Dodaj do ulubionych

swiat moich uczuc -destroyed!

16.07.07, 18:29
nie potrafie sie odnalezc w swoim swiecie.jestem w zwiazku z kims z kim chyba
nie jestem szczesliwa.i nie chyba tylko raczej napewno.Malzenstwem jestesmy
ponad 5 lat.Ani dzieci nie mamy i chyba nawet nie za bardzo chcemy je ze soba
miec.uczucie wypalilo sie juz dawno,juz dawno nie glaska,nie przytula i choc
jestesmy ze soba codziennie to jednak bardzo odlegle.Gdzies daleko.
Umarl swiat moich uczuc.Nie potrafie uwierzyc,ze moge cos naprawic.Zdradzilam
nie raz.Nigdy nie zalowalam.Wracalam usmiechnieta i byl zawsze ktos kto
mnie "LEPIEJ" rozumial.Ciagle tak jest.Tylko teraz mam kogos kto chce byc ze
mna.Kto wyslucha,rozumie,mam nie tylko seks.Wiem,ze moze by mi sie udalo z
nim.Tylko obawa,bo cos nowego w moim zyciu.I co ludzie powiedza?
jestem smutna,i przepraszam,ze narzekam ciagle ,ale potrzebuje sie
wygadac...tzn,WYPISAC
Obserwuj wątek
    • suce Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 18:43
      Odejdz i sprobuj z Tamtym. Inaczej nie przekonasz sie, czy cos z tego bedzie. Waszego zwiazku juz nie ma, dlatego ze zdradzasz. Pomysl o tym, jak sie teraz czujesz w swoim zwiazku, chcesz sie tak czuc juz do konca...?
      • kraszan34 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:00
        Zgadzam się z Przedmówczynią:) jak jest zdrada to związku już nie ma.
        • paskudeczka Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:06
          to po co jest małżeństwo? bezsesu brać ślub i po kilku latach rozwód. Trzeba
          zrobić wszystko żeby było lepiej!!!!!
          • kraszan34 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:10
            Jak ona już kilka razy zdradziła, to jest fikcja małżeństwa, a nie "lepiej".
            Atrapa związku.
            Zupełnie nie pojmuję jak ludzie mogą ciągnąć takie układy...
            • paskudeczka Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:14
              po co brać ślub jeżeli sie zdradza?! masz racje nie ma sesu już tego ciagnać bo
              to już jest "atrapa"
              • gipsygirl Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:20
                No wiesz, raczej nie brała ślubu z założeniem przedwstępnym, że będzie
                zdradzać..
                • paskudeczka Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:30
                  nie brała z założeniem ale w końcu przysięgała kiedyś że bedzie wierna aż do
                  śmierci i co z tym? Biorąc ślub powinna być świadoma w co sie pakuje
                  • kraszan34 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:35
                    O proszę, idealistka:))))
                    A może Pani Joasia jest ateistką??
                    Albo po prostu nie wiedziała w co się pakuje, bo była młoda...
                    Nie ma w życiu recept, różnie to wychodzi.:)
                    Problem w tym , że mało komu i zazwyczaj może to czy mu wyszło ocenić po
                    brylantowych godach.;)))
                    • paskudeczka Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:50
                      dla mnie małżeństwo jest czymś bardzo ważnym i to nie jest przysiega składana
                      tak o sobie która można w każdej chwili złamać
                      • kraszan34 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:52
                        To bardzo pięknie i życzę Ci żebyś miała szczęście.:)
                        Lecz w życiu nie wszystko jest tak , jak to sobie zaplanujemy- starszy kolega
                        Ci to mówi.
                        • paskudeczka Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:57
                          tez mam nadziej ze bede miała szczeście :)) dziekuje starszy kolego za dobre
                          rady :)))))
                  • gipsygirl Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:54
                    Gdyby to, co się czuje i mówi w chwili ślubu było gwarancją, to.. przecież
                    słowo "zdrada" by nie istniało, prawda? Niestety.. czas robi swoje, a Ludzie
                    się zmieniają.. można się z tym nie godzić.. można, a nawet należy, samemu
                    postępować uczciwie, ale.. należy być też świadomym, że nie Wszyscy mają takie
                    same założenia.. A i okoliczności bywają tak skrajne, że.. nie warto oceniać,
                    nie znając ich..
                    • paskudeczka Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:59
                      nie oceniam tylko mówię to co mysle:))
                      • gipsygirl Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 20:02
                        ..nie znając okoliczności..

                        Ale.. założenia masz słuszne i życzę Ci, byś je realizowała w szczęściu i
                        spełnieniu:))

                        pozdrawiam:)
              • kraszan34 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:23
                Dziewczyno, jeśli ktoś zdradza przed ślubem to nie łudź się, że nie będzie
                zdradzał po.;)))
                A jeśli zdradza po ślubie? Można to tolerować tylko wtedy , gdy ktoś traktuje
                małżeństwo jak przedsiębiorstwo z umową na piśmie.
                W przeciwnym razie szkoda czasu.

                Autorka wygląda mi na osobę mającą poważne problemy ze sobą. Pytanie: co na to
                mąż?
    • gipsygirl Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:07
      Po co to ciągniesz?? Chcesz się wyjałowić zupełnie? Odebrać sobie możliwość
      czucia czgokolwiek pięknego? I.. zastanów się chwilę, jak traktujesz Tego,
      który chce być z Tobą.. Jak byś się czuła, będąc na jego miejscu.. Jest tylko..
      odskocznią.. TYLKO.. Ty masz się Komu wygadać, ma Cię Kto pogłaskać, przytulić,
      a On.. co ma? Kobietę, którą kocha, a która w każdej chwili może
      powiedzieć "wracam do Męża, sorry"?
      • gipsygirl aha.. i powiedz mi, jak to, co piszesz.. 16.07.07, 19:18
        ma się do tego, jak określasz siebie w wizytówce, a szczególnie do:

        >>uwazam,ze najwazniejsze w zyciu to dazenie do celu i robienie
        wszystkiego ,aby go osiagnac.<<
        ..A TY TKWISZ W PRÓŻNI..

        >>bardzo duzo wymagam od siebie i od zycia.<<
        ..TO, CO OPISAŁAŚ, JEST DOKŁADNIE.. ODWROTNOŚCIĄ TYCH SŁÓW..


        >>chcialabym zawsze pisac swoj zyciowy scenariusz i nigdy nie zalowac tego co
        zrobilam<<
        ..WIĘC.. JAK SIĘ MA PISANIE ŻYCIOWEGO SCENARIUSZA I DĄŻENIE DO CELU,DO
        SYTUACJI, W KTÓREJ TKWISZ? I, PRZEPRASZAM, ALE.. WYDAJE MI SIĘ, ŻE JUŻ
        ŻAŁUJESZ.. A NA PEWNO ROBISZ WSZYSTKO, BY.. ŻAŁOWAĆ W PRZYSZŁOŚCI:((

        Powiedz.. dlaczego to SOBIE robisz?
    • paskudeczka Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:33
      a tak w ogóle to wina leży zawsze po obu stronach
      • magdusijaa Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:42
        gdyby byly dzici to bylby sens tego naprawiania. ciagnac dalej ten zwiazek
        tracisz mlodosc i szanse na szczesliwe zycie. sadze ze predzyec czy pozniej to
        zakonczysz: tylo zeby nie byl;o za pozno. zeby byl jeszczeczas na budowe czegos
        nowego
        • gipsygirl Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 19:58
          O.. a to interesujące.. czyli, gdyby były Dzieci, to byłby sens ratowania
          czegoś co nie istnieje, prowadzenia życia na boku i chowania Dzieci w
          atmosferze zimna i zakłamania?? To naprawdę takie dobre dla dzieci? Jak Je
          kształtuje na życie? Co daje? Pustkę? Tylko i wyłącznie..
          • magdusijaa Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 21:09
            uwazam ze dzieci nie moga ponosic winy za nasze bledy i maja prawodopelnej
            rodziny. szczescie dzieci jest wazniejsze i nalezy zapomniec o wlasnym.
            oczywiscie nie zdradzac tylko stworzyc atrape udanej rodziny. nigdy nie zrozumim
            malzen ktore sie rozwodza majac dzieci...
            • gipsygirl Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 21:19
              A gdzie Ty w takiej sytuacji widzisz.. PEŁNĄ RODZINĘ?? Pełna Rodzina, to Ludzie
              żyjący tylko OBOK siebie i ziejący do siebie nienawiścią, kłócący się,
              stwarzający lodowatą atmosferę pustki w domu?? TO da dziecu szczęście, poczucie
              bezpieczeństwa i je ukształtuje na wartościowego Człowieka?? Naprawdę??
              • dziadek53 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 21:45
                Obie widzicie sprawe zbyt plytko i wypowiadacie sie zbyt emocjonalnie, a
                decyduje przewaznie szara rzeczywistosc.
                • gipsygirl Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 21:52
                  Wybacz, Piotrze, ale.. sprawa wychowania Dziecka tek, by Go na zawsze nie
                  okaleczyć już w dzieciństwie, wiąże się ściśle z emocjami.. Dziesko właśnie
                  emocje odbiera i się ich uczy.. Nimi poznaje i układa swój świat..
                  • dziadek53 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 22:16
                    Dziecko i tak odzczuje czy sie rodzice rozwioda , czy tez beda zyli obok siebie.
                    Ja tylko chcialem powiedziec , ze nie raz decyduja zupelnie przyziemne sprawy ,
                    np brak mieszkania, wspolna firma, niemoznaosc uzgodnienia opieki nad dziecmi.
                    itp.
                    napisalbym na wlasnym przykladzie ale juz i tak mnie jakies dwie hetery
                    strasznie objechaly za pisanie o prywatnych sprawach,wole z nimi nie zaczynac,
                    bo moga mnie pozrec na surowo :)).
                    dobranoc, ide spac.
                    • gipsygirl Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 22:19
                      Jasne, że odczuje.. ale inaczej jest, gdy ma Rodziców w dwóch różnych Związkach
                      i spokój w domu, a inaczej, gdy latami się się "Rodzice" żrą na Jego oczach i
                      uszach..

                      Hetery.. wrrrrrum:):):)

                      dobranoc:)
                      • magdusijaa Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 02:23
                        to co pisze poparte jest przykladem z zycia. bowiem moj przyjaciel nie kocha
                        swojej zony od 5lat, jednakze kocha swoje dzieci. i przez to stara sie pozostac
                        na stopie przyjacielskiej ze swoja zona i stwarzac ten dom. i jego dzieci na
                        prawde sa szczesliwe. jak mozna sie przy dziecku klocic??? oni wychodza z domu
                        jak chca sie ze soba rozmowic. bardzo go za to szanuje...
                        • gipsygirl Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 09:16
                          Pogratulować Twojemu Przyjacielowi dojrzałej podstawy, ale.. to, co ja piszę
                          też jest poparte przykładami.. bliżyszymi i dalszymi. Można się kłócić..
                          można.. mało się nie pozabijać.. i tym samym niemal zabić Dziecko.. I powiedz
                          mi - w takiej sytuacji też niedążenie do rozwodu jest dla Dziecka lepsze w
                          skutkach, niż Rodzice w dwóch oddzielnych, ale spokojnych, domach?
                          • jaona27 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 18:57
                            nie mamy dzieci.I pewnie tak juz ma byc.Nie zwalam calej winy na partnera.Duzo
                            w tym i mojej-przyznaje sie.
                            A mnie sie wydaje ,ze tak zyc nie moge.I nie zdradzalam przed slubem,tylko 4
                            lata po.Wiem,ze nikt mnie tutaj nie pochwali,ale zdeptac z ziemia to tez nie
                            rozwiazanie.
                            • gipsygirl Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:05
                              Ja Ciebie w ziemię nie wdeptałam.. napisałam - idź do przodu, bo.. się
                              krzywdzisz. Siebie i.. Ich obu..

                              pozdrawiam:)
                              • jaona27 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:08
                                ja nie napisalam kto.Ale przewaznie na takie listy czlowiek spotyka sie z
                                krytyka-niestety.A malo kto pomaga.
                                powinnam odejsc a jakos nie potrafie,sama nie wiem dlaczego.Brak smialosci?czy
                                tego,ze ludzie tak czy tak beda gadac?
                                • suce Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:14
                                  Ludzie zawsze beda gadac !:)
                                  jak nie o tym, ze odeszlas to o tym, ze masz kochasia (bo to wczesniej, czy pozniej sie wyda). jak rzucisz kochasia, to o tym, ze popadlas w depresje, bo jakas taka smutna, zamyslona i wychudzona snujesz sie po ulicach..."pewnie maz Ja zdradza", "a moze Ja bije"... Mysl o sobie, a nie o sasiadach:)
                                • gipsygirl Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:15
                                  Podejrzewam, że boisz się wziąć na siebie odpowiedzialności za rozpad Związku,
                                  ale.. element dojrzałości, to właśnie ponoszenie konsekwencji swoich czynów.
                                  Nie da się "na skróty".. Pytanie: co ważniejsze - żyć naprawdę i wziąć na
                                  siebie tę odpowiedzialność, czy.. pozostać w czymś, co nie istnieje, kłamiąc
                                  dalej? Ja wiem, że to nie jest proste, ale.. wiem też, że TY wiesz, że
                                  właściwe, tylko się boisz.. prawda?

                                  Nie zamierzam Cię oceniać.. To Ty powinnać uczciwie ocenić siebie i postępować
                                  dalej wedle tej oceny - by była w miarę dobra.. Ja wiem, że.. w życiu bywa
                                  różnie.. bardzo różnie.. uśmiechnij się, proszę:)
                            • suce Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:11
                              Nie mozesz sie zalamywac, nikt nie chce dla Ciebie zle. Szukasz miejsca, w ktorym mozesz sie wypisac, wyrzucic to z siebie - pisz, pisz wiecej. Ja przechodzilam rozwod, z malutkim dzieckiem. moj maz byl moim partnerem przez 8 lat, bylo mi bardszo ciezko. ale wszystko sie ulozylo, nawet gdyby nie bylo dziecka, z pewnoscia bysmy sie przyjaznili:)
                              Moze nie rozstanie niebedzie az tak bolesne ?
                              Nie namawiam Cie do tego, ale zawsze lepsze jest rozstanie niz tkwicie w zwiazku, ktory nie daje satysfakcji.

                              p.s. Moze skorzystajcie z poradnii malzenskiej, odwiedzcie psychologa? Tylko wtedy bedziesz musiala rozmawiac o zdradzie, jesli chcesz zeby terapia byla skuteczna.
                              Sprobuj ratowac...:) jesli sie nie uda - odejdz.
                              Pzdr
                              • jaona27 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:22
                                probuje,staram sie.Ale on nigdy nie ma czasu.I prawda jest taka,ze nie mamy za
                                bardzo o czym ze soba rozmawiac.On wogole nie lubi nigdzie wychodzic,a jesli
                                juz to w swoim towarzystwie i ze swoimi znajomymi.A wie co lubie i ze
                                chcialabym byc tez z nim.naprawde nie wiem jak sobie pomoc.coraz wiecej nas
                                dzieli niz laczy.
                                • jaona27 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:25
                                  a bac sie boje...no jasne....
                                • suce Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:26
                                  Nie macie o czym ze soba rozmawiac, wiec potrzebny jest mediator w postaci terapeuty. Ja na Twoim miejscu postawilabym sprawe jasno; albo terapia
                                  (przynajmniej niech idzie na pierwsze spotkanie, jak wtedy odpusci... trudno, Ty probowalas), albo rozstanie.
                                  Nie miotaj sie, tylko stan na nogi i zacznij decydowac o swoim zyciu i swoich uczuciach.
                                  A kochanek jaki ma poglad na sprawe, taki uklad mu lezy?
                                  • dziadek53 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:33
                                    a ja uwazam , ze wszyscy terapeuci to zwykli oszusci i wydrwigrosze!
                                    Nie slyszalem o kims komu by pomogli, a troche ludzi znam.
                                    • suce Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:37
                                      Mozliwe. Nigdy nie korzytalam, wiec zdania nie mam. W przeciwienstwie do Ciebie znam osoby, ktorym pomogli, byc moze jednak to slabe jednostki. A moze zaproponowanie takiego wyjscia byloby jakoby uspokojeniem Jej sumienia. Ostatnia deska ratunku.
                                      • dziadek53 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:47
                                        To jest argument!
                                        zgoda.
                                  • jaona27 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:38
                                    wiec tak.Nie cierpie slowa"KOCHANEK",ale chyba nie ma innego slowa dla
                                    niego,wiec niech juz bedzie.
                                    on oczywiscie wolalby zebym sie wreszcie zdecydowala,ale nie mam pospiechu z
                                    jego strony wogole i on to powiedzmy rozumie.
                                    chcialabym juz zrobic cos w tym kierunku....tylko czego potrzebuje?zeby mnie
                                    kopnal ktos porzadnie w tylek?i dopingowal w tym co robie?
                                    • suce Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:39
                                      No to jesli jestem juz zdecydowana na opuszczenie meza dla UKOCHANEGO, to masz kopa w d...!:)
                                      • suce Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:40
                                        Oczywiscie "jestes".
                                        Ja jestem niezdecydowana, poniewaz ani malza ani ukochanego narazie nie posiadam ;)
                                        • jaona27 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:44
                                          i tak trzymaj...w zyciu sie dalej nie pchaj...szalej,szalej i szalej....jak
                                          chcesz byc w zwiazku to badz ,ale w zyciu sie nie zen...
                                          ja bym teraz dopiero umiala "SIE" poukladac....
                          • jaona27 Re: swiat moich uczuc -destroyed! 17.07.07, 19:54
                            i teraz wychodzi na to,ze musze sie WSTYDZIC,a ja sie nie wstydze....hehe...ani
                            nawet nie mam czego,po prostu jestem soba,....
    • mahadeva Re: swiat moich uczuc -destroyed! 16.07.07, 21:52
      rozumiem, ze na poczatku czlowiek wierzy w mity i bierze slub

      a potem odkrywa, ze bardziej naturalne (ale nieuznane spolecznie) sa luzne
      zwiazki, przyjaznie...

      ja nie boje sie, co ludzie powiedza, od zawsze kieruje sie bardziej rozumem i
      wlasnymi potrzebami

      musisz sie zastanowic, czy dasz rade rozstac sie z mezem i zyc sama, czy to ma
      dla Ciebie sens? ja np. bardzo wierze w siebie i dla mnie nie ma problemu
    • iwona334 zmiana kreacji , czy co? 17.07.07, 19:46
      do tej pory robilas za "panienke", a teraz czytam, ze jestes od 5-ciu lat
      mezatka.

      W necie jest taka zasada, ze jak sie zmienia kreacje, to zmienia sie i nicka.
      trzymaj sie moze tego, co?
      Porzadny czlowiek ma jakies zasady.
      • jaona27 Re: zmiana kreacji , czy co? 17.07.07, 19:49
        a ty myslisz ,ze co???ja musze byc PORZADNA bo ty tego chcesz?
        ja nie uwazam sie za ZLA osobe.ani nie musze zmieniac nicka ani nic....chyba
        zle mnie poznalas...i czego sie musze trzymac?
        oj,oj...
        • jaona27 Re: zmiana kreacji , czy co? 17.07.07, 19:52
          i nie "ROBILAM" za panienke...
          • pisze_nago Re: zmiana kreacji , czy co? 17.07.07, 20:30
            Zacytuje Ci pewien fragment z filmu, który szczególnie utkwił mi w pamięci: "
            Policzyłem,że 123 razy powiedziałaś że kochasz, a tylko 15 że sie boisz..."
            Zrób sobie teraz swój własny bilans zysków i strat, zastanawiając sie po drodze
            co tak naprawde decyduje o tym żeby zostać lub odejść.

            Nowa miłośc jest niczym więcej jak kolejnym wyzwaniem jakie przyjdzie ci wziąść
            na siebie i pielęgnować, aby za kolejne pięć lat nie okazała sie niewypałem.
            Tego ci akurat nikt nie zagwarantuje. Zapomniałaś co znaczy być szczęsliwą i
            tak bardzo pragniesz poczuć sie na nowo kobietą,że gotowa jesteś powiedzieć
            światu "mam dość takiego życia!" Ale to bedzie niestety bolało. Musisz być na
            to przygotowana. Jak równiez na tyle silna, aby ani przez chwile nie zwątpić w
            swoją decyzje. Jesteś? Czy twoi bliscy wesprą cie gdy bedziesz ich potrzebować?
            Czy zostaniesz sama ze swoją miłością, która z dnia na dzień może zacząć być
            ciężarem zamiast uskrzydlającym aniołem? Musisz być pewna że warto, wtedy TAK.
            Odejdź i rozpocznij nowe życiu u boku kogoś, kto zadba o to abys była
            szczęśliwa. Ale nie zapominaj że nie można tylko brać.Czasem trzeba dać coś z
            siebie.
            Rozumiem że mąż to nie znudzenie, ani również zbytnia monotonia. Dałaś z siebie
            wszystko, nie dostałaś NIC.Mam taka nadzieje. Pozdrawiam
            • jaona27 Re: zmiana kreacji , czy co? 17.07.07, 21:34
              takiej wypowiedzi potrzebowalam...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka