dzaga21
03.11.06, 12:19
Poznaliśmy sie dwa lata temu, on zakończył swój związek, ja burzliwą
znajomośc. Oboje nie szukaliśmy miłości ale jakoś tak wyszło że zaczeliśmy
się spotykać. Zakochaliśmy sie w sobie i było cudownie. Co jakiś czas on miał
wątpliwości, dawał mi do zrozumienia że nie angazuje sie w ten związek w
pełni. Na przemian miałam wrażenie że jestem dla niegą tą jedyną, albo znów
chciał sie rozstać. Od jekiegoś czasu zrobił sie dziwny, zrobię cos źle a on
reaguje na to krzykiem, wiele razy w kłutni mówi mi ze "koniec, kończymy to
bo mam juz dosyć....tego..tamtego", jak mówię zeby nie krzyczał, to on ze
inaczej do mnie nie dociera. Najgorsze jest to ze zaczełam rozglądać sie za
kimś innym, chyba podświadomie szukam miłości ciepła. Gdy miedzy nami jest
dobrze potrafi być czuły i kochany. Czasem mysle o rozstaniu, może sie obudzi
zrozumie ze powinien sie zmienić. Ale boje sie ze jak powiem mu ze koniec to
on nic nie zrobi, nie zawalczy o mnie, a to bedzie bolało najbardziej, bo
uświadomie sobie jemu na mnie nie zależało. Boli mnie serce bo go kocham i
tak naprawde wierzę w to że bedzie dobrze ze powie kocham cie i dla ciebie
zrobie wszystko i bedziemy zyli długo i szczęśliwie. Nie mogę być z nim gdy
jest tak jak jest teraz bo strace do siebie szacunek.