tlumaczkaa
29.07.09, 13:47
Ogarnęła mnie straszliwa apatia. Całe trzy miesiące, tj. lipiec-
wrzesień mam wolne, a wcale nie wykorzystuję tego czasu, nie ładuję
przysłowiowych akumulatorów.
W ciągu roku nie miałam czasu na nic poza pracą. Nowe książki
kurzyły się na półkach, bo nie miałam kiedy ich przeczytać. W
ukochane Scrabble też nie było kiedy grać. O większych porządkach
nie było mowy. Itp. itd.
Wszystko odkładałam do, magicznego jak mi się wydawało, początku
wolnego. Planowałam, że wreszcie nadrobię zaległości książkowe,
wezmę się za siebie pod kątem dbałości o formę fizyczną (basen,
rower), zrobię gruntowne porządki, bo mieszkanie aż się prosi,
spotkam z koleżankami, które zwodzę już od killu miesięcy (aż
wstyd). A teraz? Jest jeszcze gorzej. Nie wiem, co się ze mną
dzieje. Nie, nie jestem pracoholiczką. Nie ciągnie mnie do pracy,
udzielam jedynie korepetycji i to mi w zupełności wystarcza.
Śpię do południa, a wstaję niewyspana. Worki pod oczami. Senność,
brak energii na cokolwiek przez cały dzień. Domownicy mnie nie
poznają. Robiłam badania, wyniki dobre. Nie mam siły na nic, wyjście
na zakupy czy przezjażdżka rowerem tak wiele mnie kosztuje. Jadę nad
morze, ale ten wyjazd wcale mnie nie cieszy.
Remont u rodziców, pojechałam pomóć, nie miałam nawet siły zejść z
meblami do piwnicy.
W związku za dobrze też się nie dzieje. Oddaliliśmy się od siebie, a
była taka miłość. Jestem dla niego opryskliwa, zdarza mi się, ale
jest mi wszystko jedno.
Co jest grane, pytam?