Dodaj do ulubionych

28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni?

05.02.08, 13:53
Witam
Ostatnio Czuję się okropnie w związku z pustką w moim
prywatnym życiu. Mam 28 lat, żadnego związku, żadnych doświadczeń w
relacjach damsko-męskich. Teraz nachodzi mnie smutna refleksja, że
jak do tej pory nie udało mi się spełnić własnych marzeń to już
wogóle się nie spełnią. Czy to nici z własnych marzeń, a przecież
wcale nie postawiłem sobie wygórowanych celów... poprostu jak
wszyscy chciałbym mieć kogoś, rodzinę, swój mały własny szczesliwy
świat. Ale to wszystko zawsze było poza moim zasięgiem, nie z powodu
mojego wyglądu czy finansów ale raczej nieśmiałości. Ale jak się
człowiek nagle zorientuje że to o czym marzy jest nieosiągalne wtedy
wszelkie inne cele i pasje się wypalają, nie ma się motywacji do
życia... no bo po co? Żyć tylko dla siebie i pogrążać się w
samotności?
Gdzie szukać swojego szczęścia i jak się za to zabrać?
Czy ktoś tutaj ma podobne problemy i doświadczenia?

Obserwuj wątek
    • lacido Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 05.02.08, 14:13
      28 lat samotności? znaczy kto Cie wychował??
      • part_of_the_game Gadaj o butach, zawsze się sprawdza :) 01.12.08, 11:17
        Laski mają pie...a na punkcie butów i torebek, możesz w żartach zagaić ten
        temat i gadka gwarantowana :)
      • njah Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 01.12.08, 12:31
        A Ciebie kto wychował, że musisz leczyć swoje kompleksy w internecie?
      • kazio2007 Nie martw się stary- Bóg wie co robi ??? 01.12.08, 20:44
        Ucz się od kolegów i obserwuj jak oni to robią czyli uwodzą
        niewiasty. Nie koncentruj się na sobie, otwórz się na świat i ludzi
        i będzie dobrze.
    • bugmenot.com Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 05.02.08, 17:26
      Czlowieku glowa do gory, sam nie wiesz ilu takich jest. Znam baardzo wiele
      takich ludzi. Nigdzie nie jest powiedziane ze do jakiegos wieku trzeba to i
      tamto. Kiedys trafi sie ta jedna. W Polsce widze, ze jest jakas nagonka, a np we
      Wloszech czy Hiszpanii ludzie samotni w wieku >30 to normalka. Co nie znaczy, ze
      zostaja kawalerami/pannami :) Zyje sie coraz dluzej i z takimi decyzjami nie ma
      sie co spieszyc ani jakos przejmowac czyims gadaniem, czy stereotypami ;) Fakt,
      ze czasami mozna pomoc szczesciu i zaczac sie bardziej "starac". Pzdr.
      • 4g63 Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 01.12.08, 17:21
        ej no gościu co ty gadasz, znajdź mi fajną wolną laskę po 30? fajne laski to są w wieku 14-20, a 30 w górę, to stare odpady których nikt nie tknie. niestety, to pokolenie zostało tak wychowane, że z więkoszści zrobiono niedorajdy życiowe, które myśląły że trzeba to i tamto, a teraz sie budzą z ręką w gwonie,... zresztą prawie dosłownie bo to gw
    • rosa_de_vratislavia Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 05.02.08, 17:28
      steve13 napisał:
      > chciałbym mieć kogoś, rodzinę, swój mały własny szczesliwy
      > świat. Ale to wszystko zawsze było poza moim zasięgiem, nie z
      powodu mojego wyglądu czy finansów ale raczej nieśmiałości.


      Jeśli jesteś pewien,że jedyną przyczyną niepowodzenia jest
      nieśmiałość (a nie jakaś koszmarna cecha charakteru lub wyglądu,
      która odstręcza ludzi od Ciebie, to może pora wreszcie na
      psychoterapię?
      Skoro jesteś przystojny i niebiedny to jakieś kobiety musiały robić
      w Twoim kierunku podchody. Czemu je odrzuciłes?
      • frisky2 Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 22.10.08, 22:25
        rosa_de_vratislavia napisała:

        >
        > Skoro jesteś przystojny i niebiedny to jakieś kobiety musiały robić
        > w Twoim kierunku podchody. Czemu je odrzuciłes?


        :))) Dobre - skoro jestes niebiedny...
        • krytykk Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 01.12.08, 17:23
          Nie oszukujmy się, "one nie kochają Ciebie lecz Twoją sałatę"
      • njah Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 01.12.08, 12:36
        A może sama wybierz się na psychoterapię, skoro nie potrafisz odnaleźć własnej
        wartości i musisz uciekać na fora internetowe tylko po to aby nawtykać innym
        jacy są słabi i czerpać radość, że innym też się nie powodzi?
    • pol_krzaka Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 05.02.08, 17:56
      28 lat to dla faceta całkiem atrakcyjny wiek. Piszesz, że kobiety są poza
      zasięgiem nie z powodu wyglądu czy finansów, ale przez nieśmiałość? Ja miałem
      kiedyś takiego nieśmiałego kumpla, wyglądał spoko, ale miał jakieś blokady. Po
      prostu pewnego dnia stwierdził że czas to zmienić i podszedł do pierwszej
      dziewczyny, która mu się podobała. Było to na ulicy i nam wszystkim szczęki
      opadły, bo przecież to on był uznawany za najbardziej nieśmiałego, a każdy z nas
      miałby z takim zachowaniem problemy. Pierwsza coś tam mu powiedziała, on za
      chwilę podszedł do następnej i z tą drugą gdzieś się oddalił, nawet się z nami
      nie żegnając. Potem nie chciał nic powiedzieć, i częściowo wrócił do swoich
      starych nawyków, ale miał takie chwile, że wszystkich zaskakiwał. Dlatego myślę,
      że nieśmiałości można się pozbyć w ciągu kilku sekund, a tak naprawdę to w
      większości wypadków bardziej przeszkadza lenistwo.
      • grzehuu Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 24.10.08, 21:13
        głowa do góry ! :) Ostatnio czytałem że najlepszy na żenienie się u faceta to 31
        lat i 9 miechów ;) wiec masz jeszcze 3 lata :)
    • nom73 Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 05.02.08, 22:22
      Tak, zmieni sie, jak pozbędziesz się nieśmiałości.
      28 lat to sporo, ale nic straconego, dużo jest samotnych kobiet, wystarczy, że
      wyciągniesz do nich rękę, one tak samo jak Ty potrzebują kogoś bliskiego. :-)
      Więc nie czekaj i do dzieła, napisz jak się udały "łowy". :-)

      PS. Ja po 6 latach odważyłem się koleżance powiedzieć co do niej czuję, a on
      zapytała "dlaczego tak długo zwlekałem". :-)

      A na dobranoc posłuchaj piosenki Michała Bajora
      zabek72.wrzuta.pl/audio/GxtB0faogI/bajor_-_moja_milosc_najwieksza
      trzymaj się, uszy do góry :-)
      • lacido Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 05.02.08, 23:04
        > PS. Ja po 6 latach odważyłem się koleżance powiedzieć co do niej czuję, a on
        > zapytała "dlaczego tak długo zwlekałem". :-)

        ło matko straszliwie stały w uczuciach jesteś :)))
        • jednorazowy3 Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 01.12.08, 18:04
          a Ty jestes chyba ze wsi skoro piszesz "ło matko"

          • Gość: pgosia Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni IP: *.chello.pl 08.12.08, 17:52
            ło matko ło matko ło matkooooooooooooooo!!!!!!!!!!
    • gapuchna Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 05.02.08, 23:44
      steve13 napisał:

      > Witam
      > Ostatnio Czuję się okropnie w związku z pustką w moim
      > prywatnym życiu. Mam 28 lat, żadnego związku, żadnych doświadczeń w
      > relacjach damsko-męskich. Teraz nachodzi mnie smutna refleksja, że
      > jak do tej pory nie udało mi się spełnić własnych marzeń to już
      > wogóle się nie spełnią. Czy to nici z własnych marzeń, a przecież
      > wcale nie postawiłem sobie wygórowanych celów... poprostu jak
      > wszyscy chciałbym mieć kogoś, rodzinę, swój mały własny szczesliwy
      > świat. Ale to wszystko zawsze było poza moim zasięgiem, nie z powodu
      > mojego wyglądu czy finansów ale raczej nieśmiałości. Ale jak się
      > człowiek nagle zorientuje że to o czym marzy jest nieosiągalne wtedy
      > wszelkie inne cele i pasje się wypalają, nie ma się motywacji do
      > życia... no bo po co? Żyć tylko dla siebie i pogrążać się w
      > samotności?
      > Gdzie szukać swojego szczęścia i jak się za to zabrać?
      > Czy ktoś tutaj ma podobne problemy i doświadczenia?
      >
      Większość!!! A to chyba pocieszające stwierdzenie. I myślę że uda Ci się bardzo
      szybko to zmienić. I chyba nie zbyt mocno się pomylę, gdy napiszę, że
      dziewczyny/kobiety w necie są realne. Realne w swoich pragnieniach, więc nie
      będzie Ci trudno znaleźć mądrą, fajną dziewczynę. Tylko Ty potraktuj ją na
      serio, a będzie dobrze!!! Życzę Ci tego z całego serca.
      • 4g63 Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 01.12.08, 17:23
        pocieszające?? to koszmarny trend który niestety zmierza w złym kierunku i to się nie zmieni, nie łudź się
        • kazio2007 Mojego szwagra 44 lat dopadła baba :))))) 01.12.08, 20:38
          Nie martw się stary - mojego szwagra baba dopadła a miał 44 lata.
          Ona magister a on prosty chłop. Magister mu zupę gotuje a on leży
          przed telewizorem i oglądam Ojca Dyrektora. Widocznie masz takie
          przeznaczenie i olewaj komentarze na tym forum
          • kazio2007 Re: Mojego szwagra 44 lat dopadła baba :))))) 01.12.08, 20:42
            Nie martw się stary - masz w jakiś punkcie zakłócone relacje z płcią
            przeciwną - Popatrz na kolegów jak on to robią, że są głupsi 100
            razy, zębów nie myją a baby za nimi szaleją
    • gapuchna Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 06.02.08, 00:05
      Wiesz co Mój Miły! Ty skarżyłeś się na samotność już w styczniu! Cwaniaczek z
      Ciebie. Wejdź w archiwum i raz jeszcze przeczytaj, co Ci dobrzy ludzie radzili.
      Z pewnością będzie z czego wybrać.
      • steve13 Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 06.02.08, 12:32
        Oj na samotność to ja się skarżę od kilku lat, ale nie umiem nic w
        tym kierunku zrobić. Poprostu jestem nieśmiały i nie podejdę do
        nikogo żeby zacząć rozmowę. Zresztą o czym mam gadać z kimś kogo nie
        znam "cześć fajna pogoda..." i temat się wyczerpał. Mam tego pecha
        że jestem facetem i to ja powinienem wykonać pierwszy krok, z tym że
        nie umiem...
        • gapuchna Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 06.02.08, 13:20
          nie o to mi chodzi, ale co ty robisz? Kalkujesz swoje listy? Przecież miesiąc
          temu napisałeś identycznie. To mnie zirytowało. Nie Twoje problemy, bo że takie
          są, to wiem doskonale.
        • gapuchna Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 06.02.08, 13:23
          A w ogóle to jestem ciekawa - w między czasie nie poznałeś nikogo w necie? Nie
          spróbowałeś? Chociaż żeby sobie wieczorami porozmawiać mailowo czy czatowo, to
          chyba nie jest trudne?????
        • tini_1 Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 07.02.08, 12:30
          steve13 napisał:

          > Oj na samotność to ja się skarżę od kilku lat, ale nie umiem nic w
          > tym kierunku zrobić. Poprostu jestem nieśmiały i nie podejdę do
          > nikogo żeby zacząć rozmowę. Zresztą o czym mam gadać z kimś kogo nie
          > znam "cześć fajna pogoda..." i temat się wyczerpał. Mam tego pecha
          > że jestem facetem i to ja powinienem wykonać pierwszy krok, z tym że
          > nie umiem...

          Steve, zobacz to z innej strony...pomysl, ze Ty nie masz pecha ze jestes facetem
          ...tylko ze masz szczescie nim byc!
          bo wlasnie masz mozliwosc poznania tej, ktora Ci sie podoba...przeciez Ty wybierasz.
          Pomysl jak musi sie czuc niesmiala kobieta?
          Ta pewnie juz naprawde nikogo nie znajdzie, skoro musi tylko czekac az ja ktos
          zagada...
          Zacznij od bamnalow...i pozostan soba, to najlepsze wyjscie, powodzenia.
          • tini_1 Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 07.02.08, 12:31
            *banalow... mialo byc.
    • mpthomas Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 06.02.08, 08:46
      no wyglada na to ze zmieni sie za jakies 72 lata!
    • facettt w agencjach matrymonialnych... 06.02.08, 14:11
      sa 3 oferty kobiece - na jedna meska.

      wiem dobrze, gdyz kiedys zalatwialem tam kiedys sprawy niesmialemu
      koledze, takiemu pewnie, jak Ty :)))
      • steve13 Re: w agencjach matrymonialnych... 06.02.08, 15:38
        Na stronach matrymonialnych przeważają faceci... Wiem coś o tym bo
        od paru lat się tu pałętam a statystyki podają niemal na każdym
        portalu.
        Ale i tak nic z tego bo namówić kogoś w sieci na spotkanie to nie
        taka prosta sprawa, a jeśli już się uda to takie znajomości kończą
        się zwykle po pierwszym spotkaniu. Niestety tu liczy się pierwsze
        wrażenie i ja tu zawsze wypadam niekorzystnie: nieśmiały, niezbyt
        wygadany itd... Z takimi nikt nie chce się zadawać, wszyscy
        wolą "maczo" z którymi wszystko łatwo się zaczyna i jeszcze łatwiej
        kończy...
        • pol_krzaka Re: w agencjach matrymonialnych... 06.02.08, 22:17
          > Na stronach matrymonialnych przeważają faceci... Wiem coś o tym bo
          > od paru lat się tu pałętam a statystyki podają niemal na każdym
          > portalu.

          Gdyby odfiltrować wszystkich żonatych, którzy szukają wyłącznie jednorazowej
          przygody a także tych, którzy z różnych powodów nie są chętni lub zdecydowani na
          stały związek, zostałaby zaledwie garstka mężczyzn, którzy faktycznie są tam w
          celu poznania kogoś na dłużej.
          Z drugiej strony kobiet szukających sponsora też jest sporo.
        • gapuchna Re: w agencjach matrymonialnych... 07.02.08, 14:05
          Nie masz racji. I zależy kogo sobie wybierasz. Są dziewczyny i dziewczyny -
          rozumiesz, prawda. Jesli jesteś przeciętny, nieśmiały i całkiem zwykły, to nie
          wybieraj sobie lalek, bo nie będą Ciebie chciały. Uśmiechaj się dużo i słuchaj i
          szukaj mądrej - na pewno Ci się wtedy powiedzie. Wbrew temu co piszesz, kobiety
          wcale nie szaleją za tymi super, nieśmiały i delikatny mężczyzna jest
          zdecydowanie fajniejszy!!!!
          • tacx Re: w agencjach matrymonialnych... 07.02.08, 16:18
            > Nie masz racji. I zależy kogo sobie wybierasz. Są dziewczyny i dziewczyny -
            > rozumiesz, prawda. Jesli jesteś przeciętny, nieśmiały i całkiem zwykły, to nie
            > wybieraj sobie lalek, bo nie będą Ciebie chciały. Uśmiechaj się dużo i słuchaj
            > i
            > szukaj mądrej - na pewno Ci się wtedy powiedzie. Wbrew temu co piszesz, kobiety
            > wcale nie szaleją za tymi super, nieśmiały i delikatny mężczyzna jest
            > zdecydowanie fajniejszy!!!!

            Wiesz... wszystko byłoby dobrze ze są takie co sa i ładne i mądre i co z tym
            chłop zrobi jak się zakocha? Z tego co piszesz wynika że ładna to głupia a
            mądra to weźmie każdego bidaka pod skrzydełka. No tak nie można. Facet musi coś
            sobą prezentować. Głupia to właśnie wybierze takiego co to nic sobą nie
            reprezentuje. Tak mi się wydaje.
            A co ma zresztą do tego uroda. Mnie najładniejsza dziewczyna potrafi do siebie
            zniechęcić swoim głupim zachowaniem i głupim gadaniem, ale jeszcze nie zdarzyło
            się tak żeby ta która kompletnie mi się nie podoba kiedykolwiek mnie
            oczarowała tylko dlatego ze jest mądra. Coś musi mieć w sobie - i tyle
            • kalina-123 Re: TACX 08.02.08, 21:54
              Czytasz mnie dosłownie. Ja mu tylko radziłam, żeby nie startował do jakiejś
              gwiazdy ( czasem o takiej się zwyczajnie marzy). Nie wiem, nie jestem super, hi
              hi hi... raczej z tych mądrych, więc z lekka pojechałam autopsją. Miec coś w
              sobie - ja tak "sobie" myślę, że każdy z nas ma to coś, niekoniecznie nazywa się
              to uroda. A zresztą sama już nie wiem.
          • elle444 Re: w agencjach matrymonialnych... 01.12.08, 14:28
            A ja się tych nieśmiałych właśnie boję. Nigdy nie wiadomo, co w
            takich drzemie. Być może nikczemny charakter, który się nie ujawnił
            z powodu braku okazji... Nieśmiałość to po prostu jedna z odsłon
            egoizmu, egocentryzmu i ... narcyzmu. Swiat osoby nieśmiałej kręci
            sie wokół własnego pępka. Całymi dniami przegląda się w oczach
            innych i zajmuje sie wyłącznie tym, co o niej myślą. W takim świecie
            nie ma miejsca dla drugiego człowieka. Wiem coś o tym, bo sama byłam
            kiedyś nieśmiała ... Nieśmiałość nie jest cnotą. Trzeba z nią
            walczyć czyli zdystansować się do siebie i przenieść środek
            uniwersum trochę dalej od siebie, wtedy nieśmiałość znika niewiadomo
            kiedy i jak. Zyczę powodzenia w pracy nad sobą.
            • njah Re: w agencjach matrymonialnych... 01.12.08, 21:13
              hahaha
              tekst tygodnia. Gdzie Ty się uchowałaś dziecino? Widzę wyższa psychologia
              skończona i lata doświadczeń. Większych głupot dawno nie widziałem.
            • njah Re: w agencjach matrymonialnych... 01.12.08, 21:16
              Ciemności też się boisz? Przecież nie widać co jest za rogiem?

              A może ubranych kobiet tez się boisz? Nigdy nie wiadomo co pod jej kiecką drzemie.

              Lepiej sprawdź sobie dokładnie co oznacza termin "nieśmiałość".
              • makaj86 Re: w agencjach matrymonialnych... 02.12.08, 00:32
                Ty się cwaniaku nie odzywaj, jak nie masz nic mądrego do napisania.

                Komentarz koleżanki świetny i piszę to również z perspektywy osoby "nieśmiałej".
        • facettt dlatego tez, tak, jak Ci mowie 27.06.08, 17:40
          udaj sie do agencji matrymonialnej, gdyz dla mezczyzny to idealna
          droga. moj przyjaciel - na swoj anons dostal 50 (!) ofert.
          ciezko musialem sie napracowac (gdyz on nie mial czasu i odwagi)
          by (subiektywnie) wybrac mu 5 najlepszych ofert. wszystkie byly
          omalze idealne.

    • nemo1968 Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 06.02.08, 15:23
      O ile to nie specyficzne ogłoszenie towarzyskie, to czy masz w ogóle
      znajome kobiety, lub kolegów, którzy znają jakies kobiety? :)
    • poprioniony Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 06.02.08, 22:06
      Skoncz truc i zajmij sie czyms pasujacym do Twego
      temperamentu, na przyklad bierki, origami, mandale.
    • pluskwaparszywka jeszcze tylko 73 07.02.08, 09:09
      i przeskoczysz marqueza.
      • wiktorka_24 Re: jeszcze tylko 73 08.02.08, 01:01
        Drogi Steve,

        ja myślę, że ludzie się mijają. Czują się samotni, ale ciężko im jest wyciągnąć
        rękę do drugiej osoby, bo myśla, że tamta ma na pewno super wszystko poukladane,
        a jeśli nie- na pewno mnie nie zechce.
        Ja mam 24 lata, jestem jak na razie sama i mimo, że nie jestem jakaś nieśmiała,
        to cięzko spotkac mi drugą połówkę. Podobno to nawet przeszkadza mężczyznom, gdy
        kobieta nie jest niesmiała czy więcej mówi, ma swoje cele. Tak więc ja mam
        problem w drugą stronę... Mnie w zyciu nie przeszkadzają niesmiali mężczyźni,
        nie lubię krzykliwych macho. Jednak ciężko mi jest się dowiedzieć, że komuś się
        podobam, skoro nie zagada do mnie. Wtedy myślę, że nie jest zainteresowany. I
        tak ludzie się mijają :) odezwij się do fajnej dziewczyny, nic nie tracisz. jak
        odmówi- trudno, życie nie kończy się na 1 kobiecie ;) trzeba próbowac do skutku.
        życzę powodzenia i na pewno nie zostaniesz sam :)
        • steve13 Re: jeszcze tylko 73 08.02.08, 11:59
          Co do nieśmiałości to nie jest to taka prosta sprawa, Praktycznie
          nikt poznany w sieci nie wytrzymuje ze mną więcej niż 3 spotkania...
          Poprostu jest jeden wielki stres, nie ma o czym gadać, nie wiadomo
          co robić, gdzie się udać, jak spędzić czas. I tak jest za każdym
          razem... Może poprostu gonię za czymś co jest dla mnie niemożliwe
          do osiągnięcia a ja mimo wszystko nie chcę zaakceptować tego stanu
          rzeczy.
          • kalina-123 Re: jeszcze tylko 73 08.02.08, 21:59
            Jeśli to nie jest sztuczne dumanie na paryskim bruku, to już zupełnie nie
            potrafię zrozumieć, jak to możliwe, żebyś na kilka spotkanych kobiet nie miał z
            żadną o czym mówić. Ja rozumiem: z jedną - nie wyszło, z drugą - podobnie. Ale
            żeby to było regułą? Już sam internet dostarcza tematów ze wszystkich
            praktycznie dziedzin życia. Może nie tu jest problem???
          • jasmineczka33 Re: jeszcze tylko 73 01.12.08, 11:49
            steve13 napisał:

            > Co do nieśmiałości to nie jest to taka prosta sprawa, Praktycznie
            > nikt poznany w sieci nie wytrzymuje ze mną więcej niż 3
            spotkania...

            A jak myslisz, dlaczego? Jakies tam powody musza istniec...
            Moze jestes skapy albo nie wiesz, ze kobiecie trzeba
            czyms "uprzyjemnic" zycie, byle kwiatkiem, troche wariactwa i humoru.
            I nie pisz, ze ty tego nie popierasz, bo bla, bla, bla - bo w innym
            przypadku zostaniesz sam do konca zycia.Moze to i lepiej niz nudne
            kluchy przy czyims boku, naucz zyc sie sam, moze sobie wystarczysz?
    • polska_potega_swiatowa daj kobietom to co oczekuja, sukces gwarantowany! 08.02.08, 12:10
      Czytam twoj post i rozumiem twoja frustracje. Tak sobie mysle i
      doszedlem do wniosku, ze ludzie niesmiali, sa niesmiali dlatego ze
      sa wrazliwi ale zwykle bardziej na swoje potrzeby...Czyli czesto
      dla innch jawia sie jako egoisci, zbyt wiele wymagaja od
      potencjalnych partnerek, i w stosunku do nich maja postawe
      roszczeniowa, co z kolejji odstrasza wszystkie potencjalne
      kandydatki...

      Mysle ze wlasnie w tym tkwi twoj problem. Moze sprobuj na chwile
      zapomniec o swoich marzeniach o "perfekcyjnej partnerce" bo to tylko
      odstrasza potencjalne kandydatki, sprobuj byc mily dla przeciwnej
      plci, taka postawa przyciaga... Empatia, empatia i jeszcze raz
      empatia. Kobiety to czesto jak to mowia ameryklanie "zaabsorbowane w
      sobie istoty", jesli starasz sie je zadowolic ich proznosc, od razu
      uznaja ciebie za "perfekt partnera".

      A ty tymczasem, sam zachowujesz sie jak kobieta, jestes niesmialy i
      wrazliwy, i skupiasz sie na sobie. I dlatego to dziala jak dwa
      minusy w magniesie....Odpychasz kobiety.

      Badz szarmancki, przyjacielski, wyrozumialy i opiekunczy od razu
      znajdziesz kandydatke..:)
      • gapuchna Re: daj kobietom to co oczekuja, sukces gwarantow 08.02.08, 22:06
        Czytam twoj post i rozumiem twoja frustracje. Tak sobie mysle i
        > doszedlem do wniosku, ze ludzie niesmiali, sa niesmiali dlatego ze
        > sa wrazliwi ale zwykle bardziej na swoje potrzeby...Czyli czesto
        > dla innch jawia sie jako egoisci, zbyt wiele wymagaja od
        > potencjalnych partnerek, i w stosunku do nich maja postawe
        > roszczeniowa, co z koleji odstrasza wszystkie potencjalne
        > kandydatki...
        - odstrasza potencjalne kandydatki, albo też nie pozwala zrozumieć ich dobrych
        intencji - tak również się zdarza


        Mysle ze wlasnie w tym tkwi twoj problem. Moze sprobuj na chwile
        > zapomniec o swoich marzeniach o "perfekcyjnej partnerce" bo to tylko
        > odstrasza potencjalne kandydatki, sprobuj byc mily dla przeciwnej
        > plci, taka postawa przyciaga... Empatia, empatia i jeszcze raz
        > empatia. Kobiety to czesto jak to mowia ameryklanie "zaabsorbowane w
        > sobie istoty", jesli starasz sie je zadowolic ich proznosc, od razu
        > uznaja ciebie za "perfekt partnera".

        - ja mam inną teorię: często nieśmiali mają tak ogromne oczekiwania wobec
        drugiej osoby, że przeciętny ktoś ich nie zadowala. Internet zdecydowanie w tym
        pomaga: nieśmiała osoba myśli sobie tak: spotkałam/spotkałem raz, mogę znaleźć
        "coś" lepszego. I nieustannie jest niezadowolona/y. Jeśli się nie mylę to
        styczniowe "Charaktery" zamieściły ciekawy wywód na temat nieśmiałości i pewnych
        wypaczeń, które często towarzyszą społecznym zachowaniom osoby nieśmiałej. I
        wcale nie są to tylko problemy dla nieśmiałego, ale także z nieśmiałym. :)

      • annasah1 polska_potega_swiatowa!!!! 24.06.08, 18:45
        OTóż TO!!! JA SIę ZGADZAM W STU PROCENTACH. Szkoda, że tacy faceci
        są już z reguły zajęci;-))))

        ]polska_potega_swiatowa napisał:


        > Mysle ze wlasnie w tym tkwi twoj problem. Moze sprobuj na chwile
        > zapomniec o swoich marzeniach o "perfekcyjnej partnerce" bo to tylko
        > odstrasza potencjalne kandydatki, sprobuj byc mily dla przeciwnej
        > plci, taka postawa przyciaga... Empatia, empatia i jeszcze raz
        > empatia. Kobiety to czesto jak to mowia ameryklanie "zaabsorbowane w
        > sobie istoty", jesli starasz sie je zadowolic ich proznosc, od razu
        > uznaja ciebie za "perfekt partnera".
        >
        > A ty tymczasem, sam zachowujesz sie jak kobieta, jestes niesmialy i
        > wrazliwy, i skupiasz sie na sobie. I dlatego to dziala jak dwa
        > minusy w magniesie....Odpychasz kobiety.
        >
        > Badz szarmancki, przyjacielski, wyrozumialy i opiekunczy od razu
        > znajdziesz kandydatke..:)
        >
        >
      • annasah1 Re: daj kobietom to co oczekuja, sukces gwarantow 24.06.08, 18:57

        ZGADZAM SIĘ CAłKOWICIE. DLACZEGO TACY FACECI JAK TY SĄ ZAWSZE JUŻ ZAJĘCI?




        polska_potega_swiatowa napisał:

        > Czytam twoj post i rozumiem twoja frustracje. Tak sobie mysle i
        > doszedlem do wniosku, ze ludzie niesmiali, sa niesmiali dlatego ze
        > sa wrazliwi ale zwykle bardziej na swoje potrzeby...Czyli czesto
        > dla innch jawia sie jako egoisci, zbyt wiele wymagaja od
        > potencjalnych partnerek, i w stosunku do nich maja postawe
        > roszczeniowa, co z kolejji odstrasza wszystkie potencjalne
        > kandydatki...
        >
        > Mysle ze wlasnie w tym tkwi twoj problem. Moze sprobuj na chwile
        > zapomniec o swoich marzeniach o "perfekcyjnej partnerce" bo to tylko
        > odstrasza potencjalne kandydatki, sprobuj byc mily dla przeciwnej
        > plci, taka postawa przyciaga... Empatia, empatia i jeszcze raz
        > empatia. Kobiety to czesto jak to mowia ameryklanie "zaabsorbowane w
        > sobie istoty", jesli starasz sie je zadowolic ich proznosc, od razu
        > uznaja ciebie za "perfekt partnera".
        >
        > A ty tymczasem, sam zachowujesz sie jak kobieta, jestes niesmialy i
        > wrazliwy, i skupiasz sie na sobie. I dlatego to dziala jak dwa
        > minusy w magniesie....Odpychasz kobiety.
        >
        > Badz szarmancki, przyjacielski, wyrozumialy i opiekunczy od razu
        > znajdziesz kandydatke..:)
        >
        >
        • polska_potega_swiatowa Re: daj kobietom to co oczekuja, sukces gwarantow 26.06.08, 11:55
          annasah1 napisała:

          > ZGADZAM SIĘ CAłKOWICIE. DLACZEGO TACY FACECI JAK TY SĄ ZAWSZE
          > JUŻ ZAJĘCI?

          to proste! bo kobiety sa bardzo spostrzegawcze, poza tym to chyba
          nazywa sie kobiecy 6 instynkt, potrafia dostrzec "okazje" wszystko
          zeby znalezc szczescie w swoim zyciu ;)

          Ale musze troche ciebie rozczarowac, nie zawsze bylo ze mna tak jak
          myslisz, tez dlugi czas mialem problemy z kobietami, oczekiwalem
          wiele od nich, i to wlasnie je odstraszalo. Potem dopiero jak mi juz
          bylo wszystko jedno, juz nic od nich nie oczekiwalem i jak na
          przekor wtedy... same zaczely sie mna interesowac...

          Moze nasz Steve, ma podobny problem, on nie rozumie kobiet, dlatego
          jest sam...to smutne ze ludzie szukaja jedynie obsoby ktora wiele
          daje...Wiele wartosciowych, ciekawych oraz cudownych ludzi z
          potencjalem jest "nieodkrytych" bo niestety ich zalety sa ukryte.
          Czasami tez potencjalne partnerki/partnerzy zle oceniaja i
          niedoceniaja zalety potencjalnych partnerow.

          A jak ktos jest przystojny, slodki, a zarazem meski oraz zaradny
          jesli nie bogaty...to kobiety go oblegaja. Juz taka przekorna jest
          psychika kobiet, ale warto jest je zrozumiec ;)
    • pachpachpach Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 08.02.08, 22:32
      Zmieni się, na pewno. Nie musisz od razu udawać się na łowy, by kogoś poznać.
      Może przyjrzyj się bliżej osobom z Twojego otoczenia? może ktoś z pracy jest
      samotny i warty zainteresowania? Może jakaś dobra koleżanka? Aha i nie trzeba od
      razu umawiać się z kimś na randkę, żeby coś zaiskrzyło, warto spotykać się ze
      znajomymi, w większym gronie, podejmować normalne rozmowy z płcią przeciwną i
      kto wie- w końcu coś może wyjść w momencie, gdy najmniej się tego spodziewasz.
      Powodzenia!
      • alexanderson Re: 09.02.08, 14:52
        A jak wokół nas nie ma nikogo? Jak się nie ma żadnych znajomych?
        Jak "podejmować normalne rozmowy", gdy nie ma się nic do
        powiedzenia? Po 28 latach takiego życia (o sobię mówię, bo też tyle
        mam) jest się niezdolnym do jakichkolwiek kontaktów z ludźmi...
        • gapuchna Re: alexanderson 09.02.08, 16:23
          Niewiele w sumie piszesz o sobie, więc trudno mi to ocenić, ale może Ty z góry
          zakładasz, ze jesteś nudny, więc nie warto próbować. A nie próbując nie wiesz o
          sobie w sumie wiele. Co do samotności, to rozumiem to doskonale, czasem tak się
          składa - ale możesz rozmawiać tu, w sieci, jakkolwiek nie są to "normalne"
          rozmowy, ale zawsze. Jesteś jeszcze taki młody!!!! Życzę ci, żeby chciało Ci się
          chcieć, a to wbrew powszechnemu mniemaniu, bardzo trudne. Bardzo mocno tego życzę.
          • alexanderson Re: 09.02.08, 17:46
            "Żeby chciało się chcieć" to więcej niż trudne. Ja w dodatku
            zupełnie nie wiem, czego chcę, nie umiem zdefiniować ani dążyć do
            celu. Nie mając w dzieciństwie i okresie młodzieńczym bliskich
            relacji z kimkolwiek, ani nie funkcjonując w jakiejś grupie
            rówieśniczej, nie nauczyłem się podstawowych zachowań, nie umiem
            rozmawiać - nawet wirtualnie, bo tu jeszcze bardziej odczuwa się
            pustkę, sztuczność i iluzoryczność takich kontaktów. Już po paru
            zdaniach przychodzi znużenie... W efekcie mówię tylko do siebie, na
            swoim blogu...
            • gapuchna Re: 09.02.08, 18:48
              Potraktuję NA SERIO. Musiałeś wchodzić w relacje - rodzice, szkoła, koledzy.
              Żyjesz również w jakimś otoczeniu - masz ludzi dookoła siebie, musisz czasem na
              nich polegać. To równa się nawiązaniu powierzchownych kontaktów. Nie dają wiele,
              ale jednak. Nie wiesz, czego chcesz - myślę, że pragniesz, jak większość,
              miłego, spełniającego kontaktu z drugim człowiekiem. Bo tego najlepsza nawet
              elektronika nie załatwi. Nie wiem czy mi w to uwierzysz, ale tak doskonale
              Ciebie rozumiem, jak chyba nieczęsto można rozumieć drugiego człowieka. Mam
              trochę podobne problemy jak Ty, a i jeszcze sporo innych bym dodała. We mnie
              problem powstał na moje własne życzenie, teraz płacę za to jakby jakaś karę, to
              chyba boli jeszcze bardziej. Ale próbuję. po bardzo długim czasie wróciłam do
              komputera w takim właśnie sensie jak to, co teraz robię - fora, ciekawe strony,
              komentarz. Mała namiastka, nie pomaga, ale daje chwilową odskocznię. Nie mów sam
              do siebie, bo odpowiedzi na pytania już znasz, padają nawet może szybciej.
              Miałam jakiś czas temu ostry kryzys, pomagał mi chłopak, którego poznałam tu, na
              forum Wyborczej. Chciałabym wrócić do kontaktu z nim, bo to dobrze mieć
              przyjaciela, któremu sporo można zawierzyć, a który jednocześnie nie jest z
              najbliższego otoczenia. Spróbuj i Ty. Najwyżej kolejny raz w życiu się nie uda.
              Tylko tyle możesz stracić. Przepraszam, trochę wyszło długo.
        • lillalu Re: 27.11.08, 08:35
          Alexanderson,
          masz pięknego bloga i jesteś bardzo ciekawym człowiekiem. Szkoda, że
          nie mieszkam już we Wrocławiu, zaprosiłabym Cię na imprezę.
          • alexanderson Re: 30.11.08, 19:40
            Na imprezę - bardzo Ci dziękuję, choć imprezy to pewnie bym się
            przestraszył. No i musiałbym wyjść o 20.00, bo nie mieszkam we
            Wrocławiu...
    • net_stach Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 09.03.08, 16:34
      Polecam potral mydwoje. Ja tam znalzłąm moja Panią. Poważny i na
      poziomie.
      • steve13 Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 23.06.08, 14:37
        Szczerze mówiąc takie portale są drogie a opierają się na tej samem
        zasadzie co portale bezpłatne... Skoro nie potrafię nawiązać
        kontaktu z ludźmi na bezpłatnych portalach to wątpię żeby gdzie
        indziej było lepiej... Conajwyżej będę się czuć oszukany, bo i tak
        nic z tego nie wyjdzie a ktoś na mnie będzie zgarniać kasę...
    • ryganta 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 24.06.08, 09:37
      Ja mam duzo wiecej lat od Ciebie i tez jestem sam. I juz sie do
      tego przyzwyczaiłem i nie zamieniłbym sie. A poza tym zbyt duzo
      zainwestowałem w samotnosc ze szkoda mi tego zostawic a nawet bym
      na tym stracił.
      Z samotnoscia mozna zyc.
    • foxylaady Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 24.06.08, 10:00
      może jakieś warsztaty psychologiczne albo psychoterapia pomogą?

      Z tego co piszesz nieśmiałość masz doś zaawansowaną.Uniemożliwia Ci ona zawarcie związku itp.
      Dobry psycholog mógłby pomoc:)
      Pozdrawiam i główka do góry:)
      Nawet bardzo nieśmiały może byc bardzo śmiały:)
    • menk.a Re: Nie chcę krakać, ale i 100 lat samotności 24.06.08, 10:14
      się zdarza.;)
      • saraisa Re: Nie chcę krakać, ale i 100 lat samotności 24.06.08, 14:41
        Widzę, że temat przesunął się na Internet, a ja siedziałam na portalach randkowych od paru lat, więc mam tu coś do powiedzenia. :) Po krótkim czasie bytności na "randkach" marzyłam tylko o tym, żeby facet jak najszybciej umówił się na "real" - to chyba zresztą logiczne, że skoro dziewczyna Ci odpisuje tzn, że jest zainteresowana znajomością?! Nieprawdą jest więc, że trudno jest sie z kimś umówić w necie. Ostatnio, po jakimś roku, znów zajrzałam na taki portal, a tam wciąż "siedział" mój stary znajomy. Poskarżył się, że on też chciałby już stąd odejść, ale nie może nikogo znaleźć. A z tego co pamiętam, to strasznie długo z nim mailowałam, a on nie zaproponował spotkania, więc uznałam, że widocznie nie szuka czegoś konkretnego. Morał: sądząc po sobie i swoich znajomych - kobiety są łatwe i wcale nie mają skomplikowanych potrzeb - wystarczy tylko brać. ;)
        Druga sprawa o której napisałeś, Steve - to jak zrozumiałam - problemy z podjęciem decyzji gdzie pójść itd. I tutaj Cię zmartwię - kobiety lubią jak facet podejmuje decyzje, robi to na nas wrażenie, jak facet umie sie nami zająć. Więc to w zasadzie jest główna rzecz, nad którą musisz popracować. A jak będziesz mieć szalone pomysły - np wizyta w wesołym miasteczku, czy skok na bangee, to temat do rozmowy nasunie sie sam. :) Powodzenia, tylko wprowadź w życie, którąś z rad, które tu słyszysz, bo za miesiąc nie mam już zamiaru Ci odpowiadać. :)
        • menk.a Re: Nie chcę krakać, ale i 100 lat samotności 24.06.08, 14:47
          Jeśli pan Stif od początku lutego do końca czerwca br. (czyli przez czas
          istnienia tutaj tego wątku) z żadną panną się nie umówił, bo ciągle widział
          jakąś przeszkodę pod nogami, to 100 lat samotności jak w mordę strzelił.
          Najlepiej gdyby Opatrzność zesłała jakąś lalę wprost do rąk, bo ani ręką, ani
          nogą nie ruszy, by dać sobie szansę. Ale tak nie ma, panie Stif.;))
    • mike2005 Dwie rady 24.06.08, 16:41
      1. Przypadkiem nie startuj do rówieśnic. Jesteś w takim wieku, że
      spokojnie możesz mieć 20-22-latkę, a 28-latka będzie już nie
      pierwszej świeżości (szybko przestanie Cię kręcić, jeżeli w ogóle
      zacznie) i będzie Cię traktować jak gó..arza. Samotne panny pod
      trzydziestkę szukają dobrze ustawionych facetów pod czterdziestkę, a
      nie 28-letnich romantyków. Ani Ty nie jesteś dla nich atrakcyjny,
      ani one dla Ciebie.

      2. Czasem warto wychylić coś dla kurażu, ale nie przesadzaj - nie
      stawiaj się na randkę nawalony jak szpadel. 2-3 piwka nie powinny
      zaszkodzić.

      Niech zgadnę, nie masz problemów z rozładowaniem napięcia, ale
      brakuje Ci tej bliskości, przytulanek itp. Też tak kiedyś miałem,
      ale udało mi się to pokonać, dzięki czemu dziś jestem w stanie
      zadowolić się wizytami w burdelu - czasem 2 razy w tygodniu, czasem
      raz na 2 tygodnie - i nie tracę czasu na głupoty. Dla mnie czas to
      pieniądz.
      Tzn. czasem coś tam wyhaczam, np. na fotce.pl, ale to raczej dla
      sportu.
      • annasah1 Re: Dwie rady 24.06.08, 18:14


        TO POTWORNE!!! Jak można być zadowolonym z wizyty w burdelu? Jak można
        traktować seks jak sport?


        Steve, Ty go nie słuchaj. Ja podchodzę pod 30-tkę, a szukam idealistów w
        Twoim wieku. Jestem z Warszawy i chętnie się spotkam w atmosferze normalnej,
        życzliwej rozmowy na poziomie. Z nikim się nie spotykam i chcę to zmienić.
        • menk.a Re: Dwie rady 24.06.08, 18:22
          annasah1 napisała:

          >
          >
          > TO POTWORNE!!! Jak można być zadowolonym z wizyty w burdelu? Jak można
          > traktować seks jak sport?
          >
          >

          Można, można.;)
          A cały post traktuj z przymrużeniem oka.:P
          > Steve, Ty go nie słuchaj. Ja podchodzę pod 30-tkę, a szukam idealistów w
          > Twoim wieku. Jestem z Warszawy i chętnie się spotkam w atmosferze normalnej
          > ,
          > życzliwej rozmowy na poziomie. Z nikim się nie spotykam i chcę to zmienić.
          >
      • lillalu Re: Dwie rady 27.11.08, 09:02
        > 1. Przypadkiem nie startuj do rówieśnic. Jesteś w takim wieku, że
        > spokojnie możesz mieć 20-22-latkę, a 28-latka będzie już nie
        > pierwszej świeżości (szybko przestanie Cię kręcić, jeżeli w ogóle
        > zacznie) i będzie Cię traktować jak gó..arza. Samotne panny pod
        > trzydziestkę szukają dobrze ustawionych facetów pod czterdziestkę,
        a
        > nie 28-letnich romantyków. Ani Ty nie jesteś dla nich atrakcyjny,
        > ani one dla Ciebie.


        Uff, jak będę miała 28 lat,to Krokodyl 40. Co za ulga, nie wychodzę
        ze schematu...
        • lillalu Re: Dwie rady 27.11.08, 09:06
          Ale oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, że w wieku 35 lat będę
          musiała już popełnić samobójstwo, żeby nikogo nie razić swoim
          wyglądem trzeciej świeżości.
    • dorota19-1 Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 24.06.08, 18:31
      A ja chętnie z Tobą porozmawiam, na raize wirtualnie. Mam nadzieję,
      że to nie jest srpawdzenie jak kobiety lubią nieśmiałych.
    • papucie_z_pandy Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 24.06.08, 20:28
      Nie wierzę... gość odkopuje własny wątek z przed cztrech miesięcy, a wam jeszcze się chce odpowiadać? No dobra, to i ja dorzucę trzy grosze:

      Steve13 - przestań jęczeć i umieraj jak mężczyzna*

      *przenośnia oznaczająca zachętę do zachowywania się zgodnie ze stereotypami dotyczącymi męskiej płci
    • wesmar Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 24.06.08, 20:38
      po co sobie dopisałeś te 13 do nicku? pnij sie chlopie w gore, a nie doluj,
      podejrzewam, ze nie masz pozytwnej energii.
      1) Dobrze sie wyspij - nie jednorazowo, ale cyklicznie
      2) Jedz gorzka czekolade i kasze gryczana
      3) Reszta sama przyjdzie, czegoc Ci brakuje moim zdaniem w sensie somatycznym
      Nie daj sie!
    • madiaxyz Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 24.06.08, 22:12
      To nie jest tak, że nie należy Ci się szczęście!!! Znajdziesz tę
      jedyną, bliską Ci osobę! Cierpliwości, wiary w siebie i więcej
      odwagi.
      Zbliżała mi się 30-tka a nie byłam nigdy z nikim w długim, poważnym
      związku. Nagle. przez gg poznałam faceta:) Sama w to nie wierzę, ale
      to jest ten jedyny. To z nim był ten pierwszy raz;) i jest super....
      Może jutro Ty kogoś poznasz .... czego Ci życzę
    • rakupl Re: 28 lat samotności... Czy to się kiedyś zmieni 27.06.08, 16:46
      Witaj,
      28 lat to późno. Radzę Ci jednak iść na terapię. Ponieważ jakaś przyczyna tej
      nieśmiałości jest. Sam mam problemy z nieśmiałością ale się to zmienia. Jednym
      ze sposobów pokonania jej jest nauka tańca. Kobiety lubią tańczyć i poznaje się
      ich bardzo dużo na kursach. Randki internetowe to trochę strata czasu moim
      zdaniem, gdyż tworzy się wielkie wyobrażenia, które pękają w konfrontacji z
      rzeczywistością. Ale z drugiej strony to jest dobry sposób, żeby kogoś poznać,
      pogadać, wyjść na zewnątrz. I nie można oczekiwać, że to już od razu będzie
      wielka miłość.
      rakupl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka