greyeyed 01.11.07, 21:02 ... a ja nie chcę. Jestem mężatką. Chcę żeby był moim przyjacielem. Powiedziałam mu to. Przestał się odzywać. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dziadek_54 Re: Żonaty kolega proponuje sex 01.11.07, 21:05 I w czym problem? Malym kosztem pozbyals sie zasranca , podziekuj Najwyzszemu. Odpowiedz Link Zgłoś
viviene Re: Żonaty kolega proponuje sex 01.11.07, 21:05 no i dobrze ,czyli nie zamierzał byc przyjacielem:) Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: Żonaty kolega proponuje sex 01.11.07, 21:09 ... no i właśnie cieżko mi się z tym pogodzić, nie jeden raz gadaliśmy o naszych kłopotach, o pierdołach, świetnie się dogadywaliśmy, w pewnym momencie trochę flirtowaliśmy... on zaczął drążyć temat, ale ja stwierdziłam że nic z tego... więc skończyło się gadanie, wysyłanie setek maili w pracy.... porażka... a jużmyślałam, że będę miała przyjaciela... ... dla mężczyzn chyba przyjaźń męsko-damska nie istnieje... Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: Żonaty kolega proponuje sex 01.11.07, 21:13 to co teraz sama piszesz to nie bardzo do przyjazni jest podobne. Zaczynam podejrzewac ze sama namieszalas a teraz masz pretensje do garbatego ze ma dzieci proste. albo flirt albo przyjazn. Odpowiedz Link Zgłoś
floo77 hm... 01.11.07, 21:20 flirt to flirt. Jeśli ktoś ma żonę, to nie powinien traktować flirtu jako zaproszenia do nie wiadomo czego. Flirt to flirt, słowa, przekomarzanie się, niewinne. Ona nie namieszała. Rozmawiali i te rozmowy były na tyle przyjazne i miłe, że uznała go za przyjaciela. Z przyjacielem można rozmawiać o różnych rzeczach, a to nie oznacza, że musi z tego być seks. Jeśli piszesz, że ona namieszała, bo za dużo flirtowała, to tak jakbyś stwierdził, że kobieta zwykle prowokuje agresora.. a tak nie jest. Bo jeśli ktoś jest niewyżyty i jest ...(<--tu wstaw dowolne wulgarne słowo określające mężczyznę) to wystarczy mu, że obok jest jakakolwiek kobieta. To, że kobieta sie uśmiecha, nie znaczy, że ktoś jej się podoba i chce iść z nim do łóżka. To działa też w drugą stroną - to, że mężczyzna proponuje, że w czymś kobiecie pomoże, albo przepuści ją w drzwiach, nie oznacza oświadczyn. Znajmy miarę.... Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: hm... 01.11.07, 21:27 zgadzam się z flo77... ... jestem zodiakalną Wagą - kokietką i flirciarą... ... majtek nie zdejmowałam i nie mówiłam mu 'zerżnij mnie' - gdyby tak było sama byłabym sobie winna ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: hm... 01.11.07, 21:30 Ale nawet jak przyjac Wasze tlumaczenie za dobra monete, to mozna przyjac , ze zadna z Was nie zna sie na facetach. Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: hm... 01.11.07, 21:36 ... zwierzył mi się, że brakuje mu seksu, bo z żoną robi to sporadycznie, na dodatek on lubi ostro, a z nią musi obchodzić się delikatnie... ... ja nie zamierzam być suplementem do jego nieudanego życia erotycznego... Odpowiedz Link Zgłoś
floo77 hm2 01.11.07, 21:36 ja się nie znam, ale.. jeśłi rozmawiam to.. rozmawiam... więc każda rozmowa ze strony faceta to chęć znalezienia kogoś na seks? oh, czuję się jak obiekt pożądania, tyle rozmów, hie hie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: hm2 01.11.07, 21:43 floo77 napisała: > ja się nie znam, Chetnie bym Cie 'przeszkolil', tylko musisz przyjechac na jakies dwutygodniowe szkolenie do stolicy :)) ale.. jeśłi rozmawiam to.. rozmawiam... więc każda > rozmowa ze strony faceta to chęć znalezienia kogoś na seks? Oczywiscie ,ze nie kazda!! Ale flirt to juz na 90% tak. oh, > czuję się jak obiekt pożądania, to dobrze sie czujesz, napewno dla wielu jestes :)) tyle rozmów, hie hie ;) tylu wielbicieli, chyba wszyscy Cie tu lubia. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
floo77 Re: hm2 01.11.07, 21:50 aż 2 tygodnie szkolenia? to mi starczyłoby do końca życia chyba heh. ale. flirt to chyba ni ejest chęć znalezienia kogoś na seks.. kurka, ja lubię pofrywolić czasem, ale przeciez mi się to nie zdarza, znam swoje miejsce... nie jestem obiektem pożądania, eh, a rozmow tyle.. czas przeszły, poza tym, rozmowa to rozmowa.. chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: hm2 01.11.07, 21:56 floo77 napisała: > aż 2 tygodnie szkolenia? to mi starczyłoby do końca życia chyba heh. A coi to jest dwa tygodnie? milo byloby cie goscic :)) > ale. flirt to chyba ni ejest chęć znalezienia kogoś na seks.. kurka, ale jest to juz zaproszenie , upowaznienie , do takich propozycji. > ja lubię pofrywolić czasem, Taaaak? No to czekaj , ja tez chce:)) ale przeciez mi się to nie zdarza, to niech Ci sie zacznie zdazac :)0 > > nie jestem obiektem pożądania, ciekawe skad to wiesz? Bardzo ciekawe. eh, a rozmow tyle.. czas przeszły, > poza tym, rozmowa to rozmowa.. chyba. chyba tak , czy chyba nie? Zawsze zaczyna sie od rozmowy. Odpowiedz Link Zgłoś
funny_game Re: hm... 01.11.07, 21:38 dziadek_54 napisał: > Ale nawet jak przyjac Wasze tlumaczenie za dobra monete, to mozna > przyjac , ze zadna z Was nie zna sie na facetach. A jest jakiś obowiązek się na nich znać? Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: hm... 01.11.07, 21:46 nie ma obowiazku! Ale to jest tak jak z zasadami ruchu na jezdni, mozesz nie znac, najwyzej nie przezyjesz. Twoja sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
funny_game Re: hm... 01.11.07, 21:49 I nie ma co ganić kogoś, że się na czymś nie zna, bo nie ma wszechwiedzących. :) Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: hm... 02.11.07, 14:10 > Ale nawet jak przyjac Wasze tlumaczenie za dobra monete, to mozna > przyjac , ze zadna z Was nie zna sie na facetach. Albo tez zaden facet nie zna sie na kobietach ;-) Jak sie komu wydaje, ze flirtujaca z nim kobieta robi to po to, aby pojsc z nim do lozka, znaczy jasno dobitnie, ze sie na nas nie zna ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
niezorientowany1 Hm... czyżby ? 02.11.07, 14:16 eeela napisała: Albo tez zaden facet nie zna sie na kobietach ;-) Jak sie komu wydaje, ze > flirtujaca z nim kobieta robi to po to, aby pojsc z nim do lozka, znaczy jasno > dobitnie, ze sie na nas nie zna ;-P ** To skąd te posty w stylu : "Mój ..... mnie zdradza", itp. Coś mi się wydaje, że gdy kobiety flirtują, to często faceci dobrze wiedzą po co one to robią. :-)) NN Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Hm... czyżby ? 02.11.07, 15:00 Coś mi > się wydaje, że gdy kobiety flirtują, to często faceci dobrze wiedzą > po co one to robią. No i jestes doskonalym dowodem na to, ze tylko tak sie wam wydaje :-) Na sto przypadkow mojego flirtu z mezczyzna, dziewiecdziesiat dziewiec to tylko zabawa, co do ktorej wcale sobie nie zycze, aby przechodzila na etapy bardziej zaawansowane. Na te same sto przypadkow, szescdziesieciu pieciu mezczyznom wydaje sie, ze flirt jest wyrazeniem mojego autentycznego nimi zainteresowania, dwudziestu nie smie wierzyc w swoje szczescie, czternastu natychmiast proponuje mi pojscie do lozka, a jeden wycofuje sie w poplochu ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
niezorientowany1 Re: Hm... czyżby ? 02.11.07, 15:14 eeela napisała: Na sto przypadkow mojego flirtu z mezczyzna **Flirciara z Ciebie :)) a jeden wycofuje sie w poplochu ;-) **To pewnie ten nieżonaty, który nie wie jeszcze jak się zabrać do rzeczy :( Hmm ... czyli sto pierwszy trafia do celu - i tak też bywa :-)) NN Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Hm... czyżby ? 02.11.07, 15:21 Nie chadzam do lozka z zonatymi panami. I flirtuje z nimi bardzo umiarkowanie. Flirt jest po czesci uprzejmoscia (bo rozmowcy zawsze przyjemniej, jak widzi szczere zainteresowanie i zachecajacy usmiech), po czesci interesownoscia (bo latwiej sie komunikowac z mezczyznami), po czesci zas proznoscia (stala potrzea potwierdzania swojej kobiecej atrakcyjnosci). Nie wstydze sie tego wcale i tak, jestem flirciara. Ale taka, ktora zawsze ma nienaruszalna i nieprzekraczalna granice ;-) Z takim zas, ktory mi na powaznie trafia w oko, flirtuje zupelnie inaczej niz na codzien. Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: Hm... czyżby ? 02.11.07, 15:48 ale nie obrazasz sie jak jakis napalony samiec proponuje Ci seks. Maszx to wkalkulowane w ryzyko zwiazane z flirtem. I to jes tok! Mnie tylko nie podoba sie jak jak ktos mowi ,ze chcial tylko poflirtowac a to zepsulo mu jakies tam plany. Zepsulo, trzeba sie bylo z tym liczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Hm... czyżby ? 02.11.07, 16:03 Oczywiscie, ze sie nie obrazam. Moje prawo flirtowac, panow prawo pytac. Tyle ze, z tego co zrozumialam, to ten pan sie obrazil za to, ze mu odmowiono. Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: Hm... czyżby ? 02.11.07, 16:08 Ja zakladam , ze ten pan poczul sie glupio i nie umioe z tego wyjsc z honorem, czyli z usmiechem. Uwaza ze z niego zadrwiono, co nie swiadczy najlepiej o jego "poziomie" ale jest intuicyjnie zrozumiale. A nawet jesli sie obrazil , to taka mozliwosc Pani tez powinna przewidziec. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Hm... czyżby ? 02.11.07, 16:13 Znajomosci z panem, ktory sie obraza za odrzucenie propozycji seksu, nie ma co zalowac. Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: Hm... czyżby ? 02.11.07, 16:24 A to akurat nie podlega zadnej dyskusji. mozna siegnac dalej i zastanowic sie , czy znajomosc z Panem ktory czuje sie flirtem upowazniony do skladania tego typu propozycji ma sens? ale w tym konkretnym przypadku widzimy , ze Pani uwaza iz ma. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Hm... czyżby ? 02.11.07, 16:30 > mozna siegnac dalej i zastanowic sie , czy znajomosc z Panem ktory > czuje sie flirtem upowazniony do skladania tego typu propozycji ma > sens? Eee, nie, tu juz idziemy za daleko. Ja wychodze z zalozenia, ze prosic to moze kazdy, i ja nie mam prawa mezczyznom zawiazac jezykow. Zroznicowanie moich reakcji na prosby wynika z tego, na jakim stopniu zazylosci z danym panem jestem i w jaki sposob zostala zlozona propozycja. Nie obrazam sie za grzecznie postawione pytanie, tylko za wulgarne komentarze. Nie zrywam znajomosci tylko dlatego, ze chlopie wzielo sie na odwage, aby sprobowac - moge zerwac ja jedynie, gdy propozycja byla przedstawiona nieladnie, albo tez jest nachalnie powtarzana. Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: Hm... czyżby ? 02.11.07, 16:35 rozumiem ze Twoje zdanie jest wlasnie takie. Ale zrozumialbym tez kobiete , ktora czulaby sie obrazona taka propozycja , zlozona przez zonatego mezczyzne. Wrazliwosc ludzka jest rozna. Odpowiedz Link Zgłoś
edi2007 Re: Hm... czyżby ? 02.11.07, 21:26 eeela napisała: > a jeden wycofuje sie w poplochu ;-) To pewnie akurat ten, na którym Ci zależy... Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: hm... 02.11.07, 15:45 nie wykrecaj kota ogonem. Jesli Wamn sie wydaje ze flirtowanie z facetem nie moze byc powodem do skladania seksualnych(niemoralnych) propozycji to znaczy ze nic o facetach nie wiecie:))) Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: hm... 02.11.07, 16:11 Nie, nie. Oczywiscie, ze licze sie z tym, ze panowie moga takie propozycje skladac. Mialam na mysli jedynie to, ze najczesciej sa w bledzie, sadzac, ze kobieta, flirtujac z nimi, do skladania takich propozycji ich zaprasza :-) Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: hm... 02.11.07, 16:21 eeela napisała: > Nie, nie. Oczywiscie, ze licze sie z tym, ze panowie moga takie > propozycje skladac. A autorka watku najwyrazniej sie z tym nie liczyla. chciala miec przyjaciela!! Znam efektywniejsze sposoby zawiazywania przyjazni niz flirt!! O to mnie chodzi. Mialam na mysli jedynie to, ze najczesciej sa w > bledzie, sadzac, ze kobieta, flirtujac z nimi, do skladania takich > propozycji ich zaprasza :-) to nawet nie tyle swiadczy o "bledzie" tylko raczej o "burakowatosci" osobnika, ale takie zachowanie, moim zdaniem , miesci sie w normie, a co za tym idzie nalezalo sie z tym liczyc. Trzeba bylo wczesniej zastanowic sie czy prowadzenie flirtu z kandydatem na przyjaciela nie przekresli szans na takowa. > Odpowiedz Link Zgłoś
facettt stare, jak Swiat 01.11.07, 21:17 ty chcesz przyjazni, a on kochania. no i? Odpowiedz Link Zgłoś
toniejestlogin Re: Żonaty kolega proponuje sex 02.11.07, 08:56 Cała wina w tym flircie. Każdy facet traktuje flirt jako zaproszenie do czegoś więcej. Jeśli kolega składa Ci taką propozycję to uznał, że może sobie na to pozwolić. To nie jest tak, że każda dziewczyna pozwala sobie na flirt. Faceci o tym wiedzą. Wierz mi - pewnie masz powodzenie, wszyscy Cię lubią, usmiechy, komplementy, słodkie słówka - ale bardziej szanuje się i pożąda te skromne, nieskore do flirtu. Jego wina jest bezsprzeczna, bo jest ekstremalnie nielojalny i niuczciwy w stosunku do swojej żony - po prostu palant. Twoja wina polega na tym, że dałaś mu do zrozumienia, że to flirtowanie sprawia Ci przyjemność. Jeśli masz chłopaka, to również jeteś nieuczciwa wobec niego. Piszę z perspektywy faceta, który jest sam. Ja inicjuję flirty z dziewczynami, bo szukam dziewczyny i to jest naturalna droga do poznania kogoś. Bardzo łatwo zorientować się czy dziewczyna przystaje na flirt czy nie. Jeśli flirt się toczy, a dowiem się, że dziewczyna ma chłopaka czy męża, to ja sam przestaję z nią flirtować - i uważam, że zajte flirtujące dziewczę jest do niczego. Jesli zwiżek ma polegać na uczuciu, szczerości i lojalności, to flirt (o zacięciu erotycznym) jest niedopuszczalny. Ja wiem, że flirt jest fajny, ale z gruntu nieuczciwy w stosunku do partnera. Flirciary mają zawsze powodzenie - dobrze się z tym czują - tylko z wiekiem coraz bardziej zaczynają narzekać, że "faceci są jak dzieci, boją się zaangażowania, małżeństwa, ojcostwa" itd... Otóż z reguły się nie boją. Nie chcą tylko wiązać się na całe życie z kobieta, która będzie się zachowywała, jakby nadal był sama i czegoś szukała. Uważam, że flirt częściej i szybciej rozbija związki niż zdrada czy szeroko pojęte "różnice charakteru". Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: Żonaty kolega proponuje sex 02.11.07, 09:38 ... no to teraz mi dowaliłeś ;-) ... myślę, że jednak jestem uczciwa wobec męża... opowiadam mu często i ze szczegółami o czym z nimi rozmawiam, i doskonale wie, że flirtuję... i oczywiście mówi mi, że jest zazdrosny... ...ale Ty chyba rozumiesz flirt jako jakieś bardzo poważne podrywanie... ... czy to znaczy, że mając własnego faceta już nie mogę podobać się innym mężczyznom, nie mogę przyjmować od nich komplementów, żartować ze wszystkiego (również seksu)??? 'Twoja wina polega na tym, że dałaś mu do zrozumienia, że to > flirtowanie sprawia Ci przyjemność.' ... nie mogę się z tym zgodzić... uśmiechając się do kogoś szczerze, daję mu tylko do zrozumienia, że fajnie mi się z nim rozmawia... rozmaiwając z facetami nie potrafię być sztywna i chłodna... tak się nie da... Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Żonaty kolega proponuje sex 02.11.07, 15:25 To nie jest tak, że każda dziewczyna pozwala sobie na > flirt. Faceci o tym wiedzą. Wierz mi - pewnie masz powodzenie, > wszyscy Cię lubią, usmiechy, komplementy, słodkie słówka - ale > bardziej szanuje się i pożąda te skromne, nieskore do flirtu. Tak, a szanuja je glownie ci, ktorych omijaja usmiechy i komplementy flirciar :-D Odpowiedz Link Zgłoś
bez-bik Re: Żonaty kolega proponuje sex 04.11.07, 03:29 ależ istnieje, istnieje! choć może być niebezpieczna;) Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: Olać gada. n/t 01.11.07, 21:11 Cieplym moczem. A swoja droga to zazdroszcze ludziom , ze maja tego typu problemy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
funny_game Re: Olać gada. n/t 01.11.07, 21:13 A ja nigdy nie mówię, że ludziom ich problemów zazdroszczę :) Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: Olać gada. n/t 01.11.07, 21:18 ... po prostu chciałam mieć dobrego kumpla - przyjaciela, a nie fucking friend'a... ... wiem, że mu się podobam, on mi też, ale nie chciałam sexu, tylko fajnej znajomości... tyle... a koleś pokazał, że jeśli nie będę z nim tego robić nie jestem warta zawracania głowy... ... to mnie trochę wkurzyło... Odpowiedz Link Zgłoś
funny_game Re: Olać gada. n/t 01.11.07, 21:20 Nie dziwię Ci się, że sie wqrzyłaś. To się nazywa rozminięcie się oczekiwań. I chyba systemów wartości. I zwłaszcza ze względu na to drugie: olej gada :) Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: Olać gada. n/t 01.11.07, 21:24 ... dzięki ;-) ... próbuję to zrobić, ale trochę mi szkoda tych fajnych rozmów... ... ale wiem, że fajne rozmowy były tylko po to żeby mnie spróbować uwieść... ... eeech, kawał z niego sk********..... Odpowiedz Link Zgłoś
funny_game Re: Olać gada. n/t 01.11.07, 21:37 Szkoda, to jak krowa w kapustę wejdzie. Nie on, to inny on albo inna ona, przecież jeszcze tylu ludzi przed nami ;) Odpowiedz Link Zgłoś
aroden Brak szacunku dla przyjaciol 02.11.07, 09:54 Przeciez przyjaciolom sie pomaga, co? Odpowiedz Link Zgłoś
funny_game Re: Brak szacunku dla przyjaciol 02.11.07, 10:04 Czyli on się nabzdyczył i przestał się odzywać, bo nie pozwoliła mu się bzyknąć, a ona ma się rzucić mu na pomoc i zacząć nieproszona naprawiać jego życie, bo wydaje się jej, że jakaś naprawa jest konieczna? :) Odpowiedz Link Zgłoś
abaddon2 Re: Żonaty kolega proponuje sex 01.11.07, 21:33 greyeyed napisała: > ... a ja nie chcę. Jestem mężatką. Chcę żeby był moim przyjacielem. > Powiedziałam mu to. Przestał się odzywać. kopnij go w d.., albo jeszcze lepiej, w jaja;/ to nie to,żebym był jakoś straszliwie zasadniczy, ale zdaje mi się,że facet myśli ch...m i to myślenie może doprowadzić do rozpadu związku i Twojego i tego knura Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: Żonaty kolega proponuje sex 01.11.07, 21:38 ... a czy istnieją faceci, dla których kobieta może być przyjaciółką?... i jeżeli jest miła, uśmiecha się, żartuje, to on nie pomyśli od razu 'ona mnie pragnie...'? Odpowiedz Link Zgłoś
andreas3233 Re: Żonaty kolega proponuje sex 01.11.07, 22:36 Nie wierz w takie 'przyjaznie'. Nie odzywa sie - to i po znajomosci. Nie ma rozy bez kolcow...... Odpowiedz Link Zgłoś
somekindofhope Re: Żonaty kolega proponuje sex 01.11.07, 22:56 Dlaczego mąż nie jest Twoim przyjacielem ? Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: Żonaty kolega proponuje sex 02.11.07, 09:03 A jaki to ma zwiazek z watkiem glownym? Maz czy zona nie nadaja sie na przyjaciol!! Ciekawe jak mam narzekac , do przyjaciela zony , na zone czy tesciowa i jeszcze oczekiwac zrozumienia?! myslisz troche? :))))? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
somekindofhope Re: Żonaty kolega proponuje sex 02.11.07, 17:13 @dziadek_54 Związek z wątkiem głównym ma taki, że jak ludzie się kochają, wspierają i budują wspólnie związek, to są dla siebie przyjaciółmi. Wtedy jest zrozumienie i wsparcie, otwarcie na drugiego człowieka i się nie szuka przyjaciół płci przeciwnej, którzy liczą, jak w tym przypadku na tanie rżnięcie. Co do narzekania, to jeszcze nikomu się od niego nie polepszyło :] Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: Żonaty kolega proponuje sex 02.11.07, 09:40 somekindofhope napisał: > Dlaczego mąż nie jest Twoim przyjacielem ? ... mąż jest mężem... w tym mieści się wszystko - miłość, przyjaźń, namiętność, intymność, oddanie... Odpowiedz Link Zgłoś
iwona334 Re: Żonaty kolega proponuje sex 02.11.07, 09:43 greyeyed napisała: mąż jest mężem... w tym mieści się wszystko - miłość, przyjaźń, > namiętność, intymność, oddanie... To slogany. A warto chyba zostawic czesc swiata dla innych? Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: Żonaty kolega proponuje sex 02.11.07, 09:45 iwona334 napisała: > greyeyed napisała: > mąż jest mężem... w tym mieści się wszystko - miłość, przyjaźń, > > namiętność, intymność, oddanie... > > > To slogany. A warto chyba zostawic czesc swiata dla innych? ... dlatego chcę mieć przyjaciół wśród facetów... mam przyjaciółkę - jest cudowna... ale inaczej się rozmawia z dziewczyną, a inaczej z facetem. > > Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: Żonaty kolega proponuje sex 02.11.07, 09:50 Jak chcesz miec faceta przyjaciela to z nim nie flirtuj!! to Go "wrzuca" w schize i stad masz problem. Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: Żonaty kolega proponuje sex 02.11.07, 10:05 ... myślałam, że nie będzie problemu z przyjaźnią bo on jest żonaty... ale dla panów małżeństwo i miłość do żony chyba nie stanowią problemu, gdy chodzi o niezobowiązujący sex... Odpowiedz Link Zgłoś
aroden ile masz lat? 02.11.07, 10:13 18?, ze odkrywasz Ameryke? Przeciez wiadomo, ze (dla wiekszosci) nie stanowi. Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: Żonaty kolega proponuje sex 02.11.07, 10:15 Nie wiem czy niezobowiazujacy seks sprawia facetom problem bo nigdy nie probowalem. Ale wiem ze przywilej "posiadania" zony , w zaden sposob nie zmniejsza u facetow sklonnosci do zakochiwania sie w innych kobietach. To sprawdzilem wielokrotnie. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
aroden kilka uwag 02.11.07, 09:32 1. Przeciez erotyke z przyjaznia zupelnie daje sie pogodzic. 2. Skoro oboje jestescie zonaci/zamezni - to sprawa jest bezpieczna. Mozesz odmowic, ale o co sie obrazac? Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: kilka uwag 02.11.07, 09:43 aroden napisał: > 1. Przeciez erotyke z przyjaznia zupelnie daje sie pogodzic. > 2. Skoro oboje jestescie zonaci/zamezni - to sprawa jest bezpieczna. > > Mozesz odmowic, ale o co sie obrazac? ... ja się nie obraziłam... to zabrzmiało PRAWIE jak komplement... ... ale kiedy odmówiłam, on przestał się odzywać... ... poczułam, że celem tej znajomości dla niego było jedno... i to sprawiło mi przykrość... Odpowiedz Link Zgłoś
aroden Re: kilka uwag 02.11.07, 09:48 Rozumiem. Nie musialo to jednak oznaczac, ze celem znajomosci bylo tylko " to jedno". Panowie w takiej sytuacji (niestety) czesto sie "obrazaja". Pokazuje to WAZNOSC kontaktu z Toba. Gdyby nie byl wazny, to i powodu do obrazy by nie bylo. Rozplynal by sie powoli i w nicosci. Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: kilka uwag 02.11.07, 09:54 Ciekawe skad wiesz ze sie obrazil? Jest mu po prostu glupio ze zaproponowal a Ty odrzucilas. Teraz nie wie jak sie zachowac. podejdz, powiedz ze wszystko jest ok , ze zachowal sie jak rasowy samiec , ale Ty oczekujesz od niego przyjazni. To powinno zalatwic temat. Czesto facet proponuje kobiecie seks tylko i wylacznie dlatego , ze mysli iz tego sie od niego oczekuje. I sa mocno zawiedzeni gdy kobieta sie zgadza. Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: kilka uwag 02.11.07, 10:02 ... wielokrotnie próbowałam z nim rozmawiać... wykręca się pracą, zmęczeniem... ewidentnie mnie zbywa... ... ta znajomość jest spisana na straty... Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: kilka uwag 02.11.07, 10:19 Moze tak, a moze i nie. On czuje sie glupio, tez bym sie chyba czul w takiej sytuacji. Nie moge sie wypowiedziec autorytatywnie , bo nigdy w zyciu nie proponowalem kobiecie seksu , w sposob zwerbalizowany , wiec nie wiem jak czuje sie facet po odmowie. Moge tylko teoretyzowac. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: kilka uwag 02.11.07, 16:16 > ... wielokrotnie próbowałam z nim rozmawiać... wykręca się pracą, > zmęczeniem... ewidentnie mnie zbywa... > > ... ta znajomość jest spisana na straty... A moze facet ma po prostu dosc wielokropkow? Odpowiedz Link Zgłoś
dziadek_54 Re: kilka uwag 02.11.07, 16:26 :)))) hihihihi Przypomnial mi sie watek Karakana na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
greyeyed Re: kilka uwag 02.11.07, 18:22 Chyba żaden mężczyzna nie lubi wielokropków... ... ... ... ... ... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: kilka uwag 02.11.07, 18:25 A takze niektore kobiety, w tym nizej podpisana. (eeela) Odpowiedz Link Zgłoś
joannabarska Nie bujam! 04.11.07, 00:48 Słyszałam przed laty,ze 2 nowe kobiety na miesiac to w sam raz. W sumie 24 na rok i 480 na lat 20. Casanowa (niejedna) jest wśrod nas! Odpowiedz Link Zgłoś