Dodaj do ulubionych

nie być zainteresowana...

19.12.06, 23:33
" Mogę oficjalnie potwierdzić,że w dzisiejszych czasach kluczem
do serca meżcyzny nie jest uroda, kuchnia, seks czy dobry charakter, tylko
umiejętność sprawiania wrażenia, że nie jesteś nim zainteresowana"

najbardziej meżczyznom zależy...wtedy...kiedy kobieta jest obojętna.
Tylko pytam jak w tym przyjemność dla kobiety kiedy nic do takiego gościa
nie ma. Jak przyjemność dla mężczyzny skoro kobieta ma go głeboko...

Jednak chodzi o 'umiejętność' czyli
cos do niego mam, ale bedę to dozować.


z autopsji powiem jednak tak:
jak nic nie mam i to jest autentyczne: męzczyzna 'biega'
jak cos mam i dozuję: biega, ale juz nie tak szybko

i tak to jest:
uczymy sie siebie nawzajem.
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: nie być zainteresowana... 19.12.06, 23:38
      a ja sie nauczylam,ze oni sa dziwni..bo niektorzy to czasem chca poganiac ale
      jak sie im ucieka to maja zale to..

      wiec mam to w upie..jak sie nie podoba to spadowa
    • conqueror69 Re: nie być zainteresowana... 19.12.06, 23:43
      Eee tam, brzmi jak z poradnika dla nastolatki... Powiem za siebie - jak mi sie
      kobieta podoba, to i tak sie o nia staram (co zdarza sie zreszta niezwykle
      rzadko) i nie interesuja mnie jej gierki. Jesli da mi do zrozumienia, ze nie
      jest mna zainteresowana, to odpuszczam. I nieistotne jest, czy tylko dozowala,
      udawala, czy nie. Nara i po sprawie. Dla mnie jako faceta sprawa jest prosta -
      ona nie chce:) Zapewniam, ze nie bede ganial tym bardziej, im bardziej ona
      bedzie mowic nie. Dlatego, ze slowo nie ma dla mnie, faceta, jasny i czytelny
      przekaz.
      • m_buziaczek Re: nie być zainteresowana... 19.12.06, 23:47
        tak, tak i nie znasz się na Kobietach.
        Jednak dobrze robisz..Potencjalna panna
        od razu zorientuje się, że lepiej powedzieć
        Tobie NIE, ale w odpowiednim momencie, kiedy
        będzie naprawdę miała Cię dość!
        • conqueror69 Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 00:00
          m_buziaczek napisała:

          > tak, tak i nie znasz się na Kobietach.
          > Jednak dobrze robisz..Potencjalna panna
          > od razu zorientuje się, że lepiej powedzieć
          > Tobie NIE, ale w odpowiednim momencie, kiedy
          > będzie naprawdę miała Cię dość!
          Jak sadze to bylo do mnie, bo jestem jak dotad jedynym facetem ktory sie
          wypowiedzial w tym watku, wiec wywolany do tablicy odpowiadam.
          Ladnie, ze napisalas kobiety przez duze K, brzmi dumnie, wyglada godnie i w
          ogole... Ale nie lam sie, za toba nie ogladalbym sie nawet jakbys krzyczala TAK,
          bo nudzi mnie i odrzuca towarzystwo kobiet, ktore robia z siebie ksiezniczki,
          damy i przy okazji glupie gesi rzekomo trudne do zdobycia. Jak sadze uwazasz sie
          wlasnie za Kobiete, a nie kobiete - milego stapania w chmurach i tulenia sie do
          kota.
          • tygrysio_misio Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 00:03
            mam dokladnie takie samo zdanie o kobietach...ale to nie zmienia faktu,ze
            wiekszosc facetow przynajmniej w moim wieku +/-cos tam daje sie nabierac na
            takie gierki....i nawet wolal podle suki ktore nimi beda pomiatac niz te
            uczciwe i oddane...bo te uczciwe z reka na sercu mozna wykorzysac bo przeciez
            same sie daja

            a ja mam to w dupie...i jak komus sie nie podoba,ze jestem szczera do bulu to
            won!
            • tygrysio_misio Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 00:05
              nie dosc ze szczera to jeszcze analfabetka;]
          • m_buziaczek Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 00:08
            :) Masz rację lepiej stąpać w chmurach.
            Oj Dziadku, dziadku <głaszcze> nie obrażaj się.
            Widzisz, glupia gąską tak ładnie napisała do
            Ciebie z dużej litery.
            • conqueror69 Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 00:10
              m_buziaczek napisała:

              > :) Masz rację lepiej stąpać w chmurach.

              Nie zapomiaj o tuleniu kota!

              > Oj Dziadku, dziadku <głaszcze> nie obrażaj się.
              > Widzisz, glupia gąską tak ładnie napisała do
              > Ciebie z dużej litery.

              No, znaczy wiesz przy kim tu komenda i komu mores nalezny. Tak byc powinno.
              Ale czemu dziadku? 69 przy nicku nie jest data mojego urodzenia, na szczescie.
              • m_buziaczek Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 00:15
                Pomyśl.. czemu dziadku, bo nie
                chciałam napisać Dziadu :).

                • mcbeal28 to nie wątek o pozycji 69 20.12.06, 00:18
                  nie chodzi o udawanie księżniczki.
                  tylko o dziwna zależność, i to nie jest czytanie między pieprzo...
                  wierszami tylko rzeczywistość.
                  Zdarzyło mi się to juz tyle razy, że chciałam WAS (DUŻA LITERA) wszystkich
                  zapytać...
                  • conqueror69 Re: to nie wątek o pozycji 69 20.12.06, 00:22
                    mcbeal28 napisała:

                    > nie chodzi o udawanie księżniczki.
                    > tylko o dziwna zależność, i to nie jest czytanie między pieprzo...
                    > wierszami tylko rzeczywistość.
                    > Zdarzyło mi się to juz tyle razy, że chciałam WAS (DUŻA LITERA) wszystkich
                    > zapytać...

                    Oj, odpowiedz jest prosta - trafilas akurat na tych, co lubia ganiaz kroliczka
                    no, nie ma w tym nic wiecej. Co tu jest do rozumienia? Niektore kobiety lubia
                    flirtowac, niektorzy faceci lubia ganiac kroliczka. Facet zdobyty, podobnie jak
                    zlapany kroliczek, czesto po fakcie zlapania/zdobycia przestaje byc interesujacy.
                    • mcbeal28 króliczek 20.12.06, 00:27

                      stara, ale jara ...piosenka
                      "
                      Czy ktoś widział jak biegnie króliczek ulicą
                      Czy to widział kto...
                      W naszym mieście szukali króliczka ze świcą
                      Aż znaleźli go...

                      Zniknął za rogiem i przepadł jak szyszka
                      Ale nie płaczmy bo...
                      Nie o to chodzi by złowić króliczka
                      Ale by gonić go...

                      Czy kto widział jak dobrze tej małej w czerwonym
                      Czy to widział kto...
                      Kto nie widział niech w oknie podniesie zasłony
                      A zobaczy ją...

                      Zniknie za rogiem czerwona spódniczka
                      Ale nie płaczmy bo...
                      Nie o to chodzi by złowić króliczka
                      Ale by gonić go...

                      Czy wędrował kto drogą co Słońce odchodzi
                      Czy wędrował kto...
                      Kto ciekawy zapraszam do starej mej łodzi
                      A zobaczy to...

                      Zniknie za wodą twarz fantastyczna
                      Ale nie płaczmy bo...
                      Nie o to chodzi by złowić króliczka
                      Ale by gonić go...

                      Czy kto widział jak biegnie króliczek ulicą... "

                      • conqueror69 Re: króliczek 20.12.06, 00:29
                        Dokladnie:P Przy czym w naszym przypadku kroliczka zazwyczaj siejeszcze
                        konsumuje, ale tylko raz, bo odgrzewany nie smakuje juz dobrze;)
                        • mcbeal28 sztuka w tym by... 20.12.06, 00:34
                          sztuka w tym by spotkać
                          długotrwałego konsumenta
                          króliczka;-)
                          • conqueror69 Re: sztuka w tym by... 20.12.06, 00:36
                            Ale czy kroliczkowi nie powinno byc wszystko jedno?;) Nie? Tak myslalem:P
                            • mcbeal28 Re: sztuka w tym by... 20.12.06, 00:38
                              miło było poczytac
                              Twoj punkt widzenia...
                              a tymczasem
                              króliczek idzie spać.
                              Dobranoc.
                • conqueror69 Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 00:20
                  m_buziaczek napisała:

                  > Pomyśl.. czemu dziadku, bo nie
                  > chciałam napisać Dziadu :).
                  >
                  LOL- doceniam te twoja kobieca subtelnosc i wrazliwosc
    • silic Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 00:52
      Może i trafiasz na takie przypadki. Ja na gierki mam jedno słowo: cześć.
      Jeśli nie zależy mi na kobiecie to gdy zgrywa lodową górę to niech zgrywa dalej.
      Jeśli mi zależy a ona zgrywa lodową górę to może spróbuję ją roztopić - raz, czy
      dwa. Jeśli nie, niech zgrywa dalej.
      • m_buziaczek Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 01:04
        To rozumiem.
        Jesteś konkretny.
        Pozdrawiam
    • a-zloty Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 11:13
      Popieram zdanie poprzedników, dla mnie jeśli dziewczyna pokazuje, że nie jest
      zainteresowana, szkoda czasu na zgłębianie czy tylko udaje, że nie jest czy
      naprawdę nie jest.

      Ci którzy to zgłębiają maja zwykle prosty cel, udowodnić sobie i jej, że mogę
      mieć każdą.
    • itsnotme Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 11:22
      Żeby do reszty rozwiać te pomówienia dodam, że ja też nie latałbym za
      dziewczyną, która nie wyglądałaby na zainteresowaną tym lataniem.
    • samowolny Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 11:59
      mcbeal28 napisała:


      > z autopsji powiem jednak tak:
      > jak nic nie mam i to jest autentyczne: męzczyzna 'biega'
      > jak cos mam i dozuję: biega, ale juz nie tak szybko

      bo tak jest że niekiedy cała frajda jest w gonieniu kruliczka a nie jego złapaniu:)
    • mamba8 Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 13:25
      ja robie za ksiezniczke tym, ktorzy za duzo sobie wyobrazaja zeby ich spowadzic
      do poziomu, zeby ochloneli za duzo sobie nie wyobrazali itp-nie zeby nimi
      manipulowac ani bawic sie w gierki. Jesli mi sie ktos podoba to flirtuje a nie
      udaje gore lodowa.

      To co powyzsze dotyczy zauroczen.

      Jesli w kims sie zakochuje niczego nie udaje, ale tez siebie dozuje zeby od
      namiaru szczescia nie peknac z radosci. Kiedy sie zakochuje odrazu boje sie
      nadchodzacego konca.
    • facettt te "dozujace" siebie... 20.12.06, 13:32
      po kawaleczku...
      bardzo szybko porzucalem.

      Nie znosze skapstwa i pozerstwa :)))

      Tylko ta, ktora daje mi "siebie cala"
      jest warta grzechu.

      Lecz rozumiem, ze moga byc mezczyzni, ktorzy lubia biegac za kroliczkiem,
      by w koncu zadowalic sie caluskami w raczke przez rekawiczke
    • warsawia Ukradłaś mi wątek :)) 20.12.06, 20:38
      Serio, dokladnie to samo mialam zamiar napisac. Czesto bylo w moim zyciu tak,ze
      dopoki facet nie byl pewny,ze jestem nim zainteresowana,bo jeszcze potrafilam
      udawac albo sama az tak nie bylam zakrecona, krecil sie kolo mnie.A od momentu
      az nabieral pewnosci,jedyne co zauwazalam to byla chyba potrzeba adoracji (jego
      osoby). I zgadzam sie,ze przewaznie najbardziej uparci,a moze najbardziej
      zdecydowani sa ci panowie,ktorych ja naprawde tylko traktuje jak kolegow i
      jestem dla nich mila,bo owszem taka jestem z natury a poza tym lubie ich,ale
      oni sa najodwazniejsi-pewnie czuja sie jak zdobywcy,maja wyzwanie.Tylko,ze nie
      zdobeda mnie,bo skoro nie daje znakow to nie dlatego,ze taka cwana jestem,tylko
      po prostu nie jestem wogole zainteresowana. Ktos moze mi zarzucic,ze moze nie
      podobalam sie tym pozostalym do ktorych wzdychalam,ale naprawde nie mam nastu
      lat i z moich doswiadczen taka wlasnie wyciagam lekcje,ze nie warto czuc,trzeba
      byc obojetnym albo nauczyc sie tego-ja nie potrafie.nie narzucam sie ,nie robie
      pierwszego kroku,ale wiem ze po mnie widac kiedy mi zalezy-jakos tak .. po
      oczach,mowie moze ;)Jestem fajna atrakcyjna dziewczyna, podobam sie facetom.Ale
      moj blad to okazywanie zainteresowania,zgadzam sie panowie wola byc "kopani"
      • mcbeal28 mam tak samo jak Ty.. 20.12.06, 21:58
        kurcze...
        kur..
        mam to samo jak Ty,
        mam to samo jak Ty!!!


        warsawia napisała:

        > Jestem fajna atrakcyjna dziewczyna, podobam sie facetom.Ale
        >
        > moj blad to okazywanie zainteresowania,zgadzam sie panowie wola byc "kopani"
    • warsawia Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 20:46
      Dodam,ze wiele oczywiscie zalezy od faceta.Nie mozna uogolniac,ludzie sa
      rozni.Ja akurat lubie trudnych facetow, mysle ze czesto byli oni swiadomi
      tego,ze podobaja sie kobietom,moze troche niedojrzali.Ale naprawde jeszcze
      nigdy dobrze nie wyszlam na tym,ze okazywalam zainteresowanie.
    • zygmunt_wiadro Re: nie być zainteresowana... 20.12.06, 21:00
      Co za bzdura. Może jakiś nastolatek by się na to złapał bo mu się akurat jakieś
      cycuszki i buzia bardzo spodobały, więc lata z wywalonym jęzorem za dziewczynką
      która go olewa, licząc na to że w chwili łaski może sobie pomaca.
      • mcbeal28 nie mam tak samo jak Ty 20.12.06, 22:03
        jakbys miał kilkanaście takich przypadków,
        to też jako rozumny człowiek zaczął bys się zastanawiać
        o co w tym wszystkicm do cholery chodzi!
    • pontif Re: nie być zainteresowana... 21.12.06, 01:24
      Zastanówmy się jakimi facetami są ci, którzy ganiają i zdobywają za wszelką
      cenę. Być może jest to do nich klucz, ale czy są tymi właściwymi? Bo zazwyczaj
      ci, którzy bardzo lubią zdobywać robią to nałogowo na upartego, ale przecież
      kiedyś kobieta musi dać się zdobyć, bo inaczej sama też niewiele z tego ma. Czy
      samą potrzebą bycia adorowaną można żyć? Raczej nie. Kobieta też ma swoje
      seksualne potrzeby, czy chociażby potrzebę bliskości i zrozumienia w dziwnych
      momentach, która nie pasuje zupełnie do obrazu lodowej góry. A kiedy już nastąpi
      to zdobycie, to takiego faceta nic nie jest w stanie zatrzymać przed nowym
      polowaniem. Dlatego jeśli sama bardzo lubisz być zdobywana, nie masz wysokich
      seksualnych potrzeb i nie potrzebujesz nic na stałe, to jest to dobra strategia.
      Z kolei faceci, którzy szybciej rezygnują zazwyczaj więcej uwagi poświęcają na
      utrzymanie znajomości, bo jeśli dostaną coś szybko i im się to podoba, to nie
      mają powodów żeby z tego dobrowolnie rezygnować.
      Jeśli opanowałaś sztukę sprawiania wrażenia zupełnie niezainteresowanej to tych
      drugich nie masz okazji bliżej poznać, co może prowadzić do mylnych wniosków.

      A jeśli spotkam taką kobietę co ma cztery wymienione przez ciebie zalety (uroda,
      kuchnia, seks, dobry charakter) to się w miesiąc oświadczam i stabilizuję. :P
      • lupus_yonderboy Re: nie być zainteresowana... 21.12.06, 09:36
        heh Drogie Koleżanki, chciałyscie wiedzieć, chłopaki Wam powiedzieli prawde, a
        Wy dalej swoje. Ja też jeśli nie widze zaangażowania z drugiej strony to sobie
        odpuszczam, ale oczywiście są tacy co ich to najbardziej kręci. A potem Drogie
        Koleżanki, się okazuje, że ten co tak się sam nakręcał waszą obojętnoscią, olewa
        Was po zaliczeniu. No ale cóż, nie można mieć wszystkiego.
      • mcbeal28 analiza;-) 21.12.06, 22:20
        dziękuję za odpowiedź.
        czasem inny punkt widzenia dużo daje.
    • dwie_szopy_jackson Re: nie być zainteresowana... 02.01.07, 04:04
      Widzisz, jedna dziewczyna robila tak jak Ty wiec dalem sobie z nia spokoj. Potem
      rozpaczala i narzekala jak moglem ja tak olac i dlaczego przestalem sie nia
      interesowac?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka