hobbes
27.11.01, 16:16
Wszystko wyszło od tej gry w którą graliśmy. Opowiedziałem im o niej i
oczywiście chciały w nią dla zabawy zagrać. Pierwsze pytanie od nich to, czy w
to grałem. Powiedziałem, że tak. Wyszło na jaw, że w weekend. Nigdy bym tego
nie powiedział gdybym pamiętał, że mówiłem o jego przyjeździe. Wszystko o grze
opowiadałem w kontekście spotkania z przyjaciółką ze szkoły średniej (znów zbyt
duża zbieżność). Po za tym wcześniej po pytaniu "z kim" odpowiedziałem, że nie
mogę powiedzieć (ten sam błąd jaki popełnił Janek z mojego pokoju w stosunku do
mnie. Wszystko działo się w kawiarni w obecności jednej z przyjaciółek Mesi.
Ona najmniej mogła się domyśleć. Dlatego mimo, że byłem gotowy to powiedzieć
nie mogłem tego zrobić wprost. Dlaczego zdecydowałem się mówić? Po prostu
zostałem przygwożdżony. Małgosia skojarzyła przyjaciółkę z przyjacielem. Nie
byłem wstanie dalej się migać? One zauważyły moje zdenerwowanie (wypaliłem
szybciutko 4 papierosy pod żad). Ale na szczęście nie atakowały mnie. Kiedy
przyjaciółka Mesi wyszła do kibelka i została tylko Mesia i Hesia szybko
potwierdziłem ich przypuszczenia, że wymyśloną przyjaciółką "Joanną jest
Piotr". Spojrzały się na mnie jak zawsze i powiedziały O.K. Dodałem na koniec,
że to nie jest jak one myślą i że jeszcze o tym pogadamy. Z dziewczynami na
wydziale widzę się dwa dni w tygodniu. Dzisiaj chyba pierwszy raz widziałem je
od tamtego czasu. Zaczęły pierwsze.- "miałeś nam cos do powiedzenia bo
strasznie się wykręcałeś w kawiarni" - czyli im też trudno o tym mówić. Wolą
abym to powtórzył. Ale ja nie powtórzę, poczekam aż one powiedzą co usłyszały.
Dlatego dziś zgrabnie zmieniłem temat. Zauważyły to pewnie ale jak zwykle nie
męczyły mnie. Ja już to raz powiedziałem i na razie mi starczy. Niech same
zobaczą jak to trudna przechodzi przez gardło. Po za tym co ja mam im
powiedzieć. Mam im wytłumaczyć coś, czego sam nie rozumiem. Coś pod czym się
podpisałem ale do końca nie uważam. Wkrótce i tak z nimi pogadam.
Miedzy wierszami a czasami wprost widzę, że nie jest Piotrowi łatwo ale dobrze
wiesz, że wcale tak miało nie być. Rozumie jeszcze lepiej ode mnie czego
obawiałem się w związku z "nowym rokiem". Ale mam nadzieję, że będzie silny i
nie da aby wariactwo go dopadło. Tłumaczyłem mu aby starał się rozumieć swoja
psychikę i tłumaczył sobie dlaczego akurat tak myśli i dlaczego źle myśli o
sobie. Przecież nie ma podstaw do takiego myślenia. Myśli jak każdy człowiek w
podobnej sytuacji ale ma przewagę - wie w odróżnieniu od nich dlaczego tak
myśli.
Jeszcze słówko o Janku. Chłopak nieźle szaleje. Jest tu od października a już
wymienia mi imiona swoich kolesi. Co za typek? Niby nic mi nie mówi, ale ciągle
mu się coś wymyka. Aby się tylko nie przejechał. A ja mam trochę zabawy z tego
i informacje.