Dodaj do ulubionych

Facet przy porodzie

10.01.06, 09:11
Zapraszam na
Obserwuj wątek
    • facettt Re: Facet przy porodzie 10.01.06, 10:36
      Porod to okropna rzecz :)
      Raz jeden jakos przezylem :)

      Ale nastepnym razem bym tego juz nie wytrzymal.
      • prawydolewego Re: Facet przy porodzie 10.01.06, 10:52
        > Ale nastepnym razem bym tego juz nie wytrzymal.

        Zona na mnie wszeszczała a ja robiłem dobrą minę do złej gry, bo ani jej
        odpowiedzieć ani wyjść , ani tłumaczyć przy położnej. Bo po za byciem obiektem
        do wyładowywania złych emocji to nie byłem potrzebny.

        W krocze nie zaglądałem. Ale jak wody nie odeszły, położna zaczęła przekłuwać
        pęcherz i prysneło jej strumeniem na twarz, maseczkę i włosy. O, wtedy zrobiło
        mi się słabo i poważnie niedobrze... Przecinanie pępowiny która wcale nie
        chciała sie przeciąć pare razy załatwiło mnie do końca.

        Na drugi raz nie dam sie namówić...
        • facettt Re: Facet przy porodzie 10.01.06, 10:57
          prawydolewego napisał:
          > Na drugi raz nie dam sie namówić...

          Z tego, co widze, to nie bedziesz nawet w stanie :)
        • rodzacy_tata prawydolewego 10.01.06, 12:12
          prawydolewego,

          opisz - proszę - w nowym watku swoje doświadcznia na
          • ladyx Re: prawydolewego 10.01.06, 12:14
            chcesz, żeby wszystkich wystraszył ? Fajnie być z kobietą w dobrych chwilach,
            ale jak potrzebuje w trudnych to krok do tyłu ?
            • facettt Lady, daj spokoj 10.01.06, 15:04
              ladyx napisała:

              > chcesz, żeby wszystkich wystraszył ? Fajnie być z kobietą w dobrych chwilach,
              > ale jak potrzebuje w trudnych to krok do tyłu ?

              Raz jeden bylem przy tym i to wytrzymalem.
              12 godzin nerwow i strachu o zycie i zony i dziecka.
              Drugi raz bym nie zniosl.

              My , mezczyzni nie jestesmy takimi gierojami, jak Wy, kobiety :)

              • emotionek wolałbyś 10.01.06, 15:13
                być za drzwiami podczas przedterminowej nagłej cesarki. Nie widzieć kilka
                godzin ani żony, ani dziecka (bo by Ci nie pozwolili ). Chyba nie... Wtedy
                bardziej bałbyś się o ich życie
                • facettt Przestan. 10.01.06, 15:19
                  Oczywiscie ze nie.
                  Przyznaje tylko glupio i skromnie, ze porod, to jest cos,
                  co nas, MEZCZYZN, przerasta.

                  capiczi?
                  • ladyx powiedzmy 10.01.06, 15:25
                    że skoro już nam to dziecko zrobiliście, to przynajmniej wykażcie chęć
                    wsparcia, bo my też się boimy, zwłaszcza jak coś jest nie tak, ale nie możemy
                    powiedzieć, że to nas przerasta. Nie mówię, że jestem zdeklarowaną zwolenniczką
                    porodów rodzinnych, ale miło wiedzieć, że można liczyć na własnego faceta...
                    • facettt Alez tak , przecie :) 10.01.06, 15:27
                      Tylko mowie, ze raz jeden To znioslem, a drugi raz trzeba by wzywac karetke
                      pogotowia na reanimacje :)
                    • krecilapka Re: powiedzmy 10.01.06, 16:21
                      > że skoro już nam to dziecko zrobiliście, to przynajmniej wykażcie chęć
                      > wsparcia,

                      Rownie dobrze moze wspierac kobiete po porodzie. Kobiety od zawsze rodzily bez pomocy tatusiow wspolnego dziecka, i jakos nie wymarlismy. Nie zebym byl wbrew tej nowince, bo jak oboje tego chca to ok, ale zarzucanie facetowi, ze nie mozna na niego liczyc w takim momencie jest troche nie fair.
                      Co za pomoc da facet ktory pie..ie na glebe z wywalonymi do gory bialkami? Lekarze i tak maja dosc wlasnej roboty.
                      Jak masz zaciecie to poszukaj w historii watku, mena ktory po wspolnym porodzie nijak nie moze dostrzec w swojej zonie atrakcyjnej seksualnie partnerki. To nie jego wybor, po prostu jej krocze to juz nie jest romantyczny kwiatuszek, koncha milosci itd. Podkreslam, ze on nie jest odosobnionym przypadkiem, i takie zachowanie ma juz stosowna medyczna etykietke. Oczywiscie, nie jest to wiekszosc, ale brac pod uwage taka ewentualnosc wypada. Gdy sie za uszy ciagnie na porodowke kochanka, warto wziasc pod uwage czy stamtad nie wyjdzie hmmm... tatus ;).
                      • itsnotme Re: powiedzmy 12.01.06, 12:38
                        o tym też nie pomyślałem. facet od porodu powinien trzymać się z daleka:)
                        • p-iotr Re: powiedzmy 12.01.06, 15:26
                          Jasne, panowie egoisci. Im dalej tym lepiej.
                          :-/

                          -
                      • prawydolewego Re: powiedzmy 12.01.06, 15:39
                        krecilapka napisał:
                        >Gdy sie za uszy ciagnie na porodowke kochanka, warto wziasc pod uwage
                        >czy stamtad nie wyjdzie hmmm... tatus ;).

                        To jest właśnie to!
                        Niektórym kobitkom na kochanku już nie zależy, w zupełności wystarczy im jedynie
                        tatuś w domu.
                    • isabelle7 Re: powiedzmy 14.01.06, 20:44
                      > że skoro już nam to dziecko zrobiliście
                      dziecko robi i kobieta, dwoje nie tylko facet.a porod przerasta i kobiety.
                      inaczje by sie tak nie darłyP
                      • rosa_de_vratislavia Re: powiedzmy 16.01.06, 12:54
                        isabelle7 napisała:

                        > > że skoro już nam to dziecko zrobiliście
                        > dziecko robi i kobieta, dwoje nie tylko facet.a porod przerasta i kobiety.
                        > inaczje by sie tak nie darłyP

                        Ale zabawne...wiesz, denerwuja mnie faceci, którzy uważają, że tak kochają
                        swoje partnerki, ze nie mogą "zniesć patrzenia na to, jak ukochana
                        cierpi"...więc zostawiają je same w czasie porodu, który jest przezyciem bardzo
                        bolesnym.
                        Nie lubię dyrdymałów o przecinaniu pępowiny i nagłej wiezi z dzieckiem, która
                        bez bytnosci przy przecinaniu owej pepowiny by nie powstała,ale wierz mi: facet
                        przy porodzie się przydaje.

                        Trzeba zawołac lekarza, pogonic personel, żonie podac wodę, pomóc wejsc/zejsc
                        na łózko, odprowadzić do kibelka, potrzymac kroplówkę, coś zagadać, jak ona
                        tego potrzebuje. Facet dobry jest prz masażu kręgosłupa, jak nastepują tzw.
                        bóle krzyzowe.
                        Żadna połozna ani lekarz nie mają czasu na takie rzeczy.

                        Jak facet jest wrażliwy, nie musi patrzeć na krocze.
                        aha, krew i inne płyny fizjologiczne pojawiają się na sam koniec - mozna wtedy
                        wyjsc.

                        No i IMO jeszcze jedne argument ZA byciem przy porodzie - mężczyna wie, jaki to
                        straszny wysiłek i rozumie potem, dlaczego kobieta parę tygodni jest wymeczona,
                        obolała, ma czesto poękane naczynia krwionośne w oczach (i nie tylko) -
                        generalnie czasem przez pierwsze dni przypomina zombie.

                        Jak facet zna porody tylko z amerykanskich filmów, to uzna, że pora zmienic
                        babę na nowszy model ;-/

                        I jeszcze raz powtarzam, dowcipkowanie, ze kobiety krzyczą przy porodzie jest
                        zabawne...dla Ciebie.
                        Ty pewnie ograniczysz się do cyknięcia zdjecia rózowemu bobo w pieluszce i
                        odbierania gratulacyjnych telefonów.
                        • emotionek Rosa 16.01.06, 13:16
                          szkoda Twoich nerwów. Niektórzy faceci są beznadziejni (przykład z forum o
                          dzieciach "nie będę przy porodzie, bo już widziałem jak rodzi krowa, świnia, to
                          jeszcze mam na Ciebie patrzeć")a i teksty niektórych panienek są żałosne,
                          spowodowane głównie niechęcią swoich partnerów.
                          Najważniejsze to wybrać odpowiedniego dla siebie.
                          Pozdrawiam :)
              • rosa_de_vratislavia Re: Lady, daj spokoj 16.01.06, 13:02
                facettt napisał:

                >> Raz jeden bylem przy tym i to wytrzymalem.
                > 12 godzin nerwow i strachu o zycie i zony i dziecka.
                > Drugi raz bym nie zniosl.

                Jasne, na drugi raz niech zona sama się boi o zycie swoje i dziecka i sama
                cierpi.
                A Ty obejrzysz mecz albo skręcisz łóżeczko.
                Pamietaj, ze personel lepiej traktuje kobiety, jesli ktoś moze się o nie
                upomnieć. One sama, otumanieone bólem, czesto nie sa w stanie domagac sie
                swoich praw.
            • finky Re: prawydolewego 16.01.06, 13:39
              Kompletnie złe pojmowanie. A chciałabyś ladyx patrzeć jak twój mąż robi kupę na
              łóżko?
              • ladyx Re: prawydolewego 16.01.06, 13:43
                no, takie porównanie to rzeczywiście może przekonać...
                • finky Re: prawydolewego 16.01.06, 13:50
                  nie chce być złośliwy, uwierz mi, ale wiem od znajomego, który był przy porodzie
                  swojego dziecka, że prawie zwymiotował. W ogóle jest to chory jakiś nowoczesny
                  trend. Powiem że Til Schweiger (aktor niemiecki) posunął się jeszcze dalej.
                  mianowicie na poród swojego 3 dziecka zabrał dwoje pierwszych. ( zobaczcie -
                  wasz braciszek wychodzi...) Czy to jest dobre? Bo czy normalne nie pytam. Jest
                  to według mnie idiotyczne.
                  • ladyx Re: prawydolewego 16.01.06, 13:56
                    może i nie chcesz, ale Ci nie wychodzi...
                    a kolega na samą końcówkę mógł wyjść. A zresztą Ty i Twoi koledzy, to nie mój
                    problem, więc kończę ten temat, bo i tak nikt tu nikogo nie przekona...
                  • rosa_de_vratislavia Re: prawydolewego 16.01.06, 13:56
                    finky napisał:

                    > nie chce być złośliwy, uwierz mi, ale wiem od znajomego, który był przy
                    porodzi
                    > e
                    > swojego dziecka, że prawie zwymiotował. W ogóle jest to chory jakiś nowoczesny
                    > trend.

                    Pewnie, ze chory - zawsze się baby męczyły same, to niech się męczą. Jakoś to
                    przezywały, przezyją i teraz.

                    Drze się taka, kupę moze zrobić, makijaz jej się rozmaże, spoci się...
                    po co sobie humor psuć widokiem płaczącej z bolu zony? Popłacze, podrze się i
                    przestanie.

              • rosa_de_vratislavia Re: prawydolewego 16.01.06, 13:49
                finky napisał:

                > Kompletnie złe pojmowanie. A chciałabyś ladyx patrzeć jak twój mąż robi kupę
                na
                > łóżko?

                OK, jak nasi męzowie przypadkiem będa cięzko chorzy/ulegną wypadkowi, oddamy
                ich natychmiast do zakładów opiekuńczych, zeby nie tylko nie patrzec jak robią
                kupę na łóżko, ale nie zmieniac im pampersów z ową kupą rozmazaną na pośladkach.

                Masz rację finky - estetyka ponad wszystko. Rozumiem, że swojemu dziecku tez
                nie będziesz mył tyłka?

                Ja bym na Twoim miejscu nie odbierała żony za szybko ze szpitala po porodzie,
                bo przez pare dni jeszcze wydala coś, co się nazywa "odchodami
                poporodowymi"..fuuuuuuu.....

                BTW, opowiesci o wydalaniu przy porodzie sa mocno przesadzone. Zdarza się to
                rzadko. Jeśli kwestia kupy przy cierpieniu i potrzebach zony przeważa - nie ma
                co dyskutować.
                • finky Re: prawydolewego 16.01.06, 13:55
                  Ale akurat wypadak, to jest wypadek. Jest to nieszczęście którego nikt nie
                  planował. A poród, to sprawa wyłącznie kobiet.
                  • ladyx Re: prawydolewego 16.01.06, 13:58
                    finky napisał:

                    A poród, to sprawa wyłącznie kobiet.
                    .....zawsze jest nadzieja, że żadna nie zechce Ci urodzić dziecka i problem z
                    głowy :)
                    • finky Re: prawydolewego 16.01.06, 14:01
                      jest jedna taka - jest ze mną 11 lat, ochamy się. ALe jakoś ona wcale nie chce,
                      żebym był przy porodzie. Poprostu nie chce. A co z dziećmi? Też mają oglaać
                      nardziny braciszka lub siostrzyczki??
                      • rosa_de_vratislavia Re: prawydolewego 16.01.06, 14:03
                        finky napisał:

                        > jest jedna taka - jest ze mną 11 lat, ochamy się. ALe jakoś ona wcale nie
                        chce,
                        > żebym był przy porodzie. Poprostu nie chce.

                        No to fajnie, ze się zgadzacie.

                        A co z dziećmi? Też mają oglaać
                        > nardziny braciszka lub siostrzyczki??

                        A niby czemu?
                        IMO rozmnażanie dotyczy dwojga osób - ojca i matki. Oni sa przy poczeciu, oni
                        powinni byc przy rozwiązaniu.
                        • finky Re: prawydolewego 16.01.06, 14:10
                          Jak świat światem, kobiety zawsze rodziły same. Meżczyzna nie ma nic do szukania
                          przy porodzie. I nie przejdzie ci ta złość, nawet jak maż będzie przy porodzie.
                          Większość z was kobiet, jest zła NA FACETA o to ze to ona musi rodzić, a jego
                          nawet nic nie boli.
                          Z twoich wypowiedzi rosa_de_vratislavia przemawia złość. nie wiem czemu??
                          niestety jesteśmy już tak stworzeni, że niemy musimy rodzić, tylko wy. Nie ma co
                          dyskutować.
                          Ale czemu w takim razie nie chciałbyś aby twoje dziecko uczestniczyło w tak
                          doniosłym momencie porodu rodzeństwa?? Przecież to tak ważna i ... nie wiem jaka
                          jeszcze chwila?
                          • rosa_de_vratislavia Re: prawydolewego 16.01.06, 14:34
                            finky napisał:

                            >> Ale czemu w takim razie nie chciałbyś aby twoje dziecko uczestniczyło w tak
                            > doniosłym momencie porodu rodzeństwa??

                            Odpisałam w innym poście.

                            Przecież to tak ważna i ... nie wiem jak
                            > a
                            > jeszcze chwila?

                            Napisałam też, że poród to nie jest jakaś "szczególna" chwila i bzdety
                            typu "nadzwyczajan więź tata-dziecko" powstająca przy przecięciu pępowiny, mnie
                            nie interesują.
                            Napisałam, ze poród boli, ze kobieta źle się czuje i czasami obecnośc partnera
                            jest dla niej ważna.
                            A Ty wyjeżdżasz z argumentami, ze facet moze zobaczyć przypadkiem wypróznienie
                            żony...
                            • prawydolewego Re: prawydolewego 16.01.06, 14:43
                              rosa_de_vratislavia napisała:
                              > typu "nadzwyczajan więź tata-dziecko" powstająca przy przecięciu pępowiny, mnie
                              > nie interesują.
                              > Napisałam, ze poród boli, ze kobieta źle się czuje i czasami obecnośc partnera
                              > jest dla niej ważna.

                              Pewnie że mąż sie przyda, teściowa i siotra jek ja wpuszczą pewno też...
                              Ale skutek uboczny w postaci utraty pociągu seksualnego do (konkretnej)
                              partnerki o którym czytałem wielokrotnie żadnej nie interesuje. A seksuolodzy
                              ostrzegaja że zdarza sie to dość często. Warto ryzykować? Widać jakoś już na tym
                              etapie życia to już nie ma znaczenia...
                              • kinyoo dajcie już spokój 16.01.06, 14:48
                                wiadomo, że jest tyle samo za, ile przeciw i zatwardzali przeciwnicy nie
                                dogadają się ze zwolennikami.
                          • maupiszonowna Re: prawydolewego 05.02.06, 01:29
                            nie moge tego czytac, po co ci dziecko, samolubie, zeby nazwisko komus
                            przekazac??? Skad sie biora tacy ignoranci jak Ty??? Dobrze, ze na swiecie jest
                            jeszcze garstka MĘŻCZYZN, ta reszta, do ktorej sie zaliczasz, moze wyginąć, nie
                            robiąc tym samy nic złego populacji ludzi. Fuj, fuj, ble na mysl o takich jak
                            ty wstyd mi za ludzi
                      • ladyx Re: prawydolewego 16.01.06, 14:04
                        bo Ty nie chcesz, to ona też twierdzi, że nie. A dzieci na oglądanie takich
                        atrakcji mogą poczekać aż dorosną.
                  • rosa_de_vratislavia Re: prawydolewego 16.01.06, 14:00
                    finky napisał:

                    > Ale akurat wypadak, to jest wypadek. Jest to nieszczęście którego nikt nie
                    > planował.

                    A kupa kupą - bądź konsekwentny - przyznaj, ze nie będziesz prosił żony, ani
                    oczekiwał, ze pomoże ci w toalecie albo zmieni pampersa.

                    Pielęgniarka środowiskowa przychodzi raz dziennie i zmieni dużego, chłonnego
                    papmpersa. Poczekasz sobie z owa kupą np. 12 godzin.

                    > A poród, to sprawa wyłącznie kobiet.

                    Jasne, faceci śa przeznaczeni do wyższych cełow - własnie odbierania esemesów z
                    gratulacjami i opowiadania kolegom: "Żona MI urodziła syna".
                  • maupiszonowna idioci 05.02.06, 00:52
                    jak slucham takich kretynow jak Ty to nie chce miec dzieci. A robi sie je tak
                    przyjemnie co? tylko najlepiej jak zona potem sama sobie je urodzi - jak
                    dziecko "prywatne", prawda. Matko, brak mi slow, czy naprawde wszyscy faceci sa
                    takimi egoistami? To do cholery jest dziecko dwojga ludzi wiec niech i dwoje
                    ludzi bedzie przy jego tak trudnych narodzinach!!!!
    • kotka22 Re: Facet przy porodzie 10.01.06, 11:25
      Mój mąż też nie chce być przy porodzie. A ja nie zamierzam go zmuszać. Chociaż
      trochę mi smutno, że będę tam sama :(.
      • finky Re: Facet przy porodzie 16.01.06, 13:59
        Hej, nie bądź smutna, tylko zrozum go. Przecież może stać w korytarzui jak już
        urodzisz to przyjdzie do ciebie. Będzie tuż obok ---> za drzwiami !!
    • itsnotme Re: Facet przy porodzie 10.01.06, 12:21
      jak to czytam, to dochodzę do wniosku, że wolałbym rodzić, zamiast na to patrzeć
      • p-iotr Re: Facet przy porodzie 10.01.06, 13:08
        Nie jest tak zle. Trzeba sie tylko przygotowac i dobrze zorganizowac.
        Potraktuj to jako kolejny projekt.
        Da sie przezyc - mowie jako facet do facetow.

        pzdr
      • facettt Re: Facet przy porodzie 10.01.06, 15:23
        itsnotme napisał:

        > jak to czytam, to dochodzę do wniosku, że wolałbym rodzić,
        zamiast na to patrzeć<

        Obludnik :)
        • kolorowa_diablica Re: Facet przy porodzie 10.01.06, 15:24
          on się tak chce kobietom przypodobać :)
          • rodzacy_tata Re: Facet przy porodzie 12.01.06, 12:34
            kolorowa_diablica napisała:

            > on się tak chce kobietom przypodobać :)
            >

            kto? ja?
    • nika69 Re: Facet przy porodzie 10.01.06, 16:09
      tak generalnie, to myślę, że dobrze jest jak facet jest jednak przy porodzie.
      Pomijając już nawet względy emocjonalne, że fajnie jest być przy tak ważnym
      wydarzeniu, i że kobiecie też jest łatwiej, czuje sie bezpieczeniej, to z
      czysto praktycznego punktu widzenie myśle, że też jest lepiej. Różne kobiety
      różnie rodzą. Jednym to przychodzi łatwo i szybko, innym... wiadomo, bywa
      gorzej. Wiadomo jak jest w naszych szpitalach. W jednych podobno jest już
      całkiem w porządku, ale są też takie jak za dawnych czasów, gdzie kobieta
      traktowana jest przedmiotowo, jako niepotrzebny dodatek do dziecka, gdzie
      lekarze i położne podchodzą do wszystkiego rutynowo, zero zainteresowania, zero
      współczucia, zero jakiejkolwiek empatii. Kobieta zostawiona sama sobie w takiej
      sytuacji może sobie nie poradzić w przypadku jakichś trudności. Nie będzie
      mogła upomnieć sie o swoje prawa, o zainteresowanie lekarza. Wiem po sobie ;) z
      bólu i zmęczenia traci sie przytomność, w takich warunkach nie jest sie w
      stanie dbać o prawidłowy przebieg porodu. I tu jest pole dla faceta. Jego nic
      nie boli, powinien być przytomny na umyśle, i jeśli coś złego się dzieje może
      podnieść szum i przywołać towarzystwo lekarsko pielęgniersko położne do porzędu
      i do pionu. Tak myślę.
      • magdalena2006 Re: Facet przy porodzie 12.01.06, 15:02
        Dla mnie to temat bardzo aktualny bo za 2 miesiące to ja będę rodzić, ja sama
        się tego bardzo obawiam ale i nie zmuszam mojego faceta do tego żeby był przy
        tym chociaż właśnie ze względów technicznych, czyli rozmowy z personelem
        medycznym, wolałabym, żeby był.
        Bo jak ja ledwo zipiąc i cierpiąc będę mogła wyegzekwować cokolwiek z czym się
        nie będę zgadzać.
        Poród trochę trwa, jeśli w punkcie kulminacyjnym ma mdleć, to chyba nie ma
        problemu z tym, żeby wyszedł, on zresztą sam o tym zadecyduje.
        Ale nawet jak będzie za drzwiami ja będę miała świadomość tego, że nie jestem z
        tym sama, i jakby coś było nie tak to on mi pomoże. Dla mnie to ważne i
        dodające sił. W końcu to wydarzenie ważne w życiu dla obu stron i nie wyobrażam
        sobie, żeby on w tej chwili pił z kolegami albo siedział w pracy.
    • bismillah Re: Facet przy porodzie 12.01.06, 14:54
      Widzę, że na forum same "parówy" :)) Nie wytrzymają widoku rodzącego się
      dziecka. Wstyd panowie, wstyd. Ja byłem przy dwóch porodach moich dzieci i nie
      wyobrażam sobie innej możliwości. Więź z dzieckiem od pierwszej chwili jest
      czymś nie dającym się przecenić. Widziałem swoje dzieci w sekundę po porodzie,
      słyszałem ich pierwszy krzyk, widziałem jak je położono na brzuchu żony,
      płakałem razem z nią ze szczęścia (tak, tak, jak prawdziwy chłop płacze to musi
      być święto!:))) całując ją w podziękowaniu, że mi je dała. Myślę że nigdy nie
      byliśmy tak blisko siebie (wszyscy razem). To magiczne i nieprawdopodobne
      przeżycie. Spojrzenie w twarzyczkę swojego synka czy córki, jeszcze brudną od
      tego w czym sie urodziło, zawinięta w pieluchę, ale z buźką podobną do kogoś
      bliskiego. Polecam wszystkim prawdziwym mężczyznom. To buduje więź z dzieckiem
      jak nic innego.
      • miriam57 Re: Facet przy porodzie 16.01.06, 10:03
        Aja, ajko dwukrotnie rodząca w czasach, gdy szpitak połozniczy był zamkniętą
        dla osób z zewnątrz twierdzą stwierdzam, że mężczyzna przy porodzie to
        przeszkoda w świadomym przeżyciu porodu. Mąż, który wówczas chciał sobie
        załatwiać wtedy wejście na porodówkę, tylko by mi przeszkadzał. Nie iwem, czy
        po tym doświadczeniu, byłabym w staniem jeszcze kiedys uprawiać z nim seks, bo
        widział mnie w tak okropnej sytuacji. Mężczyzna potrzebny jest po porodzie, aby
        pomóc, pozwolic kobiecie dojść do siebie po tym wysiłku fizycznym. Najlepiej
        jakby prze pierwszy miesiąc był w domu i zdjął kobiecie wszystkie problemy poza
        karmieniem dziecka. Co do seksu. Miesiąc poporodzie wrócilismy z mężem do
        seksu, choc jeszcze niepełnego, a po dwóch miesiącach już poszlismy na całość.
        Ale to dlatego, że przez pierwszy miesiąc mogłam dojść do siebie.
        MĘŻCZYZNOM NA PORODÓWCE STOP!!!!
        • rosa_de_vratislavia Re: Facet przy porodzie 16.01.06, 13:52
          miriam57 napisała:

          > stwierdzam, że mężczyzna przy porodzie to przeszkoda w świadomym przeżyciu
          porodu.

          A moja mama strasznie załuje, że ojca nie było przy porodach. Ojciec z kolei
          twierdzi, że żałuje, ze nie mógł byc przy żonie, bo
          a) personel fatalnie ją traktował
          b) mógłby jej pomóc w paru sprawach
          c) chciał po prostu byc przy naszych narodzinach.

          Bywa róznie i nie ma co generalizować. TOBIE mąz by przeszkadzał, komu innemu -
          niekoniecznie.
        • finky Re: Facet przy porodzie 16.01.06, 14:29
          Dziękuje miriam za rozsądne podejście.
          MĘŻCZYZNOM NA PORODÓWCE STOP!!!!
      • finky Re: Facet przy porodzie 16.01.06, 14:20
        heheh, no tak, buduje więź. A jakbyś zobaczył dziecko dopiero godzinę po to co?
        nie będdzie więzi?? Mniej je będizesz kochał czy co? Niekapuje tego...
    • prawydolewego Re: Facet przy porodzie 14.01.06, 10:01
      Teraz jak poczytałęm troche forum etata i (Brak) Seks(u) w małżeństwie wszystko
      staje sie jasne.
      Przeważająca wiekszość kobiet zamyka na pare lat życie seksualne po porodzie i
      nie ma na nic ocotę w tej dziedzinie, narzekania na brak seksu mężów, kobiet na
      zdrady w tym czasie to normalka.
      Zatem obecnośc ojca przy porodzie i późniejszy wstret do seksu super zrównuje
      libido małżonków w tym okresie.
      Z faceta robi sie tata, i tak ma być
      • p-iotr Re: Facet przy porodzie 16.01.06, 08:58
        Poraza mnie Twoja logika, mistrzu.

        pzdr

        -
      • rosa_de_vratislavia Re: Facet przy porodzie 16.01.06, 11:13
        prawydolewego napisał:

        > Teraz jak poczytałęm troche forum etata i (Brak) Seks(u) w małżeństwie
        wszystko
        > staje sie jasne.

        pamiętaj, że jest to forum osób z problemami a nie "statystycznych małzonków".


        > Przeważająca wiekszość kobiet zamyka na pare lat życie seksualne po porodzie
        a) skąd dane o "przerażającej większości"?
        Odp: z głowy.
        Bo tamto forum miarodajnej odpowiedzi nie daje.
        Normalnie po po rodzie trzeba odczekać 6 tygodni i po wizycie u giekologa można
        rozpocząć współzycie.

        Jesli kobieta nie jest przeciązona opieka nad dzieckiem (mąz po pracy przeleci
        podlóge z mopem, weźmie dziecko na spacer, wykąpie, czasem wstanie w nocy) to z
        seksem nie ma problemu.

        > nie ma na nic ocotę w tej dziedzinie, narzekania na brak seksu mężów, kobiet
        na
        > zdrady w tym czasie to normalka.

        Serio? Mam dzieciatych znajomych i ani jedna para nie miała tak drastycznych
        przezyć. Ja też nie.


        > Zatem obecnośc ojca przy porodzie i późniejszy wstret do seksu super zrównuje
        > libido małżonków w tym okresie.

        Gratuluję panie psychologu/ginekologu/seksuologu.
        Napisz jakąś prace na ten temat, bo teza jest naprawde rewolucyjna.

        > Z faceta robi sie tata, i tak ma być

        Ma być męzem i tatą, nie tylko "samcem".

        R. (statystyczna i przeciętna)
        • prawydolewego Re: Facet przy porodzie 16.01.06, 12:31
          rosa_de_vratislavia napisała:
          > skąd dane o "przerażającej większości"?

          Ktoś tam podawał linka do statystyki ze 85proc kobiet ma problemy z libido i
          seksem po urodzeniu dziecka.
          A przy okazji na tamtym forum wiekszość historii o problemach zaczyna się
          "popsuło się po urodzeniu dziecka"

          • rosa_de_vratislavia Re: Facet przy porodzie 16.01.06, 12:45
            prawydolewego napisał:

            > rosa_de_vratislavia napisała:
            > > skąd dane o "przerażającej większości"?
            >
            > Ktoś tam podawał linka do statystyki ze 85proc kobiet ma problemy z libido i
            > seksem po urodzeniu dziecka.

            Zalezy przez jaki czas - ty piszesz o kilku latach!
            Jasne, ze pare tygodni po urodzeniu dziecka kobieta jest obolała, ma piersi
            pełne mleka i mniejszą ochote na seks.
            Potem to wszystko wraca do normy, pod warunkiem, ze dziecko jest zdrowe. Jak ma
            sie z nim problemy, to wiadomo,ze odbiera to ochotę.
            Podobnie odbiera ochotę notoryczne przemeczenie - dlatego piszę o pomocy męża.

            Generalnie ochote na seks zmniejsza także prolaktyna (hormon odpowiadający za
            karmienie) ale nie "do zera" i przewaznie tylko na samym poczatku.

            > A przy okazji na tamtym forum wiekszość historii o problemach zaczyna się
            > "popsuło się po urodzeniu dziecka".

            WIEKSZOŚC?
            Podaj statystykę.
            Ja tam widze historię o męzach, których seks sjuz nie interesuje, bo
            są "żmęczeni pracą"

            Wiesz, ze sa faceci, którzy potrafią kobiecie powiedziec np. ze po porodzie
            jest nieatrakcyjna i ma rozciągniętą skórę na brzuchu/brzydsze piersi? I
            potrafią na znak protestu wynieśc sie na wersalkę?

            Poza tym przypominam - to forum to nie średnia statystyczna - to forum o
            kłopotach z seksem.
            >
    • qasz Re: Facet przy porodzie 14.01.06, 10:48
      A mnie wmawiano, że to bociany ....

      ... od mamusi i przedszkolanki począwszy.
    • r3003 Re: Facet przy porodzie 18.01.06, 11:36
      Rodziłem z żoną (poród rodzinny). Cieszę się, że mogłem być przy niej. To
      niesamowite doświadczenie. Uczęszczaliśmy na szkołę rodzenia więc niczym nie
      byłem zaskoczony. Fatalnie reaguję na widok krwi i cierpienia fizycznego, ale
      ja zajmowałem się żoną od pasa w górę, a lekarze tam gdzie trzeba i gdzie ja
      swoim ciekawskim patrzeniem i tak bym nic nie pomógł. A co do cierpienia
      fizycznego - byliśmy razem w przyjemnych chwilach poczynania syna:), więc
      postanowiliśmy być też razem wtedy, kiedy nie jest tak przyjemnie.
      Generalnie wspólne rodzenie polecam wszystkim facetom.
      • isabelle7 Re: Facet przy porodzie 18.01.06, 12:27
        Tak. Ale na poród idzie sie dla tej bliskiej kobiety. Dla niej, to ona jest w
        centrum. dziecko tez, ale kobieta bardziej.
        Wiezi z dzieckiem zaciesnia sie całe zycie, a na porodzie jets sie dla kobiety,
        czy jej sie nic nie dzieje, czy lekaze robia co trzeba. W razie smierci.. jets
        pryznajmniej swiadek... ukochany facet...
        • miastokobiet1 Re: Facet przy porodzie 24.01.06, 19:51
          Witam,
          Jestem dziennikarką Miasta Kobiet w TVN Style. Przygowuje program pod roboczym
          tytułem "Mężczyzna przy porodzie". Poszukuję par, mężczyzn i kobiet, którzy
          zechcieliby wziąć udział w dyskusji na ten temat w naszym studiu. Szczególnie
          zależy mi na osobach, które są przeciwne wspólnym porodom i mogą to jakoś
          uzasadnić. Sprawa pilna.
          Chętnych proszę o kontakt na adres: m.czudowska@tvn.pl (proszę o podanie tel.
          kontaktowego)

          Pozdrawiam i czekam na kontakt\
          Marysia
          TVN Style
          Miasto Kobiet
    • braun_f Re: Facet przy porodzie 25.01.06, 00:09
      no masz!
      i zepsula watek - esz! te baby sukcesu

      z tego wszystkiego zapamietalem bryzniecie moczu z przecinanego pecherza
      rzeszfak - hardkor na maxa

      ...jak ja to przezyje...
      • javla_hora Re: Facet przy porodzie 25.01.06, 00:13
        braun_f napisał:


        > z tego wszystkiego zapamietalem bryzniecie moczu z przecinanego pecherza
        > rzeszfak - hardkor na maxa
        >
        > ...jak ja to przezyje...


        jak sie tak boisz to zabezpieczaj sie :))) wtedy nie bedziesz musial nigdy
        siedziec wraz z naloznica na porodowce :)
    • ares1976 Re: Facet przy porodzie 25.01.06, 00:26
      Nie wyobrażam sobie żeby przy porodzie nie było ze mną męża!!! - mam tam być sama w bólu i cierpieniu??? Oczywiście nie zmuszam go, on sam chce być, i mnie to bardzo cieszy, jak mu będzie słabo to po prostu wyjdzie.
      • braun_f Re: Facet przy porodzie 25.01.06, 00:42
        po prostu wyjdzie?

        jak sobie po prostu wyjdzie?!?!?!
        zaraz bedzie oburzenie, ze nie wytrzymal, ze nie zniosl,...

        i tak wyjdzie na slabeusza chocby wyszedl minute przed porodem wlasciwym

        niestety facet musi wytrwac do konca - chocby go mieli reanimowac, bo inaczej
        p***da!
        • heart_of_ice Re: Facet przy porodzie 25.01.06, 02:00
          ja o dzieciach jeszcze nie mysle, w najblizszych latach raczej nie planuje, ale
          faceta przy porodzie chyba bym nie chciala... na poczatku moze tak, ale potem
          bym go wywalila za drzwi:)

          Pauli
          --
          Celuj w ksieżyc; nawet jeśli nie trafisz, to i tak znajdziesz sie między gwiazdami...
        • effka454 Re: Facet przy porodzie 25.01.06, 18:52
          Urodziłam już dwoje, przy żadnym porodzie nie towarzyszył mi mąż i jestem z
          tego bardzo zadowolona (przy okazji nie jestem kobitką z poprzedniej dekady,
          powiedzmy, że niedawno minęłam trzydziestkę). Nie wyobrażam sobie, aby w czasie
          gdy muszę skupić się na sobie, na tym co się ze mną dzieje, na tym co mówi do
          mnie lekarz czy położna, miałabym jeszcze przejmować się zestresowanym
          mężczyzną, który każdy najmniejszy jęk odbiera tak, jakbym już umierała i
          leciał za każdym razem do położnej czy lekarza, że to na pewno już, albo żeby
          coś zrobili, bo przecież ja się tak strasznie męczę, itp., itd. Okropnie by mi
          to przeszkadzało. Owszem w czasie kiedy ma się lekkie skurcze i trzeba trochę
          pospacerować po korytarzu, to i owszem, może się przydać, przytrzymać, trochę
          pomasować po plecach - chociaż też nie jestem tego tak bardzo pewna.
          Poza tym pomyślcie kobiety, czy naprawdę chcecie utrwalić w pamięci swego
          lubego obraz spuchniętej, czerwonej i spoconej z wysiłku, z pozlepianymi
          strąkami zmory, wykrzykującej w stresie jakieś głupoty (osobiście nic nie
          krzyczałam - może dlatego, że nie miałam do kogo ;-] ) i wbijającej paznokcie w
          rękę, aż na długo zostają ślady...
          Stanowczo popieram stanowisko: PRECZ Z MĘŻCZYZNAMI NA PORODÓWCE!
          Oni tam są naprawdę nie na miejscu. Bo czego się tak potwornie boicie? Jak
          dobrze się zastanowić to nie ma czego: bólu? - i tak nie będzie mniejszy jeżeli
          On będzie tuż przy Was, a ostatecznie możecie poprosić o znieczulenie (a prawda
          to też nie honor dla współczesnej matki-Polki); powikłań? - od tego są przy was
          lekarze i położne, aby ocenić sytuację i zareagować, a jeśli się ma dobrego
          ginekologa, który od początku dobrze prowadzi ciążę i tłumaczy wszystko na
          bieżąco oraz chodziło się do szkoły rodzenia - nie powinnyście mieć większych
          obaw co do tego co was czeka.
          Nie martwcie się chłopaki, jeszcze trochę i wrócimy do natury, gdzie żaden
          samiec nie towarzyszy samicy przy porodzie ;) Każdy trend, moda itp. głupoty
          wcześniej czy później mijają.
          Pozdrawiam
          • kriss_7 Re: Facet przy porodzie 06.02.06, 22:21
            Dziękuję za Twoje słowa. Też tak uważam i nie będę się wysilał aby uzasadniać
            stanowisko, buziaki :-)))
    • elmoska Re: Facet przy porodzie 26.01.06, 13:50
      powiem tylko tyle ze gdyby nie moj facet to chyba bym nie urodzila.WIELKIE
      DZIEKI NIEDZWIEDZ
    • rodzacy_tata jestem ZA 28.01.06, 16:01
      tu napisałem dlaczego:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=36083&w=35635585&a=35793561

      • rabea1 Re: jestem ZA 28.01.06, 16:08
        Choc zazdrosc to niskie uczucie, poraz pierwszy poczulam, ze zazdroszcze Twojej
        zonie miec Ciebie za meza.
    • zaba19761 Re: Facet przy porodzie 06.02.06, 22:31
      Mój mąż nie za bardzo się kwapił być przy porodzie - nie zmuszałam go, choć nie
      ukrywam, zegdzies tam w duchu chciałam. Ale trudno - ostatecznie nie był. I
      stwierdziłam, ze to dobrze - to nie byłby dla niego ciekawy widok ani miłe
      przeżycie. Zobaczył dzidziusia już po i od tamtej chwili cudownie sie nim
      zajmuje. A tyle co chciał wiedzioec, to mu opowiedziałam. :-)
    • poprioniony Re: Facet przy porodzie 06.02.06, 23:24
      Jak chce popatrzec na krew to wypozyczam Rambo 3.
      A jak chce popatrzec na drogi rodne kobiety to niemieckiego pornola.
      Dwie kasety tansze niz lozenie na bachora przez 20 lat.
      • asiulka81 Re: Facet przy porodzie 07.02.06, 00:39
        poprioniony napisał:

        > Jak chce popatrzec na krew to wypozyczam Rambo 3.
        > A jak chce popatrzec na drogi rodne kobiety to niemieckiego pornola.
        > Dwie kasety tansze niz lozenie na bachora przez 20 lat.

        :) ja piernicze, ale masz podejscie stary :)))
    • kajetanb52 Re: Facet przy porodzie 07.02.06, 09:30
      Facet masz zdecydowany problem z poziomem testosteronu i z zniewieścieniem. Z
      twoich postów bije takim ekshibicjonizmem emocjonalnym że nie idzie tego czytać
      bez odruchu wymiotnego. Pomyśl nad zatrudnieniem się w Cosmo albo TVN Style.
    • framberg Re: Facet przy porodzie - byłem 07.02.06, 22:17
      OK. Żona dzielna, nie darła się jak głupia. Ale wcześnie przygotowywałem ją
      psychologicznie.
      Chodziło o przekonanie że skucz to jeszcze nie ból chociaż moż być przykry -
      kieruję to do mężczyzn (bo głupie rozdarte baby zaraz będą chciały udowodnić,
      że Bóg razem z cipą dał im wszechwiedzę o rodzeniu i wychowaniu).
      Starałem się ją wspierać i spokojem oddziaływać uspokajająco. I tak było,
      spokojnie, miło, później wielki wysiłek niezbyt dobrze wspominany.
      Mało nie obciąłem położnej palca przy odcinaniu pępowiny ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka