15.11.05, 13:46
Mam taki problem przez co złapałam takiego doła że lepiej nie mówić.jestem z facetem już 5lat i mamy dwoje dzieci a on cały czas jest bardziej za matką niż za mną.może to cos ze mną jest nie tak.jest na każde jej zawołanie na każde skinienie a co ze mną wtedy.?wcale nie jestem zazdrosna tylko troszku to boli że Ona ciagle pisze mu jak bardzo go kocha,że jest jej synusiem i na odwrót.a mi tego nie potrafi powiedzieć od tak.rozumiem jest samotna wdową i trzeba jej pomóc ale ona zawsze ma problemy i zawsze potrzebny jest On a On nigdy nie potrafi powiedzieć Jej nie.doradzcie co mam zrobić z tematem bo już dłużej tego nie wytrzymam.dzięks.
Obserwuj wątek
    • linka234 Re: mamisynek 15.11.05, 13:52
      A rozmawiałaś z nim na ten tamat? Jesli tak i nic to nie dało, to wyprowadzić
      się jak najdalej od mamusi!Albo jakieś ultimatum mu postaw-przekonasz się, kto
      jest dla niego ważniejszy!
      • kasik459 Re: mamisynek 15.11.05, 13:54
        rozmawiałam ale jest ok jakiś czas i potem znowu powrót do normalności.nie chce rywalizowac z teściowa bo to troszke głupie jest.
        • linka234 Re: mamisynek 15.11.05, 16:12
          Rozumiem - rzeczywiście kłótnie z teściową nie przyniosą nic dobrego!W takim
          razie nie pozostaje Ci nic innego, jak tylko ciągłe gnębienie go tematem!Może
          się na tym wreszcie zastanowi i coś z tym zrobi!A na chwilę obecną -głowa do
          góry!!!Teściowe nie żyją wiecznie;P
          • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 09:00
            Ale z ciebie wredna suka...
            Gnebic, dolowac, gnoic, zabijac...
            Kochana osobe... brawo... :-/
            • linka234 Re: mamisynek 16.11.05, 12:44
              Tylko nie suka, ty gnoju! Licz się ze słowami! Ja Twoich poglądów nie oceniam!
    • sagittarius954 Re: mamisynek 15.11.05, 16:16
      Podsunąć mężowi myśl coby mamusia sama nie była i resztę życia z partnerem spędziła.
      • linka234 Re: mamisynek 15.11.05, 16:19
        O!też dobre!
    • widokzmarsa Re: mamisynek 15.11.05, 17:08
      rozumiem, jesteś zazdrosna o matkę. Ale on jeszcze jej nie bzyka chyba? Gadaj
      mu gadaj, to wreszcie znajdzie taką ktora nie gada.
      • linka234 Re: mamisynek 15.11.05, 17:17
        A gdzie on znajdzie druga taką, która sobie na to pozwoli??!!A jak pójdzie
        precz, to też żadna strata!Precz z mamisynkami:)
        • widokzmarsa Re: mamisynek 15.11.05, 17:21
          czyli oczekujesz że twoje dzieci cię oleją? Ja osobiście, szczególnie po
          śmierci ojca, nie jestem gotów zaprzestać kontaktów z matką. Tyle że moja
          starsza to ma od lat aureole nad głową.
          • linka234 Re: mamisynek 15.11.05, 17:26
            Przepraszam, to do mnie?Nie, nie oczekuję, ale rodzice muszą zrozumieć, że ich
            dzieci mają swoje życie!!!To chore uzależnienie, kumasz?
          • ladyx Re: mamisynek 15.11.05, 18:17
            Nikt nie oczekuje zaprzestania kontaktów, ale facet powinien być bardziej za
            żoną niż matką. Chyba się zgodzisz...
            • asiulka81 Re: mamisynek 15.11.05, 18:21
              Facet powinien być i za żoną i za matką, a jak ma kobiete która z lekka ma nie
              po kolei w główce, bo się jej wydaje ze jest najważniejsza na swiecie, to nie
              dziwie się ze woli z mama przebywac. Ona przynajmniej nie czepia sie o byle co!
              • ladyx Re: mamisynek 15.11.05, 18:23
                Czasem to matka się bardziej czepia ;)))) A tak poważnie to z żoną spędzi
                resztę życia (przynajmniej z założenia) a nie z matką.
                • asiulka81 Re: mamisynek 15.11.05, 18:24
                  Zyjemy w takich czasach, kiedy żon mozna mieć wiele, a matke ma sie tylko
                  JEDNĄ !!!
                  • ladyx Re: mamisynek 15.11.05, 18:27
                    Jasne wychodząc z takiego założenia nie ma po co starać się o dobre układy z
                    żoną bo i tak wkrótce przejdzie do historii.
                    • asiulka81 Re: mamisynek 15.11.05, 18:28
                      Właśnie to miałam na myśli! :)
                      • ladyx Re: mamisynek 15.11.05, 18:29
                        To powodzenia w małżeństwie. Przyda się :)
                        • asiulka81 Re: mamisynek 15.11.05, 18:30
                          Dziekuję :)
                          • ladyx Re: mamisynek 15.11.05, 18:32
                            Nie ma za co :))) Próbuję być miła.
                            • asiulka81 Re: mamisynek 15.11.05, 18:33
                              Ale powiedz sama, nie uważasz ze to głupie nie lubić matki swojego ukochanego i
                              byc o nia zazdrosną! Przeciez obie chca dla niego jak najlepiej!
                              • neder Re: mamisynek 15.11.05, 18:34
                                asiulka81 napisała:

                                > Ale powiedz sama, nie uważasz ze to głupie nie lubić matki swojego ukochanego i
                                >
                                > byc o nia zazdrosną! Przeciez obie chca dla niego jak najlepiej!
                                >
                                >


                                ale głupoty chrzanisz... chyba nigdy nie miałas do czynienia z maminsynkiem. Od
                                takich z daleka. W pewnym wieku powinno sie odciąć pępowinę.
                                pzdr
                                • asiulka81 Re: mamisynek 15.11.05, 18:36
                                  W kazdym wieku powinno sie kochac matke, zwłaszcza jesli ta jest samotna i nie
                                  ma nikogo...

                                  A to co piszecie swiadczy o waszym egoizmie!
                              • ladyx Re: mamisynek 15.11.05, 18:36
                                Ależ ja ją bardzo lubię. (jak na razie ;) Tylko, że jak kiedyś przegięła, to
                                byłam wdzięczna mojemu M. że wyjaśnił jej, iż w jego domu będzie rządzić tylko
                                jedna kobieta -JA! I nie chodziło tu o zazdrość. I to samo tyczy się drugiej
                                strony. Żaden normalny facet nie wytrzyma z kobietą uzależnioną od tatusia,
                                który zawsze wszystko wie najlepiej.
                                • asiulka81 Re: mamisynek 15.11.05, 18:41
                                  ale autorka nie pisala nic o wtracaniu sie w rzadzenie w domu, tylko ze jest
                                  zazdrosna o to ze tesciowa i maz bardzo sie kochaja oraz o to ze mąz pomaga
                                  matce!

                                  • ladyx Re: mamisynek 15.11.05, 18:53
                                    To było pociągnięcie tematu o dobrych stosunkach z żoną :) A autorka skarżyła
                                    się na to, że mąż jest ciągle potrzebny i nigdy nie potrafi odmówić. Jego matka
                                    trochę więc ingeruje w ich życie, nie licząc się z synową. Trafiało by Cię
                                    gdybyś musiała wszystko ustalać pod kątem wymagań teściowej.
                                    • asiulka81 Re: mamisynek 15.11.05, 18:57
                                      eee tam, przesadzacie wszystkie i tyle! Tesciowa tez człowiek i w dodatku
                                      chcacy jak najlepiej dla syneczka :)
                                      • ladyx Re: mamisynek 15.11.05, 18:58
                                        Zagłaskać na śmierć ;))))))))))))))
                                        • asiulka81 Re: mamisynek 15.11.05, 18:59
                                          widac synusiowi głaskania przez zone brakuje i do mamusi idzie. Moze zona
                                          powinna mu wiecej czulosci dawac :)))
                                          • widokzmarsa Re: mamisynek 15.11.05, 19:10
                                            a skąd ty taka mądra jesteś?)))
                                            Matka! Jest tylko jedna. - to jest prawda i już)
                                            • asiulka81 Re: mamisynek 15.11.05, 19:12
                                              po prostu tak mysle. To tak jakby mi ktos zabranial sie widywac z rodzicami.
                                              Przeciez to chore!
                                              • ladyx Re: mamisynek 15.11.05, 19:58
                                                Dobra. Ja się poddaję. Nawet nie próbujecie zrozumieć o co chodzi.
                                                • orrka Re: mamisynek 16.11.05, 11:32
                                                  chyba troche stracilyscie watek z oczu, autorka postu zalila sie, ze maz milosc
                                                  wyznaje matce, a jej (zonie) nie potrafi, ze jest na kazde skinienie matki, a
                                                  dla zony czasu nie ma, ze to matka jest dla niego na pierwszym miejscu, a nie
                                                  wlasna rodzina(ze sie tak wyraze) czyli zona i dzieci...
                                                  jak dla mnie to cos tu jest nie tak...
                                          • ladyx Re: mamisynek 15.11.05, 20:06
                                            No ale mój nie jest maminsynkiem, więc chyba poziom czułości jest ok ;))))))
            • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 11:56
              "I opuści mąż matkę swoją i ojca swego i złączy się z żoną swoją i staną się
              jednym ciałem."
              I Moj. 2:24
              • ladyx Re: mamisynek 16.11.05, 11:57
                Amen !
    • kasitza Re: mamisynek 15.11.05, 20:03
      z toba wszystko ok. a meza pognaj na terapie. to co ma, to jeden z
      najpopularniejszych odchylow. Freud...
      • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 11:44
        Z tym Edypem to chyba przesadziłaś ;)
    • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 08:59
      Jesli jest jedynakiem to jego psim obowiazkiem jest pomagac samotnej matce.

      Postaw sie w jego sytuacji, gdyby Twoja mama byla wdowa, to pewnie pedzialbys
      do niej na skrzydelkach.
      Potem postaw sie na miejscu Jego Matki, gdybys byla samotna nie mialabys sie do
      kogo odezwac i jedyna osoba bylby twoj zonaty syn, to pewnie chcialabys miec z
      nim poprawne stosunki, czasami go zawolac na kawe... Moze Ty nie chcesz chodzic
      do niej, dlatego on idzie sam?

      Nie rozrywaj go! Te dwa uczucia sa zupelnie inne! Matka Ci go nie zabierze!!
      Jesli bedziesz go naciskac, to On bedzie nieszczesliwy, a Ty podobno go
      kochasz... Czy jak Ty go o cos poprosisz to odmawia?? Pewnie nie... Wiec ciesz
      sie dobrymi stosunkami z tesciowa i nie szukaj problemow tam gdzie ich nie ma!
      • orrka Re: mamisynek 16.11.05, 11:40
        na miejscu tej samotnej matki, to bym sie chciala zintegrowac z CALA rodzina
        syna (zona, dziecmi..), a nie TYLKO Z NIM, zaprzyjaznilabym sie z synowa i z
        wnukami, a nie "tylko synusia na kawe" zapraszala
        co innego milosc miedzy matka a syne, potrzeba bliskosci miedzy nimi, a co
        innego tak "scisla "relacja , ze dla nikogo innego juz miejsca nie ma....
        a na miejscu syna, tez bym wolala, zeby matka byla blisko z cala moja rodzina a
        nie ze mna jedna...
        • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 12:28
          orrka napisała:
          > na miejscu tej samotnej matki, to bym sie chciala zintegrowac z CALA rodzina
          > syna (zona, dziecmi..), a nie TYLKO Z NIM, zaprzyjaznilabym sie z synowa i z
          > wnukami, a nie "tylko synusia na kawe" zapraszala

          A skad wiesz ze tak nie robi, a autorka nie przyjmnuje zaproszen?

          > co innego milosc miedzy matka a syne, potrzeba bliskosci miedzy nimi, a co
          > innego tak "scisla "relacja , ze dla nikogo innego juz miejsca nie ma....
          > a na miejscu syna, tez bym wolala, zeby matka byla blisko z cala moja rodzina
          > a nie ze mna jedna...

          Jaka "scisla relacja" gdzie Ty tu widzisz scisla relacje??? Czy on chodzi z
          mama na zakupy ciuchowe? Bo to by bylo dziwne...
          To jest NORMALNE, ze matka czasami chce byc zawieziona na grob ojca, czy do
          lekarza. I w tym nie musi uczestniczyc synowa...
      • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 11:46
        A czy na takie widzenie sprawy nie ma wpływu Twoja sygnaturka? ;)
        • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 12:29
          tlumacz sobie jak chcesz...
          Ja do swojej matki mam ponad 1000 km i widze sie z nia raz na dwa miesiace...
          Telefon jest ze 3 razy w tygodniu...
          Mieszkam sam...
          • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 12:37
            > tlumacz sobie jak chcesz...

            raczej tak jak widzę ;)

            > Ja do swojej matki mam ponad 1000 km i widze sie z nia raz na dwa miesiace...

            Ja mam 500 i raz na 6 miesięcy i co z tego?

            > Telefon jest ze 3 razy w tygodniu...

            A ja z nią gadam na GG i przez mejla oprócz telefonów, ale co to ma do rzeczy?

            > Mieszkam sam...

            A! reklamujesz się! ;)
            • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 12:43
              > > tlumacz sobie jak chcesz...
              > raczej tak jak widzę ;)

              Gdzie Ty widzisz kompleks?
              Co jest zlego w moich wypowiedziach poza szacunkiem do Rodzicow?

              > > Ja do swojej matki mam ponad 1000 km i widze sie z nia raz na dwa miesiac
              > > e...
              > Ja mam 500 i raz na 6 miesięcy i co z tego?

              Nie zrozumiales?? Prosciej nie potrafie wytlumaczyc...
              Zarzucasz mi ze prowokacyjny tekst w mojej sygnaturce jest prawda, to sie
              bronie... Ale Ty nie chcesz zrozumiec...

              > > Telefon jest ze 3 razy w tygodniu...
              > A ja z nią gadam na GG i przez mejla oprócz telefonów, ale co to ma do rzeczy?

              Mojej musze komputer naprawic, ale i tak mnie wychodza taniej telefony niz ja
              internet...

              > > Mieszkam sam...
              > A! reklamujesz się! ;)

              Znowu nie zrozumiales...
              • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 13:01
                > Gdzie Ty widzisz kompleks?

                tu: "Diabel z kompleksem Edypa"

                > Co jest zlego w moich wypowiedziach poza szacunkiem do Rodzicow?

                Ale czy ja mówię że coś złego jest? Może tylko tyle że strasznie spięty chyba
                jesteś ;)

                > Nie zrozumiales?? Prosciej nie potrafie wytlumaczyc...
                > Zarzucasz mi ze prowokacyjny tekst w mojej sygnaturce jest prawda, to sie
                > bronie...

                Czizas! Ja Ci coś zarzucam? Bronisz kolesia, który woli do mamy niż do żony,
                masz sygnaturkę tematyczną to pytam grzecznie i to nawet o ile pamiętam z
                przymrużeniem oka czy jest jakiś związek, a ty od razu dorabiasz podteksty...
                Wyluzuj.

                > > > Mieszkam sam...
                > > A! reklamujesz się! ;)
                >
                > Znowu nie zrozumiales...

                Zrozumiełam doskonale. Ale odpowiadanie wprost jest dla lamerów.
                Mogłem napisać "A wiesz juz dlaczego mieszkasz sam?"
                • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 13:10
                  szejtan napisał:
                  > > Gdzie Ty widzisz kompleks?
                  > tu: "Diabel z kompleksem Edypa"

                  To jest cytat...

                  > > Co jest zlego w moich wypowiedziach poza szacunkiem do Rodzicow?
                  > Ale czy ja mówię że coś złego jest? Może tylko tyle że strasznie spięty chyba
                  > jesteś ;)

                  akurat chyba masz racje...

                  > > Nie zrozumiales?? Prosciej nie potrafie wytlumaczyc...
                  > > Zarzucasz mi ze prowokacyjny tekst w mojej sygnaturce jest prawda, to sie
                  > > bronie...
                  > Czizas! Ja Ci coś zarzucam? Bronisz kolesia, który woli do mamy niż do żony

                  Woli? nikt tego tutaj nie napisal...

                  > masz sygnaturkę tematyczną to pytam grzecznie i to nawet o ile pamiętam z
                  > przymrużeniem oka czy jest jakiś związek, a ty od razu dorabiasz podteksty...
                  > Wyluzuj.

                  W tym temacie nie potrafie... :-(

                  > > > > Mieszkam sam...
                  > > > A! reklamujesz się! ;)
                  > > Znowu nie zrozumiales...
                  > Zrozumiełam doskonale. Ale odpowiadanie wprost jest dla lamerów.
                  > Mogłem napisać "A wiesz juz dlaczego mieszkasz sam?"

                  Wiem, bo taka jedna mnie chciala odciac od przyjaciol i calej rodziny.
                  To sie nie skonczylo dla niej dobrze...

                  Powtorze, nie mozna czlowieka stawiac przed takim wyborem, bo bedzie
                  nieszczesliwy. Chyba ze chce sie unieszczesliwic UKOCHANA osobe...

                  A matka byla jest i bedzie kobieta dzieki ktorej partner na tym padole
                  egzystuje. I kazda proba burzenia relacji jest krzywdzaca!
                  • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 14:24
                    > To jest cytat...

                    Cytat, nie cytat, wybrałeś go bez powodu?

                    > akurat chyba masz racje...

                    Spoko, wyluzuj, skocz na pifko wieczorem, poznaj jakichśnowych ludzi, idź do
                    kina, a najlepiej to poderwij jakąś dziewczynę i żyj! ;)
                    [Kurde balans, od kiedy to ja teki madry się zrobiłem?! ;) ]

                    > Woli? nikt tego tutaj nie napisal...

                    Tak te skargi odczytałem.

                    > W tym temacie nie potrafie... :-(

                    To daj sobie z nim spokój, zajmij się czymś fajniejszym ;) Masz ochotę na
                    wrzody na żołądku? ;)

                    > Powtorze, nie mozna czlowieka stawiac przed takim wyborem, bo bedzie
                    > nieszczesliwy. Chyba ze chce sie unieszczesliwic UKOCHANA osobe...

                    Ale taki wybór to tylko znak że jakiś problem istnieje, a osoba zmuszan do
                    wyboru powinna sie zastanowić nad przyczynami jakie skłoniły tę drugą osobę do
                    takiej akcji. Myślę że jeśli są dobre chęci to zawsze da sie wypracować
                    kompromis.

                    > A matka byla jest i bedzie kobieta dzieki ktorej partner na tym padole
                    > egzystuje. I kazda proba burzenia relacji jest krzywdzaca!

                    Matka jest tylko jedna, nikt nie zaprzecza. Ale tak samo żona jest tylko jedna.
                    I po to matka urodziła i wychowała, żeby syn miał swoje zycie i zeby był meżem
                    żony najpierw, a potem synem matki. Bo synem matki był już. Taka kolej rzeczy.
                    Pózniej on ma obowiązki wobec swojej własnej rodziny to jest zony i dzieci. Za
                    nich jest odpowiedzialny. Polecam np. kazania rekolekcyjne ks. Piotra
                    Pawlukiewicza , zrywają skalpy ;)
                    • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 14:33
                      szejtan napisał:
                      > > To jest cytat...
                      > Cytat, nie cytat, wybrałeś go bez powodu?

                      Raczej dla ironii...

                      > > akurat chyba masz racje...
                      > Spoko, wyluzuj, skocz na pifko wieczorem, poznaj jakichśnowych ludzi, idź do
                      > kina, a najlepiej to poderwij jakąś dziewczynę i żyj! ;)
                      > [Kurde balans, od kiedy to ja teki madry się zrobiłem?! ;) ]

                      pewnie skorzystam ;-)

                      > > Woli? nikt tego tutaj nie napisal...
                      > Tak te skargi odczytałem.

                      To bylo zdanie malzonki szanownej... nie jego...

                      > > Powtorze, nie mozna czlowieka stawiac przed takim wyborem, bo bedzie
                      > > nieszczesliwy. Chyba ze chce sie unieszczesliwic UKOCHANA osobe...
                      > Ale taki wybór to tylko znak że jakiś problem istnieje, a osoba zmuszan do
                      > wyboru powinna sie zastanowić nad przyczynami jakie skłoniły tę drugą osobę
                      > do takiej akcji. Myślę że jeśli są dobre chęci to zawsze da sie wypracować
                      > kompromis.

                      Dodaj ze codzi o dobre checi ze obu stron...

                      > > A matka byla jest i bedzie kobieta dzieki ktorej partner na tym padole
                      > > egzystuje. I kazda proba burzenia relacji jest krzywdzaca!
                      > Matka jest tylko jedna, nikt nie zaprzecza. Ale tak samo żona jest tylko
                      > jedna.

                      Zone mozna zmienic... Przykre ale niestety prawdziwe... I w pewnych przypadkach
                      zdrowe...

                      > I po to matka urodziła i wychowała, żeby syn miał swoje zycie i zeby był
                      > meżem żony najpierw, a potem synem matki. Bo synem matki był już. Taka
                      > kolej rzeczy.
                      > Pózniej on ma obowiązki wobec swojej własnej rodziny to jest zony i dzieci.
                      > Za nich jest odpowiedzialny.

                      Jasne... Tylko dlaczego czasami kobiety nie potrafia zniesc nawet telefonu do
                      matki? Ja na przyklad musialem ukrywac ze dzwonie do domu, robilem to jak ona
                      szla na kurs jezyka...
                      Ja nie mowie ze synus ma byc na kazde skinienie mamusi, nie! ale sa sytuacje,
                      kiedy trzeba zagryzc zeby.
                      Dokladnie to samo tyczy sie drugiej strony, tylko ze faceci nie maja takich
                      problemow. DLACZEGO?

                      > Polecam np. kazania rekolekcyjne ks. Piotra
                      > Pawlukiewicza , zrywają skalpy ;)

                      Dziekuje, na pewno przeczytam...
    • cyberski Re: mamisynek 16.11.05, 09:46
      kasik459 napisała:

      > Mam taki problem przez co złapałam takiego doła że lepiej nie mówić.jestem z fa
      > cetem już 5lat i mamy dwoje dzieci a on cały czas jest bardziej za matką niż za
      > mną.

      Wybacz, ale co to znaczy :" Jest bardziej z matką niż ze mną? Sypia u niej? Stołuje się zawsze lub prawie zawsze u niej? A może w jego myślach matka gości częściej niż Ty?

      > może to cos ze mną jest nie tak.jest na każde jej zawołanie na każde skini
      > enie a co ze mną wtedy.?

      No gdyby był na każde skinienie, bo mama znów zrobiła za dużo herbaty i biedna nie ma z kim jej wypić to się Tobie nie dziwie. Dziwiłbym się gdybyś byłą zła na to, że wozi ją waszym samochodem na cmentarz, do lekarza, po większe zakupy. Że pomoaga jejs sprzątnąc mieszkanie lub załatwić coś w urzędzie albo tam gdzie on ma znajomości...

      > wcale nie jestem zazdrosna tylko troszku to boli że Ona
      > ciagle pisze mu jak bardzo go kocha,że jest jej synusiem i na odwrót.

      No tego to nie ruzumiem. Masz do nich żal, że pomimo, ze obydwoje są dorośli to potrafią mówić, że jedno drugie kocha i ,zę jedno jest ważne bardzo dla drugiego? No chyba, ze uważasz, że robią to przy Tobie, ostentacyjnie, tak by Cię zdenerwować... Może jednak za mocno to interpretujesz...

      > a mi tego nie potrafi powiedzieć od tak.rozumiem jest samotna wdową i trzeba >jej pomóc ale ona zawsze ma problemy i zawsze potrzebny jest On a On nigdy nie >potrafi powiedzieć Jej nie.doradzcie co mam zrobić z tematem bo już dłużej tego >nie wytrzymam.dzięks.

      Może ona faktycnzie ma problemy bo jest osobą trochę niezaradną życiowo? Jesli tak jest to radzi sobie jak potrafi - prosząc swojego syna... Może go szantażowac emocjonalnie i wówczas to już jest przegięcie... Ale wcale nie musi tak być...
      A gdybyście obydwoje próbowali jej czasem razem pomóc? Nie zawsze, ale czasem...
      Stawianie sprawy na zasadzie przeciwności: ja-żona kontra twoja matka to balansowanie nad przepaścią... Dla Ciebie, bo facet najczęsciej czuje sie wówczas rozdarty pomiędzy dwoma osobami które kocha i może zrobić coś głupiego...
      Rozmowa, terapia być moze to tdobre rozwiązanie...

      I tak sobie na koniec pomyślałem :)))
      Jeśli kiedyś tak sie zdarzy, że z kimś się zwiążę to ta kobieta będzie "szczęściarą"...
      Nigdy nie będzie zazdrosna o teściową. Moja matka nie zyje :))))
      Może na wypadek konieczności zastosowania "planu B", następnym razem poszukasz sobie sierotę? ;))))
      • bazyliszek12 Re: mamisynek 16.11.05, 10:54
        od autorki.
        dzięki Wam dużo zrozumiałam i przyznam się szczerze że bardzo lubie swoja teściową i szanuję.nie jest toksyczną teściową a ja synową.i wcale nie jestem zazdrosna i życzę jej jak najlepiej.może nie każdy zrozumiał mnie do konca ale to nie szkodzi.teraz jest wszystko ok i stan ducha się o 100% poprawił.poprostu ma jeszce 20letnia córke z która mieszka i wiem że ona jest bardzo nie w porzadku.i szuka poparcia w nim czesto w nas.cieszę się że mam męża takiego a nie innego i że jest tak rodzinny bo to widać.i wbrew pozorom staramy się jej oboje pomóc a tylko czasami dopadaja mnie takie myśli jak wczoraj.dzięki za słowa wsparcia i krytyki.potrafie być samokrytyczna i widzę że byłam niesprawiedliwa i wyciągnę wnioski napewno.dzieki jeszcze raz
        • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 11:11
          > dzięki Wam dużo zrozumiałam i przyznam się szczerze że bardzo lubie swoja
          teści
          > ową i szanuję.nie jest toksyczną teściową a ja synową.i wcale nie jestem
          zazdro
          > sna i życzę jej jak najlepiej.

          I tak trzymaj... Szczesliwy maz odplaci sie z nawiazka, a tesciowa tez
          sie "przydaje"...

          > może nie każdy zrozumiał mnie do konca ale to nie
          > szkodzi.teraz jest wszystko ok i stan ducha się o 100% poprawił.poprostu ma
          je
          > szce 20letnia córke z która mieszka i wiem że ona jest bardzo nie w porzadku.i

          Dziewuszki w tym wieku potrafia niezle dac w kosc, wiec nie ma sie co tesciowej
          dziwic...

          > szuka poparcia w nim czesto w nas.

          Nalezy o tylko docenic...

          > cieszę się że mam męża takiego a nie innego i
          > że jest tak rodzinny bo to widać.

          szanuj, szanuj! bo o takich facetow teraz nielatwo...

          > wbrew pozorom staramy się jej oboje pomóc a
          > tylko czasami dopadaja mnie takie myśli jak wczoraj.dzięki za słowa wsparcia
          i
          > krytyki.potrafie być samokrytyczna i widzę że byłam niesprawiedliwa i
          wyciągnę
          > wnioski napewno.dzieki jeszcze raz

          Przynajmniej jedna osoba ktora potrafi przyznac sie do chwili slabosci...
          Pamietaj, tez kiedys bedziezs tesciowa...
      • kreola7 Re: mamisynek 16.11.05, 11:14
        Jeszcze chciałam zauważyć trzecią stronę tego problemu.
        Chodzi o uczucia Twojego męża, który z jednej strony ma żonę i dzieci, których
        bardzo kocha i chce spędzać z nimi jak najwięcej czasu i matkę, którą, także
        bardzo kocha rozumie jej samotność i niezaradność, która również potrzebuje
        jego obecności. Sytuacja między młotem a kowadłem. Coś kosztem czegoś, jak to
        zwykle w życiu bywa. Przy tym wielka bezradność Twojego męża.
        No chyba, że mama zawsze jest na pierwszym miejscu, a mąż nie liczy się z Twoim
        zdaniem, ale pewno gdyby tak było, już nie bylibyście razem.
        Jest to dla mnie smutny trójkąt, w którym każdy czuje się źle z różnych powodów.
        A najgorzej Twój mąż...
        • bazyliszek12 Re: mamisynek 16.11.05, 11:23
          może i troszkę smutny ale rozmowa to podstawa i przede wszystkim chęć żeby było wszystko ok.
    • kominek Re: mamisynek 16.11.05, 11:00
      kasik459 napisała:

      Widzialy galy co braly. Widac glupia bylas i wciaz jestes, skoro nie potrafisz
      ustawic takiego slabego faceta.
      • bazyliszek12 Re: mamisynek 16.11.05, 11:02
        wcale tak nie uważam!!!!!!!!!!
      • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 11:08
        Tak, chlopa trzeba wychowac, ustawic, nauczyc...
        Kurde, psa sobie spraw a nie partnera!!!!!
        • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 11:46
          > Tak, chlopa trzeba wychowac, ustawic, nauczyc...

          Tak. Tak samo jak kobietę.
          • ladyx Re: mamisynek 16.11.05, 11:48
            Chyba kiedyś pisałeś, że się nie da wychować jak przekroczy 20-tkę.
            • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 11:52
              A teraz nie napisałem, że nalezy go wychowywać PÓZNIEJ ;)))
          • bazyliszek12 Re: mamisynek 16.11.05, 12:04
            o czy Wy piszecie?przecież mówimy o człowieku a nie psie.ja jestem osobą tolerancyjna i potrafię zaakceptować innych wady i zalety.czy chcielibyście żeby ktoś chodził pod wasze dyktando i jak w zegarku?i czy chcielibyście żeby ktoś was "wychowywał"napewno nie bo przecież w ten sposób można człowieka skrzywdzić.owszem można cos doradzić,ale żeby wychowywać!!!!!!!!!!!!nigdy takiej metody nie stosowałam i stosować nie będę.
            • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 12:27
              Oj, boniuuuu... To nie taka tresura jak u psa! Ale takie sprawy jak np. nie
              podoba Ci się kiedy zostawia włosy w wanni - wychowujesz tak , zeby tego nie
              robił, lubisz kolacje w restauracji - wychowujesz tak, żeby Cię tam zabierał,
              lubisz herbatę z mlekiem ale bez cukru to tak go wychowujesz zeby Ci taką
              robił, lubisz seks leniwy seks przy świecach to tak... itd. itp.
              Czaimy? ;)
              • ladyx Re: mamisynek 16.11.05, 12:30
                E tak to można spokojnie tresować takiego co skończył 20.
                • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 12:35
                  Ale cały wic polega na tym że ten przed 20 to nie dośc że da się tak wychować
                  mniejszym nakładem sił, to jeszcze będzie to o wiele trwalsz i na dodatke jako
                  bonus - on sam będzie to wszystko bardzo lubił ;)
              • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 12:35
                Albo drazni Cie jak glosnio sika to kazesz mu lac po sciankach... Nie wolno mu
                oblizywac wieczek z jogurtow... przyslowiowa deska ma byc opuszczona...
                A jak sie nie slucha to foch i das i spanie w drugim pokoju...

                Taka jedna juz probowala... Chyba teraz szuka sponsora...

                Bierz czlowieka takim jak go daja i nie probuj zmieniac, chyba ze chcesz go
                unieszczesliwic...
                Tresura jest dobra dla zwierzat...

                Rozumiem ze moga wkurzac drobiazgi, ale nie moze byc scen _o_wszystko_ i bron
                boze !!! nie wciagac do tego najblizszej rodziny...
                • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 12:40
                  > Albo drazni Cie jak glosnio sika to kazesz mu lac po sciankach... Nie wolno
                  > mu oblizywac wieczek z jogurtow... przyslowiowa deska ma byc opuszczona...
                  > A jak sie nie slucha to foch i das i spanie w drugim pokoju...

                  Przesadziłeś. Ale jak widać poniżej to nie Twoja wina tylko tego traumatycznego
                  przeżycia.

                  > Taka jedna juz probowala... Chyba teraz szuka sponsora...
                  >
                  > Bierz czlowieka takim jak go daja

                  Tu się zgodzę.

                  > i nie probuj zmieniac, chyba ze chcesz go unieszczesliwic...

                  A tutaj nie. Słyszałeś o czymś takim jak kompromis?

                  > Tresura jest dobra dla zwierzat...

                  Tak, tresura tak. Natomiast wychowanie (a o tym mówiłem) jest dla ludzi.
                  • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 12:49
                    szejtan napisał:

                    > > Albo drazni Cie jak glosnio sika to kazesz mu lac po sciankach... Nie wol
                    > > no
                    > > mu oblizywac wieczek z jogurtow... przyslowiowa deska ma byc opuszczona..
                    > > A jak sie nie slucha to foch i das i spanie w drugim pokoju...
                    > Przesadziłeś.

                    Nie, to nie ja przesadzilem...

                    > > Taka jedna juz probowala... Chyba teraz szuka sponsora...
                    > > Bierz czlowieka takim jak go daja
                    > Tu się zgodzę.
                    >
                    > > i nie probuj zmieniac, chyba ze chcesz go unieszczesliwic...
                    > A tutaj nie. Słyszałeś o czymś takim jak kompromis?

                    Kto? ja?
                    Kompromis to moje drugie imie...
                    Ale jesli na kompromis idzie tylko jedna strona to to juz jest tresura, a nie
                    kompromis...

                    > > Tresura jest dobra dla zwierzat...
                    > Tak, tresura tak. Natomiast wychowanie (a o tym mówiłem) jest dla ludzi.

                    Owszem, ale nie mozna nic robic na sile...
                    Przyslowiowa deske mozna zamykac i poprosic swoje szczescie zeby zamykalo bo Ci
                    szczoteczka do zebow wpadala/wpadnie... A nie na zasadzie "tak ma byc, bo jak
                    nie to foch"...
                    Wszystko kwestia odpowiedniej komunikacji...
                    Co lepiej brzmi?:
                    - zrobilabys wreszcie kolacje...
                    - kochanie robisz pyszne kanapki, moze dzisiaj znowu sie postarasz?

                    Proste? Tak, jasne i klarowne, ale jak bardzo trudne... Kwestia opanowania...

                    Jednak to jest juz OffTopic...

                    bylo: relacje zona-maz/syn-matka
                    odbieglismy za daleko...
                    • linka234 Re: mamisynek 16.11.05, 12:51
                      Człowieku, co Ty wiesz o prawidłowej komunikacji??!!Walisz wulgaryzmami na
                      prawo i lewo, więc się teraz nie ośmieszaj i nie pisz, jaki to z Ciebie ideał!!
                      • cyberski Re: mamisynek 16.11.05, 12:54
                        linka234 napisała:

                        > Człowieku, co Ty wiesz o prawidłowej komunikacji??!!Walisz wulgaryzmami na
                        > prawo i lewo, więc się teraz nie ośmieszaj i nie pisz, jaki to z Ciebie ideał!!

                        Brak kontrargumentów powoduje atak "ad personam"? :)))Nawet komuś kto "wali wulgaryzmami na prawo i lewo" wolno pisac jak powinna wyglądac prawidłowa jgo zdaniem komunikacja :)
                      • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 12:55
                        linka234 napisała:

                        > Człowieku, co Ty wiesz o prawidłowej komunikacji??!!Walisz wulgaryzmami na
                        > prawo i lewo, więc się teraz nie ośmieszaj i nie pisz, jaki to z Ciebie
                        > ideał!!

                        Raz mi sie zdarzylo... Bo jak slysze ze czlowieka trzeba gnebic za to ze matce
                        pomaga to nie wytrzymuje...

                        Podaj inny cytat moich wulgaryzmow na lewo i prawo...
                        Czekam...
                        • linka234 Re: mamisynek 16.11.05, 12:58
                          To, że nazwałeś mnie suką wystarczy w zupełności!!!Myślałam, że tu naprawdę
                          zaglądają inteligentne osoby. Jak widać - jedynie od czasu do czasu, reszta to
                          przypadkowy tłum "pseudointelektualistów"!
                          • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 13:02
                            > reszta to przypadkowy tłum "pseudointelektualistów"!

                            O! to o mnie! ;)))
                            Jeszcze kupię sobie szalik i awansuję na "pseudokibica"! ;)
                            • linka234 Re: mamisynek 16.11.05, 13:04
                              Nie, to głównie do "szczur.de", ale skoro sie poczuwasz...:)
                          • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 13:03
                            linka234 napisała:

                            > To, że nazwałeś mnie suką wystarczy w zupełności!!!

                            Niby wale nimi "na lewo i prawo", myslalem ze wiesz co mowisz...

                            Brak argumentow, szkoda...
                            Skoro taki pseudointelektualista pokonal Cie w rzeczowej dyskusji to chyba nie
                            jest z Toba tak dobrze.

                            Szkoda tez ze nie skomentowalas tego, ze jestes za gnebieniem ukochanej osoby,
                            pozbawianiem go kontaktow z rodzicami, pokazywanieniem tesciowej gdzie jej
                            miejsce... itp...

                            Pozdrawiam i zycze szczescia w zyciu (A moze nalezy zyczyc wiecej szczescia
                            ludziom ktorzy z Toba beda zyli)
                            • linka234 Re: mamisynek 16.11.05, 13:06
                              Chyba troszeczkę przerysowałeś moje poglądy, ale skoro Ci tak wygodnie-bardzo
                              proszę!!!
                              Szczęścia w życiu mam dużo, bo potrafię jasno określić swoje wymagania w
                              stosunku do bliskich!

                              Mimo wszystko dziękuję.
                              Pozdrawiam
                              • cyberski Re: mamisynek 16.11.05, 13:18
                                linka234 napisała:

                                > Chyba troszeczkę przerysowałeś moje poglądy, ale skoro Ci tak wygodnie-bardzo
                                > proszę!!!
                                > Szczęścia w życiu mam dużo, bo potrafię jasno określić swoje wymagania w
                                > stosunku do bliskich!

                                Kurcze... jakbym słyszał Byłą Żonę...
                                Ewka! to Ty?! ;))

                                Bo jeśli to nie Ty, to postępujesz dokładnie tak jak ona...
                                Też jej się wydawało, że potrafi jasno określać swoje wymagania wobec innych...
                                Jeśli wizyta i moich rodziców to 2 razy w miesiącu (ani rzadziej, ani częściej)
                                Jeśli obiad w niedzielę to miał być na 13:30
                                Jeśli moje imieniny lub urodziny to miałem obowiązek być na imprezce z tej okazji organizowanej...
                                Absurdów było dużo, z czasem więcej...
                                Bardzo jasno skonkretyzowanych rzecz jasna...
                                • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 13:20
                                  cyberski napisał:

                                  > linka234 napisała:
                                  >
                                  > > Chyba troszeczkę przerysowałeś moje poglądy, ale skoro Ci tak wygodnie-ba
                                  > rdzo
                                  > > proszę!!!
                                  > > Szczęścia w życiu mam dużo, bo potrafię jasno określić swoje wymagania w
                                  > > stosunku do bliskich!
                                  > Kurcze... jakbym słyszał Byłą Żonę...
                                  > Ewka! to Ty?! ;))

                                  Nie to chyba jednak jest moja exia ;-)

                                  linka234 - glosisz niebezpieczne poglady... Niebezpieczne dla siebie :-(
                                  • linka234 Re: mamisynek 16.11.05, 13:24
                                    Kurcze, chłopaki, o co Wam chodzi???Traumatyczne przeżycia, tak??
                                    A ja nie czuję się zagrożona- nie kopię pod sobą dołków!
                                    A mój facet mnie kocha, o!
                                • linka234 Re: mamisynek 16.11.05, 13:22
                                  Nie, nie mam na imię Ewka i nie byłam jeszcze żoną!Ha, pewnie teraz niektórzy
                                  krzykną "i nie będziesz!!!".
                                  Konkrety, rzecz jasna -muszą być, ale bez przesady!Stać mnie również na
                                  odrobinę "spontonu".
                                  • cyberski Re: mamisynek 16.11.05, 13:27
                                    linka234 napisała:

                                    > Nie, nie mam na imię Ewka i nie byłam jeszcze żoną!Ha, pewnie teraz niektórzy
                                    > krzykną "i nie będziesz!!!".

                                    A ja tam nie wiem czy będziesz czy nie... Wróżbita nie jestem ;))))

                                    > Konkrety, rzecz jasna -muszą być, ale bez przesady!Stać mnie również na
                                    > odrobinę "spontonu".

                                    Dla mnie to nie o "spontan" czy konkrety się sprawa rozbijała, bo to nieistotne... Tak jak piszesz: i jedno i drugie jest potrzebne...
                                    Bardziej męczyło mnie to, że jak w sprawach "konkretnych" nie było dokładnie tak jak chciała to znaczy, że byłem "zły i okrutny" :)))
                                    W życiu nie ma "wszystko, albo nic"... Na szczęście...
                                    A na dziś to dla mnie dużo ważniejsze u drugiej osoby jest umiejętność "odpuszczania" niż "wymagania" :))))
                                    • linka234 Re: mamisynek 16.11.05, 13:31
                                      Widać kobieta miała problem ze sobą. Wydaje mi się, że w takich przypadkach
                                      często walka z własnymi niedoskonałościami równa się atakowi na kogoś bliskiego:
                                      ((
                                      Najważniejsze, że masz to za sobą, tak:))??

                                      • cyberski Re: mamisynek 16.11.05, 13:37
                                        linka234 napisała:

                                        [...]
                                        > Najważniejsze, że masz to za sobą, tak:))??

                                        Może i przed sobą jeszcze... Ja tam nie wiem na kogo w życiu trafię :)))
                                        Ale co tam...
                                        w sumie cieszę się, że coś takiego mnie spotkało...
                                        Nauczyłem się, żeby od siebie wymagać więcej niż od innych i żeby innym więcej odpuszczać niż sobie...
                                        • linka234 Re: mamisynek 16.11.05, 13:39
                                          Ładnie powiedziane!
                                          • cyberski Re: mamisynek 16.11.05, 13:41
                                            linka234 napisała:

                                            > Ładnie powiedziane!

                                            Z realizacją "z deczka" trudniej, ale się staram... Choć ideału na szczęście nigdy nie osiągnę :)
                                            • linka234 brawo 16.11.05, 13:43
                                              Dobrze, że racjonalnie podchodzisz do sprawy i nie starasz się rzeczonego
                                              ideału osiągnąć!
                                        • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 13:40
                                          cyberski napisał:
                                          > linka234 napisała:
                                          > [...]
                                          > > Najważniejsze, że masz to za sobą, tak:))??
                                          > w sumie cieszę się, że coś takiego mnie spotkało...
                                          > Nauczyłem się, żeby od siebie wymagać więcej niż od innych i żeby innym
                                          > więcej odpuszczać niż sobie...

                                          A ja wrecz przeciwnie, nauczylem sie ze to mnie ma byc dobrze...
                                          Nie chodzi o to zeby kosztem innych, ale o to ze nikt nie moze wymagac ode mnie
                                          wiecej, niz to co sam z serca daje...
                                          • cyberski Re: mamisynek 16.11.05, 13:47
                                            szczur.de napisał:

                                            [...]
                                            > A ja wrecz przeciwnie, nauczylem sie ze to mnie ma byc dobrze...
                                            > Nie chodzi o to zeby kosztem innych, ale o to ze nikt nie moze wymagac ode >mnie wiecej, niz to co sam z serca daje...

                                            Widzisz... mi naprawdę jest dobrze gdy wiem, że mogę liczyć tylko głównie na siebie i gdy wobec innych nie mam większych oczekiwań...
                                            Bo stawianie oczekiwań wobec innych to zrzucanie odpowiedzialności za coś tam z siebie na tę osobę...
                                            A tu się można przejechać...
                                            • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 13:57
                                              cyberski napisał:
                                              > szczur.de napisał:
                                              > [...]
                                              > > A ja wrecz przeciwnie, nauczylem sie ze to mnie ma byc dobrze...
                                              > > Nie chodzi o to zeby kosztem innych, ale o to ze nikt nie moze wymagac od
                                              > > mnie wiecej, niz to co sam z serca daje...
                                              > Widzisz... mi naprawdę jest dobrze gdy wiem, że mogę liczyć tylko głównie na
                                              > siebie i gdy wobec innych nie mam większych oczekiwań...

                                              tutaj jestesmy zgodni...

                                              > Bo stawianie oczekiwań wobec innych to zrzucanie odpowiedzialności za coś tam
                                              > z siebie na tę osobę...

                                              Nie o to mi chodzi...
                                              Ja bylem po prostu zbyt spolegliwy i dalem sobie wejsc na glowe. Nie zostalo to
                                              docenione, wymagano ode mnie wiecej niz ja sam bylem w stanie dac. Staralem sie
                                              uszczesliwic pewna osobe kosztem moich przyjaciol i rodziny (dlatego moje
                                              spiecie w tym temacie). Nie doczekalem sie w zamian niczego... W koncu peklo we
                                              mnie cos. Nie moge zyc z czlowiekiem ktory jest toksycznym wampirem. Zycie jest
                                              jedno, ja juz swoje od siebie dalem... teraz jest czas na "handel wymienny",
                                              brzydko powiedziane, ale mysle ze zrozumiecie. Ja dam z siebie bardzo duzo, ale
                                              chcialbym tez z dobrej woli chociaz polowe tego dostac...

                                              > A tu się można przejechać...

                                              Tak samo jak mozna sie przejechac dajac zbyt duzo i nie oczekujac nic w
                                              zamian...

                                              Samo zycie...
                                              • cyberski Re: mamisynek 16.11.05, 14:18
                                                szczur.de napisał:

                                                [...]
                                                > Nie o to mi chodzi...
                                                > Ja bylem po prostu zbyt spolegliwy i dalem sobie wejsc na glowe. Nie zostalo >to docenione, wymagano ode mnie wiecej niz ja sam bylem w stanie dac.
                                                [...]

                                                Czy mam to rozumieć tak, że to wina "tej osoby", że dałeś sobie wejść na głowę?
                                                Ja sobie myślę, że to nie tak...
                                                JEśli daliśmy komuś ciche przyzwolenie na działanie, nie miejmy później pretensji, że ta osoba z tego skorzystała...
                                                To prawda, że nie musiała, ale przecież mogła...
                                                Bo taka jest natura każdego człowieka: jeżeli dostaje zgodę na delegowanie na kogoś jakichś obowiązków to to zrobi. Zwłaszcza jeśli owe delegowanie nie wiąże się bezpośrednio z przykrymi konsekwencjami...
                                                Mieć pretensje do drugiego człowieka, że zachowuje się w zgodzie ze swoją naturą to tak jakby mieć pretensje do deszczu, że pada...
                                                Nie usprawiedliwia to oczywiście tamtej osoby, ale... :))) ale jednocześnie w specyficzny sposób usprawiedliwia :)))
                                                Ty byłeś spolegliwy...
                                                Ja byłem spolegliwy...
                                                Czy to wina "tamtych osób" czy też nasza?
                                                Skoro doszło do rozpadu naszych związków to i ja i Ty ponosimy za owe rozpady odpowiedzialność. Tak samo jak ponoszą ją nasze Byłe Żony. Bo to zawsze wina obydwu stron choć nie zawsze po równo rozłożona :)))
                                                No, a skoro to i nasza (znaczy moja i Twoja) wina po części to się pieprznijmy piąchą w klaty (każdy w swoją...) lub w łeb (też każdy w swój)
                                                I przyznajmy się do naszej współodpowiedzialności :))))
                                                AMEN! ;))))))))))))))))
                                                • szczur.de Re: mamisynek 16.11.05, 14:23
                                                  cyberski napisał:
                                                  > szczur.de napisał:
                                                  > [...]
                                                  > > Nie o to mi chodzi...
                                                  > > Ja bylem po prostu zbyt spolegliwy i dalem sobie wejsc na glowe. Nie zost
                                                  > alo >to docenione, wymagano ode mnie wiecej niz ja sam bylem w stanie dac.
                                                  > [...]
                                                  > Czy mam to rozumieć tak, że to wina "tej osoby", że dałeś sobie wejść na
                                                  głowę?

                                                  Nie...

                                                  > Ja sobie myślę, że to nie tak...
                                                  > JEśli daliśmy komuś ciche przyzwolenie na działanie, nie miejmy później
                                                  > pretensji, że ta osoba z tego skorzystała...
                                                  > To prawda, że nie musiała, ale przecież mogła...

                                                  tyle ze pozniej juz nie bylo przyzwolenia ale "z rozpedu" trzeba bylo wyrywac
                                                  wiecej...

                                                  > Mieć pretensje do drugiego człowieka, że zachowuje się w zgodzie ze swoją
                                                  > naturą to tak jakby mieć pretensje do deszczu, że pada...
                                                  > Nie usprawiedliwia to oczywiście tamtej osoby, ale... :))) ale jednocześnie w
                                                  > specyficzny sposób usprawiedliwia :)))
                                                  > Ty byłeś spolegliwy...
                                                  > Ja byłem spolegliwy...
                                                  > Czy to wina "tamtych osób" czy też nasza?
                                                  > Skoro doszło do rozpadu naszych związków to i ja i Ty ponosimy za owe rozpady
                                                  > o dpowiedzialność. Tak samo jak ponoszą ją nasze Byłe Żony. Bo to zawsze
                                                  > wina obydwu stron choć nie zawsze po równo rozłożona :)))

                                                  To prawda... Ja nie mowie ze nie jestem winny... jestem, i to wlasnie w tej
                                                  kwesti o ktorej piszesz...

                                                  > No, a skoro to i nasza (znaczy moja i Twoja) wina po części to się
                                                  > pieprznijmy piąchą w klaty (każdy w swoją...) lub w łeb (też każdy
                                                  > w swój)
                                                  > I przyznajmy się do naszej współodpowiedzialności :))))
                                                  > AMEN! ;))))))))))))))))

                                                  Na wieki wiekow...
                                                  ;-)
                    • szejtan Re: mamisynek 16.11.05, 12:54
                      > Nie, to nie ja przesadzilem...
                      Ja również nie.

                      > Ale jesli na kompromis idzie tylko jedna strona to to juz jest tresura, a nie
                      > kompromis...

                      Jeśli idzie tylko jedna strona to idzie na ustepstwa. Kompromis to ustępstwa z
                      obu stron, tak jak piszesz.

                      > Owszem, ale nie mozna nic robic na sile...
                      > Przyslowiowa deske mozna zamykac i poprosic swoje szczescie zeby zamykalo bo
                      > Ci
                      > szczoteczka do zebow wpadala/wpadnie... A nie na zasadzie "tak ma byc, bo jak
                      > nie to foch"...
                      > Wszystko kwestia odpowiedniej komunikacji...
                      > Co lepiej brzmi?:
                      > - zrobilabys wreszcie kolacje...
                      > - kochanie robisz pyszne kanapki, moze dzisiaj znowu sie postarasz?
                      >
                      > Proste? Tak, jasne i klarowne, ale jak bardzo trudne... Kwestia opanowania...

                      Proste, ale to nadal jest wychowywanie. Delikatnie, po cichu, z umiarem itd.
                      itd. ale wychowywanie sobie partnera. Inaczej to można też nazwać
                      dopasowywaniem się do siebie, bo równocześnie dajemy się wychowywać partnerowi.
                      I nie ma o co się pieklić ;)

                      > Jednak to jest juz OffTopic...
                      >
                      > bylo: relacje zona-maz/syn-matka
                      > odbieglismy za daleko...

                      Taka już uroda forów ;)
    • rybouszek Re: mamisynek 16.11.05, 14:13
      Z matka nigdy nie wygrasz on i tak zawsze stanie po jej stronie. Zacznij może
      wiecej się starac, pisz do niego miłosne listy, zabieraj go na jesienny spacer,
      a moze na romantyczny weekend w gory i wtedy dawaj mu do zrozumienia ze jestes
      calym jego zyciem i ze ma sie troche toba bardziej interesowac. I chocby
      tesciowa cie chciala zgnebic zadzwon wieczorem do niej jak sie czuje albo na
      babskie pogaduchy, jemu sie zrobi lepiej ze masz dobry kontakt z matkA.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka