Dodaj do ulubionych

Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slubie...

24.11.06, 12:00
Widze ze wiele kobiet wogole nie ma pojecia o mentalnosci mezczyzn. Wiekszosc
mezczyzn chce byc w stalym zwiazku, chce kochac tylko jedna kobiete, ale to
nie znaczy ze z chwila slubu, facet przestaje byc facetem i nie jest
zainteresowany innymi kobietami pod katem romantyczno-seksualnym...
Obserwuj wątek
    • p.s.j Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 12:00
      A kobiety to niby tylko jednym facetem są zainteresowane? Biologia, panie,
      biologia...
      • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 12:13
        p.s.j napisał:

        > A kobiety to niby tylko jednym facetem są zainteresowane? Biologia, panie,
        > biologia...


        Tego nie powiedzialem, ale kobiety zdecydowanie czesciej sa przeciwne zdradzie
        niz mezczyzni. Dla wielu mezczyzn seks pozamalzenski to tylko seks, i czysta
        przyjemnosc, wiec nie lacza z tym aktem takiego znaczenia symbolicznego...
        • p.s.j Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 12:19
          > Tego nie powiedzialem, ale kobiety zdecydowanie czesciej sa przeciwne zdradzie
          > niz mezczyzni.

          Tak myślisz? Wydaje ci się, że mężczyźni są rzadziej przeciwni temu, że
          zdradzają ich żony, niż kobiety są przeciwne temu, że zdradzają ich mężowie?
          • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 12:25
            p.s.j napisał:

            > Tak myślisz? Wydaje ci się, że mężczyźni są rzadziej przeciwni temu, że
            > zdradzają ich żony, niż kobiety są przeciwne temu, że zdradzają ich mężowie?

            Dlaczego zawsze stawiasz mezczyzn i kobiety na rowni. Ja mialem na mysli tylko
            zdrade dokonana przez mezczyzn. Jesli moja kobieta zdradzilaby mnie, to
            znaczyloby ze mnie nie kocha, bo kobiety jesli kochaja to nie zdradzaja nigdy.

            Wiec kwestia zdrady dokonanej przez kobiete jest kwestia "kocha czy nie kocha".
            Jesli zona by mnie nie kochala to znalazl bym sobie inna.
            • menk.a Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 12:27
              coś podobnego
              Kobieta zdradza kiedy nie kocha swojego mężczyzny. A facet pewnie dla równowagi
              najczęściej zdradza, kiedy najmocniej kocha. Ot wartość miłości:DDD
            • p.s.j Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 12:31
              > Dlaczego zawsze stawiasz mezczyzn i kobiety na rowni.

              A dlaczego nie? To chyba normalne?

              > Wiec kwestia zdrady dokonanej przez kobiete jest kwestia "kocha czy nie kocha".

              Tylko tobie się tak wydaje, mały trollu :) A już myślałem, że to będzie jakaś
              logiczna dyskusja :P Z mojej strony EOT.
              • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 12:46
                spamuje ten kto probuje sprzedac zegarki albo inny towar na forum, a trollem
                jest ten kto mowi nie na temat.

                Ja byc moze posiadam ekstremalne opinie wedlug innych, ale czy takie
                ekstremalne to nie sadze, wiele osob porusza podobne tematy i posiada podobne
                podejscie do tych spraw co ja.

                Mysle ze ty probujesz mnie odizolowac, od reszty niby "normalnego
                spoleczenstwa" ale to juz jest taka taktyka powszechnie stosowana w Polsce zeby
                zwalczyc przeciwnika wszelkimi sposobami.

                Osobiscie wolalbym czytac twoje kontrargumenty, a nie ataki personalne, bo to
                strata czasu.
            • sakis Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 15:50
              co za bzdura?Czyli jednym słowem jak mężczyzna zdradza, to jest OK, a jak
              kobieta, to koniec związku etc. wg mnie myślisz bardzo stereotypowo.
              • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 25.11.06, 06:31
                sakis napisała:

                > co za bzdura?Czyli jednym słowem jak mężczyzna zdradza, to jest OK, a jak
                > kobieta, to koniec związku etc. wg mnie myślisz bardzo stereotypowo.

                Nie sadze. Kobiety same powtarzaja ze doza do teog zeby byc szczesliwe z jednym
                facetem, jesli zdradzaja to dlatego ze graja na dwie strony i nie chca
                zrezygnowac zypelnie z bogatego na rzecz dobrego kochanka. Jednak kobieta z
                natury nie jest poligamiczna.

                Mezczyzna natomiast z natury nie laczy seksu z uczuciami do tego stopnia co
                kobieta, wiec zdrada w jego oczach, jest tylko tym czym jest naprawde; seksem
                pozamalzenskim i niczym wiecej.
                • sakis Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 27.11.06, 16:14
                  a kto Ci tak powiedział?Ja znam sporo kobiet, któe preferują inny styl życia,
                  wcale nie monogamiczny - to jest kwestia dojrzałości wg mnie. No i co?łatwo
                  generalizujesz na podstawie swoich obserwacji.Z kolei rozmawiałąm z też z
                  kilkoma mężczyznami, którzy wcaleby się z Tobą nie zgodzili, więc to jest
                  kwestia bardzo indywidualna a nie generalna.
                  • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 28.11.06, 06:40
                    Masz racje w tym ze oboje nie mamy zupelnej racji, bo nasze odmienne opinie
                    oparte sa jedynie na naszych obserwacjach.

                    Jednak mieszkalem w Polsce 19 lat, w USA 15, i 1 rok w Japoni, wiec moje
                    horyzonty nie mozna uznac za ograniczone. Poza tym nie widze potrzeby w
                    powtarzaniu przyjetych prawd, wlasnie dlatego zwykle prezentuje dosc
                    kontrowersyjne opinie, ktore jednak maja wielu reprezentantow, wiec nawet jesli
                    to jest mniejszoc, to jednak zjawisko istnieje. Wiec nie nalezy zaprzeczac temu
                    ze istnieja mezczyzni ktorzy preferuja wiele partnerek seksualnych, zreszta
                    kazdy o tym wie.
                    • sakis Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 28.11.06, 14:21
                      jasne, sa,m napisałeś, że istneją tacy mężczyźni, któzy preferują wiele
                      partnerek, ale nie zapominaj o tym, że są również mężczyźni, któzy preferują
                      jedną kobietę. A z tymi teoriami to jets tak, że przewaznie na 1 kwestię jest
                      kilka znanych i przyjetych teorii, ktore sie wykluczaja, i nie mozna
                      opwiedziec, ze ta jest dobra, a ta jest zla, - kazdy patrzy na sprawe z innej
                      perspektywy. Socjolog powie co innego, psycholog co innego a antropolog czy
                      zwykly boilog powie cos innego, bo kazdy sie na czym sinnym opiera,a le nie
                      mozna powiedziec ze ten ma racje, a restza sie myli.
        • pyorunochron A z kim niby ci mezczyzni zdradzaja swoje zony? 29.11.06, 21:03
          A z kim niby ci mezczyzni zdradzaja swoje zony? Bez sensu jest twierdzic, ze
          kobiety rzadziej zdradzaja. Przeciez ci mezczyzni zdradzaja swoje zony z innymi
          kobietami. W przeciwnym razie musieliby zdradzac je z mezczyznami...
        • armagedon6661 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 03.12.06, 11:02
          Tu juz przesadziłeś. Ja wolę byc w związku z jedną dziewczyną w zwiazku.
    • menk.a Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 12:22
      ależ rozumiem
      chcą, ale nie mogą, bardzo nie mogą;))))))))))))))))))))))))))))))))
      • waldek1610 Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 24.11.06, 12:33
        menk.a napisała:

        > ależ rozumiem chcą, ale nie mogą, bardzo nie mogą;)))))))))))))))))))))))))

        Mow za siebie, albo za swojego meza :)
        Jesli chodzi o mnie, a rozmawialem na ten temat z zona, to ona powiedziala mi
        ze jej podejscie do tej sprawu jest takie ze nie powie mi ani "tak" ani "nie".
        Czyli nie chce zebym ja zdradzal, ale wie ze nie moze mi tego zabronic. I
        wogole powiedziala mi ze gdybym ja zdradzil, to zrobil to dyskretnie, zeby ona
        sie nie dowiedziala.

        Mysle ze to jest OK z jej strony, bo nie narzuca mi swoich zasad, ale rowniez
        nie rezygnuje ze swoich. Po prostu jako kobieta chce czuc sie ta "jedna-jedyna"
        ale wie ze ja jako mezczyzna chcalbym od czasu do czasu przespac sie z inna
        partnerka. I ja nie zamierzam z tego prawa rezygnowac, ani jego naduzywac.
        Wszystko jest wporzadku jesli zachowa sie zdrowy rozsadek.
        • menk.a Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 24.11.06, 12:38
          Mówie za siebie. Jeśli będę kiedys mężatką, ona sam sie wypowie.
          Też bym nie chciała, zeby facet wrócił mi do domu i powiedział: obiecalismy
          sobie szczerość, wiec szczerze wyznaję: zdradziłem cię. Ale to ciebie kocham, a
          tamto to był tylko seks. Wiesz, faceci tak mają.

          Więc nie, też tego bym nie chciała. Ale nie wmawiaj mi, że nad tym się nie
          panuje, ze natura, instynkt. A gdzie do diaska rozum? Mężczyxni nie panują nad
          swoim rozporkiem? Ups zapomniałam: gro facetów myśli rozporkiem i tym
          usprawiedliwia świństwa. Przynajmniej zachowaj się jak homo sapiens i nie
          szukaj usprawiedliwień;)
          • waldek1610 Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 24.11.06, 12:57
            Nie chodzi o zadne usprawiedliwienia. Ja wcale nie chce kochac sie z innymi
            kobietami dlatego ze "tego chce moj penis", tylko wlasnie dlatego ze o tym
            mysle i tego chce moj mozg, moja psychika tego potrzebuje. Tytaj nie chodzi
            jedynie o przyjemnosc seksualna, ale o poczucie wolnosci, po prostu chce zyc. I
            niewazne jak dobra w seksie jest moja zona, po prostu jako mezcyzna lubie
            roznorodnosc.

            Mezczyzni lubia polowac, bo maja mentalnosc zdobywcy. Kobiety natomiast naja
            mentalnosc ktora nastawiona jest na przetrwanie, czyli ustawienie sobie zycia
            tak zeby bylo; bezpiecznie, stabilnie, zeby czula sie kochana i jeszcze raz
            bezpieczna.

            Ty masz racje jako kobieta, a ja mam racje jako mezczyzna, i to nie podlegoa
            dyskusji, tylko raczej ma sens jako informacja :)
            • menk.a Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 24.11.06, 12:59
              Racja to wartość argumentów. Twoimi zostałam zmiażdżona;)
            • p.s.j Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 24.11.06, 13:01
              > Mezczyzni lubia polowac, bo maja mentalnosc zdobywcy. Kobiety natomiast naja
              > mentalnosc ktora nastawiona jest na przetrwanie, czyli ustawienie sobie zycia
              > tak zeby bylo; bezpiecznie, stabilnie, zeby czula sie kochana i jeszcze raz
              > bezpieczna.

              To bzdura, biologicznie i instynktownie kobiecie zależy na jak największej
              ilości partnerów seksualnych.
              • waldek1610 Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 24.11.06, 13:16
                p.s.j napisał:

                > To bzdura, biologicznie i instynktownie kobiecie zależy na jak największej
                > ilości partnerów seksualnych.

                Jakos rzeczywistosc zdaje sie potwierdzac coz zupelnie przeciwnego... :)
                • yagiennka Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 24.11.06, 13:45
                  Kobiecie a w życiu. Kobiecie zalezy biologicznie na zapewnieniu przetrwania i
                  dobrobytu sobie i swoim dzieciom. Dlatego poszukuja stałych partnerów, skakanie
                  z kwiatka na kwiatek to brak bezpieczeństwa i niepewne jutro.
                  • p.s.j Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 24.11.06, 14:56
                    Naprawdę sugerujecie, że kobieta, która ma bogatego męża, nigdy go nie zdradzi
                    (np. z czyścicielem basenów :)))? Rzeczywistość zdaje się potwierdzać coś
                    zupełnie przeciwnego.

                    Oczywiście, w OBECNYM systemie społecznym osiąga się stabilizację w
                    monogamicznym związku kobieta-mężczyzna. Co jednak żadną normą przyrodzoną
                    naturze nie jest. Vide np. tradycyjne społeczności Tybetu (poliandria) czy
                    społeczności poligamiczne.
                    • yagiennka Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 24.11.06, 15:14
                      Dlatego człowiek stworzył kulturę aby wyjść z pierwotnej natury :) Na świecie sa
                      wszelakie układy, typu poligamia, poliandria, monogamia. Ale żyjemy w Europie a
                      tutaj poligamię to mają chyba tylko Mormoni :) Poza tym w związku poligamicznym
                      facet jest wierny swoim żonom i nie szuka jeszcze kolejnych na boku.
                      • facettt wreszcie co do rzeczy :))) 25.11.06, 12:26
                        yagiennka napisała:

                        > Dlatego człowiek stworzył kulturę aby wyjść z pierwotnej natury :)

                        - to wzgledne. co jest natura, co nie, nie tobie oceniac :)))

                        Na świecie s a wszelakie układy, typu poligamia, poliandria, monogamia.

                        - istotnie.

                        Ale żyjemy w Europie

                        - i co z tego? a tutaj poligamię to mają chyba tylko Mormoni :) Poza tym w
                        związku poligamicznym facet jest wierny swoim żonom i nie szuka jeszcze
                        kolejnych na boku.


                        - naturalnie. Poniewaz poligamia nie jest w kulturze zachodniej prawnie
                        dopuszczalna,
                        ci ktorym ona sie podoba "obchodza" zasady monogami,i majac kogos na boku.
                        Ot i cala filozofia...

        • sakis Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 24.11.06, 15:53
          OK, ale nie generalizuj, to że Twoja żona jest taka, nie znaczy że każda
          kobieta. Ja uważam, że moza się umowic, że się zdradzamy, tak jak np. Ty ze
          swoją żoną, ale to jest kwestia wyboru 2 osob,ze ich zgodą, ale nie dopuszczam
          takiej sytuacji, kiedy 1 osoba chce zdradzac, nie uprzedza o swoim podejsciu,a
          druga nie chce, nie uznaje tegfo, bo ma inne zasady.
        • qurde1 Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 25.11.06, 00:01
          "> ale wie ze ja jako mezczyzna chcalbym od czasu do czasu przespac sie z inna
          > partnerka. I ja nie zamierzam z tego prawa rezygnowac, ani jego naduzywac.
          > Wszystko jest wporzadku jesli zachowa sie zdrowy rozsadek."

          No i tu juz mi sie wzielo i ulalo,
          sorrki, usta przetre i cos napisze..........
        • qurde1 Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 25.11.06, 00:06
          "ale wie ze ja jako mezczyzna chcalbym od czasu do czasu przespac sie z inna
          partnerka. I ja nie zamierzam z tego prawa rezygnowac..."

          No i wzielo i sie mnie ulalo,
          sorrki usta tylko obetre i cos napisze.........
        • kiwigirl Re: Pogodzenie idealu kobiety i mezczyzny 27.11.06, 13:01
          a ty niestety najpewniej błędnie zakładasz że zona zupełną prawde ci mówi, ze ty
          i tylko ty jestes jej calym światem nikogo poza tobą ie chce, nie fantazjuje gdy
          się kochacie o innych facetach i nie ogląda się za fajnymi gośćmi na ulicy
          zastanawiając sie jakby z takim było.

          ok, nie sypiamy (z reguły) z kim popadnie, nie zakładamy że "mąż nam nei
          wystarczy", a jak nie wystarcza to najpierw próbujemy temu zaradzić a nie
          szukamy sobie "seksu pozamałżęńskiego" dla przyjemności.

          to są różnice między nami a wami.

          natoamist w błlędzie jesteś ogromnym myślac ze kobiety nie mają od czasu do
          czasu przespac sie z innym partnerem. MAJĄ. nawet te zamężne, którym w łózku z
          meżem fajnie. ot i tyle.

          ciekawe co byś zrobił gdyby twoja żona ci wyjechała z tekstem ze "zdradziła cie
          bo pozostała mimo bycia żoną kobietą, której dobrze gdy faceci ją adorują i nie
          mogła sobie odmówić tej odrobiny przyjemnosci z twoim kolegą/ kolegą z pracy/
          facetem przypadkiem poznanym w księgarni. przecież to tez był nic nie znaczący
          seks pozamałżeński...

          no chyba ze jestes fanem swingu to wtedy faktcyznie masz inne poglaay niż
          wiekszość społeczeństwa, ale sory - uważam ze argument ze nie należy stawiać na
          równi facetów i kobiet jest tylko i wyłacznie probą usprawiedliwienia zachwoań z
          których wcale nie jesteś dumny (a jeśli jesteś to równocześnie wiesz ze robiac
          co robisz ranisz kogoś, albo ryzykujesz, ze wrócą do ciebie ja bumerang...)
    • yagiennka Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 13:38
      Alez oczywiście że rozumiemy :) Nam też podobają się inni faceci ale to nie
      znaczy że rzucamy się na wszystko co sie rusza :) Oprócz instynktów i popedów
      człowiek ma mózg, wolną wolę, chierarhię priorytetów. Człowiek, ale pewnie nie
      każdy facet :) Niektórzy faceci oczywiście mają mózg miedzy nogami i z tego
      powodu trudno ich traktowac z szacunkiem, lepiej olać. Znam facetów dla których
      uczciwość, honor i miłość do drugiej osoby jest na tyle ważna, że nigdy nie
      zdradzili i nie wyobrażam sobie aby to zrobili bo zaparliby się samych siebie. I
      takich ludzi się szanuje :)
      • sakis Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 15:56
        dokladnie, zgadzam się całkowicie.
      • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 25.11.06, 06:45
        yagiennka napisała:

        > Alez oczywiście że rozumiemy :) Nam też podobają się inni faceci ale to nie
        > znaczy że rzucamy się na wszystko co sie rusza :)

        Bez przesady, ze zonatemu mezczyznie podobaja sie inne kobiety to nie znaczy ze
        poleci za kazda, mam swoje preferencje, i nie szukam kontaktow z kobietami
        ktore nie sa w moim typie.

        > Znam facetów dla których uczciwość, honor i miłość do drugiej osoby jest na
        > tyle ważna, że nigdy nie zdradzili i nie wyobrażam sobie aby to zrobili bo
        > zaparliby się samych siebie. I takich ludzi się szanuje :)

        A ja uwazam ze tacy faceci nie zdradzaja dlatego ze sa osobami oschlymi
        seksualnie, osobami dla ktorych seks to tylko potrzeba fizjologiczna wiec
        wystarcza im tylko jedna partnerka.
        • yagiennka Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 25.11.06, 12:07
          A ja uwazam ze tacy faceci nie zdradzaja dlatego ze sa osobami oschlymi
          > seksualnie, osobami dla ktorych seks to tylko potrzeba fizjologiczna wiec
          > wystarcza im tylko jedna partnerka"

          Bzdura :) Po prostu sa to faceci z zasadami, z wyobraźnią - potrafią urozmaicić
          swoje życie seksualne. Jak ktos umie tylko w te i we wte to faktycznie aby sobie
          coś urozmaicić to musi zmienić obiekt :))
          • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 26.11.06, 06:53
            Urozmaicenie moze byc zmiana restauracji, zmiana kucharki lub kuchni ( na
            obca), a nie zmiany typy; zamiast goracej herbaty z cukrem, pije zimna herbate
            z cytryna :)
    • bitch.with.a.brain Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 24.11.06, 13:53
      Myslę,że 98% ludzi interesuje się seksualnie nie tlyko swoim partnerem.to
      przecież oczywiste.
      Natomiast zdrada to coś innego.Zdrada to nie jest seks z kimś innym tylko
      przekroczenie wspólnie ustalonych zasad obowiązujących w danym związku.
      Jeżeli ustalacie,że pełny stosunek macie tlyko ze sobą, a z innymi mozecie sobie
      pozwolić najwyżej na oral to znaczy,że oral z kimś innym zdradą nie jest.

      Zreszta zdrada wynika z tchórzostwa.
      • waldek1610 wiernosc czasami wynika z tchórzostwa 25.11.06, 06:48
        wrecz przeciwnie monogamia wynika z tchórzostwa, taki choc chialby przespac sie
        z inna to tego nie robi bo boji sie zony...
        • bitch.with.a.brain Re: wiernosc czasami wynika z tchórzostwa 25.11.06, 18:18
          Odwaga to powiedzieć partnerowi/partnerce: zamierzam sypiać takze z innymi. I
          być gotowym na konsekwencje,czyli na to,że partner/partnerka tego nei zaakceptuje.
          • waldek1610 Re: wiernosc czasami wynika z tchórzostwa 26.11.06, 06:55
            bitch.with.a.brain napisała:

            > Odwaga to powiedzieć partnerowi/partnerce: zamierzam sypiać takze z innymi. I
            > być gotowym na konsekwencje,czyli na to,że partner/partnerka tego nei
            zaakceptu
            > je.


            W rzeczy samej, juz o tym pisalem...
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=52789605&a=52791721
            • bitch.with.a.brain Re: wiernosc czasami wynika z tchórzostwa 26.11.06, 10:03
              Takie podejście jest ok i wtedy w ogóle nie ma mowy o zdradzie,bo nei zostają
              naruszone wspólnie ustalone zasady.
              • waldek1610 Re: wiernosc czasami wynika z tchórzostwa 26.11.06, 10:08
                Dialog oraz wzajemne zrozumienie czyni cuda :)
                • bitch.with.a.brain Re: wiernosc czasami wynika z tchórzostwa 26.11.06, 10:17
                  To tak oczywiste że aż banalne.
                  Przeciez o zasadach w związku powinni decydowac partnerzy miedzy sobą a nie ktoś
                  z zewnątrz.
                  Natomiast cały czas twierdze,że lamanie tych zasad to tchórzostwo.
                  • waldek1610 Re: wiernosc czasami wynika z tchórzostwa 26.11.06, 10:26
                    ludzie czasami nie sa na tyle dojrzali emocjonalnie zeby zrozumiec ze ich
                    partner/ka nie jest ich wlasnoscia, tylko osobna osoba, myslaca swobodnie,
                    posiadajaca odmienne potrzeby....czesto klucace sie z potrzebami drugiej
                    strony, pomimo wszysktich wspolnych potrzeb kochajacej sie pary.


                    W sferze emocjonalnej-secowej, czesto jednak kobiety probuja narzucic mezcyznie
                    swoja wizje swiata, ktora nie bierze pod uwage prawdziwych meskich potrzeb.
                    • kiwigirl Re: wiernosc czasami wynika z tchórzostwa 27.11.06, 13:04
                      zgadzam się tu z tobą całkowicie z jednym zastrzeżeniem do twojego punktu
                      widzenia. takie "prawo" bycia wolnym przysługiwac powinno obydwu stronom.
                      ciekawe jak by sie poczuł twoje "meskie ego" gdyby ci żona dała przykład swojej
                      wolnosci...
                      • waldek1610 Re: wiernosc czasami wynika z tchórzostwa 28.11.06, 06:44
                        kiwigirl napisała:

                        > zgadzam się tu z tobą całkowicie z jednym zastrzeżeniem do twojego punktu
                        > widzenia. takie "prawo" bycia wolnym przysługiwac powinno obydwu stronom.
                        > ciekawe jak by sie poczuł twoje "meskie ego" gdyby ci żona dała przykład
                        > swojej wolnosci...

                        Wczesniej spodziewalbym sie ladowania Polskiego Promu Kosmicznego na Ksiezycu,
                        niz moja zona zdradzajaca mnie, zreszta czesto o tym rozmawiamy, ona jest
                        piekna kobieta, i sama przyznaje sie do tego ze wielu facetow chcialoby sie z
                        nia umowic, ale ona wogole nie jest zainteresowana.
                        • kiwigirl Re: wiernosc czasami wynika z tchórzostwa 28.11.06, 14:01
                          a skad ta pewnosć ze ci mówi 100% prawdy ?

                          wy przez "delikatnosć' im nie mówicie one (jako istoty poniekąd jeszcze bardziej
                          wrazliwe) moze też wam, co by nie urazić "meskiego ego" też wam nie mówią...

                          pewnie kiedyś faktycznie baaaaaaaaardzo się zdziwisz...
                          • sara.24 Re: wiernosc czasami wynika z tchórzostwa 28.11.06, 14:45
                            Ta piękna, mądra, dobra, kochająca żona to chyba pobożne życzenie Waldka. Mała
                            możliwość żeby taka kobieta chciała być na stałe z zakompleksionym, zakłamanym,
                            płaczliwym facetem. Jeśli jednak istnieje, to za jego plecami zapewne prowadzi
                            poszukiwania prawdziwego faceta i może się gość bardzo zdziwić.
    • tygrysek27 pewne wartosci sa wieczne 24.11.06, 13:53
      miłość to miłość
      przyjażń to przyjażń
      a wierność to wierność

      nie mozna troche kochać, być trochę przyjacielem czy troche wiernym choćbysmy
      nie wiem jakie argumenty wymyślali
      to aksjomaty i nie usprawiedliwisz zdrady nieudolnym tłumaczeniem ze kobieta i
      mężczyzna mają inne potrzeby, inną "biologię", inaczej myślą itd.
      w sumie nie rozumiem po co udowadniasz swoje racje - zdrada to zdrada a skoro
      Tobie jest dobrze z tym żyć to żyj
      i pozwól życ innym w przeświadczeniu że zdrada jest pojęciem o wydżwięku
      negatywnym
      zawsze

      • menk.a Re: pewne wartosci sa wieczne 24.11.06, 14:08
        tak, diamenty!!!!!!!!!!;))
      • yagiennka Re: pewne wartosci sa wieczne 24.11.06, 14:12
        Bravo dla Tygryska. Bo już myslałam że wszyscy faceci zeszli na psy ;)
        Znany wszystkim Waldek ciągle nam a raczej sobie coś usiłuje tu udowodnić, widać
        ma chłopina problem ale może jeszcze nie dojrzał.
        • exotic.girl Re: pewne wartosci sa wieczne 24.11.06, 15:03
          Jak kobieta kocha faceta to nie zdradza??
          Oj kochany mylisz sie!!
          Kocham swojego faceta nad zycie,ale tez podobaja mi sie inni mezczyzni i tez ich
          pragne wiec zdarza sie zdradzic,pokochac z takim przystojnym,milym facetem.
    • facettt Roznorodnosc... 24.11.06, 16:27
      Zaczales post tak, jakbys chcial sie tlumaczyc...

      Tymczasem jak dowodza badania socjologiczne, polowa mezczyzn nie zdradza,
      a druga polowa zdradza, bo po prostu lubi, gdyz ma inna moralnosc i inne
      spojrzenie na zycie...

      U kobiet ten sprocent majacych sklonnosci do zdrady jest mniejszy (20-30 %),
      gdy maja wiecej skrupolow, boja sie ciazy itd...

      Tym niemniej zawsze smiesza mnie forumowe panienki, probujace opluc kazdego
      tolerujacego zdrady.

      Nie ma nic bardziej zabawnego, niz widok ich oburzenia :)))

      • yagiennka Re: Roznorodnosc... 25.11.06, 01:44
        Daleko zabawniejsze jest wieczne tłumaczenie sie zdradzaczy przed samymi soba
        (bo przed forum to nie muszą ale namiętnie posty piszą ;) i szukanie najbardziej
        idiotycznych usprawiedliwień swojego braku zasad i szacunku dla osoby, z która
        się związali.
        • waldek1610 Re: Roznorodnosc... 25.11.06, 06:57
          "Usprawiedliwianie sie" nie wlasciwym tutaj slowem, bo tlumaczyc sie mozna
          jedynie z czegos co uwazamy za zle. Ja uwazam seks z wieloma kobietami za moja
          potrzebe oraz prawo.

          Moim celem jest wyrazenie swoich odczuc, a kobiety moga to zaakceptowac albo i
          nie, jednak nie mozna oceniac innych wedlug swoich kryterow, bo skad niby ma
          wiedziec kobieta czego potrzebuje, a czego nie potrzebuje mezczyzna? Moim
          zdaniem, to tak jakby Niemiec mowil Polakowi ze on wie lepiej co polak powinien
          robic i czego potrzebowac....
        • facettt Nikt nie szuka usprawiedliwien, Kobieto :))) 25.11.06, 12:19
          Poniewaz usprawiedliwien musi szukac, tylko ktos uwazajacy , ze robi cos nie
          tak...

          Te osoby , ktore pisza tu o seksie pozamalzenskim, uwazaja go za normalny
          element zycia, wskazujac tylko takim jak ty ,ze sa rozne moralnosci i dopoki sa
          one zgodne z obowiazujacym prawem, nie podlegaja one ocenie :)))

          • yagiennka No właśnie 25.11.06, 14:38
            A wy się ciągle tu wywnętrzacie. Czemu nikt nie zakłada wątku na temat "jestem
            wierny swojej kobiecie"??? Bo to jest normalne i nie trzeba się nikomu z tego
            tłumaczyć. Załóż razem z Waldkiem jakiś klub wzajemnego wspierania czy co :D
            • facettt Re: No właśnie 25.11.06, 14:57
              alez jest tu setki watkow: jestem wierna swojemu mezczyznie.
              nic nikomu do nich...
              a do watkow, jestem wierny swojej kobiecie (ktorych "malowato")
              tez nic nie mamy :)))

              nie czepiaj sie wiec inaczej myslacych. nie zmienisz ich.
              zakladaj wlasne :)))
              • yagiennka Re: No właśnie 25.11.06, 16:01
                A kto wie, niektórzy poglądy zmieniaja :) Zawsze dobrze zrobić coś dobrego.
                • facettt zakladaj wlasne watki... 25.11.06, 16:41
                  totez wlasnie zakladaj swoje wlasne watki propagujace wiernosc seksualna.
                  nie bede Ci w nich przeszkadzac.

                  natomiaszt jezeli tu nieslusznie krytykujesz inaczej zyjacych, dla ktorych seks
                  pozamalzenski jest normalnoscia, bedzie ci ciagle zwracana uwaga, ze sa ludzie
                  inaczej zyjacy i myslacy , niz ty - i nie sa przez to gorsi.

                  • yagiennka Akurat tak się składa 25.11.06, 18:13
                    że mamy w Polsce wolność słowa a fora sa po to aby sie wypowiadać :) Więc sobie
                    możesz tylko pomarudzić a ja będe pisać gdzie mi się podoba. Nikt mi nie zwraca
                    uwagi poza toba i Waldkiem, nie zauważyłes że jesteście osamotnieni?:D Bye.
                    • facettt nie zauwazylas, z to my ciebie wysmiewamy? 26.11.06, 14:59
                      a nie ty nas?
                      napisalem Ci przeciez, ze to "osamotnienie" jest mi bardzo na reke :)))
                      jeszcze by tego brakowalo, ze kazdy zonaty chcialby miec kochanke...
                      to skad by je bylo brac?

                      Chetnych by zabraklo...
                      a tak, to nie ma problemu, zawsze sie jakies znajda :)))
      • waldek1610 Re: Roznorodnosc... 25.11.06, 06:53
        facettt napisał:

        > U kobiet ten sprocent majacych sklonnosci do zdrady jest mniejszy (20-30 %),
        > gdy maja wiecej skrupolow, boja sie ciazy itd...Tym niemniej zawsze smiesza
        > mnie forumowe panienki, probujace opluc kazdego tolerujacego zdrady. Nie ma
        > nic bardziej zabawnego, niz widok ich oburzenia :)))

        I o to wlasnie chodzi, nikt nie zmusza nikogo do zmiany stanowiska. Co nie
        znaczy ze osoby z wrogim podejsciem to zdrady (seksu pozamalzenskiego) maja za
        zadanie "naprawianie" swiata wedlug ich widzi misie.


        • yagiennka Re: Roznorodnosc... 25.11.06, 12:10
          To nie jest żadne "wrogie podejście" tylko podejście właściwe :) I nikt nikomu
          nie zabroni naprawiac świata, trzeba szerzyc prawdziwe wartości a negować to co
          złe - zdrada jest złem.
          • facettt Zyczeniowosc, a opisowosc :))) 25.11.06, 12:22
            yagiennka napisała:

            > To nie jest żadne "wrogie podejście" tylko podejście właściwe :) I nikt nikomu
            > nie zabroni naprawiac świata, trzeba szerzyc prawdziwe wartości a negować to
            co
            > złe - zdrada jest złem.

            Dla ciebie.
            Dla innych jest normalnym elementem zycia, jezeli tylko nie narusza
            obowiazujacego prawa.


            Roznica polega na tym, ze twoje pisanie jest zyczeniowe, gdyz nie wyglada na
            to, bys zdolala kogokolwiek na tym watku naprawic, a pisanie np. Waldka jest
            OPISOWE - opisuje on Swiat takim, jaki jest :)))
            • yagiennka Re: Zyczeniowosc, a opisowosc :))) 25.11.06, 14:40
              Ale ja z tymi innymi nie musze mieć nic wspólnego i nie muszę ich szanować ani
              uważać za prawdziwych mężczyzn. Jak widać większość kobiet tego nie toleruje
              więc niestety robaczki jesteście osamotnieni.
              • facettt i dobrze :))) 25.11.06, 14:59
                yagiennka napisała:

                > Ale ja z tymi innymi nie musze mieć nic wspólnego i nie muszę ich szanować ani
                > uważać za prawdziwych mężczyzn. Jak widać większość kobiet tego nie toleruje
                > więc niestety robaczki jesteście osamotnieni.

                alez ten fakt mnie absolutnie nie martwi.
                przeciwnie!

                czego jak czego, ale konkurencji lubiacej, atrakcyjne kobiety
                nie potrzebuje :)))
                • yagiennka Re: i dobrze :))) 25.11.06, 16:03
                  No tu akurat konkurencję masz dużą, bo wszyscy faceci lubią atrakcyjne kobiety
                  :) I ci wolni mogą sobie na nie pozwolić, żonaci tylko do roboty i pilota od tv!;)
                  • facettt i znowu nie masz racji. 25.11.06, 16:43
                    yagiennka napisała:

                    > No tu akurat konkurencję masz dużą, bo wszyscy faceci lubią atrakcyjne kobiety
                    > :) I ci wolni mogą sobie na nie pozwolić, żonaci tylko do roboty i pilota od
                    tv

                    Niestety, po prostu nie masz racji i bujasz w oblokach.
                    wielokrotnie przytaczalem tu dane, ze w Europie Zach 60 % mezczyzn zdradzilo
                    kiedys swoje zony, a w Polsce 50 %.
                    • yagiennka A więc zostało jeszcze 50% 25.11.06, 18:14
                      ludzi honoru i coś sobą reprezentujących. Nie jest źle.
                      • waldek1610 Re: A więc zostało jeszcze 50% 26.11.06, 07:03
                        ...albo pantoflarzy....
                      • facettt A więc zostało jeszcze 50% - ale nie dlugo :))) 26.11.06, 15:02
                        yagiennka napisała:

                        > ludzi honoru i coś sobą reprezentujących. Nie jest źle.

                        oczywiscie, ze nie...
                        dlatego tez, zajmuj sie nimi, a reszte sobie odpusc i sie nich nie czepiaj...

                        tylko radze sie pospieszyc. Skoro Polska jest w Unii , to za jakis czas
                        liczba "niewiernych" moze wzrosnac do unijnego poziomu 60 % :))))
                  • waldek1610 Re: i dobrze :))) 26.11.06, 07:02
                    yagiennka napisała:

                    > No tu akurat konkurencję masz dużą, bo wszyscy faceci lubią atrakcyjne kobiety
                    > :) I ci wolni mogą sobie na nie pozwolić, żonaci tylko do roboty i pilota od
                    > tv!;)

                    Boze szkoda mi twojego meza, pomodle sie za niego podczas mszy, zeby wreszcie
                    zmadrzal... :)
          • waldek1610 Re: Roznorodnosc... 26.11.06, 06:59
            yagiennka napisała:

            > To nie jest żadne "wrogie podejście" tylko podejście właściwe :) I nikt nikomu
            > nie zabroni naprawiac świata, trzeba szerzyc prawdziwe wartości a negować to
            > co złe - zdrada jest złem.

            Seks pozamalzenski na pewno nie jest zlem, wrecz przeciwnie moze byc bardzo
            satyskacjonujacy, jest czyms bardzo dobrym....Chcesz uszczesliwic swojego
            faceta poprzez odmawianie mu przyjemnosci, ciekawe podejscie do zycia...typowo
            egoistyczno babskie.
            • yagiennka Oczywiście że jest złem 26.11.06, 10:38
              W naszej kulturze i chyba w prawie wszystkich jest uważany za coś niewłaściwego.
              Facet żonaty od przyjemności ma żonę. Jeśli ona mu nie odpowiada pod tym
              względem to po cholere się żenił?? Trzeba mysleć czasem.
              • waldek1610 w/g kobiet logiczne jest co odpowiada jej potrzebo 26.11.06, 11:50
                dlatego w "naszej kulturze" (polskiej) ludzie czesto sie rozwodza, bo
                byla "zdrada" albo sa na sciezce wojennej cale zycie....bo kosciol zabrania
                rozwodow.

                Zycie nie jest takie proste jak tobie sie wydaje wiec powatrzam to co
                powiedzial przedemna Pospolity czy Facettt: Ty rozumujesz zyczeniowo, a nie
                bierzesz pod uwage ze kazda plec ma odmienne potrzeby, i mezczyzni z wielkim
                trudem przyjmuja monogamie, czesto wkoncu sie rozwodza. Takie jest zycie i teog
                nie zmienisz, nie zmienisz mezczyzn wedlug swojej kobiecej wizji swiata, a
                jesli tobie przytrafil sie pantoflarz to wszystko jest po twojej mysli i mozesz
                nawet nazywac go "prawdziwym mezcyzna" bo wedlug kobiet, prawdziwy mezcyzna to
                taki co robi dokladnie to co chce baba...
              • facettt Co za bzdury 26.11.06, 15:04
                yagiennka napisała:
                > Facet żonaty od przyjemności ma żonę. Jeśli ona mu nie odpowiada pod tym
                > względem to po cholere się żenił?? Trzeba mysleć czasem.

                Wszystkiego nie da sie wybadac w kilka miesiecy narzeczenstwa.
                Do tego niemala grupa ludzi pobiera sie zniewielkim doswiadczeniem seksualnym.
                Pozniej dopiewro to wszystko wychodzi,a le to nie oznacza, ze z tego powodu
                trzena porzucac zone i dzieci.
                Od dodatkowych przyjemnosci sa wlasnie kochanki :)))
                • waldek1610 Re: Co za bzdury 27.11.06, 10:34
                  facettt napisał:

                  > Wszystkiego nie da sie wybadac w kilka miesiecy narzeczenstwa.
                  > Do tego niemala grupa ludzi pobiera sie zniewielkim doswiadczeniem
                  seksualnym.
                  > Pozniej dopiewro to wszystko wychodzi,a le to nie oznacza, ze z tego powodu
                  > trzena porzucac zone i dzieci.
                  > Od dodatkowych przyjemnosci sa wlasnie kochanki :)))

                  Masz racje, jednak niewazne jak dobra w lozku jest zona, zawsze bedzie ta sama
                  kobieta, a mezczyzna lubi roznorodnosc.
    • sociopata Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 25.11.06, 04:09

      ja np lubie 18 -to letnich chlopcow.
    • bond700 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 25.11.06, 18:17
      Tak Waldek - masz rację. Życie byłoby piękne gdybyśmy oficjalnie kochali jedną
      żonę , a bzykali do woli na boku ;) Tylko obawiam się , że w tym układzie ktoś
      bzykałby naszą jedyną. I co wtedy? Czy mentalność pozwoliłaby Ci nosić poroże
      wielkości łosiowych łopat? ;)

      -
      Pozdrawiam , bond700
      • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 26.11.06, 07:04
        ze ja chce i potrzebuje seksu pozamalzenskiego, to nie znaczy ze moja zona tez.
        Zreszta znam jej opinie na ten temat, ona nie ma takich potrzeb, wiec nie mam
        zadnych obaw :)
        • yagiennka Buhaha 26.11.06, 10:39
          Oto włąśnie hipokryzja Waldka, taaaak ja sobie mogę pobzykac obce baby ale moja
          żona obcych facetów to absolutnie nie! To coś jak Kali u7kraść krowę to dobrze
          ale jak Kalemu ktoś ukraść krowę to już źle :DD Brawa dla tego pana.
          • waldek1610 mezczyzni i kobiety nie sa rowni we wszystkim 26.11.06, 11:53
            ja jej nie zabraniam, bo nie musze. Co mam ja zmuszac zeby mnie zdradzala??? :)

            Zrozum kobieto ze mezczyzni maja swoje specyficzne potrzeby, oraz kobiety maja
            swoje pecyficzne potrzeby. Przestan mylic kobieca wizje postrzebania swiata z
            logika.
            • bitch.with.a.brain Re: mezczyzni i kobiety nie sa rowni we wszystkim 26.11.06, 17:56
              Ja akurat mam bardzo duże potrzeby i jeśli sie powstrzymuje to tylko dlatego,ze
              mojemu mężczyxnie by to przeszkadzało.zresztą on tez sie musi powstrzymywac,wiec
              jest równość:)
              Nie wiem skąd Twoja wizja aseksualnych kobiet.Mamy potrzeby,lubimy seks.Ja jak
              widzę jakiegoś przystojniaka to od razu mi sie chce.
              • waldek1610 Re: mezczyzni i kobiety nie sa rowni we wszystkim 27.11.06, 06:41
                moja zona na pewno nie jest aseksualna...mysle ze jako para z 5 letnim starzem,
                musimy byc w gornym przedziale aktywnosci seksualnej. Ona nie ma potrzeby
                pozamalzenskich kontaktow seksualnych, ja tak.

                Nie zabraniam kobietom zdradzac, bo to bylaby hipokryzja z mojej strony, ale na
                szczescie wiele kobiet nie zdradza kogos kogo kocha, i wlasnie dlatego nie
                widze potrzeby pytania sie; "Coby bylo gdyby ona cie zdradzila".
                • yagiennka Re: mezczyzni i kobiety nie sa rowni we wszystkim 27.11.06, 10:49
                  No właśnie. Większośc kobiet nie zdradza kogoś, kogo kocha. Jeśli facet zdradza
                  to nie kocha swojej żony i jest chipokrytą. Sam to przyznajesz.
                  • facettt nie manipuluj tanio, dziewcze :) 27.11.06, 16:23
                    yagiennka napisała:

                    > No właśnie. Większośc kobiet nie zdradza kogoś, kogo kocha.

                    - zgoda, no i?

                    Jeśli facet zdradza to nie kocha swojej żony i jest chipokrytą. Sam to
                    przyznajesz.

                    - wcale tego nie przyznal. tanio manipulujesz. polowa mezczyzn, nawet jak
                    kocha, to dopuszcza seks pozamelzenski. pora sie z tym pogodzic :))))
                  • waldek1610 Re: mezczyzni i kobiety nie sa rowni we wszystkim 28.11.06, 06:49
                    yagiennka napisała:

                    > No właśnie. Większośc kobiet nie zdradza kogoś, kogo kocha. Jeśli facet
                    > zdradza to nie kocha swojej żony i jest chipokrytą. Sam to przyznajesz.

                    Nie. Bo facet to nie kobieta i nie mysli kobiecymi kryteriami..... Facet moze
                    kochac swoja stala partnerke/zone, sporadycznie uprawiajac seks pozamalzenski
                    z inna partnerka. Dzieje sie tak dlatego ze mezczyzna nie przywiazuje do seksu
                    takiego znaczenia symbolicznego, dla nas seks to po prostu przyjemnosc i nic
                    wiecej.

                    P.S. Jesli chcesz znac zrozumiec jak funkcjonuje mezczyzna, to zapytaj sie
                    mezczyzny, a nie interpretuj jego czynow wedle kobiecych wizji swiata.
                    • bitch.with.a.brain Re: mezczyzni i kobiety nie sa rowni we wszystkim 28.11.06, 14:44
                      "Jesli chcesz znac zrozumiec jak funkcjonuje mezczyzna, to zapytaj sie
                      mezczyzny, a nie interpretuj jego czynow wedle kobiecych wizji swiata."

                      A Ty zapytaj sie kobiet jak one interpretują.
                      Nie łącze z seksem żadnego znaczenia symbolicznego.Ze wszystkich facetów z
                      którymi miałam kontakty seksualne (pełne badź np tylko tzw "inne czynności
                      seksualne) miłośc łaczy mnie tylko z obecnym partnerem.
                      To była po prostu przyjemność i nic więcej.
                • bitch.with.a.brain Re: mezczyzni i kobiety nie sa rowni we wszystkim 28.11.06, 14:41
                  I tu się z Toba nie zgadzam.Myslę,że wiele kobiet ma
                  pozamałżeńskie/pozazwiązkowe kontakty seksualne (nie uzywam słowa zdrada,bo dla
                  mnie jest zarezerwowane dla oszustwa,a taki kontakt zdradą moze być ale nie
                  musi).Stad między innymi tak czesto faceci wychowują dzieci i nawet nei
                  wiedzą,że nie sa biologicznymi ojcami:)
                  Są też swingerki, chadzają do tego typu klubów.
                  Nie zdarzył Ci sie nigdy seks z kobieta majaca stałego partnera?
            • yagiennka Wszyscy ludzie są równi 27.11.06, 10:47
              Bzdury Waldek gadasz i już ci to paru facetów napisało :)) Także to raczej nie
              są "specyficzne potrzeby" mężczyzn ale Waldka ;) Nie utożsamiaj się bo z
              prawdziwymi mężczyznami masz niewiele wspólnego.
              • waldek1610 Re: Wszyscy ludzie są równi 27.11.06, 11:05
                Bla, bla, bla. Jesli to sa jedynie moje potrzby to dlaczego tak wielu facetow
                ma seks pozamalzenski (zdradza)?

                A odnosnie tej rownosci, jesli mowisz ze mezczyzni maja prawo zyc tak jak im
                sie podoba, to dlaczego chcesz narzucic swoja wizje. To ze tu chcesz czuc sie
                ta "jedna jedyna" nie zanczy ze mezczyzna ma zrezygnowac z seksu z innymi
                partnerkami.
              • facettt bzdury. sa rowni i rowniejsi. 27.11.06, 16:28
                powie ci to kazdy psycholog, socjolog i ekonomista.

                nie dosc, ze nie masz pojecia, co to jest moralnosc, to ani krztyny wiedzy
                o spoleczenstwie :)))
        • bond700 Waldek 26.11.06, 17:45
          Okropna naiwność Tobą kieruje. No i ta postawa - ja moge ale ona nie. Bo jej
          się nie chce ;)

          Naprawdę potrzebujesz potwierdzać swoją męskość w tak wątpliwy sposób?
          • waldek1610 Re: Waldek 27.11.06, 10:39
            bond700 napisał:

            > Okropna naiwność Tobą kieruje. No i ta postawa - ja moge ale ona nie. Bo jej
            > się nie chce ;)
            > Naprawdę potrzebujesz potwierdzać swoją męskość w tak wątpliwy sposób?


            Tutaj nie chodzi o rzadne udowadnianie komus czegos, seks rowniez ten
            pozamalzenski to czysta przyjemnosc. Raczej chodzi o bycie mezczyzna, i nie
            wyrzeczanie sie swoich potrzeb na rzecz jakichs wizji kobiety, ktory jest
            oparty jedynie na tym czego ona chce i potrzebuje...
    • goldioo Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 26.11.06, 08:20
      A dlaczego co 10 facet nie jest ojcem swojego dziecka?hahahahhaha
      • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 26.11.06, 09:16
        przeciez nikt nie kaze mezczyznom wiazac sie z zdradliwymi kobietami....
        • yagiennka Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 26.11.06, 10:41
          Ponieważ życie bywa sprawiedliwe to całkiem możliwe ża twoja żona ci doskonale i
          dyskretnie przyprawia rogi. Żebyś się nie zdziwił.
          • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 26.11.06, 11:57
            nie ma obaw. Nawet jakby taka byla to ona rowniez jest wolnym czlowiekiem. Ale
            to nie Brazylijska telenowela... :)
            • yagiennka Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 27.11.06, 10:52
              Wolność nie oznacza że robimy co nam się żywnie podoba, no chyba że żyjemy na
              bezludnej wyspie. Jeśli nie, to musimy się liczyć z innymi a też z normami
              społecznymi.
              • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 28.11.06, 06:54
                Maluzenstwo nie powinno byc wiezieniem, bo prawdziwa milosc rozumie ze w zyciu
                nie wszystko jest czarne albo biale. Milosc rozumie ze partner/ka nie jest
                niewolnikiem tylko druga osoba czesto posiadajaca odmienne pot4rzeby, ktorych
                nie wolno ignorowac. Dlaczego chcialabys zakazac mezczyznom seksu
                pozamalzenstkiego, przeciez to byloby niezgodnie z natura.
    • marta_51 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 26.11.06, 13:45
      Widze, Waldku, ze temat wiernosci zajmuje Cie bardzo, bo od miesiecy znajduje
      wiele dotyczacych go Twoich watkow. Wyglada mi na to, ze juz jestes albo
      znajdujesz sie do prostej drodze do stania sie tzw. Casanowa. Kazdy wie chyba,
      co to oznacza - mi bardzo podobala sie definicja znajomego obarczonego tym
      syndromem w nieswiadomym chyba przyplywie autoironii: "kocha boginie, a bierze,
      co sie nawinie". Rzeczony Casanowa mial poglady toczka w toczke takie jak Twoje
      i identycznie myslaca zone, ktora pewnego razu, majac dosc skokow w bok, tez go
      zdradzila. I oto deklarujacy tolerancje pan ryczal jak ranny tur! Zwiazek
      rozpadl sie, bo nie byl jej w stanie tego wybaczyc. I wcale nie bylo to z jej
      strony zaangazowanie, lecz skok w bok dokladnie taki jak jego liczone w
      dziesiatkach. Sczczerze zycze ci takiego przezycia, zebys dowiedzial sie, co
      sie wtedy czuje
      • aneczka331 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 26.11.06, 14:56
        marta_51 napisała:

        > Widze, Waldku, ze temat wiernosci zajmuje Cie bardzo, bo od miesiecy znajduje
        > wiele dotyczacych go Twoich watkow. Wyglada mi na to, ze juz jestes albo
        > znajdujesz sie do prostej drodze do stania sie tzw. Casanowa. Kazdy wie
        chyba,
        > co to oznacza - mi bardzo podobala sie definicja znajomego obarczonego tym
        > syndromem w nieswiadomym chyba przyplywie autoironii: "kocha boginie, a
        bierze,
        >
        > co sie nawinie". Rzeczony Casanowa mial poglady toczka w toczke takie jak
        Twoje
        >
        > i identycznie myslaca zone, ktora pewnego razu, majac dosc skokow w bok, tez
        go
        >
        > zdradzila. I oto deklarujacy tolerancje pan ryczal jak ranny tur! Zwiazek
        > rozpadl sie, bo nie byl jej w stanie tego wybaczyc. I wcale nie bylo to z jej
        > strony zaangazowanie, lecz skok w bok dokladnie taki jak jego liczone w
        > dziesiatkach. Sczczerze zycze ci takiego przezycia, zebys dowiedzial sie, co
        > sie wtedy czuje

        Nic dodać nic ująć :o)
        Ja Ci też tego życzę ;o), abyś poczuł smak prwdziwej zdrady, która boli....
    • ciarna_87 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 26.11.06, 15:59
      matko juz 3 razy się powstrzymywałam przed napisaniem ci czegoś uszczypliwego w
      twoich mądrych postach ale nie mogę to jest normalnie śmieszne co wypisujesz na
      tym forum, najpierw jakaś chinka co nas jajo obchodzi i teraz te twoje
      wynurzenia chcesz zdradzać to zdradzaj

      żenada, pan o nicku facett jest chociaż oryginalny w tym co pisze :) Ty
      bredzisz
    • mar.lena Swinia sprzed slubu, pozostanie swinia po slubie. 27.11.06, 09:02
      Tak oto mozna sparafrazowac Twoja zlota mysl.
      A o ile mniej pisania...
      • bond700 Re: Swinia sprzed slubu, pozostanie swinia po slu 27.11.06, 09:43
        Waldek - idź Ty z takim gadaniem na forum "stare baby i inne pierdoły" - o ile
        takowe istnieje.
        Bo normalnie wstyd mi przed kobietami za twoje gadania.

        PS. Nie mylić kobiet z babami :)
        • waldek1610 Bond 27.11.06, 10:45
          bond700 napisał:

          > Waldek - idź Ty z takim gadaniem na forum "stare baby i inne pierdoły" - o
          > ile takowe istnieje. Bo normalnie wstyd mi przed kobietami za twoje gadania.
          > PS. Nie mylić kobiet z babami :)


          W Chinach tez smieja sie z ludzi z zachodu ktorzy jedza posilek za pomoca
          smiesznej lopatki i malych widel...i wogole nie pomysla ze ktos moglby smiac
          sie ze oni jedza patyczkami.

          Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, na pewo dzieli nas przepasc
          kulturowa. Zreszta wyjedz gdzies za granice, to zaznasz szoku, jesli ty sadzisz
          ze facet powinien myslec dokladnie tak jak ty.
          • tygrysek27 do waldka, nie na temat 27.11.06, 12:48
            ty walduś zamiast za obcymi d.u.p.a.m.i ganiac lepiej nad ortografia popracuj
            bo normalnie porażka
            • waldek1610 Re: do waldka, nie na temat 27.11.06, 13:03
              wiesz lepiej znac dobrze dwa jezyki niz jeden bardzo dobrze, zwlaszcza w dobie
              globalizaci, gdzie bez jezykow obcych zwlaszcza angielskiego ani rusz.

              Wlasciwie nawet amerykanie sa zdziwieni ze urodzilem sie we wschodniej Europie,
              bo moj angielski jest dosc dobry, rowniez akcent. A z drugiej strony 15 lat
              zycia za granica, gdzie na codzien nie uzywa sie jezyka polskiego to latwo
              zapomniec. Ale wiedza o tym jedynie Ci ktorzy mieszkaja za granica pol zycia
              tak jak ja...
              • tygrysek27 Re: do waldka, nie na temat 27.11.06, 13:09
                wiesz, chyba lepiej znać oba języki bardzo dobrze

                widze ze swoje "nieuctwo" tłumaczysz tak samo nieudolnie jak nieumiejętnośc
                utrzymania ptaka w rozporku :)
                • waldek1610 Re: do waldka, nie na temat 27.11.06, 13:16
                  tygrysek27 napisała:

                  > wiesz, chyba lepiej znać oba języki bardzo dobrze

                  Is that so? In such case please tell me how fluent is your english?
                  • tygrysek27 Re: do waldka, nie na temat 27.11.06, 13:53
                    I'm still learn this language because I know it dosen't perfektly.

                    Dlatego nie wygłupiam się i nie pisze po angielsku żeby się nie ośmieszać.
                    Tobie tez radzę powtórzyc materiał ortografii z podstawówki
                    bo "boji", "kłucące" czy "starzem" jest żenujące.
                    • waldek1610 Tygryska osmieszasz sie swoim lamanym angielskim:) 28.11.06, 07:02
                      tygrysek27 napisała:

                      > I'm still learn this language because I know it dosen't perfektly.

                      "Ja jestem nadal uczyc sie tego jezyka, dlatego ze ja wiem ze nie dziala
                      perfectcyjnie"- Doslowne tlumaczenie powyzszego tekstu napisanego przez
                      Tygryska....


                      > Dlatego nie wygłupiam się i nie pisze po angielsku żeby się nie ośmieszać.
                      > Tobie tez radzę powtórzyc materiał ortografii z podstawówki
                      > bo "boji", "kłucące" czy "starzem" jest żenujące.

                      Wlasnie przed chwila to nam udowodnilas....
                      • tygrysek27 :-) walduś 28.11.06, 08:37
                        pierwszy raz zgadzam się z pascalem kurcze

                        raz jeszcze walduś, jak chłopowi na roli: nie używam ang bo wiem ze nie umiem
                        sie nim perfekcyjnie posługiwać, stąd wciąż się uczę

                        przenosząc na Ciebie: wróć na forum po podstawowym kursie z ortografii języka
                        polskiego, jeżeli już koniecznie chcesz coś pisać bo co z tego ze ktos
                        perfekcujnie zna język obcy skoro z ojczystym sobie nie radzi ......
                      • tygrysek27 waldek ośmieszasz się swoimi błędami ortograficzny 28.11.06, 08:44
                        mi

                        nasikaj mu w oczy to powie że deszcz pada ......
                        • waldek1610 Tygryska ośmieszasz się swoim lamanym angielskim:) 28.11.06, 10:12
                          tygrysek27 napisała:

                          > nasikaj mu w oczy to powie że deszcz pada ......

                          Hipotrytka z Ciebie. Sugerujesz ze mozna wladac obydwoma jezykami perfekcyjnie,
                          po czym piszesz po angielsku gorzej nisz Pietaszek z Robinsona Crusoe.

                          Zapewniam Ciebie moj jezyk polski jest perfekcyjny jak na osobe mieszkajaca
                          poza krajem 15 lat. Gdyby nie forum to wogole nie uzywal bym tego jezyka, na
                          codzien posluguje sie jedynie jezykiem angielskim.
                          • tygrysek27 chyba cie zabolało? :-) nie przejmuj się 28.11.06, 10:23
                            pewnie ze mozna władac super i pięcioma językami ale trzeba sie przyłożyć
                            od razu mówiłeś bezbłędnie po angielsku? pewnie że teraz łamię angielski ale
                            może za rok bedę dobra
                            nie miałam szansy zyc w kraju gdzie musiałabym sie angielskiego nauczyć, punkt
                            dla ciebie ze ty miałes taką szansę

                            ale dorastaliśmy w Polsce i oboje nauczyliśmy się tyle języka ojczystego na ile
                            wystarczyło nam umiejętności więc nic tłumaczy twoich rażących błędów

                            ale nie przejmuj sie walduś w słowie "sex" czy "zdrada" ciężko zrobic
                            jakikolwiek błąd zatem nie natniesz się na podstawowych słowach ze swego
                            słowniczka życiowego :-)

                            Pozdrawiam

                            P.S. Pisze się "niż" nie "nisz".........
                            • waldek1610 Tygryska nie takie panienki zwalalem ze stopek 28.11.06, 10:50
                              ...i bynajmniej nie tylko z powodu mojego uroku osobistego... :)
                              • tygrysek27 moze i zwalałeś wielokrotnie 28.11.06, 10:52
                                ....ale niekoniecznie panienki ;)
                                • waldek1610 czy jest jeszcze cos, czego nie wiem o sobie? 28.11.06, 12:35
                                  oswiec mnie? :)
                  • ciarna_87 Re: do waldka, nie na temat 27.11.06, 16:19
                    ale z Ciebie snob :)

                    idź na forum dla chińczyków tam Cię na pewno zrozumieją
    • b.pascal Klucz do zrozumienia Waldka 27.11.06, 17:16
      Widzę, że wiele osób daje się wkręcać w dyskusje z Waldkiem sądząc błędnie, że
      są go przekonać, że jest w błędzie. Próżny trud. Proponuję sobie darować. :)
      Waldek uważa się za wzorzec mężczyzny na podobieństwo wzorca metra z Sevres, ale
      nim nie jest, czego jednak do wiadomości nie przyjmie i dlatego proponuję nawet
      nie próbować mu tego uświadamiać.
      Kolejne błędy w rozumowaniu, jakie popełnia to uznawanie, że jego chęć bzykania
      na lewo i prawo jest wyłącznie wyrazem jego naturalnego instynktu, który uważa
      na dodatek za normę podstawową w stosunkach międzyludzkich. Uprzedzam, że dla
      Waldka pojęcie kultury kojarzy się wyłącznie źle, jako system zakazów tłumiących
      jego prawdziwą, męską osobowość. Waldek nie dopuszcza do swojej świadomości, że
      jego obecna osobowość jest wynikiem dotychczasowych doświadczeń życiowych, które
      wyparł ze świadomości. Nie da się nie zauważyć, że Waldek ma wyraźny uraz do
      Kościoła. Jeśli mu mocno dopieczecie w dyskusji lub skutecznie rozprawicie się z
      jego argumentacją, to niewykluczone, że ze zdumieniem skonstatujecie, że
      zostaliście przez niego zaliczeni do najbardziej konserwatywnego odłamu
      katolicyzmu, słuchaczy Radia Maryja w moherowych beretach. Dla mnie to jest
      klucz do zrozumienia Waldka. Myślę, że właśnie ten uraz do Kościoła, który
      propaguje monogamię, wierność, itp., sprawia, że Waldek podświadomie dąży do
      łamania tych nakazów, które Kościół głosi. Ale jednocześnie najwyraźniej
      wywołuje to w nim konflikt wewnętrzny. Jego zachowanie nie jest zgodne z
      obowiązującymi normami, a jemu zależy na akceptacji. Dlatego też podejmuje próby
      szukania tej akceptacji rozwijając takie dysputy na forum, jak ta. A że zawsze
      znajdzie się tu jakiś miłośnik skakania z kwiatka na kwiatek, któremu poglądy
      Waldka mile brzęczą w uchu, więc daje mu wsparcie, czyli to czego szuka. Nie
      starcza mu to jednak na długo. Myślę, że Waldek jest neurotykiem. Pewnie nie on
      jeden. Zwłaszcza na forum. Ale jest wyjątkowo aktywnym neurotykiem. Nie wiem, co
      jest źródłem neurozy, może dominująca lub nadopiekuńcza matka, która była
      (jest?) dodatkowo bardzo pobożną katoliczką? Nie wiem. Na to pytanie mógłby
      sobie odpowiedzieć tylko sam Waldek, gdyby chciał, ale mogę się założyć o duże
      pieniądze, że nie zechce. Wszystkim radzę, żeby się zastanowili, zanim zaczną go
      prostować, bo to trud daremny, a można samemu stracić trochę nerwów. W kazdym
      razie pamiętajcie zawsze, że rozmawiacie z jednym facetem, którego może czasem
      wesprze jeszcze kilku zwolenników skakania z kwiatka na kwiatek, a nie z jedynie
      prawdziwą reprezentacją męskiej części świata. Zawsze, kiedy w jego wpisach
      znajdziecie słowo "mężczyzna" odmieniane na wiele sposobów, przeczytajcie to
      jako "ja" albo jako "Waldek1610". Ewentualnie nie czytajcie go wcale, bo wiem po
      sobie, że to wciąga i choć wydaje się Wam, że macie świetne argumenty i możecie
      go wypunktować, to ja Wam z doświadczenia napiszę, że są to nadzieje płonne.
      Ktoś rozsądny z boku może oceni, że macie rację, ale nie Wasz rozmówca. :)
      No dobrze. Zostaliście ostrzeżeni. A teraz róbcie, co chcecie. W końcu to Wasze
      życie, Wasze nerwy i Wasz czas. :))
      • yagiennka Hehe niezła psychoanaliza 27.11.06, 19:18
        Ale Waldek to ciekawy przypadek, może by posłużył jako jakiś model do badań dla
        studentów psychologii? Przynajmniej by zrobił coś dobrego dla ludzkości ;)
        Ale fajnie podyskutować po prostu z ludźmi i ich poczytac, to też ma jakąś
        wartość nawet jeśli pretekstem jest bełkot Waldiego. Ja np zauważyłam że wielu
        facetów ma bardzo rozsądne poglądy na temat wierności i związku i włąśnie mi się
        wydaje że takich jak Walduś jest niewielu, co mnie radością napawa :) Nie jest
        tak źle z naszymi panami.
      • facettt Naduzycie intelektualne , Pascalko :))) 27.11.06, 21:04
        Waldek nie uwaza sie za wzor metra z Serves, gdyz nikomu niczego nie narzuca...
        Po prostu smialo prezentuje swoje zdanie, nie uwazajac swej postawy zyciowej
        za gorsza od innych ...

        Szczerze przyznam, ze szanujac zdanie Waldka, jak szanuje kazde odmienne
        zdanie, wolalbym , by zbytnio sie nie rozpanoszylo...

        Nie lubie konkurencji w dostepie do samotnych Panienek, i wolalbym, by zonaci
        mezczyzni zajmowali sie TV. - miast uganiac sie za obcymi spodniczkami :))))


        Nie widze tez u Waldka checi posadzania kogos o religijny konserwatyzm...
        Nie zauwazylem nigdzie takich tendencji.

        Sam beda szczerym zwolennikiem instytucji Kosciola, zawsze zachecam, a nie
        zniechecam do niej innych, poniewaz dzisiejsza wiara (chrzescijanska
        naturalnie, a nie islamska) czyni ludzmi zazwyczaj lepszymi :))))



        • waldek1610 Re: Naduzycie intelektualne , Pascalko :))) 28.11.06, 07:40
          facettt napisał:

          > Waldek nie uwaza sie za wzor metra z Serves, gdyz nikomu niczego nie
          > narzuca...Po prostu smialo prezentuje swoje zdanie, nie uwazajac swej postawy
          > zyciowej za gorsza od innych ...
          > Szczerze przyznam, ze szanujac zdanie Waldka, jak szanuje kazde odmienne
          > zdanie, wolalbym , by zbytnio sie nie rozpanoszylo...
          > Nie lubie konkurencji w dostepie do samotnych Panienek, i wolalbym, by zonaci
          > mezczyzni zajmowali sie TV. - miast uganiac sie za obcymi spodniczkami :))))
          > Nie widze tez u Waldka checi posadzania kogos o religijny konserwatyzm...
          > Nie zauwazylem nigdzie takich tendencji.
          > Sam beda szczerym zwolennikiem instytucji Kosciola, zawsze zachecam, a nie
          > zniechecam do niej innych, poniewaz dzisiejsza wiara (chrzescijanska
          > naturalnie, a nie islamska) czyni ludzmi zazwyczaj lepszymi :))))

          Dokladnie Facettt, ja nikomu nie narzucam moich pogladow, jedynie korzystam z
          fundamentalnego prawa demokracji czyli prawa do prezentacji moich opini na
          forum poblicznym. Zwlaszcza ze nie lubie gdy ktos probuje zagluszac glos
          opozycji, wlasnie tylko dlatego pisze o tym na forum. Bo w zyciu stosuje sie
          jedynie do swoich pogladow oraz idealow.

          • yagiennka Opozycja jest po to aby ją zagłuszać ;) n/t 28.11.06, 11:33
            • waldek1610 a Ty sie nazywasz Lukaszenka? :) 28.11.06, 12:38

      • waldek1610 Paskal, Parlement EU bojkotowalby Twoje poglady 28.11.06, 07:34
        b.pascal napisał:

        > Klucz do zrozumienia Waldka
        > Jego zachowanie nie jest zgodne z obowiązującymi normami,


        Ciekawe o jakich normach mowisz? Tych zawartych w Konstytucji RP, Normach
        Katolickich, bo na pewno nie o normach miedzynarodowych...Twoje poglady uznane
        bylyby w swiecie zachodnim jako szczegolnie szowinistyczne, ultra-katolickie
        oraz ksenofobiczne, homofobiczne, itd. Na Forum Unijnym musialbys sie mocna
        tlumaczyc i przepraszac za takie poglady.


        > Wszystkim radzę, żeby się zastanowili, zanim zaczną go prostować, bo to trud
        > daremny, a można samemu stracić trochę nerwów. W kazdym razie pamiętajcie
        > zawsze, że rozmawiacie z jednym facetem, którego może czasem wesprze jeszcze
        > kilku zwolenników skakania z kwiatka na kwiatek, a nie z jedynie prawdziwą
        > reprezentacją męskiej części świata.

        "Zwolennicy skakania z kwiatka na kwiatek"??? Ludzie, za takie teksty w zadnym
        cywilizowanym kraju nie mialbys szansy na przetrwanie na szerszym forum, np w
        mediach, od razu mialbys klopoty prawne.



        > Ktoś rozsądny z boku może oceni, że macie rację, ale nie Wasz rozmówca. :)
        > No dobrze. Zostaliście ostrzeżeni. A teraz róbcie, co chcecie. W końcu to
        > Wasze życie, Wasze nerwy i Wasz czas. :))


        Typowa wypowiedz szowinisty ultra-katolickiego, ktory uznaje jedynie swoje
        poglady za sluszne, i jeszcze sprawia wrazenie ze marnuje sie mu czas.
        • yagiennka Dla Waldka łopatologicznie 28.11.06, 11:38
          Pascal ma na mysli normy etyczne, społeczne, religijne. Nie żyjesz w Afryce
          tylko w Polsce :) Więc obowiązują cię te normy.
          O nie Walduś, to ty wszystkim wciskasz swoje poglądy i uznajesz je za
          ogólnoludzkie i nawet tego nie zauważasz. Mnożysz wątki ciągle o tym samym, nie
          ma w nich ani nic nowego ani odkrywczego, Pascal ma rację że potrzebujesz ciągle
          sam sobie udowadniać że masz rację (bo podświadomie czujesz że nie masz) a na
          długo ci to nie wystarcza bo masz chyba niskie poczucie włąsnej wartości i tak
          tworzysz jak ten wątkopłod ;) Żadnego sensu to nie ma.
          • waldek1610 Yagiennka, nie kazdy mieszka w Twojej oborze... 28.11.06, 12:49
            yagiennka napisała:

            > Pascal ma na mysli normy etyczne, społeczne, religijne. Nie żyjesz w Afryce
            > tylko w Polsce :) Więc obowiązują cię te normy.


            tylko ze ja jestem obywatelem i mieszkam w USA od 15 lat... :)
            Poza tym o jakich normach religijnych mowisz, przeciez nie masz pewnosci jakiej
            religi jestem, i czy oglole nie jestem ateista? Nastepnym razem uwazaj, bo
            takie wypowiedzi moga przysporzyc Tobie klopotow, nie kazdy jest katolikiem...
            • yagiennka W twojej oborze nikt nie mieszka 28.11.06, 14:53
              A w Hameryce to żadnych norm już nie ma?:) Bredzisz, Amerykanie są bardzo
              konserwatywni. Pisałam o normach etycznych i moralnych a nie tylko religijnych.
              Rozumiem że ciebie żadne normy nie obowiązują, ale tylko w twoich urojeniach bo
              jakbys się z tym dobrze czuł to bys nas tu nie zamęczał swoimi idiotycznymi wątkami
            • sakis Re: Yagiennka, nie kazdy mieszka w Twojej oborze. 01.12.06, 10:09
              ha!niech żyje Hameryka!:-)
          • sara.24 Re: Dla Waldka łopatologicznie 28.11.06, 12:59
            Mnożysz wątki ciągle o tym samym, nie
            > ma w nich ani nic nowego ani odkrywczego, Pascal ma rację że potrzebujesz
            ciągle
            > sam sobie udowadniać że masz rację (bo podświadomie czujesz że nie masz) a na
            > długo ci to nie wystarcza bo masz chyba niskie poczucie włąsnej wartości i tak
            > tworzysz jak ten wątkopłod ;) Żadnego sensu to nie ma.
            Ta przykra twórczość wynika dokładnie z problemów psychicznych autora, do
            których za nic się nie przyzna. To widać jak na dłoni że rozpaczliwie szuka
            akceptacji. Jak zachowuje się tak na forum, to lepiej nie myśleć jak
            nieszczęsliwym i słabym człowiekiem musi być w rzeczywistości. Szkodzi tym
            tylko i wyłącznie sobie. Tutaj ktoś ewentulanie się wkurzy że brednie są
            wypisywane, a on i tak nie rozwiążę swoich problemów udając że to inni je mają.
            Przykre to, ale jeśli ktoś nie słucha rad które dają mu inni, to jego sprawa,
            nikomu przez to nic nie ubędzie a nieszczęśliwy dalej pozostanie on sam.
            • waldek1610 wiec sluchaj moich rad Sara :) 28.11.06, 13:10
              sara.24 napisała:

              > Przykre to, ale jeśli ktoś nie słucha rad które dają mu inni, to jego sprawa,
              > nikomu przez to nic nie ubędzie a nieszczęśliwy dalej pozostanie on sam.


              No wlasnie, dlaczego nie sluchasz rad ktore Tobie daje? Myslisz ze zjadlas
              wszystkie rozumy? Dziewczyno siedzisz w kraju ktory ledwo co mozna nazwac
              Europejskim, i wydaje Ci sie ze twoje poglady sa uznawane za jedyne sluszne
              wszedzie na swiecie, ciekawe wiec dlaczego Polska w Europie Zachodniej uznawana
              jest za kraj zacofany cywilizacyjnie...

              Niestety na zachod od Odry nikomu Polski swiatopoglad nie imponuje, wrecz
              przeciwnie jest uwazany za wsteczny.
            • facettt Dla sary łopatologicznie 28.11.06, 14:20
              sara.24 napisała:

              To widać jak na dłoni że rozpaczliwie szuka
              > akceptacji.


              - nie sadze. raczej pisze dla wlasnej satysfakcji :)))

              Jak zachowuje się tak na forum, to lepiej nie myśleć

              - istotnie , myslenie zostaw jemu :))))

              > Przykre to, ale jeśli ktoś nie słucha rad które dają mu inni, to jego sprawa,
              > nikomu przez to nic nie ubędzie a nieszczęśliwy dalej pozostanie on sam.

              - ja wielokrotnie pisze, ze chociaz Waldka rozumiem, to wcale takich postaw
              nie popieram i chcialbym, by takich jak Waldek bylo jak najmniej.

              Nie znosze konkurencji w podchodach do samotnych Panienek.
              Niech one zostana dla mnie, a inni zonaci pilnuja swoich zon i pilota do TV :)))
              • sara.24 Re: Dla sary łopatologicznie 28.11.06, 14:37
                > - nie sadze. raczej pisze dla wlasnej satysfakcji :)))
                To raczej nie satysfakcja a chwilowa ulga, kiedy może stworzyć kolejny długaśny
                akapit ze swoimi mądrościami.
                > - istotnie , myslenie zostaw jemu :))))
                Tak, tak,rozmyślanie to jego pasja, szkoda tylko że nie jest to myślenie
                pozwalajace na zrozumienie co się do niego piszę ;-)
                > Nie znosze konkurencji w podchodach do samotnych Panienek.
                > Niech one zostana dla mnie, a inni zonaci pilnuja swoich zon i pilota do
                TV :))
                Nie sądzę żeby Waldek zagrażał ci w kwestii podchodów do panienek. To raczej
                typ slabeusza, ktoremu wystarcza komputer, żywe panienki to mogłoby być za duże
                wyzwanie.
              • yagiennka Re: Dla sary łopatologicznie 28.11.06, 15:00
                On niczego nie szuka rozpaczliwie, on w ogóle nie szuka tylko zachowuje sie
                kompulsywnie - zakłada wątek i w kółko o tym samym i ku jego zdziwieniu nikt mu
                nie przyklaskuje. Więc zakłada drugi albo ten sam gdzie indziej, i tak w kółko :D

                "Jak zachowuje się tak na forum, to lepiej nie myśleć
                >
                > - istotnie , myslenie zostaw jemu :))))"

                Przeciez Waldi nie myśli :) Nie czyta, nie wyciąga wniosków, nie kojarzy tylko
                powtarza swoją mantrę.

                " ja wielokrotnie pisze, ze chociaz Waldka rozumiem, to wcale takich postaw
                > nie popieram i chcialbym, by takich jak Waldek bylo jak najmniej.
                >
                > Nie znosze konkurencji w podchodach do samotnych Panienek.
                > Niech one zostana dla mnie, a inni zonaci pilnuja swoich zon i pilota do TV :))"

                Hahaha, a tą wypowiedz to już czytam z 5 raz, ta mantra waldkowa jest chyba
                zaraźliwa, ale zaraża tylko zdradzaczy o niskim poczuciu własnej wartości na
                szczęście ;)
                • facettt to bez znaczenia, co piszesz :))) 28.11.06, 19:29
                  yagiennka napisała:
                  > Hahaha, a tą wypowiedz to już czytam z 5 raz, ta mantra waldkowa jest chyba
                  > zaraźliwa, ale zaraża tylko zdradzaczy o niskim poczuciu własnej wartości na
                  > szczęście ;)

                  nic nie szkodzi, mam bardzo niskie poczucie wartosci, tylko wszystkie Panienki,
                  poza Toba , tego nie zauwazaja...:)))
                  ale mimo to...
                  najpiekniejszy jest wolny pozamalzenski seks, prawda, Aniele ?
          • facettt Dla yagienki łopatologicznie. 1. Normy 28.11.06, 14:09
            Jakie normy masz na mysli? religijne?
            Niech one pozostaja Twoimi, nikt Ci ich nie odbiera.
            Zwykle ormy spoleczne nie mowia, ze seks pozamalzenski jest zakazany, czy
            karalny.

            Biorac slub w USC nie przysiegasz wiernosci seksualnej.

            Doucz sie troche - co to jest norma i jakie mamy normy.

            • yagiennka Moralne, etyczne, humanitarne itp 28.11.06, 15:03
              Normy społeczne w Europie i w większości kultur (o ile nie we wszystkich ale ja
              nie etnolog) zakazują seksu pozamałżeńskiego.
              • sara.24 Re: Moralne, etyczne, humanitarne itp 28.11.06, 15:08
                Widać facettt myli normy z nakazami prawa. Wydaje się mu że jak coś nie jest
                karalne to od razu zgodne z normami. Niestety jest zgodne tylko z normami
                ustalanymi samodzielnie przez waldusia i jemu podobnych.
                • facettt doucz sie co prawo, co norma, co to obyczaj :))) 28.11.06, 19:34
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=52789605&a=53047387
                  • yagiennka To nawet prawnie nie jest norma :) 28.11.06, 19:48
                    Zdrada może być podstawą do rozwodu z winy zdradzającego.
                    • facettt Norma, to nie prawo i nie obyczaj :))) 28.11.06, 19:53
                      brak checi do wspolzycia (jednej ze stron) tez moze byc podstawa do rozwodu...

                      a nawet rozne gusta :)))

                      nie bredz, gdyz zaczynasz :)))
                      • yagiennka No i co z tego? n/t 28.11.06, 19:58
                        • facettt to, nieuczko, moralnie nie masz nic do powiedzenia 28.11.06, 20:38
                          a politycznie i prawnie tez nie...
                          pamietaj bidulinko - jestem nauczycielem.

                          moja cierpliwosc jest nieograniczona :)))




                          • sara.24 Re: to, nieuczko, moralnie nie masz nic do powied 29.11.06, 08:13
                            jestem nauczycielem.
                            >
                            > moja cierpliwosc jest nieograniczona :)))
                            I dziwić się potem że szkoły nie lubią jak trafiają na takich nauczycieli.
                            Powiedz gdzie uczysz, żeby przyszli uczniowie szerokim łukiem omijali to
                            miejsce.
                            • facettt smiechu warte 29.11.06, 12:33
                              nic wiecej?

                              moze w koncu poczytasz
                              i zapodasz naszepujace terminy i opiszesz nastepujace problemy?:

                              - prawo
                              - moralnosc
                              - norma
                              - obyczaj

                              - czy i kiedy lamanie normy, lub obyczaju moze byc scigane
                              przez z prawo i karalne.
                              - czy seks pozamalzenski jest karalny?

                              itd :)))
                      • p.s.j Re: Norma, to nie prawo i nie obyczaj :))) 29.11.06, 11:00
                        a z czego się "składa" prawo, jak nie z norm prawnych?

                        Widać, że prawnikiem to ty nie jesteś.
                        • facettt tania manipulacja :))) 29.11.06, 12:37
                          p.s.j napisał:

                          > a z czego się "składa" prawo, jak nie z norm prawnych?
                          >
                          > Widać, że prawnikiem to ty nie jesteś.

                          czy ktos tu pisal o normach prawnych?

                          Panienki (a o ja rowniez) mialy tu na mysli zdecydowanie normy OBYCZAJOWE :)))

                          - skoro sie ze mna szgadzaja, ze seks pozamalzenski karalny jednak nie jest.

                          gdyby naruszal jakies normy prawne bylby karalny :)))


                          • yagiennka Re: tania manipulacja :))) 29.11.06, 12:55
                            "skoro sie ze mna szgadzaja, ze seks pozamalzenski karalny jednak nie jest."

                            A szkoda :)
                            Normy prawne tworzą ludzie, normy prawne wywodzą sie nie z księżyca tylko z norm
                            społecznych, zwyczajów, obyczajów i wyznawanej moralności. Seks pozamałżeński
                            nie jest karalny bo nie stanowi az takiego zagrożenia społecznego aby potrzebne
                            były takie sankcje.
                            • facettt zaczynasz myslec? 29.11.06, 17:01
                              Dodam Ci jednak wieciej, dziewcze...
                              w spoleczenstwach na wyzszym poziomie rozwoju, a do nich nalezy wiekszosc
                              Panstw Unii Europejskiej, nie stanowi obecnie zadnego zagrozenia...

                              Przy deficycie dzieci w Europie Wspolczesnej i te pozamalzenskie dzieci
                              sa przez Panstwo serdecznie witane :)))
                              • yagiennka Ty nie myślałeś i nie myslisz dalej n/t 29.11.06, 22:33
                                • facettt wspolczuje bezmyslnosci :))) 29.11.06, 22:47
                                  ale to kobieca przywara :)))
              • facettt nie zakazuja :))) 28.11.06, 19:32
                yagiennka napisała:

                > Normy społeczne w Europie i w większości kultur
                (o ile nie we wszystkich ale ja nie etnolog)
                zakazują seksu pozamałżeńskiego.

                No nie zakazuja, skoro nie jest to karalne...
                doucz sie co to norma, a co to obyczaj...

                omijanie norm musi byc karalne (chocby obstrukcja obyczajowa)

                A seks pozamalzenski karany w Europie, nawet w ten sposob juz nie jest :)))

                Waldek ma gorzej...
                w Ameryce nadal obowiazuje tu obstrukcja obyczajowa...
                wiem, bo znam...
                W Zach Europie.. juz nie :)))


                • yagiennka Zakazują 28.11.06, 19:54
                  Normy społeczne zakazują zdrady współmałżonka a tez stałego partnera: "Norma
                  społęczna jest to względnie trwały, przyjęty w danej grupie społecznej sposób
                  zachowania jednostki społecznej w danej sytuacji zależny od zajmowanej przez nią
                  pozycji społecznej i odgrywanej przez nią roli społecznej."
                  Mąż i żona jest to rola społeczna i ma swoje zakazy i nakazy przyjęte przez
                  społeczeństwo. Normy społeczne nie są głupie i mają za zadanie jak najlepiej
                  służyć dobru danej grupy, zdrada prowadzi do rozpadu związków a nawet zbrodni
                  także jest zakazana.
                  Normy obyczajowe – nawyki zachowania się, rytuały czy sposoby ubierania się
                  uznane w danej zbiorowości. I nie mają nic wspólnego z wiernością małżeńską.
                  • facettt NIE Zakazują :))) 28.11.06, 20:42

                    gdyby takie zakazy byly - mialabys w dzialaniu prawo, lub chociaz obyczaje...

                    prawo - "zdrady" w cywilizacji zachodniej juz nigdzie nie zakazuje :)))
                    a te twoje "normy" dzialaja moze na wsi... - u ciebie...

                    w duzych polskich miastach - juz nie :)))

      • sara.24 Do Pascala 28.11.06, 12:49
        > Widzę, że wiele osób daje się wkręcać w dyskusje z Waldkiem sądząc błędnie, że
        > są go przekonać, że jest w błędzie. Próżny trud. Proponuję sobie darować. :)
        Doszłam do tego samego wniosku po niejednej próbie dyskusji z nim. Próbie, bo
        dyskusją nie można nazwać jego długaśnych monologów którymi zarzuca innych,
        majśc na celu tylko jedno- żeby ktoś się wreszcie z nim zgodził, poparł,
        potwierdził.

        > Kolejne błędy w rozumowaniu, jakie popełnia to uznawanie, że jego chęć
        bzykania
        > na lewo i prawo jest wyłącznie wyrazem jego naturalnego instynktu, który uważa
        > na dodatek za normę podstawową w stosunkach międzyludzkich.
        Oczywiście,wszystko co robi Waldek to norma, a reszta powinna się tylko zgadzać
        z chorymi teoriami ;-) Tym bardziej żałosne jest to że tu głosi swój bełkot na
        temat zdrad, a na forum kobieta wypłakuje się nad złem i brakiem
        moralności "swojej byłej" tylko dlatego że nie chciała z nim być. Chyba zadna
        kobiea przy zdrowych zmysłach Jej się nie dziwi ;-)

        > Wszystkim radzę, żeby się zastanowili, zanim zaczną go
        > prostować, bo to trud daremny, a można samemu stracić trochę nerwów.

        Zgadzam się w 100%. Próby podjęcia dyskusji, kiedy śmie się mieć inne zdanie
        niż on, doprowadzą tylko do zdenerwowania lub niesmaku. Kto ma czas i nerwy na
        to, niech próbuje. Szansa na dyskusję byłaby może za wiele miesięcy, jak Waldek
        przeszedłby solidną terapię pozwalającą mu zrozumieć przyczyny swoich
        psychicznych problemów i dziwacznych zachowań.
        • waldek1610 norm jest tyle ile swiatopogladow 28.11.06, 12:55
          sara.24 napisała:


          > Kolejne błędy w rozumowaniu, jakie popełnia to uznawanie, że jego chęć
          > bzykania na lewo i prawo jest wyłącznie wyrazem jego naturalnego instynktu,
          > który uważa na dodatek za normę podstawową w stosunkach międzyludzkich.

          Norm jest tyle ile jest roznych grup etnicznych, orentacji swiatopogladowych,
          kultur. Nie ma jednej normy dla wszystkich, a tam gdzie takie normy obowiazuja
          istnieje dyktatura oraz totalitarny system; Chiny, Korea Polnocna, Iran, Kuba
          itd....wlasciwie Polsce tez nie wiele brakuje zeby zostala Republika Maryjna...
    • misscraft Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 27.11.06, 22:51
      To przykre, acz prawdziwe, tylko oby to zainteresowanie nie nie znalazło odbicia
      w działaniu na niekorzyść zwiążku w którym jest.
    • kohol Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 28.11.06, 15:22
      Widać, że nie masz pojęcia o mentalności ludzi.
      Większość ludzi chce być w stałym związku, chce kochać tylko jednego partnera,
      ale to nie znaczy, że z chwilą ślubu osoba ta przestaje być sobą i nie jest
      zainteresowana innymi osobami pod kątem romantyczno-seksualnym.

      Sęk w tym, że podczas ślubu coś się ślubuje. Nie wiem, co Ty tam ślubowałeś, ja
      i mój mąż ślubowaliśmy sobie wierność i uczciwość małżeńską, a dla nas dane
      słowo jest bardzo ważne, kwestia honorowa (możliwe, że też to ślubowałeś żonie,
      tylko masz do tego inne podejście - np. takie, że Twoja przysięga i słowo nic
      nie znaczą - ale to przecież tylko Wasza sprawa). Stąd wyprowadza się nasza
      lojalność wobec siebie. Wiadomo, podobają nam się inne osoby, ale na fantazjach
      musi się skończyć, bo szanujemy się nawzajem i dane sobie - zupełnie
      dobrowolnie - słowo.
      • yagiennka Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 28.11.06, 20:00
        Kończę pisanie w tym wątku bo "rozmowa" z Waldkiem i Facetttttem jest jak
        rozmowa ze ślepym o kolorach, chyba mój pies więcej kuma :))) Dobrej zabawy.
        • facettt prawo i moralnosc... 28.11.06, 20:44
          i mam nadzieje, ze konczysz.
          bedzie wreszcie spokoj.

          ciesze sie, ze w koncu zrozumialas, ze moralnosci sa rozne,
          i jezeli nie naruszaja prawa, sa rownorzedne :)))
          • tygrysek27 masz rację oczywiście 29.11.06, 09:27
            np w Sodomie i Gomorze normą były stosunki ze zwierzetami, kazirodztwo oraz
            homoseksualizm
            w starożytnych cywilizacjach do norm religijno-prawnych należało składanie w
            ofierze ludzi

            Jak to się skończyło każdy wie.

            Idąc za Twoim tokiem rozumowania ze moralności są rózne i akceptowalne póki nie
            naruszają prawa powinnismy dac upust swoim fizjologicznym potrzebom i bekac w
            miejscach publicznych, dłubac w nosie czy puszczac bąki bo przeciez to nie
            narusza prawa.

            Do norm moralnych zdrada partnera nie należy.To jedynie mgliste tłumaczenia
            jednostek które mają problem z zaniżonym poczuciem własnej wartości i
            nieumiejących pojąć istoty miłości.

            • sara.24 Re: masz rację oczywiście 29.11.06, 09:51
              > Do norm moralnych zdrada partnera nie należy.To jedynie mgliste tłumaczenia
              > jednostek które mają problem z zaniżonym poczuciem własnej wartości i
              > nieumiejących pojąć istoty miłości.
              Ci biedni panowie o niskim poczuciu własnej wartości próbują przekonać
              wszystkich że to co robią jest zwyczajne, normalne i właściwe. Im bardziej będą
              próbowali to innym wmówić, tym bardziej jasne jest to że sami w to nie wierzą,
              tylko szukają usprawiedliwienia.
              • facettt nie masz racji oczywiscie :))) 2. przypominam 29.11.06, 12:45
                sara.24 napisała:
                > Ci biedni panowie o niskim poczuciu własnej wartości

                - pozwol , ze wlasne pojecie wartosci sami ocenimy :)))

                próbują przekonać wszystkich że to co robią jest zwyczajne, normalne i
                właściwe.

                - mikogo nie probujemy przekonac, Twoje i innych zdanie na ten temat jest nam
                obojetne :)))

                Im bardziej będą próbowali to innym wmówić, tym bardziej jasne jest to że sami
                w to nie wierzą, tylko szukają usprawiedliwienia.


                - nie szukamy usprawiedliwienia, bo niby po co?

                2. Po raz kolejny przypominam, ze rozuumiejac postawe Waldka wcale jej nie
                popieram.

                Zonatych dopuszczajacych seks pozamalzenski w ogole nie powinno byc.
                Powinni wszyscy pilnowac swoich zon i pilota do TV.

                Nie lubie bowiem konkurencji na wolnym rynku w stosunku do atrakcyjnych
                Panienek - ze strony interesujacych zonatych . wystarczajaco meczaca jest
                konkurencja kawalerow.:)))

                Sama wiec widzisz, ze poniekad podzielam rowwniez Twoje spojrzenie :)))


          • tygrysek27 kohol bardzo 29.11.06, 09:36
            trafnie i ładnie ujęła istotę wierności w małżeństwie

            tak trafnie ze...... cisza :-)
            • beksiulek Re: kohol bardzo 29.11.06, 09:45
              < fakt, zastanawiająca jest ta cisza
              < więc
              < ccciiiii... :-)
            • sara.24 Re: kohol bardzo 29.11.06, 09:56
              > trafnie i ładnie ujęła istotę wierności w małżeństwie
              > tak trafnie ze...... cisza :-)
              :-)) Chyba zdają sobie sprawę że ich "argumenty" nie mają szans z tym opisem.
              Jak takie biedaki miałyby dyskutować o odpowiedzialności, lojalności, ważności
              danego słowa, szacunku czy miłości jak te wartości są im całkowicie obce.
              • facettt seks pozamalzenski... 29.11.06, 17:04
                sara.24 napisała:
                Jak miałyby dyskutować o odpowiedzialności, lojalności, ważności
                > danego słowa, szacunku czy miłości

                Seks pozamalzenski nie narusdza zadnej z tych wartosci...

                seks, to seks, a milosc to milosc :)))

                • sara.24 Re: seks pozamalzenski... 29.11.06, 18:19
                  > Seks pozamalzenski nie narusdza zadnej z tych wartosci...
                  >
                  > seks, to seks, a milosc to milosc :)))

                  To jest twoje zdanie. Według mnie i nie tylko, narusza każdą z nich.
                  • yagiennka Re: seks pozamalzenski... 29.11.06, 18:57
                    Patrz a do odpowiedzialności i lojalności to juz się nie odniósł :) Wybiera
                    sobie co mu wygodne, ale w sumie po co komuś bez zasad pokazywac że nie ma
                    zasad. To tak jakby niewidomemu chcieć pokazac słońce :)
                    • sara.24 Re: seks pozamalzenski... 29.11.06, 19:50
                      > To tak jakby niewidomemu chcieć pokazac słońce :)

                      Porównanie do niewidomego, któremu przecież nie ma sensu czegoś pokazywać bo i
                      tak nie może zobaczyć, też przyszło mi do głowy ;-)
                  • facettt seks pozamalzenski...i twoje zdanie. 29.11.06, 20:55
                    ale z niekt nie narusza ci twoje go zdania.
                    zostaw go dla siebie :)

                    jezeli dla ciebie skes pozamalzenski cos narusza, to go nie uprawiaj.

                    nikt ci nie kaze.
                    mamy wolnosc.
                    nie probuj jednak zabraniac go innym, ktorzy mysla inaczej :)))
                    • sara.24 Re: seks pozamalzenski...i twoje zdanie. 29.11.06, 21:16
                      > mamy wolnosc.
                      > nie probuj jednak zabraniac go innym, ktorzy mysla inaczej :)))
                      Albo naprawdę nic nie rozumiesz albo udajesz głupiego.
                      Ciekawe w którym momencie ja próbowałam komuś coś narzucać czy zabraniać?
                      Widzę tu natomiast innych, którzy próbują usprawiedliwić swoje chore działania
                      i znaleźć dla nich poparcie. To co robią i jak żyją to ich sprawa, tylko niech
                      nie wmawiają innym że to jest normalne i akceptowane przez wszystkich.

                      • facettt Re: seks pozamalzenski...i twoje zdanie. 29.11.06, 21:28
                        sara.24 napisała:
                        > Widzę tu natomiast innych, którzy próbują usprawiedliwić swoje działania

                        - po co maja je usprawiedliwiac, jak jest im z tym dobrze?

                        tylko niech nie wmawiają innym, że to jest normalne i akceptowane przez
                        wszystkich.

                        - normalne, to tak, gdyz powszechne...

                        a czy akceptowane przez wszystkich?

                        kto tak powiedzial?...
                        napisalem nie raz, ze jestem przeciw rozprzestrznianiu sie takich postaw,
                        Jak Waldek...

                        to wbrew moim wlasnym interesom :)))




                        • sara.24 Re: seks pozamalzenski...i twoje zdanie. 29.11.06, 21:39
                          > - po co maja je usprawiedliwiac, jak jest im z tym dobrze?
                          Gdyby było im dobrze, nie musieliby szukać usprawiedliwienia ani poparcia, a
                          moim zdaniem to robią, mając świadomość że ich działania ani nie są dobre ani
                          sensowne. Jakoś tak się dziwnie składa, że nie znam nikogo kto by zdradzał i
                          był z tym szczęśliwy. Zawsze jest albo niskie poczucie własnej wartości i próba
                          potwierdzania że jest się świetnym i atrakcyjnym, albo ukrywane i rozpaczliwe
                          poszukiwanie bliskości której ktoś inny nie daje, oczywiśie pod hasłem: jestem
                          zdobywcą, świat należy do mnie. Przykre to i żałosne w każdym przyoadku.

                          • facettt Re: seks pozamalzenski...i twoje zdanie. 29.11.06, 22:20
                            sara.24 napisała:
                            > Gdyby było im dobrze, nie musieliby szukać usprawiedliwienia ani poparcia,

                            - alez nikt go tu nie szuka :)))
                            too tylko twoja iluzja :)))

                            a moim zdaniem to robią, mając świadomość że ich działania
                            ani nie są dobre ani sensowne.

                            - to JEDYNIE twoje zdanie :)))

                            Jakoś tak się dziwnie składa, że nie znam nikogo kto by zdradzał i
                            > był z tym szczęśliwy. >

                            - ja za to znam (tak sie jakos sklada) wielu moich kolegow :)))

                            Nie projektuj swojej wizji zycia na innych.
                            dobrze ci z nia.. to trzymaj sie jej.
                            innym jest z inna wizja rownie dobrze.
                            • yagiennka Re: seks pozamalzenski...i twoje zdanie. 29.11.06, 22:37
                              Jakby ci było dobrze to być tutaj nie mnożył swoich idiotycznych wątków w kółko
                              na ten sam temat. Już cie tu dawno zdiagnozowano. Może pora udac sie gdzieś na
                              leczenie ?:)
                              • sara.24 Re: seks pozamalzenski...i twoje zdanie. 29.11.06, 22:45
                                > Jakby ci było dobrze to być tutaj nie mnożył swoich idiotycznych wątków w
                                kółko
                                > na ten sam temat. Już cie tu dawno zdiagnozowano. Może pora udac sie gdzieś na
                                > leczenie ?:)
                                To jest przecież Waldek2, który nie może przestać wypisywać swoich "mądrości".
                                Leczenie wskazane, ale nie sądzę żeby któryś z "facetów" zrozumiał że go
                                potrzebuje.
                                • facettt cenna, konowalska uwaga :))) 29.11.06, 22:49
                                  ale nie sądzę żeby któryś z "facetów" zrozumiał że go potrzebuje.

                                  nie zrozumie...

                                  slusznie :)))

                                  pora wiec zaprzestac
                                  konowalskich, amatorskich diagnoz :)))
                                  • sara.24 Re: cenna, konowalska uwaga :))) 29.11.06, 22:53
                                    Zaprzestanę nieamatorskich i trafnych diagnoz kiedy uznam za stosowne,a nie
                                    kiedy jakiś "facettttt" będzie tego chciał.
                                    • facettt Re: cenna, konowalska uwaga :))) 29.11.06, 23:12
                                      trzymam kciuki :)))
                              • facettt Re: seks pozamalzenski...i twoje zdanie. 29.11.06, 22:46
                                dajej nie wiem co tu robisz ,skoro ci tak dobrze? :)))

                                pamietaj..
                                kazdy seks, takte ten pozamalzenski, to piekna rzecz :)))
                            • sara.24 Re: seks pozamalzenski...i twoje zdanie. 29.11.06, 22:42
                              > - alez nikt go tu nie szuka :)))
                              > too tylko twoja iluzja :)))
                              Tak, tak, tłumacz się dalej ;-)

                              > Nie projektuj swojej wizji zycia na innych.
                              > dobrze ci z nia.. to trzymaj sie jej.
                              > innym jest z inna wizja rownie dobrze.
                              U mnie to nie wizja tylko rzeczywistość i fakty. U zdradzających nieudaczników
                              to właśnie są wizje, w których są szczęśliwi, męscy, a są tylko tchórzliwymi
                              miernotami które nawet nie mają odwagi żeby zrobić coś w kierunku własnego
                              szczęścia.
                              • facettt przeciez masz racje 29.11.06, 22:58
                                sara.24 napisała:
                                > to właśnie są wizje, w których są szczęśliwi, męscy, a są tylko tchórzliwymi
                                > miernotami które nawet nie mają odwagi żeby zrobić coś w kierunku własnego
                                > szczęścia.

                                ile razy mam ci to pisac?

                                100?
                                nie pochwalam zdradzajacych mezczyzn.
                                sa dla mnie konkurencja do wolnych samotnych kobiet...
                                po co mi ta konkurencja?
                                nie znosze jej :)))
                                • sara.24 :-)) 29.11.06, 23:02
                                  > nie pochwalam zdradzajacych mezczyzn.
                                  > sa dla mnie konkurencja do wolnych samotnych kobiet...
                                  > po co mi ta konkurencja?
                                  > nie znosze jej :)))
                                  A ja niedobra znowu nie wiedzieć czemu wrzuciłam Cię do worka ze zdradzającymi
                                  lub popierającymi zdradę chłopcami ;-)
                • kohol Re: seks pozamalzenski... 30.11.06, 10:16
                  Seks pozamałżeński narusza wierność, jak najbardzoej. Przeciez nie
                  mówimy "ślubuję ci miłość, wierność w tejże miłości i uczciwość małżeńską, ale
                  tylko jeśli chodzi o miłość", tylko miłość W OGÓLE, wierność W OGÓLE i
                  uczciwość małżeńską również W OGÓLE. Nie dzieli się tego na jakieś pojedyncze
                  aspekty typu "wierność (w domyśle: ale tylko w wypadku miłości, w kazdy dzień
                  oprócz soboty i tylko z brunetkami)". Wierność to wierność.
                  Ale, jak już pisałam - ktoś może miec inną wersję przysięgi małżeńskiej, ja
                  piszę jedynie o tej, która jest standardem i normą w Polsce.
          • menk.a Re: prawo i moralnosc... 29.11.06, 11:21
            ale nawet jeśli coś jt przewidziane prawem, niekoniecznie musi być moralne;)
            ot taka oczywista dygresyjka;)
            • yagiennka Re: prawo i moralnosc... 29.11.06, 12:58
              Z tego co widze to oni nie mając już możliwości innych usparwiedliwień swoich
              idiotycznych problemów z utrzymaniem rozporka próbuja bronić sie prawem - no bo
              seks pozamałżeński nie jest karalny ;) Ostatnia deska ratunku, hehe.
              • facettt prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 17:09
                bzdura, Aniele :)

                widze - nie masz pojecia o stanowieniu prawa.

                1.. Nikt tu sie nie broni, bo nie ma po co.
                Przeciez nikt nie zamierza cie do czegokolwiek przekonywac.
                - wysmiewanie twojej bezsilnosci w zupelnosci wystarczy :)))

                1. zakazane prawnie jest tylko to, co jest niemoralne dla ZDECYDOWANEJ
                wiekszosci (np. kradziez)


                w sytuacjach, gdy poglady i moralnosci sa podzielone, czyli rozne
                - prawo sie do takich sytuacji nie miesza.

                na tym polega konstrukcja spoleczenstw wolnosciowo-demokratycznych :)))



                • yagiennka Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 18:24
                  Dla cebie to ja jestem najczarniejszym diabłem ale mi się nie chce cię ruszac
                  nawet końcówką wideł :)
                  Nieprawda, nikt nie robi referendum przed ustanowieniem jakiegoś prawa czy to
                  się podoba społeczeństwu czy nie. Prawa wywodzą się ze zwyczajów i obyczajów
                  oraz regulują funkcjonowanie społeczeństw. Także nie o to chodzi że jedni sa
                  moralni a inni nie ale o to co jest szkodliwe społecznie i stanowi zagrożenie
                  czy to dla jednostki czy to zbiorowości. Poucz się trochę socjologii.
                  • facettt Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 21:02
                    yagiennka napisała:

                    > Dla cebie to ja jestem najczarniejszym diabłem,

                    - Aniele, dla mnie jestes tylko jakas-tam obywatelka...
                    do ktorej odnosze sie z szacunkiem :)))

                    > Prawa wywodzą się ze zwyczajów i obyczajów oraz regulują funkcjonowanie
                    społeczeństw.

                    - nieprawda. Nie masz pojecia o fumnkcjonowaniu demokratycznych spoleczenstw.
                    Prawa wywodza sie w nich z woli wiekszosci.

                    A gdy wiekszosc jest niewyrazna (jak w wypadku seksu pozamalzenskiego)
                    prawo takich "niewyraznych" spraw nie tyka :)))

                    ale o to co jest szkodliwe społecznie i stanowi zagrożenie
                    > czy to dla jednostki czy to zbiorowości. Poucz się trochę socjologii.

                    - dziecie , socjologia zajmuje sie od dawna :)))

                    udowodnilem ci juz tylko (tak na poczatek) , ze wdzisiejszym swiecie seks
                    pozamalzenski nie jest JAKIMKOLWIEK zagrozeniem, gdyz dzieki niemu mamy wiecej
                    dzieci...

                    a dzieci, dzisiaj na Zachodzie , nam brak :)))

                    nie tykaj socjologii, bo polegniesz :)))
                    (to taka moja dobra rada)
                    • yagiennka Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 21:24
                      Jak dotąd to jeszcze tu nic nikomu nie udowodniłes (chyba że sobie samemu co
                      usiłujesz cały czas )
                      Seks pozamałżeński JEST zagrożeniem dla trwałości małżeństwa. Grozi też
                      przywleczeniem jakiegoś choróbska i zarażeniem nim żony. Grozi własnie
                      pozamałżeńskimi dziećmi, które wychowują sie bez ojca albo też wpadkami, które
                      sa usuwane.
                      Z socjologii to i owo czytałam i pisałam :) A ty poległes na całej linii juz
                      dawno. Teraz tylko sie ośmieszasz.
                      • facettt Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 21:32
                        tak... istotnie :)))

                        seks pozamalzenski jest zagrozeniem dla dobrego samopoczucia zony
                        (gdy sie o tym dowie, ale przewaznie sie nie dowiaduje :))))

                        Dziewcze, wiesz, ze jak kazdy pedagog, mam do Ciebie patrialchalny,
                        mily stosunek:)))

                        W dzisiejszej Europie, gdy dzieci jest za malo, kazde dziecko jest w cenie...

                        to malzenskie i to pozamalzenskie :)))
                        • yagiennka Przestań pleść bzdury bo już nie wiesz co piszesz 29.11.06, 22:34
                          n/t :)
                          • facettt przestan opowiadac glupoty 29.11.06, 22:44
                            skoro sama nie wisz, co piszesz, a bedziesz miala ze mna spokoj :))
                        • aneczka331 Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 22:36
                          facettt napisał:

                          > tak... istotnie :)))
                          >
                          > seks pozamalzenski jest zagrozeniem dla dobrego samopoczucia zony
                          > (gdy sie o tym dowie, ale przewaznie sie nie dowiaduje :))))
                          >
                          > Dziewcze, wiesz, ze jak kazdy pedagog, mam do Ciebie patrialchalny,
                          > mily stosunek:)))
                          >
                          > W dzisiejszej Europie, gdy dzieci jest za malo, kazde dziecko jest w cenie...
                          >
                          > to malzenskie i to pozamalzenskie :)))

                          Facet mam do Ciebie pytanie osobiste: Ile masz dzieci małżeńskich i tych poza-
                          ? ;o)
                          • facettt Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 22:45
                            to chyba moj problem osobisty, nieprawdaz? :)))
                            • sara.24 Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 22:47
                              > to chyba moj problem osobisty, nieprawdaz? :)))
                              Ojoj, zabrakło energii i humoru żeby odpowiedzieć?? ;-)
                              • facettt wolnosc seksualna w demokracji 29.11.06, 22:51
                                na takie pytania nie ma potrzeby odpowiadac...

                                wolnosc seksualna, to jedna z glownych podstaw demokracji :)))
                                • sara.24 Re: wolnosc seksualna w demokracji 29.11.06, 22:56
                                  Na żadne pytanie tu nikt nie musi odpowiadać, tylko dziwne że jakoś zabrakło
                                  energii gdy takowe padło ;-)
                          • sara.24 Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 22:48
                            > Facet mam do Ciebie pytanie osobiste: Ile masz dzieci małżeńskich i tych poza-
                            > ? ;o)
                            Takie głośno ryczące krowy zazwyczaj dają znikome ilości mleka ;-) Mogą więc
                            tylko do woli teoretyzować o dzieciach, małżeństwach, związkach i żonach.
                            • facettt Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 22:55
                              sara.24 napisała:

                              > > Facet mam do Ciebie pytanie osobiste: Ile masz dzieci małżeńskich i tych
                              > poza-


                              - ponownie przypominam, ze jest wiele forow, gdzie dyskutuje sie o problemach
                              osobistych.

                              FM jest forum ogolnym :)))
                              napisz na priv, to ci odpowiem :)))

                              Mogą więc tylko do woli teoretyzować o dzieciach, małżeństwach,
                              związkach i żonach.

                              - naturalnie , nie wykluczam takich przypadkow.
                              tylko co masz do nich?
                              boli cie prawda, czy teoria?
                              zdecyduj sie :)))
                              • sara.24 Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 22:59
                                Teoretyzuj ile tylko masz ochotę. Powodzenia :-) Jak masz ochotę na opowieści
                                realne na priv, to proszę bardzo ;-)
                                Nie widzę powodu, żeby bolała mnie prawda czy teoria dotycząca obcych osób.
                                • facettt Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 23:30
                                  sara.24 napisała:

                                  > Teoretyzuj ile tylko masz ochotę. Powodzenia :-)

                                  - wzajemnie :)))

                                  Jak masz ochotę na opowieści realne na priv, to proszę bardzo ;-)

                                  - absolutnie... ale jako czlowiek wielbiacy piekne kobiety , jak ty
                                  z radoscia odpowiem na wszelkie twoje troski. gdy sama napiszesz :)))
                            • aneczka331 Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 29.11.06, 22:58
                              sara.24 napisała:

                              > > Facet mam do Ciebie pytanie osobiste: Ile masz dzieci małżeńskich i tych
                              > poza-
                              > > ? ;o)
                              > Takie głośno ryczące krowy zazwyczaj dają znikome ilości mleka ;-) Mogą więc
                              > tylko do woli teoretyzować o dzieciach, małżeństwach, związkach i żonach.

                              Sara masz świętą rację ;o) mogę się znac tylko teoretycznie na dzieciach,
                              malżeństwie, związkach i facetach ;o). Bo wszystko wiem z książek jako
                              bezdzietna stara panna i na dodatek brzydka ;o)
                              • sara.24 Re: prawo, a moralnosc...w demokracji... 30.11.06, 09:42
                                > > Takie głośno ryczące krowy zazwyczaj dają znikome ilości mleka ;-) Mogą w
                                > ięc
                                > > tylko do woli teoretyzować o dzieciach, małżeństwach, związkach i żonach
                                > Sara masz świętą rację ;o) mogę się znac tylko teoretycznie na dzieciach,
                                > malżeństwie, związkach i facetach ;o). Bo wszystko wiem z książek jako
                                > bezdzietna stara panna i na dodatek brzydka ;o
                                Ja miałam na myśli tylko wymądrzające się o życiowych sprawach i nic nie
                                kumające "krowy" rodzaju męskiego ;-))
                                • facettt rozne miary glupoty... 30.11.06, 11:07
                                  sara.24 napisała:
                                  > Ja miałam na myśli tylko wymądrzające się o życiowych sprawach i nic nie
                                  > kumające "krowy" rodzaju męskiego ;-))

                                  Glupota, erotyczna, krotkoterminowa "krow meskich", to jest nic w porownaniu
                                  z glupota dlugoterminowa "krow zenskich".
                                  To w koncu te potrzebuja stalego doplywu gotowki (przez ca. 20 lat)
                                  na dochowanie przychowku :)))
                                  • sara.24 Re: rozne miary glupoty... 30.11.06, 12:11
                                    > Glupota, erotyczna, krotkoterminowa "krow meskich", to jest nic w porownaniu
                                    > z glupota dlugoterminowa "krow zenskich".
                                    > To w koncu te potrzebuja stalego doplywu gotowki (przez ca. 20 lat)
                                    > na dochowanie przychowku :)))
                                    Przykro mi że miałeś kiepskie doświadczenia z kobietami i tą samą miarą
                                    mierzysz wszystkie.
                                    • facettt Rozne miary zachwytu... 30.11.06, 15:02
                                      Alez przeciez w ogole tak nie mierze.
                                      skad ci to przyszlo do glowy?

                                      Wypisujac zas peany n/t kochanek, jestem co do wielu kobiet wrecz pelen
                                      zachwytu :)))
                                      • sara.24 Re: Rozne miary zachwytu... 30.11.06, 15:20
                                        Uff, całe szczęście, bo już myślałam że Ty z tych co kobiet nie lubią ;-))
                                        • facettt Re: Rozne miary zachwytu... 30.11.06, 17:01
                                          sara.24 napisała:
                                          > Uff, całe szczęście, bo już myślałam że Ty z tych co kobiet nie lubią ;-))

                                          No co ty? - Jak mozna lubic kochanki i nie lubic kobiet...?
                                          Posadzasz mnie o sadyzm, ze biore sobie kochanke po to, zeby za niepowodzenia
                                          z poprzednia (ktora przejrzala moje niecne zamiary i odeszla) znecac sie
                                          nad nastepna biedna dziewczyna ? :)))

                                          Nic z tych rzeczy.
                                          Prawda jest bardziej prozaiczna.
                                          Nie przepadam za instytucja zony, gdyz... za zone sie odpowiada :)))

                                          Kochanka , to czysta przyjemnosc i mala (za nia) odpowiedzialnosc.
                                          Widzisz, jacy okropni sa mezczyzni? :)))
                                          • sara.24 Re: Rozne miary zachwytu... 30.11.06, 22:08
                                            > Posadzasz mnie o sadyzm, ze biore sobie kochanke po to, zeby za niepowodzenia
                                            > z poprzednia (ktora przejrzala moje niecne zamiary i odeszla) znecac sie
                                            > nad nastepna biedna dziewczyna ? :)))
                                            Aż tak daleko posuniętych wniosków nie wyciągałam ;-) Ale niestety takie wersje
                                            też mają miejsce. Całe szczęście że Ty swoje panny uwielbiasz i nad żadną nie
                                            masz się zamiaru znęcać ;-)

                                            > Nie przepadam za instytucja zony, gdyz... za zone sie odpowiada :)))
                                            Ja też koniecznie nie jestem fanką instytucji męża. Może być, czemu nie, ale
                                            równie dobrze można tworzyć wartościowy związek bez małżeństwa.

                                            > Kochanka , to czysta przyjemnosc i mala (za nia) odpowiedzialnosc.
                                            > Widzisz, jacy okropni sa mezczyzni? :)))
                                            Okropni, brrr ;-) Twój wybór. Mi pasują jednak związki w których jest
                                            odpowiedzialność i jeszcze pare niemodnych wartości.
                                            • facettt Re: Rozne miary zachwytu... 03.12.06, 04:11
                                              sara.24 napisała:
                                              Mi pasują jednak związki w których jest
                                              > odpowiedzialność i jeszcze pare niemodnych wartości.

                                              1. Nie "mi" tylko "mnie" (stylistycznie-jezykowo - tutaj :)))

                                              2. No wiadomo, rozumiem... tylko chetnych na takie "atrakcje" brak :)))´

                                              za duzy koszt, za maly zysk :)))
                                              • sara.24 Re: Rozne miary zachwytu... 03.12.06, 11:46
                                                > 2. No wiadomo, rozumiem... tylko chetnych na takie "atrakcje" brak :)))´
                                                > za duzy koszt, za maly zysk :))
                                                Chętni się jakimś cudem znajdują ;-) Widać nie dla wszystkich coś w co trzeba
                                                włożyć więcej wysiłku okazuje się być mało "zyskowne" czy zbyt "kosztowne".
    • marzenie_garbatego Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 29.11.06, 23:31
      <znam wiele osób, ktore wspólnie sie bawią w seks pozamałżeński, małzonkowie i
      nie-zony i nie-mężowie
      < partnerów zmieniaja , jak przyslowiowe rękawiczki, wzajemnie sobie pomagaja w
      poszukiwaniach takowych rowniez,
      < i podobno, nikt nikogo nie oszukuje,wszyscy sa zadowoleni i po takich
      zabawach bardzo szczęśliwi wracaja do swoich pieleszy domowych
      < i jak twierdzą, dochowuja składanych slubów , a i jakośc ich związów i
      nie_związków jest nadal niezwykla i ma solidne fundamenty
      < a ja nadal sobie cenie seks z jednym partnerem, chociaz i pokusa i
      propozycja, żeby spróbować była... musze sie przyznać
      < smiem twierdzic,że i kobieta nie przestaje byc kobieta po slubie
      < i , "gdzie leży pies pogrzebany?"
      < nie potrafie znależć odpowiedzi:)
    • malina_28 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 03.12.06, 02:11
      Pozostaje tylko współczuć "facetom" którzy próbują znaleźc usprawiedliwienie
      dla swoich chorych działań i liczą że inni będą traktowali to co robią jako
      normę czy standard. Faceci bez jaj to najgorsze co może spotkać kobiety.
      • facettt Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 03.12.06, 04:13
        malina_28 napisała:
        Faceci bez jaj, to najgorsze, co może spotkać kobiety.


        Tu masz moja pelna zgode :)
      • waldek1610 Re: Mezczyzna nie przestaje byc mezczyzna po slub 03.12.06, 08:01
        malina_28 napisała:

        > Pozostaje tylko współczuć "facetom" którzy próbują znaleźc usprawiedliwienie
        > dla swoich chorych działań i liczą że inni będą traktowali to co robią jako
        > normę czy standard. Faceci bez jaj to najgorsze co może spotkać kobiety.


        Seks z wieloma partnerkami na pewno nie jest chory...no moze dla kobiety ktorej
        marzy sie bycie " ta jedna jedyna" :)
        A "faceci bez jaj" to tacy ktorzy odmawiaja sobie czegos, tylko dlatego ze tak
        chce ich partnerka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka