aga29wro
23.05.07, 07:12
Jestem z moim mężem 4 lata. Prawie rok po ślubie. Gdy sie poznaliśmy nasze
życie nabrało rozpędu, kolorów itp. Wybuchła wspaniała milość. Wcześniej
mieliśmy fatalne związki i byliśmy tacy szcześliwi, że na siebie trafiliśmy.
Zwolniliśmy sie z pracy, otworzyliśmy własną firme, zaszliśmy w ciąże,
kupiliśmy super mieszkanie( w tej kolejności). Nasze rodziny i przyjaciele
byli szczęsliwi, że tak nam sie super ułożyło. Byliśmy parą idealna, stawianą
za wzór perfekcyjnego dobrania się. Mój mąż tak o mnie dbał! A ja mu sie
rewanżowałam tym samym. Wszystkie koleżanki zazdrosciły mi takiego faceta(np.
że mój mąż tak mnie pragnie w ciąży i że jestem dla niego taka atrakcyjna w
tym stanie, kochaliśmy sie do samego porodu) a jego kumple za mną przepadją.
Boże, jacy my bylismy szczęśliwi. Wiadomo, było dużo stresów, czasem sie
sprzeczalismy (bo ktoś sie nie wyspał i mial zly humor, za dużo stresow
naraz) ale ogólnie było wszystko ok. Urodził się wymarzony synek (ma teraz 7
mies.). Ja przestałam pracować. Siedziałam w domu (od 8 mies. ciąży),
zajmowalam sie dzieckiem a mąż pracował nawet po 12 godz. przez 7 dni w tyg.
w naszej firmie. Bywało ciężko. Czasem byłam znudzona siedzeniem w domu
(szczególnie w ciąży) tym, że przytyłam, miewałam małe doły. Ale mimo
wszystko potrafiliśmy znaleźć dużo radości z życia, synka, naszych planów.
Woleliśmy zmęczeni (szczególnie on) spać po 2 godz. na dobę aby więcej czasu
spedzać razem. Mąż zawsze mi wmawial, że dla niego inne kobiety po prostu nie
istnieją. Ja tego nie potrzebowałam słyszeć wręcz się dziwiłam. Czasem tylko
pytalłam się czy nie podoba mu sie nasza pracownica (atrakcyjna, chuda
dziewczyna, typ ja- sprzed ciązy). Mialam wrażenie, że na nią zerka w "ten"
sposób. On sie śmiał z poblażaniem, że ..Głuptasku, dla mnie istniejesz tylko
Ty, a ona mi sie nawet nie podoba... I wlaśnie wczoraj zastałam go w łazience
jak się zadowalal. Zdziwiłam się bo zawsze powtarzal, że tego nie lubi i nie
robi od lat. Potem przyznal mi się, że od roku tak się odstresowuje myśląc
właśnie o naszej pracownicy. OD ROKU! Ale że to nie wplywu na nasz zwiazek,
bo to nic nie znaczy. Że ona go po prostu podnieca. Gdy pytalam, czemu tego
nie przerwał to powiedzial, że było mu z jednej strony z tym dobrze ale z
drugiej, że męczyły go wyrzuty sumienia i że nie mógl nad tym zapanować bo
wiedzial, ze robi żle. Wiem na 100%, że nic (fizycznie) go z nią nie łączyło
i że kocha mnie do bólu. Boję sie, że sobie coś teraz zrobi (tak cierpi) bo
ja nie mogę na niego nawet patrzeć. Nie moge tego zrozumieć. Gdyby to robił
oglądając jakieś pornole to ok. Zrozumiałabym to i nie miala mu za złe.
Absolutnie rozumiem mężczyzn w tym względzie. Ale fantazje z jedną dziewczyną
przez rok? Czy ktoś może mi pomóc to pojąć? A raczej nam? Po co były te
kłamstwa.Mowił, ze bodźcem dla niego było to, że tak przytylam w ciąży a ona,
taka laska, była "pod ręką"(trafne okreslenie). Dodam, że nasze życie
erotycz. mialo małe przestoje ale ogólnie było świetnie. A ja doszłam już do
siebie (chodzi mi o wygląd po ciąży-schudlam 24 kg., ciało ok). Co mam robić?
Czy jest sens bycia z takim facetem?