watto
19.12.01, 20:12
Krytykując imperializm takich krajów jak USA, Rosja, czy Izrael można narazić
się w tym dziwnym świecie na zarzuty antyamerykańskości, antyrosyjskości,
antyżydowskości (czy wręcz antysemityzmu - sic!).
Osoby nie umiejące myśleć samodzielnie (nie wspominam nawet o zawodowych
propagandzistach) i mające jakieć sentymenty do tach krajów, zawsze
podejrzewają krytyka o jakąć ukrytą nienawiść do ich idoli. Dlatego zwykle
reagują zwykle stekiem wyzwisk.
W czym jest problem z USA , Rosją i Izraelem? Problem to imperializm.
Kraje ogarnięte chorobą imperializmu zawsze czują się lepsze, w jakiś sposób
predystynowane do "przewodzenia" innym narodom i poszerzania swojej "sfery
wpływów". Cechuje je w dodatku swoisty mesjanizm.
Mesjanizm rosyjski jest w Polsce najlepiej znany. Nie trzeba chyba go
przypominać. Wyrażenia jak "bliska zagranica", "kraj prywiślanski ",
czy "Czeczenia to nieodłączna część Rosji" mówią same za siebie.
USA zadufane w swoją demokracje (która notabene przypomina bardziej feudalizm),
nie zauważa, że gdzie indziej ona też istnieje, i że gdzie indziej tę
demokrację wymyślono.
USA ma swoje "żywotne interesy" na całej kuli ziemskiej i czuje się uprawnione
do bombardowania odległych o tysiące kilometrów krajów (włącznie z ich
ludnością cywilną), " w obronie amerykanskich obywateli". Swobodnie obrzuca
inwektywami inne kraje, nazywa inne narody "łajdackimi" (rogue).
Wojska amerykanskie stacjonują w krajach, których narody sobie tego wcale nie
życzą, podtrzymują zbrodnicze reżimy, które im na to pozwalają.
USA finansuje faszystowskie panstwo Izrael, które wprowadza w życie ideę
państwa tylko dla Zydów, stosuje segregacje etniczną, odpowiedzialność
zbiorową, zabójstwa polityczne, tortury (wypisz wymaluj - państwo Hitlera).
Izraelowi nie wystarcza wypędzenie prawie miliona Palestynczyków z ziem, na
których proklamowano nielegalnie panstwo Izrael. Rozszerza ekspansję na
okupowany zachodni brzeg Jordanu, gdzie żyje już nielegalnie 150 tys.
żydowskich osadników (o ile dobrze pamietam) . Wytłumaczeniem Zydów, którzy się
tam osiedlają jest kuriozalne hasło "biblijne granice" Izraela.
"Biblijne granice" Izraela w najśmielszych interpretacjach
żydowskich "jastrzębi" zawierają: cały Liban, Kuwejt, Jordanie, Syrie, Cypr
oraz "tylko" części Płn. Egiptu, Iraku , Arabii Saudyjskiej, a nawet Turcji.