kalinka34
13.10.06, 16:46
Cześć. Jak mężczyźni do tego podchodzą? Na ile rozumiecie i szanujecie a na
ile traktujecie jak panienkę do przelecenia?
Moja sytuacja jest taka: od prawie trzech lat jestem sama, ten z którym byłam
ostatnio oszukał mnie i bardzo zranił, długo nie miałam ochoty wiązać się z
kimkolwiek, nie wiem czy potrafię jeszcze komuś zaufać, na pewno musiał by to
byc mężczyzna bardzo delikatny, uparty i z zasadami, żebym bez strachu mogła
się otworzyć na uczucie i żeby przełamał moje opory. Tymczasem, ostatnio nie
spotkałam zadnego takiego, mam już 34 lata i nie łudzę się, że jest wybór
wolnych facetów, bo w tym przedziale wiekowym jest ciężko samotnej dziewczynie
znaleźć kogoś wolnego i uczciwego na dalsze zycie. A ja jestem zdrową kobietą
, i mam potrzeby jak większość kobiet w tym wieku, chce mi się fizycznie
kochać, być z mężczyzną, ale równocześnie zawsze u mnie seks wypływał z
uczucia, z bliskości nie tylko fizycznej, z tworzenia związku i wspólnoty...
Nie potrafiłam nigdy pójść do łóżka z kimś z kim nie byłam w związku
emocjonalnym...A teraz patrze na moje ciało i mi smutno, bo czuje że się
marnuje. Nie jestem brzydka ani niezgrabna, męzczyźni zwracają na mnie uwagę
ne ulicy. Jak pomyślę, że miałabym nigdy nie związać się z facetem i przez to
stracić radość seksu i bliskości fizycznej z nim, to widzę jakie moje życie
byłoby puste. Jestem w najlepszym wieku do tego by szaleć w łóżku do upadłego,
i... i kicha. Nie mam kandydata na partnera, nie mam wiekiego towarzystwa w
którym można by kogoś znaleźć. Moi poprzedni chłopcy z którymi byłam fizycznie
zawsze byli tymi z którymi planowaliśmy coś na przyszłość... Dochodzę do
wniosku, że muszę to zmienić, spróbować się przełamać i nie szukać kandydata
do związku bo mogę go nigdy nie znleźć ale po prostu kochanka. Tylko jak się
przełamać, dopuścić, i zaakceptować , że to tylko seks i nic więcej? I jak
znaleźć takiego na poziomie który uszanuje?