Dodaj do ulubionych

Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ?

18.07.02, 10:06
Wsiadła do autobusu kobieta, ot żadna piękność. Zwyczajna kobieta, nieźle
ubrana. Mimo pochmurnej pogody miała duże okulary przeciwsłoneczne.
Może gdyby nie usiadła koło mnie niezauważyłbym sińców pod oczami, obrączka
na palcu wręcz rzucała się w oczy.
Zorientowała się, że obejrzałem jej twarz. Opuściła głowę i tak przejechała
resztę trasy.

Czy podniósłbyś rękę na kobietę ?
Czy mógłbyś zadać ból kobiecie, którą kochasz ?
Obserwuj wątek
    • thesims Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? 18.07.02, 11:09
      facet bijacy zone to kompletne dno.

      Niezbyt dobrze swiadczy to tez o kobietach ze takie rzeczy toleruja. Po co
      zadaja sie z takimi skurw*? Nie wierze ze z milosci!!!
      • Gość: laelia Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: 212.244.106.* 18.07.02, 12:43
        to jest bardzo skomplikowany problem psychologiczny. Mi wydaje się, że gdyby
        jakiś facet spróbował mnie uderzyć, oddałabym, a potem wyrzuciła z gratami
        przez okno. Ale wiele jest przypadków przemocy w rodzinach, gdzie kobiety są
        zdawałoby się silne, samowystarczalne, wykształcone, powinny mieć świadomość,
        że w takiej sytuacji jedyne co można zrobić to poszukać pomocy. A nie szukają.
        Ich poczucie własnej wartości jest czasem tak zachwiane, że uważają, że same są
        sobie winne. Albo wstydzą się tak bardzo, że wydaje im się, że lepiej cierpieć
        w milczeniu. Tak więc jeśli nie znajdziesz się w takiej sytuacji, nie możesz
        jednoznacznie stwierdzić, jakbyś się zachował. (z pkt widzenia ofiary przemocy,
        nie sugeruję, że mógłbyś uderzyć kobietę)
        I należy także pamiętać, że wezwana do "kłótni w rodzinie" policja także nie
        reaguje zbyt entuzjastycznie.
        • thesims Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? 18.07.02, 14:30
          Gość portalu: laelia napisał(a):

          > to jest bardzo skomplikowany problem psychologiczny. Mi wydaje się, że gdyby
          > jakiś facet spróbował mnie uderzyć, oddałabym, a potem wyrzuciła z gratami
          > przez okno. Ale wiele jest przypadków przemocy w rodzinach, gdzie kobiety są
          > zdawałoby się silne, samowystarczalne, wykształcone, powinny mieć świadomość,
          > że w takiej sytuacji jedyne co można zrobić to poszukać pomocy. A nie
          szukają.
          > Ich poczucie własnej wartości jest czasem tak zachwiane, że uważają, że same

          >
          > sobie winne. Albo wstydzą się tak bardzo, że wydaje im się, że lepiej
          cierpieć
          > w milczeniu. Tak więc jeśli nie znajdziesz się w takiej sytuacji, nie możesz
          > jednoznacznie stwierdzić, jakbyś się zachował. (z pkt widzenia ofiary
          przemocy,
          >
          > nie sugeruję, że mógłbyś uderzyć kobietę)
          > I należy także pamiętać, że wezwana do "kłótni w rodzinie" policja także nie
          > reaguje zbyt entuzjastycznie.


          Mnie sie to po prostu nie miesci w glowie ze kobiety godza sie na tego typu
          traktowanie. Pierwsze symptomy ze cos jest nie tak (maz zdradza, jest
          agresywny, jest kretaczem, duzo pije) widoczne sa czesto przed malzenstwem, a
          mimo to kobiety decyduja sie zycie z tymi facetami. Pozniej bywaja bite i tez
          sie na to godza a przed koleaznkami udaja ze spadly ze schodow. Z wlasnej woli
          pozostaja w tych koszmarnych zwiazkach a w nocy pod koldra czytaja Harlekiny i
          marza o wielkiej milosci. To jakies rozdwojenie jazni!
          • Gość: laelia Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: 212.244.106.* 18.07.02, 16:00
            to tak jak życie z alkoholikiem czy narkomanem, wszyscy doskonale wiedzą, że
            usprawiedliwianie ich, czy rozczulanie się nad nimi tylko im szkodzi a jednak
            ile jest osób, nie tylko kobiet, które to własnie robią? Spłacają
            długi, "załatwiają sprawy", rozwiązują problemy zamiast rzeczywiście pomóc?
            Łatwo wydawać osąd kiedy nie dotyczy to Ciebie osobiście. I równie wielu
            bijących żonę mężów potrafi się z tym doskonale maskować, są mili, czarujący,
            dobrzy ludzie w postrzeganiu osób postronnych. A w domu piekło.
            Nie rozumiem, tego, że kobiety godzą się na bicie, lub co jeszcze gorsze, na
            bicie dzieci. Ale trudno uznać, że wynika to wyłącznie z ich głupoty,
            sugerując, że przed ślubem powinny się były zorientować co je czeka i nie
            wychodzić za mąż, w pewnym stopniu uznajesz, że same są sobie winne, a to nie
            prawda.
            • thesims Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? 19.07.02, 10:37
              Nie twierdze ze kobiety sa winne ale nie rozumiem dlaczego pozostaja w tak
              patologicznych zwiazkach???
              • Gość: Kati Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: 2.4.STABLE* 19.07.02, 18:00
                thesims napisał:

                > Nie twierdze ze kobiety sa winne ale nie rozumiem dlaczego pozostaja w tak
                > patologicznych zwiazkach???

                bo maja male dzieci, nie pracuja, wiec odejscie byloby jednoznaczne ze smiercia
                glodowa ich i ich dzieci?
                ja tez nie rozumiem zgody kobiet na agresywne zachowanie partneram, ale
                jednoiczesnie potrafie wyobrazic sobie jak ciezko moze byc kobiecie podjac
                decyzje o odejsciu. Wciaz jeszcze to mezczyzni sa glownymi zywicielami w
                rodzinach, a alimenty i pomoc spoleczna sa minimalne. Taka kobieta czesto po
                prostu nie ma dokad pojsc, nie ma z kim porozmawiac, nie ma nikogo kto wsparlby
                ja, chociazby psychicznie.
                I tak jak tu juz ktos wczesniej napisal: to jest bardzo powazny problem
                spoleczny. Organizacje kobiece staraja sie jak moga organizowac pomoc, grupy
                wsparcia czy telefony zaufania dla ofiar przemocy w rodzinie, ale to wciaz
                kropla w morzu.

                A co do policji: kiedys wracalam wieczorem do domu i uslyszalam straszne krzyki
                dochodzace z okna w sasiednim bloku. Swiatlo bylo tam zapalone wiec dokladnie
                widzilam co sie dzialo: facet ciagnal za wlosy krzyczaca kobiete, a po chwili
                zobaczylam przelatujace przez pokoj krzeslo. Sprawdzilam szybko adres i
                zadzwonilam na policje. Odpowiedzieli: ludzie nie lubia jak sie mieszamy w ich
                sprawy rodzinne. Do widzenia.
                • thesims Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? 19.07.02, 18:20
                  Czy mozna sie az tak zmienic ze z kochajacego meza stajesz sie uzywajacym
                  przemocy tyranem?
                  Wydaje mi sie ze mozna to przewidziec jeszcze przed slubem lub wkrotce (rok,
                  dwa) po nim, gdy jeszcze mozna sie bez problemu rozwiesc.
                  • Gość: Kati Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: 2.4.STABLE* 21.07.02, 18:55
                    thesims napisał:

                    > Czy mozna sie az tak zmienic ze z kochajacego meza stajesz sie uzywajacym
                    > przemocy tyranem?

                    np. jesli w gre wchodzi alkohol, to tak. Czesto facet staje sie alkoholikiem i
                    bokserem bo nie powiodlo mu sie w zyciu, bo stracil prace, etc, swoje
                    frustracje wyladowuje na najblizszej rodzinie. I nie zawsze juz jako dwudziesto-
                    parolatek ma powody do frustracji. Oczywiscie sa rozne sytuacje.

                    > Wydaje mi sie ze mozna to przewidziec jeszcze przed slubem lub wkrotce (rok,
                    > dwa) po nim, gdy jeszcze mozna sie bez problemu rozwiesc.

                    Okej- ale nie zawsze. j.w.
                  • sloggi Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? 07.08.02, 08:18
                    W sumie w życiu bywa różnie.
      • marysia21 Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? 24.07.02, 17:24
        thesims napisał:

        > facet bijacy zone to kompletne dno.
        >
        > Niezbyt dobrze swiadczy to tez o kobietach ze takie rzeczy toleruja. Po co
        > zadaja sie z takimi skurw*? Nie wierze ze z milosci!!!

        To nie jest takie proste. Kiedyś sama zastanawiałam ssię nad tym i doszłam do
        wniosku, że nie pozwoliłabym sie bić, nigdy. Kilka miesięcy później pozwoliłam
        na to... nawet kilka razy, zanim zorientowała się, jak głęko w to zabrnęłam.
        Nie poznałam siebie.
        A najśmieszniejsze jest to, że według otoczenia jestem zaliczana do bardzo
        twardych, zaradnych kobiet.Dobrze radzę sobie z trudnymi sytuacjami. Nie jestem
        cicha i zahukana, a wtedy bałam się otworzyć oczy.
    • Gość: Romeo Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.07.02, 12:29
      Nie potrafiłbym uderzyć nikogo, kogo kocham, nie ważne czy byłby to facet czy
      kobieta... a bardziej ogólnie bić mogłbym się tylko w obronie własnej lub
      bliskiej mi osoby...
    • Gość: Romeo Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.07.02, 12:30
      Nie potrafiłbym uderzyć nikogo, kogo kocham, nie ważne czy byłby to facet czy
      kobieta... a bardziej ogólnie bić mogłbym się tylko w obronie własnej lub
      bliskiej mi osoby...

      pozdrawiam, Romeo
    • Gość: Romeo Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.07.02, 12:31
      Nie potrafiłbym uderzyć nikogo, kogo kocham, nie ważne czy byłby to facet czy
      kobieta... a bardziej ogólnie bić mogłbym się tylko w obronie własnej lub
      bliskiej mi osoby...

      pozdrawiam, Romeo
    • Gość: Romeo Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.07.02, 12:32
      Nie potrafiłbym uderzyć nikogo, kogo kocham, nie ważne czy byłby to facet czy
      kobieta... a bardziej ogólnie bić mogłbym się tylko w obronie własnej lub
      bliskiej mi osoby...

      pozdrawiam, Romeo
      • agick sloggy.. 19.07.02, 10:04
        dotykasz bardzo bolesnego tematu - wiele kobiet to przeżywa...
        i to wcale nie jest tak, że one tego chcą.. nie odchodzą bo z reguły nie mają
        dokąd, boją się, są tak zachukane, że nie mają wiary w siebie i swoje
        możliowści.. przemoc fizyczna częsti idzie w komplecie z przemocą psychiczną -
        udowadnienie kobiecie, że jest dnem, debilem, nic nie wartą istotą..

        wiele kobiet umie się oderwać od takiego życia tylko z pomocą specjalisty,
        kogoś bliskiego, kto im pomorze, zmusi wręcz do porzucenia opreawcy...

        wierz lub nie - sma tkwiłam 3 lata w takim koszmarze - pewnego dnia po prostu
        wyszłąm i nie wróciłam... ale mam siostrę, rodzinę, znajomych, byłam młodsza
        niż teraz... sama bym być może nie dała rady - nawet nie chcę pamiętać jego
        imienia.

        • sloggi Re: sloggi.. 19.07.02, 10:08
          Nie kamień który leży na dnie, lecz ten który płynie z rzeką tworzy jej
          historię. Dobrze, że uwierzyłaś w siłę tej rzeki :)
          • agick Re: sloggi.. 19.07.02, 10:15
            kosztowało mnie to dwa lata dochodzenia do siebie - dwa lata totalnego braku
            zaufania do mężczyzn.. dwa lata ranienia innych...
            sloggy, Ty nawet nie wiesz jak bardzo człowiek cierpi jak rani go ktoś kto
            twierdzi, że Cię kocha a Ty kochasz tę osobę... i nie jesteś w stanie zrozumieć
            dlaczego on Cię krzywdzi...

            any way - co spowodowało, że założyłeś taki wątek..?

            ps. o tej rzece.. od razu mam skojażenie "Na brzegu rzeki Piedry.." Paulo
            Coelho...
            • sloggi Re: sloggi.. 19.07.02, 10:33
              agick napisała:
              >
              > any way - co spowodowało, że założyłeś taki wątek..?
              >
              Wyraz twarzy kobiety widzianej w autobusie.
              • agick Re: sloggi.. 19.07.02, 10:37
                jasne....
                smutne to życie ale takie już - niby każdy jest kowalem własnego losu i tak
                dalej ale jak sam widzisz nie koniecznie....

                pozdrawiam, agick
        • webgirl Re: sloggy.. 23.07.02, 16:19
          swieta racja. i to jest najlepsza nauczka, ze kobiety zawsze powinny starac sie
          zachowac jak najwiecej niezaleznosci, pracowac, zarabiac, miec cos swojego, bo
          tak naprawde nie znasz dnia ani godziny kiedy okaze sie ze kochany maz zmienil
          sie w potwora.
    • Gość: Slawek uderzyłem nie raz IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.02, 14:58
      To nie jest takie proste, jak się niektórym wydaje.
      Są kobiety - a wiele ich jest - które bezmyślnie prowokują do przemocy. Jak
      kobieta bedzie sie z tobą kłócić o byle rzeczy, przy okazji waląc łapami gdzie
      popadnie, czy wyrywając włosy z korzeniami, to ręczę ci wczesniej czy pozniej
      musisz jej przylać.
      Ale, jako męzczyzna myślący, trzeba to robić z głową. Nie wolno żadnych śladów
      zostawiać, ani przeginać. Tylko tyle trzeba wlać, żeby zaczęła płakać, potem
      jeszcze trochę trzeba ją potrzymać, aż przejdzie złość, po czym jak się już
      uspokoi, trzeba ewakuowac wszelki żywy dobytek z domu i wyjsc na pare godzin.
      I jest tak, ze jak kobiecie przylejesz, masz spokój na pare tygodni, wtedy ona
      wie ze jesteś silniejszy i wazniejszy od niej, i takie głupie mysli na jakis
      czas odejdą od niej.
      Ale to trudna sprawa i niewdzieczna, lepiej miec taka partnerke z ktora sie
      mozna normalnie porozumiec, znaczy słowami.
      • thesims Re: uderzyłem nie raz 19.07.02, 15:20
        czlowieku, postaraj sie rozwiazywac swoje malzenskie problemy innym sposobem
        niz silowo, moze bedziesz mial spokoj dluzej niz na kilka tygodni.
        • Gość: Slawek Re: uderzyłem nie raz IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 12:29
          thesims napisał:

          > czlowieku, postaraj sie rozwiazywac swoje malzenskie problemy innym sposobem
          > niz silowo, moze bedziesz mial spokoj dluzej niz na kilka tygodni.

          No wspaniała porada, a szkoda że przeczytałeś mój post a go nie zrozumiałeś.
          Jakoś dziwne, że ta moja kobieta to miała ślady w niewidocznym miejscu, a ja
          jakieś głebokie zadrapania na czole i kazdy sie pytał co mi sie stało. Kurde,
          pożyczyłbym ci te moja kobiete na pare miesięcy, ciekawe jakimi metodami
          rozwiązywałbyś te problemy.
          pzdr
          • thesims Re: uderzyłem nie raz 20.07.02, 19:14
            to po co z nia jestes?
            Przeciez to bez sensu!
            nie mozesz sobie znalesc jakiejs milej laski?
          • kozik2 CZY uderzyłabyś mężczyznę ? 22.07.02, 12:10
            Ciekawe czy będą odpowiedzi ?

            Dziwne jest tylko to , że Sławek traktuje tą sprawę niemal jako "normalkę" . TO
            nigdy nie jest normalne . Agresywna , w tak głupi sposób, kobieta jest
            równie "nieprzyjemna" jak temat "damskiego boksera" (nieistotny jest fakt , że
            przeciętny mężczyna potrafi oddać mocniej) .
      • agick Re: uderzyłem nie raz 19.07.02, 17:31
        wiesz co sławek, takich jak Ty należy zamknąć w klatce a klucz wyrzuciś do
        wisły....
        żeby nikt Cię nie mógł wypuścić..

        pozdrawiam bez szacunku

        kobieta, która była bita.
        • Gość: hybryda Re: IP: 216.51.32.* 19.07.02, 22:53
          ...kobieta, ktora byla bita...

          Zabrzmialo strasznie. Serio.
        • Gość: Slawek Agick IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 12:21
          wyslalem Ci priva, a posty czytaj uważniej i nie doszukuj sie tego , czego w
          nich nie ma.
          pzdr
      • Gość: Aluga26 Re: uderzyłem nie raz IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 26.07.02, 17:03
        Gość portalu: Slawek napisał(a):

        > To nie jest takie proste, jak się niektórym wydaje.
        > Są kobiety - a wiele ich jest - które bezmyślnie prowokują do przemocy. Jak
        > kobieta bedzie sie z tobą kłócić o byle rzeczy, przy okazji waląc łapami
        gdzie
        > popadnie, czy wyrywając włosy z korzeniami, to ręczę ci wczesniej czy pozniej
        > musisz jej przylać.

        świetna metoda... nic tylko pogratulować... Gdyby wszyscy reagowali agresją na
        agresję i wszyscy w ten sposób rozwiazywali swoje problemy to ludzie zatłukliby
        się raz dwa

        > Ale, jako męzczyzna myślący,

        myślący?

        trzeba to robić z głową. Nie wolno żadnych śladów
        > zostawiać, ani przeginać. Tylko tyle trzeba wlać, żeby zaczęła płakać, potem
        > jeszcze trochę trzeba ją potrzymać, aż przejdzie złość, po czym jak się już
        > uspokoi, trzeba ewakuowac wszelki żywy dobytek z domu i wyjsc na pare godzin.
        > I jest tak, ze jak kobiecie przylejesz, masz spokój na pare tygodni, wtedy
        ona
        > wie ze jesteś silniejszy i wazniejszy od niej, i takie głupie mysli na jakis
        > czas odejdą od niej.

        silniejszy owszem zwykle tak,ale ważniejszy???



        > Ale to trudna sprawa i niewdzieczna, lepiej miec taka partnerke z ktora sie
        > mozna normalnie porozumiec, znaczy słowami.


        Trudna sprawa i "niewdzięczna" cóż za cynizm...
    • kadriana Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? 19.07.02, 23:28
      Jestem wolontariuszka wiec bardzo czesto mam do czynienia z kobietami
      maltretowanymi .Pojawily sie opinie ze kobiety sie zgadzaja na to.To my rodzimy
      dzieci i z powodu instynktu macierzynskiego- ponosimy troche wiekszy "koszt" z
      racji opieki nad dzieckiem.Martwimy sie przede wszytskim o dziecko(nie chce
      przez to powiedziec ze mezczyzni sie nie martwia)Ciezko jest zabrac dzieci
      zostawic caly dobytek i przeniesc sie do przytulku.Nie podoba mi sie rowniez
      teoria prowokowania przez kobiety.Mozna by powiedziec ze przeciez mogles sie
      nie wiazac z kobieta ktora jest kaprysna i zlosliwa ,czy np taka ktora sie
      czepia.
      Przekraczam temat ale przeraza mnie to ze coraz wiecej takich przypadkow zdarza
      sie u rodzin tzw na pokaz oraz rodzin tzw inteligenckich.Znam osobiscie
      wybitnego profesora Uniwersytetu.Bardzo szanowanego i uwielbianego przez
      studentow , ktory w domu robi obrzydliwe burdy.A na zewnatrz jest wszytsko
      pieknie i tworzymy wielka szczesliwa rodzinke.
      Zycze wszystkim kobieta aby znalazły dosc sily aby wyjsc z takich sytuacji:)))
      • thesims Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? 20.07.02, 19:22
        kadriana napisała:

        > Zycze wszystkim kobieta aby znalazły dosc sily aby wyjsc z takich sytuacji:)))

        chyba powinno byc: zeby miala sily nie wchodzic w takie sytuacje.

        • Gość: verte Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: *.intech.pl 21.07.02, 03:54
          Nigdy nie uderzyłbym kobiety za nic w świecie,ale zdzire......CZEMU NIE?
          • Gość: Sol Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.07.02, 12:37
            mysle, ze oprocz problemu z utzymaniem siebie (i np dziecka), brakiem miejsca
            do zycia itp, kobiety nie odchodza, bo maja zakodowane glupie (tak-glupie!)
            myslenie- pomoge mu, on sie przy mnie zmieni (przestanie bic, pic, zdradzac,
            cpac etc). Kobiety lubia (potrzebuja?) pomagac... To jest duzy problem.
            Gdyby moj partner podniosl na mnie reke...nie, nie wyobrazam sobie takiej
            sytuacji...Gdyby byl agresywny nawet w slowach...Gdybym nie czula sie przy nim
            bezpiecznie...Nie, nie wyobrazam sobie, naprawde...
            Znam rodzine, oboje inteligentni, ona jest dyrektorka wiejskiej szkoly
            (mieszkaja w niewielkiej wiosce), on jest alkoholikiem, bije nie tylko ja ale i
            dzieci...Sa razem...przez tyle lat, ona wielokrotnie ratowala mu zycie
            (chociazby wyciagajac go z zaspy, pijaniego, nieprzytomnego,mroz -30 stopni),
            kiedys zadzwonila na policje-raz; nigdy wiecej tego nie zrobila...Dlaczego?
          • Gość: kadriana Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.07.02, 13:50
            a kto to wg ciebie zdzira?
        • Gość: kadriana Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.07.02, 13:48
          thesims napisał:

          >
          > chyba powinno byc: zeby miala sily nie wchodzic w takie sytuacje.

          Masz racje:)
          • malini Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? 23.07.02, 13:06
            Slawek ma troszkę racji pisząc o tej potrzebie przywalenia babce, co to się
            awanturuje...O rane!Widzę już te wściekłe miny!Dajcie wytłumaczyć.
            Sławek nie umie rozwiązywac konfliktów, albo raczej rozwiazuje je głupio,bo
            bicie kogoś (słabszego)jest podłe i krótkowzroczne (sytuacja-bez zmian).
            Nie wolno jednak wieszać psów na facetach, albo raczej - należy powiesić też
            kilka na babkach. Jestem kobietą i wiem ile agresji się we mnie wyzwala w
            chwilach wściekłości. Panuje nad tym, bo mnie tak nauczono (ewentualnie zamiast
            walić faceta po głowie - walę-kalsycznie-naczyniami).Wiem jednak, że wiele
            kobiet nad tym nie panuje. Są wulgarne, kopią, drapią, plują i doskonale wiedzą
            co tak najbardziej boli faceta ("Twoja matka to kurwa"). Sorry, ale dla mnie
            faceci w większości to zwierzaki - reagują wyjątkowo prosto - bodziec-reakcja.
            Nie dziwmy się więc,że jak walniecie kolesia patelnią między oczy i dodam
            parę "ciepłych" słów nt.jego rodziny to on nas rąbnie. Jak nie rąbnie to on z
            kolei jest ofiarą domowej przemocy (znam przypadek dozorczyni, która jako
            wieksza i silniejsza lała LATAMI swojego męża - nigdy nikomu nie poskarzył,nikt
            też mu nie pomógł, bo fakt,że go leje baba wzbudzało tylko radość.....).
            A jak facet leje, bo lubi? To znaczy że jest psychopatą i przestępcą.Jedyne co
            można zrobić to natychmiast uciekać (z dziećmi i brakiem forsy na chleb!).
            Spotkałam na swojej drodzę takiego co to zaczął mnie niby tylko poszturchiwać -
            natychmiast przedstawiłam problem rodzinie, zasugerowałam konieczność wizyty u
            psychiatry,zawiadomiłam policję i wyniosłam się gdzie pieprz rośnie.HOWK
            • kozik2 CZY uderzyłabyś mężczyznę ? 24.07.02, 10:54
              O rany ! Aż nie wierzę , że jako kobieta potrafisz tak racjonalnie patrzyć na
              ogólny temat "głupiej agresywności" .

              Moim zdaniem , jednym z najbardziej kretyńskich odzwierciedleń feministycznej
              propagandy jest właśnie "nawoływanie" do agresji i pokazywania kto jest kim w
              związku . Nawet w reklamach kierowanych do młodych kobiet widzimy kobiety
              kopiące mężczyzn (tak "pieszczotliwie" - nie mówię o scenach "walki") ,
              wylewające im żywność na głowę . Przecież to jest kretyńskie ! Nie wyobrażam
              sobie , abym cieszył się ze scen , w których mężczyna "pieszczotliwie" kopie
              kobietę lub wylewa na nią , "dla jaj" , zupę . Nie nawiązuję tu ,
              w "feministycznym" stylu , do cezurowania reklam i filmów - piszę o GŁUPIM
              trendzie propagowania agresywności w związku dwojga ludzi . Biedne , głupie
              stworzenia , które to propagują , nawet nie zdają sobie sprawy do ilu rozwodów
              się przyczyniają .
              Po prostu , rodzina ZAWSZE musi być ostoją spokoju i miłości , bez pokazywania
              kto jest kim . Jeśli rodzina nie potrafi na spokojnie dojść do porozumienia ,
              lepiej żeby rozstała się w spokoju , agresja w niczym nie pomoże .

              P.S. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu , aby dziewczynka kopnęła w jaja
              kolegę szkolnego , który ciąle łapie ją "za cycki" .
              • Gość: Emka Re: CZY uderzyłabyś mężczyznę ? IP: 217.153.27.* 24.07.02, 12:49
                Nie masz nic przeciw temu, żeby dziewczyna kopneła w jaja chłopaka, który łapie
                ją za cycki? To tym samym pokazujesz sposób rozwiązywania ewentualnych
                problemów w dorosłym życiu. Czym skorupka za młodu nasiąknie.... Moim zdaniem
                jak najwcześniej należy uczyć dzieci cywilizowanego rozwiązywania problemów, a
                nie odpowiadania agresją na agresję.
    • gaudis Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? 08.08.02, 15:52
      Świadomie na pewno nie, chociaż wyobrażam sobie, że w czasie jakiejś paskudnej
      kłótni oboje moglibyśmy się na siebie rzucić. W końcu siła uczuć czasem rządzi
      silniej od nas, chociaż staramy się kontrolować i rozwiązywać problemy
      cywilizowanie.
      To oczym piszesz to regularne znęcanie się i przestępstwo.
    • frank.einstein Re: Czy uderzyłbyś/uderzyłeś kobietę ? 09.08.02, 22:54
      gdyby sloggi był kobietą ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka