kocia.matka
01.08.08, 14:28
Witajcie. Czy ktoś potrafi mi wyjaśnić fenomen używania zdrobnień
przez dorosłych ludzi? Dzionek, wieczorek, mieszkanko, pracka, dzień
doberek (?!). Że nie wspomnę o pozrowionkach i buziaczkach i innych
typu: nio i cio tam słychać:))
Dotyczy to obu płci.
Może ja jakaś nie_teges jestem, ale jak słyszę takie "kwiatki" to w
stan głębokiego zdumienia wpadam. No bo kurczę jakos nie potrafię
pojąć jak np. koleś lat 30 z górką wyjeżdża z tekstem: a może
wieczorkiem wyskoczymy na piwko... Jestem nietolerancyjna, wiem;)