Dodaj do ulubionych

Tyle byłam warta...

12.06.07, 22:44
rozkochał dobrocią, czułością, zapewniał o miłości,poznał ze swoimi dziecmi,
rodziną,mieszkaliśmy prawie 3 miesiące razem, zaakceptował mojego psa, był
wspaniałym facetem dla mnie....az do dnia kiedy zamiast załatwic wieczorowa
porą wazną sprawe, nie zrobił tego skończył w knajpie, a siedziałam i czekałam
na niego, prosiłam bez awantur spokojnie by wrócił do domu, a on powiedział,
ze nie ma zamiaru bo jest w towarzystwie(była i jej chłopak)postawiłam warunek
albo wraca zaraz albo ja sie pakuje, zlekceważyl mnie wybrał knajpe tyle byłam
warta dla niego, spakowałam sie i juz mnie tam nie ma.Napisał smsa, ze nam sie
nie udało i tyle.......jutro minie tydzien, cieżko mi. Ocencie to prosze..
Obserwuj wątek
    • forumowicz_pospolity Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 22:45
      3+
      ;)
      • eeela Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:02
        Za co tak nisko? Za brak akapitow? ;-)
        • forumowicz_pospolity Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:21
          eeela napisała:

          > Za co tak nisko? Za brak akapitow? ;-)
          >
          >

          gdzie nisko??:)
          u mnie to jest prawie nota max;))

          moze sie podobac, zwarte, niedługie, tylko troche przegadane, no doprawdy
          wiecej takich tekstów i lepiej bedzie sie działo na FM;))

          a bohaterce zycze pozytywnych relacji w przyszłosci
          • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:23
            Ja tylko małą prywatę podrzucam... Gatunek Ludź składa się, psze Pana, z dwóch
            podgatunków:))
            • forumowicz_pospolity Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:27
              gipsygirl napisała:

              > Ja tylko małą prywatę podrzucam... Gatunek Ludź składa się, psze Pana, z dwóch
              > podgatunków:))

              jak jest jakis pod to musi byc jakis nad
              czyli jak jeden jest pod spodem to drugi nad spodem, jak mawiali w jakiejs komedii:)
              no i jaki to jest??;)
              (to jest pyt retoryczne,znaczy nie oczekuje odpowiedzi;))
              • eeela Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:29
                Podstepna dialektyka!

                :-)
                • forumowicz_pospolity Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:33
                  eeela napisała:

                  > Podstepna dialektyka!
                  >
                  > :-)
                  >
                  >

                  mła??;))
                  na wszelki wypadek sie nie obrazam:))
              • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:34
                To na jakiekolwiek oczekujesz?? Mam nadzieję, że nieczęsto dogania Cię zawód na
                tym polu:))))

                Mundruś... to istnieje NADpunkt, skoro są PODpunkty?:)) Czy punkt jedynie?;)))
                • forumowicz_pospolity Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:39
                  gipsygirl napisała:

                  > To na jakiekolwiek oczekujesz?? Mam nadzieję, że nieczęsto dogania Cię zawód na
                  >
                  > tym polu:))))
                  >
                  > Mundruś... to istnieje NADpunkt, skoro są PODpunkty?:)) Czy punkt jedynie?;)))

                  no ale jest jakas baza,podstawa do zejscia w podpunkty
                  chyba nie enumerujemy w prózni, ze tak powiem nie wiedzac do konca co mam na
                  mysli:))

                  a wracajac do tematu,stwierdzenie "podgatunek" ma charakter pejoratywny
                  od jakiegos czasu - nadgatunek tez nie brzmi zbyt mądrze, szczerze mówiac:)
                  • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:42
                    Ty mi tu nie...
                    Punkt - Popunkty
                    Gatunek - Podgatunki

                    jakieś "ale" jeszcze?? Brzunetki, blondynki, czy rude?;))))


                    p.s. pejoratywne, gdy chce się tak odebrać:)
                    • forumowicz_pospolity Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:44
                      gipsygirl napisała:

                      > Ty mi tu nie...
                      > Punkt - Popunkty
                      > Gatunek - Podgatunki
                      >
                      > jakieś "ale" jeszcze?? Brzunetki, blondynki, czy rude?;))))
                      >

                      biere te brzunetki:)
                      dwa kilo na próbe;))

                      > p.s. pejoratywne, gdy chce się tak odebrać:)

                      100 proc. ludzi tak to odbiera, volens nolens:)
    • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 22:51
      Życzę stawiania kolejnych owocnych warunków.
      • funny_game Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 22:56
        No i powiedz, czy nie mam racji stawiając flaszkę, zamiast warunków! ;)
        • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:01
          Ja tam myślę, że jak stawiasz coś innego, to nawet lepszy efekt przynosi:D:D:P:P


          Sommmmbody stopppppp mee!!!!!

          ;))))
          • funny_game Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:02
            Oczy w słup? Lepszy, nie lepszy, na pewno groźny tylko dla mnie ;P :D
            • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:04
              Tak, tak... oczy + słup... to bardziej obrazuje, co miałam na myśli:)))))))))
              • funny_game Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:07
                Oczywiście osłupiałam. I za nic nie przyznam się, że nawet cień podejrzenia mam,
                co do Twoich mysli :D
    • hypatia69 Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 22:59
      W następnym związku od początku zabroń wszelkich wyjść. Uwiąż na łańcuchu do
      kuchenki. Ale tak, żeby nie mógł poleźć dalej niż do sracza.
      • funny_game Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:03
        Do sracza? Przecież w muszli echo jest, jeszcze się chłop z kimś zwoła?
        • hypatia69 Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:07
          Z tym tasiemcem, który jej się z jelit wymknie. A lepiej, żeby funkcje
          wydalnicze zaspokajał do piekarnika?
          ;)
          • funny_game Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:13
            :D
            Się wypali, jak glinę, się na pikniku archeologicznym sprzeda jako cenne
            znalezisko nadgryzione zębem czasu i się uzbiera na bunkier dla wybranka :D
            • hypatia69 Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:52
              Ale to dla lepszego efektu wartałoby z tegoż "brązu" figurki ulepić przed
              wypalaniem, a potem dla lepszego efektu nadgryźć i na czas zwalić. A do tego
              możnaby już więźnia... tfu! wybranka nająć, coby taki uwiązany bezproduktywny
              nie był.
              • funny_game Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:03
                Dobrze, że zjadłam już śniadanie :D
                Qrcze, jak to dobrze, że ktoś za nas nam życie z rozbiciem na pojedyńcze
                wieczory układa, prawdaż? Można się zająć sztuką, a nie w panice decydować, czy
                wolno nam iść do knajpy...
                • hypatia69 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 10:57
                  Jakby mi jakaś menda prywatna pci odmiennej zabraniała, nakazywała czy też
                  cokolwiek bądź i jeszcze obrażała się srodze o byle wydalinę, to zapaodałabym
                  kopa, aż by dupsko w poprzek pękło. A tu jeszcze obraza ciężka, że się gość na
                  niewiastę oburzoną wipiął. Faaajne.
                  • funny_game Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:08
                    Cóż, pozostaje nam tylko żywić nadzieję, że nie znamy całego kontekstu i może
                    nie było tak fatalnie, jak się może po przeczytaniu postu wydawać.
                    A na dwóch doopach pękniętych w poprzek to się już da w kółko i krzyżyk grać? :D
                    • hypatia69 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:14
                      Nie, bo to musi być mniej więcej taki: # wzorek. A Tobie wychodzi taki: ++
                      • funny_game Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:31
                        Aha :D Masz lepszą tzw. wyobraźnię przestrzenną ;)
                        Bo wiesz, ekologiczne to by było, zamiast smarować te kółka i krzyżyki na
                        kartkach drogocennego papieru, to na doopach :D
                        • hypatia69 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:38
                          ...kałem...
    • ma_gala Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:21
      no niestety, ale wygląda to tak jakby skorzystał z bzdurnego pretekstu zeby się
      z Tobą rozstać... najwidoczniej to przeważyło czarę goryczy!
      a o to rozstanie to troszeczkę sama sie prosiłaś... było pozwolić mu tam
      zostać, schlać się a ewentualne awantury robić w domu jak już wróci?? Rozumiem,
      ze wkurzało Cię to, ze on tam siedzi z byłą i jej facetem, ale po co wymyśliłaś
      ten szantaż: albo wracasz albo ja sie pakuję? no tak, honorowo wypadało sie
      spakować a tak naprawdę - gdybys nie potraktowała tego tak ŚMIERTELNIE SERIO -
      to wszystko było by OK! Wystarczyło obrócić w zart!
      A pomyślałaś, ze on też mógł całą tę Twoją akcję potraktować jako pretekst, ze
      chcesz się od niego wynieść?? Jest to bardziej "babski" tok myślenia - ale
      jednak! Porozmawiaj z nim, przepros, wróć... jeżeli tego chcesz oczywiście i
      jeżeli ma Ci być z tego powodu lepiej.
      • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:25
        Taak? A ja myślę, że jak Ktoś jest traktowany, jak dziecko, to i wymagać od
        Niego, by się zachowywał, jak dorosły, "mamusia" nie ma prawa:)
    • sarna666 Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:28
      Jak gó..arza potraktowałaś go, Berlinko. I konsekwentnie zachowałas się, jak
      dzieciak.Facet sygnał odebrał, że ma z Tobą p...ne.
      Co teraz mogłabyś ew. zrobić? Odczekać jeszcze trochę, potem zaproponuj rozmowę.
      ja kiedyś zrobiłam to tak: "Można RAZ jazdy mieć, prawda? ", takiego esa
      wysłałam, i dostałam odpowiedź "Można".
      S.
      • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:36
        a on mnie jak potraktował????????????????
        • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:40
          Ty Go, jak SMARKACZA... To On Cię, jak... SMARKACZ - proste chyba, co??
        • sarna666 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:07
          >>rozkochał dobrocią, czułością, zapewniał o miłości,poznał ze swoimi dziecmi,
          rodziną<<

          Co świadczy o bardzo poważnym Ciebie traktowaniu.

          >>,mieszkaliśmy prawie 3 miesiące razem, zaakceptował mojego psa, był
          wspaniałym facetem dla mnie...<<

          Dżizas, ile tu egoizmu. Widzisz to? Dla CIEBIE.
          >>.az do dnia kiedy zamiast załatwic wieczorowa
          porą wazną sprawe, nie zrobił tego skończył w knajpie<<

          Klasyk. Dotknij mnie, kiedy JA chcę, przychodź, kiedy JA chcę. O, nie załatwił
          ważnej sprawy, skończył w KNAJPIE. Pijaczysko, co?

          ,>> a siedziałam i czekałam
          na niego<<

          Ojej...Biedactwo, cóż za tortury..czekałaś, a On...świetnie się bawił..Bez
          Ciebie...Buuuuu....
          ,>> prosiłam bez awantur spokojnie by wrócił do domu<<

          I tu się mylisz. Natychmiast wyczuł w Twoim głosie pretensje. O co? Wiadomo o
          co.

          ,>> a on powiedział,
          ze nie ma zamiaru bo jest w towarzystwie(była i jej chłopak)<<

          Nadal nadludzkim wysiłkiem facet klasę zachowuje. Powiedział Ci, z kim jest.
          Żebyś się uspokoiła, skoro jest jeszcze chlopak Byłej.

          >>postawiłam warunek
          albo wraca zaraz albo ja sie pakuje<<

          Szantażystka. Dupek by wrócił. On zapewne strzelił sobie kielicha i postanowił
          przeczekać. Bo nienawidzi babskich szantaży.

          , >>zlekceważyl mnie wybrał knajpe<<

          No, tak. Degenerat, co? Bez uczuć wyższych.

          >>tyle byłam
          warta dla niego<<

          Przeczytaj sobie raz jeszcze początek swego listu. Miałaś mnóstwo dowodów na
          to, że bardzo mu zależy. A koronnym jest wprowadzenie Ciebie do rodziny.

          ,>> spakowałam sie i juz mnie tam nie ma.Napisał smsa, ze nam sie
          nie udało i tyle.<<

          A Ty oczekiwałaś, że na kolanach będzie Cię przepraszał? Co? Jakby był idiotą,
          to by to zrobił. Szukaj zatem idioty. Albo..wrednego cwaniaka.
          S.

        • hihehihi Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:18
          berlinka2 napisała:

          > a on mnie jak potraktował????????????????
          Masz racje!!Gonic pijakow ! facetow jest wielu na tym swiecie i spotkasz takiego
          ktory spelni twoje oczekiwania
          Takich co alkochol dla nich wazniejszy zasze trzeba pogonic i tyle !
        • camel_3d Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 20:53
          > a on mnie jak potraktował????????????????

          no a jak ...???
          chcial sobie w knajpie posiedzieci..a ty mu warunki stawiasz... no zastanow
          sie..jak mozen cie potraktowac.
    • mahadeva Re: Tyle byłam warta... 12.06.07, 23:30
      nie zadawaj sie z dupkami!!! albo przynajmniej badz swiadoma ryzyka, jakie sie
      z tym wiaze!!!
    • figgin1 też bym zwiała... 13.06.07, 08:39
      Też bym zwiała, gdyby ktoś mi postawił takie ultimatum. Nie wyobrażam sobie,
      żeby ktokolwiek zabraniał mi wyjścia ze znajomymi, związek to nie więzienie.
      Uważam, ze dobrze wybrał.
    • izabellaz1 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:15
      berlinka2 napisała:

      > był wspaniałym facetem dla mnie....az do dnia kiedy zamiast załatwic
      > wieczorowa
      > porą wazną sprawe, nie zrobił tego skończył w knajpie, a siedziałam i czekałam
      > na niego

      No śmiał się sprzeciwić i nie zrobić tego czego Ty chciałaś...:/

      > postawiłam warunek
      > albo wraca zaraz albo ja sie pakuje

      Ja na Jego miejscu za taki warunek i to z tak durnego powodu zrobiłabym to samo...
      • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:21
        A smsy, to chyba miał w pakiecie wykupione, bo nie wierzę, że jeszcze kasę
        chciało Mu się tracić...
        • hihehihi Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:26
          gipsygirl napisała:

          > A smsy, to chyba miał w pakiecie wykupione, bo nie wierzę, że jeszcze kasę
          > chciało Mu się tracić...
          Na ciebie to nawet zaden na smsa napewno nie chce tracic! hehhe
          Wstawilas tylek ,zaden sie nie dal zlapac teraz twarz i tez zaden nie leci
          hehehhehehehhehehehehehheh
          biedna dziewuszka
    • ryko Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:24
      To co zrobiłaś (a przynajmniej próbowałaś) to takie typowe ustalanie sił i
      hierarchii we wzajemnych relacjach.

      Jeśli by on się ugiął i wrócił to już na zawsze niechybnie zostałby ustawiony
      pod Twoim pantoflem... niektórym z tym dobrze innym nie...
      Ty zaś przegięłaś ze swoim szantażem... a wystarczyło zrobić mu rano awanturkę,
      która notabene skończyła by się również Twoją porażką... bo to nie był typ
      pantoflarza.

      I wcale nie dziwi mnie jego SMS... pewnie wcześniej wiele razy próbowałaś go
      spacyfikować... trudno żyje się z osobą roszczeniową i gość doszedł do wniosku,
      że ma już tego dość.

      Miłego :D
      • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:42
        ryko napisał:

        > To co zrobiłaś (a przynajmniej próbowałaś) to takie typowe ustalanie sił i
        > hierarchii we wzajemnych relacjach.
        >
        > Jeśli by on się ugiął i wrócił to już na zawsze niechybnie zostałby ustawiony
        > pod Twoim pantoflem... niektórym z tym dobrze innym nie...
        > Ty zaś przegięłaś ze swoim szantażem... a wystarczyło zrobić mu rano awanturkę,
        > która notabene skończyła by się również Twoją porażką... bo to nie był typ
        > pantoflarza.
        >
        > I wcale nie dziwi mnie jego SMS... pewnie wcześniej wiele razy próbowałaś go
        > spacyfikować... trudno żyje się z osobą roszczeniową i gość doszedł do wniosku,
        > że ma już tego dość.
        >
        > Miłego :D
        a tu drogi kolego jestes w błędzie, nigdy niczego wczesniej nie zabraniałam
        jezeli ktos w 1 rocznice smierci matki wybiera sie na cmentarz, a trafia do
        knajpy...to to tez dobrze nie wyglada....i daje do myslenia
        • nemo1968 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:46
          Błędem było naleganie na niego aby wrocil z knajpy do Ciebie, kiedy byl w
          towarzystwie innych. Postawilas go w sytuacji: Patrzcie, mną baba nie będzie
          kierowac. Zagrałaś w jego grę...niepotrzebnie. Wróciłby do Ciebie ,moze nad
          ranem. Adrenalinka i alko we krwi by mu opadly, mialabys czas na powazna
          rozmowe. Jak masz stoczyc bitwę, to Ty wybieraj miejsce i czas :))).
          • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:57
            pewnie za chwile zrobił by to samo......jak bym sie z tym pogodziła, a ja nie
            chce byc z facetem dla ktorego knajpa jest wazniejsza niz dom,powienien byc
            powazniejszy jak na swoj wiek-43
            • kk_44 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:59
              Postąpiłaś slusznie .Oczywiście ,jeśli dominował w tym zwiąku alkohol.poz
            • nemo1968 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:12
              Wiek nie ma z tym nic wspolnego. Kazdemu facetowi raz na jakis czas "odbija".
              Chyba, ze jest alkoholikiem, lub ma zadatki.
            • camel_3d Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 20:55
              > pewnie za chwile zrobił by to samo......jak bym sie z tym pogodziła, a ja nie
              > chce byc z facetem dla ktorego knajpa jest wazniejsza niz dom,powienien byc
              > powazniejszy jak na swoj wiek-43

              a ja bym nie chcial kobiety, ktora by mi sceny robila, ze to ze spotalkem sie
              ze znajomymi...nawet w knajpie.
        • angoisse Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:47
          1. jeśli to się zdarzyło pierwszy raz a wczesniej był idealny, to dziwie się że
          od razu powiedziałaś że się pakujesz jak nie wróci- bez rozmowy w 4 oczy.

          2. jego reakcja na Twoje prośby którą przedstawiłaś, tez jest dziwna , bo
          wygląda jakby facetowi wcale na tobie nie zależało, czyli robił cię cały czas w
          bambuko.
          A jesli tak- to nie ma co żałować, trzeba się cieszyć że taki ktoś ci z życia znika.
          • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 10:38
            angoisse napisała:

            > 1. jeśli to się zdarzyło pierwszy raz a wczesniej był idealny, to dziwie się że
            > od razu powiedziałaś że się pakujesz jak nie wróci- bez rozmowy w 4 oczy.
            >
            > 2. jego reakcja na Twoje prośby którą przedstawiłaś, tez jest dziwna , bo
            > wygląda jakby facetowi wcale na tobie nie zależało, czyli robił cię cały czas w
            > bambuko.
            > A jesli tak- to nie ma co żałować, trzeba się cieszyć że taki ktoś ci z życia z
            > nika.
            > ja to tez tak odbieram, dzieki
            • camel_3d Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 20:57
              no..to juz przeczytalas co chcialas,, oszukuje cie i jest podlym alkoholikem.
              pakuj rzeczy i wynocha..tylko psa tez zabierz..
      • ulotne_piekno Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:43
        a mi się wydaje, że poszedł na łatwiznę...coś musiało mu nie grać już wcześniej,
        a ona sama właściwie załatwiła sprawę za niego...
        • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:47
          chyba masz racje
          • ulotne_piekno Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:55
            tak mi się wydaje, ponieważ, z tego, co piszesz łatwo odpuścił...nawet nie
            próbował skontaktować się i wyjaśnić, dlaczego tak sie stało...szkoda, ale chyba
            już nic z tego nie będzie
            • no_okki Re: Tyle byłam warta... 14.06.07, 07:39
              Oczywiście, że strzał w dziesiątkę !/ :P
        • nemo1968 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:49
          Moglo i tak byc, ze czekal na pretekst. Powinna spokojnie zadzwonic i
          porozmawiac, moze spotkac sie.
    • angoisse Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:40
      no cóż, walka o władzę w związku i próba ustalania przez oboje "kto tu rządzi"
      okazała się porażką dla związku.
      Niektórzy Faceci wolą kobiety które "są posłuszne". A Ty nie należysz do takich
      kobiet które się lubią podporządkowywać.
      Do tego- sprawa rozgrywała się "w obliczu jego byłej"... co by ta była o nim
      pomyślała... że on miętki jest?!.. no musiał się chłop postawić bo "towarzystwo"
      patrzyło...nie bedzie mu jakaś baba dyktować co on ma robić!
      • sylwiaa29 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 09:53
        Napewno nie rozmawialabym z nim kiedy jest po wodce . To ze idzie do knajpy
        zamiast na cmentarz tez nie najlepiej o nim swiadczy .
        Moze sie myle ale wydaje mi sie ze ona kocha sie bardziej w alkoholu niz w Tobie .
        Jesli tak Twoje posuniecie bylo wlasciwe .
        • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 10:01
          sylwiaa29 napisała:

          > Napewno nie rozmawialabym z nim kiedy jest po wodce . To ze idzie do knajpy
          > zamiast na cmentarz tez nie najlepiej o nim swiadczy .
          > Moze sie myle ale wydaje mi sie ze ona kocha sie bardziej w alkoholu niz w Tobi
          > e .
          > Jesli tak Twoje posuniecie bylo wlasciwe .
          Tym bardziej, ze dzien wczesniej byla impreza miał urodziny i alkohulu za
          kołnierz nie wylewał, odespal do wieczora i na cmentarz.....podobno miał taki zamiar
          • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 10:05
            ja jeszcze zaproponowałam, zeby tych gosci zaprosil do domu, bo knajpa byla o 2
            kroki dalej,ale nie skorzystali
    • jszhc Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 10:09
      No coz, najwidoczniej stwierdzil, ze nie jednak to nie to....nie wiedzial jak
      to powiedziec, co zrobic, wiec zachowal sie jak palant...czasem prosciej byc
      sku..elem w takich momentach- szybciej idzie.
      • sarna666 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 10:45
        Berlinko, wygląda na to, że szukasz potwierdzenia swoich tez. Nie chcesz
        spojrzeć na sytuacje obiektywnie.
        Jeszcze raz spróbuję.
        Jakim prawem narzucasz mu sposób zachowania? W pierwszą rocznice smierci matki
        miał isc na cmentarz, a poszedł do knajpy. Ty byś nie poszła. A on poszedł. Tak
        poczuł,i miał do tego prawo.
        43 lata i powinien być poważniejszy?
        Szukaj zatem takiego.
        Ja we wszystkich Twoich wypowiedziach widzę wielki brak szacunku, ograniczanie
        wolności drugiego człowieka i chęc zdominowania go. Napisałaś tutaj tylko
        dlatego, że chcesz potwierdzenia swoich tez. Co z pewnością znajdziesz.
        S.
      • sarna666 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 10:46
        No coz, najwidoczniej stwierdzil, ze nie jednak to nie to....nie wiedzial jak
        > to powiedziec, co zrobic, wiec zachowal sie jak palant...czasem prosciej byc
        > sku..elem w takich momentach- szybciej idzie.

        Nie. On po prostu uszanował jej prawo do odejścia. Wybrała.
        S.
        • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 10:56
          poczułam sie odrzucona, nie traktowana powaznie, wybranie knajpy niz domu jest
          dla mnie niewybaczalne....jezeli komus na kims zalezy to tak sie nie
          postępuje...to nie prawda, ze chciałam go ograniczac wczesniej, na wszystko jest
          czas i miejsce.
          • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:05
            On zapewne poczuł się traktowany megapoważnie, jak Mu postawiłaś ultimatum i
            miał z siebie zrobić grzecznego pantoflarza, który tyłek zwija z lokalu, bo
            Jego "Pani" Mu kazał przybiec do domu...

            Myślenie jednak boli, widzę...
            • lew-salonowy Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:13
              Przyznasz jednak, że miał ważną sprawę do załatwienia a wybrał kanajpę z wódą.
              To o czymś mówi.
              • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:17
                Tak. Że... Każdy czasem musi odreagować. Nikt doskonały i silny ponad miarę nie
                jest. Niestety - Ludźmi jesteśmy.
                • lew-salonowy Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:22
                  W związku z tym mógł inaczej potraktować kochaną, niedoskonałą kobietę, pełną
                  żalu, że zamiast zajmować się istotną sprawą, siedzi w knajpie i pije, i która
                  zapewne nie była daleka od podejrzeń, że to picie z byłą dziewczyną może się źle
                  skończyć.
                  • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:28
                    Nom... Mógł wyłączyć komórkę, albo Ją zbluzgać, jak trzeba, gdy dzwoniła:)
                    • lew-salonowy Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:30
                      Widzę, że Pani jest w przekornym nastroju :/
                      • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:34
                        Wręcz przeciwnie, w znakomitym:) Jak zawsze, nieziemsko mnie bawi tupanie z
                        powodu "On nie daje sobą poruszać, jak Marionetką":)))
                  • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:30
                    Co by i jak by... Nie przyklepię NIGDY takiego "panela sterowania" i jeszcze
                    gorzkich żali, że Ktoś się sterować nie daje - wybacz:) Jak znam Kobiety (będąc
                    jedną z Nich w końcu), w całej historii jest 30% faktów + 50% koloryzacji + 20%
                    dodającego "grozy" żalu i złości, że oto ON się nie dał...
                    • lew-salonowy Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:35
                      Panel sterowania nie wchodzi w grę. Prośba nie jest formą kontroli, zwłaszcza
                      jeśli bierze się z niepewności. Facet powinien to zrozumieć, a jak nie to
                      chociaż mógłby nałgać, że z kumplem tylko pije.
                      • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:38
                        Oooo... a to interesujące... ciekawe, co dalej by się wydarzyło, gdyby
                        jakaś "życzliwa" Koleżanka w przypływie życzliwości sobie właściwej,
                        doinformowała Panią, że Pan jednak z Byłą posiadywał w Lokalu...
                        rzeczywiście... Kłamstwo, to jest to!! Jaki padalec z Niego, ze nie dość, że
                        komórki nie wyłączył, awantury po powrocie nie zrobił, to jeszcze... SZCZERY
                        BYŁ I PRAWDĘ POWIEDZIAŁ!! To świnia!
                        • lew-salonowy Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:42
                          No to ja bardzo dziękują za taką podwójnie moralną uczciwość, z finałem w smsie
                          - cóż nie wyszło nam :).
                          • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:52
                            wiecie, co mu ze zlosci zrobiłam podarłam w strzepy 2 jego ulubione koszule,
                            żałuje tylko, ze jezyków w butach nie poobcinałam :-))) okropna jestem
                            • lew-salonowy Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:58
                              ???
                            • mowiewam Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:12
                              berlinka2 napisała:

                              > wiecie, co mu ze zlosci zrobiłam podarłam w strzepy 2 jego ulubione koszule,
                              > żałuje tylko, ze jezyków w butach nie poobcinałam :-))) okropna jestem

                              hahahaha Podobasz mi sie !!:) TAK TRZYMAJ!!
                              • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:15
                                troche z tymi koszulami sie zastanawiałam, ale co niech sie cieszy, ze
                                wszystkich mu nie podarłam i nogawek od spodni nie poobcinałam
                                • mowiewam Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:16
                                  I ''czegoś '' wiecej nie OBCIELAS:):)
                                  Hah
                                  • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:19
                                    nie, bo go przeciez nie bylo, ale kto wie....
                                    • mowiewam Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:20
                                      berlinka2 napisała:

                                      > nie, bo go przeciez nie bylo, ale kto wie....
                                      pomysl o tym ,jak wroci moze:):)
                                      paaaaaa
                                      • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:22
                                        mam nadzieje, zew juz go nigdy nie zobacze, niech mu uschnie sam
                                        • mowiewam Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:23
                                          berlinka2 napisała:

                                          > mam nadzieje, zew juz go nigdy nie zobacze, niech mu uschnie sam


                                          Az tak zle mu nie zycz bo pozostanie mu tylko butelka:):)
                                          Juz zmykam
                                          Do zobaczenia
                                          • camel_3d kretynka i tyle.... 14.06.07, 12:51
                                            potem bedzie ryczala w poduszke..jak to wiekszisc blondyneczek mentalnych robi.

                                            facet ma szczesie, ze sie na tobie poznal zanim np wzeiliscie slub..
                          • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:16
                            ...o ile tak się fakty miały... łatwowierny jesteś:)))

                            btw. ja bym nawet smsa nie napisała, słowo daję;)
            • mowiewam Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:03
              gipsygirl napisała: .
              >
              > Myślenie jednak boli, widzę...

              Nieladnie tak obrazac ludzi ze nie mysla .

              Mysla tylko odmienne od Ciebie i to jest zle ,jak zdazyłam zauważyć.
              • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:19
                Nie... tylko nie mam problemu ze szczerym komentowaniem tego, co za bezmyślne
                uważam... Jeśli byłabym tu dla "Wszyscy mnie kochają", to bym się uśmiechała do
                każdej głupoty... na moje szczęście dowartościowywać się ogólną sympatią za
                cenę niemówienia, co myślę, mi potrzebne do życia nie jest:)

                Jeśli ktoś pisze post na Forum - to liczyć się powinien z KAŻDYM możliwym
                komentarzem:) Wsio:)
                • mowiewam Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:22
                  Z komentarzem tak ale bez obrazania .Proste chyba .
                  • gipsygirl Re: Tyle byłam warta... 14.06.07, 11:52
                    Obraża się nazywając KOGOŚ, nie Jego ZACHOWANIE/POSTĘPOWANIE... - to taka
                    podstawa... miałam wrażenie, ze jasna dla ogółu? hm...



                    ...o ile Ktoś się w ogóle obrażony poczuje, bo przyznam, ze mi byłoby trudno
                    odczuć obrazę ze strony Kogoś, kto mnie nie zna, więc mówi jedynie teoretycznie
                    cokolwiek:)
          • angoisse Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:09
            Nie da się żyć z wyobrażeniem swojego ideału "ma być taki" "powinien byc
            poważniejszy" "powinien isc tu a nie tu"... itd.
            - a nie z realnym człowiekiem takim jakim on faktycznie jest.
            To nie związek z tym człowiekiem, ale związek z jego wyobrazęniem czyli złudzenie.
            Sama stwierdzasz, że ten facet w swoich zachowaniach i postępowaniach Ci nie
            pasuje, zrobił coś, co go przekresliło w twoich oczach, więc odeszłaś.
            Masz żal, że nie jest tym kim Ty byś chciała żeby był.
            Masz żal, że nie zmienia się na Twoje wyobrażenie. Że nie walczy o Ciebie tylko
            olewa.
            Ale on jest jaki jest, Ty możesz to zaakceptować lub nie.
            Trudno się pogodzić samej sobie z tym, że się pomyliło w wyborze partnera
            życiowego i błędnie go oceniało, tym bardziej jesli się co do niego miało
            wielkie nadzieje.







          • sarna666 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:10
            :)
            Przeczytaj dokładnie, co napisałaś.Pierwszy post.
            Słowo "niewybaczalne" zachowaj..na specjalne okazje. Oby Ci się takie nigdy nie
            przydarzyły.
            To prawda, że na wszystko jest czas i miejsce. Więc respektuj Jego prawo do
            decydowania o tym.
            Skąd wiesz, o czym On z nimi rozmawiał? Co się działo w Jego duszy?
            Obserwuj, a nie osądzaj.
            Nie czyń z "domu" więzienia.
            Bo zamkniesz się w nim z ..niewolnikiem. Udusicie się z braku tlenu.
            S.
          • hypatia69 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 11:11
            A może on w tej knajpie chciał uczcić nieboszczkę?
            "to nie prawda, ze chciałam go ograniczac wczesniej, na wszystko jest czas i
            miejsce." Podoba mi się to. Wcześniej nie chciałaś, teraz przypuściłaś atak, a
            jak gość stanął okoniem, to się obraziłaś i poszłaś precz. Następnie jesteś
            zaskoczona, że on zamiast przylecieć do Ciebie z różą w zębach napisał Ci
            pożegnalnego sms'a. W międzyczasie zaznaczasz, że nie chcesz żyć z gościem, dla
            którego wyjście do knajpy jest ważniejsze niż wieczór z Tobą w domu. No to
            gdzie sens, gdzie logika? To po co on ma o Ciebie zabiegać? Żebyś mu mogła z
            satysfakcją oznajmić: "teraz to ja już nie chcę wracaj do swojej knajpy"?
            Może najpierw zastanów się, o co Ci na prawdę chodzi, a potem coś z tym rób. Bo
            mi tu wychodzi urażone ego.
          • mowiewam Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:05
            berlinka2 napisała:

            > poczułam sie odrzucona, nie traktowana powaznie, wybranie knajpy niz domu jest
            > dla mnie niewybaczalne....jezeli komus na kims zalezy to tak sie nie
            > postępuje...to nie prawda, ze chciałam go ograniczac wczesniej, na wszystko jes
            > t
            > czas i miejsce.

            Zgadzam sie takie siadanie w knajpie i picie wody to zadne odreagowanie .
            • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:13
              nie mial specjalnie powodów do odreagowania, wszystko było ok po imprezce pospal
              zjadł kolacje....i poszedł na "cmentarz" wychodząc powiedział "Tak bardzo kocham
              cie skarbie"
              • mowiewam Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:15
                berlinka2 napisała:

                > nie mial specjalnie powodów do odreagowania, wszystko było ok po imprezce pospa
                > l
                > zjadł kolacje....i poszedł na "cmentarz" wychodząc powiedział "Tak bardzo kocha
                > m
                > cie skarbie"

                Facet oszust!!Najgorszy typ!!Nie przejmuj sie - spruboj przejsc do porzadku
                dziennego .Wyjdz do ludzi ,zajmij sie soba ,przestan o Nim myslec ,NIE WART JEST
                TEGO!!:)
                POZDRAWIAM
                • pawel19802 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:39
                  Nadal jesteś 'grzechu warta':)
                  Nie wyszlo ,tak bywa .Nie nalezy sie zalamywac tylko ..ZYC!!
                  Pozdrawiam
                  • berlinka2 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:41
                    dziekuje za dobre słowo, pozdrawiam równiez
                    • ania74111 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 13:37
                      Podpisuję sie pod wypowiedzią pawla19802:)
                      ..bo szkoda zycie na rozpamietywania o tym co nie wyszlo .
                      Pozdrawiam cieplutko:):)
                • sarna666 Re: Tyle byłam warta... 13.06.07, 12:41
                  ło matko
                  :)
                  S.
    • camel_3d a co on..niewolnik?? 13.06.07, 20:51
      czy mu juz w kanjpie siedziec nie wolno?

      przegielas pale... ja bym si ena jego miesjc zastanowil czy warto z toba
      byc..bo skro na poczatku juz stwaisz warunki..i odwalasz szopke..to co bedzie
      poznije???
    • leech3 Męski punkt widzenia 15.06.07, 12:58
      Jego oczami.
      Po rocznicy śmierci matki kiedy spotkał sie ze swoją byłą i jej obecnym
      wydzwania do niego jego obecna i zmusza go do powrotu do domu. Stawia
      zero/jedynkowy warunek "albo wracasz albo odchodzę".

      To co - całe dalsze zycie ma wyglądać na takim szantazu "albo coś zrobisz albo
      odchodzę!" ?

      1. Sprawa o którą poszło była wazna dla Ciebie. Jaki był priorytet tej sprawy w
      Jego oczach - poza tym, że ważna była dla Ciebie ?

      2. To Ty postawiłaś sprawę na ostrzu noża. To Ty odeszłaś. To Ty nie wykonałaś
      (też) gestu pojednania. Związek dwojga ludzi to kompromisy. Twoje pole
      kompromisów jest zerowe.

      3. Brak Ci wyczucia. Jeżeli On "po wódce" a Ty w tym momencie przez telefon
      decydujesz o związku to się skończyło jak sie skończyło.

      4. Nie zależało Ci na Nim i związku z Nim.
      Mogłaś odejść dwa dni później po rozmowie z nim. A moze On też przez tydzień po
      Twej wyprowadzce czekał na sygnał od Ciebie ? A moze po SMS-ie czekał na Twą
      odpowiedź. No to ją dostał - ta zawalona sprawa była ważniejsza niz On.

      Reasumując - to Ty podjełaś kroki ostateczne bez rozmowy "w cztery oczy".
      A teraz szukasz na forum potwierdzenia słuszności swoich bezkompromisowych
      decyzji.

      Ale zawsze możesz z nim pogadać - bo u Niego może być takie same testowanie jak
      u Ciebie "na ile jest dla Ciebie wart".
    • wieloraki Re: Tyle byłam warta... 15.06.07, 13:02
      > Ocencie to prosze..

      Takie se... Ale masz 3+ dla zachety, mam nadzieje, ze napiszesz kiedys jeszcze fajniejsze przezycia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka