Gafy z facetami

04.10.05, 12:30
Opiszcie jakies gafy, śmieszne sytuacje związane z facetami:)
Ja kiedys jeszcze na studiach byłam w grupie z takim fajnym kolesiem, ktory
do mnie startował, mnie tez sie podobał. Czasami do mnie wpadał po jakies
notatki itd. No i kiedys dzwoni, ze wpadnie, ja ok, to czekam, za chwile
dzwoni, samochod mu sie zepsuł i jednak nie przyjedzie. Było juz w sumie dość
późno. Poszłam się kąpać. Juz prawie koncze, a tu dzwonek do drzwi, moj
ojciec otworzył i mnie wola, ze to do mnie, ja myśłam, ze jakas kumpela.
Spoko wychodze w samym reczniku z tej łazienki , a on u mnie w pokoju czeka
hehe. Ja wtedy taka nieśmiałą byłam, ale ok, najgorsze, czego nie mogłam
przeboleć, to to, ze mój ojciec mu w jakiejś wieśniackiej piżamie
otworzył :D:D ale mi później długo było gupio, za ojca w piżamie:)
    • laura.x Re: Gafy z facetami 04.10.05, 12:31
      głupio, nie gupio:) Samochód mu sie jakos jednak udało wtedy naprawic:)
    • agaga1234 spotykalam sie z takim jednym... 04.10.05, 12:51
      nie bardzo w nim bylam zakochana,
      ale nie mialam nikogo,
      a on we mnie byl zakochany bardzo
      wiec z nim sex byl taki sympatyczny i (... - to na inne forum ;))
      na prawde przyjemny chlopak.
      Poniewaz nie jestem zwolenniczka wolnego sexu postanowilam zerwac ta chora
      relacje.
      Lets be friends - postanowilam twardo.
      Rozmawialam o tym z przyjaciolka...
      Potem spotkalam sie z tym chlopakiem i...
      uleglam sobie i jemu.
      Po wyjsciu od niego szybko pisze sms-a do mojej
      przyjaciolki, zeby sie podzielic...
      ze mowilam "lets be friends
      a wyladawalam znowu u niego w lozku,
      Ale to i tak niczego nie zmieni miedzy nim a mna.."
      opisalam go troche...
      I wyslalam sms-a...
      Tylko, ze ...
      niechcacy do tego chlopaka :)))))))))))
      • tingel-tangel Re: spotykalam sie z takim jednym... 04.10.05, 13:12
        agaga1234 napisała:

        > Lets be friends - postanowilam twardo.

        Jesteś żałosna. Działasz według schematu z taniego filmu dla debili.

        > Po wyjsciu od niego szybko pisze sms-a do mojej
        > przyjaciolki, zeby sie podzielic...

        I jeszcze opowiadasz o szegółach znajomości swojej przyjaciółce.
        • agaga1234 wlasnie tak troche wtedy wyszlo... 04.10.05, 13:28
          no gupio to brzmi - wiem...
          nie krzycz tak... ti-ti.. :(
          Chlopak ten nie byl wobec mnie w porzo.
          Jego deklaracje milosci nie przekladaly sie w czyny (to tak w skrocie - bez
          szczegolow)
          Dlatego chcialam to zakonczyc...
          Troche do jego stylu milosci pasowalo...

          Zreszta (powiem Ci na ucho)ze nic takiego
          strasznego na niego nie napisalam...
          A z ta jedna przyjaciolka rozmawiam o wszystkim i zawsze.

          Dla mnie to byla dobra nauczka.
          Bo nie lubie innym sprawiac przykrosci.

          Kumplem gosciu mogl byc :)
          A od Kochanego wiecej oczekuje niz deklaracji :)
          • tingel Re: wlasnie tak troche wtedy wyszlo... 04.10.05, 13:36
            Może i dobrze że to zakończyłaś. Nawet lepiej się rozstać w zgodzie, ale
            przyjaźń nie może zaczynać się od tego, że kogoś odrzucasz (jako życiowego
            partnera), bo nie jest subsytutem miłości. Nie jest też czymś, co może być
            przedmiotem handlu, co można zaproponować w ramach jakiegoś "układu
            dwustronnego" - proponowanie przyjaźni komuś, z kim się rozstajesz to tani
            chwyt, w dodatku poniżej pasa.
            • agaga1234 hmmm... 04.10.05, 13:43
              ale ja go naprawde lubie,
              ale go nie kocham.
              Nie widze naszej wspolnej przyszlosci.
              To, ze sie w lozku z nim swietnie,
              bo naturalnie, rozumialam, czulam,
              nie oznacza, ze moglibysmy zycie wspolne budowac.
              Po co mam go łudzic, ze go kocham,
              ze moglabym go pokochac itd.

              Chyba sie szybko przywiazuje
              i trudno mi zerwac relacje.
              Sex bardzo zbliza...
              ale nie moze byc glowna ostoja zwiazku.
              Nie ma nic bardziej zblizajacego ludzi.

              Brniecie dalej albo calkowita strata??

              Przyjazn wydaje sie byc czyms pomiedzy,
              ze wystygnie popęd, wyciszy sie wszystko...
              Ja bym byla sklonna sie przyjaznic.

              • tingel Re: hmmm... 04.10.05, 13:49
                Trzeba mu było dokładnie to wszystko powiedzieć co tu piszesz na forum. A tak on
                miał być swoim przyjacielem, ale został nim przypadkowo, bo z nim nie byłaś do
                końca szczera, a chciałaś do swojej przyjaciółki napisać szczerze całą prawdę. A
                tak mógł poczuć się urażony, zwłaszcza tym, że ze spraw osobistych zdajesz
                relację przyjaciółce. Zawsze trzeba być szczerym i mówić prawdę - bez tego nie
                ma ani miłości ani przyjaźni, a jeśli jest, to co najwyżej pozorowana.
                • agaga1234 nie wiem czy Cie zdziwie, 04.10.05, 13:55
                  ale wszystko tak mniej-wiecej poszlo: kawe na lawe,
                  tylko dozowane i z taka pewna niesmialoscia.
                  To znaczy delikatnie ale szczerze.

                  Delikatniej niz tu na forum. :)
                  Sama dostalam nie jeden kolec w zyciu
                  i szramy mi sie beda na sercu goily latami,
                  mimo to nawet gdy ktos mi sprawia bol
                  staram sie nie oddawac tym samym
                  a juz na pewno nie tym, ktorzy mnie poranili.

                  Zadnych pozoractw!
                  Nigdy! :)

                  Ale chyba wątek popsuty zostal,
                  bo mialo byc smiesznie.

                  A Ty miales jakas wpadke? ;)
                  • tingel Re: nie wiem czy Cie zdziwie, 04.10.05, 14:03
                    Ojcem nie zostałem - w tym sensie "wpadki" nie miałem.

                    A co do różnych dziwnych zbiegów okoliczności - kiedyś dziewczyna przysłała mi
                    SMSa z gg, że zmieniła nr telefonu. Podpisała się imieniem i pierwszą listerą
                    nazwiska, ale zrobiła literówkę i myślałem że to moja koleżanka o tym samym
                    imieniu, ale innym nazwisku. Następnego dnia zaproponowałem jej żeby się spotkać
                    w pubie - wieczorem dostałem od dziewczyny telefon, że nie ma czasu przyjść. Ale
                    to nie jej głosu spodziewałewm się w słuchawce i byłem tak zaskoczony, że aż
                    głos mi odjęło. Zupełnie nie wiedziałem co powiedzieć.
                    • agaga1234 przypomniales mi... 04.10.05, 14:14
                      dostalem pewnej nocy sms-a od kumpla
                      z ktorym sie nie widzialam z 10 lat
                      a pare miechow przed tym sms-em mowil mi,
                      ze ma zone,
                      ze to ta, z ktora w szkole chodzil,
                      ze jest cudownie im,
                      i ze daja sobie tylko troche wolnosci...

                      sms od niego (o polnocy) brzmial:

                      "dzisiaj bylem w (...) a co u Ciebie?"
                      od razu kapnelam sie, ze cos nie gra - to nie moglo byc do mnie.
                      Odpisalam: "a ja bawie w (...) - pozdrawiam"
                      On: - milo bylo poznac tak przemila dziewczyne jaka jestes (tu wstawil nie moje
                      imie - dajmy na to) Krysiu
                      Ja: - Ja tez sie ciesze (tu wstawilam imie inne niz jego-powiedzmy) Krzysiu
                      On: - Krzysiu ??????
                      Ja: - Krysiu????
                      On: - Kto sie ze mna tak przemilo bawi?
                      Ja... - nie mozliwe, zebys mnie zapomnial...
                      - troche pobudzilam jego zmysly - byl 10 lat temu moim ulubionym kolega z klasy
                      i bardzo dobrze sie rozumielismy...
                      Gawedszilismy tak ze 30 smsow
                      podrywal mnie nie wiedzac z kim rozmawia...
                      Jak mu ujawnilam swoje imie to zamilkl....

                      Ale to chyba nie do konca zabawne...? :(
                      • tingel-tangel Re: przypomniales mi... 04.10.05, 14:31
                        Masz poczucie humoru, trzeba przyznać. Fajnie muszą faceci z tobą mieć. Nie
                        dziwię sie, że tamten, z którym się chciałaś zaprzyjaźnić był w tobie zakochany
                        bardzo.
                        • agaga1234 Kumpel od polnocnych sms-ow 04.10.05, 14:40
                          sam sie wkopal
                          Ciekawe pod jakim wpisem mial moj nr tel...
                          skoro napisal i czemu nie normalnie - legalnie opisana????
                          Pisal ze swojej komorki, ktorej numer mi podal kilka miechow wczesniej.
                          Ja nigdy go nie wydam - byl i jest kims waznym w moim zyciu. :)
                          Wspolne problemy i tematy - przegadane godziny :)
                          A dzisiaj nie wtrace sie do jego zycia - ale zagrozenie wskaze...

                          lubie zabawe :D
                          jak kazdy normalny czlowiek
                          Roznica polega na tym,
                          Tylko ja lubie sie smiac "Z KIMS" a nie "Z KOGOS" :)
    • krecilapka Trachalismy sobie alpagi, 04.10.05, 22:11
      tak mniej wiecej do polnocy. Gospodarz uznal, ze robi sie zbyt senny, przejal
      sie ze capi petkami i musi wziasc tusz. Plusnal do wanny, i tak w cieplej
      wodzie przycial komara. Mieszkanie bylo w blokowisku, gdzie jest wspolny
      kibelek z wanienka. Wiec kazdy przy olewaniu kibelka, mogl sobie ogladac
      malowniczy widok spiacego w pianie gospodarza impry. On chyba uznal, ze jest za
      malo hardcorowo, i podkreslil swoj malowniczy widok puszczonym do wody pawiem.
      Oczywiscie spal dalej. Wszyscy zgodnie uznali, ze wobec takiej gafy popelnionej
      przez gospodarza, w dalszej czesci imprezy szczac bedziemy do zlewu w kuchni.
      Taka to smieszna sytuacja zwiazana z facetami mi sie przypomniala :).
      • asiulka81 OHYDA 04.10.05, 22:26
        • krecilapka Re: OHYDA 05.10.05, 13:32
          A ja jestem Krecilapka :)
          • scarlett_o_hara gafa z gatunku niewinnych:) 05.10.05, 15:21
            Generalnie jestem gafiarą, a najaktualniejsza na dzień dzisiejszy gafa jest
            następująca: poszłam do muzeum (historycznego), gdzie pracuje chłopak, który
            bardzo mi się podoba (pisałam o tym w moim wątku zresztą:)). Ponieważ on jest
            pasjonatem i ogólnie miłą osobą, opowiadał mi o tych ich cennych zbiorach.
            Podeszliśmy do gabloty z bronią:

            - on: Tu mamy ważne i cenne zbiory. Oryginalna broń partyznacka z '44 (tu
            wymienił parę nazw). Wszyscy konsultanci się tym zachwycają itd., itp....

            - ja (widząc coś dużego na kółkach): O, widzę, że nawet małą armatkę macie!

            - on: buahahahahah.......buahahah......to rosyjski CKM.......

            ja:.........!!!!!!!!!...........(zatkało mnie, bo autentycznie myślałam, że to
            jakaś miniarmata:)))

            - on: Ale wiesz, nomem omen, rozbroiłaś mnie......:)

            - ja: :)
            No i żeby pokazać, że mam dystans do siebie, też zaczęłam się śmiać:)
            • rafstani Re: gafa z gatunku niewinnych:) 05.10.05, 15:29
              Cześć scarlett, zagęszczasz ruchy, widzę :).
              I jak idzie?
              • scarlett_o_hara Re: gafa z gatunku niewinnych:) 05.10.05, 15:36
                Ciąg dalszy mojej historii opisałam w tym samym wątku, jest chyba jeszcze na
                pierwszej stronie. Będzie mi miło, jak go skomentujesz:) (tzn. ciąg dalszy i
                moje "posunięcia";))
      • babik Re: Trachalismy sobie alpagi, 06.10.05, 17:56
        Było jemu zrobić "złoty deszczyk" :))))
        Ale się uśmiałem nieźle :)))
    • mamba8 Re: Gafy z facetami 06.10.05, 16:59
      OK moja ostatnia gafa..........
      dawno dawno się z nim nie widziałam cała stęskniona blablabla chciałam wyglądać
      b. sexy i założyłam nowo zakupione kozaki, idę idę on stoi z rozmarzonym
      spojrzeniem po drugiej stronie ulicy....idę przez przejscie dla pieszych i co???
      Łuuuup przewróciłam się na ziemię bo było ślisko jak cholera (mróz zima itp).
    • dyskopata Re: Gafy z facetami 06.10.05, 17:02
      takie będą rzeczpospolite jak ich młodzieży chowanie nie sądzisz że czasami
      warto coś poczytać oprócz brawo
      • asiulka81 Re: Gafy z facetami 06.10.05, 17:04
        Ty tez sobie Bravo poczytaj, tyle ze o napletku :)
        • dyskopata Re: Gafy z facetami 06.10.05, 17:14
          właśnie szukam cały czas jak masz jakieś archiwalne numery to byłbym wdzięczny
          • mamba8 Re: Gafy z facetami 06.10.05, 17:23
            proszę nie ubliżać mojej koleżance z forum bo ze mną też będziesz miał do
            czynienia. :PPPPPPPPP
            • dyskopata Re: Gafy z facetami 06.10.05, 17:27
              fajnie lubię wyzwania nikomu nie ubliżam mam po prostu dzisiaj jakieś
              uczuelenie na...
    • zaplanalzami prawie spaliłam się za wstydu 08.10.05, 17:30
      kiedyś dostałam od przyjaciółki pocztą internetową opowieść o gafie zabawnej
      acz kolwiek z dozą romantyzmu.otuż,pewna dziewczyan opowiadała ze szczegółami
      jak jej partner podczas stosunku zatapiał się w niej robiąc minetkę i
      ona...ups...co tu dużo mówić puściła bąka :-/owa dziewczyna opisywała też
      chwile zaraz po nieoczekiwanym wydarzeniu i reakcje jej chłopaka.fakt ubawiłam
      się przy tym do łeż!postanowiłam więc wysłać tą śmieszną stronkę do swoich
      znajomych i na poczcie zaznaczyłam "wyślij do wszystkich".zapomniałam tylko,że
      posiadam też adres meilowy do mojego barata...który...hmmm...jest zakonnikiem :-
      /
Inne wątki na temat:
Pełna wersja