Dodaj do ulubionych

Weekend we dwoje- kto placi?

20.07.08, 19:42
Pojechalam z moim chlopakiem na weekend...Oboje tego bardzo chcielismy,
poniewaz na codzien sie nie widujemy- mieszkamy w innych miastach.
Wszystko bylo ok, tylko jedna kwestia mi się nie podobala- za wszystko
musialam placic sama- wynajem, jedzenie na miescie, jakas rozrywka. Nawet jak
on cos kupil dla nas obojga to ja mu oddalam polowe pieniedzy, a on je wzial
(chodzi o banalna kwote) To chyba nie jest w porzadku. Jak wy traktujecie
swoje dziewczyny? placicie za nie??
Obserwuj wątek
    • menk.a Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 19:51
      A Ty to w czyjejś kieszeni chcesz siedzieć?;)
    • abracadabra-woman Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 19:51
      Szkoda, że tego nie ustaliliście wcześniej. Ale dla mnie facet,
      który czeka aż kobieta zapłaci za WSZYSTKO, zwłaszcza na takim
      etapie znajomości, to... no dobrze, będę delikatna i pominę
      milczeniem ;) Ale uciekaj, Dziewczyno, bo albo trafił Ci się sknera,
      który będzie Cię w przyszłości rozliczał z każdej złotówki, albo
      będzie to facet, którego będziesz utrzymywać. No chba, że to Ci
      odpowiada.
      • menk.a Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 19:58
        Panna tu chyba pisze, że koszty wyjazdu były rozłożone po połowie. Więc o co
        larum?;)
        • abracadabra-woman Re: Weekend we dwoje- kto placi? 23.07.08, 22:26
          O to, że facet jest zwykłym sknerą i raczej marne szanse, że to się
          zmieni. To, że płacili za wyjazd, noclegi po połowie - jak
          najbardziej ok. Ale to, że nie był uprzejmy zapłacić za "kawę" i nie
          przyjąć zwrotu pieniędzy, to już zwykłe skąpstwo. Obowiązku
          oczywiście nie miał, lecz o ileż bardziej elegancko by się zachował.
          Gdzież, w tym wszystkim, ten mężczyzna starający się o względy
          kobiety? Czy naprawdę to, że facet popełni ten miły, acz nie
          rujnujący portfela, gest jest czym nienormalnym?
          Poza tym, jeśli teraz muszą się rozliczać co do grosika, to co
          będzie później? Siedząc z dzieckiem w domu, będzie go błagać, żeby
          kupił jej np. pończochy?
          Można się oczywiście z powyższym nie zgadzać. Mnie jednak by taki
          facet do siebie zniechęcił. Dodam tylko, że gdybym to ja zapłaciła
          rachunek, to za nic nie przyjęłabym zwrotu pieniędzy.
          • wypasiona_foczka Re: Weekend we dwoje- kto placi? 23.07.08, 23:10
            Zgadzam się z każdym Twoim słowem.
            Nie chciałabym spotykac się z człowiekiem, który rozlicza się ze mną co do grosza (obojętnie w którą stronę). Pieniądze są dla ludzi, nie zbiednieję gdy zapłacę w restauracji na mieście za nas oboje, nie zbiednieję gdy to ja wydam te 20 zł na taksówkę, nie zbiednieję gdy to ja zapłacę za kino, za zakupy w Empiku. Mój chłopak jest na tyle kulturalnym człowiekiem, że następnym razem to on pokryje "koszty imprezy" i nie bedziemy się po gó..arsku rozliczac. Dla mnie takie wyliczanie kazdej złotówki to zwykłe dziadostwo i tyle.
            Gdyby chłopak zaproponował bym oddała mu połowę kwoty, którą "na mnie" wydał oddałabym ale nigdy wiecej bym się z nim nie spotkała bo taką postawę zwę właśnie dziadostwem. Nie przyjęłabym tez połowy kwoty za wydatek który poniosłam ja.
            Myślę, że inteligentni i dobrze wychowani ludzie nie przeginają i nie wykorzystują sytuacji gdy druga strona płaci, potrafią za to wyczuc moment kiedy to oni powinni "miec gest" tak by w ogólnym rozrachunku wychodziło mniej więcej po połowie. W moim związku tak właśnie jest i nie wyobrażam sobie by było inaczej.
            Przerażają mnie czasem wątki, które znajduję na forach gazety: o facetach, którzy każą swoim dziewczynom oddawac 1,64 zł za bułeczki na śniadanie, 2,00 zł za bilet MPK, czy odliczaja od rachunku za wodę dni w których nie przebywali w domu.... brrrr... Skąd się takie dziadostwo bierze? To nie jest kwestia braku pieniędzy tylko zwykłej kultury osobistej, uprzejmości, mozna nie miec kasy ale umiec zachowac się jak człowiek i nie wychodzic na buraka na samym początku znajomości.
            Pieniądze raz są, raz ich nie ma, wydajemy je, zarabiamy...., kto tego nie rozumie biedny jest po prostu...

            ---
            "Trzeba żyć tu by wiedzieć, co dosłownie jest co noc
            Gdy samochody płoną, latarnie gasną,
            Los przypadkowych pieszych łapie za gardło.
            Ten świat jest pułapką, tu nawet z nieba wrócę
            Ten świat to Bałuty, stąd nie da się uciec..."
          • il_siciliano no dobra... 28.07.08, 10:23
            Zgadzam się z Tobą jak najbardziej. Bez klasy jest kłócenie się o pierdoły, a
            kawę czy wino facet stawia, bo po prostu jest facetem. No chyba, ze dziewczyna
            sama chce zapłacić.

            No właśnie...

            Co powiesz na taką sytuację: świeża znajomość, pierwsza, druga, trzecia, kolejna
            randka... Na każdej facet płaci za wszystko, konsumpcję, alkohol, kino, taksówkę
            do jej domu (i potem swojego). OK. Ale kobieta ani razu nawet nie proponuje
            podzielenia się kosztem czegokolwiek, nawet na którejś tam randce. Oczywiscie
            pewnie facet by odmówił i zapłacił sam (zakładamy, że ma klasę). Ale czy do
            pewnych standardów nie nalezy formalna propozycja kobiety, pokazanie, że nie
            szuka "sponsora"? Może nie na pierwszej randce, ale np. na trzeciej? Czy nie
            wypada, aby od czasu do czasu wypada, aby ona na kawę go zaprosiła?

            Tu nie chodzi o kasę i sknerstwo, tylko o poczucie faceta, że to nie jest "umowa
            handlowa" ani "sponsorska" tylko partnerska relacja!

            I powtarzam, absolutnie inną sprawą jest tak, że on by tego podzielenia się
            kosztami odmówił. Ale taki gest ze strony kobiety chyba świadczyłby o jej
            klasie, prawda?

            Na którym z kolei spotkaniu wypada kobiecie powiedzieć: "słuchaj Piotrek,
            dzisiaj ja zapraszam"?
            • menk.a Re: no dobra... 28.07.08, 10:40
              il_siciliano napisał:

              >> Na którym z kolei spotkaniu wypada kobiecie powiedzieć: "słuchaj
              Piotrek,
              > dzisiaj ja zapraszam"?

              Piotrek, od drugiej.;)
              • il_siciliano Re: no dobra... 28.07.08, 17:53
                No dobrze, że co myśleć o kobiecie, która na trzeciej, czwartej etc nawet nie
                próbuje zaproponować, że tym razem ona kupi kawę czy bilet do kina?
                • 5er Re: no dobra... 28.07.08, 19:54
                  il_siciliano napisał:

                  > No dobrze, że co myśleć o kobiecie, która na trzeciej, czwartej
                  etc nawet nie
                  > próbuje zaproponować, że tym razem ona kupi kawę czy bilet do kina?

                  większość kobiet NIGDY tego nie zaproponuje, gdy Ty zabiegasz o
                  randkę :)
                  • menk.a Re: no dobra... 28.07.08, 21:54
                    bo to jest ta 'prawdziwa' kobieta, słodka, słaba, zależna,... ;)
            • silic Re: no dobra... 28.07.08, 13:03
              Możesz podać jakieś rzeczowe argumenty na poparcie tego , że "kawę czy wino
              facet stawia, bo po prostu jest facetem. " ?

              Jak dla mnie to bzdura.

              Na co puste gesty , że ona może zapłacić jak i tak nie zapłaci ?
            • eeela Re: no dobra... 28.07.08, 18:10
              il_siciliano napisał:

              > Zgadzam się z Tobą jak najbardziej. Bez klasy jest kłócenie się o pierdoły, a
              > kawę czy wino facet stawia, bo po prostu jest facetem. No chyba, ze dziewczyna
              > sama chce zapłacić.


              Zgadzam się i z Foczką, i z Tobą.

              W swoich 'randkowych' czasach regułą dla mnie było, że pozwalam za siebie płacić
              na pierwszej randce, a na drugiej proponuję rewanż. I nie osądzam faceta po tym,
              że się godzi na to czy nie godzi - na drugiej randce nie za bardzo jest szansa
              na to, aby miec dokładne rozeznanie w finansach faceta i może przecież być tak,
              że jeśli się godzi, to po prostu dlatego, że go nie stać na fundowanie
              wszystkiego po kolei.

              Wielu spośród moich randkowych znajomych było gołodupcami, a przy tym bardzo
              wartościowymi i ciekawymi ludźmi. Mój obecny partner był straszliwym gołodupcem,
              kiedy go poznałam, i szybko dotarło do mnie, że stan jego finansów jest
              nieciekawy, więc byłam bardzo uważna, aby nie nadwerężać stanu jego finansów
              jeszcze bardziej. Ale i on nigdy nie wymagał ode mnie dzielenia na pół kosztów
              piwa czy kawy, które razem konsumowaliśmy. Tak jak mówiła Foczka - raz on, raz
              ja. Ludzie z poczuciem przyzwoitości będą pilnowali ogólnego rozrachunku mniej
              więcej, bez drobiazgowego rozliczania się.
            • 0mena Re: no dobra... 31.07.08, 21:34
              hej, hej,

              wydaje mi się, że przydało by się rozwiązanie permanentne,
              jesli facet jest idealny na pierwszej randce, a na drugiej
              juz "normalny", to tendencja mocno spadkowa zastanawia, czym facet
              zaskoczy na trzeciej:)

              osobiście w przypadku wspólnych wakacji zaproponowałabym np.
              znaczące dołożenie się do wyjazdu, jest to kwestia poczucia pewnej
              niezależności;
              na pewno rozliczanie się co do grosza dyskwalifikuje

              pozdrawiam,
    • hansii kazdy placi stosownie 20.07.08, 19:54
      do mozliwosci...
      ale , rzezcz jasna, uzgodnic to wczesniej trzeba.
      najglupsza rzecz, to poklocic sie o pieniadze.
    • modrooka Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 19:58
      Co to za dziwne podejście? Czy chłopak to według Ciebie skarbonka bez dna? Miej
      trochę dumy a nie oburzasz się że nie płacił za Ciebie. Chcesz być utrzymanką to
      sobie znajdź jakiegoś sponsora.

      On nie miał obowiązku płacić. Jak facet wychodzi z propozycją, że zapłaci to ok,
      ale żeby oczekiwać tego...
      • lacido Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 23:24
        z tego co pisz to on za siebie rzadko płacił
    • greczynka_77 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 20:26
      dziwnie reagujecie, wyraznie jest napisane ze chlopak szczegolowo
      liczyl, mnie by zrazilo.
    • cloclo80 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 20:53
      Wg. możliwości chociaż nie zgodziłbym się na jawną dysproporcję, gdyż w takim
      przypadku byłoby to kupowanie sobie towarzystwa a to jest niezdrowe.
    • mars_72 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 21:12
      Trzeba było uzgodnić kwestie finansowe przed wyjazdem. Dlaczego niby On miałby
      płacić za całość? Jeśli nie stać Cię było na wyjazd to trzeba było chłopakowi o
      tym powiedzieć. Jeśliby chciał, to zapłaciłby za całość. Choć z tym wyliczaniem
      do złotówki to przesadził.
    • smith78 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 21:22
      Trochę niejasny jest ten post w zasadniczej kwestii, czy on Ci wyliczał
      dokładnie ile masz mu dać czy ty mu wciskałaś kasę za wszystko a on cham się nie
      wykręcał tylko brał?
    • mnop2 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 21:31
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=72618380&a=82350283
    • autume Ten kto ma kasę ! 20.07.08, 22:09
      • menk.a Re:znaczy sponsor nt 20.07.08, 22:14

      • mgla_1 Re: Ten kto ma kasę ! 22.07.08, 03:46

        pieniądze i klasę
    • mars_72 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 23:08
      chyba koleżanka ewela doznała szoku czytając nasze odpowiedzi i już się nie
      odezwie:)
      • xmarysienkax Re: Weekend we dwoje- kto placi? 20.07.08, 23:59
        Czegoś tutaj nie rozumiem... Jesteście para z długim stażem?
        Jeżeli nie, ja osobiście wstydziłabym się gdyby facet za mnie płacił.
        Rozumiem zaproszenie na kolacje , drinka etc. od czasu do czasu... ale jeżeli
        znajomość dopiero kwitnie to dlaczego miałby płacić za wszytko sam? Może jestem
        głupia mając dopiero 22 lata ale w życiu nie pozwoliłabym żeby facet płacił za
        moje widzi mi sie przy wspólnym wyjeździe choćby był miliarderem ;) Szanuj się
        dziewczyno!
    • silic Re: Weekend we dwoje- kto placi? 21.07.08, 00:47
      Jadłaś ?Piłaś ? Miałaś dach nad głową ? Tak się składa dziecko, że to kosztuje,
      więc nie dziw się, że należy za to płacić.
      • eeela Re: Weekend we dwoje- kto placi? 21.07.08, 14:23
        Silic, to nie jest takie jednoznaczne.
        Kobiety chcąc nie chcąc patrzą na każdy romans pod kątem przyszłości. Jak facet
        od początku zgarnia odpowiednio wyliczoną kwotę za coca-colę od dziewczyny, to
        to nie wróży dobrze na przyszłość, a raczej roztacza wizję proszenia się o
        drobne na podpaski w czsie, kiedy jest się na urlopie wychowawczym albo chwilowo
        nie ma się pracy, albo ma się ją mniej płatną. Ludzie wiążą się w pary od wieków
        z tego powodu, że jest to dla obojga ekonomicznie korzystne. Jeżeli od razu na
        początku znajomości widzisz, że facet (lub kobieta) kutwa, to nie ma co
        specjalnie liczyć na ich wsparcie w przyszłości. A para od tego jest parą, żeby
        się wzajemnie wspierać - również ekonomicznie.

        Dlatego jasne, na początku znajomości płacenie (lub wymaganie płacenia) za hotel
        czy obiad to nie jest należyte zachowanie. Ale równie niezachęcającym
        zachowaniem jest dokładne wyliczanie połowy ceny lodów, kawy czy coca coli.
        • silic Re: Weekend we dwoje- kto placi? 21.07.08, 14:54
          W przypadku tej osoby (choć pewniej trolla) z pierwszego postu to jest jasne i
          jednoznaczne - ona jest oburzona , że musiała płacić ZA WŁASNE zachcianki.
          Życie kosztuje i nikt nie jest zobligowany do płacenia za kogoś. Zauważ, że to
          kobiety dominują w takich roszczeniach, mężczyźni bardzo sporadycznie myślą, że
          ktoś im coś kupi, zapłaci za nich itd.
          Ja nie rozumiem tego dualizmu, bo gdyby panienka jechała z koleżanką to pewnie
          płaciłaby bez zająknięcia, ale że jedzie z chłopakiem to przestawia się w tryb
          księżniczki...
          To wszystko jest kwestia podejścia do życia. Czy to coca-cola, czy mieszkanie
          czy podpaski. Jeśli ma się trochę godności to płaci się za siebie i nie oczekuje
          się , że ktoś nas w tym wyręczy. Nie ma wtedy problemów z dzieleniem , płaceniem
          itd. Wystarczy chcieć.
          Jeśli zaś ktoś się wiąże z powodów ekonomicznych to niech zawczasu spisze umowę,
          żeby było wiadomo kto, za co i ile. Ja bym nie chciał być z kimś z powodów
          ekonomicznych....
          Nie widzę niczego złego w wyliczaniu ceny lodów, kawy czy coli. To przynajmniej
          jasna zasada. Jak ktoś nie lubi się liczyć to niech płaci osobno i już.
          • eeela Re: Weekend we dwoje- kto placi? 21.07.08, 16:25
            > To wszystko jest kwestia podejścia do życia. Czy to coca-cola, czy
            mieszkanie
            > czy podpaski. Jeśli ma się trochę godności to płaci się za siebie
            i nie oczekuj
            > e
            > się , że ktoś nas w tym wyręczy.

            W zadnym wypadku nie mialam na mysli wyreczania, tylko wspolna
            gospodarke pieniezna.
            Jak ludzie zamieszkuja razem/pobieraja sie, tworza sila rzeczy dnowa
            jednostke nie tylko spoleczna, ale i ekonomiczna. Na marginesie, po
            Tobie nie spodziewalabym sie az takiego idealizmu, zebys sadzil, ze
            glowna przyczyna powstawania zwiazkow sa romantyczne wzruszenia i
            odnalezienie magicznej 'polowki' ;-) Zwiazki powstaja, bo natura gna
            nas do rozmnazania, a ono jest najlatwiejsze w zwiazkach opartych na
            ekonomicznej wspolnocie, wymianie uslugowej, a od czasu wynalezienia
            pieniadza takze i pienieznej.

            Nikomu korona z glowy nie spadnie, jesli przez jakis czas,
            powodowany zyciowymi okolicznosciami, bedzie polegal finansowo na
            bliskiej osobie, i z godnoscia ma ty tyle wspolnego co plemnik z
            wiatrakiem. Jezeli kogos na samym poczatku boli zlotowka za coca-
            cole, oznacza to, ze nie za bardzo bedzie mozna na nim polegac w
            sensie ekonomicznym w przyszlosci. No chyba ze samemu tez sie jest
            kutwa - dwie kutwy na pewno efektywnie sie moga porozumiec ;-)
            • silic Re: Weekend we dwoje- kto placi? 22.07.08, 03:49
              Wspólna gospodarka ma to do siebie , że jest wspólna ;) czyli jak długo takiej
              nie urzeczywistnimy to należy przyjmować , że jest osobna. Życiowe okoliczności
              są jednak czymś innym od "zapłać za mnie" i godność powinna popychać osobę
              zależną do jak najszybszego ulżenia tej drugiej. Złotówka za colę wcale nie musi
              boleć, wystarczy że ktoś nie widzi zasadności płacenia za kogoś innego i jest to
              dla mnie zupełnie zrozumiałe. Kwestia zasad.
              ps. jestem wielkim idealistą. Niestety, ideałów za często się nie spotyka a tych
              , które są nie należy kalać kompromisami. To zaś co ideały udaje należy szybko
              oczyścić z fałszywej otoczki :). Stąd warunek konieczny związku to tylko
              romantyczne uniesienia a ekonomiczna wspólnota dodatek drugiej kategorii.
              • eeela Re: Weekend we dwoje- kto placi? 22.07.08, 13:33
                Romantyczne uniesienia mozna przezywac z kazdym, ale prowadzic
                wspolna gospodarke juz nie. Do prowadzenia wspolnej gospodarki
                potrzebna jest jaka taka zgodnosc charakterow i zapatrywan. A te
                poznaje sie po drobnych sygnalach (niezalowanie zlotowki na cole na
                przyklad).

                Zgadzam sie, ze powinno w tej kwestii istniec rownouprawnienie. Baba
                krzywiaca nos na zaplacenie za cole dla dwoch osob na randce bylaby
                przeze mnie rownie zle oceniona jako potencjalna kandydatka na
                dobrze funkcjonujacy zwiazek ;-) Po prostu mam uczulenie na
                drobnostkowosc i weza w kieszeni :-)
                • silic Re: Weekend we dwoje- kto placi? 23.07.08, 02:14
                  Romantyczne uniesienia z każdym ? Tu już przesadziłaś :). Do tego to potrzebna
                  jest ta jedna na milion jeśli nie jedna na miliard. Gospodarka to gospodarka,
                  spotyka się na płaszczyźnie pieniądza i to wszystko. Dogadać się idzie z każdym
                  kto chce.
                  • eeela Re: Weekend we dwoje- kto placi? 23.07.08, 14:41
                    > Romantyczne uniesienia z każdym ? Tu już przesadziłaś :). Do tego to potrzebna
                    > jest ta jedna na milion jeśli nie jedna na miliard.

                    Spotkałeś milion kobiet, a romantyczne uniesienia przeżyłeś tylko raz w życiu,
                    czy co? ;-)
                    Do romantycznych uniesień wiele nie trzeba - odrobina wygłodzenia, kilka
                    pogawędek o gnostycyzmie albo systemie równomiernie temperowanym, parę piw i już
                    szumi w głowie nie wiedzieć od czego - od piwa, od systemu równomiernie
                    temperowanego, czy od pałającej chuci ;-) No zartuję troszkę, jasne, że nie da
                    się tego przeżyć z każdym pierwszym lepszym z łapanki, ale zdarza się każdemu
                    przynajmniej kilka razy w życiu. Natomiast znalezienie partnera, z którym
                    współżycie i współpraca na codzien przebiega bez zarzutu - o, to już w zasadzie
                    mało komu jest dane nawet ten jeden raz.
                    • silic Re: Weekend we dwoje- kto placi? 23.07.08, 22:49
                      W Polsce jest ok. 4mln kobiet w potencjalnie interesującym mnie wieku. Jedna na
                      milion to i tak nadmiar optymizmu :).
                      Zdaje się mylisz romantyzm z pożądaniem vel chucią a już piwo zupełnie nie
                      pasuje do tego :).
                      Gdyby to było takie łatwe to ludzie nie tęskniliby za uniesieniami a za układem
                      finansowym. Chyba jednak jest odwrotnie.
                      • eeela Re: Weekend we dwoje- kto placi? 24.07.08, 16:38
                        Hmmm, wydaje mi się, że nic nie mylę. Romantyzm w Pciumiu Dolnym nad kuflem piwa
                        może być równie fascynujący co podczas zachodu słońca na Karaibach. I owszem,
                        romantyzm ma dużo wspólnego z grą hormonów.

                        Ludzie piszą poematy i tęsknią do romantycznych uniesień również z tego powodu,
                        że wówczas silnie im grają hormony, a przy codziennych rozliczeniach już nie, w
                        związku z czym nie ma jak pisać poematów o mentalnych trzęsieniach ziemi i
                        duchowych zmaganiach. Romea i Julię też by z czasem szlag trafiał przy garach i
                        rachunkach, gdyby nie byli trucizny się opili.

                        No oczom nie wierzę, ależ z Ciebie romantyk wyłazi :-D
                        • silic Re: Weekend we dwoje- kto placi? 28.07.08, 12:58
                          U mnie romantyzm na Karaibach czy nad kuflem piwa jest tego samego rodzaju i
                          raczej nie wchodzi w grę. Stąd jedna na milion jest realną oceną szans.
                          Jeśli zaś chodzi o codzienne rozliczenia, to czy w najfajniejszej podróży życia
                          będziesz narzekać , że siedzenia w autokarze mogłyby być trochę wygodniejsze ?
                          To drobiazgi... Ważne, żeby dało się siedzieć. Wolę mniej wygodną podróż na
                          koniec świata niż komfortową jazdę po podwórku.

                          Romantyk ze mnie nie wyłazi, on idzie krok w krok :).
                          • eeela Re: Weekend we dwoje- kto placi? 28.07.08, 17:03
                            > U mnie romantyzm na Karaibach czy nad kuflem piwa jest tego samego rodzaju i
                            > raczej nie wchodzi w grę.

                            Nie rozumiem - czy to znaczy, że wykluczasz zaistnienie romantycznych nastrojów
                            i na Karaibach, i nad kuflem piwa?

                            Moim zdaniem romantyzm można odnaleźć wszędzie.

                            > Jeśli zaś chodzi o codzienne rozliczenia, to czy w najfajniejszej podróży życia
                            > będziesz narzekać , że siedzenia w autokarze mogłyby być trochę wygodniejsze ?
                            > To drobiazgi... Ważne, żeby dało się siedzieć.

                            Jak przychodzi do jazdy trwającej ponad 40 godzin, to wiele innych rzeczy
                            okazuje się ważnymi, nie tylko to, że da się siedzieć.

                            Ja mam za sobą czteroletnią jazdę, podczas której być może dało się siedzieć (w
                            sumie wszędzie się da), ale jej warunki były tak potworne, że dziś daleka jestem
                            od niedoceniania komfortów klimatyzowanego autobusu z toaletami, słuchawkami na
                            oparciu fotela i serwowanymi sadwichami ;-)
                            • silic Re: Weekend we dwoje- kto placi? 29.07.08, 00:09
                              > Moim zdaniem romantyzm można odnaleźć wszędzie.

                              Czyli jednak zrozumiałaś o co mi chodziło. Romantyzm nie jest funkcją miejsca
                              czy okoliczności (dla mnie) ale ludzi. Być może Karaiby potrafią to wzmocnić,
                              piwo jednak zdecydowanie jest antyromantyczne - ponownie moim zdaniem. :)

                              Każdy lubi to co mu pasuje. Dla mnie najważniejszy jest cel a nie sposób
                              dotarcia. Reszta to mniejsze czy większe wyboje do pokonania, może oczywiście
                              być też gładka droga.
        • il_siciliano Re: Weekend we dwoje- kto placi? 28.07.08, 10:29
          eeela napisała:

          > Silic, to nie jest takie jednoznaczne.
          > Kobiety chcąc nie chcąc patrzą na każdy romans pod kątem przyszłości. Jak facet
          > od początku zgarnia odpowiednio wyliczoną kwotę za coca-colę od dziewczyny, to
          > to nie wróży dobrze na przyszłość,


          A w druga stronę?

          Facet zawsze płaci, a kobieta nigdy tego nawet nie proponuje? Ba, nawet
          zazwyczaj nie podziękuje, że wziął ją do kina cyz na kawę?

          Czy to dobrze wróży na przyszłość?
          • eeela Re: Weekend we dwoje- kto placi? 28.07.08, 11:59

            >
            > A w druga stronę?

            Jakbyś przeczytał całą konwersację, znalazłbyś odpowiedź.
    • mike2005 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 21.07.08, 09:33
      Najgorsze, co może przytrafić się dziewczynie, to kutwiarz-
      gołodupiec.
      Takich najlepiej omijać szerokim łukiem.
    • mesgo watpliwosci 21.07.08, 09:40
      Trszke pomotałas, wiec...
      Jak dobrze rozumiem placiliscie za wszystko po połowie?
      Jezeli tak, to wg mnie jest wsystko OK, dlaczego mialby Ci fundowac
      wyjazd, przeciez prawdopodobnie jestescie mlodzi i nie macie duzo
      kasy. Gdybyscie sie umowili wcześniej, o by cie zaprosil, to inna
      sytuacja. W placeniu po polowie jest czysta sytuacja. Pewnei ze
      swiat by sie nie zawalil, gdyby postawil ci kawe i nie wzial za nia
      pieniedzy, to prawda, ale....Nie znamy waszych relacji, statusu
      finansowego, stazu chodznia itp.
      Uwierz, nie lubie skąpców i nie chce nikogo bronic, ale mysle ze
      wiele jeszcze musicie sie poznac, a na pewno o wielu sprawach po
      prostu porozmawiac .
    • iberia.pl a kto zapraszal ? 21.07.08, 09:47
      jak nikt nie zapraszal to placicie na pol.
      Chyba, ze dla Ciebie taki wyjazd to duzy wydatek a np. dla niego nie
      to moglby sie zachowac bardziej.
    • margg Re: Weekend we dwoje- kto placi? 21.07.08, 13:06
      ja płace zawsze za nas oboje, czasem od wielkiego święta moja luba postawi mi piwo
    • mruff Re: Weekend we dwoje- kto placi? 21.07.08, 13:18
      Płacą obie osoby
      byłam na weekendzie z facetem z którym relacja dopiero buduje się
      Główne koszty jak dojazd, nocleg-podzieliliśmy na pół
      inne jak piwo, obiad-raz on postawił, raz ja.
      Nie chciałabym żeby facet sponsorował mi taki wyjazd
      nie czułabym się wtedy na tych samych prawach co on tylko na niższej
      pozycji
      • adela38 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 22.07.08, 07:20
        Mysle, ze duze znaczenie ma tu postrzeganie mezczyzny i jego roli w ewentualnej
        przyszlej rodzinie.Wiele kobiet chce mezczyzne silnego, zaradnego, ktory jest
        gotowy otoczyc je i przyszla rodzine opieka.Placenie w restauracji,
        ofiarowywanie prezentow to forma demonstracji sily i oddania mezczyzny oraz jego
        zaangazowania uczuciowego.Hojnosc mezczyzny mowi duzo o tym jak bedzie pozniej
        traktowal swoja kobiete- jak krolowa czy tez jak poslugaczke...
        W przytoczonej sytuacji nie ma jasnosci co do sytuacji finansowej obojga, ale
        jasne jest ze oczekiwania obojga z tej strony sa rozne i dobrze by bylo by je
        sobie wyjasnili rozmawiajac na temat.
        Ja kiedys jak wyjezdzalam wspolnie z moim chlopakiem, a oboje dopiero sie
        uczylismy, zawsze zabieralam pieniadze...On placil, a ja jak widzialam, ze kasa
        sie zaczyna konczyc zwyczajnie przejmowalam rachunki i w sumie wychodzilo po
        polowie...On zawsze sie przed tym bronil, ale na wyjezdzie bylo to jedyne
        rozwiazanie i mysle, ze sluszne.Bylismy jednak para.Gdy spotykalam sie z roznych
        przyczyn z kolegami zwykle placilam za siebie wprost mowiac, ze nie jestem ich
        dziewczyna by mieli za mnie placic...Do dzis pamietam sytuacje na studiach gdy
        kolega chcial za mnie zaplacic, na co zaprotestowalam i widzialam, ze poczul
        ulge- zwyczajnie nie byl przy kasie, a ja sie tego domyslalam...Mialam tez
        kolezanki, ktore umawialy sie z chlopakami tylko po to by ci za nie placili i to
        uwazam za zenujace..
        Obecnie gdy sie umawiam, jesli na starcie place za siebie zwykle znaczy to ze
        nie chce miec zadnych zobowiazan do adwersarza...danie mu mozliwosci placenia za
        mnie to dla niego pewien zaszczyt i ewentualna mozliwosc przejscia na relacje
        damsko- meska.Gdy taka relacja istnieje, jesli chce zaplacic to stawiam faceta
        przed faktem dokonanym oplacajac np wyjazd czy hotel z gory, raz zaplacilam
        rachunek w restauracji w ukryciu przed partneren "wychodzac do toalety" (to byla
        bardzo droga restauracja)...Lubie tez kupowac prazenty dla swojego ukochanego,
        na co nie zaluje pieniedzy...Oczekuje jednak od mezczyzny gotowosci do
        calkowitego finansowania naszego zwiazku i ewentualnie-pozniej rodziny, pomimo
        ze jestem samodzielna, mam kase i jestem gotowa ja calkowicie wlozyc we wspolna
        przyszlosc.
        • mgla_1 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 22.07.08, 07:42
          "Oczekuje jednak od mezczyzny gotowosci do
          calkowitego finansowania naszego zwiazku i ewentualnie-pozniej rodziny, pomimo
          ze jestem samodzielna, mam kase i jestem gotowa ja calkowicie wlozyc we wspolna
          przyszlosc."
          Słusznie, szanująca się kobieta wie, czego ma prawo wymagać i że zasługuje na
          mężczyznę, który potrafi o nią dbać, zapewnia poczucie bezpieczeństwa, bo
          właśnie to decyduje o męskości.
    • mgla_1 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 22.07.08, 07:47
      "Placenie w restauracji,
      ofiarowywanie prezentow to forma demonstracji sily i oddania mezczyzny oraz jego
      zaangazowania uczuciowego"

      Nie inaczej.
      • autume A równouprawnienie ? 22.07.08, 09:11
        mgla_1 napisała:

        > "Placenie w restauracji,
        > ofiarowywanie prezentow to forma demonstracji sily i oddania
        mezczyzny oraz jeg
        > o
        > zaangazowania uczuciowego"
        >
        > Nie inaczej.
        Toż to damski seksizm w czystej postaci. Co na to Pani Rzecznik
        Zrównania Praw Kobiet i Mężczyzn ?
        • eeela Re: A równouprawnienie ? 28.07.08, 18:15
          Pani Rzecznik powinna się zajmować kobietami napier...nymi codziennie przez
          pijanego chłopa, a nie tym, kto płaci za kolację na randce.
    • figgin1 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 22.07.08, 12:58
      Nie rozumiem, dzielić wydatki na pół? Dlaczego? Nie zależy ci na nim, że nie
      płacisz za wszystko?
      Kurde, nioe rozumiem tego wymysłu. Czemu facet ma płacić za was?
    • avital84 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 23.07.08, 14:54
      A w jakiej sytuacji materialnej jesteś Ty a w jakiej jest Twój chłopak? Może o
      to chodzi. Może zwyczajnie nie może sobie na to pozwolić.
    • lenado Re: Weekend we dwoje- kto placi? 23.07.08, 14:54
      płacimy równiutko po połowie, lub płaci facet.
      a od kogo wyszla incjatywa wyjazdu? bo on mógł chcieć (no jasne, ja
      tez bym chciała jechac na weekend ze sponsorką/ sponsorem) wiedząc
      ze jestes napalona i widząc ze jestes w stanie za wszytsko
      zapałacić....
    • pawel_zet Re: Weekend we dwoje- kto placi? 24.07.08, 23:42
      Pierwsza rzecz, której nauczyła mnie moja pierwsza dziewczyna, była
      taka, że facet zawsze za wszystko płaci. Tego od tej pory się
      trzymam.
    • sibeliuss Re: Weekend we dwoje- kto placi? 25.07.08, 09:28
      Żle Ci z tym?
      Szukasz faceta czy sponsora?
      • jacek1982 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 28.07.08, 17:17
        każdy płaci za siebie i tak jest dobrze
      • kol.3 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 28.07.08, 19:09
        Nadużyto w tym wątku słów "sponsor" czy "utrzymanka". Są to
        przypadki kiedy zakres finansowania zachcianek pani jest delikatnie
        mówiąc znacznie większy niż zapłacenie za jej coca colę czy herbatę.
        "Cham chamem" - jak mawiał pan Zagłoba. Niektórym nic się nie
        wytłumaczy.



        • silic Re: Weekend we dwoje- kto placi? 29.07.08, 00:13
          Czy opłacenie wynajęcia kwatery, jedzenia, rozrywki i transportu jest
          wystarczającą przesłanką do użycia słów "sponsor" i "utrzymanka" ?

          Zanim stwierdzi się niemożność zrobienia czegoś należałoby podjąć próbę czy tak
          jest naprawdę.
          • kol.3 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 29.07.08, 23:09
            Nie jest. Utrzymanka to pani, której pan (sponsor) kupuje/ wynajmuje
            mieszkanko, łoży na jej utrzymanie i to na poziomie luksusowym,
            zapewniając jej masę materialnych atrakcji w zamian za wiadome
            usługi - bo pan ma taki kaprys. Natomiast opisany przypadek jest
            trudny do ocenienia, ponieważ przede wszystkim nic nie wiemy o
            statusie materialnym pary.
            • plisowanka Re: Weekend we dwoje- kto placi? 30.07.08, 20:03
              kol.3 napisała:
              > Nie jest. Utrzymanka to pani, której pan (sponsor) kupuje/ wynajmuje
              > mieszkanko, łoży na jej utrzymanieko

              Z punktu widzenia przepływu pieniędzy i charakteru sponsoringu obojętne jest, czy pan daje kobiecie pieniądze do ręki czy też kupuje jej jakieś dobra, bez względu na jej charakter. Bez sensu jest twoja argumentacja, że jak pani ma opłacane mieszkanie przez pana, a jedzonko kupuje sobie sama, to jest utrzymanką: a jak ma swoje mieszkanie, ale facet jej funduje jedzonko, to już nie jest sponsorowana. Z punktu widzenia sponsoringu nie ma znaczenia, na co przeznacza się pieniądze - chodzi o sam fakt wsparcia finansowego.

              Poza tym z tego co wiem, to luksusowe utrzymanki mają gdzie mieszkać i mają co jeść (pracują), a od mężczyzn przyjmują tylko drogą biżuterię i drogie ciuchy. Idąc twoim tokiem myślenia, to nie są dz....i, bo nikt im nie musi dawać dachu nad głową.

              > i to na poziomie luksusowym,

              Czyli popadamy w pewną paranoję wyznaczając minimum pieniężne sponsoringu. Jak bierze 50 zł za noc to nie jest dz...ą, bo to żaden luksus, ale jak weźmie 500 zł, to już tak. Głupota.

              > Natomiast opisany przypadek jest
              > trudny do ocenienia, ponieważ przede wszystkim nic nie wiemy o
              > statusie materialnym pary.

              Sponsoring nie jest zależny od statusu materialnego. Niektóre kobiety pracują, zarabiają nawet sporo, albo odziedziczyły majątek po rodzicach, a chcą mieć jeszcze więcej. I co wtedy?
              • kol.3 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 30.07.08, 22:18
                Nie przeinaczaj mojej wypowiedzi i nie manipuluj. Ja napisałam, że
                sponsor wynajmuje/kupuje pani mieszkanko i łoży na jej utrzymanie i
                to na poziomie luksusowym. Oznacza to jedzonko również i inne wcale
                nie drobne przyjemności.Cała Twoja argumentacja "mieszkanie-
                jedzenie" jest więc nie trafiona.

                Dla mnie sponsoring wiąże się ze strony pana z dużymi nakładami
                finansowymi i otoczeniem pani ze strony pana opieką, przynajmniej na
                czas jego zainteresowania osobą pani. Dlatego nie przyjmuję Twojej
                argumentacji, że jakąkolwiek kwotę pan wydaje na panią (50 zł.)od
                razu jest sponsorem.

                Śmieszy mnie nazywanie "sponsorem" faceta, który zafundował pannie
                obiad i herbatę. I idiotyczna dyskusja, czy ona powinna mu zwrócić
                połowę pieniędzy za colę, bo jak nie to będzie jego utrzymanką.
                Bardzo śmieszne i dziecinne.
                Masz skrajne poglądy i nic nie poradzę, że żyjesz w takim smutnym
                świecie.
                A jak starający się o panią pan kupuje jej jako osobie przez siebie
                adorowanej kwiaty za sumę 50 zł. (sypiają ze sobą) to on od razu
                jest sponsor a ona dziw..ka? Przepływ pieniędzy jak piszesz jest.
                W paranoję to popadasz wyłącznie Ty.



                • plisowanka Re: Weekend we dwoje- kto placi? 31.07.08, 23:14
                  Mam pytanie - od jakiej kwoty się dla ciebie zaczyna sponsoring?
        • plisowanka Re: Weekend we dwoje- kto placi? 29.07.08, 17:39
          kol.3 napisała:

          > Nadużyto w tym wątku słów "sponsor" czy "utrzymanka". Są to
          > przypadki kiedy zakres finansowania zachcianek pani jest delikatnie
          > mówiąc znacznie większy niż zapłacenie za jej coca colę czy herbatę.

          Przecież nie mówimy tu o herbatce czy coli w podrzędnym barze za 10 zł, tylko chociażby o kolacji w lepszej restauracji, w której rachunek na jedną osobę potrafi opiewać na 100 zł, jak się doliczy do tego taksówkę, bo panią trzeba odwieźć, to wyjdzie 150 zł. Jak pani ma zwyczaj chadzać do restauracji w każdy weekend, to 150 trzeba pomnożyć razy 4, więc wyjdzie mniej więcej połowa minimalnego wynagrodzenia, którą niestety zarabia większość Polaków, więc duże prawodpodobieństwo że ten pan płacący wspólny rachunek w restauracji również.
          • dziewczynaartura Re: Weekend we dwoje- kto placi? 29.07.08, 20:44
            trafilas na kutwiarza bez klasy to masz
            przekichane.moze i nie byl to jego obowiazek placic za
            ciebie ale niestety swiadectwa sobie nie wystawil
            najlepszego-kobieta zawsze sie poczuje doceniona jak
            facet zaproponuje ze zafunduje to czy owo-nawet jak
            sie do tego nie przyzna albo zaprotestuje.
            a juz rozliczanie sie z partnerka co do grosika za
            jakies pierdoly typu lody cola-smiech na sali.koles
            albo nigdy wczesniej nie byl w zadnym zwiazku i nie ma
            pojecia jak traktowac kobiety albo jest po prostu
            skapym matolem-i takiego nie wychowasz

            i nie ma to zwiazku z zadnym sponsoringiem-dzisiaj
            niektorzy panowie bardzo chetnie naduzywaja tego
            zwrotu zeby odwrocic uwage od faktu ze sa po prostu
            nieobytymi dupkami.
            to dobre,stare wychowanie a nie zaden sponsoring
            • zosia510 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 30.07.08, 00:02
              Podpisuję się pod ostatnim postem.....wszystkimi kończynami....przez pięć lat
              wszystko było na pół....czyli raz płacił on raz ja.Straciłam pracę i moje
              oczekiwania się zmieniły....usłyszałam "albo będzie tak dalej albo droga
              wolna"....no jasne ...droga wolna dla pana...prosze pana
            • silic Re: Weekend we dwoje- kto placi? 30.07.08, 01:03
              > to dobre,stare wychowanie a nie zaden sponsoring

              Dobre stare wychowanie zakłada, że kobieta nie wychyla głowy z kuchni bez
              potrzeby i jest posłuszna swemu mężowi.
              Jak już czerpać z wzorców przeszłości to pełnymi garściami...
              • kol.3 Re: Weekend we dwoje- kto placi? 31.07.08, 17:36
                Zależy jakie kto ma doświadczenia. Stare wzorce to także piękna i
                wypielęgnowana kobieta, rozpieszczana przez swojego mężczyznę,
                obsypującego ją kolejnotami i kwiatami i będącego na każde jej
                skinienie.
                Wierz mi, że jeszcze trochę panów z tej starej szkoły zostało.
                • dziewczynaartura Re: Weekend we dwoje- kto placi? 31.07.08, 19:04
                  o wlasnie,doskonale ujete:)
                  chodzilo mi dokladnie o taki wzorzec,lecz watpie zeby
                  akurat kolega silic wiedzial w czym rzecz:P
                  ps.bez urazy:)
    • zatrute.pioro Re: Weekend we dwoje- kto placi? 31.07.08, 19:44
      Jakbym była mężczyzną, nie pozwoliłabym płacic swojej dziewczynie ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka