Gość: fiatek
IP: *.acn.pl / 10.69.1.*
21.07.03, 00:47
Dzielę się swoją radością życia. Mam żonę i dwoje pięknych dzieci. Dobrą
pracę we własnych firmach. Problemy z fiskusem i ZUS-em.
I mam trzy kochanki oprócz tego.
Jedna jest starsza ode mnie o 10lat. Wynajmuje garsonierę by móc się
spotykać ze mną na sex 3 razy w tygodniu najwyżej po 3 godziny. Mężatka.
Czasami w tym czasie przeżywa 5 orgazmów. Jest nappy, chociaż za chałupę
płaci tysiąc miesięcznie.
Druga babka jest w moim wieku i uważa, iż jesteśmy przyjaciółmi tylko, co
nie przeszkadza jej iść ze mną do łóżka zawsze, gdy odprowadzam ją do domu
po jakiejś wspólnie spędzonej imprezie. Ma samodzielne mieszkanie, różową
pościel i według mnie jest lesbijką, lecz na niej ćwiczę oral i jest nam
dobrze.
Trzecia jest młodsza o 10 lat i kocha mnie okropnie, tak, iż odczuwam
zażenowanie. Te listy. Karteczki z buziakami. Propozycje spotkań
romantycznych. Mieszka z rodzicami, więc najczęściej wyjeżdżam z nią na
wycieczki. Sex pod prysznicem.
Czasami jednak są sytuacje kłopotliwe.
Umówiony jestem na sex w dziupli ze starszą. Lecz tak wyszło, że z tą drugą
mi zeszło. Nie zdążyłem się wykąpać. I ta pierwsza wie, że byłem w innej
kobiecie przed godziną. Oczywiście w zaparte. Ale osad pozostał.
Żona przyzwyczaiła się do moich wyjazdów.
Może były kłopoty na początku, gdy starała się ustalić gdzie jestem.
Lecz w tej chwili wierzy mi na słowo i nie dzwoni nawet aby sprawdzić.
Zwłaszcza, że zawsze bywam w domu w soboty i niedziele. Zadowolona jest z
tych nocy.
Tak więc powiedzcie, czy życie męża/ żony musi upływać monotonnie. Czy tak
preferowana tutaj wierność zawsze daje szczęście? Jestem szczęśliwy.