demon_chaosu
09.12.06, 19:24
1. kiedy po tygodniu znajomści zaprosił mnie do swoich przyjaciół (jeden ze
słynnych kolegów z T. tzn para- on i jego dziewczyna) okazało się, że
obowiązuje u nich zwyczaj, że kobiecie wódki sie nie nalewa. Koledzy nalali
sobie po kielichu. Po chwili mój ideał zreflektował się i zapytał czy może
też się napiję, powiedziałam że chętnie. ale drugiej kolejki już nie
proponował. panowie pili sami, panie siedziały o suchym pysku. To samo było
kiedy panowie postanowili zapalić trawkę, ale bałam się już opwiedzieć, że
też chcę...
2. po imprezie. bez cienia zastanowienia usiadł za kierownicą, dodając
sobie animuszu słowami "i poszły konie po betonie". z osłupienie nie
zareagowałam w ogóle. Złapała nas policja. I wtedy poprosił mnie,
żebym "udawała jego dziewczynę", pokazał mnie glinom i powiedział, że pił za
mnie bo ja nie chciałam. Puścili go. Do dziś nie rozumiem dlaczego to
poskutkowało!!!!!
3.po miesiącu znajomości ( i po kilku spotkaniach, na szczęście w pubie,
gdzie sama bezczelnie mogłam kupić sobie jakiś alkohol, w końcu po jakąś
cholerę na te imprezy się chodzi) powieział mi, że wstydzi się ze mną pokazać
swoim kolegom bo jestem pijaczka i wariatka. Od tej pory spotykaliśmy sie
głównie u mnie w domu.
4.czasami dochodziło między nami do seksu. propozycja jego wyglądała mniej
więcej tak "no to chodż, ruchamy się". po czym walił jak młotkiem w ścianę,
zero wyczucia, w połowie drogi do celu najczęściej dostawał zadyszki a potem
już tylko chrapał w łóżku. Pozycji klasycznej unikał. Chyba ze wzgledu na
zadyszkę. Kiedy próbowałam dokończyć to, co zaczęliśmy mówił mi że jestem
nimfomanką i że "może rano".
5.ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Za każdym razem kiedy coś mnie
podkusiło żeby rano poszperać w jego komórce natrafiałam na numery zapisane
żywcem jak nick z czata: paulinka 20, zadbana wawa, vicki. Pytany o co to za
numery najpierw mówił "co cie to obchodzi" a po chwili zastanowienia
wyjaśniał prawie zawsze jednakowo "to żona/dziewczyna mojego przyjaceila", z
jego rodzinnego T. Przyciśnięty do muru krzyczał, że niszczę mu życie, że
znajdzie sobie normalną ładną dizewczynę która będize o niego dbać itp.
6. Niestety, pare miesięcy póżniej odkryłam, że z tymi "dziewczynami
przyjaciela" też było coś na rzeczy. Gustował przede wszystkim w byłych
dziewczynach swoich kumpli (niewykształconych, chamskich kretynów z T. gdzie
jeżdził prawie na każdy weekend)i to, że był znią jego kimpel działało na
niego jak najlepszy afrodyzjak. Zresztą w ich gronie obowiązuje zasada
rotacji i po jakimś czasie oddaje się swoją dziewczynę temu z kimpli, z
którym jeszcze nie była w poważnym związku. Dziewczyny które nie są z T. i
są spoza układu są traktowane jak "obce". Czyli z kosmosu.
7. Kiedy częstowałam go fajką zawsze brał dwie lub więcej, czasami tylko
tłumacząc że reszta to na później.
8. Po awanturze ("ze nie mam do niego zednego prawa i niszcze mu życie")
wychodził trzaskając drzwiami i odpychając mnie, kiedy prosiłam go zeby się
uspokoił i został mówił, że na pwno wiecej się nie spotkamy bo się mnie
brzydzi, bo piję, nie dbam o siebie, nie potrafię się zachować i się mnie
brzydzi. Kilka razy potem jednak wrócił po kilku minutach bo pzypomniał sobie
że zostawił fajki albo trawę. Brał i wychodził.
9. Przy rozmowie o zarobkach okazało się, że zarabiam dwa razy więcej. co
powiedział? "Jakoś tej kasy po tobie nie widac".
10. Kiedy starałam się, żeby ładnie wyglądać mówił, że
jestem "szlauf". "pludra" itp
11. Powiedziałam mu że nie lubie psów. Po prostu sie ich boję. Co
powiedział? "każda kobieta lubi psy. Ty po prostu nie jesteś kobieta".
Spotykałam się z nim rok. Dlaczego? Ze zdziwienia. Jeżeli któraś z Pań chce
numer telefonu idealnego faceta to proszę o kontekt mailowy.