem
      bard
      > zo. Byłem tak zawidziony rozpadem poprzedniego związku (siedmioletni okres
      pełn
      > ego zaufania bez wspólnego mieszkania i ślubu), że przez te lata w Danii
      nikogo
      > sobie nie znalazłem, a nawet nie szukałem.
      > Około pół roku temu przyszwędała się w moje życie dziewczyna, która jak mi
      się
      > wydawało nie była w stanie niczym mi zaimponować. Ani urodą, ani intelektem,
      an
      > i niczym innym czym imponują kobiety... no, może poza ochędożnością, jak tę
      bab
      > ską cechę nazywał wieszcz z Czarnolasu.
      >
      > Poznaliśmy się gdy odwiedziła mnie zimą mama. Wyhaczyła ją gdzieś w metrze
      jak
      > czytała polską gazetę, bądź książkę. Gdy uznała, że jesteśmy rówieśnikami,
      zapr
      > osiła ją do domu, a ta zaraz zaczęła się wykazywać umiejętnościami jak
      zmywanie
      > , gotowanie, prasowanie i takie tam. Wrażenia nie robiło to na mnie żadnego,
      do
      > momentu gdy zauważyłem że jej rzeczywiście na mnie zależy i że ona mi te
      gary
      > myje za darmochę prawie codziennie właśnie po to żeby mi imponować.
      Zaimponował
      > a. Potrafi załatwić wszystko, nawet gdyby miała przekopać całą Kopenhagę. Nie
      m
      > a dla niej rzeczy nie do załatwienia i to rzeczywiście mi imponowało.
      > Zaimponowała mi też kiedy w końcu u niej w domu udało się jej mnie
      przelecieć.
      > Nigdy wcześniej nie kochałem się tak jak z nią. Było nam ze sobą dobrze, mimo
      i
      > ż czułem, że nic do niej nie czuję.
      >
      > Kilka tygodni temu wpadł do mnie kumpel. Najlepszy kumpel. Wypiliśmy flaszkę
      po
      > lskiej wódki. Jak zawsze było nam mało, więc wyszliśmy gdzieś w miasto żeby
      się
      > dopić. Spotkaliśmy ją na przystanku. Pojechała z nami. My się zdrowo
      narąbaliś
      > my, ona wypiła ze trzy piwa. Atmosfera była gorąca, jak to w bluesowej
      knajpce.
      > Więc alkohol zadziałał jak to alkohol.
      > Wracając pieszo obok jej domu szliśmy już nic nie mówiąc, bo tak byliśmy
      pijani
      > . Ja poszedłem do siebie, a kumpel do niej. Patrzyłem na nich jak odchodzą
      ode
      > mnie bez słowa i widziałem już pożądanie na jej twarzy.
      >
      > Rano wpadł do mnie biegiem kumpel i z głupim wyrazem twarzy usiadł na
      materacu
      > pod scianą. Zapytałem: "przeleciałeś ją?" Kiwnął głową, że tak. Zrobiłem
      dobrą
      > minę do złej gry, bo przecież pretensji mieć nie mogłem. Nie
      byliśmy "chłopakie
      > m i dziewczyną" ani tym bardziej kimś więcej. Jemu było głupio, a ja
      zrozumiałe
      > m, że rzeczywiście zależało mi na tej kurze domowej i coś do niej czułem,
      mimo
      > że absolutnie nie była w moim typie.
      >
      > Gryzę się z tym do dziś. Ona też. Już nie przychodzi zmywać mi garów. Nie
      wydzw
      > ania do mojej matki. Nie rozmawiałem z nią nawet od tego czasu. Najgorsze, że
      w
      > tedy też była u mnie mama i domyśliła się całej sytuacji. Jest mi głupio
      przed
      > mamą i za nią, i za kumpla i za siebie też.
      > Ona była u mnie jeszcze następnego wieczora, a właściwie u mamy. Ja nawet na
      ni
      > ą nie spojrzałem. Zamknąłem się bez słowa w pokoju i poszedłem spać.
      Myślałem,
      > że szlag mnie trafi i że mi serce pęknie. Wyszła, niby nigdy nic i potem już
      ni
      > e wróciła. Nie spałem dwie noce.
      >
      > I tu przychodzi czas na wyciągnięcie esensji z moich doświadczeń.
      > Obojętnie czy ładna czy nie, gruba czy chuda, bogata czy biedna, mądra czy
      głup
      > ia, ochędożna czy szlampa, każda kiedyś puści się, jak te dwie które na mnie
      tr
      > afiły. Obie były w sumie podobne. Z dobrych rodzin, nie bały się pracy, dbały
      o
      > reputację... no takie tam. I obie w końcu poszły w tango przygnębiając mnie
      ja
      > k nikt inny. Zwłaszcza, że jestem cholernie monogamiczny.
      > Dlatego dochodzę do wniosku, że jeśli już spadać z konia, to niech to będzie
      pr
      > zynajmniej śliczna, rasowa klacz, a nie jakaś pociągowa kobyła albo inna byle
      h
      > abeta.
      >
      > Pozdrawiam, Grzegorz 30 lat
      • the_real_kris Swietna odpowiedz 24.05.05, 11:43
        sam bym lepiej nie odpisal.
    • ping.tasmanski Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 08:04
      ten fragment jest najlepszy :) :
      > Dlatego dochodzę do wniosku, że jeśli już spadać z konia, to niech to będzie pr
      > zynajmniej śliczna, rasowa klacz, a nie jakaś pociągowa kobyła albo inna byle h
      > abeta.
    • tonya4 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 08:41
      Jaka fajna historia.No, ale NAJLEPSZY kumpel pozostal najlepszym .I do niego nic nie masz, prawda? A ona? Kim tak naprawde byla dla Ciebie? Pewne czula, ze nikim.Dopiero ,gdy poszla z kumplem, zrozumiales, ze Ci zalezalo.Ale najpierw na zimno pozwoliles by poszla.Bo przeciez patrzyles jak odchodza.Nie zatrzymales. Przychodzila, pomagala, Ty laskawie pozwalales sie obslugiwac.Miala zebrac o jakies uczucie?O deklaracje? Chate jej pomalowales...Jak kolega.Z Twojego postu bije obojetnosc wobec niej.Jest, to jest, nie ,to nie.Moze tak bardzo czekala, ze ja zawolasz, zapytasz, co wyprawia?Bylby to pierwszy przejaw emocji i jakiegokolwiek uczucia .Ale Ty nie.A teraz ja podsumowales.I znowu masz powod do cierpien.Wiesz co? Najlepiej znowu upij sie z NAJLEPSZYM kumplem.
      • poprioniony Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 09:25
        Zasmierdzialo racuchami.
    • dorotakb Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 10:43
      Masz 30 lat a zachowujesz się jak 15 latek. Wierz w to, że wszytskie kobiety
      się puszczają a na 100% będziesz trafiał na same takie które się puszczają. . .
      A wyobraż sobie, że jak od każdej reguły
    • czarna_porzeczka Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 10:45
      jakos nie pasuje mi tytul twojego posta do tresci. "zaufalem babie.. ". do
      cholery, gdzie w historii, ktora opisales, jest zaufanie do tej dziewczyny.
      sorry, ale ty nic jej nie dales, zaufania takze nie. czego ty oczekujesz, ze
      laska bedzie ci myla gary sprzatala, a ty nawet na nia nie spojrzysz? wcale sie
      nie dziwie, ze dala sobie wreszcie spokoj z toba. bo ilez mozna czekac na jakis
      ludzki odruch?
      ej, stary, zle z toba
    • tony82 A mi się wydaje, że to bujda:] 18.05.05, 10:46

      • ping.tasmanski Bujda czy nie.... 18.05.05, 11:14
        chociaz raczej bujda. No bo jaki normalny facet przezywał by to że panna na
        krórej mu nie zalezy bzykała się z kumplem?
        To jednnak stwierdzenie
        > Dlatego dochodzę do wniosku, że jeśli już spadać z konia, to niech to będzie pr
        > zynajmniej śliczna, rasowa klacz, a nie jakaś pociągowa kobyła albo inna byle h
        > abeta.
        jest thebesciacie :)
    • trzydziecha1 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 11:38
      Gośniu, a nie pomyślałeś, że ona właśnie przez Twoj chłod i obojętność to
      zrobiła? Nic jej nie dawałeś z siebie, tylko brałeś, i teraz masz pretensje?
      Z każdą będzie tak samo, bo jesteś żałosnym, zimnym draniem.
      • ping.tasmanski Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 11:44
        skąd możesz wiedziec dlaczego bzykneła kolesia. to jest spekulacja. Równie
        dobrze może być z niej niezła kqrwa :)
        • trzydziecha1 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 12:03
          intuicja mi mowi :PPPPPPPPPP
          ------------------------
          Głodna jestem.
          • ping.tasmanski Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 12:04
            jest takie powiedzenie że każdy mierzy swoją miarą :)
            • trzydziecha1 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 12:07
              Chyba nie klasyfikuję się jako zimny drań. A dlaczego TY zakładasz, że ona
              mogła być k.wą? Gdyby była, nie przyjaźniłaby się z jego mamuśką :) i sama nie
              matkowałaby mu.
              ------------------------
              Głodna jestem.
              • ping.tasmanski Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 12:18
                Ja nie powiedziałem czy była z niej qu.. czy nie. Podalem tylko alternatywną
                odpowiedź do Twojej. Gdzie leży prawda nie wiem, Ty także tego nie wiesz
                • trzydziecha1 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 12:57

                  Ale mam prawo powieedzieć co myslę? Tak? Dziękuję łaskawco.
                  ------------------------
                  Głodna jestem.
                  • ping.tasmanski Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 13:08
                    > Ale mam prawo powieedzieć co myslę? Tak? Dziękuję łaskawco.
                    Oczywiście że masz prawo powiedziec co myślisz.
                    Tak samo jak ja mam prawo powiedzieć co myśle o takiej spekulacyjnej opinii.
                    Nie ma za co dziękowac :)

                    • trzydziecha1 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 13:09

    • miauuuuu Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 13:20
      Jejku, Panie i Władco, będziesz tak podchodził do sprawy to ciągle będzie to
      samo... Śmieszne jest to co napisałeś, traktowałeś pannę jak rzecz i się
      dziwisz, że postąpiła w taki sposób? Hehe a może to ona powinna 'zabiegać o
      Twoje względy'?
      A baby wasz w nosie:PPP

      Phi



      • zajefajny Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 13:30
        Typowa historia ludzi na wygnaniu. Laska szukala nie Ciebie, ale kogos - byle
        kogo, żeby sie zahaczyć za granicą. No i dała tyłka twojemu kumplowi.
        Teraz myje gary u niego.Takie jest życie chłopie.
    • gregkopen Kilka autorskich wyjaśnień. 18.05.05, 14:12
      Najlepszy kumpel nadal jest moim najlepszym kumplem, stąd wiem, że ona nie "myje garów" u niego. Od tego czasu się nie widzieli.

      Owszem jestem "zimnym draniem", ale to wynika z tego, że po rozpadzie poprzedniego związku, gdzie robiłem co mogłem aby go ocalić, a i tak nic z tego nie wyszło, mam niezabliźnione rany i w związku z tym stałem na zewnątz nieczuły jak stary grobowiec, choć wewnątrz jestem kochliwy jak stado królików. Nawet nie wiem czy to nie jest jakaś choroba psychiczna, jakiś "syndrom swojej ex", który wali mi w dekiel i robi z wrażliwego faceta ss-manna.

      Wszystkim, którzy twierdzą, że puściła się mi na złość, lub żeby przyatakować najlepszego kumpla, odsyłam do fragmentu gdzie napisałem, że nazajutrz poprosiła go żeby mi o tym nigdy nie powiedział i że przyszła do mnie tego samego dnia, licząc pewnie, że najlepszy kumpel pozostał lojalny wobec niej, a nie ze mną.

      Wszystkim tym, którzy uważają, że gdy używam słów takich jak: baba, puściła, poszła w tango etc, to robię to by obrażać lub poniżać kobiety, stanowczo mówię nie. Jeśli jednak ktoś z Was poczuł się tym urażony - PRZEPRASZAM.

      PS

      To porównanie klaczy do habety i kobyły jest rzeczywiście niesmaczne, ale i ja jestem zniesmaczony całą tą sytuacją. Za nie również przepraszam, mimo że zachwyciło też kilka osób.
      • trzydziecha1 Re: Kilka autorskich wyjaśnień. 18.05.05, 14:17
        Zależy Ci na niej jeszcze czy nie?
        Jesli to prowokacja, to przekliam cie i dostaniesz kurzajek na d.pie.
        • gregkopen A bo ja wiem. 18.05.05, 14:23
          Zależy, co znaczy zależy?

          Jeśli zależy oznacza, że chciałbym z nią być, to nie. Nie mógłbym czuć się dobrze wiedząc, że najlepszy kumpel zna tajemnice mojej alkowy.

          Jeśli jednak zależy oznacza, że pomalowałbym jej drugi raz mieszkanie i gdyby miała kłopoty, to pomógłbym jej żeby z nich wyszła, to wówczas można powiedzieć, że tak, zależy mi.

          Zaręczam, że nie jest to prowokacja, ale niestety najprawdziwsza historia. Inaczej nie chciałoby mi się tyle bazgrać.
          • trzydziecha1 Re: A bo ja wiem. 18.05.05, 14:28
            Nie przesadzasz z tajemnicą alkowy? Nie sądzę, zeby sie zwierzała kumplowi. Noa
            ale jeśli nie ma iskry bożej między Wami, to trudno.
            W każdym razie, ja na Twoim miejscu odezwałabym sie do niej i powiedziała to,
            co tu napisałeś, tj. że że może na Ciebie liczyć, t Wam obojgu poprawi
            samopoczucie.
          • tonya4 Re: A bo ja wiem. 18.05.05, 14:30
            ale na kumplu Ci zalezy? Pozostal najlepszy. W zyciu nie zrozumiem facetow...
            • gregkopen jak to....????!!!!! 18.05.05, 14:35
              Kumpel to kumpel!!!
              A w czym on niby miałby być winny? Przecież jej nie zgwałcił. Lojalnie mi o wszystkim powiedział. Zresztą, z kumplem nie sypiałem, a z nią tak.
              • trzydziecha1 Re: jak to....????!!!!! 18.05.05, 14:36
                Zara zara, nie musiał iść z nią do wyrka, przecież siłą go nie wzięła?
                • gregkopen Re: jak to....????!!!!! 18.05.05, 14:44
                  Nie znasz jej :)

                  Gdyby nie jej determinacja, nigdy nie widziałbym jej nagiej, a tak....

                  Kumpel też jest kawalerem, jest nawet ode mnie starszy. Jestem pewien, że nie "seksualizował" się... może nawet i kilka lat. Wcale mu się nie dziwię.

                  Co się tam wydarzyło jest jednak dla mnie tajemnicą. Ja nie pytałem, a on nie opowiadał. Ona znikła jak kamfora.
                  • trzydziecha1 Re: jak to....????!!!!! 18.05.05, 14:51
                    Nic o niej nie wiesz, nawet jej poszukać nie możesz?
                    Kumpla się lepiej nie pytaj, Zresztą, to nie mydło, sie nie wymydli :D
              • tonya4 Re: jak to....????!!!!! 18.05.05, 14:44
                Zawsze mi sie wydawalo, ze najlepszy kumpel to taki jak przyjaciel.Ona go tez nie zgwalcila.A on wykazal sie nielojalnoscia wobec Ciebie.Byles z nia razem, czy nie?On o tym wiedzal, ale za ta noc po pijaku obarczasz tylko ja wina.On byl kumplem od dluzszego czasu, myle sie? Ona na zadna deklaracje nie mogla liczyc.Nie wiedziala kim byla dla Ciebie.Nadal uwazasz, ze nikim.Jako facet powinienies sie nia zaopiekowac.Byla tez zalana.Pomijajac Twoje emocje uwazam, ze tak po ludzku jestes niesprawiedliwy.
                • gregkopen nie obwiniam jej 18.05.05, 14:50
                  ...tylko kobiecą fizjologię. Domniemaną w dodatku. Mi jest jej nawet żal, bo ja wiem o tym, że ona sobie grubsze plany ze mną szyła. Widać to było na kilometr. Zaczęła nawet o tych planach rozmawiać z moją matką na boku, a mama i tak mi o tym, rzecz jasna, powiedziała.

                  Ja przecież nie zwyzywałem jej, nie zarzuciłem niczego. Ona sama wie, że zmarnowała wszystko to co we mnie zainwestowała, bo zdążyła mnie bardzo dobrze poznać. Mimo to jednak odchodząć z najlepszym kumplem do siebie spokojnie spojrzała mi w oczy i poszła. Tylko to mnie boli, a nie to, że się kobiety kochają w ogóle.
                  • trzydziecha1 Re: nie obwiniam jej 18.05.05, 14:53
                    A ja rozumiem ją. Wcale nie kwestia sesku. To była demonstracja: Obudź się
                    gościu ! Niech stanę się w końcu Kimś dla ciebie.
                    • gregkopen Re: nie obwiniam jej 18.05.05, 14:54
                      No i demonstrując, wylała dziecko z kąpielą.
                      • trzydziecha1 Re: nie obwiniam jej 18.05.05, 15:10
                        Aha, dlatego "jej nie obwiniam"????? Ty zastanów się czy obwiniasz czy nie.
                  • tonya4 Re: nie obwiniam jej 18.05.05, 14:56
                    mysle, ze brak uczuc z Twojej strony pozwala Ci tak mimo wszystko tak spokojnie do tego podejsc.Wg. mnie po to spojrzala Ci w oczy , abys ja zatrzymal.Nie zrobiles tego dajac jej tym samym odpowiedz na nie zadane przez nia pytanie.A kobieca fizjologia nie ma tu nic do rzeczy.
                    • gregkopen Re: nie obwiniam jej 18.05.05, 14:59
                      Jak to nie ma?
                      A co to było, polityka?
      • tony82 Re: Kilka autorskich wyjaśnień. 18.05.05, 15:02
        A co to za najlepszy kumpel, który posuwa panienkę, która się podoba w jakiś
        tam sposób jego ziomkowi?
    • yoma Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 14:50
      Podsumowując - żenada.

      "Udało się jej mnie przelecieć" - kumpla nie musiała prosić, to teraz masz. A
      dalej mi się nawet gadać nie chce.
    • mamba8 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 14:54
      Może cię kochała, liczyła na coś więcej niż żebyś jej malował mieszkanie.
      Nikt do końca nie może znać jej prawdziwych intencji......moze to był tylko
      seks z tym kumplem?? Tak jak wy mówicie :P
      Nie kochałeś jej inaczej byś troszeczkę inaczej podszedł do całej sprawy.
      Dlaczego miałaby być tobie wierna skoro nie była dla ciebie kimś szczególnym?

      Wydajesz się egoistą-wykorzystałeś jej uczucia.
      • gregkopen Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 14:58
        Jak to nie była kimś szczególnym?

        Jak ja już z kimś idę do łóżka, to to już jest ktoś szczególny!!! Celowo wspomniałem o moim umiłowaniu do monogamii!!!
        • mamba8 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 15:08
          Nie okazałeś jej tego najwidoczniej. Mówiłeś jej że ją kochasz? Bo wiesz nie
          każdy jest wróżką. Kobieta musi się czuć tą jedyną najważniejszą i co
          najważniejsze kochaną. Nie mówię o kwiatach.
          • yoma Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 15:15
            Jaką kochaną, praczkę se znalazł, a w ramach wynagrodzenia pozwolił się
            przelecieć. Znaczy, dał jej dupy za zmywanie garów. I jeszcze ma pretensje :PPP
          • mamba8 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 15:22
            Odpowiedz sobie szczerze co najbardziej cię boli: mnie się wydaje że to urażona
            duma oczywiście moge się mylić. Czemu pozwoliłeś jej pójść z kumplem? Nie
            podejrzewałeś jak to się skończy?
        • po_godzinach Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 15:19
          To dość dramatyczna opowieść. Jak z filmu).
          Jestes pewnie romantycznym idealistą).
          To, co opicujesz jest ceną bezkompromisowości.

          Możesz ja odnaleźć, ale czy chcesz i będziesz umiał - potem?
          • gregkopen owszem, owszem 18.05.05, 15:46
            Jestem romantycznym idealistą, nawet jeśli w masce zimnego drania.

            Jeśli coś nie jest idealne, lepiej żeby tego wcale nie było. Tak właśnie uważam.

            Niemniej trochę jeszcze pewnie poboli...
            • tonya4 Re: owszem, owszem 18.05.05, 15:51
              Poboli? Ale co?Uwazasz, ze bylo idealnie?Bo nie musiales sie deklarowac?Bo jak piszesz-to ona wszystko zaczela?Byles rozgrzeszony z checi starania o nia?Wiec co Cie boli? Mnie by bolalo swinstwo kumpla.No, ale on pozostal najlepszy.Wiec o co biega?
              • gregkopen Jakie świństwo? 18.05.05, 15:57
                On zielonego pojęcia nie miał, że ja coś do niej czuję. Ja zresztą też nie. Wiedział, że z nią sypiałem i to wszystko.
                • tonya4 Re: Jakie świństwo? 18.05.05, 16:04
                  no to teraz juz wiesz.Tylko, czy warto bylo takim kosztem sie dowiadywac?To niech Cie boli, ale nie zwalaj na nia.Wcale nie zaufales po raz drugi.Po prostu za pozno zorientowales sie , ze zaczyna Ci na niej zalezec.Ale to juz calkiem inna bajka
                  • gregkopen a, to prawda. 18.05.05, 16:11
                    I wcale na nią nie składam odpowiedzialności. Już gdzieś o tym pisałem. Ja jej naprawdę współczuję. Znam ją też już trochę i wiem dlaczego nie zadzwoniła od wtedy, choć wcześniej miała w zwyczaju dzwonić kilka razy dziennie. Tak do mnie, jak i do mamy do Polski. Ona mnie zna i wie, że ja też to wiem...
                    A cena... rzeczywiście za wysoka. Nie spodziewałem się.
                    • po_godzinach Re: a, to prawda. 18.05.05, 16:14
                      spróbuj jej wybaczyć

                      przecież ją rozumiesz

                      choć własnie to, że rozumiesz, Cie boli
                      • gregkopen no a najlepszy kumpel...? 18.05.05, 16:23
                        Przed nim wyjdę na frajera. Przed sobą zresztą też. Mnie naprawdę nic bardziej nie boli jak poligamia... Nie rozumiem tego zjawiska! Dziwię sięwiększości facetów, którzy zabierali tu głos, radząc mi żebym na takie sytuacje miał zawsze kilka numerów telefonu w portfelu. Ja tak nie umiem.
                        • po_godzinach Re: no a najlepszy kumpel...? 18.05.05, 16:28
                          gregkopen napisał:

                          > Przed nim wyjdę na frajera. Przed sobą zresztą też. Mnie naprawdę nic
                          bardziej
                          > nie boli jak poligamia... Nie rozumiem tego zjawiska! Dziwię sięwiększości
                          face
                          > tów, którzy zabierali tu głos, radząc mi żebym na takie sytuacje miał zawsze
                          ki
                          > lka numerów telefonu w portfelu. Ja tak nie umiem.



                          jesli to najlepszy kumpel rzeczywiście, to na frajera nie wyjdziesz

                          to nie jest poligamia co wam sie w trojke przytafilo
                          to dla was wszystkich jakis dramat

                          nie podchodz do tego ambicjonalnie bo to nie ma sensu

                          skoro ty wiesz ona wie kumpel wie - coz wiecej potrzeba?
            • po_godzinach Re: owszem, owszem 18.05.05, 15:54
              Prawdę mówiąc, zgadzam się z Tobą.
              Sama tak mam).

              A niech boli, co tam - przynajmniej wiesz, co Cie boli).

    • widokzmarsa Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 15:22
      po przeczytaniu 1/2 mówię wynocha z tym do cosmo - dział fantastyki
      • gregkopen nudziarzu 18.05.05, 15:58
        Pewnie masz nudne życie, dlatego nie wierzysz innym.
        • widokzmarsa Re: nudziarzu 18.05.05, 16:17
          nudne nigdy, teraz troche spokojne.
          Jesli to prawda co piszesz to:
          - nikomu nie zaufałeś, przynajmniej nic takiego z tego co piszesz nie wynika .
          - wykazałeś zrozumienie sytuacji 12 latka - przeciez jak ona przychodziła to
          chciała bys ją robił a nie jej mieszkanie, przynajmniej od czasu do czasu ale
          lepiej jak najczęsciej
          - większość interesujących i ciekawych ludzi zdradza i bywa zdradzanymi -
          trzeba z tym nauczyć się żyć. Seks najczęściej to tylko seks.
          • gregkopen nie umiem 18.05.05, 16:20
            Nie umiałbym z tym żyć.
            Ja nie dupczę na boku i tego będę oczekiwał od partnerek, o ile sięjeszcze na jakąś skuszę po tych jazdach...
            • yoma Re: nie umiem 18.05.05, 16:23
              Na jakim boku?

              Cały czas pilnie udowadniasz, że ona nie twoja, a ty nie jej, to o co ci w
              ogóle chodzi? Pies ogrodnika?

              "A jak to robią węże? Na boku, panie, na boku..."
              • gregkopen Re: nie umiem 18.05.05, 16:26
                Wolę być psem ogrodnika niż świętym mikołajem. Taki jużjest u mnie ten "taniec godowy". Trochęto dłużej trwa niżu innych i inaczej wygląda. Ale żeby od razu... takie coś? Zabij, nie pojmę!
                • tonya4 Re: nie umiem 18.05.05, 16:33
                  Powiem tak.Twoje zycie.A Ty patrzysz, ze wyjdziesz na frajera przed kumplem, ktory przespal sie z nia.Dla mnie to juz nie kumpel.W zyciu facetow nie zrozumiem.Gdyby mi zalezalo, to nie zastanawialabym sie.Ludzie nie takie rzeczy sobie wybaczali.No ale powtorze jeszcze raz-to Twoje zycie.
                  • kapsel_piwny Re: nie umiem 18.05.05, 16:46
                    greg, tonya ma racje. Jesli cie boli, to - mimo wszystko- lepiej wyjasnic
                    wszystko do konca z ta kobieta. Naprawde oczyscic te sytuacje, bez wzgledu na
                    to, ze faktycznie moze zabolec, bo zabolec to moze tylko prawda, a tej dowiesz
                    sie w drodze wyjasnien i komunikacji. Sam piszesz, ze nie rozmawiales z nią od
                    tamtego czasu, ze w jakis sposob unikacie kontaktu, co jest w sumie zrozumiale,
                    ze wzgledu na dosc trudna sytuacje, jaka zaistniala pomiedzy wami, ale jak na
                    razie to wszystko , o czym pisales oparte jest na domyslach, ze ty wiesz i ona
                    wie.NA DOMYSLACH. sprobuj oczyscic sytuacje miedzy wami. po prostu sprobuj. i
                    nie chodzi o to, aby pimiedzy toba nia znowu cos sie zadzialo, tylko o to,
                    zebys poczul, ze zrobiles max. duzo, aby przestalo cie mniej bolec.
                  • bba4 Re: nie umiem 18.05.05, 16:46
                    heheh smieszna historia

                    olewalem ja az w koncu ona olala mnie???

                    ratunku!!! dlaczego? Dlaczego tak sie stalo?
                    czuje sie z tym zle bo jak to mnie?
                    no kogo jak kogo ale mnie?
                    do tego taka kura domowa, ten pasztet
                    heh
                    i to z najlepszym kumplem
                    no to juz przesada
                    No i do tego sie nie odzywa, przepadla...
                    heh
                    powinna lezec na Twojej wycieraczce i blagac o przebaczenie i uwage

                    • yoma Re: nie umiem 18.05.05, 16:59
                      "Najgorsze, że wtedy też była u mnie mama i domyśliła się całej sytuacji".

                      Nie dość, że pies ogrodnika, to jeszcze wstyd przed mamusią, że kumpel mu pannę
                      wyjął.

                      Człowieku, jak taki masz taniec godowy, to dziwne nie jest, że cię baby w trąbę
                      puszczają. I tak długo wytrzymała.
    • megieraa Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 17:22
      zaczynam sie bac 30 latków juz drugi podobny wątek w tym stylu

      kobiety sa ble ja jestem super
      szukam ideału
      a tymczasem jak sie jakas nawinie to czemu
      nie
      jestes przerazająco nieszczery
      i to się odbija czkawką
      po prostu

      nie o uczucia chodzi a o twoja męska dumę
      i jestes jeszcze taki mono...
      a jej udało sie ciebie przeleciec
      dobre dobre
      jak ona ulicha to zrobiła
      i nawet niezła była
      ale taka zadna to co mi z takiej
      no a ona z twoim własnym kumplem
      i jak tym babom ufac
      jak ufac
      no w sumie tak
      ale wez poprawke była pijana odprowadza ja kupel ty nie protestujesz
      jest załamana
      łatwo jest wykorzytsac sytuacje
      a twój kumpel no fajny
      i jeszcze jak wiedział ze ona swietna
      no to czemu nie


      ale to popaprane

      wniosek:mysle ze powinienes z nia pogadac

      takie proste a jednak.....

      nie pojmuje ze kumpla nie obwiniasz
      no ale solidarnosc plemników
      wiadomo
      • to.ya Hmmm... 18.05.05, 18:57
        Greg,
        a czy potrafisz (nawet nie tu, tylko przed soba) powiedziec dlaczego pozwoliles im razem pójsc?
        Dlaczego nie zareagowales?
        Tylko po to, by cos sobie udowdonic? Sprawdzic cos?

        Dziwny ten swiat...
        Pozdrawiam,
        E.
        • gregkopen Dlaczego...? 18.05.05, 21:46
          Byłem tak zalany, że świadomość odzyskałem dopiero około 4 w nocy i pierwszą myślą jaka mi przyszła do głowy było to, co skłoniło mnie do napisania tego tematu....
          Wierz mi, że żałuję, że nie byłem trzeźwiejszy!
      • gregkopen Niepotrzebnie 18.05.05, 21:49
        Nie musisz się bać 30 latków...

        Poczytaj głosy facetów w tym temacie. Większość na moim miejscu znalazłoby inną babkę jeszcze tego samego dnia i ją przeleciało.

        Życzę więc powodzenia jako alternatywny nr 3 wsród numerów telefonów i przyjemnych orgazmów.
        • megieraa Re: Niepotrzebnie 18.05.05, 23:14
          Życzę więc powodzenia jako alternatywny nr 3 wsród numerów telefonów i przyjemn
          > ych orgazmów.

          to stwierdzenia nie było potrzebne

          ja tylko chcialam napisac moze zbyt dosadnie
          ale taka ma ironiczna natura
          ze nie jestes szczery wobec sibie i wobec innych

          ale to tylko ja i moge sie mylic
    • hell Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 19:39
      ,,Dlatego dochodzę do wniosku, że jeśli już spadać z konia, to niech to będzie
      przynajmniej śliczna, rasowa klacz, a nie jakaś
      pociągowa kobyła albo inna byle habeta."...czlowieku ciebie z takim podejsciem
      to stac najwyzej na konika garuska... i ta mamusia u boku 30 letniego faceta
      makabra.
      • gregkopen Co Ty tam wiesz... 18.05.05, 21:44
        A co Ty tam wiesz o mojej matce???

        Odwiedziła mnie po 2 latach. Przyprowadziła mi laskę do domu nie wiadomo po co. A teraz jak znowu przez to chodzę wku***ny, przyjeżdża mi co miesiąc, jakby w Danii kiełbasy nie było.
    • niewinna75 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 20:40
      Grzechu,
      nie łam sie,nie masz sobie nic do zarzucenia.Myśląca kobieta,której by na Tobie
      zależało nigdy by tak nie postapiła.Daje sabie głowe uciąc!A skoro nie myslaca
      niech dalej zmywa gary,przelatuje kogo chce i tak pewnie miłosci nie
      znajdzie....bo nie tędy droga!Skoro o tym jeszcze nie wie,niech sie przekona!
      Sama mieszkam za granica i potrafię zrozumiec to ze jako kobieta,chcialaby mieć
      przy sobie mężczyzne.To mi troche wygloda na ...próbuję,próbuje,moze kogoś
      złapę.(To jest w sumie bardziej smutne niż oburzajace).A tym,którzy zarzucaja
      Ci że nie zareagowałes na jej ostatnie spojrzenie;zacytuje Twoje słowa " i
      widziałem już pożądanie na jej twarzy."to chyba wszystko
      wyjasnia...Powodzenia,napewno znajdziesz Twoją rasową klacz:-))))
      >
      • gregkopen THX 18.05.05, 21:41
        Dzięki. Póki co nie będę szukał.
      • speer Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 21:50
        Grykopenie,

        wydaje mi sie, ze niepotrzebnie dramatyzujesz, a robisz to tylko z powodu urazonej dumy.

        Na kobiecie Ci nie zalezalo i dalej nie zalezy. Ale zabolalo, bo nagle sie okazalo, ze ona moze to zrobic z innym. Urazona duma wlasna.

        Poza tym proponuje przemysl czy monogamia to jest to na czym Ci rzeczywiscie zalezy. Ja dlugo wierzylem w monogamie, ale jak - po malo przyjemnych doswiadczeniach - powiedzialem sobie, ze pierd**e mongamie, i jest mi wszystko jedno, zyje mi sie o wiele lepiej, bo nie jestem zazdrosny! Czego i Tobie zycze.
        • gregkopen Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 21:53
          Kiedyśpróbowałem, ale nie wyszło. Mam jobca na tym punkcie i koniec. Nie chcę się męczyć sam ze sobą.

          Albo będzie tak jak sobie marzę, albo "srali muchy będzie wiosna" jak mawiał mój sąsiad!!!
          • speer Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 21:58
            A jakiejs Dunki tam nie ma? Musi byc Polka i to drugiego sortu?
            • rolling_stone Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 22:33
              klin klinem. znajdz sobie inna babke. to zawsze pomaga.
      • widokzmarsa Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 22:58
        bredzisz dziecko. Albo był zalany albo widział porządanie. Gosciu po prostu
        olewał laskę, ma kompleksy seksualne, nie umie okazać uczuć albo ich po prostu
        nie ma a kobietę traktować by chciał jak rzecz czy własność. KObiety siękocha a
        nie rozumie. Jezeli ona była dla niego niewykorzystaną seksualnie sprzątaczką
        to taka się czuła i jak miała ochotę to poszła z innym. Laska ogólnie jest do
        olania, wyglada na qrew i nie zawracałbym sobie nią głowy ale facet musi trochę
        popatrzeć na to co sam robi.
      • junkoh Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 20.05.05, 22:24
        niewinna75 napisała:

        Powodzenia,napewno znajdziesz Twoją rasową klacz:-))))
        > >


        tak tak, i spelnia sie marzenia zeby z niej spasc, uwaga na mozliwy paraliz
    • wiedz-ma Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 22:32
      zadna normalna kobieta nie wytrzyma dlugo latania za facetem i sytuacji, w
      ktorej to jej bardziej (jesli nie wylacznie) zalezy
      tak to juz natura wymyslila, ze nie klacz za ogierem, a ogier za klacza ma
      latac... ;)
      moim zdaniem chciala Toba wstrzasnac, zebys wreszcie okazal jej troche uczuc,
      czasem zazdrosc czy zlosc bywa lepsze niz obojetnosc
      ale faktycznie przebiegala, niewiernosc pozostanie zawsze niewiernoscia, a brak
      lojajlnosci brakiem lojalnosci (to o koledze)
      wyciagniej wnioski na przyszlosc i zamiast zamykac sie w skorupie nastepnym
      razem okaz kobiecie troche uczuc, to oczywiscie bedzie wymagalo odwagi...
      • aureliana Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 18.05.05, 23:47
        co to za przyjaciel, ktory puka twoja laske? nawet jesli nie byliscie razem, to
        przeciez chyba byl 'twoj towar'?
        urazona duma ot co
    • krecik_78 Mam podobnie... 19.05.05, 03:11
      Hmmmmm....
      Czytajac te posty... hmmm.... chyba mam cos z tego Grega...
      Tez jestem monogamista... naiwaniakiem wierzacym w uczciwosc, wiernosc i
      dobroc...
      Z mojej strony opor w mowieniu pieknych slowek wynika z dwoch rzeczy...
      - wiecznie jestem niezdecydowany i nawet jezeli mi zaczyna na kims zalezec
      przekonuje sam siebie ze to wcale nic takiego... staram sie trzymac pewien
      dystans, zeby w razie czego moc sie w miare bezbolesnie wycofac (co tak
      naprawde do tej pory sie nie sprawdza-boli zawsze)... podobnie do wnioskow ze
      mi na kims naprawde zalezy dochodze zbyt pozno, no moze nie wtedy kiedy laska
      tylka da, ale z regoly wtedy kiedy tamta juz sobie odpusci i dojdzie do wniosku
      ze nie warto sobie mna glowy zawracac i zostajemy w miedzyczasie przyjaciolmi...
      - z drugiej strony nie wiem, ale wtedy kiedy znajomosc sie zaczyna, nie znajac
      kompletnie drugiej osoby prawic slowka w stylu kocham, itd, itp... dla mnie
      osobiscie to slowo bardzo duzo znaczy i nie zamierzam rzucac go do kazdej nowo
      poznanej panienki... do tego udawanie totalnego zaurocznia (w miedzyczasie
      posiadanie 3 rezerwowych telefonow) uwazam za zwykly kant i robienie swinstwa
      drugiej osobie...
      ostatnio dochodze do wniosku ze chyba jestem gatunkiem skazanym na wymarcie, a
      moje zasady sa do bani... no ale coz poki co sie ich trzymam... jeszcze...

      Odnosnie tego co zrobila tamta kobietka... nie wiem nigdy nie zrozumiem
      kobiet... te wasze gierki... "powinien ja zatrzymac" i co cale zycie pilnowac,
      czy nie daje tylka kazdemu z jego kolegow, sprawdzac, przesladowac, sledzic...
      faktycznie baaardzo piekne... ach jak jemu na mnie zalezy...
      a ja sadze ze jak bedzie chciala dac dupska to da bez wzgledu na to czy on
      bedzie ja zatrzymywal (pilnowal) czy nie... moze jestem idiota, ale gdzie tu
      cos takiego jak zaufanie ???
      Osobiscie nie rozumiem, co mozna osiagnac postepujac w ten sposob... no chyba
      ze jej celem bylo totalne dokopanie facetowi... to jej sie swietnie udalo... bo
      gdyby chciala inaczej mogla poprostu odejsc... nie bolaloby tak bardzo...
      A tlumaczenie ze alkohol, itp... nie rozumiem i nie toleruje... osobiscie bylem
      juz kilka razy na tyle wstawiony, ze nogi ledwo stawialem, ale nigdy nie
      stracilem kontroli nad soba czy sytuacja...

      Odnosnie kumpla... jezeli kobieta bylaby bardziej dla mnie przyjaciolka to
      faktczynie cieszylbym sie ich szczesciem... ale jezeli nie bylaby, a kolega
      wiedzialby ze mi w jakis sposob na niej zalezy... zostalby skreslony razem z ta
      kobieta... nigdy w zyciu bym tego nie zapomnial...

      To tyle... takie male moje uzewnetrznienia...
      Czy jestem pokrecony? Czy w miare normalny ?? Oto jest pytanie... :)
      • yoma Re: Mam podobnie... 19.05.05, 11:04
        A podsumowując, cały ten wątek można streścić krótko,

        "Mamuuuuusiuuuuuu!!! A kumpel mi zabrał zabaaaaawkęęęęę!!!"

        Boże, Boze, naprawdę feminizmu można czasem dostać.
        • gregkopen jak Ty nic nie rozumiesz... 19.05.05, 12:42
          Co ma do tego mamusia, co kumpel?

          Ja tu piszę o cnocie w najczystszej postaci, a Ty doszukujesz się wykorzystywactwa i maminsynstwa tam gdzie go nie ma!

          Pisząc o zmywaniu garów miałem na myśli filiżanki po wspólmnie wypitej kawie, a nie kamionkowe sagany po zeszłorocznej kapuście.

          Wspominając sytuację kiedy mama się domyśliła itd... miałem na myśli nie mamę, nie siebie, a właśnie JĄ!!! Wciąż chciałem, żeby w oczach mojej matki, a jej przyjaciólki, pozostała jako ta wspaniała superżona spod Zamościa, jaka dzwoniła do niej prawie codziennie.

          Dziwię się, że większość opinii pań w tym temacie sprowadza rolę mężczyzny w związku do roli buchaja kryjącego kobietę jak krowę w razie nagłej potrzeby, a kobiety z kolei jako męskiej zabawki widzianej przez lata przez pryzmat mamusinej więzi.
          Toż po takiej lekturze nie ma się co dziwić, że żonaci mężczyźni wolą skręcać stół na balkonie o 21:00 żeby jak najpóźniej trafić do małżeńskiego łóżka.
          Zdaje mi się, że i tak za późno już jest na wynalezienie skutecznej tabletki na feminizm i wszystkie inne babskie dewiacje.

          Nie umiem sobie wyobrazić aż tak plebejskiego podejścia, żeby z roli muzy, dającej natchnienie prawie boskiej istoty, na własne życzenie stać się krową oferującą coś, co od lat można mieć w każdej portowej tawernie, za kilka szklanek bylejakiego wina.
          I jeszcze to poczucie krzywdy... Ech...
          • yoma Re: jak Ty nic nie rozumiesz... 19.05.05, 14:33
            No nie rozumiem. Płci jakiejś innej jesteśmy, czy co.

            Przy okazji ciekawe, jak gość się okaże dupkiem, to zawsze adwersarka musi być
            feministką. Człowieku, ja nie feministka, ja antypuerylistka jeśli już, a to
            różnica.

            Zrekapitulujmy zatem.

            1. Matka ci przyprowadziła kaszalota (od początku wyrażałeś się per "pasztet",
            a nie "muza").
            2. Kaszalot okazał się użyteczny i mył gary (przez cały wątek mówiłeś o garach,
            nie o subtelnej porcelanie). Ludzka rzecz, może pracowita.
            3. Ty jako porządna mężczyzna w rewanżu pomalowałeś kaszalotowi mieszkanie. Też
            ludzka rzecz, mnie kumple też w remoncie pomagali, choć żadnemu by do głowy nie
            przyszło mieć pretensje, z kim ja sypiam.
            4. Sypialiście ze sobą, choć czułeś, że nic nie czujesz. No co ty, żadnej
            przyjemności, albo chociaż odprężenia?
            Jeszcze bardziej ludzka rzecz, dobry seks nie jest zły. Nieludzkie by było,
            gdybyście sypali z obrzydzeniem.
            5. Nic was więcej nie łączyło.
            6. Pojawił się kumpel, którego nie trzeba było błagać na kolanach, żeby raczył
            się przespać, i w dodatku mniej nawalony.

            No to o co ci chodzi? Dają, to się bierze, biją, to się ucieka!

            Cytuję: Wciąż chciałem, żeby w oczach mojej matki, a jej pr
            > zyjaciólki, pozostała jako ta wspaniała superżona spod Zamościa, jaka
            dzwoniła
            > do niej prawie codziennie.

            Czyli co innego, jak nie wstyd przed mamusią, bo kumpel zabrał zabawkę, i to
            taką, co się nią nie bardzo chciałem bawić? Człowieku, zastanów się ty trochę
            nad sobą, bardzo cię proszę.

            Dopiero jak cię tu baby trochę ochrzaniły, to z paszteta się zrobiła muza
            prawie boska? Chłopie, co ty na miłość boską opowiadasz? Albo łżesz od
            początku, choć święty gniew na to nie wskazuje, albo już rozdwojenia jaźni
            pomału dostajesz.

            Jakbyś był w porządku, to by ci nie zwiała - ot, co.
      • gregkopen Mam podobnie... 19.05.05, 12:28
        Dzięki za ten obszernie charakteryzujący nasz wyidealizowany świat tekst. Miło wiedzieć, że po świecie chodzi jeszcze choć jedna bratnia dusza.
        I choć przyszłoby nam do końca życia trafiać na takie głosy, jakie w większości wypełniły tędyskusję, to jednak sądzę, że warto się nie zmieniać i żyć zgodnie z własnym sumieniem.
      • po_godzinach Re: Mam podobnie... 19.05.05, 12:39
        "Czy w miare normalny ?? "

        Normalny, ale inaczej)
        • gregkopen Re: Mam podobnie... 19.05.05, 12:43
          :)

          wyrwane z kontekstu :)
          • po_godzinach Re: Mam podobnie... 19.05.05, 12:49
            gregkopen napisał:

            > :)
            >
            > wyrwane z kontekstu :)


            po wyrwaniu trzeba zszyć
            będzie ładna blizna

            )

            powodzenia
          • tonya4 Re: Mam podobnie... 19.05.05, 13:00
            To wszystko jakies popiep..one.Pierwszy post opisywal wasz dziwny uklad jako :z jej strony chec bliskiej zazylosci, z Twojej zero uczuc.Duza obojetnosc.Potem to fatalne pijanstwo.A teraz Twoj zal? bol? I wlasciwie za czym? Skoro byla Ci obojetna.A jezeli nie byla, to czemu jej tego nie okazales?Tylko czysto kolezenska pomoc.Pomalowal chate moj kolega, ale czy to mialo znaczyc, ze mu na mnie zalezy?Byl po prostu uczynny.I masz zal , bo ona z nim poszla nie majac ABSOLUTNIE zadnej deklaracji z Twojej strony.O co Ci wlasciwie chodzi?
            • gregkopen Re: Mam podobnie... 19.05.05, 13:07
              O to, że to właśnie nie ja latałem za nią, a ona za mną. I o to, że jak ja już z kimś idę do łóżka, to jest to w pewnym sensie jakaś deklaracja lojalności. Tak mam, że nie zakochuję sięw pięć minut.

              Nie sądziłem wcześniej, że mogłoby mi jej brakować gdyby ją autobus przejechał, a ta sytuacja powiedziała mi coś innego. Stąd inny ton tematu głównego, a inny należących do niego komentarzy.
              • tonya4 Re: Mam podobnie... 19.05.05, 13:14
                A nie przyszlo Ci do glowy, ze zwatpila, ze cos osiagnie?Za malo i tak jakos zimno wszystko opisywales.Nie znam Cie, ale nawet ja odebralam to, jakby fakt, ze spaliscie nic nie zmienil w Tobie.Moze ona tez tak to odczula? Sam przyznajesz, ze dopiero teraz dotarlo do Ciebie, ze cos znaczyla.Moze nie rozgrzeszaj sie tak zupelnie.Nie bierz tego do siebie, ale wiekszosc facetow lubi sex bez zobowiazan.Skad miala wiedziec, ze Ci zalezy?Sam przypomnij sobie, jaki dla niej byles.Bo to co opisales bylo bardzo zimne i obojetne.
              • niewinna75 Re: Mam podobnie... 19.05.05, 13:28
                ...wygląda na to że jeszcze przez chwilę bedziesz o niej myślał.Tak sobie myślę
                że może to wszystko przez tą monogamię???Myslisz o niej bo była twoją druga
                kobietą...i to po długiej przerwie:-).Oj,znam to znam ;-)))
                • igi.wr Re: Mam podobnie... 19.05.05, 21:03
                  ... mówienie do tych ludzi to jak rzucanie grochem o ścianę :/... masakra
              • krecik_78 Re: Mam podobnie... 20.05.05, 05:10
                Hmmm...
                Odnosnie jakiejs tam lojalnosci... ogolnie zdarzaja sie takie historie, to
                pewne :) ale ta mi wyglada na szyta grubymi nicmi :) ale pofantazjowac mozna
                tak czy owak... a przy okazji byc moze dowiedziec czegos nowego...
                nie rozumiem totalnego zaakceptowania zachowania kumpla... no chyba ze
                wyrazales sie o tamtej kobiecie mowiac delikatnie nie najlepiej, to mu sie nie
                dziwie, ze skorzystal z okazji... ale wtedy niejasne jest dla mnie zaurocznie
                kobieta i dziwne byloby to jezeli chodzi o jakis szacunek do drugiej osoby, do
                niej...

                Hmmmm... nie chce Cie martwic, ale jak nie zaczniesz uczyc sie na bledach to
                kiepsko z Toba... problemy z okazywaniem uczuc problemami, strach przed
                zranieniem strachem... ale jezeli w jakikolwiek sposob Ci na niej zalezalo nic
                bys nie stracil dajac jej tego kwiatka od czasu do czasu... czy robiac
                cokolwiek zeby ona nie myslala ze ja ignorujesz...

                Ale z drugiej strony, chyba nie masz czego zalowac... moim zdaniem jej
                zachowania nie mozna tlumaczyc obojetnoscia z Twojej strony... chciala sie
                puscic, to zrobila to... lepiej teraz niz za kilka lat jakby was laczylo cos
                wiecej... kiedy przy byle kryzysie chodzilaby pocieszac sie do kolegi... wtedy
                to mialbys problem... a tak... problem z glowy... przynajmniej znasz wartosc
                tamtej kobiety i miejmy nadzieje madrzejszy o pewne doswiadczenia w stosunku do
                innych kobiet bedziesz sie zachowywal odrobine inaczej...

                Takie moje doswiadczenie, nawet jak kobiecie bardzo zalezy na Tobie i to ona
                przejmie inicjatywe i bedzie sie starala zwrocic Twoja uwage, bedzie naprawde
                stawac na glowie... przyjdzie taki czas, ze bedzie chciala zobaczyc czy Tobie
                zalezy na niej... bedzie oczekiwala jakis gestow... mozna powiedziec ze bedzie
                chciala zebys to Ty ja zdobywal (nagle krok w tyl, nieoczekiwana zmiana rol-
                kurcze czlowiek moze sie pogubic i zaczac zastanawiac co sie dzieje, ze nagle
                ona zrobila krok w tyl, a ona chce poprostu zeby bylo tak jak jest ogolnie
                przyjete, chce byc zdobywana), i wtedy masz dwie opcje, albo ryzykujesz i
                probujesz ja zdobywac narazajac ja albo siebie na depresje, albo nie robisz
                nic... no i w tym momencie, albo kobieta bedzie starala sie wzbudzic Twoja
                zazdrosc, albo odejdzie i zostaniesz na lodzie kolejny raz bedac madrym po
                szkodzie... no coz niektore z nich przesadzaja z finezja co widac na zalaczonym
                obrazku, ale tutaj nie zalowalbym takiej kobiety... poprostu w ten sposob
                wiesz... ze to zla kobieta byla ;)
                Zreszta sam sie o niej wyrazales niezbyt pochlebnie, jezeli to robiles przy
                niej to sie jej nie dziwie, ze odeszla, fakt faktem ze wybrala najbardziej
                perfidny ze sposobow...

                A swoja droga glowa do gory... nie jestes na bezludnej wyspie...
                Trzymaj sie zasad wiernosci i uczciwosci, a o kobiety zacznij troszke bardziej
                dbac i nie bedzie tak zle :)
                • gregkopen Dziękuję 21.05.05, 20:18
                  Dziękujęza Twój obszerny głos. Takie opinie są mi balsamem na ranę. Dam rade!!!
                  • slodzik3 zimny drań...;-) 24.05.05, 13:52
                    romantyczny idealista, ukryty w skórze zimnego drania.. moze i tak... ale jak
                    dla mnie ten zimny drań nie jest wiarygodny... według mnie nie boli Cię to że
                    odeszłą, bo chyba tak naprawde nie zalezało Ci na niej, ale dlatego że to ona
                    zdradziła Ciebie i w dodatku zrobiłą to tak perfidnie,,, Nie dziwie sie twoim
                    odczuciom, chyba czułabym to samo...choć z jednym sie nie zgodze..... zwiazek
                    moze nie byc idealny, ale chyab lepiej że jest niz jakby go w ogóle nie było..
                    z kazdego zwiazku, mniej kub bardziej udanego zawsze sie cos wynosi, coś co
                    powinno nas czegoś nauczyć.. sadze ze tamten zwiazek nauczył Cie sporo.. tak
                    przynajmniej wnioskuję z Twoich wypowiedzi,,,
              • olamariola Re: Mam podobnie... 20.05.05, 21:16
                Autobus przejechal...
                Podsumujmy:
                Fajny z Ciebie gosc, porzadny, z Mamusia masz dobre uklady. Cenne, mamy
                przewaznie uwazaja nas za naj, i warto kogos takiego miec jak najdluzej. Taka
                bezwarunkowosc, zazwyczaj lub w optymalnych rozwiazaniach (ja tez mam to
                szczescie).
                No wiec Mama Ci podeslala ta laske, bo tez zdawala sie byc porzadna, jak Ty.
                Ale laska chyba rozpaczliwie chciala albo:
                a. zebys ja pokochal (i sie z nia ozenil, pewnie) i to co zrobila, to byla za
                daleko posunieta demonstracja i protest, na zasadzie: nie chcesz mnie, to sie
                potne, i wtedy to dopiero bedziesz mial. Jak bylam mala, rodzice nie chcieli
                mnie wziac na wesele i zdrapalam sobie strupa z ospy. Mam blizne do teraz. If
                you know what I mean :)
                b. chciala miec faceta (w sensie seks juz), co sie czesto ludziom na emigracji
                wzmacnia (a inne im sie poluzniaja, zaobserwowalam sobie na najbardziej
                zaskakujacych przykladach). To by przychylic sie do wersji z "pozadaniem w
                oczach" (imho, mocno naciagane)

                A ten watek o autobusie to swiadczy o tym, ze jakby ja przejechalo, to bys
                zaplakal i poszedl dalej. Ale seks to jest co innego. To godzi w nasza dume i
                poczucie wlasnej wartosci. To Cie boli, a nie nagle uswiadomiona strata.
                Niepotrzebnie zawracales lasce glowe, jej nie o to chodzilo. A Ty masz urazone
                ego i kazdy by mial. A co do przyjaciela - jak by na to nie patrzec, niefajnie
                sie zachowal (jesli wiedzial ze sie spotykacie). O ile pamietam z tej zgrabnie
                napisanej historii, siedzac na materacu mial nieciekawa mine. Ty bys przelecial
                laske kumpla? Ja bym nawet bylego kumpeli nie chciala. Tak a propos zasad. Ale
                swojej "przyjaciolce" taki myk wybaczylam, choc od tego czasu jest zawsze w "".
                Trzymaj sie, bedzie lepiej :)
                • gregkopen Dzięki 21.05.05, 20:13
                  Dziękuję za Twój głos. Miło, że uważasz opis tej sytuacji za zgrabny, a samą sytuację za szlampowatą. Rozumielibyśmy się pewnie w życiu. Pozdrawiam. Grześ
                  • olamariola Re: Dzięki 23.05.05, 22:20
                    Może i byśmy się zrozumieli, gdybym ja tylko wiedziała, co "szlampowaty"
                    znaczy :)
                    Z ostatniego posta można wywnioskować (na wzruszalnych co prawda podstawach),
                    że się już lepiej czujesz. Powodzenia, A.
              • daimona eee tam... po prostu urażona miłość własna 24.05.05, 17:53
                NIC innego.

                Pasztet przychodził, a Ty łaskawie pozwalałeś jej myć gary i się przelatywać, a
                teraz oburzony i rozżalony, że PASZTET (a nie chociażby RASOWA KLACZ), śmiała
                się wypiąć na Ciebie. No, po prostu ZGROZA :)))

                Gdybyś był takim monogamistą, za jakiego się uważasz, to nie dałbyś się
                "przelecieć" panience, do której nic nie czujesz (zatem Twoje zasady można o
                kant d..y potłuc). Zwykły egoista z Ciebie, najpierw dałeś się obsługiwać, a
                teraz płaczesz, że komuś sie to znudziło.

                DOROŚNIJ. Jeśłi nie dorośniesz do prawdziwego związku, to już pozostaniesz
                jęczącym starym kawalerem ;)
      • river.of.deceit Re: Mam podobnie... 22.05.05, 08:09
        Jestes jak najbardziej ok.Wytrwaj w swoich zasadach,byc moze czasami przez to
        przegrasz,ale pojscie na zgnily kompromis z tym calym syfem to dopiero jest
        kleska.
        • ori77 Zaufalem babie... 22.05.05, 09:11
          Obawiam sie, Grzegorz, ze 'aleebaba' ma calkowita racje. Sam w duzej mierze
          przyczyniles sie do takiego niefortunnego obrotu sprawy i nie jest to
          bynajmniej powodem do Twego obecnego cynizmu. Tak naprawde to przemawia przez
          Ciebie zranione meskie ego a nie szczere uczucie straty tej akurat dziewczyny,
          na ktorej Ci przeciez wcale tak bardzo nie zalezalo, bo NIC tak naprawde nie
          robiles, zeby jej to okazac). Prawdopodobnie gdyby to byla jedna z tych
          wymarzonych przez Ciebie 'lasek-klaczy' bylbys nawet sklonny jej to wybaczyc,
          ale poniewaz jest to 'szara myszka-garkotluk', unosisz sie taka straszna meska
          a dziecinna duma, nie dajac tym dowodu swej dojrzalosci.

          I jeszcze jedno, dopoki kobiety beda dla Ciebie tylko 'babami', Ty bedziesz
          sobie wystawial swiadectwo jako niskiej klasy 'chlop'...
    • c.kapturek Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 19.05.05, 21:13
      'matko kochana'jakich cymbałów ziemia nosi, do tego reprezentuja nas na
      zewnatrz.
    • magda287 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 19.05.05, 21:19
      hmmm...... ja 3 razy weszlam do tej samej rzeki i tylez samo razy dostalam po
      dupie.... dzis juz wiem trzeba byc twardym... nie ma kolejnej szansy, jesli
      ktos mial swoje 5 minut i je zmarnował to jego problem i basta!!! pozdrawiam :-
      )
      • tony82 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 19.05.05, 21:54
        O! :D
        Podobno kobiety lubią silnych mężczyzn:)) A kto powiedział, że facet nie lubi
        silnych kobiet?:D Popieram jak najbardziej takie stanowisko:)
        • magda287 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 21.05.05, 12:30
          to chyba nie do mnie.....:-)))
    • junkoh ostatnie zdanie pikne... 19.05.05, 23:50
      ... zycze wiec upadkow o jakich marzysz hehe
    • anka138 Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 20.05.05, 12:58
      Mój Drogi,
      Zamiast użalać się na forum spóbuj z dziewczyną porozmawiać, nic tak nie
      oczyszcza atmosfery jak szczera rozmowa. Zamiast tego wybrałeś anonimowych
      słuchaczy, którzy próbują dawać dobre rady. A tak na marginesie, to skąd ta
      pewność, co dokładnie zaszło tamtej nocy z kumplem? Skoro wszyscy byliście tacy
      pijani, szczególnie Ty i kolega? Jak nie pogadasz to nigdy prawdy nie poznasz i
      będziesz snuł domysły. Nie próbuję usprawiedliwiać tej dziewczyny, ale w sumie
      to jest mi jej żal, nie sądzę, że sypiała z Tobą tylko dla zabawy, myslę, że
      wiązała jakieś nadzieje z twoją osobą. A juz przesadą jest Twój tekst, że
      odchodząc z nim miała pożadanie wypisane na twarzy - przecież nie mogłeś tego
      widzieć, byłeś tak baaaardzo pijany, około 4:00 rano zacząłeś jak sam piszesz
      odzyskiwać świdomość. Apeluję do Ciebie, jeśli chcesz oczyścić atmosferę, to
      znajdź ją i pogadaj, duma na tym nie ucierpi....
    • nyhed Re: Zaufałem babie 2-i raz w życiu i znowu to sam 21.05.05, 20:55
      Ale jaja!!!
      Tak sobie przypadkiem przeczytalem Twoj watek i w pewnym momencie (a raczej juz
      na poczatku) wystraszylem sie,ze napisalem to ja po kilku browcach i
      zapomnialem;)
      Tez jak Ty wyjechalem z polski do Danii (raczej ucieklem) od "milosci",mieszkam
      tez w KBH i mialem kilka mniej udanych znajomosci.
      Haha - Kopenhaga miastem dla "milosnych uciekinierow".
      Mam nadzieje,ze moja historia zakonczy sie pozytywnie!Zerwalem
      wszelkie "dunskie romanse",za tydzien jade do pl,odnowilem kontakty z powodem
      mojej ucieczki;) i mam nadzieje,ze wszystko bedzie jak w bajce;)
      Pozdrawiam goraco!!!
      • ori77 Zaufałem babie... 22.05.05, 09:14
        Obawiam sie, Grzegorz, ze 'aleebaba' ma calkowita racje. Sam w duzej mierze
        przyczyniles sie do takiego niefortunnego obrotu sprawy i nie jest to
        bynajmniej powodem do Twego obecnego cynizmu. Tak naprawde to przemawia przez
        Ciebie zranione meskie ego a nie szczere uczucie straty tej akurat dziewczyny,
        na ktorej Ci przeciez wcale tak bardzo nie zalezalo, bo NIC tak naprawde nie
        robiles, zeby jej to okazac). Prawdopodobnie gdyby to byla jedna z tych
        wymarzonych przez Ciebie 'lasek-klaczy' bylbys nawet sklonny jej to wybaczyc,
        ale poniewaz jest to 'szara myszka-garkotluk', unosisz sie taka straszna meska
        a dziecinna duma, nie dajac tym dowodu swej dojrzalosci.

        I jeszcze jedno, dopoki kobiety beda dla Ciebie tylko 'babami', Ty bedziesz
        sobie wystawial swiadectwo jako niskiej klasy 'chlop'...

      • gregkopen Powodzenia zatem!!! 23.05.05, 02:44
        Jak w temacie!!!
        • klebek_mysli [...] 27.05.05, 22:10
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka