02.06.05, 10:39
czy wierzycie w tzw. znaki.
Ostatnio, albo mam urojenia, albo dziwne skojarzenia, ale dostrzegam pewnien
związek określonych sytuacji. O dziwo na pierwszy rzut oka sytuacje te nie są
wogóle ze sobą związane.
Nie wiem czy nazwać to Opatrznością, być może tak.
To tak jakby wyciągać wnioski ze zdarzenia które było w pracy do sytuacji
domowej i odwrotnie. Jakoś dziwnie mi się zaczyna to zazębiac.
Obserwuj wątek
    • gmdh Re: znaki 02.06.05, 10:47
      Ja się urodziłem siódmego w niedzielę i niejako z urzędu "zauważam" znaki. poza tym człowiek wszystko sobie może wytłumaczyć na swoją korzyść
      pozdro
    • gomory Re: znaki 02.06.05, 11:38
      W kazdym do pewnego stopnia, siedzi wiara w rozne gusla. Jesli nie przeginasz,
      z takim mysleniem magicznym to jeszcze nie jest tak zle. ALe jak zycie
      i "zazebianie" zaczynasz opierac tylko na tej opatrznosci, to juz nie jest zbyt
      zdrowy objaw ;).
      • rembert Re: znaki 02.06.05, 11:47
        Nie chodzi mi o gusła.
        Wydaje mi się, że jak sobie poluzuję, tzn. zaczynam mieć liberalny stosunek do
        tzw. życia po Bożemu to zaraz dostaję kopa. Tak jakby ktoś mną chciał
        potrząsnąć i powiedzieć chłopie co robisz.
        • gomory Re: znaki 02.06.05, 21:07
          > Wydaje mi się, że jak sobie poluzuję, tzn. zaczynam mieć liberalny stosunek
          do
          > tzw. życia po Bożemu to zaraz dostaję kopa. Tak jakby ktoś mną chciał
          > potrząsnąć i powiedzieć chłopie co robisz.

          Wiesz kto tak Toba potrzasa? Zdradze Ci te wielka tajemnice TADAM...... nawet
          nie musisz spluwac 3 razy przez lewe ramie. W sumie wystarczy jesli podejdziesz
          do najblizszego lustra i przyjrzysz sie wnikliwie ;).
          Ludzie zobacza to co chca zobaczyc. Posluze sie przykladem nawiazujacym do
          watku pt. Uliczne palaczki ;). Np. czesto mozna uslyszec, ze czekajac na
          przystanku tramwajowym, jesli tylko ktos wyjmie fajke i chce zapalic to zaraz
          przyjezdza tramwaj - pech, no nie? Wrecz znak z niebios! Oczywiscie tramwaj
          przyjezdza niezaleznie od tego, czy osoba ma zamiar zajarac czy tez nie. Ale
          skupiona na tym, ze ma pecha - zapamieta tylko te dni gdy pojazd przeszkodzil w
          spokojnym wypaleniu papierosa. Tak juz czlowiek dziala. W piatek 13, jesli
          uwazasz, ze ta liczba przynosi Ci pecha - to ilosc nieszczesliwych wydarzen
          okaze sie duza. Naprawde spora. Po prostu 12 zapomnisz ze oparzyles sie kawa,
          urwala Ci sie sznurowka, kierowca na swiatlach pokazal Ci fakola i zostawila
          Cie dziewczyna ;). W koncu to sa zwyczajne wydarzenia he he he. Jednakze
          w "ten" magiczny dzien zwrocisz uwage na kazde przykre wydarzenie, i voila
          okazuje sie, ze nad naszym losem wisi fatum! Tak wlasnie mniej wiecej dziala
          magiczne myslenie u ludzi. No i jesli sie nad tym zastanowic glebiej, to w
          sumie faktycznie dziala :). Dlatego chlopie - zyj po Bozemu, bo bedziesz mial
          kiepsko i bedziesz nieszczesliwy!
    • dalila81 Re: znaki 02.06.05, 11:41
      zależy z jakiego punktu wiedzenia patrzysz na rzeczywistość..
      jeśli czysty racjonalizm - bierzesz pod uwagę przyczynę i skutek..(czysta
      logika)
      jeśli perspektywę wiary - zakładasz, że to co się dzieje nie jest tylko
      przypadkiem...
      że jest w tym coś.
      ciężko mi to wytłumaczyć, ale jeśli masz jakieś konkretne pytania, to chętnie
      podyskutuję :)
      pozdr
      • rembert Re: znaki 02.06.05, 11:55
        np. jak zaczynam lekko olewać rodzinę to zaraz się ktoś rozchoruje.
        Jak zaczynam wagarować z modlitwą, mszą, tzw. aktywnym życiem w wierze to wokół
        mnie zaczyna się wszystko sypać. Nic mi nie wychodzi osobiście oraz sprawy
        które są prowadzone na rzecz mnie przez różnego rodzaju instytucje zaczynają
        się komplikować i ciągnąć w nieskończoność. Dodam, że sprawy te komplikują się
        bez mojej oczywistej winy czy zaniedbania związanego stricte ze sprawą.
        • dalila81 nie nie.. 02.06.05, 12:38
          Rembert..
          to chyba nie dokońca tak..
          nie myśl, że jeśli porzucasz wiarę, zaniedbujesz modlitwę - wszystko się wali,
          że ktoś Cię chce ukarać.
          proszę, nie myśl tak, bo tak nie jest.
          napewno nie można patrzeć na zasadzie: ja źle coś robię, lub zaniedbuję dobro-
          jestem karany.(nie ma czegos takiego jak fatum)
          wiesz np. modlitwa jest czymś, co nas przemienia, przemienia też innych ludzi,
          więc jeśli ona jest w Twoim życiu to inaczej patrzysz na życie, na sprawy i co
          za tym idzie - inaczej podejmujesz decyzje.
          byc może jest tak, że jesteś na tyle wrażliwym i otwarym człowiekiem, że
          zaczynasz zauważać, że jest coś nie tak..
          i może tak naprawdę chcesz innego życia dla siebie, głębszego i gdzieś w głębi
          siebie wierzysz, że wiara, modlitwa może pomóc..
          pozdrawiam ciepło
          • rembert Re: nie nie.. 03.06.05, 08:30
            Nie chodzi tu o ukaranie. Wydaje mi się, że dzięki modlitwie uzyskuję tak jakby
            dodatkową opiekę nad sobą i swoją rodziną.
            Jestem sam bardziej efektywny w tym co robie, ale również moje otoczenie jest
            jakby bardziej przyjazne.
            Co do innego życia - głębszego bardziej wartościowego to myślę, że każdy chce
            to osiągnąć ale różnie bywa z samomoblizacją.
            Chciałem tylko napisać, że w sytuacji gdy wydaje mi się, że sobie poluzowuje to
            tak naprawdę narażam się na większy wysiłek.
            • dalila81 Re: nie nie.. 03.06.05, 11:13
              myślę, że masz rację...
              dodatkową opiekę? chyba bardziej to Ty przemieniasz siebie - przez modlitwę.
              Bóg zawsze jest i się opiekuje..

              wartościowe życie ? notak, każdychce osiągnąć..czasem dąży do tego różnymi
              drogami

              i bardzo mądre wydają mi się Twoje słowa: "Chciałem tylko napisać, że w
              sytuacji gdy wydaje mi się, że sobie poluzowuje to tak naprawdę narażam się na
              większy wysiłek."
              to prawda, bardziej jesteśmy chyba narażeni na zło..gdy sobie poluzujemy

              pozdrawiam



    • gixera Re: znaki 02.06.05, 12:18
      ostatnio wszedzie rysuje polkola, nie wiem co to oznacza, rysowalam drzewa,
      liscie maja kszatl polkoli(mniej wiecej), malowalam pokoj, wyszedl ten sam
      desen.
      Nie wydaje mi sie, zeby cos to oznaczalo.
      • gomory Re: znaki 02.06.05, 21:09
        uuu... juz nie pamietam dokladnie co to znaczy - czy to bedzie dziewczynka czy
        chlopiec ;).
    • b.pascal Re: znaki 02.06.05, 18:35
      Zapytaj tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=468 :))
      • dalila81 o przepraszam.. 02.06.05, 18:51
        b.pascal
        bez urazy, ale nie wchodźmy w wrozbiarstwo bo to jest... (jakby to najzgrabniej
        ująć??)... "zaciemnianie" - robienie wody z mózgu..!!!!!!!!!!!!!!
        nota bene, moj profesor teorii poznania wyrził sie o różbiarstwie jako o
        szarlatanerii - z czym i ja sie
        zgadzam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • smok_sielski Re: znaki 02.06.05, 21:53
      > czy wierzycie w tzw. znaki.

      Moja babcia twierdzila, ze gromnica stoczyla sie ze stolu kiedy dziadek umarl.
      Moze to byc prawda, bo z powodu szkod gorniczych domy na slasku nie stoja zbyt
      prosto :)

      smok
    • mycham Re: znaki 06.06.05, 18:03
      ja wierze w znaki, to jest wspaniale- tak jakby one nas prowadzily. czasem trace
      te umiejetnosc dostrzegania ich- wtedy czuje sie zagubiona
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka