laylaaaaa
17.09.05, 19:30
spotykaliśmy się przez jakiś czas w większym gronie, bla bla bla, nigdy dłużej
z nim nie rozmawiałam, ot zwykłe "co tam słychać". niedawno niespodziewanie
zaprosił mnie na kawę, zgodziłam się, myśląc, że to zwykłe koleżeńskie
spotkanie (źle myślałam?).
było masakrycznie nudno, zero tematów do rozmowy, nie wiedziałam, że gość jest
aż tak nieśmiały. mimo to ciągle dawał mi do zrozumienia, że chce czegoś
więcej. dzwoni, pisze, denerwuje mnie. narazie jestem miła, ale niedługo w
jakiś delikatny sposób muszę mu powiedzieć, żeby spadał. jak? jesteśmy w
jednej szkole, więc widuję go dosyć często i spokoju nie mam, ciągle za mną
łazi, rozważam możliwość spędzania przerw w babskim kiblu, tam chyba nie wejdzie.
czy najlepszym wyjściem będzie zwykłe olewanie? może wtedy sam zrozumie, że
nie chcę mieć z nim nic wspólnego.