18.11.08, 04:17
Ostatnio sporo tu o ślubach, ona chce, on nie itp. :P W jednym z wątków napisałem, że ślub jako taki ma dla mnie znaczenie wyłącznie jako pewne rozwiązanie prawne. W praktyce mógłbym się z kimś ożenić dlatego że dziś potrzebny jest taki papier, a jutro rozwieść. Sama w sobie czynność - bez emocji (wypełnienie pita na końcu roku chyba bardziej emocjonuje /złapią, nie złapią? ;)/). Dlatego chciałbym wyjaśnić skąd tyle kontrowersji wkoło tego tematu? Wy przywiązujecie do tego jakieś inne symboliczne znaczenie? Jakąś wartość samą w sobie?
Obserwuj wątek
    • durneip Re: Ślub! 18.11.08, 04:54
      ja nie facet, ale odpowiem, co? mogę?

      oboje z mężem jesteśmy w zasadzie przeciwni instytucji małżeństwa :) a już na
      pewno ślubom jako takim. więc wzięlismy ślub w urzędzie stanu cywilnego (co
      tutaj jest skrajnych obciachem), poszłam do ślubu w niebieskiej sukience (co
      zwiastuje wszak nieszczęścia, na dodatek byla z szafy a nie z salonu) i miałam
      na sobie perłę (jeszcze gorzej), w trakcie ceremonii byl luz i żarty (mąż nie
      radzi sobie z czytaniem mojego nazwiska), a po wszystkim poszliśmy NA PIECHOTĘ
      do belgijskiej piwiarni, bo mój mąż jest koneserem piwa. Efekt - po wszystkim
      podziekował mi, że obyło się bez żadnych histerii i stresów, a ja uważam, że to
      najlepszy ślub na jakim byłam.

      Symboliczne znaczenie - kiedy on koło mnie przechodzi, albo siedzi obok i czyta,
      stuka swoją obrączką w moją. czasami jedno patrzy na drugie, mówi "moje!' i
      chichocze jak głupie.

      wniosek: zależy, na kogo trafisz. ale jak patrzę na niektóre znane mi
      osobniczki, to w zyciu bym się nie ożeniła ;)
      • durneip Re: Ślub! 18.11.08, 04:56
        zapomniałam: do ślubu pojechalismy autobusem, a potem dwie przecznice na
        piechotę, bo była rewelacyjna pogoda :D:D
        • showmessage Re: Ślub! 20.11.08, 00:01
          Ciekawe, w sumie podobnie do mnie. Jestem..hmm.. jakieś 9 lat po ślubie. Tylko
          my i świadkowie. Znaliśmy się jakieś pół roku może, ale i tak było czuć taki
          charakterystyczny typ napięcia, iskrzenia. Wiedziałem że to matka moich dzieci.
          ;) Dzieci w planie to i ślub musiał być. Potem toast wzniesiony tequilą w
          meksykańskiej knajpie. ;) Zawsze byłem outsiderem, ale teraz wiem że więcej
          takich wariatów na świecie. hehehehehehe Świadkowie do końca myśleli że to jaja,
          a rodzicom po powrocie to się trzeba było papierami legitymować. Dla mnie to tak
          jakby było wczoraj... Chociaż wszystko się w naszym życiu zmieniło od tamtego
          czasu. Chyba tylko miłość pozostaje niezmienna, nikt tak na mnie nie działa jak
          ona... ;)
          • myszowata.mysza Re: Ślub! 20.11.08, 00:05
            Chociaż wszystko się w naszym życiu zmieniło od tamtego
            > czasu. Chyba tylko miłość pozostaje niezmienna, nikt tak na mnie nie działa jak
            > ona... ;)

            O chollerka, chyba się wzruszyłam, że facet tak może odczuwać i jeszcze o tym
            mówic......fajnie i pocieszajaco
            • minasz Re: Ślub! 20.11.08, 00:13
              albo sciemnia albo to jakis piep-rzony frajer
              wcale bym sie nie zdziwił jakby miał rogi
              • showmessage Re: Ślub! 20.11.08, 23:44
                minasz: nie ściemniam, fakt że znalazłem kobietę która jest tak atrakcyjna że
                mimo upływu lat nadal mnie pociąga tak jak to było w pierwszym tygodniu, oraz że
                widocznie jestem bardziej interesujący od Ciebie skoro mnie jakoś nigdy żadna
                rogów nie doprawiła a dla obecnej nadal jestem interesującym partnerem nie czyni
                ze mnie frajera. Śmiało, możesz tu powylewać swoje żale, pragnienia czy inne
                szajsy z duszy przynajmniej będzie wiadomo gdzie Cię boli. ;)
      • chooligan Re: Ślub! 21.11.08, 16:16
        durneip napisała:
        > wniosek: zależy, na kogo trafisz. ale jak patrzę na niektóre znane mi
        > osobniczki, to w zyciu bym się nie ożeniła ;)

        Nadal nie kumam dlaczego wzięłaś ślub? Rozumiem że biedota
        z zagranicy też chce mieć jakieś ceremonie, ale dlaczego
        od razu ślub? Dla obrączki? Nie kumam, na prawdę nie kumam.
    • herkules_2008 Re: Ślub! 18.11.08, 07:57
      A u mnie jest tak,że on chce, a ja chcę tak sobie. Jeśli już
      miałabym decydować się na ślub, to na zasadach podobnych do
      koleżanki powyżej :-))
      • netmenka29 Re: Ślub! 18.11.08, 08:12
        Wyszłam za mąż po ponad 10 latach bycia razem... ale nadal nie byłam
        przekonana.. w końcu wytłumaczyłam sobie, że zawsze można się
        rozwieść, więc do cywilnego szłam w boskim nastroju :)To było
        pocieszajace hehehe
        Pzdr
    • loca_ines Re: Ślub! 18.11.08, 10:33
      Ja wyszłam za mąż, ponieważ bardzo nie lubię wydźwięku sformułowań typu "mój
      chłopak/facet" ;-)Jakieś takie śmieszne są...
      Natomiast uwielbiam wymawiać słowa "mój mąż" i cieszę się z bycia żoną ;-)

      A tak zupełnie poważnie... Również mieliśmy jedynie cywilny ślub, w dość małym
      gronie, moja sukienka także była niebieska i z szafy (studniówkowa), a 7 lat po
      tym wydarzeniu (w sumie jesteśmy ze sobą lat 11) mogę powiedzieć szczerze, że
      jesteśmy szczęśliwi i kochamy się bardziej każdego kolejnego dnia, choć wydaje
      się to niemożliwe :-) Czy bez ślubu byłoby tak samo? Pewnie bardzo podobnie,
      ale... musiałabym mówić "mój <ktoś tam>" ;-)

      Samo zawarcie związku małżeńskiego w USC było dla mnie rzeczywiście czystą
      formalnością, której towarzyszyło trochę stresu i... śmiechu. Moi rodzice i
      chrzestni troszkę popłakali, bo z boku może i wzruszające to było, a ja i mąż z
      trudem powstrzymywaliśmy śmiech.
      Natomiast obrączki mają dla nas niezwykłe znaczenie, symboliczne właśnie. Nigdy
      ich nie ściągamy. Gdyby kiedyś któreś z nas to zrobiło, to z pewnością
      oznaczałoby to koniec naszego związku.
      • showmessage Re: Ślub! 20.11.08, 00:08

        > jesteśmy szczęśliwi i kochamy się bardziej każdego kolejnego dnia, choć wydaje
        > się to niemożliwe :-)

        Możliwe. ;) U nas podobnie. Ciekawi mnie natomiast czemu obrączki są dla Was
        takie ważne. Szczerze mówiąc ja nawet nie wiem gdzie jest moja. Nie noszę.
        Wydaje mi się że ważniejsze to co w sercu.
        • durneip Re: Ślub! 20.11.08, 06:06
          u nas też podobie :) nie wiem, dlaczego obrączki ważne, ale ważne. przed ślubem
          zapytałam męża, czy w ogóle chce nosić obrączkę, bo on nie toleruje na sobie
          żadnej biżuterii, nawet zegarka. stanowczo oznajmił, że chce. jak je kupiliśmy,
          cieszył się jak dzieciak z kapiszonowca na odpuście.

          a poza tym mój mąż jest ciacho, więc obrączka ma odstraszać babiszony, i tej
          wersji będę się trzymać ;]
          • showmessage Re: Ślub! 20.11.08, 23:49
            Myślę że odstraszanie nic nie daje, bardziej to kwestia priorytetów. Nie myślę o
            zdradzie skoro moja partnerka mnie pociąga bardziej niż inne. Takie wzajemne
            przyciąganie jest najskuteczniejsze. Gdy go nie ma to już nic nie ma i obrączki
            nie pomogą.. ;)
            • durneip Re: Ślub! 21.11.08, 04:27
              nader słusznie myślisz, o babiszonach to był żart. w zupełności mi wystarczy, że
              jemu podobam się ja i tylko ja (z wzajemnością, stan beznadziejny z tendencją do
              pogłębiania). no, ostatecznie w ramach prewencji mogę z niego wyssać wszelkie
              siły, żeby mu na inne nie starczyło ;)
    • purchawkapuknieta Re: Ślub! 20.11.08, 06:30
      wic polega na tym, że wcale tak łatwo się nie rozwodzimy. nie można odwrócić się
      na pięcie i powiedzieć "baj". wszystkie formalności, które należy załatwić dają
      nam czas do namysłu.

      nie widzę powodu do drwin z ludzi, którzy nie zaspokajają swoich potrzeb jedynie
      sałem, ciupcianiem i wydalaniem. istnieją tacy, dla których symbolika ma
      znaczenie. a szczególnie na płaszczyźnie naistotniejszej (przynajmniej w
      założeniu), tj. w relacjach międzyludzkich.
      dla mnie ma znaczenie, ale przyszlo mi to z wiekiem. symboliczne- owszem, ale w
      równym stopniu pragmatyczne.
      • showmessage Re: Ślub! 20.11.08, 23:58
        Ale nad czym się chcesz zastanawiać i jakie formalności załatwiać? Przecież
        wszystko można załatwić nie mieszkając już razem. Dla mnie to kwestia
        wyprowadzenia się z domu. Wychodzę i mnie nie ma. Może dlatego nie mam poczucia
        "uwięzienia" o którym często się słyszy.
        • purchawkapuknieta Re: Ślub! 21.11.08, 05:36
          Dla mnie to kwestia
          > wyprowadzenia się z domu. Wychodzę i mnie nie ma. Może dlatego nie mam poczucia
          > "uwięzienia" o którym często się słyszy.
          >

          w sumie i racja. dziś był znów schabowy. się wyprowadzę. jak można tkwić w
          więźniu schabowego? "jest", zaraz stanie się "było". a kto wie, może wkrótce
          znów się uwiężę? przez inną, a nawet lepszą- mniej schabową- kobietę,
          zorganizujemy sobie nieschabowe dzieci, nieschabowe mieszkanie, nieschabowy
          dywan itd. a jak mnie zniewoli pierogami, kupowaniem mąki na pierogi, gotowaniem
          wody na pierogi i codziennym jedzeniem pierogów, pójdę dalej. bo nad czym się
          zastanawiać, co załatwiać?
          dzięki, właśnie dojrzałam, dorosłam i zrozumiałam. strasznie zasmarkanie głupia
          byłam.
          • showmessage Re: Ślub! 21.11.08, 13:28
            > w sumie i racja. dziś był znów schabowy. się wyprowadzę. jak można tkwić w
            > więźniu schabowego? "jest", zaraz stanie się "było". a kto wie, może wkrótce
            > znów się uwiężę? przez inną, a nawet lepszą- mniej schabową- kobietę,
            > zorganizujemy sobie nieschabowe dzieci, nieschabowe mieszkanie, nieschabowy
            > dywan itd. a jak mnie zniewoli pierogami, kupowaniem mąki na pierogi, gotowanie
            > m
            > wody na pierogi i codziennym jedzeniem pierogów, pójdę dalej. bo nad czym się
            > zastanawiać, co załatwiać?

            hmm... czyli uważasz że lepiej dalej się męczyć ze schabowym? Nie sądzisz że po
            jakimś czasie jedzenia schabowego na siłę po prostu się zwymiotuje? ;)
            • purchawkapuknieta Re: Ślub! 21.11.08, 13:49
              to zaproponuj żonie, by ugotowała coś innego.
              "ale proponowałem"
              to sam coś ugotuj
              "żartujesz? jeszcze czego!"
              restauracja?
              "nie, dorośli tak nie robią. dorośli się wyprowadzają i szukają innej jadlodajni"

              • showmessage Re: Ślub! 21.11.08, 15:18
                No widzisz, właśnie tak jest prościej. :) Lepiej szybciej coś zakończyć niż
                brnąć dalej w beznadziejne próby naprawy. :)
    • tygrysio_misio Re: Ślub! 21.11.08, 00:58
      kazdy ma jakiegos bzika..
      ja np moglabym sie ohajtac juz jutro, po cichu i nawet nic nikomu nie mowic....

      to dziwne,ze ten dzien nie ma dla mnie zadnego znaczenia...ale tak bardzo
      chcialabym byc formalna i juz na bank zaklepana;]

      ale mam bzika na punkcie urodzic i sprawiania sobie przyjemnosci w ten dzien...
    • maniek_koniuszko Re: Ślub! 22.11.08, 21:31
      Mam w pogradzie instytucje małżeństwa.
    • rlena Re: Ślub! 23.11.08, 15:48
      Ten "papier" nie podwaza twoich uczuc ani milosci ale nadaje jej
      szczegolna wartosc. Jest potwierdzeniem tego,ze ktos jest na tyle
      dorosly,ze zobowiazuje sie, przy swiadkach, podjac decyzje o trwalym
      zwiazku, z ktorego moga przyjsc na swiat dzieci. Jest to dokument
      zobowiazania i odpowiedzialnosci. Dla kobiety ma dodatkowa wartosc,
      bo ktos otwarcie i publicznie wyznaje jej milosc. To swietny
      poczatek dla obojga na dobry i dlugo zwiazek. Mezczyzna ma okazje
      przezwyciezyc swoje opory i leki przed zobowiazaniem, i doswiadcza
      tego,ze jest w stanie sprostac tym wyzwaniom. Doswiadcza powazania i
      szacunku.

      P.S.
      Sa kraje, gdzie osoby kochajaca sie umarlyby za to,by moc wziac
      otwarty i jawny slub w obecnosci rodzin.
      Nie wspominam juz o zwiazkach gejowskich, ktore czesto niczego
      innego nie pragna.
      • p.s.j Co za bzdety... 26.11.08, 13:56
        > Jest potwierdzeniem tego,ze ktos jest na tyle
        > dorosly,ze zobowiazuje sie, przy swiadkach, podjac decyzje o trwalym
        > zwiazku, z ktorego moga przyjsc na swiat dzieci.

        Dzieci mogą przyjść i z nietrwałego związku, a nawet i bez związku. Specjalna
        dojrzałość też nie jest tu wymagana (no, poza dojrzałością płciową, czyli gdzieś
        tak od 12-14 roku życia?)

        > Jest to dokument
        > zobowiazania i odpowiedzialnosci.

        zobowiązania tak. Czy odpowiedzialności? No, to tak, jakby uznać, że mandat
        karny uszlachetnia ukaranego...

        > Dla kobiety ma dodatkowa wartosc,
        > bo ktos otwarcie i publicznie wyznaje jej milosc.

        Płyną z tego dwa ciekawe wnioski:

        - dla mężczyzny otwarta miłość nie jest żadną wartością;
        - dla kobiety upublicznienie uczucia jest wartością samą w sobie (ach, ten
        voyeuryzm...)

        > Mezczyzna ma okazje
        > przezwyciezyc swoje opory i leki przed zobowiazaniem, i doswiadcza
        > tego,ze jest w stanie sprostac tym wyzwaniom.

        Doświadcza, albo i nie doświadcza. Ja słyszałem o takiej rzeczy, jak rozwody -
        nie wiem, na ile są one dowodem sprostania oporom i lękom, które wg ciebie
        gwarantuje sam ślub.

        > Doswiadcza powazania i
        > szacunku.

        Jak wyżej - słyszalem (a może to bajki były? kłamstwa?) o małżeństwach, gdzie
        mąż nie był poważany, albo szanowany, a czasami nawet oba te przypadki na raz.

        > Sa kraje, gdzie osoby kochajaca sie umarlyby za to,by moc wziac
        > otwarty i jawny slub w obecnosci rodzin.

        Są kraje, gdzie większość osób umarłaby za to, by najeść się do syta. Albo
        wysadzić się wraz z niewiernymi. Co to za argument, że "są kraje..."? Mówmy o
        naszej rzeczywistości.

        > > Nie wspominam juz o zwiazkach gejowskich, ktore czesto niczego
        > innego nie pragna.

        Jezu, a ja już myślałem, że geje pragną w swych związkach miłości. A oni tylko
        ślubu chcą - ot, perwersjusze.
    • uczula Re: Ślub! 26.11.08, 11:42
      Jak sie obzenisz to bedziesz wiedzial co ten maly papiorek zmienia...
      no bo jednak zmienia - taka prawda.
      Glownie to pociaga za soba odpowiedzialnosc za swoje czyny ( w sensie latajacych
      komorek tu i tam).
      :)
      pozdr.
      • showmessage Re: Ślub! 26.11.08, 15:44
        Jestem już parę lat po ślubie. :) Nadal twierdzę że nic nie zmienia, poza może
        ułatwieniami w urzędach. :) Chętnie posłucham zatem co konkretnie zmienia. :)
    • pancwynar inna forma dulszczyzny? 26.11.08, 14:50
      > W praktyce mógłbym się z kimś ożenić dlatego że dziś potrzebny
      jest taki
      > papier, a jutro rozwieść. Sama w sobie czynność - bez emocji [...]

      itd.
      nieźle - szkoda komentować

      > Wy przywiązujecie do tego jakieś inne symboliczne znaczenie?
      > Jakąś wartość samą w sobie?

      tak, jest okazja do popijawy z kumplami/rodzina (niepotrzebne
      skreślić)

      czytając takie bzdety zastanawiam się jakim cudem mamy stać się
      nowoczesnym społeczeństwem?
      no ale później jeden z drugim, przepełniony miłoscią własną i logiką
      cwanego chłopa pańszczyźnianego, z pewnością będzie pyszczył: "jaki
      to Ten Kraj jest porąbany, niereformowalny etc."; "tu nic się nie
      zmieni/nie da zrobić normalnie"; "ja stąd wyjeżdżam! już, już i tyle
      mnie widzieliście".
      Jedź, jedź i popatrz dlaczego i na jakich fundamentach zachodnie
      społeczeństwa zbudowały swoją potęgę i bogactwo.
      • showmessage Re: inna forma dulszczyzny? 26.11.08, 16:02
        > nieźle - szkoda komentować
        > czytając takie bzdety zastanawiam się jakim cudem mamy stać się
        > nowoczesnym społeczeństwem?
        > no ale później jeden z drugim, przepełniony miłoscią własną i logiką
        > cwanego chłopa pańszczyźnianego, z pewnością będzie pyszczył: "jaki
        > to Ten Kraj jest porąbany, niereformowalny etc."; "tu nic się nie
        > zmieni/nie da zrobić normalnie"; "ja stąd wyjeżdżam! już, już i tyle
        > mnie widzieliście".
        > Jedź, jedź i popatrz dlaczego i na jakich fundamentach zachodnie
        > społeczeństwa zbudowały swoją potęgę i bogactwo.


        No ale dlaczego szkoda komentować? Proszę skomentuj skoro tyle o mnie wiesz. ;)
        Chyba więcej niż ja sam bo nie wiedziałem że gdzieś wyjeżdżam, czy pyszczę.
        Chętnie wysłucham reszty rewelek. :D btw. Można by napisać wiele na temat jak
        się stać nowoczesnym społeczeństwem, ale widzę że masz już swoja receptę?
        Napiszesz? :)
        • pancwynar Re: inna forma dulszczyzny? 26.11.08, 19:57
          > Wy przywiązujecie do tego jakieś inne symboliczne znaczenie? Jakąś > wartość samą w sobie?
          Takie znaczenie, jak do każdej przysięgi którą się składa. Podać Ci def. przysięgi za PWN? A to jak się do podchodzi do słów: "[...] uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne,szczęśliwe i trwałe" odróżnia facetów od siuśmajtków, którzy dowód otrzymali li tylko siłą rozpędu aparatu państwowego.

          Druga część (widać trzeba wyjaśnić) postu nie tyczy personalnie Ciebie.
          Fakt, z tym "nowoczesnym" zagalopowałem się - cofam ten epitet.
          Podmień na "zamożnym".
          A teraz:
          a) wyjaśnij mi jak można owe zamożne społeczeństwo zbudować w oparciu o indywidua nie dotrzymujące najbardziej podstawowych umów - wobac (teoretycznie) najbliżeszych im osób?. Wejdziesz z taką osobą w bliższe relację zawodowe? ZAWIERZYSZ jej swoje umiejętności, kapitał, czas? A w szerszej perspektywie? Mamy ponoć wolny rynek. Pięknie... tylko wolny rynek bez sztywno przestrzeganych norm uczciwości, pewnych kanonów moralnych funkcjonować nie może. Jeśli pozbawi się go owych wartości, zamieni się w ustrój mafijno-feudalny, w którym mogą powstawać indywidualne fortuny, ale o rozwoju społeczeństwa nie ma mowy. Los niektórych państw latynoskich i afrykańskich, ale także z naszego regionu, niech będzie wzorcem

          b) "weźmiemy ślub, ale jak coś pójdzie nie tak każdy pakuje manatki, rozstajemy się bezboleśnie i z uśmiechem"; kolejny epizod zycia zamkniemy szybko, łatwo i przyjemnie...
          "szybko łatwo i przyjemnie" słowo klucz XXI w. Kiepskie małżeństwo? Nawet nie zastanawiamy się nad powodami. Rozwód.
          To może przez analogię?
          Za trudna książka? Przeczytamy bryk. Co z tego, że rosnie pokolenie bez podstawowej wiedzy.
          Matematyka wymaga myslenia? Likwidujemy obow. maturę. Co z tego, że kraj bez wykształconej kadry inżynierskiej skazany jest na wegetację w drugim szeregu.
          Dziecko? O matko, ile to zachodu, wymagań, troski. A ja mam takie piękne plany, marzenia... po co mi balast w postaci dzieci? A że nie będzie kto miał mnie zastapić na starość na moim stanowisku pracy z braku rąk do pracy? E tam... dziś jest "łatwo i przyjemnie" - co sobie głowę będę zaprzątał.
          W TV jakieś programy 'z misją'/edukacyjne/naukowe... A po co? Lepiej obejrzeć Taniec na lodzie z gwiazdami. Bo to takie łatwe i przyjemne. A potem jeden z drugim, bez podstawowej choćby znajomości świata, mechanizmów rządzących nowoczesnym (znów to 'nowoczesne' - tym razem chyba trafnie) państwem, zagłusuje na partie prezentujące progamy z pogranicza ekonomicznej szarlatanerii. Bo i skąd miał się dowiedzieć skoro to wymaga wysiłku. No i 'ciemny lud to kupi'.
          Że analogie wzięte z sufitu i nijak się mają do instyt. małżeństwa?
          Jesteś tego pewien?.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka