krecilapka
18.12.05, 00:16
Snuje sie rozmowa z kolesiem. W trakcie wyplywa kwestia jego braku zelazka.
Idzie w zaparte, mowi ze nie uzywa i nie potrzebuje. Kazda dociekliwsze
pytanie kwituje prostym "po chui mi zelazko, nie mam baby, nie potrzebuje".
Dziwie sie - ale co ma do tego baba? Odpowiada: "masz babe no nie? A powiedz
kiedy ostatni raz TY sam uzywales zelazka"?
Moje belkotliwe eeeee... no, ten.... skwitowal krotko:
"no i sam widzisz, na chui mi zelazko bez baby".