waranka
19.05.08, 13:48
Jstesmy ze soba 7 lat.Od trzech lat odkad mieszakmy razem nie
widzialam ,zeby kladl sie trzezwy spac.Wypija mocne 3 piwa 9% czasm
4 lub 5.nasz tydzien wyglada tak.
1 -dzien idzie na noc do pracy-wraca o7nastepnego dnia przed snem
rano wypija 2 mocne piwa
2 -dzien idzie na noc wraca rano wypija wraca o 7( potem parce
zaczyna 02 po poludnu) mocne piwa
3dzien idzie na popoludnie wraca o 9 wieczorem wypija 3 4lub 5
mocnych piw idzie pijany spac
4 dzien idzie na popoludnie wraca o 9 wieczorem pije 3,4,5 mocnych
piw
potem ma dwa dni wolne wiec znow wieczorem wypija 3-5 mocnych piw
zataczajac sie idzie spac
kolejny wolny dzien spi do oporu wieczorem idzie po piwo bo musi byc
i znowu od 3-5 mocnych piw kladzie sie pijany spac
potem znowu dzien 1 itd
Teraz pije wieczorami i zaczyna od godz 8.Przedtem pil od
rana,zdarzalo sie ,ze spal w ciagu dnia po wypiciu piwa.
Powiedzialam mu kochanie nie widzialam cie trzezwego od trzech lat.
a on na to przeciez nic nie zawalam lubie piwo ....ja na to
spokojnie kochanie ale twoja dawka zwieksza sie -picie to rownia
pochyla ,wiem ,ze panujesz na tym ale tego nie da siekontrolowac i w
ktoryms momencie bedzie za pozno ,a poza tym dla cieie nie ma zabawy
bez alkoholu...
po tym zaczal pic od 8 wieczorem
ostatnio wyszlo ,ze mnie oklamal.po prostu.przyszedl kolega cos tam
mieli robic-kolega zaproponowal mu piwo slabe-normalne wypil dwa..
ptem po 8 przyszlam z pracy koledzy siedzieli widze piwoi juz
wiem ,ze znow....-mnie juz dobrze bylo-wszyscy wiedza ,ze nie znosze
alkoholu pitego ,bo tak..panowie wstaja chca wyjsc,ja chcac zachowac
sie normalnie nie jak potwor mowie - siadajcie rozmawiamy sobie w
koncu oni wychodza.W domu awanatura.czemu ich zatrzymalam ,ze jak mi
sie nie podoba picie powinnam ich wyrzucic,ze o tlumaczyl caly
wieczor nim przyszlam ,ze nie pije przed moim pzryjsciem ,bo tego
nie lubie.I ze siedzial z jednym slabym piwem i musial sie
ograniczac dlugo.A tak naparwde to bylo juz trzecie slabe piwo tego
wieczoru co ukryl przede mna.Ptem dopil jeszce dwa mocne i byl
gotow.Powiedzial ,ze to przeze mnie,bo ja tu jestem pania i powinnam
mowic jak mi sie cos nie podoba otwarcie.
Wczoraj siedzimy on prosi mnie o podanie 4 piwa ,a ja najspokojniej
jak tylko moglam prosze kochanie nie pij juz wiecej.Awantura.Ze on
juz tak dluzej nie moze,ze nie ma ochoty na koljene piwo ,ze idzie
spac,mial byc mily wieczor ,ale to zepsulam jak zwykle,Ze nie da sie
ze mna normalnie zyc.Wsatal obrazony.Chcilam sie polozyc
ostaentacyjnie wzial poduszke przeniosl sie do innego
pokoju ,oczywiscie otworzyl to 4 piwo, a mnie powiedzial ,ze tak sie
zdenerowoal ,ze mial krwotok znosa ,ze ma dosc juz ,ze nie zyczy
sobie miec wiecej krwotkow z tego powodu ,ze tak go
deneruje.Powiedzialam spkojnie kochanie to chyba nie jest dobrze jak
nic nie moge powiedziec.Przestal sie odzywac.
On uwaza ,ze nie ma problemu ,bo nigdy nie zawalil pracy,on tylko
lubi piwo ,a ze kladzie sie pijany to przeciez nic.
To chyba jakos nie tak.
U mnie w domu sie nie pilo , nie znam w ogole tego problemu.Mowilam
mu wiele razy ,ze dla mnie to straszne ,ze trudno mi patrzec jak on
tak pije.I nic.I jescze ta agresja.On jak sie zderwuje to stoi przy
swoim,nawet jak wytrzezwieje.Czy to jest problem czy ja przesadzam?
Moze on szuka kazdego pretekstu ,bo juz nie chce byc zemna.Bo to tak
wyglada.Mysle ,ze jesli sie kogos chce,kocha to nie mozna robic
tak ,zeby mu sparwaic przykrosc,bo moze ta osoba odejsc.jakolwiek
brzmi to naiwnie tak jest.