Dodaj do ulubionych

Zycie z "kolezanka"...

14.09.06, 14:52
"Kolezanka" to moje okreslenie na luzna partnerke. Spotykamy sie, choc bez
jakichs specjalnych zobowiazan - poza przyjemnoscia od czasu do czasu.
Obydwoje wiemy, ze to nie jest "na zawsze", i ze jak ktoremus z nas sie
znudzi albo z innych powodow nie bedzie chcial kontynuowac tej znajomosci, to
sie po prostu rozejdziemy - bez scen i awantur.

No i wlasnie tu jest dylemat. Poznalem kobiete, kto wie, moze to
wlasnie "ta". Powiedzialem jej o moim "ukladzie" (szczerosc nie zawsze
poplaca), i zaczal sie problem. Ona jakos tak dziwnie zareagowala, ze "nie
chce wchodzic w MOJ zwiazek". Zaden to zwiazek - ale jej to nie przekonuje.
Troche bledne kolo sie zrobilo, bo wyglada na to, ze z nia nie posune sie
dalej, jesli wciaz "bede mial kolezanke", z kolei ja nie chce pozbywac
sie "kolezanki" tylko po to, zeby "nowa" mi powiedziala "twoj nos
(samochod/cokolwiek) mi sie nie podoba". To dopiero poczatek znajomosci, wiec
nie bardzo jest podstawa, aby cokolwiek od siebie "wymagac" albo skladac
jakies deklaracje na tym etapie, ale... zalezy mi.

Jak myslicie, kiedy jest wlasciwy moment na zakonczenie etapu "kolezanki"?
Zaryzykowac czy lepiej poznac te nowa dziewczyne?
Obserwuj wątek
    • asskela Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 14:54
      to nie wiesz że nie łapie się 2 wron za ogon? a skoro już to po co o tym gadać,
      dziwny jakiś jesteś
      • obyw.kane Errata 14.09.06, 15:00
        To nie chodzi o lapanie 2 wron za ogon.
        Jestem generalnie samotnym facetem, i spotykam sie z rownie samotna kolezanka -
        ot, na kolacje, na kawe, do kina, do lozka. Wiemy juz, ze nie jestesmy dla
        siebie stworzeni - i ona i ja to rozumiemy - i kazde z nas chcialoby znalezc
        tego wlasciwego partnera, ale skoro nie bylo nam to jeszcze dane, to umilamy
        sobie czas razem.

        A ja wlasnie spotkalem kogos. Ta nowa podoba mi sie, i mysle, ze jest jakas
        szansa - ale za krotko i za slabo sie znamy, zebym mial jakas tam pewnosc. Tez
        mi sie wydawalo, ze na takim etapie znajomosci za wczesnie na zazdrosc, ale
        widze ze tu sie mylilem...
        • asskela Re: Errata 14.09.06, 15:03
          to raczej nie jest zazdrość tylko uczucie bycia 3 i świadomość ze "jakby co" to
          odwrócisz się na pięcie i w te pędy do koleżanki, poza tym towar macany należy
          do macanta czyli do koleżanki a nie nowej znajomej,,swoją drogą masz ciekawą
          definicję samotności...
          • obyw.kane Re: Errata 14.09.06, 15:15
            Hm. A myslalem ze jestem uczciwy wobec kobiet..

            Po pierwsze - "jakby co", to kazde z nas sie odwroci na piecie i pojdzie swoja
            droga, to normalne. Natomiast jesli cos zacznie byc na rzeczy, to jasne ze
            kolezance podziekuje za mile chwile i nie bede tego ciagnac.

            Po drugie - kazde z nas mialo kogos tam wczesniej, wiec towar byl juz macany i
            to wielokrotnie. Ale chodzi o stworzenie czegos na przyszlosc, a nie zycie
            przeszloscia.

            A co do definicji samotnosci.. Widzisz, nie jestem z nikim zwiazany uczuciowo
            (nad czym w sumie ubolewam, bo lubie ten stan), ale to nie znaczy, ze mam
            polubic celibat. Jestem facetem, wciaz w "sile wieku", i natura domaga sie
            swego. Nie widze w tym nic dziwnego. A wole miec jedna partnerke do lozka niz
            co noc uganiac sie za jakas nowa.
            • asskela Re: Errata 14.09.06, 15:29
              kobieta i mężczyzna są skonstruowani trochę inaczej (jak sądzę) czyli po prostu
              jak pani -ta z widokami-pomyśli że po spotkaniu z nią spędzasz noc z koleżanką
              to może ją lekko skręcić niekoniecznie z zazdrości ale np z ...
              z koleżanką spędzasz czas - generalnie,z tego co piszesz, spędzasz z nią swój
              czas a to już jest jakiś związek, no i nie zaczyna się nowego póki nie skończy
              starego (nie jak piszesz: jak coś wyjdzie to może);

              najlepiej będzie jeśli wyobraźisz sobie że usłyszałeś taki tekst od pani z
              widokami (tzn. że spędza wolny czas i "sypia" z kolegą ale to nie jest
              zobowiązujące i jak by co to później go zostawi...)co być zrobił, jakbyś się
              czuł?
              • obyw.kane Re: Errata 14.09.06, 15:40
                Co bym zrobil?
                "Zawalczyl" o te nowa, zeby ja przekonac, ze to ja jestem tym jej wymarzonym ;-)

                A tak na serio, to chyba masz racje. Kobiety inaczej odbieraja seks, cos co mi
                sie wydaje czystym ukladem, dla niej moze byc pomieszane z uczuciami. A tak nie
                jest.

                Ale dalej nie rozwiazuje to mojego problemu - jesli definitywnie rozstane sie z
                kolezanka, jak pewnie chcialaby tego "nowa", a zaraz potem "nowa" odwroci sie
                na piecie, ze tak naprawde to jej sie nie podobam i tylko chciala sie troche
                rozerwac - to moj pech podwojny. A "nowa" jeszcze zadnego znaku od siebie nie
                dala - poza pozwoleniem na zaproszenie sie do teatru nastepnym razem.
                • asskela Re: Errata 14.09.06, 15:43
                  bo ty byś zawalczył a ona lubi żeby walczyć o nią, to takie trudne do
                  zrozumienia?
                  • obyw.kane Re: Errata 14.09.06, 16:20
                    I chce o nia zawalczyc - tylko czy ona moze stawiac warunki zanim jeszcze
                    oficjalnie dopusci mnie do startu?
    • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 14:54
      Dziewczya jest oczywiscie zazdrosna o Twoja kolezanke, wiec moze sprobuj
      przystopowac z kolezanka. A jak z tamta nie wyjdzie tochyba zawsze mozesz 'po
      kolezensku' wrocic do starego ukladu?;D
    • sinsi Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:10
      Ty dziwny jesteś. Niby z koleżanka nie w związku, niby w kazej chwili podobno
      możecie sobie powiedziec ze konczycie niezobowiązujący ukaładzik-
      a jak na razie to ciągle mówisz o KOLEżANCE i nie masz ochoty na robienie sobie
      od niej przerwy na inną kobietę. Kręcisz bo chciałbyś trzymać 2 sroki za ogon w
      odwodzie mieć jedna lub drugą albo i razem, i wcale sie tej nowej nie dziwię że
      nie ma na ciebie ochoty w takim wydaniu. Żadna szanująca się kobieta by nie
      miała. Po cholere jej problemy?
      A Koleżance to już powiedziałes, że oprócz niej spotykasz się z inną, czy tylko
      ta nowa doświadczyła zaszczytu twojej szczerości?
      • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:14
        Jakie znow problemy? Najwyzej sama sobie je moze zrobic. Skoro nie maja zadnego
        zwiazku [jeszcze] to facet moze robic co chce. Czemu oczekiwac ze po 2
        spotkaniach bedzie zakochany?
        • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:18
          No wlasnie! Znamy sie doslownie chwile, cos niby zaiskrzylo, ale moze to tylko
          zludzenie. Chetnie zrobilbym jakis wyrazny krok (np. pozegnal sie z kolezanka),
          jesli tylko wiedzialbym, ze "nowa" tez jest mna zainteresowana, tak powazniej
          niz tylko pousmiechac sie na kolacji. A tego nie jestem pewien
        • sinsi Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:23
          Zakochany? Jaki zakochany? O czym ty gadasz?
          Nowa nie musi być zakochana, zeby oczekiwać że jak facet chce sie z nia spotykać
          to niech za soba śmieci z innych układów i układzików nie ciągnie. Dziewczyna
          ma prawo sobie nie życzyć być trzecią do jego układziku. A już trzeba upasć na
          głowę, żeby na dzień dobry mówić kandydatce na stałą dziewczynę "wiesz, bzykam
          się czasem z inną, ale to nic nie znaczy, bo jak się okaże że ty będziesz
          fajniejsza to może się będę bzykał tylko z tobą. ale to dopiero jak cię sprawdzę
          bo jeszcze nie wiem"
          • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:27
            Sinsi, nie szukam trzeciej do ukladziku.
            Szukam kobiety, z ktora spedze reszte zycia. To ona zapytala, ja odpowiedzialem
            szczerze. Jakos dalej nie widze bledu w moim rozumowaniu.
            Nie potrzebuje juz kolejnych podbojow - chce zyc z jedna, kochana kobieta.
            Takie dziwne, ze nie moge jej znalezc? Moze powinienem jednak sypiac z kim
            popadnie - wtedy z czystym sumieniem powiedzialbym, ze "owszem, nie mam
            absolutnie nikogo stalego".
            • sinsi Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:30
              Sprawdza się powiedzenie "facet jest jak małpa: nie puści się jednej gałęzi
              zanim nie złapie innej" . A że nie widzisz "błędu" w swoim rozumowaniu to nic
              dziwnego;-))) panowie często tak mają.
              A nic więcej oprócz sypania cię w związku z kobieta nie interesuje?
              • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:56
                Sinsi, jestes niesprawiedliwa. Albo nie czytasz ze zrozumieniem.
                Tak, chce pelnego zwiazku, ze wszystkim (dziecmi rowniez), ale do tego trzeba
                dwojga. NIE MAM tej drugiej osoby kolo siebie, wiec nie ma zwiazku. A co
                dziwnego w tym, ze potrzebuje tez seksu, MIMO TEGO ze jestem sam?
      • obyw.kane Do Sinsi 14.09.06, 15:22
        Sinsi, pytasz czy powiedzialem. Otoz nowa zapytala sie, czy spotykam sie z
        kims. Pewnie moglem sklamac, ze nie - ale wydawalo mi sie, ze taki poczatek
        znajomosci jest kiepski. Zreszta, zawsze moglaby zobaczyc mnie przypadkiem z
        inna w jakims klubie, i wtedy wyszedlbym na kobieciarza, klamce i to tam
        jeszcze. Wiec powiedzialem prawde.

        A kolezanka.. nawet nie spotkalismy sie od czasu poznania tej nowej kobiety,
        wiec nawet nie bylo okazji.
    • maly.jasio Zycie z wlasna glupota... 14.09.06, 15:21
      jest jak widac duzo trudniejsze, niz z wlasna kolezanka...

      przyznales sie do czegos, czego wlasciwie nie ma.

      teraz juz wiesz, ze to (przyznawanie sie) bylo bez sensu.
      • obyw.kane Re: Zycie z wlasna glupota... 14.09.06, 15:23
        No niestety, to juz wiem. Na jej pytanie chcialem odpowiedziec szczerze, myslac
        ze ona to zrozumie. A zrozumiala to na opak. Kobiety sa bardziej pokrecone niz
        myslalem
        • sinsi Re: Zycie z wlasna glupota... 14.09.06, 15:26
          Tiaa... kolejny z kolekcji "z żoną mnie nic nie łączy, tylko dzieci i wspólne
          mieszkanie, ale to niezobowiązujące". Jeszcze się nie ożeniłeś a juz cienkie
          teksty wciskasz nowym panienkom...
          • drunkandgorgeous Re: Zycie z wlasna glupota... 14.09.06, 15:28
            I obys sie nigdy nie ozenil jesli czekaja Cie takie komentarze;)
            • obyw.kane Re: Zycie z wlasna glupota... 14.09.06, 15:34
              Hehe, dzieki ;-)

              Przerabialem niezle scenki rodzajowe z moja eks-zona, wiec troche sie
              uodpornilem...
              • drunkandgorgeous Re: Zycie z wlasna glupota... 14.09.06, 15:35
                No tak, to juz wszystko co najgorsze za Toba;D
          • obyw.kane Re: Zycie z wlasna glupota... 14.09.06, 15:32
            Kobito, uspokoj nerwy i przeczytaj jeszcze raz.
            Nie mieszkam z kolezanka. Nie mamy wspolnego psa/znajomych/domku na Mazurach i
            kredytu na mieszkanie. Spotykamy sie czasem (czasem czesciej, czasem nie) bo
            jest milo. Zwykla sympatia, lubimy sie, ale wiemy, ze nie jestesmy wymarzonymi
            partnerami dla siebie. To jest czysta sytuacja, nikto nikogo nie rani, nie
            oszukuje, nie obiecuje zlotych gor i stadka dzieci.

            Zonaty juz raz bylem - i co ciekawe, rozwiedlismy sie z powodu skokow w bok
            mojej zony. Wiec to nie ja mam klopoty z wiernoscia w zwiazku.
            • star1234 Re: Zycie z wlasna glupota... 14.09.06, 15:36
              to teraz chcesz pokazac jaki to ty jestes?..ze tez potrafisz miec takie
              kolezanki-tak jak ona miala kogos na boku..sluchaj albo ty chcesz byc z kims
              albo nie po co siebei oszukiwac..
              • drunkandgorgeous Re: Zycie z wlasna glupota... 14.09.06, 15:36
                No wlasnie, nie oszukuj sie, rob co chcesz:)
              • obyw.kane Re: Zycie z wlasna glupota... 14.09.06, 15:44
                Moje malzenstwo to stare dzieje. Nie musze nic nikomu udowadniac, za duzy
                jestem juz na to. I nie chce miec nikogo na boku.

                Za to chcialbym wiedziec kiedy jest ten wlasciwy moment na rozstanie z
                kolezanka - ZANIM jeszcze cokolwiek sie zaczelo miedzy mna i nowa pania, czy
                poczekac az "nowa" przejawi mna jakies wieksze zainteresowanie".

                Zawsze moge powiedziec jej, ze sie z kolezanka definitywnie pozegnalem, mimo ze
                nie jest to prawda. Czy to jest najlepsza opcja wedlug Was, drogie Panie?
              • sinsi Re: Zycie z wlasna glupota... 14.09.06, 15:44
                No bo chciałby, ale mu się już wysilac w życiu nie chce :-). Prościej żeby taka
                kobieta (co go z niezobowiązującymi dochodzącymi zaakceptuje) znalazła się sama.
                Była od razu ciepła kochajaca i spolegliwa a jakże też. I powinna docenić jego
                "szczerość"! To bardzo cenne jak on sam jej mówi "sypiam z inną" , nie musi
                kobieta czuc się oszukiwaną bo on szczery jest i to z szacunku do niej powiedział.
                • maly.jasio przeciez sie przyznal do wlasnej glupoty 14.09.06, 15:47
                  ze za duzo wypaplal.
                  nastepnym razem juz tego nie zrobi, wiec co sie go czepiasz?
                  • obyw.kane Dla jasnosci: 14.09.06, 15:52
                    Nowa zapytala, czy spotykam sie z kims. Moglem odpowiedziec, ze nie. Ale nie
                    wiem, czy byloby to takie uczciwe? Dla mnie to jednak klamstwo - w koncu z kims
                    sie "spotykam", nawet jesli to tylko do lozka.
                    • maly.jasio Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 15:54
                      dla mezczyzny. lecz nie dla kobiety.
                      Przyznac sie kandydatce na dziewczyne, ze chadzasz z inna do lozka?

                      zartujesz, czy kpisz?
                      • drunkandgorgeous Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 15:57
                        Dla kobiety tez moze byc. Problem w tym zeby sie dogadac! Jesli on chce
                        zrezygnowac z kolezanki dla dziewczyny, to moglaby to zrouzmiec..no chyba ze
                        nie chce.
                        • maly.jasio nie zartuj. 14.09.06, 16:03
                          nie zartuj.
                          na takie "zrozumienie" mozna liczyc u Ciebie i moze najwyzej u 10 % kobiet...
                          zaden znajacy zycie mezczyzna nie zaryzykuje i tak nie postapi,
                          jesli mu zalezy na nowo poznanej kobiecie.
                          • drunkandgorgeous Re: nie zartuj. 14.09.06, 16:05
                            No tak, jak zwykle te 10% musi byc dyskryminowane;)
                            • maly.jasio Re: nie zartuj. 14.09.06, 16:09
                              drunkandgorgeous napisała:

                              > No tak, jak zwykle te 10% musi byc dyskryminowane;)

                              tak to juz jest...
                              madrosc zawsze przegrywa z glupota...

                              tak jak gorszy pieniadz zawsze wypiera lepszy :)))
                          • obyw.kane Re: nie zartuj. 14.09.06, 16:10
                            Zalezy mi na niej. Ale nie wiem, czy jej na mnie rowniez - w przeciwnym razie
                            nie mialbym problemu.

                            Tym bardziej nie chcialem zaczynac znajomosci od klamstwa.
                            A co jesli, calkiem przypadkowo, "nowa" zobaczylaby mnie z kolezanka? Albo ktos
                            ze wspolnych znajomych (jest ich sporo) okazalby sie bardzo "uczynny" i
                            powiedzial jej ze z kims czasem sypiam? Niby duze miasto, ale takie rzeczy
                            zdarzaja sie bardzo czesto.

                            Poza tym wiem, ze "nowa" nie jest jakas obyczajowa konserwa, co to wyznaje
                            tylko jedno malzenstwo az do smierci i seks wylacznie w celu prokreacji. Wiec
                            wydawalo mi sie, ze zrozumie i moze nawet doceni szczerosc...

                            "Pijana i piekna" - oby wiecej kobiet mialo takie nastawienie jak Ty
                            • drunkandgorgeous Re: nie zartuj. 14.09.06, 16:13
                              Heh, dzieki. Oby wiecej mezczyzn ktorzy to doceniaja a nie boja sie!;D
                        • sinsi Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 16:09
                          drunkandgorgeous napisała:

                          > Dla kobiety tez moze byc. Problem w tym zeby sie dogadac! Jesli on chce
                          > zrezygnowac z kolezanki dla dziewczyny, to moglaby to zrouzmiec..no chyba ze
                          > nie chce.


                          no dobra, autor już tu chwile gada, więc powiedz mi jak myślisz czy on chce
                          zrezygnować z tej koleżanki czy nie?;-)))
                          • drunkandgorgeous Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 16:14
                            Pewnie, ze nie jesli ma stracic obie:)
                            • sinsi Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 16:18
                              stracić obie?? a niby dlaczego ma obie tracić jeśli "koleżaNKA" JEST TYLKO
                              niezobowiazująca i podobno wszystko zrozumie??
                              C
                              • drunkandgorgeous Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 16:19
                                Nie wiemy czy wszystko rozumie. Po prostu nie ma sensu rezygnowac z kolezanki
                                jesli tamta druga nie jest zainteresowana.
                                • sinsi Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 16:22
                                  A autorowi to zona zrobiła pranie mózgu swoimi skokami w bok,?
                                  że on nie potrafi się sam okreslić czy mu na kobiecie zależy i chce się o nia
                                  starać i ryzykować?, tylko uzaleznia wszystko od "zanim ona się nie zdeklaruje
                                  to ja się nie wychylam"?
                                • obyw.kane Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 16:29
                                  Odpowiadam obu Paniom.

                                  Z "kolezanka" mamy zupelnie inne upodobania, charaktery - wiemy, ze na dluzsza
                                  mete nic by z tego nie wyszlo. Gra, jesli nie widzimy sie non stop, nie
                                  mieszkamy razem itd. Ale obydwoje mamy podobna sytuacje, tzn. nie mamy "drugiej
                                  polowki", a obydwoje potrzebujemy seksu i jakiegos towarzystwa do kina czy
                                  restauracji. Wiec to sobie dajemy.

                                  Co mi odpowiada w tym ukladzie? To ze nie musze za kazdym razem szukac nowej
                                  dziewczyny. Oczywiscie, moglbym pewnie w razie potrzeby cos sobie wyprowadzic
                                  wieczorem z baru - ale czy to o to chodzi? Wtedy faktycznie z nikim bym sie nie
                                  spotykal, ale napadlybyscie na mnie (no moze poza D&G ;-)) ze jestem dziwkarz.
                                  Nie jestem. Ale nie jestem tez typem na celibat.
                                  • sinsi Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 16:33
                                    Jak sam ciągle nieświadomie podkreślasz, niezobowiązujący układ z koleżanka jest
                                    dla ciebie najważniejszy, tylko czasem ci się tęskni za babą w domu na stałe
                                    taka osobistą, stąd czasowe wysilanie się na szukanie "jedynej"- ale najlepiej
                                    też niezobowiązujące.
                                    • drunkandgorgeous Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 16:34
                                      O bosz.. i znow to samo. Teskni za baba, ale nie za ta kolezanka to proste.
                                      • sinsi Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 16:39
                                        za inna koleżanką?;-))))
                                        • drunkandgorgeous Re: Dla jasnosci: 14.09.06, 16:42
                                          Eh ale ty masz ograniczone pole widzenia... nawet jesli tak to Ty nia nie
                                          bedziesz wiec nie martw sie ze kogos to rani. Czy o cokolwiek Ci chodzi.
                                • obyw.kane Dokladnie tak! n/t 14.09.06, 16:30
                                  .
          • maly.jasio Przeciwnie, to bardzo zobowiazujace 14.09.06, 15:40
            sinsi napisała:

            > Tiaa... kolejny z kolekcji "z żoną mnie nic nie łączy, tylko dzieci i wspólne
            > mieszkanie, ale to niezobowiązujące".

            T o bardzo zobowiazujace, podobnie jak kredyty do splacenia.

            A ze to nie laczy, to inna sprawa.
            Nie laczy, lecz zobowiazuje

            Gdyz Szlachectwo zobowiazuje.
    • star1234 Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:41
      jak wiesz ze z ta kolezanka nie chcesz byc to zacznij szukac kogos z kim
      bedziesz potrafil byc na dluzej..pozniej kobieta sie jeszcze w tobie zakocha i
      co wtedy bedzie..nie potrzebnie zamieszasz sie w cos..
      • tygrysek27 [...] 14.09.06, 15:45
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • more.words Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:48
        hihi
        powierdz kolezance ze chcesz spotykac sie z inna...ale nie wiesz czy Ci z ta
        inna wyjdzie...wiec jak cos to wrócisz... zreszta wasz układ nie był
        zobowiazujacy i powinna to zrozumiec ;P
        przeciez to nic zobowiazujacego - sex i nic wiecej :P
        • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:50
          Ech, pewnie w koncu tak zrobie. Choc to rozwiazanie podoba mi sie zdecydowanie
          najmniej.
          • more.words Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:54
            ale... w zasadzie... skoro to niezobowiazujacy układ - to oboje mozecie robic co
            chcecie..
            w zasadzie nawet nie musisz mowic kolezance ze sie z kims spotykasz...
            przeciez nic was poza sexem nie łaczy
            • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:41
              To prawda. Ale chce byc tez w jakis sposob wobec kolezanki uczciwy. Tzn. nie
              chce jej odstawiac na polke i potem znowu wracac. Obydwoje cenimy stabilnosc
              tego "ukladu" - tzn. ze jesli ona chce ze mna spedzic wieczor, to po prostu
              dzwoni i przyjezdza. I odwrotnie. Za to takie traktowanie "wiesz, zawiesmy
              nasze spotkania, a jak mi nie wyjdzie to wroce" jest chyba dla obu kobiet
              troche uwlaczajace, nie sadzisz?

              Tylko zebyscie mnie zle nie zrozumieli - tu chodzi o zwykla lojalnosc i
              szczerosc, a nie o glebsze uczucia czy zobowiazania wobec mojej kolezanki.
              • sinsi Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:46
                obyw.kane napisał:


                > a to takie traktowanie "wiesz, zawiesmy
                > nasze spotkania, a jak mi nie wyjdzie to wroce" jest chyba dla obu kobiet
                > troche uwlaczajace, nie sadzisz?



                a jakim prawem wymagasz od nowej zeby zaakceptowała cie razem z twoją koleżanka,
                a nie masz odwagi wymagać od koleżanki żeby zaakceptowała twoj związek z nową?
                juz pokazałes nowej, ze cenisz ją mniej niz kolezankę. I tak chcesz traktować
                każdą "jedyną"? ;-)
              • more.words Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:07
                nie no... fakt faktem...moze takie byc..

                rozumiem ze chodzi o szczerosc...

                ale nie wiem czy sam zwiazek na zasadzie "sex bez zobowiazan" jush nie jest sam
                w sobie z lekka uwłaczajacy kobietom .. trzeba pamietac ze mamy inna psychike
                <choc nie wszystkie>
      • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:48
        No i szukam przez caly czas.
        Troche to trwa - juz ladnych pare lat. Czy mam sobie w tym czasie zawiazac na
        supelek czy chadzac do agencji? To ze kobietom seks nie jest niezbedny to zycia
        to nie znaczy, ze mam przez caly czas "poszukiwan" tej jedynej byc w celibacie.
        • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:50
          Jest niezbedny;) Moze dlatego te ktore go nie maja sa takie sfrustrowane? ;)
          • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:53
            Tak mi sie wydaje ;-))
            Sadzac po niektorych komentarzach - niektore nawet bardzo tego potrzebuja na
            rozluznienie nerwow ;-)))
            • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:54
              Tak, ale to przeciez takie niemoralne...;)
              • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:05
                Czy seks mozna uprawiac bedac jedynie w "moralnym" zwiazku? Czy jesli ktos jest
                sam, to zostaje mu celibat albo chodzenie na dziw.ki?
                Jasne, ze wolalbym kochac sie dziko z moja ukochana - i tylko z nia - ale
                znalezienie tej kobiety wcale nie jest takie proste...
                • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:06
                  Nigdy nie uda Ci sie zadowolic wszystkich, wiec zadawalaj siebie;P
                • sinsi Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:08
                  z takim podejsciem to nie dziwota. życie jest takie okreoutne..
                  • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:08
                    No tak, wiec najlepiej rozpaczac?
                    • sinsi Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:11
                      jak na razie to autor mękoli i jest na prostej drodze do pożegnania się z
                      ostatnią wolną "jedyną" ;-)))
        • sinsi Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 15:55
          Nikt ci sie nie zabrania seksic z kim chcesz jesliś wolny. Ale po co ty facet
          paplasz o tym na prawo i lewo kandydatkom na "tę jedyną i to na początku? Ego
          chcesz podbudować, żeby cie nowe nie miały za takiego co go żadna nie chce, czy
          w czym masz problem?
          Bo to tak troche jak dać kobiecie w pysk na dzień dobry.Pełny szacunek.

          I jakim sposobem ty chcesz się związać z "jedyną" jak ciągle jest was dwoje :
          ty i jakaś stała niezobowiazująca.? Ale wiesz, moze trafisz kiedyś na taką co
          też od lat jest z jakimś niezobowiązującym i może jak cie przetestuje to zechc e
          tego niezobowiązujacego zostawic... a może i nie zechce, bo i po co.
          • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:00
            Z taka przynajmniej bedzie mogl sie dogadac...
            • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:12
              Drunkandgorgeous, zaczynasz byc moja idolka tutaj :-)
              • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:16
                No tak, ale wiekszosc mnie znienawidzi;) W kazdym razie dzieki za hmm
                komplement;P
          • tygrysek27 Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:01
            o! własnie, podpisuje się pod koleżanką mi się nie chciało rozpisywać bo na
            takie zachowanie to szkoda słów

            a moze ta "jedyna" bedzie miała kilku dochodzących..... wszak po co miałaby ich
            zostawiać :-)
            • sinsi Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:03
              nie ma to jak kilku luzaków do zaprzęgu :-) . mam nadzieję, że autor zrozumie i
              nic naprzecie mieć nie będzie.
              • star1234 Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:12
                podam wam moj przyklad..bylam z facetem i sie rozstalismy..on ma teraz kogos a
                ja nie zobowiazujaco spotykam sie z innymi..od pewnego czasu spotykam sie nadal
                z moim bylym ale tez nie zobowiazujaco na sex a jego obecna dziewczyna o tym
                nie wie..i teraz obruc ta sytuacje do siebie i pomysl czy warto?..
                • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:18
                  To juz jest zupelnie co innego skoro ona JUZ jest JEGO DZIEWCZYNA.
                  • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:13
                    Ooo wlasnie - dobrze to ujelas.

                    Jestem przeciwnikiem zdrady w zwiazku - ale pod warunkiem, ze juz mozna chociaz
                    zaczac mowic o "zwiazku".
                    • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:15
                      Dobra, ale mozesz chociaz raz sie ze mna nie zgodzic?;) Troche slodko sie
                      robi... no ale dobrze ze jest sisi:D
                      • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:16
                        *sinsi mialo byc:)
                        • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:18
                          Hehe, chetnie bym sie z Toba nie zgodzil, bo podoba mi sie dyskusja z Toba. A
                          jesli ze wszystkim sie zgadzamy to d.pa nie dyskusja ;-)))
                          • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:20
                            To co Ci sie podoba? Skoro to nawet nie dyskusja:P
                            • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:21
                              To ze sie poslugujesz argumentami, a nie mieszasz kogos z pomyjami na dzien
                              dobry.
                              • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:24
                                No fakt, to drugie uskuteczniam dopiero po dziendobry;)
                                • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:26
                                  Taka kolejnosc mnie jak najbardziej satysfakcjonuje. Tak trzymaj :-)
                                  • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:28
                                    :D A juz liczylam ze powiesz, iz to bardzo brzydko i nieladnie..i...niemoralnie
                                    i...;)))
                                    • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:31
                                      Hehe, zdziwiona? ;-)
                                      • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:32
                                        Zdecydowanie:)
          • obyw.kane A propos testowania 14.09.06, 16:17
            Widzisz, to fakt ze chce znalezc JEDNA kobiete, najchetniej juz na zawsze.
            Niestety, nie mozna inaczej jak metoda prob i bledow. Nie mam problemu zeby
            sprobowac (= nie tylko rozstac sie z kolezanka, ale i zaryzykowac duzo wiecej),
            a jesli sie nie uda, trudno, takie zycie.

            Ale na razie sytuacja jest taka: ja jeszcze nie wiem, czy nowa kobieta w ogole
            na powaznie rozwaza to, zeby ze mna sprobowac. Za to chetnie by mnie juz
            teraz "odseparowala" od kolezanki. Troche jak pies ogrodnika, nie? - "drugiemu
            nie dam, a czy sam wezme to sie jeszcze zastanowie".
            • sinsi Re: A propos testowania 14.09.06, 16:20
              Bardziej ty jesteś psem ogrodnika w tym układzie.
              Nowa się po prostu szanuje, ty natomiast nie szanujesz jej.
            • drunkandgorgeous Re: A propos testowania 14.09.06, 16:21
              Jest nawet taka ksiazka...opisujaca metode 12 zwiazkow. Chodzi o to ze po
              poznaniu wszystkich mozna bez trudu wybrac najlepsza. Podano ze sprawdza sie w
              75%:)
              • obyw.kane Re: A propos testowania 14.09.06, 16:35
                Pamietasz moze tytul?
                Zaiteresowalo mnie :-)
                • drunkandgorgeous Re: A propos testowania 14.09.06, 16:39
                  Niestety nie, ale jak znajde to Ci podam:)
                • more.words dam ci linka do artykułu o tym ;) 14.09.06, 16:47
                  kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,57321,3234370.html
                  prosze ;)
                  • drunkandgorgeous Re: dam ci linka do artykułu o tym ;) 14.09.06, 16:49
                    No wlasnie:)
                    • obyw.kane Dzieki Wam obu! n/t 14.09.06, 16:54
                      .
                    • more.words Re: dam ci linka do artykułu o tym ;) 14.09.06, 17:05
                      boo w tym cos jest ;)
    • goldenfisz Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:23
      Musisz się przede wszystkim zastanowić, na czym tak naprawdę Ci zależy.
      Zawieszenie znajomości z koleżanką może znaczyć, że już nie będziesz miał
      takiego prywatnego "wentylka bezpieczeństwa". Ale bez tego nie możesz liczyć na
      szansę u ewentualnej "kobiety swojego życia". Jedyne wyjście to wziąć na
      wstrzymanie, uczciwie przedstawić sprawę koleżance (o ile nalega na następne
      spotkanie) i zdecydować, czy chcesz walczyć o nową znajomość. Ale tu znowu
      ryzykujesz, że coś nie pójdzie tak, jakbyś chciał. W sumie sytuacja patowa...

      Zaciśnij zęby i postaraj się myśleć głową. I nie rań nikogo... Masz rozum,
      skorzystaj z niego...

      • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:31
        Dzieki za sensowna i nienapastliwa rade.

        "Nie ran nikogo" - to, wbrew pozorom, dla mnie najwazniejsze.
      • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:34
        Aha - dla jasnosci:

        Nie mam problemu, jesli sprobujemy z "nowa", ale okaze sie ze to nie to. Takie
        zycie.

        MAM problem, jesli ja zaryzykuje, a "nowa" mi oswiadczy, ze wlasciwie to ona
        nie jest ani nie byla mna na powaznie zainteresowana, tak tylko chciala przez
        chwile z kims sie pospotykac. To byloby niepowazne i nieuczciwe z jej strony -
        ale jak wiadomo kobiety bywaja przewrotne.
        • sinsi Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:38
          hyhyhy.. ależ ty obłudny jesteś.
          • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:47
            Sinsi, nastawilas sie bardzo negatywnie. OK, Twoje swiete prawo. Ale daj jakies
            argumenty chociaz, a nie tylko w kolko, ze mam rzucic wszystko i pojechac po
            ksiezniczke, jak nie wiem nawet czy ta ksiezniczka w ogole jest tym
            zainteresowana. Moze to wlasnie ona chce sobie odbic jakis zawod milosny i
            chwilowo potrzebuje byc adorowana - przez kogokolwiek, byle widziec
            zainteresowanie w oczach mezczyzny? Wiem juz, ze to sie zdarza. A nie znam jej
            sytuacji na tyle, zeby to wykluczyc.
            Chcialbym wiec widziec jakas iskre zainteresowania z jej strony zanim zaczne
            bieg z przeszkodami o nia w charakterze nagrody. Nie zadne deklaracje, nic z
            tych rzeczy. Po prostu - jakis znak, ze ona tez by chciala. Tego na razie nie
            bylo.
            • sinsi Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:53
              to ty czekasz aż kobieta ci się oświadczy, że chce z tobą min 5 lat być, żebyś
              jakiś ruch wykonał? Czy ty wiesz jak się zachowuje facet któremu na kobiecie
              zalezy? Już ja nastawiłeś na "nie" opowieściami o kolezance. Teraz epitetujesz
              ją księżniczką. A zostań do końca życia z koleżanką, przeciez to cenny układ
              nie warto go rozwalać ;-))
              • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:57
                On juz powiedzial co mial do powiedzenia.. A Ty starasz sie byc najbardziej
                czepliwa?;D
                • sinsi Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:59
                  a ty jesteś jego mamusią że tak chodzisz za mną i własnym biustem pana
                  ochraniasz przede mną?
                  • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:02
                    Hehe na jego mamusie jestem raczej za mloda, chodzic moge wszedzie. "Ochraniam"
                    nie pana lecz poglady a przed Toba watpie zeby ktokolwiek musial sie bronic...
                    masz klapki na oczach:)
                    • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:11
                      D&G ma racje - chodzi o poglady, ale tez o zrozumienie sposobu myslenia drugiej
                      strony. Bardzo mi juz pomoglyscie, za co dziekuje.

                      Nie sadze jednak, ze nalezy od razu kogos mieszac z blotem jesli jego poglady
                      sa inne. Interesuja mnie Wasze argumenty (w miare logiczne, tzn. chce zrozumiec
                      te nowa dziewczyne), a nie napadanie na mnie jako meska szowinistyczna swinie.
                      • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:13
                        Alez prosze bardzo;)
        • goldenfisz Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:41
          Coś takiego możesz usłyszeć w każdym momencie znajomości/związku. Może to się
          zdarzyć i po 1 miesiącu i po 10 latach. Nikt Ci nie da gwarancji, że będzie z
          Tobą do grobowej deski. Każdy z nas coś takiego przerabiał. Ale jeśli czujesz,
          że to może być coś ważnego - zaufaj sobie i jej. Poczekaj i zobacz co z tego
          wyjdzie. Zazwyczaj budowanie czegoś dużego zajmuje trochę czasu ;-)

          Życzę powodzenia i łatwości podejmowania decyzji ;-)
      • more.words Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:40
        dobrze napisane Goldi ;)
        • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:42
          Faktycznie dobrze napisane. Dziekuje
          • goldenfisz Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:45
            Za co? ;-)

            Popatrz, po całym dniu w tym młynie mogę jeszcze napisać coś sensownego... Sama
            się sobie dziwię ;-)))
        • goldenfisz Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:46
          more.words napisała:

          > dobrze napisane Goldi ;)
          >

          :-)))
    • dirgone Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:56
      Heh, od razu gadki, że kobiety to za dużo oczekują i że ona powinna wyluzowac.
      Ciekawe obyw.kane, co byś zrobil w odwrotnej sytuacji - pytasz się, czy ona się
      z kimś spotyka, a ona, że ma tylko "kolegę", niezobowiązującego. Wychodzą razem
      do kina, do teatru, czasami na kolację, a potem luźny seks, ona zrobi mu czasami
      laskę, on się jej odwdzięczy. A po tym (jeszcze z jego niezobowiązującą spermą w
      ustach) idzie się spotkać z tobą, no bo przecież nie jest pewna, czy ty jej nie
      powiesz, że jednak to nie to. Życzę miłych pocałunków po randce :)
      • maly.jasio Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 16:58
        Kulturalny czlowiek przed randka zawsze myje zeby :)
        wiec sie o nich nie martw.
      • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:00
        dirgone napisała:

        > Heh, od razu gadki, że kobiety to za dużo oczekują i że ona powinna wyluzowac.
        > Ciekawe obyw.kane, co byś zrobil w odwrotnej sytuacji - pytasz się, czy ona
        się
        > z kimś spotyka, a ona, że ma tylko "kolegę", niezobowiązującego. Wychodzą
        razem
        > do kina, do teatru, czasami na kolację, a potem luźny seks, ona zrobi mu
        czasam
        > i
        > laskę, on się jej odwdzięczy. A po tym (jeszcze z jego niezobowiązującą
        spermą
        > w
        > ustach) idzie się spotkać z tobą, no bo przecież nie jest pewna, czy ty jej
        nie
        > powiesz, że jednak to nie to. Życzę miłych pocałunków po randce :)

        Jakie to biedne...Jakas Twoja fantazja? Bo przeciez nie o to chodzi w calej tej
        rozmowie..
        • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:07
          Hehe, moze to jej "marzenia erotyczne"? ;-)
          • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:08
            Wlasnie tak mi sie skojarzylo...niestety. No ale kazdy lubi co innego;D
        • mamba8 Re: Zycie z "kolezanka"... 15.09.06, 18:22
          czemu ją atakujesz? Za to że wyraża własne zdanie? Ona ciebie jakoś nie
          atakuje. Twój poziom jest poprostu faktycznie D&G
          • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 15.09.06, 18:30
            mamba8 chyba ci sie cos pomylilo jesli widzisz jakies ataki. A moj poziom? Oj
            dla ciebie napewno za wysoko;)
      • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:03
        Dirgone, z calym szacunkiem, ale jestes wulgarna.
        Z "nowa" dziewczyna dopiero niedawno sie poznalem. I nie interesuje mnie za
        bardzo z kim byla dotad (lub z kim jest, jesli nie jest to wazny dla niej
        zwiazek). Interesuje mnie to co bedzie - rowniez miedzy nami, jesli jest na to
        jakas szansa.

        Jesli ona mialaby klopoty z wiernoscia bedac w zwiazku ze mna - to i ja mam z
        tym klopot. Ale to co bylo "przede mna" - mowiac Twoim jezykiem: z kim spala, z
        iloma spala, czy bylo jej dobrze - o to nawet nie zapytam, bo to
        jej "poprzednie" zycie.
        • dirgone Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:42
          No cóż, wulgarnie mi się napisało, bywa. Chodziło mi o to, że jeśli przy
          pierwszym spotkaniu mówisz jej, że z kimś się niezobowiązująco spotykasz ( i jak
          sam napisałeś - śpisz), to ona na pierwszej randce będzie się zastanawiała, czy
          przypadkiem to "luźne" spotkanie nie było 5 minut przed spotkaniem z nią. Ale to
          chyba tobie chodziło o to, że swojej "luźnej" znajomości nie masz zamiaru
          kończyć, zanim się nie upewnisz, że ta nowa to na pewno na poważnie.
          Mnie by nie interesowało, co było przede mną, ale w trakcie jak najbardziej. A w
          trakcie ty jej mówisz, że jest "niezobowiązująco" z kimś innym. Więc o co chodzi?
          I jeszcze się dziwisz, że ona traktuje to jako wtrącanie się w czyjść związek.
          Ty mówisz, że to niezobowiązujące, ale nowa koleżanka nie zna "luźnej" partnerki
          i nie wie, jak naprawdę tamta się na to zapatruje.
          Po prostu - mówienie takich rzeczy na początku spotykania się jest bez sensu
          • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:47
            Powiedzialem juz - ona sama zapytala czy spotykam sie z kims. Moglem sklamac,
            to fakt, i pewnie byloby to lepsze. Ale swiat jest maly, i takie klamstewka
            szybko wychodza na jaw (np. dzieki "zyczliwym" znajomym). Wtedy dopiero jest
            zgrzyt nie do naprawienia.
            • drunkandgorgeous Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 17:52
              E no co Ty;) Jakbys sklamal przez chwile bylo by pieknie a teraz nikt nie
              wypisywal by ze zle zrobiles. Prawda zawsze boli, najlepiej podobno jej unikac;)
              • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:00
                Wlasnie tak zaczynam myslec. Problem jest tylko, jak takie "niewinne
                klamstewko" sie wyda - a o to chyba nietrudno - bo wtedy to draka nie do
                naprawienia. I nie dziwie sie, tez by mnie szlag trafil jesli ktos chcialby
                mnie oszukac.
                • dirgone Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:02
                  Taki jest minus niezobowiązującego spotykania się. Ale w ogóle nie rozumiem o co
                  chodzi - nie mogłeś powiedziec, że spotykałeś się dotąd,ale się to właśnie
                  skończyło? (no bo jakby nie było, gdyby to była jednak TA odpowiednia, to tak by
                  było, prawda?)A wtedy wszyscy donosiciele nie mieliby na co donosić
                  • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:05
                    Moglem. Ale nie powiedzialem - moj "blad". Stad moj problem teraz
              • dirgone Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:00
                Jestem za tym, żeby w takich przypadkach kłamać. Albo mijać się z prawdą. Albo
                nie dopowiadać. Bo jeśli się tego nie zrobi, to często traci się albo starą,
                albo nową koleżankę.
                • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:03
                  A co jesli ktos ze wspolnych znajomych (nalezymy do tego samego klubu
                  sportowego) cos jej wypapla? Szepnie zyczliwie na ucho, ze widzial mnie z inna,
                  ze mam kogos "na boku"? Wtedy to juz zadne moje tlumaczenia by nie pomogly i
                  dziewczyna w ogole by mi nie ufala. Zreszta, ja takiej tez bym nie ufal - jesli
                  juz na poczatku znajomosci kreci, to czego sie spodziewac pozniej?
                  • dirgone Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:06
                    Ja już się gubię - to jednak ty chyba strasznie kręcisz - nie mozesz wytrzymać
                    bez umawiania się z tą drugą kobietą chociaż kilku dni, kilkunastu, nawet kilku
                    tygodni, zanim się z tego coś wyklaruje? Lub nie? Koniecznie musisz grać na dwa
                    fronty?
                    • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:14
                      Jasne ze moge. Niestety "palnalem" ze z kims sypiam - nie znaczy to, ze
                      codziennie, ani tym bardziej ze przed/po spotkaniu z "nowa". Ale ona
                      mi "zasugerowala", ze nie bedzie sie wtracac w "moj zwiazek" - za co ja
                      szanuje, tylko ze zadnego "zwiazku" nie ma! Jej po prostu przeszkadza to, ze
                      nie jestem "fizycznie" sam - bo psychicznie i uczuciowo jak najbardziej jestem.
                      I, niestety, pewnie pomogloby jej tylko moje oswiadczenie, ze "kolezanki" juz
                      definitywnie nie ma - bo to ze od xx dni sie z nia nie widzialem jakos nie
                      pomaga.
                      • dirgone Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:21
                        No cóż... To sytuacja bez wyjścia, chyba że w końcu zrozumie.. NO ale może się
                        własnie kiedyś w ten sposób na kimś przejechała i dlatego jest nieugięta. Ja się
                        przejechałam kiedyś strasznie, bo ktoś coś nazwał niezobowiązującym i
                        skończonym, a potem się okazało, że nadal niezobowiązująco trwało podczas dwóch
                        miesięcy ze mną. Dlatego mam uraz na tym punkcie i wolę juz słyszeć o związku,
                        mniejszym lub większym, ale skończonym.
                        • dirgone Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:26
                          zapomniałam dodać,że ja też, okazało się, byłam niezobowiązująca. Więc może u
                          niej też o to chodzi?
                          • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:28
                            Moze. Dzieki Dirgone, o tym nie pomyslalem.
      • mamba8 Dobre :) 15.09.06, 18:20
        i jakie obrazotwórcze :)
    • fragile_f Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:15
      A ja (mimo, ze jestem baba!) doskonale Cie rozumiem :))

      To zrozumiałe, ze masz potrzeby seksualne, czy tez potrzebe wyjscia z kims na
      kolacje czy do kina. I to chyba lepiej, ze masz kolezanke, z ktora te potrzeby
      zaspokajasz, niz gdybys mial chodzic do burdelu (pardon) albo onanizowac sie
      przed kolejnym arcydziełem ze stajni Rocco ;)

      I jesli obydwoje wiecie, ze sie w sobie nie zakochacie i ze nie bedzie bolu
      jesli jedno z was postanowi to zakonczyc - to ok. Jestescie w porzadku wobec
      siebie.

      Co do zwiazku z obiecujaca pania - ja wiem chyba o co poszło.. Chodzi o to, ze
      ona umawiajac sie z Toba do kina czy kawe, bedzie miala ciagle przed oczami
      scenke, w ktorej po spotkaniu z nia, jedziesz do kochanki... Albo ze przed
      godzina kolezanka sie z Toba kochała. I pewnie o to poszło, moze czuc jakis
      niesmak.

      Moze po prostu powiedz jej, ze od czasu kiedy zaczeliscie sie widywac, nie byłes
      u kolezanki. I ze nie masz zamiaru do niej isc, chyba ze wasz zwiazek nie
      wypali. Zeby nie miala ciagle w tray'u scenki rodzajowej pt. "moja randka
      własnie kocha sie z jakas pania, podczas gdy ja wracam do domu".

      I nie martw sie, jesli jest wystarczajaco madra, to to zrozumie ;)

      PS. Sama popełniłam ten sam bład co ty, mam za długi jezor.. :/
      • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:27
        Fragile, lepiej bym tego nie ujal!

        Trafilas w samo sedno sprawy. Dzieki tez za rade - masz racje, inaczej to
        wyglada z mojej strony (ja WIEM kiedy ostatni raz bylem z kolezanka, wiem tez,
        ze po randce z "nowa" predzej bym ja od razu ciagnal do lozka niz jechal do
        kolezanki). A w chwilach niepewnosci niektore kobiety chyba maja tendencje do
        przyjmowania najgorszego scenariusza...

        Sprobuje z nia porozmawiac - btw bedzie to dobry test na jej dojrzalosc
        psychiczna. Nie chce (ani teraz, ani w przyszlosci) scen z byle powodu. A jesli
        nie umiemy rozmawiac o powaznych rzeczach, to nic powaznego z tego tez nie
        bedzie.

        PS. Powodzenia MIMO dlugiego jezyka :-)
        • dirgone Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:33
          Powodzenia obyw.kane. Mam nadzieję, że dobrze pójdzie.
          I przepraszam za pierwszy post, ale najpierw jak to przeczytałam, to się
          strasznie wkurzyłam, bo właśnie mój pierwszy pocałunek z owym niezobowiązującym
          w ten sposób wyglądał (dowiedziałam się długo po fakcie).
          • obyw.kane Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 18:41
            Nie dziwie Ci sie - pewnie tez bym sie "dziwnie" poczul. Nieswiadomosc
            faktycznie czesto pomaga. Ale chcialbym zbudowac moj nastepny zwiazek fair :-)

            Dzieki za zyczenia :-) I Tobie rowniez!
        • fragile_f Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 19:02
          A wez nic nie mow.. :) Chlapałam jezorem na prawo i lewo.. I teraz sie zemsciło.
          Było sie chwalic? :/

          Tzn jeszcze sie okaze, czy sie zemsciło. Moze facet tez jest z tych nowoczesnych
          i to, ze mam potrzeby seksualne potraktuje jako zalete, a nie przyware ;)
        • tribeca Re: Zycie z "kolezanka"... 15.09.06, 14:50
          obywatelu kane - fajny i myslący z Ciebie facet, ale masz chyba jakieś lęki
          przed angażowaniem się. Myślę, że gdybyś sie nie obawiał i nie kalkulowal, to
          po prostu zadurzyłbyś sie w "nowej" i koleżankę zaczał traktować jak koleżankę,
          czyli ograniczył się do czysto towarzyskich kontaktów, unikając
          niejednoznacznych sytuacji o zabarwieniu erotycznym. Sama miałam kiedyś
          ponownie, tzn. miałam "kolegę", z którym sypiałam bez zobowiązań, aż tu nagle
          pojawił sie "nowy" i nie zastanawiając się, co z tego będzie, zapomniałam wręcz
          o koledze, a nawet czułam wstręt na myśl o fizycznym kontakcie z nim. Moje
          zauroczenie i związek z nowym trwały ze 2 miesiące, potem wszystko z hukiem się
          rozpadło, a ja... wróciłam do kolegi:) nawiasem mówiąc, kolega wiedział o moim
          burzliwym romansie, a nawet mi kibicował, bo była naprawdę dobrym kolegą:)

          może i Twoja koleżanka okaże względem Ciebie tyle serca, choć jak wiadomo, z
          kobietami różńie bywa:)

          pozdrawiam i powodzenia życzę:)
          • tribeca Re: Zycie z "kolezanka"... 15.09.06, 14:51
            ups, miałam "podobnie", a nie "ponownie"
    • ja-ona26 Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 21:26
      obyw.kane tak jak czytam co piszesz to rozumiem twój "związek" z koleżanką i
      jeżeli żadnego z was to nie krzywdzi to w porządku. jesteście w końcu dorośli,
      ale jest pewne ALE o ktorym powinieneś pomyśleć. Początki związku są z reguły
      dosc delikatne i nawet drobna rzecz(gest, zdanie, cokolwiek) może ciebie zrazić
      do niej i na odwrót. Przeczytałam cały temat i staram się ubrać w słowa to co mi
      się po głowie kołacze. Wydaje mi sie ze własnie "koleżanka" może byc tą
      odpychającą drobnostką. Ja obawiałabym się angażowac w związek z facetem ktory
      utrzymuje taka znajomość. Cały czas byłabym niepewna jak to z wami jest czy
      jeszcze moze sie spotykacie, a może nie, czy myslisz o mnie powaznie i nie
      spotykasz tamtej a może jeszcze nie jestes pewien czy chcesz związku ze mna i
      cały czas widujesz tamtą(a tego juz bym nie mogła zaakceptować). Tak to widze
      spróbuj postawić sie w jej sytuacji, ty wiesz co się dzieje w twojej glowie ona
      tego nie wie.
    • smok_sielski Re: Zycie z "kolezanka"... 14.09.06, 21:32
      Powiem ci chlopie tyle, ze z kobitami szczerosc to generalnie nie poplaca. Jako
      eksmalzonek powinienes to wiedziec. Szczerym to trzeba byc z kumplem.
      smok
    • warsawia Re: Zycie z "kolezanka"... 17.09.06, 15:16
      A nie przyszlo Ci do glowy,ze ta nowa dziewczyna sama nie wie jak i czy
      powaznie moze sie Toba zainteresowac skoro jej powiedziales,ze
      masz "kolezanke" ? Nie wymagaj od niej,zeby angazowala sie skoro wie,ze masz
      kogos na boku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka