Układ

22.06.06, 10:22
Zastanawiam się czy wielu z was zdecydowałoby się na coś takiego jak czysty
układ. Związkiem nie da się tego nazwać, po prostu układ, czysty seks i tyle.
Co myślicie o dziewczynie która się decyduje na coś takiego? Jakie powody
wami kierują że wchodzicie w taki układ? A wy dziewczyny, byłyście może
kiedyś w czymś takim? Jak się czułyście?
    • maya_rr Re: Układ 22.06.06, 10:27
      nigdy nie byłam i nie zamierzam być w takim układzie.
      Ludzie wchodzący w taki układ (na moje) mają popapraną psychikę...
      • chijana Re: Układ 22.06.06, 10:37
        dla mnie jak najbardziej nromalny uklad.
        mozna nie chciec byc z druga osoba w zwiazku a jednak miec potrzeby seksualne,
        ktore jednak powinno sie realizowac...rozumiem i sie nei dziwie.
        • spey Re: Układ 23.06.06, 10:10
          chijana napisała:

          > dla mnie jak najbardziej nromalny uklad.
          > mozna nie chciec byc z druga osoba w zwiazku a jednak miec potrzeby
          seksualne,
          > ktore jednak powinno sie realizowac...rozumiem i sie nei dziwie.

          szczerze?... zdecydowanie wolę taki układ...jest o wiele
          bezpieczniejszy,prostszy, mniej konfliktowy niż wielkie porywy
          uczuć...wystarczy tego kogoś lubić i pragnąć żeby było fajnie...ale to jest
          typowo męskie podejście do sprawy. Kobiety rzadko potrafią tylko
          lubić...Dlatego sprawdza się raczej na krótką metę.Po dłuższych przeważnie nie
          zostaje się przyjaciólmi :(((
    • girl32 Re: Układ 22.06.06, 10:41
      Tak szczerze to dla dziewczyny nigdy nie będzie to tylko układ.Kobiety myślę
      troszke inaczej niż mężczyźni i nikt mi nie powie,ze się nie angażują...
      • nikita696 Re: Układ 22.06.06, 10:50
        też tak sądzę,kobieta zawsze "wejdzie" bardziej wtakie coś;
        • nikita696 Re: Układ 22.06.06, 10:51
          w takie oczywiście;)
      • mgz ja ci powiem... 22.06.06, 11:36
        ...ze moga sie angazowac, albo i nie. Nie znasz wszystkich kobiet,
        wiec nie mow, ze znasz wszystkie i wiesz, co one czuja i jak mysla.
    • foamclene Re: Układ 22.06.06, 11:09
      ja bym sie niezdecydowala
    • ivva1 Re: Układ 22.06.06, 14:39
      masz racje kazda kobieta jest inna.
      Nie zawsze w grę wchodzi miłosc czasami istotny jest tylko sex.
      Tak jak faceci potrafia się zakochac bez wzajemnosci tak czsami działa to
      odwrotnie.
    • hultaj78 Re: Układ 22.06.06, 16:45
      o ile żadna ze stron się nie zaangażuje uczuciowo to piekna, normalan sprawa. z
      tym, że mimo najszczerszych chęci ciężko jest spełnić to założenie. podejrzewam
      że częściej zakochują się jednak kobiety.
      a stosunek do takiej kobiety, która potrfi się prawidłowo odnajsywać w takim
      układzie? szacun i gratulacje. i zyczenia wszelkiej pomyślności ;)

      --
      You can look, but you can't touch.
    • mamba8 Re: Układ 22.06.06, 16:47
      byłam i nie polecam. Myślę, że pomimo układu i braku związku nie da sie z kimś
      mechanicznie uprawiać seks bez uczucia...albo też jestem kobietą i tak myslę.
      Osoby się angazują chcąc nie chcąc (każdy na swój sposób)i wtedy się zaczynają
      jazdy.
      • hultaj78 Re: Układ 22.06.06, 16:55
        ja bym raczej zapodał tezę że dla kobiet pełniejszy i lepszy jest seks
        wynikający z uczucia.
        A żeby ten seks z kimś uprawiać to przydałoby się go co najmniej lubić,a to już
        zachacza o jakieś uczucie - sumpatii ;)

        --
        You can look, but you can't touch.
        • mamba8 Re: Układ 22.06.06, 16:57
          nie chciałoby mi się komuś podarowywać mojej intymności, fantazji i ciała tylko
          go lubiąc...za bardzo się cenię
          • hultaj78 Re: Układ 22.06.06, 17:03
            widzisz, to już kwestia podejścia do seksu - dla Ciebie to jest obdarowywanie
            kogoś swoją intymnością czy ciałem, ale są też inne wersje - na przykłąd taka
            że seks to po prostu przyjemna czynność fizyczna, bez jakiejś górnolotnej
            filozofii. coś jak wspólne pogranie w tenisa. i dla takich ludzi chyba
            taki "układ" byłby w sam raz.

            --
            You can look, but you can't touch.
            • mamba8 Re: Układ 22.06.06, 17:06
              o tym wiem :) kto nie pomysłał choć raz sobie jak fajnie by było zrobić to raz
              z nieznajomym itp...
              • mamba8 a tak poza tym 22.06.06, 17:13
                nie oszukujmy się.....ile jest małżeństw bądź też związków gdzie seks jest
                wynikiem potrzeby a nie uczuć i tam wyższych sfer. Chemia wygasa i jest bo
                jest, ale za to jest bezpieczne.
                • hultaj78 Re: a tak poza tym 22.06.06, 17:20
                  problem pojawia się kiedy ona potrzebuje mniej, on wiecej. póki uczucie jest
                  gorące - ona chce częściej DLA niego, on zadowala się rzadziej DLA niej. a
                  potem - konflikty. i rozwody.
                  Jak to leci? "Seks nie jest najważniejszy w związku, ale bez dobrego seksu
                  żaden związek długo nie wytrzyma".

                  --
                  You can look, but you can't touch.
              • hultaj78 Re: Układ 22.06.06, 17:17
                Seks z nieznajomym/nieznajomą to chyba jeszcze inna bajka - tutaj podniecenie
                wynika z tajemnicy i niepewności co i jak będzie dalej, jak to się skończy, z
                niebezpieczeństwa i związanej z tym adrenaliny itp.
                A "układ" to jakby coś stałego, z kimś znanym, rozładowywanie napięcia w
                lędźwiach, odstresowanie, zaspokojenie potrzeby poczucia się atrakcyjnym
                (chociaż to już mniej) i podniecenie pochodzi z normalnej reakcji na ciało
                osoby płci przeciwnej. Jeśli jest to przyjaciel, kolega (byle nie z pracy!), to
                jest dodatkowo fajnie, bo ktoś taki będzie miły, można się pokochac na
                spokojnie, bez pośpiechu, martwienia się o różne pierdoły jak robienie na tej
                osobie szczególnie dobrego wrażenia - można być po prostu sobą. Można miło
                spędzić czas.


                --
                You can look, but you can't touch.
                • zdzichu-nr1 Re: Układ 22.06.06, 17:31
                  Ćwiczyłem to parę razy. Zdaje egzamin na krótką metę, bo nie ma siły, aby
                  kobieta się w końcu nie zaangażowała. maks jaki wytrzymało w moim przypadku
                  (przy dość regularnym seksie) to rok. I zawsze są jazdy na koniec
                  • mamba8 Re: Układ 22.06.06, 17:33
                    ale to ludzkie i normalne-seks to nie to samo co jedzenie, chociaz też jest
                    potrzebą. Kobiety są inne...
                    • mamba8 Re: Układ 22.06.06, 17:37
                      poza tym ta cała filozofia liberalizmy jest piękna wolność i
                      swoboda.......fajnie brzmi? Ale wg mnie całe te układy sprowadzają drugiego
                      człowieka do roli przedmiotu, a przedmiot się używa nie kocha, nie darzy
                      szacunkiem czyli droga donikąd.
                      • hultaj78 Re: Układ 22.06.06, 17:45
                        z tym sprowadzaniem to trochę przesadzasz. nie wiem, ja osobiście nigdy żadnego
                        człowieka bym do roli przedmiotu nie umiał sprowadzić, nie wspomminając już o
                        kobiecie i to ładnej i którą lubię (bo w przypadku seksu to chyba tylko takie
                        wchodzą w grę, prawda?)
                        idea tzw. "fucking friends" jest szeroko znana, ale nie spierałbym sie ze
                        zdaniem Zdzicha że kobieta prędzej czy później albo się znudzi albo zakocha.
                        Tak to już chyba jest. Faceci mają chyba prostszą psychikę.


                        --
                        You can look, but you can't touch.
                      • piekielnica1 Re: Układ 14.07.06, 17:31
                        mamba8 napisała:

                        > poza tym ta cała filozofia liberalizmy jest piękna wolność i
                        > swoboda.......fajnie brzmi?

                        Jak dość dłuuugo mieszka się w tym samym miejscu, to doskonale widać skąd biorą
                        się te gorliwe dojrzałe katoliczki, klęczące godzinami w kościołach.
                        Granica między rozwiązłością a dewocją jest niezauważalna dla mało uważnego
                        obserwatora.
                • mahadeva Re: Układ 23.06.06, 20:40
                  tak jest wlasnie idealnie, ale ilu sie ma takich przyjaciol.....
    • allerune Re: Układ 22.06.06, 17:35
      widzę że nigdy nie byłaś w takim "układzie" :-) ale próbuj...
      • agni82 Re: Układ 22.06.06, 18:12
        Zastanawiam się jak do tego doszedłeś, po czym to poznajesz? A to czy byłam czy
        nie to nie Twoja sprawa. Ciekawi mnie jedynie jak wyprowadziłeś ten pogląd? :)
        • allerune Re: Układ 23.06.06, 12:44
          bo układ jest czysty bardzo krótko i bardzo szybko pojawia się przynajmniej z
          jednej strony chęć jego rozszerzenia na inne sfery życia. Nie piszesz o tym a to
          wystarczający dowód. No chyba że jesteś baaaardzo wyrachowana itd. i on też, ale
          wtedy raczej oboje powinniście mieć po 30...
          • agni82 Re: Układ 23.06.06, 15:58
            Nie jestem po 30 i jeszcze długo nie będę, on również :) Do wyrachowanych osób
            też nie należe, choć może się mylę ;) W tej chwili ten układ trwa około 3
            miesięcy i nie pojawiło się uczucie przynajmniej z mojej strony. Za niego nie
            mogę mówić, ale żadnych deklaracji nie było. Może przyczyną jest to, że
            widujemy się dość rzadko,bo oboje jesteśmy dość zabiegani.
          • mahadeva Re: Układ 23.06.06, 20:43
            ja mam 26 i juz jestem wyrachowana :)
            • agni82 Re: Układ 23.06.06, 20:58
              w takim razie brakuje mi jeszcze 3 lata ;)
            • tygrysio_misio Re: Układ 14.07.06, 17:52
              z tego co pisalas w innych watkach to raczej nie cierpisz na nadmiar
              wyrachowania tylko na ogromny niedobor sexu..gdybys byla wyrachowana nie
              bylabys taka niezaspokojona
    • azazela Re: Układ 22.06.06, 18:16
      przerabialam, oboje mneij lub bardziej:) swiadomie sie na to zdecydowalismy
      taka znajomosc ma swoje plusy i miniusy i na pewno nie jest dla kazdego
      ps
      seks byl swietny, duuuuzo lepszy niz z ukochanym:D
      • hultaj78 Re: Układ 22.06.06, 21:00
        > seks byl swietny, duuuuzo lepszy niz z ukochanym:D

        to z pewnego punktu widzenia dość smutne, prawda?

        --
        You can look, but you can't touch.
        • azazela Re: Układ 22.06.06, 21:29
          dosc smutne? to przygnebiajace i jak zle rokuje na przyszlosc:DD
          gdy idziesz do lozka z kims kogo kochasz to jest cala emocjonalna otoczka ktora
          nie pozwala do konca sie odprezyc a gdy to jest "uklad" to chcesz tylko dobrze
          sie bawic, liczy sie tylko przyjemnosc, nie martwie sie jak bedzie albo co
          bedzie jak sie nie dogramy, jakie bede konsekwencje dla zwiazku itp
          przerazajace prawda?

          czasami sie zastanawiam co bym zrobila gdby facet mojego zycia byl beznadziejny
          w lozku, zwiazek bez udanego seksu czy to moze byc szczesliwy zwiazek? a z
          drugiej strony rezygnowac z faceta tylko z tego powodu, troche szkoda:(
          • hultaj78 Re: Układ 22.06.06, 21:39
            > dosc smutne? to przygnebiajace i jak zle rokuje na przyszlosc:DD
            > gdy idziesz do lozka z kims kogo kochasz to jest cala emocjonalna otoczka
            > ktora nie pozwala do konca sie odprezyc

            NO DOKŁADNIE!!!

            > a gdy to jest "uklad" to chcesz tylko dobrze
            > sie bawic, liczy sie tylko przyjemnosc, nie martwie sie jak bedzie albo co
            > bedzie jak sie nie dogramy, jakie bede konsekwencje dla zwiazku itp

            i znów - DOKLADNIE TAK!

            > przerazajace prawda?

            dla mnie załamka.

            > czasami sie zastanawiam co bym zrobila gdby facet mojego zycia byl
            > beznadziejny
            > w lozku, zwiazek bez udanego seksu czy to moze byc szczesliwy zwiazek?

            Z doświadczenia Ci powiem że nie ma szans. Najlepiej uciekać czym prędzej przy
            takich symptomach.

            > a z drugiej strony rezygnowac z faceta tylko z tego powodu, troche szkoda:(

            Czy Ty mi czytasz w myślach?
            Właśnie o to chodzi - odejść z samego powodu seksu (słabego, czy w zbyt małej
            ilości) to jakoś tak glupio, kiedy reszta jest w sumie OK. Człowiek sam się
            probuje przekonać że seks nie jest aż tak ważny, ale biologii sie nie oszuka. A
            z każdym dniem jest coraz gorzej. Uciekać! Jak najprędzej.

            --
            --
            You can look, but you can't touch.
            • azazela Re: Układ 22.06.06, 21:56
              hultaj78 napisał:
              >
              > Czy Ty mi czytasz w myślach?
              to forumowa telepatia:P
              > Właśnie o to chodzi - odejść z samego powodu seksu (słabego, czy w zbyt
              >małej ilości) to jakoś tak glupio, kiedy reszta jest w sumie OK. Człowiek sam
              >się probuje przekonać że seks nie jest aż tak ważny, ale biologii sie nie
              >oszuka. A z każdym dniem jest coraz gorzej. Uciekać! Jak najprędzej.

              mimo wszytsko chyba nie zrezygnowala bym z faceta, w koncu to tylko seks...
              jakie jest wyjscie z sytuacji, masturbacja - za stara na to jestem:)
              zdrada tylko dla seksu- tez nie, nie chce oklamywac kogos kogo kocham.
              pewnie probowala bym sama siebie przekonac ze to nie taki duzy problem, ale ile
              mozna oszukiwac sama siebie, nie mam pojecia jak zachowalabym sie w takiej
              sytuacji.
              piszesz ze "Uciekać! Jak najprędzej" wiec wychodzi na to ze seks jest kluczowa
              sprawa w zwiazku a przeciez nie jest, bez niego da sie bez niego zyc np
              celibat:DD
              • hultaj78 Re: Układ 23.06.06, 09:08
                > piszesz ze "Uciekać! Jak najprędzej" wiec wychodzi na to ze seks jest
                kluczowa
                > sprawa w zwiazku a przeciez nie jest, bez niego da sie bez niego zyc np
                > celibat:DD

                To nie jest kurde smieszne! ;)))
                Nie, seks nie jest luczową sprawą w związku. Mądre powiedzonko mówi że "seks
                nie jest w związku najważniejszy, ale bez niego żaden związek nie ma szans". I
                to jest dokładnie tak.
                Masturbacja pewnie rodzić będzie frustrację, zdrada jest jeszcze gorsza -
                wyrzuty sumienia i poczucie braku szczęścia ("cholera! dlaczego mój stały/stała
                nie może być taki w łóżku jak mój kochanek/kochanka?!?!") w najlepszym wypadku,
                a rozwałka związku z różnymi konsekwenscjami w najgorszym - jeśli się partner
                dowie o zdradzie.
                Oszukiwanie siebie jest do bani - walczysz z samym sobą, zaprzeczasz swojemu
                własnemu "ja", a to prowadzi w prosty sposób do problemów psychicznych. I to że
                się chodzi cały czas wściekłym ("syndrom niedoje..ia") nie jest wcale
                największym z nich.
                Fakt, kobieta wytrzyma dłużej, ale to tylko dlatego że w jej żyłach pływa mniej
                testosteronu więc z założenia wykazuje mneijsze zapotrzebowania na bzykanie,
                ale kazdy jednak ma granicę wytrzymałości.
                Dlatego moja rada taka - uciekać, czym prędzej.
                Szkoda że sam nie umiem się do niej zastosować :/
                • azazela Re: Układ 23.06.06, 13:23
                  hultaj78 napisał:

                  >,
                  > ale kazdy jednak ma granicę wytrzymałości.
                  > Dlatego moja rada taka - uciekać, czym prędzej.
                  > Szkoda że sam nie umiem się do niej zastosować :/

                  z dobrymi radami tak juz jest, latwiej je dawac niz samemu sie do nich
                  stosowac:/
                  trzymam kciuki za najlepsze dla was obojga wyjscie z tej sytuacji

                  ps
                  nie myslales o zdradzie dla samego seksu? cos na ksztalt ukladu bez
                  zaangazownia, bez zobowiazan.
                  moze to jest jakies wyjscie, choc duzo zalezy od twojego podejcia do wiernosci
                  ja mam raczej luzne podejscie do monogamii wiec wiec w moim przypadku moglo by
                  (??) sie udac o ile on o niczym by sie nie dowiedzial a ja byla bym w stanie go
                  oszukiwac, dla naszego dobra:DDDD
                  to tylko taka teoretyczna dyskusja
                  • hultaj78 Re: Układ 23.06.06, 13:36
                    > trzymam kciuki za najlepsze dla was obojga wyjscie z tej sytuacji

                    THX. Ale tak swoją drogą to ile Ty byś poleciła czasu na próby naprawy, a po
                    jakim czasie lepiej sać sobie już spokój? Ciekawym na ile jestem uparty ;)


                    > ps
                    > nie myslales o zdradzie dla samego seksu? cos na ksztalt ukladu bez
                    > zaangazownia, bez zobowiazan.
                    > moze to jest jakies wyjscie, choc duzo zalezy od twojego podejcia do
                    wiernosci
                    > ja mam raczej luzne podejscie do monogamii wiec wiec w moim przypadku moglo
                    > by (??) sie udac o ile on o niczym by sie nie dowiedzial a ja byla
                    > bym w stanie go
                    > oszukiwac, dla naszego dobra:DDDD
                    > to tylko taka teoretyczna dyskusja

                    No to tak tylko teoretycznie będzie ;))))
                    Teoretycznie długie lata nawet nie spoglądałem na inną. Teoretycznie również
                    wreszcie nie wytrzymałem i teoretycznie stało się. I mogę zapewnić, że pomimo
                    tego, że seks był (oczywiście teoretycznie) fantastyczny, to każdemu kto by
                    mnie spytał odpowiem że ZAWSZE należy najpierw się rozstać i potem kochać się z
                    kimś innym, a nie zdradzać. Tylko że ja to wiem dopiero PO. Człowiek uczy się
                    na błędach. Choćby nawet teoretycznych.
                    • azazela Re: Układ 23.06.06, 14:02
                      hultaj78 napisał:

                      > > THX. Ale tak swoją drogą to ile Ty byś poleciła czasu na próby naprawy, a
                      po
                      > jakim czasie lepiej sać sobie już spokój? Ciekawym na ile jestem uparty ;)

                      wiesz ciezko to wymierzyc, ale czas raczej liczyla bym w miesiacach niz
                      tygodniach, ale juz nie w latach, szkoda zycia, mojego i jego.
                      tak naprawde nie wiem ile mogloby to trwac ze swojej zwiazkowej przeszlosci
                      pamietam takie sytuuacje gdy bylam gotowa ciagnac zwiazek ktory nie w pelni
                      mnie satysfakcjonowal a potem jeden drobiazg czy uswiadomienie sobie kolejnej
                      przeslanki na to ze nie ma szans zebysmy byli w pelni szczesliwi powodowalo to
                      ze musialm sie spotkac i zerwac, juz dzis nie za tydzien, dwa, po nastepnej
                      imprezie u wspolnych znajomych tylko tu i teraz!
                      mysle ze chodzi o twoje psychiczne nastawienie, o to czy masz jeszcze
                      jakakolwiek nadzieje na poprawe, dopoki tak jest bedziesz trwac i wciaz probowac

                      >
                      > > ps
                      > > nie myslales o zdradzie dla samego seksu? cos na ksztalt ukladu bez
                      > > zaangazownia, bez zobowiazan.
                      > > moze to jest jakies wyjscie, choc duzo zalezy od twojego podejcia do
                      > wiernosci
                      > > ja mam raczej luzne podejscie do monogamii wiec wiec w moim przypadku mog
                      > lo
                      > > by (??) sie udac o ile on o niczym by sie nie dowiedzial a ja byla
                      > > bym w stanie go
                      > > oszukiwac, dla naszego dobra:DDDD
                      > > to tylko taka teoretyczna dyskusja
                      >
                      > No to tak tylko teoretycznie będzie ;))))
                      > Teoretycznie długie lata nawet nie spoglądałem na inną. Teoretycznie również
                      > wreszcie nie wytrzymałem i teoretycznie stało się. I mogę zapewnić, że pomimo
                      > tego, że seks był (oczywiście teoretycznie) fantastyczny, to każdemu kto by
                      > mnie spytał odpowiem że ZAWSZE należy najpierw się rozstać i potem kochać się
                      z
                      >
                      > kimś innym, a nie zdradzać. Tylko że ja to wiem dopiero PO. Człowiek uczy się
                      > na błędach. Choćby nawet teoretycznych.
                      >
                      ok teraz moja teoria,teoretcznie kogos zdradzialm, teoretycznie dostalam bardzo
                      mocno po d...., teoretycznie bardzo wtedy cierpialam i obiecalam sobie ze nigdy
                      wiecej nie popelnie takiego samego bledu, teoretycznie mam swiadomosc ze przez
                      swoja niewiernosc zniszczylam swoj najlepszy zwiazek z wartosciowym czlowiekiem
                      ktory mnie kochal, i juz zupelnie nie teoretycznie zaluje ze mu to zrobilam.
                      ale z drugiej strony znam siebie i wiem ze dopoki nie zakocham sie na 100%
                      ( a z tym terotycznie moze byc problem bo jestem asekurancka i wole nie
                      angazowac sie do konca)
                      to znowu zdradze, bede miec lekkiego kaca ale jakos to sobie wytlumacze, tylko
                      tego facet bedzie mi zal
                      teraz jestem w takiej sytuacji, zwizek jest dobry ale letni, nie chce go
                      konczyc bo mi w nim dobrze a zdrugiej strony mam swiadomosc ze przy pierwszej
                      okazji wytne mu jakis numer....
                      • hultaj78 Re: Układ 23.06.06, 14:18
                        > mysle ze chodzi o twoje psychiczne nastawienie, o to czy masz jeszcze
                        > jakakolwiek nadzieje na poprawe, dopoki tak jest bedziesz trwac i wciaz
                        > probowac

                        chciałbym przestać byc takim głupim optymistą i mieć nadzieję, która ciagle
                        okazuje się bezpodstawna. Załamałaś mnie tymi "nie latami". Bo u mnie to nie
                        tylko są lata. To niedługo "dwócyfrówa" będzie. Naiwniak ze mnie, wiem.

                        > ale z drugiej strony znam siebie i wiem ze dopoki nie zakocham sie na 100%
                        > to znowu zdradze, bede miec lekkiego kaca ale jakos to sobie wytlumacze,
                        > tylko tego facet bedzie mi zal

                        "Kto zabił raz, ten pewnie zabije znowu"? Tak, za drugim razem jest łatwiej
                        zdrodzić, skoro po pierwszym razie nie trafił w nas piorun i nie poszliśmy
                        automatycznie do piekła.

                        > teraz jestem w takiej sytuacji, zwizek jest dobry ale letni, nie chce go
                        > konczyc bo mi w nim dobrze a zdrugiej strony mam swiadomosc ze przy pierwszej
                        > okazji wytne mu jakis numer....

                        Wygoda ale nie szaleństwo? Niby nie jest źle ale człowiek gnuśnieje. I tylko
                        wyczekuje na kop w tyłek, który coś zmieni. Bo samemu... a co jeśli to jest
                        najlepsze co można od tego życia dostać?


                        • azazela Re: Układ 23.06.06, 19:45
                          hultaj78 napisał:

                          > > mysle ze chodzi o twoje psychiczne nastawienie, o to czy masz jeszcze
                          > > jakakolwiek nadzieje na poprawe, dopoki tak jest bedziesz trwac i wciaz
                          > > probowac
                          >
                          > chciałbym przestać byc takim głupim optymistą i mieć nadzieję, która ciagle
                          > okazuje się bezpodstawna. Załamałaś mnie tymi "nie latami". Bo u mnie to nie
                          > tylko są lata. To niedługo "dwócyfrówa" będzie. Naiwniak ze mnie, wiem.

                          wiesdz ja jestem od ciebie mlodsza i dlatego latwiej mi zmieniac facetow bo z
                          wiekiem chyba szuka sie stabilizacji.
                          poza tym mam troche inne doswiadczenia: zaden z moich zwiazkow nawet nie
                          zblizyl sie do dwocyfrowki! jeszcze jedna sprawa ty jestes zakochany ja- nie,
                          stoje z boku i rozwazam swoje byle zwiazki i zastanawiem sie co zrobilabym w
                          przyszlosci gdyby problem sie pojawil,
                          czas przyszly i tryb przypuszczajacy daja mi wygodna pozycje:)))

                          >
                          > > ale z drugiej strony znam siebie i wiem ze dopoki nie zakocham sie na 100
                          > %
                          > > to znowu zdradze, bede miec lekkiego kaca ale jakos to sobie wytlumacze,
                          > > tylko tego facet bedzie mi zal
                          >
                          > "Kto zabił raz, ten pewnie zabije znowu"? Tak, za drugim razem jest łatwiej
                          > zdrodzić, skoro po pierwszym razie nie trafił w nas piorun i nie poszliśmy
                          > automatycznie do piekła.

                          z jednej strony masz racje ale z drugiej zdradzilam- bolalo, mam teraz duzo
                          wieksza swiadomosc konsekwencji i pelniejszy obraz tego "czy warto"
                          swoje zachowanie tlumacze sobie tak: jak juz spotkam faceta swojego zycia, bede
                          w dobrym/szczesliwym zwiazku to nie bede miala potrzeby zeby go zdradzic, bo
                          wszystko czego szukam juz bede miec
                          (troche infantylne prawda:D)


                          > > teraz jestem w takiej sytuacji, zwizek jest dobry ale letni, nie chce go
                          > > konczyc bo mi w nim dobrze a zdrugiej strony mam swiadomosc ze przy pierw
                          > > szej okazji wytne mu jakis numer....
                          >
                          > Wygoda ale nie szaleństwo? Niby nie jest źle ale człowiek gnuśnieje. I tylko
                          > wyczekuje na kop w tyłek, który coś zmieni. Bo samemu... a co jeśli to jest
                          > najlepsze co można od tego życia dostać?
                          perspektywa przerazajaca, ale mam 24 lata i jeszcze duzo czasu na powazny
                          zwiazek.... czasami mysle o tym czy mogl bym byc z kims z rozsadku (bo jest tak
                          jak teraz,lubie go, pociaga mnie, dobrze sie czuje w jego towarzystwie itp)
                          i dochodze dochodze do wnisku ze chyba tak, ale jeszcze nie teraz,
                          jeszcze jestm na to za mloda, zbyt naiwna, jeszcze chce spotkac ta wielka
                          milosc i daje sobie na to czas
                      • mamba8 Re: Układ 23.06.06, 14:27
                        sorry, że się tak wtrącę, ale jestem po takich samych heh przygodach i dalej
                        jestem w związku. Żalować nie żałuje, bo po tym mogę docenić swoją miłość i
                        związek w każdym calu. Tyle że nie moge powiedzieć, ze mój jest gorszy czy nie
                        jesteśmy dopasowani......nie da się porównać poprostu było inaczej nie szukałam
                        seksu dla seksu.
                        • hultaj78 Re: Układ 23.06.06, 14:29
                          A czego szukałaś w takim razie? Bo chyba nie było to tak ups!, przypadkiem?

                          --
                          You can look, but you can't touch.
                          • mamba8 Re: Układ 23.06.06, 15:27
                            wiesz.......to była ucieczka od codzienności, moja nibylandia
                            • asiulka81 Re: Układ 23.06.06, 18:47
                              mamba8 napisała:

                              > wiesz.......to była ucieczka od codzienności, moja nibylandia


                              :))) oj mambus :))) hehehe
          • nisia32 Re: Układ 22.06.06, 21:57
            azazela napisała:
            > gdy idziesz do lozka z kims kogo kochasz to jest cala emocjonalna otoczka
            ktora nie pozwala do konca sie odprezyc

            nie bardzo to rozumiem, przecież jak kochasz się z kimś bliskim to właśnie
            MOŻESZ się odprężyć! Chyba,że jest to miłość jednostronna i chcesz koniecznie
            udowodnić,że jesteś wspaniała...I że warto Cię pokochać. A "układ"? Mnie by
            właśnie stresował.
            • azazela Re: Układ 22.06.06, 22:15
              w takim razie juz tlumacze
              gdy jestes w "ukladzie" to liczy sie tylko seks, jesli bedzie zle to zwyczajnie
              sie rozejdziecie kazde w swoja strone i w duzym uproszczeniu tragednii z tego
              powodu nie bedzie,
              a gdy kogos kochasz to chcesz zeby wszystko bylo idealnie, bo jesli bedzie zle
              macie powazny problem do rozwiazania i wlasnie ta perspektywa jest stresujaca i
              nie pozwala sie odprezyc

              co do dalesz czescie twojego postu to musze sie przyznac ze teraz ja nie
              rozumiem: idziesz z kims do lozka bo chcesz mu udowodnic ze jestes wspaniala i
              warto z toba byc???

              ps
              co dokladnie w ukladzie moglo by cie stresowac? (nie zrozum mnie zle, ani mi w
              glwoe przekonywac cie do tego rodzaju znajomosc, zwykla ciekawosc:)
              • nisia32 Re: Układ 22.06.06, 22:44
                co dokladnie w ukladzie moglo by cie stresowac? (nie zrozum mnie zle, ani mi w
                > glwoe przekonywac cie do tego rodzaju znajomosc, zwykla ciekawosc:)

                Nie przekonasz mnie, za późno...Jestem mężatką ;)) A tak poważniej to miłość
                jest mi potrzebna na przykład do tego by się przed kimś rozebrac. Może to głupio
                brzmi,ale nie umiem tego dokładniej wytłumaczyć.
                > co do dalesz czescie twojego postu to musze sie przyznac ze teraz ja nie
                > rozumiem: idziesz z kims do lozka bo chcesz mu udowodnic ze jestes wspaniala i
                > warto z toba byc???

                Fakt, nie zrozumiałyśmy się. To miało znaczyć, że jak się czujesz do końca
                kochana i akceptowana to nie musisz się stresować i niczego udowadniać.
              • mahadeva Re: Układ 23.06.06, 20:51
                ja bym sie bala, ze ktos np powie cos niemilego, nie mowie, ze bez milosci sie
                nie da, bez zaufania sie nie da!
          • chijana Re: Układ 23.06.06, 08:07
            azazela napisała:

            > dosc smutne? to przygnebiajace i jak zle rokuje na przyszlosc:DD
            > gdy idziesz do lozka z kims kogo kochasz to jest cala emocjonalna otoczka
            ktora
            >
            > nie pozwala do konca sie odprezyc a gdy to jest "uklad" to chcesz tylko
            dobrze
            > sie bawic, liczy sie tylko przyjemnosc, nie martwie sie jak bedzie albo co
            > bedzie jak sie nie dogramy, jakie bede konsekwencje dla zwiazku itp
            > przerazajace prawda?
            >
            > czasami sie zastanawiam co bym zrobila gdby facet mojego zycia byl
            beznadziejny
            >
            > w lozku, zwiazek bez udanego seksu czy to moze byc szczesliwy zwiazek? a z
            > drugiej strony rezygnowac z faceta tylko z tego powodu, troche szkoda:(


            masz calkowita racje

            co do kiepskiego seksu w zwizku to mysle, ze na dluzsza mete to sie nei uda, bo
            beda narastacfrustracje, ktore kiedys beda musialy znalezc ujscie...wiec labo
            sie rozstaniecie albo zdrada....ja to tak widze
            no chyba, ze potrafisz zrezygnowac z seksu
          • tygrysio_misio Re: Układ 14.07.06, 17:57
            z tego co napisalas wynika,ze to nie zwiazki rodzace sie z przyjazni ale
            wlasnie z takich ukladow sa najlepsze

            bo te z przyjazni moga sie szybko skonczyc kiedy zacznie sie tworzyc napiecie
            spowodowane niedopasowaniem

            jesli poczatkowo dogra sie taki zwiazek czysto sexualny z osoba ktora
            sie "lubi" na tyle mocno zeby dac sie wciagnac w taki uklad to czemu potem tego
            nie rozwinijac? po pewnym czasie bedzie i seietny sex i przyjazn i moze cos
            wiecej
    • facettt taki czysty uklad nigdy nie istnieje 23.06.06, 06:20
      agni82 napisała:

      > Zastanawiam się czy wielu z was zdecydowałoby się na coś takiego jak czysty
      > układ. Związkiem nie da się tego nazwać, po prostu układ, czysty seks i tyle.
      > Co myślicie o dziewczynie która się decyduje na coś takiego? Jakie powody
      > wami kierują że wchodzicie w taki układ? A wy dziewczyny, byłyście może
      > kiedyś w czymś takim? Jak się czułyście?

      Przynajmniej nie istnieje na dluzsza mete.
      Ale ukalad typu: seks i wzajemna SYMPATIA wielu mezczyznom w zupelnosci
      wystarcza.
      Dlatego kiedys-tam, przredstawiajac przyjaciolke znajomym - nogdy nie mowilem :
      - to Moja Dziewczyna (brzmi sztubacko).
      ani tez z imienia...

      Lecz : to moja SYMPATIA, Malgorzata....:)


      • skorpionica11 Re: taki czysty uklad nigdy nie istnieje 23.06.06, 08:09
        To jest "normalny" uklad w dzisiejszych czasach i nic nie ma w tym zlego to
        jest tylko sex -porzadanie ,ale to jest prawda ze na dluzsza mete nie jest to
        dobry uklad.
        Poniewarz 1 ze stron poczuje cos wiecej niz porzadanie.
        • hultaj78 Re: taki czysty uklad nigdy nie istnieje 23.06.06, 09:15
          No, zawsze może się też zdarzyć tak jak w amerykańskich pięknych filmach -
          oboje się głeboko zaprzyjaźnią i oboje naraz poczują do siebie miłość. I żyli
          długo i szczęśliwie.

          Ale jednak ja w taki scenariusz nie bardzo wierzę - myślę że zwiazki, które
          zaczynają się od seksu nie mają szans na pełne rozwinięcie. Najlepszy model to
          jednk jest taki - znajomość+wspólne zainteresowania, przyjaźń, głębsze uczucie,
          seks, full opcja (małżeństwo, czy co tam kto lubi).

          --
          You can look, but you can't touch.
      • tygrysio_misio Re: taki czysty uklad nigdy nie istnieje 14.07.06, 18:31
        > Dlatego kiedys-tam, przredstawiajac przyjaciolke znajomym - nogdy nie mowilem
        > :
        > - to Moja Dziewczyna (brzmi sztubacko).
        > ani tez z imienia...
        >
        > Lecz : to moja SYMPATIA, Malgorzata....:)



        moj byly facet tak robil..to jest chore i nic wiecej..takie traktowanie kogos z
        kim sie jest jako "sympatie"..krzywdzace dla tej drugiej strony .. jednoczesnie
        straszne sku..synstwo bo sie tamtego kogos wykorzystuje

        a moze to ja mam coraz wiecej zawisci do tamtego co bylo dawno i nie prawda i
        nie jestem obiektywna
        • mamba8 Co racja to racja (nt.) 17.07.06, 21:12

    • on1950 Re: Układ 23.06.06, 17:35
      bylem 2 mies ale sex z kobieta ktorej sie nie kocha to tylko zaspokojenie
      potrzenb nic wiecej
    • znj2 Re: Układ 23.06.06, 20:02
      Jest to prosta chęć zaspokojenia swojego popędu płciowego. Dobrze działa na
      samopoczucie.
      • bakoma1 Re: Układ 24.06.06, 15:15
        byłam, nie działa. koleś się zakochał, było fatalnie, unikałam go potem, brrr
        na samo wspomnienie mnie trzęsie, a seks był super, ale nie wierzę w coś
        takiego.
        m
        • waranka Re: Układ 26.06.06, 15:42
          niebezpieczne zwiazki- do czasu
    • magda2505 Re: Układ 26.06.06, 19:37
      To duże ryzyko. Czysty układ, tylko seks ? Żeby z kims uprawiac seks musisz czuc
      do tej osoby chociażby sympatię, lubić tego kogoś. Wtedy niedaleko do czegoś
      więcej. Tymbardziej, że kobiety jednak mają troszkę inną psychikę. Chyba, że
      jesteś zimna emocjonalnie. Na dłuższą metę to się nie sprawdzi. Potem może boleć
      serduszko.
    • squirrel22 Re: Układ 26.06.06, 22:54
      Hm , skoro to czy ktoś się zaangażuje w takim układzie to kwestia podejścia, to
      chyba można się nauczyć takiego podejścia jakie mają mężczyźni, zrozumieć,
      wczuć się? Chciałabym być taka bezwzględna, za jedyny priorytet mieć własną
      przyjemność i własne dobro, umieć kalkulować, bo czasami się wydaje, że to taki
      drań, że nie powinno nas to obejść, a tu buch! grom z jasnego nieba :D i nie
      wiadomo dlaczego płacze się w poduchę. Musze się jeszcze trochę zahartować :)
      Rozważam czysto teoretycznie oczywiście ;)
      • olga136 Re: Układ 26.06.06, 23:14
        Układ bardzo dobry dla zimych kukiełek, bez uczuć.
        Ludzi z sercem takie układy nie interesują.
        • femme-marie Re: Układ 27.06.06, 01:29
          a widzisz, a ja sie zdecydowałam kiedys na układ co by tego sercu dac juz
          spokój, "nadwyręzone" było bardzo, kiedy mądrzy partnerzy całkowicie świadomie
          potrzebują i zgadzają sie na układ, to niekiedy jest to zbawienne, mój ukaład
          został zerwany bo partner sie zaangażował, a o tym, nie było mowy w układzie,
          zresztą wtedy gdy w grę wchodzą emocje, układ zmienia swój charakter pozostaje_
          zerwać, zmienić warunki, lub stworzyc związek
          • tygrysio_misio Re: Układ 14.07.06, 18:28
            femme-marie napisała:

            > a widzisz, a ja sie zdecydowałam kiedys na układ co by tego sercu dac juz
            > spokój, "nadwyręzone" było bardzo, kiedy mądrzy partnerzy całkowicie
            świadomie
            > potrzebują i zgadzają sie na układ, to niekiedy jest to zbawienne, mój ukaład
            > został zerwany bo partner sie zaangażował, a o tym, nie było mowy w układzie,
            > zresztą wtedy gdy w grę wchodzą emocje, układ zmienia swój charakter
            pozostaje_ zerwać, zmienić warunki, lub stworzyc związek


            widzisz..ja teraz jestem w takiej sytuacji,ze nie chce zadnych uczuc..chce byc
            sama i wolna a jednoczesnie strasznie frustruje mnie brak faceta do celow
            fizycznych;]

            niby najlepszym wyjsciem z tej sytuacji byl by taki uklad..ale dokladnie siebie
            znam i wiem jaka glupia i naiwna jestem..i wiem,ze bym sie predzej czy pozniej
            zaangazowala

            wydawac by sie moglo,ze w takich ukladach trzeba poprostu wiedziec kiedy je
            skonczyc..ale kto potrafi zrezygnowac z czegos milego tylko dlatego ze bysmoze
            bedzie niemilo?

            chyba pozostaje mi tylko celiba...smutne ale prawdziwe
    • gczern Re: Układ 27.06.06, 08:59
      Marzenie miernych facetów którzy całą mądrość życiową czerpią z filmów
      pornograficznych
    • makwa.lz Re: Układ 14.07.06, 10:04
      jak obydwoje chca tylko takiego ukladu - to czemu nie. nie kazdy czlowiek chce
      sie wiazac z kims na stale. wiec taki uklad w takim przypadku to chyba nic
      zlego, przeciez seks to ludzka sprawa - wiec leoiej dla seksu wejsc w taki
      uklad, niz co tydzien chodzic na imprezy w celu poznania kogos - do seksu.
    • brajka77 Re: Układ 14.07.06, 12:27
      mogłabym, kiedyś myślałam, że nie (ale powiedzenie -nigdy nie mów nigdy- po raz
      kolejny okazało sie bardzo prawdziwe). Jednak obecny układ bo tak bym nazwała
      (choć nigdy to słowo miedzy nami nie padło) naszą znajomość, staram się
      zakończyć bo myśli w głowie i brak spokoju.
      Nie mówie że układ tego typu jest czymś złym, może po prostu nasz jest zły dla
      mnie, może zdarzają sie sytuacje w których układ daje kobiecie wiecej.
      Nie kocham tego mężczyzny, nie byłam w nim zakochana, zauroczona itp ale okazało
      sie, że nie potrafie na przykład nazywac naszych kontaktów fizycznych sexem,
      nazywam to miłością, zaczynam oczekiwać od niego tego czego oczekuje kobieta od
      mężczyzny który deklaruje jej miłość. Brakuje mi porozumienia myśli, rozmów,
      wspólnych pasji, tego że jak wychodzimy z łóżka to czar spełnienia nie pryska
      nadal w powietrzu czuć czułość, bliskość.
      Ciągle sobie myśle jak to w życiu jest że nie możemy zakochać sie na zawołanie,
      oto jest mężczyzna z którym seks jest tak cudowny a wiem, że gdybyśmy sie
      kochali to byłby jeszcze lepszy. Też uważam że trudniej się wyluzować w
      układzie. Złość, że on nie jest tym jedynym a z drugiej strony ta kobieca
      próżność, jak to nie jestem wystarczająco "dobra" dla niego by mógł mnie
      pokochac, zakochać sie we mnie (choc wiem, że wtedy pewnie bym go odrzuciła, ale
      zaspokoiłabym swoją próżność , poczułabym sie dowartościowana, kochana,
      kobieca). Najgorsze jest to że wiem jakim ten mężczyzna potrafi być dla kobiety
      którą kocha. Znałam go gdy był w prawdziwym związku. I wiem, że gdyby mi dał
      tyle ile dawał tamtej kobiecie to wpadłabym jak śliwka...po napisaniu tych słow
      jeszcze bardziej widze jak bardzo chory to układ(dla mnie). Czeka mnie walka z
      samą sobą. dam radę ?
      • makwa.lz Re: Układ 14.07.06, 12:39
        no zycze ci tego zebys dala rade? a ten facet wasza znajomosc tez traktuje
        jako : takowy uklad :? wspolczuje. teraz pewnie wydaje ci sie ze to jest tylko
        uklad - seks i nic wiecej, ale jak przyjdzie ci odejsc - zabraknie nie tylko
        seksu, mimo ze go nie kochasz...:(
        • brajka77 Re: Układ 14.07.06, 13:03
          Nie jesteśmy maszynami, każdy układ zostawia jakiś ślad.
          dlatego własnie tak trudno odejść, nawet jesli to tylko układ. Po prostu
          potrzebujemy bliskosci. "Terapia uściskiem" jest tak bardzo potrzebna w tym
          zwariowanym swiecie. Odpowiadają na Twoje pytanie: Wiem, że dla niego to też
          układ. Pewnie mogłabym być w tym układzie dalej, gdyby oczekiwania, ppotrzeby
          nasze i motywacje dlaczego to robimy były podobne. On jest dużo silniejszy ode
          mnie, a może lepiej swoje emocje ukrywa. W tej cwili jednak czuję jakbym na siłe
          trwała w tym układzie. Na zasadzie kobieta potrzebuje seksu, bliskości wiec
          zrobie to dla niej, bo ją lubie wiec będe tak miły. Sam nie wykazuje już żadnej
          inicjatywy, on po prostu mnie nie odrzuca, gdy ja mam ochote na sex (i wtedy
          jest cudowny, staje sie idealnym partnerem, nawet lepszym niż mężczyźni z
          którymi byłam z miłości, mówię o jego gestach , słowach, zachowaniu po - tylko,
          że wtedy ja zamiast cieszyc sie seksem juz zaczynam odczuwać strach ze zaraz te
          chwile sie skonczą, ulecą i każde pójdzie w swoją strone). Tak to odbieram i
          dlatego zle sie z tym czuje, jak psiak w schronisku żebrzący o trochę czułości.
          • makwa.lz Re: Układ 14.07.06, 13:08
            nie chodzi o to ze kobiety idac do lozka musza cos czuc do tego goscia, ale w
            trakcie takiego ukladu moze sie cos zaczac czuc do tego czlowieka... ciezko
            odejsc od takiego ukladu, bo po kazdym czlowieku zostaje jednak pustka. ale
            poradzisz sobie!!!:)
            • brajka77 Re: Układ 14.07.06, 13:34
              O mnie się nie martw - K. Sobczyk własnie poleciało w radiu, ha to znak.
              Makwa wiem że sobie dam rade :) a jakie mam wyjscie. Człowiek to bardzo dziwna
              istota wchodząc w ten układ doskonale umiałam przewidziec jego zakończenie.
              Nawet powiedziałam do mojej przyjaciółki że wiem, że przyjdzie czas na łzy, ale
              wchodzę w to bo żal że się czegoś nie zrobiło jest nie do zniesienia. Zrobiłam
              bilans plusów i minusów i wtedy wyszło mi na plus. Wiec co było miłe sie kończy
              teraz trzeba zapłacić, po lecie tez skóra nam będzie schodzić a jednak z bikini
              się nie rozstaję. Zgadzam sie, że kobieta podobnie jak mezczyzna nie musi kochac
              by isc do łóżka. Kiedyś wydawało mi się, że ja musze kochac by to zrobić,
              okazało sie że nie, ale nie będę sprawdzać po raz drugi, bo dowiedziałam się że
              muszę kochać by się kochać, po to by być w zgodzie z sobą gdy jest już po.
              Inaczej bo nie sam akt jest dla mnie ważny, ale wszystko to co łączy dwoje
              ludzi.
              • makwa.lz Re: Układ 14.07.06, 13:38
                bylam w nieco innym ukladzie - nie chodzilo tylko o lozko - i drugi raz za taki
                uklad podziekuje:) jak chodzi o takie uklady to najlepszy scenariusz takowego
                ukladziku widzialam w " Intymności "- oni przynajmniej sie nie znali, nic o
                sobie nie wiedzieli:)
                • kipuros Re: Układ 16.07.06, 18:57
                  'podsłuchiwałem" tylko ale sie wtrace ...
                  wydaje mi sie ze tu juz zagrało uczucie , jeszczenie sprecyzowane, jeszcze do
                  konca nie wyklute ale jak przyjdzie sie rozstac to nici uczuc pokaża jak sa
                  silne...
                  a szkoda bo zdrowo rozsadkowych kobiet jest tak niewiele
                  " bo milosc to nie pluszowy mis anie kwiaty, te tez nie diabeł rogaty""........
                  • makwa.lz Re: Układ 17.07.06, 07:16
                    zgodze sie z toba w jednym - to prawda jest malo rozsadkowych kobiet. i mozna z
                    kims isc calkiem bezuczuciowa, ale w sytuacji np na imprezie, tak poprostu z
                    kims z kim zna sie 10 minut - wtedy mozliwy jwest seks bezuczuciowy, ale
                    sypiajac z kims systematycznie nie bedac z nim w zwiazku - moze to i bedzie
                    tylko seks, ale z obu stron pojawi sie jakiejolwiek uczucie - ja nie nazywam
                    wszystkiego miloscia, nie pisze ze we wszystko trzeba sie angazowac, ale jak
                    kogos dobrze znasz ( no chyba ze sie nie znacie calkowicie przez rok, 2 itd. i
                    tylko jest lozko) to watpie ze mozna sie z toba osoba spotykac bez
                    jakichkolwiek uczuc - nie mylic z miloscia.
                    • zdzichu-nr1 Re: Układ 17.07.06, 11:33
                      jeszcze wtrącę trzy grosze.

                      miałem układ typu "delegacja", w dodatku był to układ zagraniczny. Spotkania
                      kilka razy w roku po 1-2 dni. Od początku było ustalone o co chodzi. Co z tego,
                      jeśli nawet przy tak szczątkowych kontaktach po jakimś czasie ta kobieta
                      oszalała?! to cud że udało mi się z tego jakoś bezbolesnie wyplątać, bo ona w
                      pewnym momencie chciała rzucać wszystko

                      im jestem starszy, tym bardziej dochodzę do wniosku, że każdy regularny seks
                      uzależnia kobietę (przynajmniej te kobiety z którymi ja miałem przyjemność
                      obcować).
                      • zdzichu-nr1 Re: Układ 17.07.06, 11:34
                        dopowiedzenie - uzależnia emocjonalnie
                      • makwa.lz Re: Układ 17.07.06, 13:15
                        no a ty jak ja traktowales? calkiem bezuczuciowo? czyli tzw, pogotowie
                        seksualne?
                        • zdzichu-nr1 Re: Układ 18.07.06, 00:28
                          tak
                          • makwa.lz Re: Układ 21.07.06, 11:43
                            wiesz dla mnie taki uklad jest do zaakceptowania jezeli zadna ze stron nie ma
                            zobowiazan. ty chyba miales?
    • max754 Re: Układ 14.07.06, 12:50
      witam,

      ja swego czasu (kiedy jeszcze byłem studentem, piekny mody i wystrzałowy)
      przeżywałem często tego typu "związki". Fakt, że dziewczyny które to
      akceptowały nie były zbyt atrakcyjne, ale mi to odpowiadało - byłem młody
      miełem sporo czasu i niezaspokojone potrzeby.
      Aktualnie będąc już "żonkisiem" nie wyobrażam sobie oczywiście
      takiego "związku" - zresztą po co jeśli realizuję się i dostaje to czego
      potrzebuje własnie tu...
      ale dla potrzebujących - nie należy potępiać tylko korzystać bo przecież jesli
      taki układ funkcjonuje to zgoda jest obustronna
    • zwykly_flet jak dla mnie BOMBA! n/t 14.07.06, 17:41
    • markus.kembi Re: Układ 14.07.06, 18:32
      Jak powiedział Pan Premier:

      Wszystkiemu winien jest UKŁAD

    • agniecha75 hmm wlasnie to przerabiam ... 18.07.06, 02:07
      ... po to by wlasnie odreagowac i dobrze sie pobwaic. Musze ze zdziwieniem
      przyznac, ze mi sie to podoba. Jest lepiej niz z facetami, do ktorych mialam
      jakies gornolotne uczucia.
      Nie ejst to obcy facet, ale przyjaciel moich przyjaciol, oni o tym nie wiedza.
      A my wyglupiamy sie i dobrze sie bawimu. Lubie tego faceta, on mnie chyba tez,
      seks jest swietny.
      Nie licze na wiecej. Dobrze sie bawie, carpe diem.

      PS, ale moze dlatego, ze jestem juz po 30 ... ;-)???
    • skarb111 Re: Układ 20.07.06, 14:02
      sama jeszcze nie bylam w takim ukladzie, ale mam kolezanke ktora aktualnie to
      przerabia i mysle sobie ze to nie jest dobry pomysł
      bo:
      na poczatku kobieta zwykle pamieta na czym ten uklad polega, ale potem zaczyna
      tracic tą pamięc, bo po prostu seks mimo wszystko zbliza, zwlaszcza kobiete do
      meżczyzny,
      wiec ona chcialaby zeby jej cos mowil, zwierzal sie itp. on tego nie robi (no bo
      przeciez to nie ten układ)
      po pewnym czasie kobieta zaczyna sie zle czuc,
      a potem to juz czysta histeria,
      wiec trzeba sie ewakulowac tak szybko zeby faceta nie zameczac wiadomosciami, bo
      skoro juz zgodzila sie na taki uklad i zachowywala przy tym godnosc, to przy
      koncu takiej relacji powinna moim zdaniem te godnosc nadal zachować,
      w kazdym razie, nie wysylac wiadomosci i nie ryczeć

      Ale tak patrze na tą moja kolezanke i wiem ze to sie tak tylko łatwo mówi

      Dlatego nie polecam takiego układu

      Dla zdrowia psychicznego moze lepszy (z dwoch złych) bylby uklad na jeden raz

      Ale nie jestem autorytetem ..:-))
      • makwa.lz Re: Układ 20.07.06, 14:12
        no zgadzam sie - placz w tej sytuacji jest zbedny... facet latwiej zerwie ten
        uklad. jednak baby sa emocjonalnie rozwalone:( a jeszcze niedawno tak nie
        myslalam.
        • skarb111 Re: Układ 20.07.06, 15:31
          no wlasnie,
          wiec moja rada jest taka - to nie jest złe samo w sobie,
          bo przeciez wszyscy jestesmy ludźmi i jak kto sma taka potrzebe to niech próbuje
          ale nalezy sie szybko ewakulowac jezeli tylko zaczyna sie
          zauwazac u siebie jakies objawy "rozwalenia" emocjonalnego
          zeby nie było spazmów, placzu i zgrzytania zębami,
          bo potem nie tylko facet ale i dziewczyna sie źle czuje,
          kiedy emocje juz opadna i zaczyna sie widziec sama siebie jak histeryczke
          (w koncu zasady gry byly znane od poczatku)
          • makwa.lz Re: Układ 21.07.06, 11:50
            ale niestety czasem - nie ma sily zeby nie pojawily sie emocje.. nawet u
            najtwardszych realistow... smutne to troche. fajnie by bylo - nie masz nikogo a
            masz ochote tylko na fizyczny seks i tak to traktujesz. tak bez zobowiazan. ale
            po pierwsze - zyjemy w kulturze ktora odnosi sie do takiego postepowania z
            krytycyzmem - a nie kazdy potrafi " zlewac " to co mowia inni, po drugie -
            kobieta ciezko jest chyba przezwyciezyc emocje - teraz moge sobie pisac ze gdy
            ja bym miala na to ochote to zero emocji, ale gdybym znalazla sie w takim
            polozeniu - NIE WIEM CO BY BYLO...?
    • ewa_ww Re: Układ 21.07.06, 12:19
      Czytając postanowiłam napisać .Od roku jestem sama po kilkunastu latach
      małżeństwa .Jest wiele facetów którzy szukają tylko przygód .Ja nigdy nie
      skorzystałam z nadażających sie okazji ..ale poznałam super faceta ,nie wiem co
      dalej .... ale można powiedzieć ,że jest to najrozsądniejszy układ . Nikt nie
      ma do nikogo pretensji , w większosci każdy jest po przejściach z bagażemu
      doświadczeń .
    • pinup Re: Układ 21.07.06, 15:12
      oooooo jak ja bym chciala takiego ukladu:)
      niestety do tego potrzebny bylby facet, ktory powaliby mnie swoja zmyslowoscia.
      jakos nie moge takiego spotkac. wszyscy na mojej drodze to brzydale o dobrym
      sercu, w ktorych trzeba sie najpierw zakochac zeby chciec isc z nimi do lozka:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja