opowieść dla mężczyzn

13.01.09, 17:26
Zawsze marzyłam o tym, by zakochać się w jednym mężczyźnie, temu jednemu się oddać i... być z nim już zawsze.
Jak nietrudno się domyślić z tych romantycznych mrzonek nic nie wyszło...
Dlaczego jeśli zbliżamy się (emocjonalnie, nie fizycznie) do drugiego człowieka efektem końcowym jest zawsze ból, cierpienie?

Nie spotkałam człowieka, z którym chciałabym być na zawsze (czyli tego, z którym chciałabym poza więzią emocjonalną budować także tę fizyczną)

I nadszedł wreszcie dzień, w którym dotarło do mnie, że miłości nie znajdę (w sensie tego ideału; jedynego, kochanego mężczyzny).
I w wieku 27 lat postanowiłam już nie szukać tego jedynego, dać sobie spokój z wielką miłością do grobowej deski, bo to chyba niemożliwe ( a mimo, iż wierzę w bajki, w tę już przestałam..)

Przyszedł mi do głowy pewien pomysł, to byłoby jakieś rozwiązanie, mianowicie znaleźć mężczyznę w zbliżonym do mojego wieku, który również nigdy nie był z kobietą (jeśli są jeszcze tacy, a podobno całkiem sporo..) i właśnie z nim poznać ten świat.
Oczywiście założenie jest takie, że nie ma mowy o uczuciach, budowaniu związku, by nikt później nie cierpiał.


Interesuje mnie co Wy mężczyźni o tym sądzicie??
    • durneip Re: opowieść dla mężczyzn 13.01.09, 17:29
      znaczy, tak na polski przełożywszy, chodzi o seks bez zobowiązań?
      • biegnaca_z_wilkamiii Re: opowieść dla mężczyzn 13.01.09, 17:34
        Tak, przekładając to zrozumiały język chodzi o seks bez zobowiązań... ale chodzi
        o ludzi, którzy nigdy tego nie robili... a nie o doświadczonych partnerów
      • nawrotka1 Re: opowieść dla mężczyzn 13.01.09, 17:35

        Chyba chodzi o wspólne uroczyste pożegnanie dziewictwa.

        ------
        zmieniłam nick - nawrocona5 :)
        • facettt Noc Kupały ? 13.01.09, 17:42
          zapachnialo mi Nocą Kupały i puszczaniem wiankow na Wisle :)
    • facettt koncepcja dobra 13.01.09, 17:39
      jak kazda inna :)

      nie widze tylko sensu (moralnego, poznawczego itd...)
      w poszukiwaniu "prawiczka" - a w czym kontakt z kims takim mialby
      byc lepszy od kontaktu z kims "doswiadczonym"
      - skoro i tak w zalozeniu odpuszczasz sobie moralnosc i idealy?

      mala lekcja: doswiadczenie moze zarowno wzbogacic i rozwinac,
      jak i zdusic rozwoj. moze wiec lepiej tradycyjnie szukac
      tkzw. "ciekawych" ludzi ?
      • nawrotka1 Re: koncepcja dobra 13.01.09, 17:49
        facettt napisał:


        >
        > nie widze tylko sensu (moralnego, poznawczego itd...)

        Sensu poznawczego oczywiście nie ma.
        Ale moralny - jak najbardziej.
        A najbardziej matematyczny :)
        Bo tyle samo będzie zabierane, ile oddawane:)
        ------
        zmieniłam nick - nawrocona5 :)
      • biegnaca_z_wilkamiii Re: koncepcja dobra 13.01.09, 17:51
        Noc kupały, to jednak nieco inna idea...

        Nie widzisz sensu w poszukiwaniu prawiczka.
        Hmm... nie wiem czy lepszym rozwiązaniem jest szukanie "ciekawych ludzi". Ja takich szukałam, takimi się otaczam, ale jeśli ktoś mnie zna, zna także moje wcześniejsze wartości, ideały i nie wierzy w to, że postanowiłam się ich wyzbyć.
        A znani czy nowopoznani mężczyźni (z wyjątkiem tych, którzy potrafią zaczepić nawet na ulicy i proponować.. ale tacy mnie nie interesują) traktują mnie jako osobę zbyt delikatną, wrażliwą i o seksie bez zobowiązań nie może tu być mowy.
        • facettt Re: koncepcja dobra 13.01.09, 17:57
          biegnaca_z_wilkamiii napisała:

          > Noc kupały, to jednak nieco inna idea...

          - to nie bylo do Ciebie, to byl tylko zart do Nawrotki :)

          a tak powaznie - podjelas juz decyzje o porzuceniu dotychczasowej
          moralnosci i idealow, czy jestes tylko na etapie zdesperowania?

          (pytam nie z czystej ciekawosci, tylko powaznie, gdyz jedno
          i drugie, to dwa rozne punkty widzenia)
        • nawrotka1 Re: koncepcja dobra 13.01.09, 18:04

          Na żarty nie zwracaj uwagi, bo nie zamierzałam się z Ciebie wysmiewać :)
          A serio to powiem Ci tak: masz prawo zrobic tak, jak podpowiada Ci Twoja wrazliwość.
          Dla mnie odrobinę niepokojące wydaje się takie podejście, że dziewictwo "składa
          się na ołtarzu". I szkoda, że dotąd nikt w Twoich oczach nie okazał się tego godny.
          Ale poniewaz Cię nie znam, nie oceniam - skoro tak czułas, zmuszac sie nie ma sensu.
          Rozpoczęcie współzycia to jest początek czegoś w zyciu, a nie koniec.
          Ty piszesz o tym tak, jakbys uważała inaczej. Szkoda.

          ------
          zmieniłam nick - nawrocona5 :)
          • facettt Re: koncepcja dobra 13.01.09, 18:08
            nawrotka1 napisała:
            > Rozpoczęcie współzycia to jest początek czegoś w zyciu,
            a nie koniec.

            Oswiecilas mnie, gdyz do tej pory myslalem, ze to jest kontynuacja,
            tylko innymi, lepszymi srodkami :)
            • nawrotka1 Re: koncepcja dobra 13.01.09, 18:12
              > Oswiecilas mnie, gdyz do tej pory myslalem, ze to jest kontynuacja,
              > tylko innymi, lepszymi srodkami :)

              Bo myslałeś o tym wyłacznie w kontekście przejścia z samoobsługi na współpracę :)

              ------
              zmieniłam nick - nawrocona5 :)
              • facettt Re: koncepcja dobra 13.01.09, 18:23
                nawrotka1 napisała:
                > Bo myslałeś o tym wyłacznie w kontekście przejścia z samoobsługi
                na współpracę :)

                Nic, jak to mezczyzna, nie myslalem - bo od myslenia to ma sie
                kobiete, a nakreslilem jedynie szczerze TYPOWY bieg zycia :)
          • biegnaca_z_wilkamiii Re: koncepcja dobra 13.01.09, 18:15
            Moja decyzja nie jest wynikiem zdesperowania. I nie traktuję jej jako porzucenie moralności, tylko zmianę podejścia do pewnych spraw..


            Nawrotka, ja nigdy nie miałam podejścia, że dziewictwo powinno składać sie na ołtarzu. Dla mnie zawsze wiązało się to z miłością. Rzeczywiście to nie koniec, a początek. Dawniej myślałam, że wielkiej miłości. Dziś także myślę, że może być początkiem... tylko juz czegoś innego, nowych doznań, nowych obszarów...


            • nawrotka1 Re: koncepcja dobra 13.01.09, 18:23
              >Dziś także myślę, że może być początkiem... tylko juz czegoś innego, nowych
              doznań, nowych obszarów...

              Słusznie :)
              Idealne połączenie miłości i owych nowych obszarów to nie jest coś, co spada z
              nieba.:)
              Czasem trzeba nad tym popracować :)
              Od czegoś należy zacząć :)
              Powodzenia :)
            • facettt zakret... 13.01.09, 18:26
              biegnaca_z_wilkamiii napisała:

              > Moja decyzja nie jest wynikiem zdesperowania. I nie traktuję jej
              jako porzuceni
              > e moralności, tylko zmianę podejścia do pewnych spraw..

              o to mi wlasnie chodzilo - o ucislenie. doszlas do zakretu
              zyciowego, do momentu zmiany wartosci moralnych i idealow.
              Zrozumiale. Wiejszosc przechodzi takie momenty.

              Pozostaje zatem aktualne moje pytanie z mojego pierwszego postu
              do Ciebie.
              • biegnaca_z_wilkamiii Re: zakret... 13.01.09, 19:42
                Miejsce, w którym aktualnie się znajduję nie jest kolejnym życiowym zakrętem. Udało mi się właśnie wiele rzeczy wyprostować. Trzymając się drogowych odniesień, można powiedzieć, że znalazłam się na rozdrożu i próbuję odnaleźć właściwą drogę, nie zatracając przy tym całkowicie moich wartości i zasad, ale jednak dokonując pewnych przewartościowań, zmian priorytetów.

                Nie odpuszczam moralności i ideałów - mężczyźni tak robią decydując się na pójście do burdelu, wynajęcie panienki, ja idę chyba jednak w inna stronę, przyznaj.

                Dlaczego "prawiczek" miałby być lepszy od "doświadczonego"?
                Jest na takim samym etapie wtajemniczenia, nie będę występowała w roli ucznia, lecz będziemy się siebie uczyć nawzajem.
                Potrzebuję choć odrobiny zaufania do tej drugiej osoby, a chyba łatwiej byłoby mi zaufać temu niedoświadczonemu.
                To takie moje refleksje, przemyslenia, choć sprawa nadal pozostaje otwarta, zastanawiam się czy rzeczywiście jest to właściwe rozwiązanie.

                A jakie są argumenty na obalenie mojej tezy o wyższości "niedoświadczonego" partnera?

                • saksalainen Niedoswiadczenie nic nie gwarantuje 13.01.09, 21:23
                  Mozesz trafic na niedoswiadczonego faceta, ktory bedzie czuły i delikatny - albo i na takiego ktory bedzie Cie traktował jak gumowa lale. Z doswiadczonymi zreszta podobnie. To po prostu o niczym nie przesądza.

                  A co do uczenia sie: Od kazdego partnera sie czegos nauczysz, i kazdy nauczy sie czegos od Ciebie. Bo kazdy mezczyzna jest inny, tak jak i kazda kobieta. Kazdy ma troche inne ciało, inaczej reaguje, lubi troche inne pieszczoty - kazdego na nowo trzeba sie uczyc.

                  Moja rada: Poszukaj kogos komu ufasz. Czy jest doswiadczony czy nie, to nie takie wazne.
                • masher Re: zakret... 14.01.09, 01:32
                  zaufania w czym? w seksie? eeeee zupelnie nie rozumiem.
                  a co zrobisz jesli nie bedzie chcial sie uczyc, albo ty zaczniesz udawac klodawe
                  i powiesz 'baw sie sam'. nie rozumiem tego zupelnie. domyslam sie ze oczekujesz
                  jakiejs dawki romantyzmu, wrazliwosci i checi oddania sie ale i brania. ale
                  dlaczego do licha bierzesz ie za to z drugiej strony :D
                  yhhhhhhhhmmmmmmmmmm chyba juz wiem... boisz sie porownania? :]
                • facettt Re: zakret... 16.01.09, 06:05
                  biegnaca_z_wilkamiii napisała:
                  > A jakie są argumenty na obalenie mojej tezy o
                  wyższości "niedoświadczonego" partnera?


                  Zadne. Gdyz i tak liczy sie duchowa wartosc czlowieka,
                  a nie to , czy ma doswiadczenie, czy nie.
                  >
    • pol_krzaka Re: opowieść dla mężczyzn 13.01.09, 18:26
      > Interesuje mnie co Wy mężczyźni o tym sądzicie??
      Sądzimy iż istnieje niebezpieczeństwo, iż poznawszy cielesne rozkosze dziewica
      owa zapragnie czas stracony nadrobić, w rozpuście i bezeceństwie nie znając umiaru.
      A szukanie w tym celu mężczyzny o podobnej historii niepotrzebnie zawęża krąg
      kandydatów, doświadczenie w tej materii jest raczej wskazane.
      • facettt 0 ! 13.01.09, 18:28
        I to jest to wlasciwe "Dobre Slowo" na dzisiejszy wieczor :)
    • lacido Re: opowieść dla mężczyzn 13.01.09, 22:05
      biegnaca_z_wilkamiii napisała:

      > Dlaczego jeśli zbliżamy się (emocjonalnie, nie fizycznie) do drugiego
      człowieka efektem końcowym jest zawsze ból, cierpienie?

      rozbieżność oczekiwań? ukrywanie prawdziwych intencji? udawanie że nie ma
      czegoś, bądź że to coś właśnie jest

      > Oczywiście założenie jest takie, że nie ma mowy o uczuciach, budowaniu
      związku, by nikt później nie cierpiał.

      niewykonalne, zakochasz się, przyzwyczaisz, zaczniesz oczekiwać czegoś czego być
      możne nigdy nie dostaniesz, a potem jak już zrezygnujesz i wykonasz w tył zwrot
      okaże się, że po drugiej stronie jest żal i złość
    • masher Re: opowieść dla mężczyzn 14.01.09, 01:25
      czego tu nie rozumiem, moze mi wyjasnisz

      czym sie rozni facet ktory mial juz kobiete/y od tego ktory nie mial w sensie
      czysto poznawczym dla ciebie? bo zupelnie tego nie rozumiem. i jak zamierzasz
      sprawdzic prawdziwosc stwierdzenia iz jednak ma czyste konto.

      od siebie dodam ze jednak facet ktory juz cos poznal ciekawego moze cie czegos
      nauczyc a przy okazji okazac i wrazliwosc a jak zajdzie potrzeba ostry scenariusz.

      kolejna rzecza jest to ze skoro bez zobowiazan, perspektywy na cos to dlaczego
      do ciezkiej anielki prawiczka szukasz :D jak juz ten nie bedzie pasowal to
      pozniej co zrobisz? kolejnego prawiczka bedziesz szukala czy moze skoro juz
      bedziesz miala na koncie jednego to z taka sama iloscia kobieta faceta zukac
      zaczniesz? :D zupelnie tego nie rozumiem mimo iz raczej mnie ku logice wyksztalcili.

      jeszcze kilka pytan bym znalazl ale lepiej zostawie je w spokoju. moze jedno-
      czemu pytasz o to tutaj, zapisz sie na jakis portal w ktorym umawiaja sie
      jednostki na sporty ekstremalne i zyj jak uwazasz. myslisz ze tutaj znajdziesz
      27 prawiczka ktory oddycha i nie jest wazywem? statystycznie rzecz biorac,
      szanse masz raczej znikome patrzac na profil i ilosc odslon tego watka :]
      • na_zywca Re: opowieść dla mężczyzn 14.01.09, 22:45
        >myslisz ze tutaj znajdziesz
        27 prawiczka ktory oddycha i nie jest wazywem? statystycznie rzecz
        biorac,
        szanse masz raczej znikome patrzac na profil i ilosc odslon tego
        watka :]
        A tu byś się zdziwił:)Trafiają się nawet starsi. Ale forum chyba
        rzeczywiście nie najwłaściwsze, lepsze byłoby jakieś pod
        hasłem "samotność", "nieśmiałość" itp.
    • grz.egorz Re: opowieść dla mężczyzn 14.01.09, 13:05
      Baby takie są - najpierw tiu tiu romantyczny książę, potem, gdy napotykają na
      drobne przeszkody - jebudu - bzykanie w kakao z nieznajomym.
    • biegnaca_z_wilkamiii Re: opowieść dla mężczyzn 14.01.09, 19:53
      Dlaczego zadałam to pytanie tutaj. Właśnie to jest pytanie (!), analizowanie
      różnych podejść do tematu, a nie żadna propozycja (póki co nikomu tego nie
      proponowałam). Dlatego właśnie PYTANIE zadałam w tym miejscu. Nie szukam
      doświadczonego zawodnika sportów ekstremalnych zatem na nic byłaby moja wizyta
      na takim portalu.

      Tak, zaufania w seksie. A Tobie nie jest potrzebna choć jego odrobina przy
      kontaktach intymnych?
      Każda kobieta oczekuje romantyzmu, wrażliwości, delikatności
      I zupełnie nie chodzi o to, że taki prawiczek nie ma porównania, bo chyba to
      jest mało istotne. Wiadomo osoba która robi cokolwiek po raz pierwszy dopiero
      wkracza w nieznane, uczy się, nie będzie w żadnej dziedzinie tak dobra jak Ci,
      którzy robią coś od dawna (ale po pierwszym razie następuje drugi i kolejne...)

      Dlaczego szukam niedoświadczonego mężczyzny, pytacie.
      Skomplikowana sprawa. Wydaje mi się, że inaczej wyglądałaby ta relacja z kimś
      równie niedoświadczonym (ale faktycznie, mogłoby zakończyć się całkowitą porażką)
      Boję się potraktowania zbyt przedmiotowego (mimo, że miałby to być seks bez
      wyższych uczuć, ale jednak konieczna jest odpowiednia dawka delikatności,
      romantyzmu) a temu „niedoświadczonemu” zależałoby w podobnym stopniu na tym, by
      było to coś niezapomnianego.
      Natomiast doświadczony mężczyzna potraktuje to wszystko jako powiedzmy 167
      (nie)udany seks i... tyle.
      • ferro2 Re: opowieść dla mężczyzn 14.01.09, 20:03
        w takim razie, powodzenia w szukaniu prawiczka/ow/ :)
      • masher Re: opowieść dla mężczyzn 15.01.09, 01:33
        mysle ze seks z zaufaniem ma najmiej wspolnego. zaufanie dotyczy zwiazku. seks
        to seks, kwestia zaufania ogranicza sie chyba tylko do tego aby nie trafic na
        czubka dzieki ktoremu rano obudzimy sie bez nerek, pluca i watroby ;)

        mysle jednak ze bedzie na tyle zestresowany i pokraczny ze naprawde nie bedziesz
        miala czego wspominac :) a jesli dojdzie do tego efekt spidi gonzalesa to juz
        zupelnie. tak czy inaczej powodzenia...

        jeszcze jedno, bo sporo sie kloci w tym co piszesz. piekne idealy-numerek z
        nieznajomym. wymaganie prawiczka vs mile wspomienia + wrazliwosc, czulosc
        romantyzm itd. mysle ze nie tedy droga:) a moze mlodszy partner- wiekszy wigor,
        ulanska fantazja ;)
    • na_zywca Re: opowieść dla mężczyzn 14.01.09, 23:08
      Kiedyś miałem podobne rozważania. Jako podstarzały juz nieco (teraz
      29-letni) prawiczek kombinowałem sobie: no ok, mam ochotę na seks,
      poznaję dziewczynę, ona nie robi zbyt wielkich przeszkód i idziemy
      do łóżka. Ale przeciez kiedy zrozumie, ze to mój pierwszy raz
      ucieknie pewnie tak szybko, że zapomni zabrać części garderoby.
      Niedoświadczony facet w tym wieku raczej nie znajdzie partnerki
      chętnej na seks, która by go nie wyśmiała, chyba, że jakąś
      czterdziestolatkę lubiącą zabawić się w nauczycielkę. Tak więc
      wymyśliłem sobie, że fajnie by było poznać dziewczynę w podobnej
      sytuacji i w podobnym wieku i razem z nią poznawać uroki intymności,
      może o 15 lat za późno, ale za to wspólnie, nie narażając sie na
      zniecierpliwienie, nudę czy politowanie.
      Ale mi przeszło.
      Powodów było kilka. Przede wszystkim tak długa wstrzemięźliwość ma
      swoje przyczyny i one raczej nagle nie znikają, pod wpływem podjęcia
      decyzji. Albo jest się brzydkim, albo zakompleksionym, albo ma
      wygórowane wymagania w stosunku do partnera albo coś tam jeszcze.
      Druga strona takiego "układu" też ma swoje blokady. Razem może to
      dać całkiem nieciekawe rezultaty.
      Następnie - długa wstrzemięźliwość pozostawia swoje skutki.
      Wspólny "początek" nie jest już taki, jak w wieku 15 lat, kiedy cały
      świat aż kapie od seksu i erotyki i człowieka az korci spróbować.
      Odmawiając sobie pierwszy, drugi, dziesiąty raz doznania tej
      przyjemności człowiek tworzy bariery, spycha erotykę na daleki plan,
      zamyka się na nią. No i ma pretensje do płci przeciwnej o to swoje
      nieszczęscie. Z wiekiem sie gorzknieje po prostu, z braku uciech
      cielesnych.
      Ale pomysł ciekawy, napisz, jak się udała jego realizacja. Może i ja
      sie kiedys skuszę:)
    • biegnaca_z_wilkamiii efekt spidi gonzalesa? 15.01.09, 18:24
      a co to takiego?

      Uważacie, iż seks nie ma nic wspólnego z zaufaniem.
      Hmm.. może tylko mężczyźni tak uważają (i mam nadzieję, że nie wszyscy)
      Może je jestem zbyt naiwna, ale twierdzę, że tu także zaufanie powinno występować.

      Jedyne czego jestem teraz pewna (no, prawie pewna) po przeczytaniu tych kilku odpowiedzi to, że pierwsze doświadczenie seksualne z prawiczkiem nie zagwarantuje miłych wspomnień. Osoby niedoświadczone powinny Waszym zdaniem szukać Nauczyciela, kogoś kto ich przeprowadzi przez ten niepoznany dotąd świat.

      Piękne ideały kłócą się z "numerkiem z nieznajomym"...
      Cóż, kiedyś trzeba przestać wierzyć w bajki i dać sobie spokój z szukaniem księcia, bo chyba już ich nie ma...

      • nawrotka1 Re: efekt spidi gonzalesa? 15.01.09, 19:06

        "Spidi" czyli szybki :)))


        >Osoby niedoświadczone powinny Waszym zdaniem szukać Nauczyc
        > iela, kogoś kto ich przeprowadzi przez ten niepoznany dotąd świat.

        To prawda, ale z zastrzezeniem - Nauczyciel musi być uprzedzony o tym, że ma być
        nauczycielem :) Jesli facet na poziomie, to postara sie sprostać temu zadaniu
        jak najlepiej :)
        ------
        zmieniłam nick - nawrocona5 :)
      • masher Re: efekt spidi gonzalesa? 16.01.09, 02:11
        oj sa ksieciunia sa psze pani, tylko ze oni tacy latwi do wypatrzenia i zdobycia
        nie sa ;) sa wydawani na zapisy na zapisy na kartki ;)

        co do zaufania to moze sprecyzuje. chodzi mi o to ze cale dopuszczenie z kims do
        intymnego kontaktu juz samo w sobie jest poprzedzone jakims zaufaniem. ufamy ze
        nie zabije nas, nie przerobi na czesci zapasowe, nie okradnie, nie nagra i nie
        pusci w sieci czy ze bedziemy sie dobrze bawili wspolnie... sama zabawa juz nie
        ma specjalnie wiele wspolnego z zaufaniem. wiemy po prostu ze mamy sie dobrze
        bawic, starac sie nie tylko sobie dogodzic ale i zaspokoic patrnera. zakres
        zabaw bez zadnego przymusu, przy dluzszej znajomosci to jakies poznawanie,
        dopasowywanie nawet...

        spidiego juz ci wyjasniono ;)

        co do zaawansowanego gracza jako nauczyciela to tez bym nie przesadzal z tym aby
        go informowac o tym. jesli bedzie facetem na poziomie to dostosuje sie i
        bedziecie mieli z tego spora ucieche.
        analogicznie jest w zwiazach gdzie juz sa obyci z innymi partnerami. tez sie
        siebie ucza, poznaja... ale juz dysponuja jakims wachlarzem podstawowych
        umiejetnosci a raczej wiedza co lubia i co bardziej na niech dziala a co miej...
        nie musi oznaczac to tez tego ze z prawiczkiem bys nie miala takej samej
        uciechy, moze ale nie musi. jednak obstawialbym bym bardziej juz kogos z
        doswiadczeniem. wybierz jak uwazasz, to twoje zycie ;)

        swoja droga to jak nazwac kogos kto jest po dluzszym zwiazku, po dluzszym
        rozstaniu i bez sekszenia? wtorny prawiczek? lol
    • charlie_x Re: opowieść dla mężczyzn 15.01.09, 19:42
      ..tylko kurde czemu mialoby to sluzyc? Jakis
      rytual? Myslisz,ze seks z prawiczkiem jest czyms wyjatkowym?
      Fanaberia bez znaczenia.Sama to przyznasz po jakims czasie i po
      kilku bzykankach w roznych konfiguracjach.Owszem jest jeden
      atut.Teoretycznie brak zagrozenia hiv-em.
      • somekindofhope Re: opowieść dla mężczyzn 16.01.09, 11:00
        Wygląda na to, że jesteś autorko wątku w permanentnej matni życiowej. Najpierw
        latami tkwiłaś w sprzeczności własnych wyobrażeń o ideale z oczywistą prawdą, że
        ideałów nie ma. Teraz porzuciłaś tą sprzeczność, by owładnęła Cię następna -
        przeżycie pierwszego seksu bez uczuć, ale opartego na zaufaniu. No to też nie
        występuje w przyrodzie. Zaufanie się na czymś buduje. Seks bez uczuć, na
        zasadzie umówienia się, zaufania w sobie nie zawiera, no bo jak ma zawierać ?
        Ludzie umawiają się na seks, zaufania nie ma. Dopiero po pierwszym, a jeżeli się
        powtórzy, to po drugim bara bara to kobieta zazwyczaj okazuje zaufanie i się
        angażuje. Wtedy ma ona sporą szansę na to, że facet zwieje i tyle.

        Znam kilka dość atrakcyjnych kobiet, które zawsze były wybredne. Koło
        trzydziestki są już nieźle zdziwaczałe, sfrustrowane i nie do wytrzymania nawet
        przy dłuższej rozmowie.
    • wiedz-ma Re: opowieść dla mężczyzn 16.01.09, 11:45
      po pierwsze - przestań szukać; z miłością często jest tak, że
      znajdujesz ją wtedy, kiedy przestajesz szukać
      po drugie - nawet z mężczyzną, który nie będzie prawiczkiem i
      którego będzisz bardzo - z wzajemnością - kochać, "pierwszy raz"
      może wcale nie być cudowny (w sensie doznań fizycznych), powodów tu
      może być wiele; ważne więc będzie nastawienie
      po trzecie - tak coś mi mówi, że nie będziesz w stanie przespać się
      z facetem bez miłości, bo jak przyjdzie co do czego, to cię po
      prostu zablokuje - romantyczki tak mają ;)
    • biegnaca_z_wilkamiii Re: opowieść dla mężczyzn 16.01.09, 20:37
      masher,
      o taki rodzaj zaufania mi chodziło, nie takie które może się wiązać z jakimś uczuciem (bo to wykluczyłam na samym początku), ale o pewność tego drugiego człowieka, tego iż nie zrobi czegoś wbrew mojej woli i nie spowoduje sytuacji o których wspominasz.

      To gdzie wydają te kartki na księcia ;)
      bo wydaje mi się, że z moich ambitnych planów seksu bez uczucia nic nie wyjdzie i znów wrócę do szukania romantyzmu i wrażliwości u facetów (a tak strasznie trudno je z Was wydobyć, znaleźć zresztą takie przymioty również, ale to już inna sprawa)

      wiedz-ma
      piszesz:
      "tak coś mi mówi, że nie będziesz w stanie przespać się
      z facetem bez miłości, bo jak przyjdzie co do czego, to cię po
      prostu zablokuje - romantyczki tak mają ;) "
      i tu chyba trafiłaś, rzeczywiście nie wiem czy bym potrafiła


      Zapytałam Was, bo liczyłam na to, iż w odróżnieniu od moich przyjaciół-mężczyzn, którzy mnie znają doskonale i twierdzą, że ten pomysł to głupota (pewnie dlatego, że mnie znają właśnie) odpowiecie, że to nie jest taki zły pomysł.
      No tak, ale Wy mnie nie znacie, a moja pokręcona logika, którą próbowałam tu wyłożyć... właśnie.. sama nie do końca w to wierzę...


      na_zywca
      nie napiszę jak z realizację, bo podobnie jak Ty nie podejmę się realizacji w takiej formie jaką przedstawiałam.
      Dla mnie jednak najważniejsze jest uczucie (niestety)
      A ten księciunio wydawany na kartki być może wcale nie jest towarem aż tak deficytowym i kiedyś na jakiegoś wpadnę (pewnie wielu już minęłam na swojej drodze...)




      Dziękuję za wszystkie komentarze :)
      • masher Re: opowieść dla mężczyzn 16.01.09, 23:37
        z ksiecami jest jak z ksiezniczkami, tfu, z porzadnymi babami. co lepsze modele
        sa juz zajete albo okaleczone przez debili... albo niestety jeszcze bawia sie
        maminym cyckiem ;) stad te zapisy na kartki na kartki. zajetych nie ruszam,
        okaleczonych nie chce sie mi juz kurowac- mam swoje problemy, jednostki ulomne
        pomijam milczeniem.

        przezylem kilka lat z jedna kobita. w swoim czasie dalbym sobie rece upitolic za
        nia. dzis wygladalbym jak idiota ktory sie nawet po tylku podrapac nie moze :]
        wniosek wlasny- nawet znalezenie nie gwarantuje iz model nie ma wad ukrytych i
        nie odpie... [doslownie] komus pod czaszka. dzis wiem jedno, nie bede
        rezygnowal z niczego. a jesli to ma oznaczac ze przyjdzie mi zycie przezyc
        samemu... coz lepiej samemu niz z jakas idiotka bo cos komus wypada ;) mnie nic
        nie wypada, procz nie plucia sobie w brode i nie rozmieniania sie na drobne :]
        pomijam ze za tepy jelen ze mnie juz sie zrobil i nie nadaje sie juz na zadne
        zwiazki. najwyzej na psa hehehheehehe

        teraz zupelnie powaznie. przede wszystkim, dowiedz sie czego chcesz od zycia, bo
        widac chwilowo nie wiesz. zrob sobie wolne od siebie, stan obok, popatrz i
        pomysl. jak sie juz dowiesz to po prostu zrob co masz zrobic. lepszej rady dac
        ci nie moge:)
        • lacido Re: opowieść dla mężczyzn 16.01.09, 23:40
          masher napisał:
          nawet znalezenie nie gwarantuje iz model nie ma wad ukrytych i
          > nie odpie... [doslownie] komus pod czaszka

          zgadza się
Inne wątki na temat:
Pełna wersja