Dodaj do ulubionych

Co wtedy zrobisz?

15.04.06, 15:45
Wyobraź sobie, że poznajesz kobietę, która Ci się podoba, dobrze się razem
czujecie i tak dalej. Obwąchujecie siebie, chcesz ją poznać coraz lepiej, ale
w właśnie w trakcie tego rekonesansu osobowościowo-społecznego okazuje się,
że ona jest własnie w trakcie rozwodu i ma trzyipółletnie dziecko. Jak dalej
potoczy się ta znajomość? Zakładam, że jesteś wolny.
Obserwuj wątek
    • purplemood Re: Co wtedy zrobisz? 15.04.06, 16:43
      Ludzie popełniają błędy (nieudane małżeństwa) i nigdy nie można ich karać za to
      że mieli pecha i odrzucać tylko dlatego że formalnie mają męża, czasem
      dziecko... Ludzie po nieudanych związkach zwykle czegoś się nauczyli od życia i
      są dużo lepszymi partnerami niż byli kiedyś. I są spragnieni nowego,
      lepszego... W Polsce się robi niepotrzebnie problem z takich rzeczy
      • isabelle7 Re: Co wtedy zrobisz? 15.04.06, 17:57
        tak, ale robiaje sami zainteresowania czytaj kobiety, a nie ludzie dookoła

        trzeba kochac, jestem pewna ze jak on powie nie, to ona powie, a bo mam dziecko
        itp a to moze byc nieprawda po prostu nie kocha i tocka:)
      • felix_w Re: Co wtedy zrobisz? 17.04.06, 04:22
        mozna, nie badz taki wyrozumialy. Kazdy ma prawo wyboru.
    • tygrysio_misio Re: Co wtedy zrobisz? 15.04.06, 17:58
      muszisz powiedziec w jakim przedziale wiekowym to sie dzieje...

      bo 26-letni facet inaczej spojrzy na 26-letnia kobieta z dzieckiem i rozwodem
      po 6 latach malzenstwa niz 40-letni facet
      • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 15.04.06, 19:47
        Oboje są koło trzydziestki. Tylko, że on nie ma za sobą rozwodu i nie ma
        dzieci, a ona tak.
        • tygrysio_misio Re: Co wtedy zrobisz? 15.04.06, 19:55
          jak koło 30-stki to chyba zalezy od tego czy juz dojrzal czy jeszcze uwaza sie
          za studencika ktory "moze"

          jak jest dojrzaly to zostanie..jak dzieciak to nawet lepiej,ze da sobie spokoj
    • qasz kiepski nochal 15.04.06, 18:23
      Jeśli nie wywąchałeś wszystkiego co ci potrzeba, to czas do laryngologa.
      • tygrysio_misio Re: kiepski nochal 15.04.06, 18:24
        nowoman napisała:

        > Wyobraź sobie, że poznajesz kobietę

        to chyba nie jest nowo-man tylko no-woman:))
        • qasz Re: kiepski nochal 15.04.06, 18:45
          To nie było do no-woman, tylko do bezimiennego faceta, do którego skierowała pytanie.
        • nowoman Re: kiepski nochal 15.04.06, 19:47
          Fajnie, że to zauważyłeś:)
          • tygrysio_misio Re: kiepski nochal 15.04.06, 19:52
            no ale ja tez jestem dziewczynką:)
            • nowoman Re: kiepski nochal 15.04.06, 21:40
              :)
    • znj2 Re: Co wtedy zrobisz? 15.04.06, 19:04
      Normalnie.
      • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 15.04.06, 19:50
        Ale co normalnie? Normalnie nie spotykasz się z nią więcej, bo nie lubisz
        kobiet z odzysku, czy normalnie się dalej z nia spotykasz, bo myślisz sobie, że
        skoro babka jest ok. to jej nieudane małżeństwo Ci nie przeszkadza i dIecko
        również nie.
        • qasz Re: Co wtedy zrobisz? 15.04.06, 20:04
          O co tu chodzi ?
          Działania są skutkiem zamiarów faceta. Znasz zamiary, przewidzisz działanie.

          Nie jest istotne czy lubi z odzysku czy nie.
          1. Jest fajna kobieta i szuka do pary, to dziecko tak samo pokocha.
          2. Jeśli szuka chwilowej przygody nie ocenia Cię czy jesteś z odzysku i czy masz dziecko.
          • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 15.04.06, 22:43
            Ale jeszcze miłości nie ma. jest na azie zaintersowanie, nawet można powiedzieć
            fascynacja. Tylko, że ta kobieta z dzieckiem nie może wyskoczyć w środku nocy
            nad Wisłę podziwiać księżyc, czy wałęsać się po knajpie do rana. No bo ma
            dziecko. Co nie znaczy, że facet oczekuje tej Wisły, księżyca i knajp. Ale taka
            kobieta nie ma w tym względzie potencjału.
            • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 15.04.06, 23:47
              Wydaje mi się, że w większości wypadków przed powiedzmy 30. rokiem życia,
              kobieta jest za takie coś zdyskwalifikowana.
              • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 00:05
                Niestety właśnie tak podejrzewam...
                • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 00:31
                  a co, jesteś w grupie z etykietką „towar uzywany, po przejsciach”? ;)
                  • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 01:40
                    No niestety. A facet, z którym - nie wiem nawet co robię:) - nie wie o moich
                    przejściach i przychówku. Nigdy nawet nie było okazji, żeby o tym powiedzieć.
                    Boję się, że jak powiem, to wiosenne uniesienia - na razie intelektualne - się
                    skończą. Aj do dupy to wszystko.
                    • qasz Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 08:41
                      Nie trać nadzieji. Ale i nie trać głowy.
                      Ujawnij dziecię wcześniej niż później. Twój charakter /z postów/ jest oki /sorry za ten skrót/ a więc nie jesteś na out-cie. Ważne są jeszcze wrażenia dla innych męskich receptorów - wzroku, węchu, dotyku, słuchu. Tego nie wiemy z forum.
                      Powinnaś pozostać sobą zawsze. I nie wpadać w panikę.
                      • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 13:17
                        To, ze takie kobiety się odrzuca, jest często objawem prawidłowej pracy pewnego
                        "zaworu bezpieczeństwa", a nie egoizmu czy niedojrzałości.

                        Cały czas o takich kobietach się mówi "masz prawo do szczęścia, to ze ci się raz
                        nie udało, nie znaczy, ze się z drugim nie uda". Jakoś dziwne, ze nikt w takiej
                        sytuacji nie myśli o prawie do szczęścia tej drugiej strony.

                        Bo przeciez ktoś, kto spotyka się z rozwodką albo panną z dzieckiem, ma pełne
                        prawo podejrzewać, ze ma do czynienia z towarem wyjątkowo wybrakowanym, złej
                        jakości, w ogólnie kiepskiej kondycji psychicznej. U licha ciężkiego, a może to
                        jej wina że jest rozwiedziona? A może podczas rozwodu wina leżała po obu
                        stronach? Nie zakładajmy z góry, że to nie ona zawaliła w poprzednim związku.

                        Ze statystycznego punktu widzenia, kobiety, które są winne lub współwinne
                        rozpadu małzeństwa, stanowią pewnie kilkadziesiąt procent rozwiedzionych (ile
                        dokladnie nie wiemy, bo nie ma wiarygodnych statystyk, praca - pożal się Boże -
                        sądów rodzinnych w tym kraju woła o pomstę do nieba). Kolejnych kilkanaście
                        procent (tak na oko) to kobiety, które po prostu psychicznie nie są zdolne do
                        wejścia w nowy związek (trauma po poprzednim partnerze, nieufność wobec mężczyzn
                        itd.). Wiadomo, że tak naprawdę szczerze to kocha się w życiu najczęściej raz.

                        Wydaje mi się, ze szanse na udany związek z kobietą po rozwodzie są dramatycznie
                        małe, wynoszą 1:3, może nawet 1:4. Moim zdaniem nie warto. Bo się znowu
                        rozsypie, i facet sam trafi na „rynek wtórny”. A kobieta po dwóch rozwodach to
                        już w ogóle będzie kwalifikowała się do złomowania.

                        Reasumując: gra nie warta świeczki. Duże ryzyko niepowodzenia, konsekwencje
                        tego, że się nie uda też przykre. Dodatkowych bonusów za udany związek z
                        rozwiedzionym partnerem tez nikt nie daje. Ewentualne korzyści z udanego związku
                        są takie same, jak przy ładowaniu się w związek ze świeżym towarem.

                        Zdrowy rozsądek podopwiada: bierz nówkę sztukę.
                        • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 14:33
                          Moim zdaniem rozpadu małżeństwa (związku) nie można zawsze rozpatrywać w
                          kategorii winy którejkolwiek ze stron. Ludzie się poznają, wiążą, są ze sobą,
                          ale też ewoluują, zmieniają się im priorytety i w pewnym momencie okazuje się,
                          że ich drogi się rozmijają. Nie koniecznie musi być tak, że ktoś zawiódł,
                          zdradził albo zrobił tej drugiej stonie świństwo. Zdecydowaliśmy się rozstać,
                          bo przestaliśmy się dogadywać w wielu istotnych sprawach. Nie oznacza to, ze
                          się nienawidzimy, drzemy koty i kłócimy się w sądzie o każdą łyżeczkę.

                          Przecież gdybyśmy nie byli w formalnym związku i nie mieli dziecka, a
                          rozstalibyśmy się ze sobą, nie powiedziałbyś, że nie mam szans na nowy związek.

                          A tak swoją drogą to sobie pomyślałam, ze ja nie jestem bez szans, bo gdyby
                          facet, którego poznałam był w traksie rozwodu i miał dziecko, nie
                          zrezygnowałabym z niego z tego powodu.
                          • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 15:36
                            Ale pacjent moze sobie pomyslec: skoro jej drogi z poprzednim facetem się
                            rozeszły, jaką mam gwarancję, ze teraz też jej się nagle nie odwidzi po raz
                            kolejny?

                            To, czy była w poprzednim związku zalegalizowanym, czy nie, nie ma większego
                            znaczenia. Roznica w zasadzie jest tylko taka, że jeśli wzięli ślub, to istnieje
                            papier, z którego wynika, że kobiecie się potrafił „odwidzieć” nawet związek z
                            facetem, z którym była zaobrączkowana. Czyli masz certyfikat że PRAWDOPODOBNIE
                            (nie na pewno) jesteś w stanie rozpie.przyć równie dobrze kazdy kolejny związek.
                            • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 15:39
                              NB. jakbym uslyszał od potencjalnej partnerki, że się rozeszła z poprzednim
                              bo... jej się po prostu ”zmieniły priorytety” to by na pewno w moich oczach nie
                              uchodziła za powazną osobę.
                              • asiulka81 Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 15:45
                                zgadzam sie z Toba co do opisanej sytuacji. tyle ze prawda jest taka iz
                                wiekszosc malzenstw nie rozpada sie z powodu "zmiany priorytetow". wieksza role
                                odgrywaja takie czynniki jak zdrady, sklonnosc do alkoholizowania sie,
                                nierzadko przemoc...

                                czy kobieta po takich przejsciach winna jest temu iz zostala rozwodka z
                                dzieckiem?
                                • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:06
                                  Paradoksalnie, takich rozwódek jest stosunkowo niewiele w porownaniu do całej
                                  ahem...biomasy na rynku wtórnym ;)
                                  • asiulka81 Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:20
                                    strusi_ogon napisał:

                                    > Paradoksalnie, takich rozwódek jest stosunkowo niewiele w porownaniu do całej
                                    > ahem...biomasy na rynku wtórnym ;)

                                    ponizej umiescilam dane ze strony komendy glownej policji. zobacz ile razy w
                                    ciagu roku dochodzi do popelnienia przestepstwa znecania sie. a ciekawe jaka
                                    jest ciemna liczba? pewnie dwa razy taka...

                                    a przemoc to tylko jeden z niewielu powaznych przeslanek do rozwodu. nie
                                    zgadzam sie z sugestia iz do rzadkosci naleza rozklady pozycia z powodow
                                    waznych.


                                    Rok art. 207 § 1
                                    1999 22.553
                                    2000 23.147
                                    2001 23.987
                                    2002 23.737
                                    2003 23.166
                                    2004 22.399
                                    2005 22.450




                                    • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:39
                                      A ile z tych przypadków to wielokrotnie popełniane przestępstwa w tym samym
                                      związku? Te dane nie oznaczają, ze w 22-23 tysiącach rodzin dochodzi do takich
                                      patologii.
                                      • asiulka81 Re: Co wtedy zrobisz? 17.04.06, 13:31
                                        strusi_ogon napisał:

                                        > A ile z tych przypadków to wielokrotnie popełniane przestępstwa w tym samym
                                        > związku? Te dane nie oznaczają, ze w 22-23 tysiącach rodzin dochodzi do takich
                                        > patologii.

                                        jezeli przestepstwo znecania sie zostalo popelnione w danym roku ( np 2005 ) i
                                        jezeli zostawalo zglaszane np. kilkanascie razy to kwalifikuje sie je w
                                        dokumentach i statystykach policyjnych jako jeden czyn popelniony w ramach
                                        ciagu przestepstw.
                                • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:19
                                  W moim małżeństwie nie ma zdrady, alkoholizowania się czy przemocy. Po prostu
                                  doszło do rozpadu pożycia małżeńskiego.
                                  • asiulka81 Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:23
                                    nie pisalam o Tobie ale ogolnie.

                                    z mojego punktu widzenia rozwod z powodu tzw "niezgodnosci charakteru" jest
                                    przejawem lenistwa i niecheci do pracy nad zwiazkiem. wierze w to ze jezeli w
                                    rodzinie nie ma zadnej patologii to przy odrobinie dobrej woli da sie ladnie
                                    wszystko poskladac.
                                    • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:29
                                      No w mojej mimo wielu prób się nie dało. I dodam tylko, że to ja byłam ZAWSZE
                                      inicjatorką pracy nad związkiem. Poszłam nawet w tej kwestii do specjalisty.
                                      Mój mąż nie chciał, bo uważa, że psychoterapia jakakolwiek to bzdury. ja
                                      zrobiłam dla tego związku wszystko, co mogłam. Więcej nie jestem w stanie i
                                      nawet mi się już nie chce. Wyczerpałam limit możliwości.
                                      • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:41
                                        Widziały gały...
                              • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:09
                                Ojej napisałam bardzo ogólnie, nie rozstaliśmy się, dlatego, że mi się zmieniły
                                priorytety. Przecież nie opiszę tu swojego małżeństwa ze szczegółami. Chodziło
                                mi o to, że ludzie z wielu różnych powodów się rozstają, co nie oznacza, że to
                                musi być czyjaś wina. Poza tym nie rozwodzę się dlatego, że mi się znudził ten
                                chłop i chcę sobie wziąć następnego. Nie traktuję tego jak zmiany auta.
                                • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:13
                                  Wygląda na to, że jednak traktujesz. Ja na takie dictum bym już cię pogonił i
                                  nie słuchał dalszych wyjaśnień.
                                  • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:22
                                    Wiesz, co myślę? Że z góry ustaliłeś, żebyś "pogonił" rozwiedzioną kobietę. Bo
                                    gdyby się okazało, że mąż ją bił, to tez by Ci się nie podobała, bo może miec
                                    syndrom ofiary albo sobie na to zasłużyła. Ok rozumiem, że ktoś po prostu nie
                                    chce kobiety z odzysku, ale proszę, nie udowadniaj mi czegoś, co nie ma miejsca.
                                    • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:38
                                      Syndrom ofiary to poważny powód. Nie oczekuj, że większość facetow ma ochotę
                                      robić za cierpiętników.
                                      • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:46
                                        Mam wrażenie, być może się mylę, że traktujesz potencjalną partnerkę w
                                        kategoriach towaru: pierwszogatunkowego lub wybrakowanego. Bo myślę, że oprócz
                                        tego, że ktoś ma za sobą nieudany związek, tak naprawdę istotnych jest wiele
                                        innych rzeczy. I nie jest to proste jak budowa cepa.
                                        • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:58
                                          Pewnie, ze nie jest proste. Ale są pewne conditiones, sine quae non i już. Czy
                                          ci się to podoba, czy nie, nie jesteś dla większości mężczyzn towarem pierwszej
                                          klasy.

                                          A „utowarowienie” jest oczywiście tylko przenośnią.
                                          • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 17:02
                                            Ciekawe skąd to oświadczenie ex cathedra, że dla większości jestem "towarem
                                            wybrakowanym"? To autorytatywne stwierdzenie budzi jednak jakoś mój wewnętrzy
                                            sprzeciw, bo obawiam się, że Twoje statystyki moga być mało wiarygodne. Myślę,
                                            że to zależy od człowieka.
                                            • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 17:10
                                              Ja też myslę, ze to zalezy od człowieka. Ale większość facetów się ze mną
                                              zgodzi. Nie chcesz - nie wierz w te liczby. Ja stawiam dolary przeciwko
                                              orzechom, że na 10 facetów, co najmniej ze 6-7 da ci za takie coś kosza i już.

                                              Co nie znaczy, że nie możesz próbować.
                                              • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 17:31
                                                No być może masz rację. Liczę się z tym. Mam jednak wśród znajomych pary, gdzie
                                                kobieta z dzieckiem związała się z facetem, który nie jest z odzysku. I są
                                                szczęśliwi. Ponieważ jestem fajną kobietą, wierzę, że i mnie to spotka:) Jednak
                                                znalezienie sobie szybko nowego faceta nie jest moim nadrzędnym celem. Po
                                                prostu poznałam kogoś fajnego i tyle.
                                          • piekielnica1 Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 18:08
                                            strusi_ogon napisał:

                                            > Pewnie, ze nie jest proste. Ale są pewne conditiones, sine quae non i już. Czy
                                            > ci się to podoba, czy nie, nie jesteś dla większości mężczyzn towarem
                                            pierwszej
                                            > klasy.
                                            >
                                            > A „utowarowienie” jest oczywiście tylko przenośnią.

                                            Jak to się dzieje, że faceci z każdego nieudanego związku wychodzą z odzyskanym
                                            dziewictwem???
                                            • strusi_ogon Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 23:12
                                              Ani slowem o tym nikt nie wspomniał, że wychodzi. Masz halucynacje?;)
    • snegnat Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:32
      > Wyobraź sobie, że poznajesz kobietę, która Ci się podoba, dobrze się razem
      > czujecie i tak dalej. Obwąchujecie siebie, chcesz ją poznać coraz lepiej, ale
      > w właśnie w trakcie tego rekonesansu osobowościowo-społecznego okazuje się,
      > że ona jest własnie w trakcie rozwodu i ma trzyipółletnie dziecko. Jak dalej
      > potoczy się ta znajomość? Zakładam, że jesteś wolny.

      Facet, który nie ma takich doświadczeń musiałby się trzy razy zastanowic zanim
      zacieśniłby znajomość.
      Rozwód nie jest problemem. Problem może stanowić dziecko. Łatwo powiedziec, że
      jak facet dojrzały to pokocha matke i jej dziecko, ale związek z kobietą, która
      ma dziecko może być ciężki. Zawsze obecny tatuś, który może próbować wtrącac się
      do związku. Nie wiadomo też czy kobieta, która ma już dziecko będzie chciała
      mieć kolejne. Ponad to zawsze facet będzie obserwowany i oceniany czy napewno
      dobrze traktuje dziecko. Czy nie jest dla niego zbyt surowy albo za bardzo go
      nie rozpieszcza.

      Facet, który zdecydowałby się na związek z kobietą z dzieckiem miał by cięzkie
      życie.
      • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:43
        No dokładnie. Wiem, że facet może mieć w/w obawy. Sama bym takie miała... I
        wiem, że dla faceta, który nie miał doświadczeń małżeńsko-dziecięcych może to
        być zbyt duże wyzwanie.
        • snegnat Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:50
          I
          > wiem, że dla faceta, który nie miał doświadczeń małżeńsko-dziecięcych może to
          > być zbyt duże wyzwanie.

          Takie doświadczenie sie przydaje, ale nawet jeżeli facet takie ma to zawsze
          pozostaje ta obawa, że czego by nie zrobił to będzie posądzony o złe traktowanie
          dziecka tylko dlatego, że to dziecko nie jest jego. Gdy klapsa da biologiczny
          ojciec to nie jest źle, ale jak klapsa da przybrany to napewno się znęca. poza
          tym zawsze będzie się pojawiac kwestia kto ma decydujący głos przy wychowaniu
          dziecka. Jeżeli mąż mamusi mówi, że dzieciak może iśc grac w piłke ale dopiero
          gdy odrobi lekcje a mamusia mówi, że może iśc już teraz, to kto ma racje? Kogo
          dziecko powinno posłuchac? Czy ojczym ma prawo czegokolwiek zabraniac lub
          nacokolwiek pozwalac dziecku? Podobnie jest z przybranymi mamami. One też nie
          mają łatwo.
          • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 16:57
            Nie akceptuję klapsów ani od ojca biologicznego ani od niebiologicznego. Mojego
            dziecka nigdy ani ja, ani jego ojciec nie uderzyliśmy. W ogóle nie akceptuję
            przemocy. Zawsze też stanowimy wspólny front w wychowywaniu dziecka, nie
            podważamy swojego zdania przy nim, nawet jak któreś uważa, że to drugie było
            zbyt surowe lub zbyt pobłażliwe. Tak ustaliliśmy wcześniej i trzymanie się tego
            nie stanowi najmniejszego problemu. Bardziej się obawiam, że dla faceta, który
            nie ma takich doświadczeń przyjęcie obowiązków związanych z wychowywaniem
            dziecka może być zbyt trudne. Bo życie bez dziecka jest diametralnie różne od
            życia z dzieckiem. Wiem coś o tym.
            • snegnat Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 17:06
              > Nie akceptuję klapsów ani od ojca biologicznego ani od niebiologicznego. Mojego
              >
              > dziecka nigdy ani ja, ani jego ojciec nie uderzyliśmy. W ogóle nie akceptuję
              > przemocy.

              Bezstresowe wychowanie to fajna rzecz. Dzieciak wie, że wszystko mu wolno bo
              rodzice i tak mu nic nie zrobią ;-)) No może nakrzyczą ;-P

              Zawsze też stanowimy wspólny front w wychowywaniu dziecka, nie
              > podważamy swojego zdania przy nim, nawet jak któreś uważa, że to drugie było
              > zbyt surowe lub zbyt pobłażliwe. Tak ustaliliśmy wcześniej i trzymanie się tego
              >
              > nie stanowi najmniejszego problemu.

              Tak było z Twoim mężem i ojcem biologicznym dziecka, ale jak by było z nowym
              facetem? Czy on też miałby taki sam wpływ na wychowanie dziecka? I jak byś
              pogodziła nowego faceta i jego decyzje ze sprzecznymi decyzjami ojca
              biologicznego? Przecież może się zdarzyć, że każdy z nich będzie miał inną wizje
              wychowywania dziecka.

              Bardziej się obawiam, że dla faceta, który
              > nie ma takich doświadczeń przyjęcie obowiązków związanych z wychowywaniem
              > dziecka może być zbyt trudne. Bo życie bez dziecka jest diametralnie różne od
              > życia z dzieckiem. Wiem coś o tym.

              To napewno było by trudne. Był by z Tobą, ale nie moglibyście poszaleć a małe
              szaleństwa, zwłaszcza na początku związku, są poprostu fajne :-) A nawet jeżeli
              facet ma już okres "szaleństw" za sobą to i tak nie było by mu łatwo zaczac
              opiekowac się nie swoim dzieckiem.
              • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 17:18

                >
                > Bezstresowe wychowanie to fajna rzecz. Dzieciak wie, że wszystko mu wolno bo
                > rodzice i tak mu nic nie zrobią ;-)) No może nakrzyczą ;-P
                >
                Niebicie dzieci nie oznacza wychowania bezstresowego. I nie jest tak, że mojemu
                dziecku wszystko wolno. Ma jasno ustalone zasady i wie, co go spotka, gdy je
                łamie (nie obejrzy dobranocki, nie zje jajka z niespodzianką, nie idzie na
                basen) Zapewniam Cię, że konsekwentne przestrzeganie zasad działa. I nie trzeba
                dziecka bić, bo to je tylko poniża, powoduje bunt i wzbudza agresję. Staram
                się równiez na niego nie krzyczeć, choć to niestety mi się zdarza. Ale nie o
                wychowywaniu dzieci jest ten post.

                No ale rozumiem, że te kwestie (wychowawcze) mogą być powodem obaw
                potencjalnego partnera. Że ojciec co innego, a on co innego. Choć chyba jakby
                chciał bić dzieci, to wolę żeby się mną przestał interesować.

                To samo dotyczy zwariowanych wypadów na początku. Oj, chyba, żeby to znieść
                (moje ograniczenie) musiałby się we mnie bardzo zakochać. Choć moim zdaniem
                jest to bardzo łatwe:)
                • snegnat Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 21:02
                  > No ale rozumiem, że te kwestie (wychowawcze) mogą być powodem obaw
                  > potencjalnego partnera. Że ojciec co innego, a on co innego.

                  No właśnie. Nowy facet wchodzi do istniejącej już rodziny, w której nie wiadomo
                  jaka mu przypadnie rola.

                  > To samo dotyczy zwariowanych wypadów na początku. Oj, chyba, żeby to znieść
                  > (moje ograniczenie) musiałby się we mnie bardzo zakochać. Choć moim zdaniem
                  > jest to bardzo łatwe:)

                  Zakochanie się w samotnej matce nie jest trudne, problem polega na tym, że jest
                  to trudna miłośc pełna wyżeczeń i to w większości ze strony faceta. Musi zdobyć
                  miłośc dwóch osób i pogodzić się z tym, że każdy dzień będzie dla niego próbą
                  czy aby napewno dobrze opiekuje się dzieckiem.

                  Nie jest to nic przyjemnego, no ale podobno miłośc potrafi wszystko zwycięzyć :-)

                  Pozdrawiam :-)
                  • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 21:14
                    Mam nadzieję, że jeśli on czy ktokolwiek inny zakocha się we mnie to przede
                    wszystkim dlatego, że jestem fajną kobietą, a nie samotną matką. Czytaj: nie
                    zakocha się we mnie po trosze z litości, bo będę w nim wzbudzać instynkt
                    opiekuńczy. Jestem silną osobą, która nie wymaga niańczenia, daję sobie rady w
                    życiu. Choć być może źle Cię zrozumiałam:)

                    Ja też pozdrawiam i dzięki za fajną dyskusję:)
                    • snegnat Re: Co wtedy zrobisz? 16.04.06, 22:55
                      > Mam nadzieję, że jeśli on czy ktokolwiek inny zakocha się we mnie to przede
                      > wszystkim dlatego, że jestem fajną kobietą, a nie samotną matką. Czytaj: nie
                      > zakocha się we mnie po trosze z litości, bo będę w nim wzbudzać instynkt
                      > opiekuńczy. Jestem silną osobą, która nie wymaga niańczenia, daję sobie rady w
                      > życiu. Choć być może źle Cię zrozumiałam:)

                      Źle mnie zrozumiałaś. Nie miałem na myśli miłości z litości, nawet nie wiem czy
                      taka istnieje. Chodziło mi o to, że można się zakochac w kobiecie, która
                      samotnie wychowuje dziecko, ale potem facet może się męczyć. Poprostu napewno
                      będziesz więcej wymagac od nowego faceta. Będzie on musiał wejśc w związek jako
                      ten trzeci albo i czwarty bo ze zdaniem biologicznego tatusia też będzie trzeba
                      się liczyć.
                      • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 17.04.06, 00:03
                        Mam nadzieję, że niekoniecznie będzie to dla niego oznaczało mękę. Mój mąż,
                        oprócz tego, ze się z nim rozstaję, jest fajnym facetem. Wiem, że to może
                        zabrzmieć dziwnie. Bo skoro taki jest, to dlaczego się z nim rozwodzę? No
                        rozwodzę się, bo nasze drogi się rozeszły i nie umiemy ze sobą rozmawiąc, być,
                        żyć dalej. I nie sądzę, żeby mi zatruwał życie. Nie wyszłabym za kogoś takiego.
                        Ale oczywiście, jak to się wszystko potoczy, pokaże przyszłośc.
                        • snegnat Re: Co wtedy zrobisz? 17.04.06, 00:18
                          > Mam nadzieję, że niekoniecznie będzie to dla niego oznaczało mękę.

                          Nie znam tego faceta więc nie wiem co by to dla niego oznaczało. Ja wiem, że
                          mnie by wkurzało to, że jakiś facet pojawia się w moim domu i może czegoś
                          chcieć. Ponad to nie chciałbym byc pod ciągłą obserwacją czy aby napewno dobrze
                          zajmuje się dzieckiem. Do tego jeszcze można dodac kwestje kolejnych dzieci, czy
                          wogóle chciałabyś je mieć..? Życie osoby, która jest tą trzecią nie jest łatwe.
                          Niezależnie czy jest to mężczyzna czy kobieta.

                          Mój mąż,
                          > oprócz tego, ze się z nim rozstaję, jest fajnym facetem.

                          Wiesz.. Twój mąż może być fajnym facetem, ale gdyby Twój nowy facet dostał
                          świetnie płatną posadę na drugim końcu kraju to Twój mąż raczej nie cieszyłby
                          sie, że wyjedziesz i zabierzesz dziecko. No chyba, że nie zależy mu na widywaniu
                          się z dzieciakiem.

                          > Ale oczywiście, jak to się wszystko potoczy, pokaże przyszłośc.

                          Życze Ci żeby wszystko potoczyło się po Twojej myśli i żebyś była szczęsliwa :-)
                          • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 17.04.06, 10:28
                            snegnat napisał:

                            Do tego jeszcze można dodac kwestje kolejnych dzieci, cz
                            > y
                            > wogóle chciałabyś je mieć..?

                            Jeszcze niedawno chciałam mieć drugie dziecko z moim mężem. On wręćz
                            przeciwnie. Nie jest typem familly mana. Na pewno kocha naszego syna, ale gdyby
                            mógł cofnąć czas to nie zdecydowałby się na dziecko nigdy. Tak mi powiedział.

                            Oczywiście ja teraz nie chcę mieć więcej dzieci, no bo trudno mi sobie
                            wyobrazić posiadanie dziecka z facetem, którego nawet dobrze nie znam. Myślę
                            jednak, że gdybym związała się z kimś to generalnie chciałabym miec jeszcze
                            dziecko. Choć trudno mi teraz się to pisze, jestem na zakręcie...
                            • gruba_baba do nowoman 18.04.06, 15:32
                              hej, glowa do gory. Czytajac pobiezne watek, powiem, ze to jest mozliwe i wcale
                              nie jest skazane na niepowodzenie. Rynek wtorny tez jest w obrocie!
                              • nowoman Re: do grubej_baby 18.04.06, 16:05
                                Na szczęście! dzięki za słowa otuchy:)
                                • gruba_baba Re: do grubej_baby 19.04.06, 16:09
                                  no na szczescie! :)
                                  Znam kilka takich par i dopiero teraz sa naprawde szczesliwi. Liczy sie
                                  wzajemne uczucie, wtedy akceptuje sie wszystkie dodatkowe "zyciowe bagaze".
                                  Wiem nie tylko od znajomych, ale i z autopsji :)))
                                  Trzymaj sie i nie daj sie omamic, ze nie nic Ci sie juz nie nalezy - bzdury.
    • felix_w Re: Co wtedy zrobisz? 17.04.06, 04:21
      robisz swoje i wiejesz.
    • lambert77 Re: Co wtedy zrobisz? 18.04.06, 15:55
      Niepokoiłoby mnie tylko to "w trakcie rozwodu" bo już mi się raz trafił dawno
      temu przypadek "w trakcie rozwodu" i nie było to przyjemne ani dla mnie (bo
      czułem się oszukiwany) ani dla niej (bo nie mogła, nie potrafiła, nie chciała
      mi udowodnić [ niepotrzebne skreślić] że faktycznie jest w trakcie rozwodu) a
      co do dziecka to różnie bywa zazwyczaj jest oki nie każdy facet jest idiotą.
      • nowoman Re: Co wtedy zrobisz? 18.04.06, 16:02
        To mimo wszystko optymistyczne, co napisałeś. Dzięki;)
    • braun_f wtedy: run forest! run! 22.04.06, 19:17
      • nowoman Re: wtedy: run forest! run! 22.04.06, 20:28
        he, he:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka