kalinkakalinka1
01.01.06, 16:52
Jestem atrakcyjna, zdolna, mloda dziewczyna, po traumatycznych przejsciach 9-
letniego zwiazku. Trafilam na psychopate, ktory prowadzil podwojne zycie. Nie
zdradzal (mam nadzieje), ale swoimi klamstwami nt. rzekomej choroby (rak)
spowodowal, ze wrocilam do niego i jeszcze dwa lata bylismy razem. Skonczylo
sie we wrzesniu, a w listopadzie poznalam przez Internet wspanialego faceta.
Spotkalismy sie drugiego dnia po wymianie pierwszego e-maila. Bez sensu, za
szybko. Po pierwszym spotkaniu (z pocalunkami, ale nic wiecej) zakochal sie
(czy to mozliwe, nie wiem), chcial zebym zostala jego dziewczyna, pisal
niezwykle czule sms-y, dzwonil. W miedzyczasie ukatwynil sie moj eks -
dzwonil, wysylal kwiaty, chcial powrotu. Bylam rozdarta, eksa nie chcialam,
nowego - jeszcze nie chcialam, chociaz czulam do niego duzo wiecej niz
sympatie. Balam sie ponownego zranienia, nie potrafilam zaufac. On - nie
zwazajac na te sygnaly - pisal, ze "chce mnie wiecej", chcial wyjechac na
kilka dni, powaznie rozmawiac, przekonac mnie do bycia z nim. Stchorzylam, po
trzech tygodniach zerwalam znajomosc pod pretekstem, ze facet ma troje dzieci
i nie potrafie sie w tej sytuacji odnalezc. Byl zalamany, od razu
przetlumaczyl sobie, ze jest "stary i zuzyty" (roznica 10 lat miedzy nami).
Tej samej nocy zrozumiala, ze bez niego nie potrafie juz funkcjonowac (zuraw
i czapla). Na drugi dzien znowu rozpoczelismy korespondencje sms-owa, ale
jest inaczej, on jest ostrozny, zdystansowany, proponuje spotkanie w
styczniu, na ktorym mamy rozmawiac. Mnie nosi, chcialabym goi widziec
natychmiast. Wiem, ze popelnilam blad i musze dac mu czas. Sylwestra nie
spedzilismy razem, ale bylismy w kontakcie. Marze o nim sprzed "zerwania",
chcialabym, zeby byl tak kochany jak dawniej. Czy to jeszcze mozliwe? Jak mam
sie zachowac, zeby uwieruzyl, ze naprawde mi na nim zalezy i ze nie bylo to
gra, a strategoa obronna... Tylko nie piszcie, zeby od razu isc z nim do
lozka ;-) POMOCY!