zdezorientowanaa
24.12.07, 15:11
Może to niewigilijny temat ale go rzucę :) Może ktoś dziś lub innego dnia coś
mądrego napisze. Otóż gryzie mnie jedna sprawa - mam kolegę/przyjaciela.
Zawsze wydawało mi się, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje i tak zresztą
więkoszośc osób twierdzi. Jakieś pół roku temu poznałam faceta, spotykaliśmy
się jakiś czas i w końcu doszliśmy do wniosku że możemy zostać przyjaciólmi bo
nic więcej z tego nie wyjdzie. Byłąm przekonana że to się urwie, jak wiele
takich kontaktów które miałam z facetami. Ale nie! Nadal się spotykamy i to
jak na koleżeństwo bardzo często bo raz na 1-2 tygodnie. Wszyscy też twierdzą
no i tak się sądzi, że jak facet się umawia z kobietą nawet koleżeńsko to jest
w tym jakiś podtekst. Otóż my się znamy już trochę czasu i ze sobą nie
sypiamy, chociaż było ku temu masę okazji. A tak poza tym bardzo się lubimy,
lubimy spędzac ze soba fajny czas, rozmawiamy, opowiadamy sobie o naszych
poszukiwanaich partnerów - i on i ja jesteśmy wolni.
Nie mogę tego rozgryźć, nie wiem o co tu chodzi! Po co on się ze mną spotyka?
Nie mam zielonego pojęcia czy ja mu się w ogóle podobam, raz jeden usłyszałam
od niego komplement. Mi on się podoba, ale z drugiej strony nie czuję
specjalnego pociągu. Z trzeciej strony trochę mnie jakoś męczy to, że on nic
nie próbuje, nie kleją mu się do mnie łapki, nie próbuje mnie zaciągać do
łóżka :) Chyba trochę mi na nim zalezy i nie chcę być taka aseksualna, wolę
czuc się pożądaną kobietą, nic mi nie brakuje.
Może wy inni faceci coś z takiego postępowania faceta rozumiecie??