dobromir4
23.08.05, 12:02
Ustalilismy z zona, ze nie mamy nic przeciwko nawiazywaniu znajomosci w necie. Gadamy na gg z kim chcemy, pelna swoboda. Pszeszkadza mi bardzo gdy ona rozmawia do 1.00, 2.00 godz w nocy (ciagle, tylko z jednym facetem - ja pracuje na wyjezdzie). Mowi : to tylko gg. Przeciez ufamy sobie, prawda? Gotuje sie we mnie ale ok. Z bolami to znosze. Ustalilismy pewne zasady. Zadnych telefonow, zadnych spotkan. A tu nagle moja pani dostaje sms-y od rzeczonego rozmowcy z drugiej strony kabla. Zbuldoczylem sie nie na zarty na co ona : "i co w tym zlego, ze przysle mi sms-a?. Przeciez sobie ufamy."
Coz mam myslec, gdy widze, ze ona odpisuje mu na sms-y??
Troche jestem zakrecony.