Dodaj do ulubionych

Kochani Faceci - potrzebuje porady! (dlugie)

01.01.06, 16:52
Jestem atrakcyjna, zdolna, mloda dziewczyna, po traumatycznych przejsciach 9-
letniego zwiazku. Trafilam na psychopate, ktory prowadzil podwojne zycie. Nie
zdradzal (mam nadzieje), ale swoimi klamstwami nt. rzekomej choroby (rak)
spowodowal, ze wrocilam do niego i jeszcze dwa lata bylismy razem. Skonczylo
sie we wrzesniu, a w listopadzie poznalam przez Internet wspanialego faceta.
Spotkalismy sie drugiego dnia po wymianie pierwszego e-maila. Bez sensu, za
szybko. Po pierwszym spotkaniu (z pocalunkami, ale nic wiecej) zakochal sie
(czy to mozliwe, nie wiem), chcial zebym zostala jego dziewczyna, pisal
niezwykle czule sms-y, dzwonil. W miedzyczasie ukatwynil sie moj eks -
dzwonil, wysylal kwiaty, chcial powrotu. Bylam rozdarta, eksa nie chcialam,
nowego - jeszcze nie chcialam, chociaz czulam do niego duzo wiecej niz
sympatie. Balam sie ponownego zranienia, nie potrafilam zaufac. On - nie
zwazajac na te sygnaly - pisal, ze "chce mnie wiecej", chcial wyjechac na
kilka dni, powaznie rozmawiac, przekonac mnie do bycia z nim. Stchorzylam, po
trzech tygodniach zerwalam znajomosc pod pretekstem, ze facet ma troje dzieci
i nie potrafie sie w tej sytuacji odnalezc. Byl zalamany, od razu
przetlumaczyl sobie, ze jest "stary i zuzyty" (roznica 10 lat miedzy nami).
Tej samej nocy zrozumiala, ze bez niego nie potrafie juz funkcjonowac (zuraw
i czapla). Na drugi dzien znowu rozpoczelismy korespondencje sms-owa, ale
jest inaczej, on jest ostrozny, zdystansowany, proponuje spotkanie w
styczniu, na ktorym mamy rozmawiac. Mnie nosi, chcialabym goi widziec
natychmiast. Wiem, ze popelnilam blad i musze dac mu czas. Sylwestra nie
spedzilismy razem, ale bylismy w kontakcie. Marze o nim sprzed "zerwania",
chcialabym, zeby byl tak kochany jak dawniej. Czy to jeszcze mozliwe? Jak mam
sie zachowac, zeby uwieruzyl, ze naprawde mi na nim zalezy i ze nie bylo to
gra, a strategoa obronna... Tylko nie piszcie, zeby od razu isc z nim do
lozka ;-) POMOCY!
Obserwuj wątek
    • magnusg Re: Kochani Faceci - potrzebuje porady! (dlugie) 01.01.06, 17:36
      napisz mu w liscie-nie bezdusznie sms-em-to samo co nam napisalas-szczera
      prawde.On moze zrozumie,aczkolwiek nie dostrzegasz,ze zranilas go nie tylko
      jako faceta,ale przedewszystkim chyba jako ojca.Odepchnelas gp argumentacja,ze
      ma dzieci-wyobraz sobie,ze ty bys miala dzieci a jakis facet po jakims czasie
      by ci powiedzial,ze cie nie chce bo masz pociechy.To rani i to bardzo.
      • kalinkakalinka1 Re: Kochani Faceci - potrzebuje porady! 01.01.06, 17:49
        Ale ja mu mowilam na pierwszym spotkaniu, ze nie wiem, czy jestem w stanie
        zaakceptowac ten fakt, ze musze sobie przemyslec. Na razie dzieci mieszkaja
        kilka tysiecy kilometrow stad, ale on w planach ma pomieszkiwanie tam przez
        kilka miesiecy w roku. I kiedy mnie o tym informowal na pierwszym spotkaniu,
        nie pytal sie, czy ja jestem w stanie ten fakt zaakceptowac, czy mam ochote
        rzucic prace i mu towarzyszyc w tych wedrowkach po swiecie... O ile dzieci
        mieszkaja daleko i widzi je kilka razy w roku, jest ok. Ale jezeli beda
        mieszkac w tym samym miescie, to zrobi sie dla mnie za ciasno w tym zwiazku. I
        tego jestem pewna. Ale w momencie poznawania go nie myslalam, ze zaangazuje sie
        na tyle, zeby o takich rzeczach z nim rozmawiac, a pozniej juz nie moglam tego
        wydusic z siebie.
        • magnusg Re: Kochani Faceci - potrzebuje porady! 01.01.06, 17:59
          Sluchaj-my faceci jestesmy prosto skonstruowani:)) i lubimy gadac
          tacheles,czyli prosto z mostu.Wiec musisz mu napisac,jesli nie masz odwagi
          powiedziec mu tego prosto w oczy jaka jest sytuacja i ze musisz wiedziec,czy on
          chce zyc z dziecmi razem czy nie.Jesli chce,a ty sie w takim zwiazku jako
          partnerka i "mama" tych dzieci nie widzisz,no to nie masz co sie meczyc,tylko
          musisz zrezygnowac.No a jezeli on nie ma takiego zamiaru,to mozecie sprobowac
          powoli cos wspolnego budowac.Wiem,wiem,ze to latwo sie mowi,ale ja bym na jego
          miejscu preferowal takie szczere otwarcie na poczatku niz krazenie wobec tematu
          i owijanie w bawelne.Zycze ci powodzenia.
          • kalinkakalinka1 hej magnusg! - rzucam nowe swiatlo 01.01.06, 18:36
            Mamy sie spotkac w styczniu, powiem mu szczerze, co tak naprawde mna
            powodowalo... Wiem, ze urazilam jego meska i ojcowska dume, moze gdyby mi dal
            czas na przemyslenie tego wszystkiego, oswojenie sie z ta sytuacja, nie
            zachowalabym sie tak. A on po tygodniu oczekiwal deklaracji i to nie
            dotyczacych nastepnego spotkania, ale wspolnego zycia. Przy czym on juz to
            zycie zaplanowal dla siebie i dla mnie. Cztery miesiace tu, cztery tu, cztery
            tam. A gdzie moja praca, pasja - tez chce cos osiagnac w moim zyciu a nie tylko
            odcinac kupony od jego kariery. A juz najbardziej zmrozila mnie
            deklaracja: "jestem bogaty, nie musisz pracowac", rzucona miedzy przystawka a
            daniem glownym i opowiesci o jego wielkim... domu. I jeszcze teksty
            typu: "wszystkie mnie chca, a ty mnie nie chcesz???" "To gdzie mam Ci przeslac
            bilety na nastepna randke?" i najlepsze: "Jak nie pojdziesz ze mna do hotelu,
            to wezme sobie inna dziewczyne na noc" (niby to smieszne mialo byc). CAlowalam
            sie namietnie to fakt, ale do hotelu nie poszlam i myslalam, ze po wspolnym
            obiedzie dnia nastepnego bede miala go z glowy. Ale gdzie tam - zaangazowal
            sie, pisal, zapewnial... Sceny zazdrosci robil, ze zamiast leciec z nim do
            Vegas, wolalam do rodzinnego Krakowa jechac (i te podteksty: "spisz u rodzicow
            czy u swojego...) Wiesz, wlaciwie jak sobie o tym pomysle, to prawdziwa praca u
            podstaw mnie czeka. Juz z pierwszym to mialam. Nie chce czuc sie jak rzecz,
            ktora mozna kupic i wstawic do klatki, mam doktorat, swietna prace, nie musze
            caly czas udowadniac sobie i jemu ze nie jestem wielbladem. Wiec jak tak sobie
            przemysle, to chyba argument z dziecmi byl tylko wykretem, tak naprawde duzo mi
            tu nie pasowalo (no fakt, caluje oblednie i wyglada rewelacyjnie). I juz prawie
            by mi sie udalo zerwac, gdyby nie to, ze sie zakochalam. I to na powaznie.
            Wszyscy sie pukaja w czolo, zakochac sie w gosciu z Internetu, raz widzianym, a
            mnie trzyma... Miesiac ponad, po scianach chodze,w nocy nie spie... A ta
            kanalia nawet nie napisze, co z tym spotkaniem :( Ach, ten moj dar do
            wyszukiwania "odpowiednich" facetow...
            • magnusg Re: hej magnusg! - rzucam nowe swiatlo 01.01.06, 20:01
              No widzisz jak to z wami kobietami jest.Wy nie chcecie rozwiazac problemu-wy
              czcecie o problemie porozmawiac.Przeciez z tego co napisalas wniosek jest
              oczywisty,a ze glupia dziewczyna nie jestes,to pewnie juz dawno wiesz czego od
              niego chcesz i zadnych rad tak naprawde nie potrzebujesz.
              • kalinkakalinka1 Re: hej magnusg! 01.01.06, 20:15
                wiesz, chyba mi rozum odebralo... bede urabiac chlopa od podstaw,
                jak "silaczka". ale powiedz mi jeszcze jedno (sorki, ze tak Cie mecze): opowiem
                mu chyba w zartobliwym tonie, co mi sie nie podobalo w jego gadkach-szmatkach,
                co?.. moze zrozumie, a jak nie - to czesc piesni...
                • triss_merigold6 Re: hej magnusg! 01.01.06, 20:21
                  Chyba oszalałaś. To dorosły facet i nie zmienisz mu systemu wartości ani
                  światopoglądu. Nie opowiadaj niczego w żartobliwym tonie, bo to idiotyczne
                  tylko prosto i konkretnie. Z tego co piszesz typ ma podejrzanie silne ciśnienie
                  na związek, w sztuczny sposób przyspiesz rozwój znajomości i ma skłonności do
                  kontroli i dominacji.
                  Zapytaj czemu nie mieszka z matką swoich dzieci, wklej jego odpowiedź a ja Ci
                  napiszę co faktycznie się stało.
                • magnusg Re: hej magnusg! 01.01.06, 20:21
                  przeciez ty nie chcesz zwiazku z nim i wspolnego zycia.Nie chcesz obowiazkow
                  (jego dzieci n.p.).Spodobal ci sie,bo niezle wyglada i caluje-wszystko.Na
                  romans starczy,ale na nic wiecej.
                  • triss_merigold6 Re: hej magnusg! 01.01.06, 20:28
                    Dokładnie. Po kij dla miłego romansu próbować u faceta coś zmieniać? Pobzykaj
                    się, może jest niezły a potem papa.
                  • kalinkakalinka1 Re: hej magnusg! 01.01.06, 20:29
                    nie jestem typem na romans, niestety. jak sie zakocham to na amen. i w dziwny
                    sposob przyciagam typy zupelnie do mnie nie pasujace, lubie wyzwania. poprzedni
                    moj wybranek to nuworysz, na pierwszym wspolnym urlopie wyjal paczke banknotow
                    obwiazanych gumka i kazal mi sobie kupic cos ladnego. oczywiscie, ze nie
                    zrobilam tego i wzielam sie ostro do zarabiania kasy, nawet jego rachunki
                    nieraz placilam. przez dziewiec lat trwania zwiazku utrzymywalam sie
                    samodzielnie i sobie tylko wszystko zawdzieczm - mieszkanie, swietna prace. eks-
                    biedak pisal "objad" i mowil "wzielem" i cieszyl sie jak dziecko, gdy go
                    poprawialam (efekty byly niestety krotkoterminowe). byl wsciekle zazdrosny i
                    nawet mnie sledzil czas jakis. a mnie... sie to podobalo, fascynowaly mnie jego
                    zimne slepka i bezwzglednosc, pistolet pod poduszka, te roznice. pomimo, ze tez
                    byl starszy, wychowalam go na ludzi. nauczylam pisac 10 sms-ow dziennie,
                    dzwonic przy kazdej mozliwej okazji, obsypywac kwiatami. hm... to byly zlote
                    czasy ;-) a w tym z kolei pociaga mnie ta jego tyranowatosc, niby dobry, a taki
                    uparty. czuje podswiadomie, ze i on mnie bedzie na rekach nosil, tylko musze
                    zakasac rekawy i do dziela... kurcze, ja to naprawde skomplikowana jestem.
                    dookola tlum adoratorow, a ja sie za takie beznadziejne przypadki biore...
                    • kalinkakalinka1 a propos powyzszego dodam jeszcze, 01.01.06, 20:36
                      ze ja to taka typowa panienka z dobrego, inteligenckiego domu, cnotka. taka z
                      tych "pierwsi w pracy, pierwsi w nauce". przyciagam facetow, bo podobno sliczna
                      jestem (ja sie uwazam za nieco ponad przecietna, ale co tam) no i inteligentna
                      i zawod medialny i .... no i uwielbiam sprzecznosci, sama jestem jedna wielka
                      chodzaca sprzecznoscia...
                      • magnusg Re: a propos powyzszego dodam jeszcze, 01.01.06, 20:40
                        "sama jestem jedna wielka
                        chodzaca sprzecznoscia... " to akurat cecha dosc czesto u plci pieknej
                        spotykana:))I taka cnotka to chyba nie jestes,skoro namietnie sie calujesz juz
                        na pierwszej randce i fascynuja cie dominujacy faceci.

                        • kalinkakalinka1 a propos cnotki - 01.01.06, 20:43
                          no wiesz, to byla pierwsza randka po dziewiecioletnim zwiazku, wyglodniala
                          bylam nowosci, toz to drugi facet w moim zyciu (wczesniej calowalam sie jako
                          podlotek). na calosc nie poszlam, to zbyt daleko idacy eksperyment. a ze
                          dominujacy faceci... hm... tata siedzi u mamy pod pantoflem, moze to dlatego?
                          taka odwieczna tesknota za macho?
                    • triss_merigold6 Re: hej magnusg! 01.01.06, 20:36
                      Jesteś dorosłą kobietą?! Nie wierzę.
                      Po co wychowywać faceta (parszywe skądinąd, wychowuje to się psy i dzieci)
                      skoro prościej znaleźć kogoś kto pasuje?
                      • kalinkakalinka1 po co wychowywac? 01.01.06, 20:37
                        bo to takie pasjonujace :))
                        • triss_merigold6 Re: po co wychowywac? 01.01.06, 20:43
                          Pasjonujące to jest nurkowanie albo jazda konna a nie wychowywanie.

                          Przykro mi ale według mojej SUBIEKTYWNEJ oceny jesteś zwyczajnie głupia i
                          niezdolna do wejścia w normalny, dojrzały i satysfakcjonujący związek. Panna,
                          która podnieca się własną oryginalnością i skomplikowaniem.P Jesteś
                          skomplikowana jak puzzle dla dwulatka.
                          Rzadko coś takiego piszę o kobietach zwłaszcza ale dziś mam wieczór szczerości.
                          • kalinkakalinka1 ha ha ha 01.01.06, 20:47
                            rozbawiles mnie doprawdy. ja sie nie podniecam wlasna oryginalnoscia i
                            skomplikowaniem, ja po prostu to akceptuje, a nawet lubie. i w przewrotny
                            sposob ciesze sie, ze zlamalam tyle meskich serc. badz co badz skomplikowana
                            dziewczyna o bogatej osobowosci jest o wiele bardziej pasjonujaca od nudnej
                            kury domowej w papilotach, zaprogramowanej na obiadki na tydzien z gory. p.s.
                            glupia nie jestem, ale chwalic sie sukcesami nie zamierzam - za skromna jestem
                            na to ;-)
                            • magnusg Re: ha ha ha 01.01.06, 20:49
                              "w przewrotny
                              sposob ciesze sie, ze zlamalam tyle meskich serc".A to dlaczego??
                              • kalinkakalinka1 dlaczego? 01.01.06, 20:54
                                a bo to takie mile uczucie. i zawsze wiem, ze jak mi nie wyjdzie z nuworyszem
                                albo tyranem, to znajdzie sie ktos smiertelnie zakochany, kto kawke ze mna
                                wypije i przytuli. najwytrwalsi codziennie przysylaja e-maile i sms-y, ostatnio
                                od jednego zdjecie w slipkach dostalam ;-) ale co z tego, jak to tylko w jedna
                                strone dziala, mnie nie bierze na ich widok, albo szybko przechodzi. wiec
                                upajam sie sukcesami, pokim piekna i mloda. uroda tak szybko przemija, a
                                wspomnienia pozostana...
                            • triss_merigold6 Re: ha ha ha 01.01.06, 21:01
                              Jestem kobietą.D
                              IMO nie jesteś skomplikowana. Tata pantoflarz więc ciągnie Cię do macho. Z
                              macho trudno żyć więc ich "wychowujesz" czyli zmieniasz w młodszą wersję
                              tatusia...
                              Powodzenie może mieć każda kobieta o ile nie wygląda jak matka Gilberta Grap'a,
                              żaden powód do dumy.;)
                              • kalinkakalinka1 a ty co, zadzrosna jestes? 01.01.06, 21:07
                                o tatusiu napisalam w celu podpuszczenia Cie na wlasciwy trop, gratuluje
                                porazajacej inteligencji. z Ciebie to co najmniej puzzle z bulki tartej sa ;-)
                                • triss_merigold6 Re: a ty co, zadzrosna jestes? 01.01.06, 21:18
                                  Nie mnie napisałaś tylko Magnusowi.D Wnioski można wyciągać na podstawie
                                  dostępnych danych tu: tego co piszesz na własny temat. Jeśli konfabulujesz to
                                  wnioski są błędne.;)
                                  W przeciwieństwie do wielu kobiet nie uważam się za skopmlikowaną.
                    • magnusg Re: hej magnusg! 01.01.06, 20:37
                      Poddaje sie kalinka:)Nie sposob komus udzielic rozsadnej rady,kto sam nie chce
                      sie rozsadnie zachowywac i fascynuje sie komplikacjami.Mimo wszystko
                      powodzenia.
                      • kalinkakalinka1 dzieki magnus, 01.01.06, 20:39
                        odezwe sie jak juz zostane macocha trojki dzieciakow i urocza druga polowka
                        faceta o rozbudowanym ego. a swoja droga fajny i madry typek z Ciebie, jakbys
                        byl wolny i powyzej 1,80 to bym Ci sie mogla przyjrzec z bliska ;-)
                        • magnusg Re: dzieki magnus, 01.01.06, 20:41
                          1,86 nawet:))
                          • kalinkakalinka1 ooo.... 01.01.06, 20:48
                            to moze jak mi nie wyjdzie z moim tyranem to sie do Ciebie zglosze w celu
                            pocieszenia? tylko ciekawe, co zona na to ;-)
                            • magnusg Re: ooo.... 01.01.06, 20:50
                              a to ty masz zone??:)))
                              • kalinkakalinka1 ja nie... 01.01.06, 20:52
                                ale o Twoja sie martwie :)
                                • magnusg Re: ja nie... 01.01.06, 21:01
                                  Jak ja juz poznam,to tez sie o nia martwil bede:))Ale ty lubisz facetom serca
                                  lamac,to slaba kandydatka na zone jestes.A romansow nie lubisz,wiec pewnie
                                  jednak bedziesz usilnie probowala wychowywac twojego kandydata.W koncu normalny
                                  zwiazek bylby zdecydowanie za malo skomplikowany.
                                  • kalinkakalinka1 no wiesz... 01.01.06, 21:08
                                    zawsze mozesz mnie wychowac ;-) kurczem zamiast baraszkowac z tyranem moich
                                    marzen, to ja w klawiature klepie...
                                    • magnusg Re: no wiesz... 01.01.06, 21:17
                                      Ty sie modl,zeby twoj tyran nie wpadl tutaj i nie przeczytal twoich strasznych
                                      zamiarow wobec niego,bo juz na 100% pozostana ci tylko twoi adoratorzy
                                      przysylajacy zdjecia w samych slipkach:))Qurcze-moze ty bys mi takie swoje
                                      zdjecie przyslala:)))
                                      • magnusg Re: no wiesz... 01.01.06, 21:18
                                        Uciekam kalinka-dobranoc.
                                      • kalinkakalinka1 Re: no wiesz... 01.01.06, 21:20
                                        tyran po polsku nie mowi, po niemiecku i angielsku sie kontaktujemy... a Tobie
                                        magnusg dziekuje, straaaasznie mi humorek poprawiles, a jakbys mi przyslal
                                        zdjecie w slipkach to byloby juz calkiem schön. zycze spelnienia marzen w Nowym
                                        Roku, do siego!
                                        • magnusg Re: no wiesz... 01.01.06, 21:25
                                          Das wünsche ich dir auch.Schade,dass ein polnisches Mädchen sich einen Mann im
                                          Ausland sucht:(
                                          • kalinkakalinka1 Re: no wiesz... 01.01.06, 21:30
                                            dasselbe haben auch meine verehrer gesagt... was haben die finnen was die
                                            polnischen jungs nicht haben? vielleicht werde ich es bald herausfinden
                                            dürfen :) küsschen.
                                            • magnusg Re: no wiesz... 01.01.06, 21:32
                                              Odpowiedz brzmi.Eine Sauna im Garten:)))
                                              • kalinkakalinka1 Re: no wiesz... 01.01.06, 21:33
                                                hoffentlich ist es aber nicht alles! sonst werde ich sehr enttäuscht sein :(
                                          • kalinkakalinka1 und noch... 01.01.06, 21:31
                                            dabei wohne ich im ausland, mein auswahl ist sowieso begrenzt, was die
                                            polnischen jungs betrifft ;-)
                                            • magnusg Re: und noch... 01.01.06, 21:34
                                              Nie znam miejsca w Europie,gdzie by Polakow brakowalo.Ale moze maja ta
                                              przekleta romantyczna slowianska dusze,a to nijak do twoich kochanych tyrranow
                                              nie pasuje.
                    • facettt sadystka 01.01.06, 21:23
                      kalinkakalinka1 napisała:
                      > wychowalam go na ludzi. nauczylam pisac 10 sms-ow dziennie,
                      > dzwonic przy kazdej mozliwej okazji <

                      Zastrzelilbym przy pierwszej mozliwej okazji z tego pistoleta :)
                      pamietaj niezgulo, ze 1 SMS dziennie ma Ci wystarczyc.
                      • kalinkakalinka1 Re: sadystka 01.01.06, 21:27
                        a wiesz, on sie tez troszke buntowal na poczatku, ale pozniej grzecznie pisal i
                        dzwonil. jak jechal na spotkanie ze mna to juz dzwonil, jak z narady wychodzil
                        no i po spotkaniu tez mnie meczyl caly czas. czasami az za duzo mi sie tego
                        wydawalo, ale nie chcialam jego uczuc ranic. tak sie do mnie przywiazal ;-) a
                        nowy to w porywach i 10 sms-ow potrafil przyslac, w drugim dniu znajomosci.
                        piekne.
                        • facettt Re: sadystka 01.01.06, 21:36
                          kalinkakalinka1 napisała:

                          > a wiesz, on sie tez troszke buntowal na poczatku, ale pozniej grzecznie pisal
                          i
                          >
                          > dzwonil. jak jechal na spotkanie ze mna to juz dzwonil, jak z narady
                          wychodzil
                          > no i po spotkaniu tez mnie meczyl caly czas. czasami az za duzo mi sie tego
                          > wydawalo, ale nie chcialam jego uczuc ranic. tak sie do mnie przywiazal ;-) a
                          > nowy to w porywach i 10 sms-ow potrafil przyslac, w drugim dniu znajomosci.
                          > piekne.

                          Piekne i normalne. Ale tylko przez pierwszy tydzien :)
                        • facettt Re: sadystka 01.01.06, 21:36
                          kalinkakalinka1 napisała:

                          > a wiesz, on sie tez troszke buntowal na poczatku, ale pozniej grzecznie pisal
                          i
                          >
                          > dzwonil. jak jechal na spotkanie ze mna to juz dzwonil, jak z narady
                          wychodzil
                          > no i po spotkaniu tez mnie meczyl caly czas. czasami az za duzo mi sie tego
                          > wydawalo, ale nie chcialam jego uczuc ranic. tak sie do mnie przywiazal ;-) a
                          > nowy to w porywach i 10 sms-ow potrafil przyslac, w drugim dniu znajomosci.
                          > piekne.

                          Piekne i normalne. Ale tylko przez pierwszy tydzien :)
                          • kalinkakalinka1 Re: sadystka 01.01.06, 21:38
                            no co Ty! a nuworysz tak 9 lat sie meczyl i sie nie skarzyl :) dalej mnie
                            meczy, ale mu juz nie odpisuje, koniec to koniec...
    • kalinkakalinka1 magnus, 01.01.06, 21:34
      solltest du nicht längst schlafen gehen? möchte nicht schuldig sein, wenn du
      morgen zu spät in die arbeit kommst ;-)
      • magnusg Re: magnus, 01.01.06, 21:36
        Spac nie ide,ale zmykam stad.Dobranoc.
        • kalinkakalinka1 Re: magnus, 01.01.06, 21:37
          dobranoc, slodkich snow!
      • facettt zrobimy mala korekte :) 01.01.06, 21:38
        kalinkakalinka1 napisała:

        > Solltest Du nicht längst schlafen gehen? Ich möchte nicht schuldig sein,
        wenn Du morgen zu spät in die Arbeit kommst ;-)
        • kalinkakalinka1 no co TY?! 01.01.06, 21:39
          austriacka mlodziez (do ktorej i ja sie jeszcze wiekowo zaliczam) juz dawno
          olala wielkie litery, tego to tylko jeszcze w polskich szkolach ucza ;-)
          • facettt Re: no co TY?! 01.01.06, 21:47
            kalinkakalinka1 napisała:

            > austriacka mlodziez (do ktorej i ja sie jeszcze wiekowo zaliczam) juz dawno
            > olala wielkie litery, tego to tylko jeszcze w polskich szkolach ucza ;-)

            Mylisz sie. I w niemieckich tez :)
            Sam pilnuje, by niemiecka holota nie pozwalala sobie na zbyt wiele :)
            • kalinkakalinka1 ha ha ha 01.01.06, 21:49
              to pewnie mam z jakism belfrem od niemca do czynienia? wybacz, ale mlodosc
              rzadzi sie wlasnymi prawami i nie zamierzam sie tlumaczyc ani dawac poprawiac.
              a jeslis tak rzadny wladzy, to odsylam na forum
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15698. Zycze sukcesow na polu
              naukowym, zyj i daj zyc innym ;-)
              • facettt Re: ha ha ha 01.01.06, 22:01
                Nie jestem nauczycielem od niemieckiego, tylko jestem nauczycielem w
                Niemczech :)
                Zaznaczylem tylko, z w przeciwienstwie do balaganiarskiej Austrii,
                tu nadal pilnujemy prawidlowej pisowni :)
    • kalinkakalinka1 Panowie dziekuje! 02.01.06, 10:13
      tak mi sie razniej zrobilo po wymianie korespondencji z Wami. czuje sie jak
      nowonarodzona :) nabralam niezbednego dystansu do calej sprawy i jestem gotowa
      stawic czola przeciwnikowi. a jak nie przyjedzie i juz sie nie spotkamy - to
      tez dobrze, moze moj aniol stroz ochroni mnie przed kolejnym psychopata ;-)
      buziaki!!!
    • itsnotme Re: Kochani Faceci - potrzebuje porady! (dlugie) 02.01.06, 10:24
      Ledwo przeczytałem Twój post, reszty mi się nie chce.
      Jeśli to nie prowokacja, to oprócz tego, że jestes zdolna atrakcyjna och i ach
      jak ta lala, to jesteś jeszcze naiwnym dzieckiem.
      • kalinkakalinka1 hi itsnotme 02.01.06, 11:30
        to nie prowokacja - niestety? stety? ja sie chyba nie mialam gdzie tego zycia
        nauczyc, od dziecka mnie wszyscy rozpieszczali, ochraniali i tak juz zostalo.
        biore wszystko za dobra monete i czasami obrywam (za rzadko, zeby wnioski
        wyciagac). z reguly, za co sie nie wezme to sie udaje. no gdzie ja sie mam tego
        zycia uczyc, gdzie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka