rolling_stone
09.10.06, 21:31
W pewnej silowni na "G" dosc czestym zjawiskiem jest trener osobisty
pojawiajacy sie w towarzystwie grubych mlodych dziewczat tudziez
wysportowanych pan ok. 40-tki.
Jak sie zastanowic nad tym glebiej, to fajny fach- facet stoi, liczy serie,
przytrzyma sztange, zeby nie spadla delikwentce na nos etc.
Wiekszosc myslacych ludzi trenign uklada sobie samemu, jest w koncu tyle
materialow na sieci- dla chcacego nic trudnego. Trudno sobie wyobrazic poziom
zblazowania polaczonego z lenistwem, by zrozumiec potrzebe wynajmowania
takiego zujacego gume chlopaczka z kitka a la Seagal do towarzystwa.
Kto chodzi do tej samej silowni, to wie, o kim mowie;).