Gość: mesco
IP: 62.16.189.*
07.11.01, 00:14
Bajka o Czerwonym Pedałku
Czyli opowieść z finałem dla dorosłych
Gdzieś za górami i lasami żył sobie uroczy blondynek. Liczył sobie zaledwie
dwadzieścia wiosen, był szczuplutki i zgrabny, a wychowywał go tatuś, który był
projektantem mody. Tatuś mieszkał w swoim czasie z projektantem wnętrz, który
jednak pewnego słonecznego dnia odszedł z jakimś wytatuowanym masażystą. Uroczy
blondynek bardzo lubił nosić czerwone bokserki, które specjalnie zaprojektował
dla niego kochany tatuś, jako że podkreślały one urok jego kształtnych
pośladków. Z tego powodu znajomi nazywali go pieszczotliwie Czerwonym
Pedałkiem. Czerwony Pedałek miał jeszcze dziadka, którego bardzo kochał, a
który mieszkał sam w lesie w uroczym małym domku z dużym łóżkiem (z
baldachimem) i jeszcze większym stołem kuchennym. Oprócz tego w domku był
jeszcze bardzo duży telewizor, jako że dziadek był bardzo kulturalny i lubił
oglądać dobre, ambitne filmy na wideo.
Pewnego dnia tatuś powiedział do Czerwonego Pedałka: "Kochanie, musisz pójść do
dziadka i zanieść mu te nowe kasety, które niedawno przysłali. Do koszyka z
kasetami wkładam ci jeszcze kilka kapturków, na wszelki wypadek, gdybyś kogoś
spotkał w lesie i miał ochotę na małe co nieco - pamiętaj o zabezpieczeniu!"
Pedałek zatem wziął koszyk i podśpiewując sobie radośnie pobiegł przez las,
mając nadzieję, że dziadek pozwoli mu obejrzeć chociaż jeden z nowych filmów. W
końcu od czego ma się dziadka...
Gdy Czerwony Pedałek tak sobie biegł przez las, kołysząc swoimi jędrnymi
pośladkami - a był, trzeba wam to wiedzieć, tylko w czerwonych szortach -
zauważył go pewien Wilk, który spacerował po lesie. Był on bardzo owłosionym
brunetem, z dwudniowym zarostem na twarzy i kępami kłaków nawet na plecach; a
jako że ubrany był w obcisły T-shirt z dużym dekoltem, wszystko to widać było
bardzo wyraźnie. Był na dodatek bardzo wyposzczony i od tygodni nie miał już w
ustach kawałka mięsa... Nic więc dziwnego, że bardzo zainteresował go blondynek
o wdzięcznej pupci - takich Wilk lubił najbardziej. Wyszedł więc zza drzewa,
zza którego obserwował Pedałka i powiedział: "Cześć, skarbie, dokąd tak gnasz?"
Czerwony Pedałek spojrzał z lubością na bicepsy Wilka i z odrazą na jego
nadmiar kudłów, i odpowiedział: "Sorry, koleś, spieszę się do dziadka na wideo,
a poza tym wolę wydepilowanych facetów." I zręcznie wyminąwszy Wilka, pobiegł
dalej.
Tymczasem Wilk, który strasznie się napalił na Pedałka, poszedł przez las na
skróty i zapukał do domku dziadka. "Kto tam?", zapytał dziadek. "Dostawa
wideo", odpowiedział Wilk. Dziadek więc wpuścił go do środka. "Słuchaj, stary",
powiedział Wilk. "Idzie tu do ciebie taki blondynek, na którego mam ochotę."
Dziadek popatrzył tylko kulturalnie na Wilka i powiedział: "Nie ma sprawy,
możesz go mieć, a ja sobie nakręcę to na wideo. Usiądź o, tutaj, i poczekaj, on
zaraz przyjdzie, to się do niego dobierzesz". Rzeczywiście, za chwilę do drzwi
zadzwonił Pedałek. "Wejdź, kochanie, wejdź", zawołał dziadek. "Mam tu dla
ciebie niespodziankę!" Kiedy Czerwony Pedałek wszedł i zobaczył Wilka, nie był
zbyt zadowolony. Ale cóż, nie miał nic do powiedzenia... Trochę wybrzydzał, że
Wilk ma takie duże i włochate łapy, kiedy ten jednym ruchem zdarł z niego
szorty i bokserki. Ale po chwili już tylko pojękiwał z rozkoszy, a Wilk
pracował językiem, dłońmi i udami... Przydały się kapturki, które przezorny
tatuś dał Pedałkowi w koszyku. A dziadek tylko się uwijał wkoło z kamerą i
filmował, filmował, filmował... co jakiś czas, oczywiście, chodząc do łazienki,
żeby sobie ulżyć.
Tymczasem koło domku przechodził pewien drwal: dwumetrowy blondyn, szeroki w
barach, z wielką strzelbą, dobrze nabitą, jako że był także zapalonym myśliwym.
Usłyszał przez okno jęki Pedałka i odgłosy klapsów. Nie namyślając się długo,
złapał w rękę swą lufę i wszedł do domku. To, co zobaczył, bardzo mu się
spodobało, i postanowił dołączyć się do zabawy. A jako że był bardzo męski, i
bardzo duży, i bardzo silny, najpierw złapał Wilka, który z miłą chęcią oddał
mu się na wilka, a potem zajął się Pedałkiem. Zastanawiał się nawet przez
chwilę nad dziadkiem, ale na widok jego obwisłego brzucha odłożył swe działo i
wrócił do Wilka i Pedałka, którzy już się dopominali o nowe wystrzały.
Tak byli sobą zajęci - a dziadek zmieniał już kilka razy taśmę w swej kamerze -
że nie zauważyli, że zrobiło się bardzo późno. Tymczasem tatuś, zaniepokojony
nieobecnością Czerwonego Pedałka, po wieczornym pokazie swojej kolekcji wybrał
się do leśnego domku z pewnym przystojnym modelem, którego zaprosił na,
powiedzmy, kolację. Miał trochę pretensji do dziadka, że nie zawiadomił go
wcześniej, i że może dużo stracił, więc postanowił nadrobić ten stracony czas,
a model skrzętnie mu w tym dopomagał... A dziadek cieszył się, że kiedyś pewien
stolarz zrobił mu tak solidny kuchenny stół...