Dodaj do ulubionych

Jak wytłumaczyć żonie?

17.12.02, 14:10
No i mam problem podobny w pewnym stopniu do problemu Rohin`a (Nietypowy jak
na mężczyznę problem)...
MAm 32 lata, żyję w małżeństwie od 8 lat i od 3 lat przeszła mi wszelka
ochota na seks... Ogólnie, nie ma znaczenia czy z żoną, czy z inną kobietą
(mężczyźni nigdy mnie nie interesowali), czy tez z samym sobą.
Tylko, że o ile mi osobiście brak seksu zupłnie nie przeszkadza, o tyle moja
żona ma wielką potrzebę zbliżeń codziennie. Zgoda, z miłości do niej potrafie
sie zmusić raz, no czasami dwa razy, w tygodniu, ale nie więcej!!! Każda
próba spokojnej rozmowy kończy się płaczem i wyrzutami w stylu: "Już mnie nie
kochasz..." (nieprawda: kocham tyle tylko, ze nie mam ochoty na
seks), "Przestałam być dla Ciebie atrakcyjna..." (była i nadal jest bardzo
atrakcyjna tylko co z tego...), "Masz inną kobietę..." (no zupełnie bez
sensu; skoro to mnie nie interesuje to po co mi jeszcze ktoś inny...)
JA już nie mam siły odmawiać, bo z doświadczenia wiem, że skończy się
placzem, a następnego dnia dostanę jakiegoś "extrasa" w stylu kolacji przy
świecach lub nowej seksownej bielizny (oczywiście na niej)...
Prosiła abym poszedł do seksuologa więc poszedłem tylko nie wiem po co skoro
mi całkiem dobrze z moim temperamentem...
Jak wytłumaczyć jej, że bywa tak, że facet niekoniecznie musi miec ochotę na
seks. O tym, że wytłumaczę jej, że może nie mieć tej ochoty w ogóle to nawet
nie marzę; może sama kiedyś zrozumie...
Obserwuj wątek
    • anna_wu Deja Vu? 17.12.02, 14:45
      Cyberski jest dokladnym klonem rohina. Idz poczytaj sobie tamten watek bo chyba
      nic nowego tutaj nie zobaczysz.
      • cyberski Re: Deja Vu? 17.12.02, 14:51
        Dokladnym jesli chodzi o problem to fakt... Tyle tylko, ze mi po porstu zal
        mojej zony
        • anna_wu Re: Deja Vu? 17.12.02, 15:01
          Masz 32 lata co znaczy, ze zycie dopiero przed Toba, a tu taka historia. Nie
          wyobrazasz sobie chyba, ze wasze malzenstwo wytrzyma taka probe. Jezeli ona
          jest w Twoim wieku to zycze jej, zeby przestala Cie kochac i odeszla.
          My kobiety za duza wage przykladamy do tej strony zycia (wiesz do ktorej).
          Ale powiedz, nie szkoda Ci, ze juz nie masz ochoty na seks? Przyjmuejsz ten
          fakt z takim stoickim spokojem?
          • cyberski Re: Deja Vu? 17.12.02, 15:09
            anna_wu napisała:

            > Masz 32 lata co znaczy, ze zycie dopiero przed Toba, a tu taka historia. Nie
            > wyobrazasz sobie chyba, ze wasze malzenstwo wytrzyma taka probe. Jezeli ona
            > jest w Twoim wieku to zycze jej, zeby przestala Cie kochac i odeszla.
            > My kobiety za duza wage przykladamy do tej strony zycia (wiesz do ktorej).
            > Ale powiedz, nie szkoda Ci, ze juz nie masz ochoty na seks? Przyjmuejsz ten
            > fakt z takim stoickim spokojem?

            A czy to jedyna przjemnosc w zyciu ktorej czlowiek moze zakosztowac? Przeciez
            innych przyjemnosci mi nie brakuje... nurkowanie, speleologia... Widzisz, ja
            jestem gotow co jakis czas sie poswiecic i "poseksic" problem jedynie w tym, ze
            nie tak czesto jak tego oczekuje moja zona... Gdyby miala potrzeby w stylu "raz
            na tydzien" to nawet bym okiem nie mrugnal.. do takiej czestotliwosci zmusic
            sie potrafie... Przeciez wiem, ze zycie to nie tylko same przyjemnosci...
            obowiazki rowniez...
            • anna_wu "poseksic":) 17.12.02, 15:16
              To zmienia jakby postac tej rzeczy. Odnioslam wrazenie, ze zupelnie nie masz na
              kochanie ochoty. Jezeli mozesz to robic raz na tydzien a DOBRZE (no wiesz bez
              jakiejs laski i skutecznie) to moze jest dla was ratunek.
              Wspominasz o innych przyjemnosciach, ale czy nurkujesz z znona? Razem spedzacie
              przyjemnie czas? Czy moze myslisz tylko i wylacznie o swoim dobrym samopoczuciu?
              • cyberski Re: 'poseksic':) 17.12.02, 15:21
                anna_wu napisała:

                > To zmienia jakby postac tej rzeczy. Odnioslam wrazenie, ze zupelnie nie masz
                na
                >
                > kochanie ochoty.

                Bo zupełnie nie mam ochoty... ALe czym innym jest "ochota" a czy m innym
                poswiecenie... Jak juz pisalem jestem czasami gotow zmusic sie do seksu, ale
                nie tak czesto jak ona tego oczekuje...
    • Gość: spider10 Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.nat.otvk.pl 17.12.02, 14:56
      Musisz się zastanowić czy z Tobą jest wszystko OK. Zazdroszcze Ci tych sytuacji
      o których piszesz. Organizm mężczyzny jest tak zbudowany że raczej ciężko tu
      mówić o braku chęci na seks. Może problem tkwi w czym innym. A tak wogóle to w
      jakim jesteś wieku?
      • cyberski Re: Jak wytłumaczyć żonie? 17.12.02, 15:06
        Gość portalu: spider10 napisał(a):

        > Musisz się zastanowić czy z Tobą jest wszystko OK. Zazdroszcze Ci tych
        sytuacji
        >
        > o których piszesz. Organizm mężczyzny jest tak zbudowany że raczej ciężko tu
        > mówić o braku chęci na seks. Może problem tkwi w czym innym. A tak wogóle to
        w
        > jakim jesteś wieku?

        Problemem dla mnie nie jest to, ze mam ochoty na cos czego nie lubie. Przeciez
        to zupelnie normalne, ze nie bede szukal w kazdej cukierni pacza skoro nie moge
        na niego patrzec...
        Problemem jest to ze moja zona probuje znalezc problem we mnie... A przeciez to
        nie ja mam niezaspokojone potrzeby...
        • anna_wu O.K. Cyberski 17.12.02, 15:29
          Zaczynasz spiewac ta sama piosenke jak Imagine (ten sam styl). Naprawde idz
          poczytaj watek Rohina. Tam jest dokladnie opisany twoj "nieproblem".
        • Gość: mezatka Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.244.224.204.Dial1.Washington1.Level3.net 09.01.03, 22:52
          cyberski napisał:

          > Problemem dla mnie nie jest to, ze mam ochoty na cos czego nie lubie.
          Przeciez
          > to zupelnie normalne, ze nie bede szukal w kazdej cukierni pacza skoro nie
          moge
          >
          > na niego patrzec...
          > Problemem jest to ze moja zona probuje znalezc problem we mnie... A przeciez
          to
          >
          > nie ja mam niezaspokojone potrzeby...

          No, chyba nie hcesz powiedziec ze nie jest problemem kompletny brak ochoty na
          seks u tak mlodego faceta?! Obiektywnie rzecz biorac to nie jest normalne. Byc
          moze Tobie z tym dobrze, ale nie jestes sam, wiec dopoki jestes z zona mysle ze
          powinienes przyznac ze to JEST problem i starac sie mu zaradzic. No bo taki
          wymuszony seks z laski chyba nie moze byc dla niej zbyt satysfakcjonujacy???
          Widac ze troszczysz sie o samopoczucie zony, wiec chyba jestec gotowy dla niej
          sie "wyleczyc"? A moze to tylko taki przejsciowy etap?
    • Gość: spider10 Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.nat.otvk.pl 17.12.02, 14:58
      Nie zauważyłem masz 32 lata, to tym bardziej jest z Tobą coś nie tak.
    • rohin Re: Jak wytłumaczyć żonie? 17.12.02, 14:58
      > No i mam problem podobny w pewnym stopniu do problemu
      Rohin`a (Nietypowy jak
      > na mężczyznę problem)...
      > MAm 32 lata, żyję w małżeństwie od 8 lat i od 3 lat
      przeszła mi wszelka
      > ochota na seks... Ogólnie, nie ma znaczenia czy z żoną,
      czy z inną kobietą
      > (mężczyźni nigdy mnie nie interesowali), czy tez z
      samym sobą.
      > Tylko, że o ile mi osobiście brak seksu zupłnie nie
      przeszkadza, o tyle moja
      > żona ma wielką potrzebę zbliżeń codziennie. Zgoda, z
      miłości do niej potrafie
      > sie zmusić raz, no czasami dwa razy, w tygodniu, ale
      nie więcej!!! Każda
      > próba spokojnej rozmowy kończy się płaczem i wyrzutami
      w stylu: "Już mnie nie
      > kochasz..." (nieprawda: kocham tyle tylko, ze nie mam
      ochoty na
      > seks), "Przestałam być dla Ciebie atrakcyjna..." (była
      i nadal jest bardzo
      > atrakcyjna tylko co z tego...), "Masz inną kobietę..."
      (no zupełnie bez
      > sensu; skoro to mnie nie interesuje to po co mi jeszcze
      ktoś inny...)
      > JA już nie mam siły odmawiać, bo z doświadczenia wiem,
      że skończy się
      > placzem, a następnego dnia dostanę jakiegoś "extrasa" w
      stylu kolacji przy
      > świecach lub nowej seksownej bielizny (oczywiście na
      niej)...
      > Prosiła abym poszedł do seksuologa więc poszedłem tylko
      nie wiem po co skoro
      > mi całkiem dobrze z moim temperamentem...
      > Jak wytłumaczyć jej, że bywa tak, że facet
      niekoniecznie musi miec ochotę na
      > seks. O tym, że wytłumaczę jej, że może nie mieć tej
      ochoty w ogóle to nawet
      > nie marzę; może sama kiedyś zrozumie...
      Wspólczuje, wiem co oznacza namolna, niewyzyta zona.
      Muszę przyznać, ze jestem zaskoczony, że kolejny
      mężczyzna przyznaje się otwarcie do tego, że ma dość
      seksu i co więcej dobrze jemu z tym. Czy my mężczyzni
      musimy byc niewolnikami żądz kobiet? Oto jest pytanie.
      coraz więcej kobiet głośno mówi jak bardzo jest im brak
      seksu. Moze w koncu zmieni to standardowe myślenie o
      męzczyznie, który zawsze chce. I statytystycznie
      stwierdzi , ze to kobiet mają większe potrzeby niż
      mężczyzni. Stą moj głos, zeby przy wyborze partnerki na
      cale zycie , zwracac takze uwage na to jaki ma
      temperament, jeśli za duży to niestety, nadaję sie tylko
      na krótką przygode, a nie długi związek.
      • anna_wu Rohin 17.12.02, 15:08
        Po co ci bylo cytowac caly post Cyberskiego? Przeciez to jest takie zasmiecanie
        watkow. Ty i Imagine tego nie mozecie pojac. Jestescie jednakowo uparci.
        A to, ze nazywasz normalna kobiete namolna i niewyzyta jest mocno
        niesprawiedliwe.
        Idz w swiat, glos swoje racje, zostan pustelnikiem i daj innym zyc:)
    • nancyboy Re: Jak wytłumaczyć żonie? 17.12.02, 15:04
      > Prosiła abym poszedł do seksuologa więc poszedłem tylko nie wiem po co skoro
      > mi całkiem dobrze z moim temperamentem...

      Seks to coś co dotyczy Was dwojga, więc to, że Tobie twój temperament nie
      przeszkadza to za mało.
      Właściwie to jestem ciekaw jak seksuolog próbował Wam (zwróc uwagę na zaimek)
      pomóc. Tłumaczył Twoje zachowanie sublimacją popędu?

      > Jak wytłumaczyć jej, że bywa tak, że facet niekoniecznie musi miec ochotę na
      > seks

      To Tobie trzeba wytłumaczyć, że Twoja żona jest prawdopodobnie zawiedziona i
      rozczarowana. Mam nadzieję, że seksuolog znajdzie dla Was jakieś rozwiązanie
      czy kompromis.
      • cyberski Re: Jak wytłumaczyć żonie? 17.12.02, 15:13
        nancyboy napisał:

        [...]
        > To Tobie trzeba wytłumaczyć, że Twoja żona jest prawdopodobnie zawiedziona i
        > rozczarowana. Mam nadzieję, że seksuolog znajdzie dla Was jakieś rozwiązanie
        > czy kompromis.

        Nie, nie trzeba mi tego tlumaczyc. JAk myslisz, po jaka cholere ja sie zmuszam
        ten raz na tydzien? Chyba po to, zeby byla ttrszeczke mniej "zawiedziona i
        rozczarowana"... Tyle tylko, ze raz na tydzien to szczyt moich mozliwosci jesli
        chodzi o zmuszanie sie... Osobiscie wole poczytac ksiazke... do tego zmuszac
        sie nie musze a jakie przyjemne...
        • anna_wu Re: Jak wytłumaczyć żonie? 17.12.02, 15:22
          Tu jest odpowiedz na moje pytanie. Wiec zmuszasz sie nawet raz na tydzien. Taki
          seks musi byc bardzo kiepski. Nie dziwie sie dlaczego ona chce to robic
          codziennie. Po prostu nie jest wystarczajaco zaspokojona.
          My dziewczyny mozemy tylko miec nadzieje, ze nasi mezczyzni nie zamienia sie
          nigdy w takich jakimi sa Rohin, Imagine i Cyberski.
          • cyberski Re: Jak wytłumaczyć żonie? 17.12.02, 15:50
            Hmmm... zawsze byla zadowolona z "jakosci" i nigdy sie tego nie czepiala... Z
            reszta ja zawsze staralem sie robic wszystko albo bardzo dobrze, albo w
            ogole... Nawet jesli mialem zrobic tego czego nie cierpialem... Jesli jest
            niezadowolona to z "ilosci", a na to to ja juz nic nie poradze.
            Chodzi mi jedynie o to jak wytlumaczyc wlasnej, kochanej zonie, ze facet
            niekoniecznie musi miec ochote na seks i nie jest to jednoznaczne z brakiem
            milosci do niej, tak samo jak niekoniecznie musimy miec ochote na skoki
            narciarskie i nie jest to jednoznaczne z brakiem podziwu dla poczynan
            skoczkow...
            • rohin Re: Jak wytłumaczyć żonie? 17.12.02, 16:01

              > Chodzi mi jedynie o to jak wytlumaczyc wlasnej,
              kochanej zonie, ze facet
              > niekoniecznie musi miec ochote na seks i nie jest to
              jednoznaczne z brakiem
              > milosci do niej, tak samo jak niekoniecznie musimy miec
              ochote na skoki
              > narciarskie i nie jest to jednoznaczne z brakiem
              podziwu dla poczynan
              > skoczkow...

              Nie ma szans na to, zeby ona to zrozumiała. Raz bedzie
              mówiła, ze rozumie, ale innym razem jej natura wezmie
              górę i znowu kolacyjki w kusej bieliznie lub inne glupoty
              w tym style. Dla kobiet seks jest bardzo ważna częscia
              związku, nie zrozumie,że kochasz , ale nie chcesz
              uprawiać z nią seksu. Próżny trud, przerabiałem to.
              • Gość: Imagine Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.unl.edu 17.12.02, 18:55
                rohin napisał:

                >
                > > Chodzi mi jedynie o to jak wytlumaczyc wlasnej,
                > kochanej zonie, ze facet
                > > niekoniecznie musi miec ochote na seks i nie jest to
                > jednoznaczne z brakiem
                > > milosci do niej, tak samo jak niekoniecznie musimy miec
                > ochote na skoki
                > > narciarskie i nie jest to jednoznaczne z brakiem
                > podziwu dla poczynan
                > > skoczkow...
                >
                > Nie ma szans na to, zeby ona to zrozumiała. Raz bedzie
                > mówiła, ze rozumie, ale innym razem jej natura wezmie
                > górę i znowu kolacyjki w kusej bieliznie lub inne glupoty
                > w tym style. Dla kobiet seks jest bardzo ważna częscia
                > związku, nie zrozumie,że kochasz , ale nie chcesz
                > uprawiać z nią seksu. Próżny trud, przerabiałem to.
                Najsmieszniejsze jest to jak zapytasz sie swej damy co rozumie pod pojeciem
                Intymnosc. To slowo ma bardzo szerokie znaczenie, ale dla kobiet to ma jeden
                wymiar tylko. Orgazm. I choc bedzie cie zapewniac, ze chodzi tylko o
                potrzymanie za reke, tak naprawde to nie o to wcale jej chodzi.
                Chlopaki nie dajta sie. One nas zjedza.
                Pozdr, Imagine.
        • rohin Re: Jak wytłumaczyć żonie? 17.12.02, 15:27

          > Nie, nie trzeba mi tego tlumaczyc. JAk myslisz, po jaka
          cholere ja sie zmuszam
          > ten raz na tydzien? Chyba po to, zeby byla ttrszeczke
          mniej "zawiedziona i
          > rozczarowana"... Tyle tylko, ze raz na tydzien to
          szczyt moich mozliwosci jesli
          >
          > chodzi o zmuszanie sie... Osobiscie wole poczytac
          ksiazke... do tego zmuszac
          > sie nie musze a jakie przyjemne...

          Mam identycznie. Tyle, że ja nie miałem ochoty się
          zmuszać, moze na początku, ale kiedy jej żądania rosły,
          zrezygnowałem w ogóle. Moim zdaniem to nie Ty powinieś
          iść do lekarza, ale Twoja żona. Skoro Ty idziesz na
          kompromis i zmuszasz się do czegoś czego nie lubisz, to
          ona takze powinna ustąpić, albo pójśc do lekarza, aby
          zmniejszył jej popęd tabletkami, albo niech w pozostałe
          dni zaspokaja się sama wibratorem.
    • frisky2 Re: Jak wytłumaczyć żonie? 17.12.02, 16:25
      • Gość: Imagine Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.unl.edu 17.12.02, 17:57
        frisky2 napisała:

        >
      • Gość: abc Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.acn.waw.pl 17.12.02, 21:31
        Popieram! Też bym chciał codzienne igraszki z żonką i romatyczne kolacyjki. Ech
        co za wspólczesne problemy facetów.............
    • Gość: sabna Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.x-net.gliwice.pl 17.12.02, 22:06
      A ja widzę bardzo proste rozwiązanie! rozwiedź się z nia, pocierpi ale za rok,
      dwa lata jej minie, a cóż to jest do kilkudziesięciu spędzonych w nieudanym
      małżeństwie.
      Zaraz po rozwodzie proponuje się związać z Rohinem, powinniście być dobraną
      parą. Życzę kolejnego związku bardziej dobranego, (jakby Rohin nie pasował to
      może Imagine?)
      Pozdrawiam,
      • calusna do Sabny 18.12.02, 00:18
        Ejże! Sabna!
        Co jak co ale Imagine nie lubi facetów i nie mieszaj go w te homoseksualne pary
        bo nie lubiem ... góralskiej muzyki i czegoś tam jeszcze! ;-)
        To facet z krwi i kości , z prawidłową orientacją a nawet myślę że z dużymi
        potrzebami jeśli chodzi o seks. Reszta to oryginalna filozofia życia
        i patrzenia na świat!
        calusna
        • krasnoludek1 macie poprostu rozne temperamenty......... 18.12.02, 00:38
          ......i nie wiadomo co będzie dalej z waszym małżeństwem. Myślę, że skończy się
          ono rozstaniem - bo jeśli seks był ważną częścią waszego związku, to żona z
          niego nie zrezygniuje i może odejść. Wziąłeś to pod uwagę?

          Rohin - skończ już tą swoją mizoginistyczną śpiewkę koleś - ty w ogóle nie
          znosisz kobiet, a cóż dopiero swojej żony. Problem autora tego wątku to przy
          twoim mały pikuś.
          • Gość: karola30 Re: macie poprostu rozne temperamenty......... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.02, 08:50
            Małe pytanko: czy tak było od początku?Rozumiem, że kiedyś kochaliście się
            częściej, ale czy cię to kręciło czy tylko tak?Czy czułeś, że kochasz się z
            nią, żeby ją zadowolić, czy po prostu dla Was obojga seks to była konieczność
            (odwrotnie niż mógłbys zrozumieć;chodzi mi czy czułeś ,że chcecie w pełni się
            kochać, że musicie to robić, bo macie taką wewnetrzną, nie do oszukania
            potrzebę). Jeśli udawałeś, to po grzyba się żeniłeś.A jeśli to był wewnętrzny
            imperatyw to zrozum żonę.Oczywiście, to można ominąć, ale jakim kosztem. Swoją
            drogą to co piszesz o świecach i bieliźnie-nie podoba mi się. Stawiasz żonę w
            pozycji napalonej żebraczki i źle to świadczy o Tobie. Tak czy inaczej żal mi
            tej kobiety.
            Pozdrawiam Oboje.Karola
            • cyberski Re: macie poprostu rozne temperamenty......... 18.12.02, 09:38
              Gość portalu: karola30 napisał(a):

              > Małe pytanko: czy tak było od początku?Rozumiem, że kiedyś kochaliście się
              > częściej, ale czy cię to kręciło czy tylko tak?Czy czułeś, że kochasz się z
              > nią, żeby ją zadowolić, czy po prostu dla Was obojga seks to była konieczność
              > (odwrotnie niż mógłbys zrozumieć;chodzi mi czy czułeś ,że chcecie w pełni się
              > kochać, że musicie to robić, bo macie taką wewnetrzną, nie do oszukania
              > potrzebę). Jeśli udawałeś, to po grzyba się żeniłeś.A jeśli to był wewnętrzny
              > imperatyw to zrozum żonę.Oczywiście, to można ominąć, ale jakim kosztem.

              Wiesz jak było? Kochaliśmy się raz, dwa razy tygodniu i wowczas w zupełności
              nam to obojgu starczalo. Problem w tym, ze potrzeby mojej zony wzrosły, a moje
              przestały istnieć. Widzisz, jestem gotow dać jej "te przyjemnosc" raz, dwa razy
              w tygodniu, bo na tyle mnie stac. Tak samo jak jestem gotow jestc dwa razy w
              tygodniu zupe pomidorowa (ktora i tak mi nie smakuje), ale nie codziennie. Nie
              odmawiam jej łóżka tyle tylko, ze nie wiem jak jej wytlumaczyć, ze łóżko wcale
              do życia nie jest mi juz potrzebne a jednoczesnie zapewnic, ze "moze ze mnie
              korzystac" te dwa razy lub raz w tygodniu...

              Swoją
              > drogą to co piszesz o świecach i bieliźnie-nie podoba mi się. Stawiasz żonę w
              > pozycji napalonej żebraczki i źle to świadczy o Tobie. Tak czy inaczej żal mi
              > tej kobiety.

              To Ty ja stawiasz w takiej pozycji... Przeciez nie ocenilem pozytywnie lub
              negatywnie jej "extrasow", opisalem fakty. Jak rozumiem idealna sytuacja jest
              wowczas gdy maz spelni w łóżu wszystkie oczekiwania zony nawet nie wspominajac
              o włąsnych potrzebach (w moim przypadku jest to potrzeba braku seksu)? I nie
              martw sie... mi rowniez jest jej zal z dwoch powodow: raz, ze nie moze
              zaspokoic swoich potrzeb, a dwa, ze nie potrafi zapanowac nad swoimi
              potrzebami...
        • Gość: sabna Re: do Sabny IP: *.x-net.gliwice.pl 18.12.02, 10:22
          Ale ja o żadnym homoseksualiźmie, słowo. No bo jak nie ma seksu to i chyba płeć
          przestaje mieć znaczenie. Gdy idzie o porozumienie dusz, co nie? Pomyślałam że
          skoro Panowie nadają na tych samych falach to moze uda im się utworzyć
          wspaniały związek duchowy i będą szczęśliwi do końca życia. Przeciez każdy z
          nich szuka kogoś podobnego do siebie.
          A jeśli chodzi o Imagine, to może nie czytam go w innych wątkach i wyrobiłam
          sobie błędny obraz. Oficjalnie więc przepraszam.
          Pozdrawiam
          P.S. Naprawde o żadnym homoseksualiźmie nie myślałam, tylko o wyjściu poza
          stereotyp płci :).
        • Gość: Imagine Re: do Sabny IP: *.unl.edu 18.12.02, 15:46
          calusna napisała:

          > Ejże! Sabna!
          > Co jak co ale Imagine nie lubi facetów i nie mieszaj go w te homoseksualne
          pary
          > bo nie lubiem ... góralskiej muzyki i czegoś tam jeszcze! ;-)
          > To facet z krwi i kości , z prawidłową orientacją a nawet myślę że z dużymi
          > potrzebami jeśli chodzi o seks. Reszta to oryginalna filozofia życia
          > i patrzenia na świat!
          > calusna
          Nie moznaby trafniej mnie opisac. Uwielbiam Cie.
          Imagine.
      • cyberski Re: Jak wytłumaczyć żonie? 18.12.02, 09:45
        A nie lepiej sie dogadac? Przeciez skoro ja ustepuje i ide z nia do łóżka raz
        lub dwa razy na tydzien to i ona moglaby troche przystopowac i nie molestowac
        mnie codziennie... Czy dogadanie sie ma polegac na tym, ze ja ustapie ze
        wszystkiego a ona bedziem iala dokladnie to czego chce? Nie sadzisz, ze to
        troche bez sensu?
        • Gość: sabna Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.x-net.gliwice.pl 18.12.02, 10:14
          A co bedzie jak za dwa lata lub miesiące bedziesz jak Rohin mógł się ZMUSIĆ raz
          na miesiąc, rozpoczniesz znowu ten dramat z halkami, kolacjami i świecami?
          Jeśli jest tak jak mówisz i nie masz potrzeb seksualnych a żona je ma lepiej od
          razu to rozwiązać bo samo to raczej się nie zmieni a ty nie widzisz w tym
          problemu i leczyć się nie chcesz. Pomysl tesz troche o żonie, to pewnie młoda
          kobieta i będzie chciała sobie ułożyć życie niekoniecznie w abstynencji
          seksualnej. Mozliwości dogadania są raczej bardzo marne co zresztą potwierdza
          Rohin.
          • cyberski Re: Jak wytłumaczyć żonie? 18.12.02, 10:41
            Tak sie zastanawiam... skoro do tej pory sie ze mna nie rozwiodla to albo liczy
            na to, ze mi sie odmieni i znow polubie seks, alebo wychodzi z zalozenia, ze
            dla niej seks, choc jest wazna sfera zycia, nie jest mimo wszystko
            najistotniejszy i poza ta moja "kardynalna wada" zauwaza jeszcze jakies tam
            zalety zycia ze mna...
            Nawet jesli mialbym cos w sobie leczyc to co? Nie mam najmniejszych problemow
            ze "strona techniczna" a nie za bardzo rozumiem po co mialbym isc do
            seksuologa/psychologa/psychiatry... Powiedziec mu/jej "moja zona uwaza ze
            problemem jest to ze nie lubie tego co lubi zdecydowana wiekszosc ludzkosci"?
            To tak samo jak powiedziec: "nie ogladam w ogole telewizji, bo nie lubie i
            zdaniem niektorych mam problem, bo ogladac telewizje lubi zdecydowana wiekszosc
            ludzkosci"... a moze: "panie doktorze mam problem, bo nie odczuwam przyjemnosci
            z zazywania heroiny, a zdaniem innych taka przyjemnosc powinienem odczuwac"?

            • Gość: sabna Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.x-net.gliwice.pl 19.12.02, 16:48
              A powiedziałeś żonie, że nie chcesz sie z nią kochać, że nie lubisz już seksu,
              a do tego raz w tygodniu zmuszasz się, żeby jej chuć uciszyć? Powiedziałeś jej
              że nie lubisz z nią seksu? Nie? Może dlatego się jeszcze z Toba nie rozwiodła.
              Tak. Pewnie ma nadzieje, że to się zmieni. Powiedz jej że jest Ci z tym dobrze,
              lejej niż wtedy gdy się z nią kochałeś bez przymusu i nie chcesz tego zmieniać.
              A raz, dwa razy w tygodniu to możesz ją przelecieć w zamian za święty spokój w
              pozostałe dni. Wtedy najprawdopodobniej odejdzie.
      • Gość: pola5 Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.attu.pl / 192.168.0.* 05.01.03, 00:12
        sabina, jestes niezla, naprawde :))))))))))))

        a powaznie, problem moze i jest, ale mysle, ze jesli zona Cie naprawde kocha
        zrozumie... z calego serca ci tego zycze, podrowionka dla innych chlopakow tu
        wypowiadajacych sie :)
    • cyberski Relatywizm :) 18.12.02, 10:45
      Jesli w zwiazku kobieta ma niewielkie lub zadne potrzeby seksualne, a mezczyzna
      bardzo duze to zwyklo przyklejac mu sie etykietke "erotoman" i proponowac
      leczenie w celu obnizenia popedu...
      Jesli jest odwrotnie i to mezczyzna ma niskie lub zadne potrzeby seksualne, a
      kobieta bardzo wysokie. To rowniez proponuje sie leczenie... rowniez mezczyznie
      tyle ze w celu podniesienia popedu :)
      Ot, taka mi sie pojawila konkluzja z czytania tego co w sumie do mnie jest
      pisane...
      • proo Re: Relatywizm :) 18.12.02, 11:17
        cyberski napisał:

        > Jesli w zwiazku kobieta ma niewielkie lub zadne potrzeby seksualne, a
        mezczyzna bardzo duze to zwyklo przyklejac mu sie etykietke "erotoman" i
        proponowac
        > leczenie w celu obnizenia popedu...
        > Jesli jest odwrotnie i to mezczyzna ma niskie lub zadne potrzeby seksualne, a
        > kobieta bardzo wysokie. To rowniez proponuje sie leczenie... rowniez
        mezczyznie > tyle ze w celu podniesienia popedu :)
        > Ot, taka mi sie pojawila konkluzja z czytania tego co w sumie do mnie jest
        > pisane...


        Eeee .. cyberski , teraz uogólniasz i zaokrąglasz. Co innego jeśli od zawsze
        masz małe potrzeby seksualne ale Ty piszesz (w poprzednim poście)
        ".. albo liczy (żona -przyp. mój)że mi się odmieni i ZNÓW polubię seks .."
        to oznacza że ten seks kiedyś lubiłeś ,że poziom hormonów Ci się obniżył
        lub jakaś inna "cholera" Cię dopadła a .. to już należałoby leczyć. :-))
        Twój przypadek jest zupełnie inny niż Rohina i Imagine. U nich widać
        świadomą rezygnację z seksu a u Ciebie niemoc ,cyberski , nie sądzisz? ;-)
        proo
        • cyberski Re: Relatywizm :) 18.12.02, 11:33
          No nie... moc to ja moge tylko nie widze najmniejszego powodu... Bez seksu
          jestem tak samo szczesliwy jak kiedys z seksem wiec nie widze najmniejszego
          powodu abym mial sie unieszczesliwiac na stale... Zrozum... raz, dwa razy na
          tydzien to ja jestem gotow zrezygnowac z siebie i zmusic sie do seksu... A
          dlaczego mam zrezygnowac na stale dzien w dzien? Czy to o to chodzi, aby w
          zwiazku jedno mialo wszystko, a drugie nic (zamykam to do sfery seksu)? Czy
          moze raczej o to zeby mimo wszystko sie dogadac i wypracowac jakis kompromis
          na zasadzie "dam Ci to czego po mnie oczekujesz dwa razy w tygodniu, ale Ty
          przez pozostale dni nie bedziesz mnie nagabywala"... Oczywiscie nie na pismie
          tylko zwykle porozumienie... Dla tych dwoch razy w tygodniu nie bede wcale
          mniej szczesliwy, bo wiem, ze mam pewne obowiazki wobec zony. Moj problem to
          nie to, ze ja tego nie lubie (bo nie lubie). Moj problem to to jak przekonac
          zone, ze skoro ja jej troche ustapilem to i ona moglaby i mi troche ustapic...
          A to, ze kiedys lubilem, a teraz nie... coz... kazdy sie zmienia i nie tylko w
          tej sferze... kiedys lubilem nosic jeansy, a teraz nie i czy w zwiazku z tym
          powinienem isc do psychiatry?
          • Gość: Imagine Re: Relatywizm :) IP: *.unl.edu 18.12.02, 16:07
            cyberski napisał:

            > No nie... moc to ja moge tylko nie widze najmniejszego powodu... Bez seksu
            > jestem tak samo szczesliwy jak kiedys z seksem wiec nie widze najmniejszego
            > powodu abym mial sie unieszczesliwiac na stale... Zrozum... raz, dwa razy na
            > tydzien to ja jestem gotow zrezygnowac z siebie i zmusic sie do seksu... A
            > dlaczego mam zrezygnowac na stale dzien w dzien? Czy to o to chodzi, aby w
            > zwiazku jedno mialo wszystko, a drugie nic (zamykam to do sfery seksu)? Czy
            > moze raczej o to zeby mimo wszystko sie dogadac i wypracowac jakis kompromis
            > na zasadzie "dam Ci to czego po mnie oczekujesz dwa razy w tygodniu, ale Ty
            > przez pozostale dni nie bedziesz mnie nagabywala"... Oczywiscie nie na pismie
            > tylko zwykle porozumienie... Dla tych dwoch razy w tygodniu nie bede wcale
            > mniej szczesliwy, bo wiem, ze mam pewne obowiazki wobec zony. Moj problem to
            > nie to, ze ja tego nie lubie (bo nie lubie). Moj problem to to jak przekonac
            > zone, ze skoro ja jej troche ustapilem to i ona moglaby i mi troche ustapic...
            > A to, ze kiedys lubilem, a teraz nie... coz... kazdy sie zmienia i nie tylko
            w
            > tej sferze... kiedys lubilem nosic jeansy, a teraz nie i czy w zwiazku z tym
            > powinienem isc do psychiatry?
            Tego wlasnie chce od Ciebie spoleczenstwo. Po to wynaleziono psychiatrie, by
            niesforne owieczki przywolac do porzadku. Nie wiele masz szans przekonac tu
            kogokolwiek do swych racji, poza mna i rohinem. Ludzie zyja w nierealnym,
            zdeformowanym obrazie swiata i samych siebie. To nie ich wina, ale ich wina
            jest ze nic sobie z tego nie robia. Wielu jest wogole nieswiadomych
            mistyfikacji w jakiej biora udzial. Ty doznales swego rodzaju oswiecenia,
            wiesz teraz jakim absurdem jest seks, rozumiany jako ucieczka w bajeczna kraine
            szczesliwosci. Bo to jest absurd. Uzywanie tego "narzedzia" seksu powinno byc
            jak najbardziej spontaniczne, powiedzialbym ze rzadkie. To co proponuja twoi
            oponenci to seksyzm, to opetanie mysla: A CO ZE MNA BEDZIE JAK MNIE NIKT NIE
            PRZELECI ? Przeciez to obled. Ja nawet nie rozumiem jak mozna na jakikolwiek
            kontrakt pojsc, na przyklad owe "dwa razy w tygodniu". To traci sens, to nie ma
            nic wspolnego ze spontanicznoscia. To jakis tygiel nieznosny, w ktory ktos na
            skiedys wrzucil.
            Pozdr, Imagine.
          • winniepooh siła woli... 09.01.03, 21:49
            cyberski napisał:

            >raz, dwa razy na
            >tydzien to ja jestem gotow zrezygnowac z siebie i zmusic sie do seksu...

            ciekawe jak wygląda taki wymuszony sex?????????
            bardzo się przy tym krzywisz?

            sprawiedliwie by było gdybyś zmuszał się za karę, kiedy np. niechcący coś
            stłuczesz, albo o czymś zapomnisz, zaproponuj takie rozwiązanie, wówczas sex
            przestałby Ci zagrażać, jesteś przecież perfekcjonistą...


      • Gość: Imagine Re: Relatywizm :) IP: *.unl.edu 18.12.02, 15:57
        cyberski napisał:

        > Jesli w zwiazku kobieta ma niewielkie lub zadne potrzeby seksualne, a
        mezczyzna
        >
        > bardzo duze to zwyklo przyklejac mu sie etykietke "erotoman" i proponowac
        > leczenie w celu obnizenia popedu...
        > Jesli jest odwrotnie i to mezczyzna ma niskie lub zadne potrzeby seksualne, a
        > kobieta bardzo wysokie. To rowniez proponuje sie leczenie... rowniez
        mezczyznie
        >
        > tyle ze w celu podniesienia popedu :)
        > Ot, taka mi sie pojawila konkluzja z czytania tego co w sumie do mnie jest
        > pisane...
        To jest wlasnie ten kanal, w ktory zaczynamy wpadac pomalu wszyscy. Panisko,
        macho, przychodzace w srodku nocy, domagajace sie milosci od zony, to tyran,
        chamisko. Ta sama Pani, przy swiecach i koronkowych majtkach podsuwajaca swe
        wzgledy codziennie, to biedna, zestresowana ofiara 3-go wymiaru.
        To jakis obled. NIE jestem przeciwko seksowi, ale dla wielu stanowi on esencje
        zycia. Odejmijcie seks z zycia tym ludziomi i nie zostanie NIC, coby ich
        laczylo z partnerem. Czy to nie oszustwo ? Instytucja malzenstwa jest licencja
        na bycie dymanym w sposob legalny ? Do tego juz doszlismy ?
        • Gość: Karola30 Re: Relatywizm :) IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.02, 18:53
          Drogi cyberski, nie porównuj seksu do telewizji ani heroiny. tamte 2 nie są
          potrzebą biologiczną, a seks tak, też.Rzeczywiście najłatwiejszą do okiełznania
          (głodu ani pragnienia się nie da na dłuższą metę).
          2 razy w tyg?Raz na miesiąc? To po prostu paranoja te Twoje pomysły z układem.
          Nie jesteś w stanie dać w ramach układu tego,nieważne z jaką częstotliwością,
          co prawdopodobnie Twoja Żona oczekuje:kochania się z Tobą zaangażowanym,
          napalonym i będącym w łóżku 100%.
          moim zdaniem, z małymi sytuacyjnymi wyjatkami, warto angażować się w sex
          włąśnie kiedy się czuje ową nieuchronność(i to 2 osoby); kiedy naprawde wynika
          to z wnętrza. I ile razy w tyg. to nieważne. Ale co ma zrobić żona faceta,
          który tego w sobie nie ma?
          Odejść
          Zaakceptować , że z nim sexu nie ma
          Zrezygnować z sexu.
          Natomiast te układy odebrałabym jako poniżające.
          A co Ona na to wszystko?
          Pozdrawiam
          • frisky2 Re: Relatywizm :) 19.12.02, 09:26
            Karola, a co ma zrobic maz, jesli jego zona nie ma ochoty na seks. Odejsc?
    • flips Re: Jak wytłumaczyć żonie? 18.12.02, 23:00
      Jestem żoną takiego faceta jak cyberski i doskonale wiem jak wygląda to od
      strony kobiety. Sama na początku próbowałam zachęcić mojego męża do seksu, nic
      oczywiście z tego nie wyszło, a u mnie wywołało poczucie upokorzenia i wstydu.
      Wytrwałam w takim stanie trzy lata i odeszłam. Teraz dopiero żałuję, że
      czekałam z tą decyzją tak długo, chociaż psychicznie jeszcze nie mogę się
      pozbierać. U mnie ta cała sytuacja wywołała poczucie winy i spadek samooceny
      jako kobiety do zera. Teraz nawet boję się kogoś poznać , a na myśl o seksie
      wpadam w panikę.Piszę to po to aby cyberski zastanawił się trochę nad sobą i
      doprowadził swojej żony do takiego stanu.




































      • chooligan Re: Jak wytłumaczyć żonie? 19.12.02, 09:31
        flips napisał(a):

        > Wytrwałam w takim stanie trzy lata i odeszłam. Teraz dopiero żałuję, że
        > czekałam z tą decyzją tak długo, chociaż psychicznie jeszcze nie mogę się
        > pozbierać. U mnie ta cała sytuacja wywołała poczucie winy i spadek samooceny
        > jako kobiety do zera. Teraz nawet boję się kogoś poznać , a na myśl o seksie
        > wpadam w panikę.Piszę to po to aby cyberski zastanawił się trochę nad sobą i
        > doprowadził swojej żony do takiego stanu.

        To wolisz teraz być sama (tez bez seksu) niż z mężem (tez bez seksu)?
        Przecież to bez sensu.
      • cyberski Re: Jak wytłumaczyć żonie? 19.12.02, 13:48
        flips napisał(a):

        > Jestem żoną takiego faceta jak cyberski i doskonale wiem jak wygląda to od
        > strony kobiety. Sama na początku próbowałam zachęcić mojego męża do seksu,
        nic
        > oczywiście z tego nie wyszło, a u mnie wywołało poczucie upokorzenia i
        wstydu.
        > Wytrwałam w takim stanie trzy lata i odeszłam. Teraz dopiero żałuję, że
        > czekałam z tą decyzją tak długo, chociaż psychicznie jeszcze nie mogę się
        > pozbierać. U mnie ta cała sytuacja wywołała poczucie winy i spadek samooceny
        > jako kobiety do zera. Teraz nawet boję się kogoś poznać , a na myśl o seksie
        > wpadam w panikę.Piszę to po to aby cyberski zastanawił się trochę nad sobą i
        > doprowadził swojej żony do takiego stanu.

        Przeciez to dziala w obydwie strony... Takie codzienne zabiegi o moje wzgledy
        rowniez doprowadzaja mnie do obnizenia wlasnej samooceny... naturalna w takiej
        sytuacji jest mysl, ze potrzebny jestem zonie glownie w
        charakterze "zaspokajacza potrzeb seksualnych"... Uwiez mi... paskudne jest
        takie wrazenie...
        Czy jakims nieralnym, wygorowanym oczekiwaniem jest to, ze nie chcialbym aby
        kazdy wieczor (ew. poludnie, poranek - do wyboru) konczyl sie wspolzyciem? To
        ja ja doprowadzilem do stanu niepanowania nad swoimi potrzebami? Daje jej tyle
        na ile psychicznie jestem w stanie zniesc i choc mnie to kompletnie seks nie
        interesuje to wiem, ze moja zona ma swoje potrzeby i zaspokajam je w stopniu
        mozliwym dla mnie do osiagniecia... Nie wybrzydzam, choc dla mnie przyjemnosc z
        tego rzadna, ale w koncu zycie to nie tylko przyjemnosci to rowniez obowiazki.
        To, ze realizuje akurat ten "obowiazek" tak, ze zona nie narzeka na jakosc nie
        zmienia faktu, ze nadal jest to obowiazek...
        Ustapic jej? Moge, przeciez jest to mozliwe (zawsze mozna siebie samego
        zgnioc)... Zastanawiam sie tylko jak bardzo wowczas spadnie moja samoocena...
        No, ale przeciez nie wolno mi, jako mezowi, ani troche byc egoista i ani przez
        chwile myslec o wlasnych potrzebach...
    • rohin Re: Jak wytłumaczyć żonie? 19.12.02, 08:32
      Wszyscy dyskutanci oczekują, że cyberski nieliczac sie ze
      swoim potrzebami i oczekiwaniami bedzie zaspokajal zone
      tak czesto jak ona sobie tego zyczy. Na moim watku czesc
      forumowiczow naklaniala mnie do tego, zeby poszedl na
      kompromis i kochal sie z zona raz na jakis czas, ale, jak
      widzicie na przykladzie cyberskiego i jego zony ta metoda
      nie daje rezulatatu, bo nie ma mowy o kompromisie obu
      stron. Cyberski jest w stanie sie poswiecic i dawac
      siebie raz , dwa w tygodniu dla przyjemnosci zony, ale
      jego zonce to za malo. Ten zwiazek nie ma szans,
      zwlaszcza, ze prawdopodobnie rozdzwiek w waszych
      potzrebach seksualnych bedzie sie powiekszal. Kobiety sie
      uzelaja jak tro fatalnie wplywa na ich samoocene i
      psychike, ale nie zastanawiacie jaki to ma wplyw na
      sampoczucie faceta, ktory jest osaczony wymaganiami
      seksualnymu kobiety. Mezczyzna to nie zywy wibrator,
      nie traktujcie nas przedmiotowo.
    • Gość: sabna Do Rohina IP: *.x-net.gliwice.pl 19.12.02, 09:57
      To kiedy rozwód, z czyjej winy? W naszym prawodawstwie odmowa współżycia przez
      jednego z małżonków jest wystarczającym powodem do rozwiązania małżeństwa.
      Podjołes juz ta decyzje czy dalej trwasz w miare bezpiecznym domowym gniazdku?
      • rohin Re: Do Rohina 19.12.02, 10:20
        Gość portalu: sabna napisał(a):

        > To kiedy rozwód, z czyjej winy? W naszym prawodawstwie
        odmowa współżycia przez
        > jednego z małżonków jest wystarczającym powodem do
        rozwiązania małżeństwa.
        > Podjołes juz ta decyzje czy dalej trwasz w miare
        bezpiecznym domowym gniazdku?

        Dyskusja dotyczy cyberskiego a odmowa wspolzycia jego nie
        dotyczy. Po prostu kobiety nie potrafia opanowac swoich
        instynkow i ich kontrolowac. Podobnie jak ja probowalem
        na poczatku isc na reke mojej zonie, zmuszalem sie do
        wspolzycia, dla niej jednak te moje starania nie byly
        wystarczajce, zaczely sie nagabywania o wieksza
        czestotliwosc, co w efekcie doprowadzilo do utraty dla
        niej szacunku i rozkladu naszego malzenstwa.I rozwod jest
        dla mnie juz jedynym rozwiazaniem.




    • Gość: zdegustowany Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: proxy / 10.10.120.* 19.12.02, 11:30
      Te, Cyberski, na moje oko to :
      1. albo jesteś koniobijca i wszelkie objawy chuci topisz w kibelku albo
      umywalce,
      2.albo żonę masz tak brzydką, ze staje Ci tylko raz w tygodniu (prawdopodobnie
      jak jesteś pijany w sobotę:))
      Ciekaw jestem czy w Twoim przypadku nie chodzi tu o jakieś szczególne
      upodobania sexualne. Jestem pewien ,że jakbyś wziął np. pierwszą lepszą aktorkę
      porno to by Cię ściagali z niej grabiami...no, może raz w tygodniu:)Powiedz
      żonie co podoba ci się w łożku to nabierzesz chęci.Głowa do góry.Nie bierz tych
      moich wulagaryzmów do serca..
      • cyberski Re: Jak wytłumaczyć żonie? 19.12.02, 13:19
        no to cos nie tak z okiem :) Orzeczytaj co pisalem o zonie...
        • Gość: AGA Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: btok:* / 194.181.128.* 19.12.02, 13:54
          Bardzo mnie dziwi to, o czym przeczytałam w tym wątku.Mężczyzna w kwiecie wieku
          w ogóle nie zainteresowany seksem? Ktoś mi powie , że dzieje się tak bez
          powodu? Nigdy!!!Może trzeba go szukać bardzo, bardzo głęboko.Może w pracy
          (niezrealizowany,może zakompleksiony,może ogólnie w domu nie masz poważania ani
          u żony ani u dzieci) - problemów możnaby wyliczać bardzo wiele - na pewno
          któryś byłby odpowiedzią na pytanie - dlaczego Pan już nie potrzebuje
          seksu.Problem ten może dotyczyć także odległej przeszłości (dzieciństwa może
          miał pan jakieś przykre doświadczenia).Wydaje mi się,że tu pomocny byłby dobry
          psycholog - bo chyba szkopół tkwi w psychice, a nie w samym seksie.Seks to
          fizyczne okazywanie uczuć a gdzie miłość, chęć bliskości? To co Pan wiele razy
          podkreśla, że zmusza się pan do tego 1,2 w tygodniu to po prostu niepojęte!!!
          Taki wymuszony seks dla normalnej,honorowej kobiety to jakaś jałumużna, za
          którą ja osobiście bym serdecznie podziękowała.Przecież to się czuje!!!Pan
          chyba potrzebuje całkowitej abstynencji w seksie z żoną (czas na
          przemyślenia,docenienie tego co się ma).Bo rzeczywiście ,gdy miał Pan żonę na
          każde zawołanie, zawsze i wszędzie, to nie potrafił pan docenić "owocu
          zakazanego" , czegoś ,co trzeba zdobyć,postarać się o to.Podane 'na talerzu nie
          cieszy zbytnio' - zwłaszcza dla mężczyzny ,który z natury jest zdobywcą.To
          prawda , że po 30 roku życia popęd seksualny mężczyzn stopniowo maleje - a
          kobiet rośnie (no ale nie do 0 ,bo tego wymuszonego współżycia nie
          liczę).Przyczyna gdzieś tkwi i to pan powinien spóbować ją odszukać a potem
          małymi kroczkami ją spróbować wyeliminować.Czy we wszystkich innych dziedzinach
          życia układa się pomyślnie?Mam jeszcze wiele przemyśleń na ten temat ale
          obawiam się, że nie zostaną zrozumiane - jako osoby ,kóra nie miała takich
          problemów.
          .
          Pozdrawiam serdecznie Agnieszka
          Nigdy nie trzeba tracić nadzieji i walczyć o swoje szczęście!!!
          Myślę, że w Pana przypadku sukcesm będzie współżycie nie ważne ile razy w
          tygodniu, ale z prawdziwej chęci, namiętności - i to Pan powinien je
          zaaranżować.
          • cyberski Re: Jak wytłumaczyć żonie? 19.12.02, 14:23
            A co ja robie?! Przeciez walcze o swoje szczescie... :) Powiedz jak mam widziec
            problem w braku czegos czego brak nie sprawia mi najmniejszego problemu? Jesli
            wystarczaja mi dwa posilki dziennie to nie rozpaczam z tego powodu, ze nie
            zjadlem trzeciego...
            Jesli nie lubie jezdzic rowerem to jest mi naprawde obojetne ile kilometrow
            NIEPRZEJECHALEM w ciagu dnia
            Jesli brak seksu nie ma wplywu na moje poczucie szczescia to dlaczego mam
            uwazac, ze jestem nieszczesliwy z powodu tego, ze seksu nie mam?
            Byc moze za chwilke przeczytam, ze myslenie o wlasnym szczesciu jest egoizmem...
            Tak, jest egoizmem, ale czy moja zona myslaca o wlasnym szczesciu rowniez nie
            podchodzi do tego egoistycznie?
            Klasyczny problem znany z marketingu: nie ma potrzeby to nalezy najpierw ja
            wzbudzic, ap ozniej ja zaspokoic... czy to mamy przeniesc rowniez na seks?
            Przeciez nadal bedzie to sztuczne tylko nie na poziomie swiadomym tylko
            nieswiadomym...
            A co mi powie psycholog? Znajdzie przyczyne i dowiem sie, ze jesli nad nia nie
            popracuje to NIE BEDE SZCZESLIWY :) Pewnie... tyle ze ja jestem szczesliwy wiec
            co mi da znalezienie przyczyny i "praca nad nia"?
            A co do udawania... to akuratnie dosc dobrze wiem, ze zarowno kobiety i
            mezczyzni doskonale potrafia udawac "w tych kwestiach" i druga strona w
            ogromnym procencie nawet tego nie zauwazy...
            • Gość: AGA Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: btok:* / 194.181.128.* 19.12.02, 14:42
              Nie nadajemy na tych samych falach zupełnie.Ja nie rozumiem Ciebie , Ty
              mnie.Nie lubisz seksu ???Tak??? A kiedyś lubiłeś???Więc odpowiedz (oczywiście
              jeśli chcesz) DLACZEGO???Każdy skutek ma jakąś przyczynę.Tylko nie
              odpowiadaj : "bo nie" lub "nie wiem".Jesteśmy dorosłymi ludźmi (ja mam 30 lat) -
              a te odpowiedzi to dla dzieci.Wielu poruszonych przeze mnie kwestii nie
              skomentowałeś - tych najważniejszych : uczucie, miłość ,szacunek psychiczne
              podejście do seksu.Dlaczego, gdy tak trafnie określiłeś co powie psycholog to
              olałeś to(nie jesteś zainteresowany???).Jak walczysz o swoje szczęście, bo nie
              rozumiem?Chcąc przekonać żonę , żeby zaakceptowała Cię bez seksu z Tobą?A
              dlaczego?Musiałaby wyrzec się natury ludzkiej i mocno , mocno się poświęcić -
              ale czy będzie chciała.........
              • Gość: baccar Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: 213.231.15.* 19.12.02, 15:05
                O rany, juz nie moge tego wszystkiego czytać. Moja żona ma ochotę raz na
                tydzień albo i rzadziej, ja mógłbym dużo cześciej i z tego powodu nie mam
                zamiaru ganiać jej po lekarzach, ani myśleć o rozwodzie czy dziwkach itd ale
                też jestem pewien, że mnie kocha i nie ma żadnych nieuświadomionych fobii, a
                rozumiemy sie na tyle dobrze i spełniamy się w swoich własnych i wspólnych
                pasjach, do tego mamy kupę innych obowiązków, że nikt nikogo molestować nie
                musi.
                • anna_wu Baccar 19.12.02, 15:30
                  Zauwaz jednak roznice. Cyberski moglby zrezygnowac nawet z tej formy kontaktow
                  z zona. Przeciez wyraznie pisze, ze zmusza sie do "poseksowania" raz na
                  tydzien. Pisze rowniez o pasjach SWOICH, a nie wspolnych z malzonka.

                  • cyberski Re: Baccar 19.12.02, 16:41
                    anna_wu napisała:

                    > Zauwaz jednak roznice. Cyberski moglby zrezygnowac nawet z tej formy
                    kontaktow
                    > z zona. Przeciez wyraznie pisze, ze zmusza sie do "poseksowania" raz na
                    > tydzien. Pisze rowniez o pasjach SWOICH, a nie wspolnych z malzonka.
                    >

                    Jesli chodzi o pasje to sa takie ktore realizujemy razem i takie ktore
                    realizujemy sami i jaoks to nam nie przeszkadza... Razem nurkujemy, ja laze sam
                    po jaskiniach gdzie zony nie zaciagne, ona skacze na spadochronie gdzie mnie
                    nie zaciagnie... Tylko co z tego?
                • Gość: Józia Do Baccara IP: LONS* / 195.50.100.* 07.01.03, 12:17
                  Gość portalu: baccar napisał(a):

                  > O rany, juz nie moge tego wszystkiego czytać. Moja żona ma ochotę raz na
                  > tydzień albo i rzadziej, ja mógłbym dużo cześciej i z tego powodu nie mam
                  > zamiaru ganiać jej po lekarzach, ani myśleć o rozwodzie czy dziwkach itd ale
                  > też jestem pewien, że mnie kocha i nie ma żadnych nieuświadomionych fobii, a
                  > rozumiemy sie na tyle dobrze i spełniamy się w swoich własnych i wspólnych
                  > pasjach, do tego mamy kupę innych obowiązków, że nikt nikogo molestować nie
                  > musi.

                  Baccar, wyczuwam w Twoim poście solidarność z cyberskim. Zauważ jednak
                  zasadniczą różnicę. Twoja żona ma OCHOTĘ na seks raz w tygodniu, cyberski
                  ZMUSZA się do seksu raz w tygodniu (no czasami dwa). Współczuję żonie. Musi to
                  być cholernie upokarzające.

                  Pozdrawiam

                  J
              • anna_wu Re: Jak wytłumaczyć żonie? 19.12.02, 15:21
                Tak, niestety. Jezyk pisany Cyberskiego jest bardzo podobny do Imagine. Te
                porownania intymnej strony pozycia z paczkiem, rowerem, jedzeniem itp. sa po
                prostu zabawne i dziecinne.
                Ja rowniez zadalam pytania na ktore nie otrzymalam odpowiedzi. Tak istotna
                sfera pozycia dwojga ludzi nie moze byc w zaden sposob zastapiona niczym innym.
                Cyberski mowi, ze taka sama przyjemnosc jak seks daje mu nurkowanie,
                speleologia. Jak on moze doznawac ekstazy penetrujac zimne i ciemne jaskinie, a
                byc zimnym w grocie swojej zony?
                Pytalam, czy razem z zona podziela swoje zainteresowania, czy wspolnie doznaja
                milych wruszen poza sypialnia; Cyberski milczy...
                Cale zycie jest jeszcze przed trzydziestoletnim mezczyzna. Zycie przy boku
                partnerki nie siostry.
                Wiem, wiem, zmuszasz sie zeby z nia byc czasami... Kochasz ja? Czy po prostu
                jedyne uczucie to to, ze ci jej zal.
                • Gość: baccar Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: 213.231.15.* 19.12.02, 15:38
                  Dam ci przykład w imieniu cyberskiego. uwielbiamy z zona jeździć na nartach.
                  Niestety przez ostatnie dwa lata nie mieliśmy okazji wyjechać w góry. Jak ci
                  się wydaje czy wolałbym jutro być na stoku, czy w łóżku ze swoją żoną. To tak
                  apropos twoich wątpliwości na temat "czy nurkowanie, czy sex" - no uwierz
                  wreszcie, że sa ludzie którzy mimo, iż sa w stałych związkach nie są ze sobą po
                  to by jak najcześciej bzykać sie, kochać, parzyć czy jakkolwiek to nazwiesz aby
                  tylko nie naruszało twojego poczucia estetyki.Kto tego nie chwyta nie powinien
                  wiązac się z nikim na stałe.
                  • anna_wu Wiesz... 19.12.02, 15:49
                    Nie mam zamiaru tutaj z nikim walczyc ani sie spierac. Ty dobrales sie z zona,
                    Cyberski nie. Jezeli nie zauwazasz roznicy, coz, nic na to nie poradze. Ja nie
                    musze sie zmuszac do dawania wiary w to co mowisz. Oczywiscie, ze ludzie nie
                    wiaza sie po to zeby sie tylko i wylacznie "bzykac":).
                    A propos, co ty mozesz wiedziec na temat mojego poczucia estetyki?
                    • Gość: baccar Re: Wiesz... IP: 213.231.15.* 19.12.02, 15:59
                      Nie o to chodzi czy sie dobrałem bo przecierz pisze że mógłbym znacznie
                      częściej tylko rozumiem to co cyberski chciałby aby zrozumiała jego żona i
                      reszta naganiaczy do seksuologa. W sprawie poczucia estetyki to dałem kilka
                      synonimów (znaczenie to samo) bo często trafia sie na forum osoby które jak
                      czepią sie jednego słowa w czyimś poście to zaraz przypinają mu łatę a to
                      wulgarnego, a to takiego, czy innego.Chciałem tego uniknąć
                      • anna_wu Re: Wiesz... 19.12.02, 16:12
                        Dodam tylko, ze ani jeden raz nie wysylalam zalozyciela watku do lekarza.
                        Moglabym jednak zaryzywkowac stwierdzeniem, ze odpowiedz na jego pytanie jest
                        bardzo proste.
                        Nie mozna w zaden sposob wytlumaczyc tego jego zonie.
                        Jednego sie nie doczytalam. Czy Cyberski ma klopoty ze wzwodem, czy po prostu
                        wszystko dziala tylko mu czasu na "to" szkoda?
                        • cyberski Re: Wiesz... 19.12.02, 16:46
                          anna_wu napisała:

                          > Jednego sie nie doczytalam. Czy Cyberski ma klopoty ze wzwodem, czy po prostu
                          > wszystko dziala tylko mu czasu na "to" szkoda?

                          A pisalem... :) Problemow nie mam... celnie to ujelas: szkoda mi czasu. Sa
                          zajecia (rowniez "praktykowane wspolnie z zona) ktore zawsze dawaly mi duzo
                          wieksza przyjemnosc niz seks
              • cyberski Re: Jak wytłumaczyć żonie? 19.12.02, 16:38
                Gość portalu: AGA napisał(a):

                > Nie nadajemy na tych samych falach zupełnie.Ja nie rozumiem Ciebie , Ty
                > mnie.Nie lubisz seksu ???Tak??? A kiedyś lubiłeś???Więc odpowiedz (oczywiście
                > jeśli chcesz) DLACZEGO???Każdy skutek ma jakąś przyczynę.Tylko nie
                > odpowiadaj : "bo nie" lub "nie wiem".Jesteśmy dorosłymi ludźmi (ja mam 30
                lat)

                Oczywiscie, ze ma przyczyne... po prostu zaczelo mnie to nudzic... Kiedys
                lubilem jesc miod, dzisiaj nie cierpie czy z tym tez powinienem cos zrobic...?
                Przeciez wszystko w naszym zyciu ulega przemianie. Pewne rzeczy ktore kiedys
                lubilismy dzis nas denerwuja z inymi jest na odwrot... Dlaczego seks ma byc
                wylaczony z tej prawidlowosci. Przeciez to tylko jeden z elementow zycia...

                Wielu poruszonych przeze mnie kwestii nie
                > skomentowałeś - tych najważniejszych : uczucie, miłość ,szacunek psychiczne
                > podejście do seksu.

                Gdybym nie mial do zony szacunku, gdybym jej nie kochal to po porstu uzalbym ja
                za "zwykla, namolna suke", a tak nie jest. Przeciez caly czas powtarzam, ze ma
                ona PRAWO realizowac swoje potrzeby tak samo jak i ja mam PRAWO realizowac
                swoje...
                A gdzie milosc? Ma we mnie oparcie, wie, ze jej nie zawiode (chyba, ze w sferze
                wiadomej), niugdy jej nie skrzywdzilem (przynajmniej nie w ujeciu rozumianym
                ogolnie)

                Dlaczego, gdy tak trafnie określiłeś co powie psycholog to
                > olałeś to(nie jesteś zainteresowany???).

                A przepraszam w jaki sposob psycholog ma uszczesliwic szczesliwego czlowieka?
                Jedyne co mi sie nasuwa to tylko tak, ze najpierw go unieszczesliwi, aby
                pozniej uszczesliwic... Tyle ze takie rozwiaznie mnie nie bawi.. tak jak nie
                bawiloby mnie to gdybym byl szczesliwym posiadaczem BMW a ktos przyszed i
                powiedzial: "wiesz, sprawie, ze bedziesz szczesliwy... najpierw ukradne Ci
                Twoje BMW czym ciebie unieszczesliwie, a pozniej Ci je oddam i bedziesz
                szczesliwy"... ABSURD!!!

                Jak walczysz o swoje szczęście, bo nie
                > rozumiem?Chcąc przekonać żonę , żeby zaakceptowała Cię bez seksu z Tobą?A
                > dlaczego?Musiałaby wyrzec się natury ludzkiej i mocno , mocno się poświęcić -
                > ale czy będzie chciała.........

                Nie ma sie wyrzec seksu do konca, bo wiem, ze w jej przypadku i w chwili
                obecnej jest to dla niej niemozliwe (a raczej mozliwe, ale bez sensu).
                Chcialbym jedynie aby troche ograniczyla swoje potrzeby, bo wowczas troche
                latwiej bedzie mi sie zylo wiedzac, ze nie musze sie zmuszac codziennie do
                seksu tylko dwa razy w tygodniu...
                • Gość: fanta Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 13:44

                  Po przeczytaniu Twoich kolejnych postów spróbuję odpowiedzieć na Twoje pytanie,
                  jak sądzę dla Ciebie ważne... Rozumiem i czuję,że szukając wyjścia- kompromisu
                  ze swoją Żoną chcesz zaproponować jej seks z Nią np. 1-2 razy w tygodniu i
                  oczekujesz, że Ona mogłaby także iść na kompromis i nie nękać Cię częściej
                  rozumiejąc Twoje potrzeby... czy tak?

                  Jest tu jednak jeszcze jeden , niebagatelny, wręcz kardynalny problem! Twoja
                  propozycja nie wynika z Twojej potrzeby kochania się z Nią. Ty tego nie chcesz.
                  Jak piszesz- zmuszasz się do tego. Coś co z założenia powinno być szczere,
                  spontaniczne,upragnione
            • Gość: mezatka Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.244.224.204.Dial1.Washington1.Level3.net 09.01.03, 23:22
              Nie, wiadomo ze trzeba dazyc do szczescia, ale szczescie we dwoje to co innego
              niz w pojedynke. Trwaly zwiazek zobowiazuje, i jedno ze zobowiazan to seks.
              Jeden partner (kobieta czy mezczyzna, niewazne) ma prawo oczekiwac seksu od
              drugiego partnera! Jesli jedna strona nagle przestaje miec hcec, to jest
              PROBLEM, i to problem obojga i nie ma sensu przerzucac go jak pileczke ("on ma
              problem bo to nienormalne ze nie chce" albo "ona ma problem bo to ona jest
              niezaspokojona") Oboje macie problem, no bo przeciez chodzi o uratowanie
              zwiazku, no nie? Musi byc kompromis, i jesli sie leczyc, to razem. Ja gdybym
              nagle kompletnie stracila ochote na seks to uwazalabym to za bardzo powazny
              problem dla mojego malzenstwa! SEksuolog/psycholog moze pomoc mezowi zrozumiec
              powody tej naglej niecheci, i moze tez pomoc zonie powsciagnac temperament. A
              procz psychologa sa sposoby domowe. Moze zaproponuj zonie inne formy
              intymnosci, zeby nie czula sie odrzcona i wiedziala ze mimo braku ochoty na
              stosunki, kochasz ja jako kobiete (randki, masaz). A jesli chodzi o samo
              seksualne rozladowanie, to moze kup jej wibrator? Nie wiem, niektore kobiety by
              sie obrazily, to zalezy od osoby, ale mozesz jej to przedstawic w jakis czuly
              sposob, zapewniajac o milosci, ale jednoczesnie tlumaczac roznice
              temperamentow. Najwazniejsze to zachowac bliskosc uczuciowa - jesli oczywiscie
              ten zwiazek chcsz zachowac.
    • Gość: Kobieta bo to jest rzadkie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.02, 15:15
      bo większość mężczyzn uważa inaczej cyberski, więc nie dziw się swojej żonie...
    • perotin No niestety: potrzeby=norma, brak=dewiacja=leczyc 24.12.02, 18:21
      Pretensje do matki natury albo Pana Boga.
    • Gość: kobra nic z tego! IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 27.12.02, 09:32
      Naprawdę wydaje ci się, że "wytłumaczenie" cokolwiek rozwiąże? Przecież nawet
      jeśli ona jakimś cudem to zrozumie, to i tak nie zmieni to faktu, że jej
      podstawowe potrzeby nie są zaspokojone. Twierdzisz, że jesteś ok. Ale wasz
      związek nie jest. Byłoby ok, gdyby twojej żonie odpowiadał taki platoniczny
      układ. Nie dziwi mnie ta jej reakcja, w większości związków kiedy facet odwraca
      się od kobiety jest to początek końca i ona tego się właśnie obawia. Poza tym z
      tego co piszesz, twoje potrzeby spadły do zera dość nagle. Może ci to teraz nie
      przeszkadza i nie widzisz sensu w wizytach u lekarza, ale pewnie niedługo
      zacznie. No bo niestety musisz zdać sobie sprawę z konsekwencji - albo ona cię
      zostawi, albo dorobi ci różki. Skoro ją kochasz, to kazdą z tych możliwości
      odczujesz boleśnie.
    • c.kowalska Re: Jak wytłumaczyć żonie? 31.12.02, 00:12
      Tłumaczenie czegokolwiek żonie, to moim zdaniem nie najlepszy pomysł.
      Polecam do poczytania książkę (Tobie w pierwszej kolejności, a później
      żonie) "Wspaniały seks a zdrowie" dr Felice Dunas. Moim zdaniem to najlepsza
      książka na temat seksu, związków i korzyści, jakie można osiągnąć dla zdrowia
      ze wspaniałego seksu. Sam sie przekonasz ile tracisz, zrozumiesz dlaczego i
      dowiesz sie, jak to zmienić. Rady i wskazówki zawarte w tej książce naprawdę
      czynią cuda, jeżeli zechcecie je wykorzystać.
      Pozdrawiam, Cecylka
    • Gość: niedopieszczony Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: *.chello.pl 31.12.02, 01:31
      Ja mam podobnie, z tą różnicą że dokładnie odwrotnie. To ona nie chce już
      seksu a ja ledwo wytrzymuję. Rozumiem Twoją żonę i wiem jakie to jest dla niej
      trudne. To jest strasznie męczące być z kimś w takim związku, i przykre przy
      okazji. :( nie wiem co można w tym momencie powiedzieć, PAT.
    • Gość: Józia Do Baccara IP: LONS* / 195.50.100.* 07.01.03, 12:20
      Gość portalu: baccar napisał(a):

      > O rany, juz nie moge tego wszystkiego czytać. Moja żona ma ochotę raz na
      > tydzień albo i rzadziej, ja mógłbym dużo cześciej i z tego powodu nie mam
      > zamiaru ganiać jej po lekarzach, ani myśleć o rozwodzie czy dziwkach itd ale
      > też jestem pewien, że mnie kocha i nie ma żadnych nieuświadomionych fobii, a
      > rozumiemy sie na tyle dobrze i spełniamy się w swoich własnych i wspólnych
      > pasjach, do tego mamy kupę innych obowiązków, że nikt nikogo molestować nie
      > musi.

      Baccar, wyczuwam w Twoim poście solidarność z cyberskim. Zauważ jednak
      zasadniczą różnicę. Twoja żona ma OCHOTĘ na seks raz w tygodniu, cyberski
      ZMUSZA się do seksu raz w tygodniu (no czasami dwa). Współczuję żonie. Musi to
      być cholernie upokarzające.

      Pozdrawiam

      J

      • anyaw73 Do cyberskiego i calej reszty 07.01.03, 23:59
        Przepraszam ale wlos mi sie jez jak czytam wasze wypowiedzi....
        Cyberski zmusza sie do seksu, wypelnia obowiazek?????? to jeste chore!
        Panowie i Panie ludzie maja rozne temperamety ale do seksu nikt nigdy nie
        powinien sie zmuszac a jezeli ktos sie boji o rozpad zwiazku to tylko do
        seksuologa a jak nie da rady to coz pozostaje jak zmian partnera. Swoja droga
        to uwazam ze zdrowy dorosly czlowiek bez wzgledu na plec ktory nie ma pociagu
        seksualnego w cale powinien sie nad tym powaznie zastanowic i udac do
        specjalist.
        Pozdrawiam i zycze wyleczenia z problemu,
        • Gość: Roman Re: Do cyberskiego i calej reszty IP: neo:* / 192.168.0.* 08.01.03, 09:31
          Coz... problem chyba jest dwojaki... Nie tylko to, ze cyberski nie ma potrzeb
          jest problemem. Rowniez to ze jego zona ma te potrzeby zbyt wysokie jak na
          mozliwosci Cyberskiego. Byc moze jedynym rozwiazaniem bedzie WSPOLNE udanie sie
          na terapie na ktorej On choc troche to polubi, a Ona choc troche to ZNIELUBI

    • _misza Re: Jak wytłumaczyć żonie? 08.01.03, 02:23
      Nic nie tlumacz i zacznij sie rozgladac za nowa dupa. Rozwod. Olej seksuologo.
      Nowa dupa cie uleczy za godzine. Tak juz jestesmy skonstruowani. Ona naprawde
      jest nieatrakcyjna dla ciebie. Mialem to samo w wieku 30 lat i rozwod wszystko
      wyleczyl. Chuj jej w dupe!

      Priviet!
      • Gość: biedaczek Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: proxy / 172.16.61.* 08.01.03, 13:53
        nie przeczytalem wszystkiego ale powiem tak

        oto rozwiazania dla Ciebie cyberski, powinienes wybrac to drugie:

        1. jesli nie macie dzieci to powinniscie sie rozstac, niedopasowanie w tak
        waznej sferze zycia to coraz wiecej konfliktow

        2. jesli macie dzieci lub koniecznie chcesz zachowac ten zwiazek to:
        musisz sie przemoc przez pierwszy tydzien,kilka razy dziennie, kup viagre czy
        jak, rob z nia to bez przerwy, tak zeby miala dosc, zeby jej sie
        odechcialo,zeby prosila bys przestal, to potrwa tydzien, pozniej bedzie juz
        lepiej, przez nastepny miesiac moze dwa codziennie ty inicjuj seks, nigdy nie
        pozwol zeby ona byla pierwsza - mozesz mi wierzyc jej libido zacznie spadac i
        osiagnie poziom ktory jestes w stanie tolerowac - to tak jak gdy jestes glodny,
        wydaje Ci sie ze zjesz konia z kopytami i jest tak poki sie naprawde nie
        nasycisz, tak ma teraz twoja zona

        wiem ze to trudne i wymaga duzego wysilku i poswiecen ale moze powinienes
        sprobowac
        dodam ze to sprawdzony sposob
        choc jesli zona jest nimfomanka to moze sie nie udac :)
        • Gość: marysia_33 Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: proxy / 10.10.130.* 10.01.03, 09:00
          Nie wiem co o tym myslec. Moze dlatego, ze nauczono mnie myslec stereotypami.
          1. To facet chce a kobieta po kilku latach malzenstwa traci zainteresowanie
          sexem.
          2. To dla facetow sex jest jedna z najwazniejszych w zyciu rzeczy - dla kobiety
          dzieci i na nich sie koncentruje
          3. Nie ma sexu nie ma milosci

          I wcale sie nie dziwie, ze wiekszosc namawia cie na wizyte u sexuologa.

          Sluchaj a moze twoja zona stara sie zachcecic cie do sexu - nie z dlatego ze ma
          wybujale potrzeby sexualne tylko dlatego, ze chce ciebie pobudzic, chce bys ja
          tulil, calowal...chce bliskosci, dotyku a nie orgazmu.
          Chce poczucia bliskosci a nie faceta, ktory gdzies w fotelu czyta ksiazke, w
          lozku odwraca sie na drugi bok albo znika w jaskiniach.


    • Gość: mm Re: Jak wytłumaczyć żonie? IP: 217.153.60.* 10.01.03, 11:37
      Ja jestem taką żoną, z którą mąż nie ma ochoty kochać się. Jak się poznaliśmy
      nie było problemu z seksem, po ślubie zaczęły się problemy - mąż nie miał
      ochoty i dawał mi to wyraźnie do zrozumienia mówiąc : "Daj mi spokój, nie mam
      ochoty". Początkowo przerwy trwały miesiąc, góra półtora. Teraz od 3 miesięcy
      nie kochał się ze mną. Na początku to ja próbowałam inicjować zbliżenia, ale po
      każdym następnym odrzuceniu czułam się okropnie, nie chciałam więcej się
      narzucać. Postanowiłam, że przestanę wspominać o seksie, być może wtedy
      szybciej będzie miał ochotę, nie czując się atakowany. Ale niestety od 3
      miesięcy nawet nie wspomniał o tym. Nie wiem co robić? Rozmowy nie skutkują,
      uważa, że nie ma żadnego problemu, nie chce pójść do specjalisty, żeby nam
      pomógł. Nigdy od niego nie wymagałam, żeby się zmuszał, a on nigdy nie miał
      takiego zamiaru. Bardzo go kocham, staram się utrzymać ten związek. Poza
      problemami w seksie jest naprawdę wspaniałym człowiekiem - uczynny, pomocny,
      bardzo chętnie pomaga w domu, nie mogę na niego narzekać. Nie mam dużego
      temperamentu, ale co zrobić jeśli od 3 miesięcy nie kochałam się z własnym
      mężem? Tęsknię za nim i potrzebuję go. Nie chcę go zdradzić, ale powiedzcie ile
      można jeszcze wytrzymać, albo jak wmówić sobie, że nie ma się ochoty na seks.
      Pewnie byłoby to najprostsze rozwiązanie. Mam 30 lat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka