julia0001
27.10.07, 17:19
dokladnie...jak gdy po raz kolejny zawodzi...obiecal wrocic dzis
wczesnie o 15 mielismy sobie wyjsc razem....jestesmy mlodzi, jego
praca w tygodniu pochlania cale dnie...likendy mialy byc nasze...a
nie da:( mam dosc jego obietnic ze mi to wynagrodzi, ze w nastepna
sobote wroci wczesniej...:( jak zawsze...przed chwila zadzwonil i
powiedzial ze skonczy prace o 19...bedzie u mnie ok 20 zmeczony, do
niczego...o jeden raz za duzo...rozszarpie go jak wroci, a to nic
nie da, bo bedzie czul sie sam skrzywdzony, zraniony przeze
mnie...jak go ukarac, uswiadomic...ze traci mnie?i cos cenniejszego
niz praca...?