Dodaj do ulubionych

on juz nie wroci... :(

11.05.06, 23:41
rozmawialam z nim, choc przez telefon, ale wydusilam. powiedzial mi, ze chyba
zostanie tam na dluzej. wyjechal 4 miesiace temu do USA na staz, mial wrocici
za dwa a teraz nie chce wracac do domu. dostal jakas lukratywna propozycje
pracy i chce ja przyjac. powiedzial, ze zostanie tam na zawsze a
przynajmniej na najblizsze lata. i on nie moze ode mnie rzadac bym ani z nim
pojechala - bo nie moge, ani zebym tyle czekala. na co? jak nawet nie wiem
czy wroci. Ja tu koncze studia, tu znajde prace a nie bede sie aklimatyzowac
w innym, obcym kraju.

Powiedzial mi, ze jest taki obojetny do mnie, bo nie kocha mnie. A nie kocha,
bo wie, ze to sie wkrotce rozpadnie. Dla niego jest kariera wazniejsza.
Przynajmniej jest szczery... Egoista, jak stwierdzil tez, ze nie zmieni
swoich planow, ani dla mnie, ani dla nikogo, bo o takim zyciu marzyl zawsze:
jezdzic zagranice, na kontrakty, tu pare lat, potem znowu gdzie indziej
zaczynac itd. Potrafil byc ze mna rok, nie kochajac mnie, wiedzac, ze
i tak nie mamy przyszlosci bo on juz wybral inna droge. A przeciez milosc
jest bezwarunkowa, a on nie chce z niczego rezygnowac, a ja mam sie dopasowac
bo on nie uznaje kompromisow. Ja tez mam jakies plany na zycie, ale to go nie
interesuje, bo tylko "ja... ja... ja... zadowalaj sie tymi okruszkami
uczucia, ktore dla ciebie mam, ale nic wiecej..." Chce być ze mną, i nie chce
równoczesnie. Chce być, ale na swoich zasadach.

Nie klamalam, jak mowilam, ze go kocham, moze dlatego tak trudno mi jest sie
z nim rozstac. jestem rozczarowana, bo jeszcze nigdy tak nisko nie upadlam.
byl pierwszym mezyczna, z ktorym moglam sobie wyobrazic przyszlosc. przy nim
nie balam sie niczego. byl najlepsza rzecza, jaka mi sie dotychczas w zyciu
przytrafila, ale nie ta wlasciwa.

Jego ostanie zdanie brzmialo: " Zalezy mi bardzo na Tobie, ale mam inne,
wlasne zycie". A dla mnie, jak ja kogos kocham, to on jest przeciez moim
zyciem!!
Oczywiscie kariera, praca swoja droga, ale to jest wszystko podrzedne, ta
osoba jest zentralna czescia mojego zycia, od niej wychodza plany, od niej
wszystko jest zalezne, a bez niej nic nie wychodzi...

Niby sama wiem, ale zawsze to co innego, gdy ktoś jeszcze otworzy mi oczy
Niestety go kocham. ja wiem, że sprawa jest właściwie przegrana, ale jakos
łatwiej będzie mi odejść, gdy upewnię się, że nic pomiędzy wierszami już nie
ma. Nie liczę na nic, poza mocnym kopem. Sama się sobie dziwie, że ja tego do
tej pory nie widziałam, jaki on naprawde jest. Zbierałam okruszki nadziei.
Ale chyba pora na porządki

znikne z jego zycia i nie licze niestey, ze bedzie za mna gonil.
Wyrachowany do granic, ale nie licze juz na nic wiecej, bo jak widac nie
wykazal on wiekszego zainteresownia. Pokazac mu, jak latwo mi o nim zapomniec?
Jak mu powiedzialam, ze odchodze, to powiedzial "Podrózujacych sie nie
zatrzymuje".

Gdzie popelnilam blad? Dlaczego mnie tak zranil?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: on juz nie wroci... :( 12.05.06, 10:52
      Po pierwsze to miłość nie jest bezwarunkowa.
      Po drugie to niekoniecznie popełniłaś jakiś błąd, po prostu macie inne
      priorytety i Wasze drogi się rozeszły.
      Po trzecie to bardzo niebezpieczne podporządkowywać całe swoje życia i plany
      jednej osobie.
      Po czwarte: popłaczesz i Ci przejdzie. Serio.
      • jaona27 Re: on juz nie wroci... :( 13.05.06, 14:55
        faceci to barany do kwadratu..pusc go wolno ...moze kiedys zrozumie...a jak nie
        to lepiej ,ze sie rozstaliscie....
    • maialina1 ale palant! 12.05.06, 11:02
      Ale palant!
      Ciesz sie ze juz sie go pozbylas!
    • maialina1 Re: on juz nie wroci... :( 12.05.06, 11:03
      dorotka710 napisała:


      > Gdzie popelnilam blad?


      Zadnego.
      On cie po prostu nie kochal.
      Tu nigdzie nie ma bledu.
      Serce nie sluga.
    • maialina1 Re: on juz nie wroci... :( 12.05.06, 11:04
      A poza tym mysle ze znalazl tam sobie inna, a dla ciebie przygotowal taka
      lekkostrawna scieme, zeby ci bylo latwiej to przezyc.
      • triss_merigold6 Re: on juz nie wroci... :( 12.05.06, 11:12
        Niekoniecznie. Dlaczego zakładacie, że człowiek nie może miec innej wizji
        przyszłości i swojego rozwoju (także zawodowego). Miłości w życiu można mieć
        parę, związki się kończą i pojawiają się następne, to raczej normalne. IMO
        facet mógł zakładać, że z tą panią jest fajnie i miło ale ponieważ nie ma
        zamiaru natychmiast zakładać rodziny to wykorzysta szansę za granicą na
        zdobycie fajnej pracy a panią lojalnie poinformuje, że game is over.
        • cleer13 Re: on juz nie wroci... :( 12.05.06, 11:27
          No i tu wychodzi właśnie ta róznica miedzy męskimi kbiecym podejściem do
          sprawy. Dla wielu zakochanych kobiet miłóśc bywa bezwarunkowa ( latami potrafia
          nie widzeć wszystkiego co moglo by tę miłośc zburzyć) a ukochany facet staje
          centrum zycia, któremu podporządkowuja całą resztę - prace, przyjemności,
          przyjaciół itd. A większośc mężczyzn mysli tak jak moj przedmówca - szansa na
          karierę jest ta jedna, a kobiet moze byc wiele.
          Nie popełniłas żadnego błedu oprócz tego ze zbyt mocno zakochałas sie w
          nieodpowiednim człowieku. Ale czy to błąd? To straszny egoista, którego nikt i
          nic nie zmieni i lepiej ,ze dowiedziałas sie o tym teraz, niz za kilka
          kolejnych lat.
          • triss_merigold6 Re: on juz nie wroci... :( 12.05.06, 11:36
            Jestem kobietą - to tak na marginesie. Mężczyzn może być wielu a własne życie
            jest tylko jedno.
            Nie łapię dlaczego wmawiacie facetowi egoizm. Byli razem było miło, powstały
            jakieś emocje, teraz podjął inną decyzję, może nawet jest mu przykro i szkoda
            związku ale patrzy racjonalnie.
            Co do przyszłości tego faceta to mozna spokojnie przyjąć, że za jakiś czas
            zechce trwałego związku i będzie to inny etap jego życia. Tyle.
            • chijana Re: on juz nie wroci... :( 12.05.06, 11:49
              zgadzam sie z Toba
            • cleer13 Re: on juz nie wroci... :( 12.05.06, 12:25
              To bardzo logiczne i racjonalne, tylko niewiele ma wspolnego z miłościa, ktora
              kieruje sie zupelnie innymi prawami. No cóz nie każdemu dane było kochac...
              • chijana Re: on juz nie wroci... :( 12.05.06, 14:30
                no wlasnie, wiec autorki watku nie kochal, wiec lepiej, ze sie rozstali bo po
                co marnowac zycie?
            • dorotka710 Re: on juz nie wroci... :( 13.05.06, 14:50
              triss_merigold6 napisała:

              > Jestem kobietą - to tak na marginesie. Mężczyzn może być wielu a własne życie
              > jest tylko jedno.
              > Nie łapię dlaczego wmawiacie facetowi egoizm. Byli razem było miło, powstały
              > jakieś emocje, teraz podjął inną decyzję, może nawet jest mu przykro i szkoda
              > związku ale patrzy racjonalnie.
              > Co do przyszłości tego faceta to mozna spokojnie przyjąć, że za jakiś czas
              > zechce trwałego związku i będzie to inny etap jego życia. Tyle.

              i wlasnie takich ludzi jak Ty czy on, nie potrafie zrozumiec.
              To nie ma byc obraza, ale po prostu ja jestem z innej gliny ulepiona, ja bym
              tak nie umiala. To po co do cholery ze mna zaczynal, skoro nie mial zamiaru sie
              angazowac?! Trzeba bylo od razu powiedziec, wiesz, z tego nie bedzie narazie
              nic powaznego, albo idziesz na taki uklad albo nie, narazie najwazniejszy
              jestem ja. i wtedy moglabym podjac decyzje, i nie bylabym zaskoczona tym, ze to
              sie tak a nie inaczej skonczylo.

              ale to on byl tym, co mnie przekonyywal, bym z nim byla, ze to tylko troche go
              nie bedzie, ze wroci, ze cale zycie przed nami, rodzine poznalam, traktowali
              mnie juz jak "swoja", plany, kiedy skoncze studia, ze pojedziemy tam czy tam i
              o domku z ogrodkiem. a tu nagle taka przemiana.

              dlatego nie potrafie takich ludzi zrozumiec. ktorzy kochaja, a jednak odchodza.
              zamieniaja piekne uczucie w kupe gowna.
          • maialina1 _____do cleer13_____ 12.05.06, 13:52
            cleer13 napisała:

            Ale czy to błąd? To straszny egoista, którego nikt i
            > nic nie zmieni


            Owszem, zmieni.
            MILOSC go zmieni.
            • maialina1 Re: _____do cleer13_____ 12.05.06, 13:53
              Milosc do osoby w ktorej sie zakocha bez pamieci.
              Ale to nie bedzie z pewnoscia autorka watku.
              Juz takie przypadki widzialam.
        • michunia Re: on juz nie wroci... :( 12.05.06, 14:46
          hm, a odpowiedzialnosc za drugiego czlowieka? a uczucia, ktore sie w nim
          wzbudzilo i za nadzieje, ktore sie dalo? za ta oswojona rozyczke?tego juz niet?
    • chijana Re: on juz nie wroci... :( 12.05.06, 11:49
      od razu przyzna,m, ze dokladnie nie przeczytalam...

      czy On kiedykolwiek powiedzial Ci, ze Cie kocha?
      bo jesli nie, to w sumie nie rozumiem dlaczego wszyscy na niego naskoczyli.
      facet jest mlody ma szanse rozwoju i lepszego zycia (tak mysle) i jezeli nie
      kochal i nie kocha, a mysle, ze tak bylo to tylko przykro jest Tobie Dorotko i
      wspolczuje, bo na pewnoe boli, ale lepiej dla Ciebie zapomniec o nim szybciej i
      ulozyc sobie zycie bez niego.
      • dorotka710 Re: on juz nie wroci... :( 13.05.06, 14:53
        odp. wyzej. Przeczytaj.
    • scots dorotko - 14.05.06, 16:07
      Jego słowa " mam własne życie" mówią wiele - nie mam w tym JEGO życiu miejsca
      dla Ciebie :( byłam w bardzo podobnej sytuacji - z tym, że ON wrócił...ja
      czekałam ponad 6 miesięcy...nie dało rady uratować tego związku, który dla mnie
      był czymś najpiękniejszym...prawie spełnieniem marzeń; niestety dla Niego to
      nie było TO.
      Tak, jak napisałaś o okruszkach- to nie ma sensu...zasługjesz na kogoś, kto
      Ciebie postawi na pierwszym miejscu priorytetów i nie będziesz mu w niczym
      przeszkadzać :)
      Nie wierzyłam w to, ale czas leczy...z małymi tylko chwilkami wspomnień i
      tęsknoty :)
    • movisz Re: on juz nie wroci... :( 14.05.06, 17:44
      > Gdzie popelnilam blad? Dlaczego mnie tak zranil?

      Nigdzie nie popelnilas bledu. Z meskim egoizmem nie wygrasz i szkoda twojego
      czasu. W danym momencie poswiecaja wszystko dla ich wlasnego dobra. To ze
      pozniej czesto zaluja to inna sprawa. Zaakceptuj sytuacje i w przyszlosci
      podchoc do spraw mesko-damskich takze z wiekszym egoizmem. To jest jedyny
      sposob by nie byc za bardzo zranionym.
      Ciesz sie ze nie zmarnowalas wiecej czasu z niewlasciwa osoba.
    • dwie_szopy_jackson Re: on juz nie wroci... :( 17.05.06, 02:02
      A teraz proszę wszystkie obecne tutaj Panie o zamianę ról w opisanej sytuacji.
      Ona wyjezdza a on zostaje. Jakie będą Wasze komentarze wtedy?

      Tak z ciekawości pytam.
      • cleer13 Re: on juz nie wroci... :( 17.05.06, 09:59
        Takie same. Sa ludzie dla których liczy sie w zyciu kasa i potrafia tak
        naprawde kochac tylko siebie, wybieraja zawsze to, co dla nich jest najlepsze,
        nie potrafia zrezygnowac z niczego dla drugiej osoby. Jesli bycie z kims nie
        koliduje z ich przyjemnościa, to proszę bardzo, mozemy być razem, jesli wymaga
        to jakichkolwiek wyrzeczen to rezygnuja, a raczej zamieniaja jednego partnera
        na drugiego, wygodniejszego - i tyle. A ze częściej taką postawe spotyka sie u
        facetów - to juz zupelnie inna sprawa, nie znaczy ze takich kobiet nie ma.
    • w_winnetou ..nie czekaj i nic nie probuj mu pokazywac 17.05.06, 10:25
      ..to smutne co piszesz ale niestety nie zatrzymasz takiego czlowieka. juz nawet
      to ze zdecydowal sie na ten wyjazd swiadczy ze zalezalo mu na nim. dojrzale
      zwiazki moze dobrze znosza odleglosc ale ona nie jest czyms co je zawsze
      umacnia. na penwno nie zrobilas nic zlego chyba jedynie to co ktos napisal ze
      pewnie za bardzo kochalas... kiedy mi tak ktos powiedzial myslalem ze sie
      wsciekne...TO MOZNA KOGOS ZA BARDZO KOCHAC I TO JEST ZLE ???? nie moglem tego
      zrozumiec... jedno jest pewne!!!! ZAWSZE JEDNA STRONA KOCHA BARDZIEJ I NIGDY
      NIE BEDZIE PO ROWNO, na dodatek nawet nie mozna liczyc ze dostaniesz tyle mniej
      ile jestes w stanie zaakceptowac. chyba wychodzi na to ze o milosc dla siebie
      (taka egoistyczna) trzeba sie ciagle szarpac... tylko czemu akurat z osoba
      ktora jest dla ciebie tak wazna?? ktos(dziewczyna) mi powiedzial ze w milosci
      trzeba byc egosita, widac po jednej i po drugiej stronie sa takie przypadki.
      sam tez wierzylbym w milosc bezwarunkowa ale od razu nazwyja sie niepoprawnym
      marzycielem i sprowadzaja brutalnie na ziemie.

      zapomnij i nie mysl ze nie przydarzy ci sie juz zaden tak fajny gosc. sama
      widzisz ze moze co innego jest dla ciebie bardziej wartosciowe niz facet z
      kariera, zwykle to oni jednak maja wieksza stabilnosc finansowa itd. nie mozna
      miec wszystkiego...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka