cyberski
17.12.02, 14:10
No i mam problem podobny w pewnym stopniu do problemu Rohin`a (Nietypowy jak
na mężczyznę problem)...
MAm 32 lata, żyję w małżeństwie od 8 lat i od 3 lat przeszła mi wszelka
ochota na seks... Ogólnie, nie ma znaczenia czy z żoną, czy z inną kobietą
(mężczyźni nigdy mnie nie interesowali), czy tez z samym sobą.
Tylko, że o ile mi osobiście brak seksu zupłnie nie przeszkadza, o tyle moja
żona ma wielką potrzebę zbliżeń codziennie. Zgoda, z miłości do niej potrafie
sie zmusić raz, no czasami dwa razy, w tygodniu, ale nie więcej!!! Każda
próba spokojnej rozmowy kończy się płaczem i wyrzutami w stylu: "Już mnie nie
kochasz..." (nieprawda: kocham tyle tylko, ze nie mam ochoty na
seks), "Przestałam być dla Ciebie atrakcyjna..." (była i nadal jest bardzo
atrakcyjna tylko co z tego...), "Masz inną kobietę..." (no zupełnie bez
sensu; skoro to mnie nie interesuje to po co mi jeszcze ktoś inny...)
JA już nie mam siły odmawiać, bo z doświadczenia wiem, że skończy się
placzem, a następnego dnia dostanę jakiegoś "extrasa" w stylu kolacji przy
świecach lub nowej seksownej bielizny (oczywiście na niej)...
Prosiła abym poszedł do seksuologa więc poszedłem tylko nie wiem po co skoro
mi całkiem dobrze z moim temperamentem...
Jak wytłumaczyć jej, że bywa tak, że facet niekoniecznie musi miec ochotę na
seks. O tym, że wytłumaczę jej, że może nie mieć tej ochoty w ogóle to nawet
nie marzę; może sama kiedyś zrozumie...