madam.bobery
20.11.08, 15:17
Przedstawie krotko sytuacje.
Ide na duza impreze firmowa. Dzien wczesniej umawiam sie z moim
facetem, ze po mnie przyjedzie okolo 23. Ale umawiamy sie na telefon
bo nigdy nie wiadomo.
W czasie imprezy o 22 dzwonie do faceta mowic, ze jeszcze troche to
potrwa i mowie, ze jeszcze zadzwonie. O 22.45 dzwonie proszac, zeby
przyjechal po mnie o 23.30, do knajpy kolo pracy.
Przyjezdza o 23.15 z wielkim fochem wchodzi do knajpy, nie odzywa
sie do nikogo, bo CIAGLE ja PRZEKLADAM godziny i on wiecznie czeka.
Dodam, ze mowilam, ze wroce taryfa, to nie!
Czy uwazacie to za normalne?