dostał, co chciał? ;)

19.02.09, 03:00
Spotkaliśmy się po latach od czasów dawnej szkolnej znajomości i można powiedzieć etapu nieśmiałego i młodzieńczego podkochiwania się.

Spotkanie wyczekiwane i szczególne. Na drugiej randce był seks :) Może ciut wcześnie, ale... świadomy i za obupólną potrzebą, chęcią i zgodą.
I dający zadowolenie obojgu :)
Potem kolejna randka i jeszcze wspólnie spędzony cały tydzień. I...

no właśnie... i po tym wszystkim nastąpiło milczenie z jego strony. Milczenie i obojętność. Zero reakcji na prośbę o rozmowę, kilka słów wyjaśnienia, próbę porozumienia lub chociaż "formalnego" pożegnania.

Nie żałuję tego krótkiego i intensywnego romansu...
Żałuję jego dziecinnego zachowania i tego, że zmarnował szansę na wszystko... tak naprawdę. Nawet na utrzymanie dawnej znajomości.

Panowie, jeśli odcinacie się od partnerki bez słowa lub z nieuzasadnionych powodów zrywacie znajomość/związek/kontakt tzn. że chodziło tylko o seks, czy tak? ;) Czy może pojawia się strach jakiś niewytłumaczalny? Że może jednak lepiej samemu żyć... Wiem, że ilu panów, tyle opinii i podejść do tematu, ale trochę mnie to nurtuje.
W sumie nie wiem, czy ewentualne wypowiedzi mają mnie utwierdzić w moich podejrzeniach czy może odkryć drugie dno...
a może po prostu chciałam się wygadać :)

p.s. dla jasności dodam, że żyjemy w różnych krajach...
    • merlynn Re: dałaś co chciałaś ;) 19.02.09, 10:17
      Tak bywa zwykła wymiana bez kontynuacji
      • dziwonia dałam, co chciałam ;) 19.02.09, 13:55
        ale nie dostałam, co obiecał ;)
      • mlusca Po co mu taka łatwa dziewczyna, 20.02.09, 00:02
        jak z nim tak szybko,to może z innym też?
        • dziwonia Re: Po co mu taka łatwa dziewczyna, 20.02.09, 00:05
          no ale w sumie... to do tanga trzeba dwojga :)
          a on jak widać trudny też nie był ;)

          p.s. jesteś kobietą czy mężczyzną? :)
    • tytus_flawiusz nie łudźmy się 19.02.09, 10:22
      > Potem kolejna randka i jeszcze wspólnie spędzony cały tydzień. I...

      po prostu jesteś zupełnie do bani w łóżku i tyle (tydzień to dosyć bo zaliczyć poprawkę /a nawet kilka/ po nieudanym ustnym lub klasycznym :-) ... milczy bo nie wie jak ci to powiedzieć, pewnie boi się, że dostaniesz jakiejś babskiej histerii.
      • dziwonia Re: nie łudźmy się 19.02.09, 11:40
        pytałam raczej o opinie nt. zachowania faceta, a nie mnie ;)
        Swoje zachowanie oceniam sama, a w łóżku do bani nie jestem.
        Głupie jest to jego milczenie po prostu... i szukam rozwiązanie tej zagadki ;)
        • alfa74 Re: nie łudźmy się 19.02.09, 14:24
          dziwonia napisała:

          > ..., a w łóżku do bani nie jestem. ...

          Tzn pytasz sie partnerow "jak bylo?", czy tez osadzasz po ich finalnym
          zachowaniu? Bo jesli po finale to wiesz... w 99,5% jest zawsze taki sam, nawet
          gdy na drugim koncu nie ma podlaczonej kobiety :)
          • hanya ale nie rozmawiamy tu tylko o łóżku :) 19.02.09, 14:43
            bo przez ten wspólny czas nie siedzieliśmy przecież cały czas w łóżku :)
            A tzw. finalne zachowanie, które Cię nurtuje, w tym przypadku wyrosło na gruncie wczesniejszych rozmów i zabiegów. I nie czuję wówczas potrzeby zadawania partnerowi pytania "jak było" - bo widzę to :)

            • alfa74 Re: ale nie rozmawiamy tu tylko o łóżku :) 20.02.09, 07:41
              Mnie natomiast interesuje tylko Twoje przekonanie, ze nie jestes do bani w lozku :)
              Czyli spedzajac z owym mezczyzna mniej niz dziesiec dni lozkowych perypetii,
              zdazylas przedyskutowac z nim wyszystkie aspekty sztuk milosnych? Jednak
              zapewniam Cie, ze widzisz to co chcesz widziec :)

              Poza tym niepodwazalnym jest fakt, ze masz problemy z osobowoscia Pani dziwonia,
              hanya czy jak Ci tam... Moze to wlasnie jest powodem tak naglego i szybkiego
              odwrotu jegomoscia :)

              ps
              Stereotypowo mozna by jeszcze powiedziec, a czemu tu sie dziwic? Facet dostal co
              chcial, odhaczyl kolejny zaliczony obiekt, a Ty zostalas z dylematem i lekkim
              niesmakiem moralnym ("Może ciut wcześnie, ale...")
              • cus27 Re: ale nie rozmawiamy tu tylko o łóżku :) 20.02.09, 08:23
                alfa74 napisał:

                > Mnie natomiast interesuje tylko Twoje przekonanie, ze nie jestes
                do bani w lozk
                > u :)
                > Czyli spedzajac z owym mezczyzna mniej niz dziesiec dni lozkowych
                perypetii,
                > zdazylas przedyskutowac z nim wyszystkie aspekty sztuk milosnych?
                Jednak
                > zapewniam Cie, ze widzisz to co chcesz widziec :)
                >
                > Poza tym niepodwazalnym jest fakt, ze masz problemy z osobowoscia
                Pani dziwonia
                > ,
                > hanya czy jak Ci tam... Moze to wlasnie jest powodem tak naglego i
                szybkiego
                > odwrotu jegomoscia :)
                >
                > ps
                > Stereotypowo mozna by jeszcze powiedziec, a czemu tu sie dziwic?
                Facet dostal c
                > o
                > chcial, odhaczyl kolejny zaliczony obiekt, a Ty zostalas z
                dylematem i lekkim
                > niesmakiem moralnym ("Może ciut wcześnie, ale...")
                Latwo przyszlo,latwo zapomniec(dla faceta).Z przyjacielem ,z lawki
                szkolnej...nie wchodzi sie do lozka,Mala!Nazywa sie to szacunkiem
                dla przeszlosci.Kaca moralnego dlugo sie leczy.
                • dziwonia do alfa74 i cus 27 :) 20.02.09, 10:13
                  dziękuję za wasze opinie - macie prawo mieć takie zdanie, taka jest formuła forum - wymieniamy poglądy i oglądy :)
                  czy mam dylemat moralny... tak mam, tylko że zawsze są dwie strony medalu - więc pamiętam tylko dobre chwile, bo sobie nie mam nic do zarzucenia. Bardziej mnie interesowały przyczyny zachowania jegomościa :) ale nie z naciskiem, by winy szukać w sobie... bo to już przerobiłam.

                  p.s. A co do problemu z osobowością... no cóż, czy ktoś kto ma więcej niż jedno konto pocztowe musi mieć z góry takie problemy? Bo jesli tak, to ma je większa część użytkowników netu. Więc Alfo74 ostrożniej z niepodważalnymi osądami proszę :)
                  • alfa74 Re: do alfa74 i cus 27 :) 20.02.09, 10:39
                    Im dluzej Cie czytam - a robie to od wczoraj - tym mniej dziwi mnie fakt, ze
                    jegomosc opuscil Cie w stylu angielskim :)
                    • dziwonia do alfa74 :) 20.02.09, 11:01
                      różne rzeczy nas dziwią w życiu :)mnie dziwi jegomość, a Ciebie dziwię ja -tylko jegomościa nic nie dziwi... i ma spokój wreszcie ode mnie ;)
                      no to zamykam dyskusję
                  • cus27 Re: do alfa74 i cus 27 :) 20.02.09, 16:54
                    dziwonia napisała:

                    > dziękuję za wasze opinie - macie prawo mieć takie zdanie, taka
                    jest formuła for
                    > um - wymieniamy poglądy i oglądy :)
                    > czy mam dylemat moralny... tak mam, tylko że zawsze są dwie strony
                    medalu - wię
                    > c pamiętam tylko dobre chwile, bo sobie nie mam nic do zarzucenia.
                    Bardziej mni
                    > e interesowały przyczyny zachowania jegomościa :) ale nie z
                    naciskiem, by winy
                    > szukać w sobie... bo to już przerobiłam.
                    >
                    > p.s. A co do problemu z osobowością... no cóż, czy ktoś kto ma
                    więcej niż jedno
                    > konto pocztowe musi mieć z góry takie problemy? Bo jesli tak, to
                    ma je większa
                    > część użytkowników netu. Więc Alfo74 ostrożniej z niepodważalnymi
                    osądami pros
                    > zę :)
                    W moim poscie pisalam o przyjazni z lawy szkolnej i lozku,a Ty
                    potrafisz sie doszukac spraw,...nie...napisanych.Zastanawiajace!
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 10:28
      Nie ma co roztrząsać sprawy.
      Mieliście, że tak powiem, nie wyjaśnione sprawy z czasów młodości i je w łóżku
      wyjaśniliście. To z założenia nie dawało wielkich widoków na przyszłości.
      • dziwonia Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 11:42
        tylko teraz mamy jeszcze bardziej niewyjaśnione sprawy...
        to co? jeszcze raz do łóżka? :)
        • grassant Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 12:10
          dziwonia napisała:

          > tylko teraz mamy jeszcze bardziej niewyjaśnione sprawy...
          > to co? jeszcze raz do łóżka? :)

          tak. z innym.
    • tarantinka Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 11:52
      pewnie dowiedział się że ma raka i nie chce cie obarczać
      • dziwonia Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 11:54
        jest okazem zdrowia :)
        • bestyjaa Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 12:25
          jak to- macie jeszcze bardziej niewyjaśnine sprawy? moim zdaniem całkiem wyjaśnione i tyle.
          Gdyby to miała być wielka miłosc, nieoparta wyłącznie na fizyczności, to nie sprowadzałoby się to głównie do seksu. a to co opisujesz - seks na drugim spotkaniu itp.. o tym właśnie swiadczy. (pierwsze spotkanie było tylko formalnością)
          Dokładnie tak, jak napisałaś w tytule- dostał to, co chcial. Nie wiem, jaki jest teraz jeszcze cel zastanawiania się nad tym :)
          • dziwonia ale ja nie pytałam o miłość :) 19.02.09, 13:59
            pytałam o powody milczenia, o nagłe zerwanie kontaktu...
            swoją drogą to tak czy siak spotkamy się wkrótce na neutralnym gruncie więc siłą rzeczy konfrontacja nastąpi. tylko wolałabym do tego czasu co nieco wyjasnić jednak - upieram się przy swoim stanowisku :)
    • obrotowy dziecinne zapytanie 19.02.09, 15:15
      a´la nastolatka :)

      gdy ludzie spotykaja sie i romansuja po latach (znajomosci)
      - kazdy/kazda przychodzi z pewnym bagazem projekcji i oczekiwan.

      Jak gdyby z wlasna "wizja" partnera. Gdy ta wizja sie nie sprawdzi,
      to wtedy powstaje tkzw "glupi" problem. Kultura wymaga oczywiscie,
      jasne zakomunikowanie tego - ale nie kazdego niestety (mentalnie)
      na to stac...

      A Konkretnych przyczyn moglo byc wiele...
      - czy to w lozku nie tak, jak sobie wyobrazal, czy intelektualnie
      - nie ten styl... (gdyz oboje sie zmieniliscie, ale kazde inaczej...

      A moze po prostu np. nie pachniesz tak, ja mu pasuje???

      Nie musisz sie czuc przez to "gorsza", ze ktorys z tych elementow
      nie zagral...
      bywa.
      • lofbergs.lila a co jesli brak 19.02.09, 15:20
        wizji?
        spojnej tym bardziej? :)
        zadnych oczekiwan nie ma
        to co wowczas?
        • obrotowy Re: a co jesli brak 19.02.09, 17:12
          lofbergs.lila napisała:

          > wizji?, spojnej tym bardziej? :)

          - to wtedy nie ma problemu :)

          buzi (kilka razy do nasycenia) i... adieu :)

          > zadnych oczekiwan nie ma - to co wowczas?

          jak wyzej.
          jednakze z tekstu autorki watku wynika raczej,
          ze miala jednak jakies oczekiwania.
          • lofbergs.lila Re: a co jesli brak 19.02.09, 17:38
            obrotowy napisał:

            >
            > buzi (kilka razy do nasycenia) i... adieu :)

            a jesli wizji nadal brak ale za to buzi jest fajne?
            >
            :)
            • obrotowy Re: a co jesli brak 19.02.09, 17:58
              lofbergs.lila napisała:
              > a jesli wizji nadal brak ale za to buzi jest fajne?

              ach nie mekol - gdyz sama wiesz co :)

              ciagla powtorka z rozrywki, az jednej ze stron sie znudzi
              lub tez wkradna sie jakies uczucia (pomiedzy obojgiem),
              lub tez gdzies na zewnatrz :)

              • lofbergs.lila Re: a co jesli brak 19.02.09, 19:09

                >
                > ciagla powtorka z rozrywki, az jednej ze stron sie znudzi
                > lub tez wkradna sie jakies uczucia (pomiedzy obojgiem),
                > lub tez gdzies na zewnatrz :)

                a jesli sie tak szybko nie znudzi to co wtedy?
    • czarna.maskara Chwileczkę... 19.02.09, 19:04
      Chwileczkę...
      uważacie, ze pójście do łóżka na drugiej randce upoważnia faceta do
      chamstwa??? Mądry mężczyzna szanuje każdą kobietę, zwłaszcza taką, z
      którą się kochał. Seks to nie jest takie nic. Uważam, że bez względu
      na wszystko, zawsze trzeba porozmawiać.
      Podchodzicie do tego strasznie płytko.
      Ja miałam podobną historię, tylko, że bez seksu.
      Spotykaliśmy się w reastauracji, chodziliśmy na spacery, poza
      pocałunkami nic nie było więcej. Tak było przez miesiąc i on nagle
      zniknął, kontakt się urwał. Ją rzucił facet, bo mu dala. Mnie
      rzucił, bo stawiałm opór. Jak was facetów zrozumieć? Jak z wami żyć?
      • bluei Re: Chwileczkę... 19.02.09, 19:32
        hahha dokladnie. Malo ktory facet ma odwage zeby powiedziec kobiecie
        prosto w oczy ze nie ma ochoty na zwiazek. Wiekszosc sie ulatnia jak
        dym z papierosa bez zadnego wyjasnienia. Dla mnie tacy mezczyzni sa
        po prostu nic nie wartymi tchorzami. Trzeba sobie dac spokoj i isc
        do przodu.
      • dziwonia i w końcu :) (uwaga, długo ale bez histerii :) 19.02.09, 19:40
        jakiś konstruktywny głos w dyskusji - dziękuję i to nie tylko dlatego, że mamy podobne doświadczenia...
        Wcześniejsze opinie skupiały się raczej na kwestii seksu, dawania i bycia do bani w łóżku... a więc szukania winowajcy w łóżku, a problem naprawdę nie tkwi(ł) w tym. Bo seks był fajny - uwierzcie. Ale poza seksem było to coś innego, coś poza fizycznością, jak ktoś wspomniał - było życie, wspólny czas, kino, restauracja, śmiech, rozmowy...

        Wiem, wiem, że podobnych historii jest tu cała masa, że niby to my histeryzujemy, panikujemy i zadajemy dziecinne pytania gdy facet milczy i znika jak kamień w wodzie. Bo... my sobie wyobrażałyśmy nie wiadomo co. A jak sobie nie wyobrażamy, to lepiej wam jest z nami, Panowie? :) Bo np nie wyobrażamy sobie, tylko powiedzmy szczerze gramy uczciwiej. Nie angażujemy się emocjonalnie (uwielbiam to określenie - którego Panowie boją się nie tylko w swoim wykonaniu jak diabeł wody święconej ;)... tylko racjonalnie mówimy sobie - fajny, ciekawy facet, dobrze mi z nim, chcę się z nim spotykać, poznawać go lepiej, chcę by i on czuł się ze mną dobrze... Może kiedyś coś z tego mogłoby być. Może ale nie musi... Czy to naprawdę takie złe? Czy ciągniemy was do jubilera i wybieramy pierścionek z oczkiem ;) Nie Panowie - nie wyobrażamy sobie od razu białej kiecki, nie wizualizujemy firanek w domu, który rzekomo... chcecie dla nas zbudować. Ok. może w wieku 15tu lat tak sobie wyobrażałyśmy, ale nie w wieku, w którym domyślam się jesteśmy teraz.
        Za to wy macie o nas ciągle takie same wyobrażenia :) i jest ono bardzo, bardzo błędne... i bardzo nas krzywdzące. Mówicie, bo wy za dużo oczekujecie, bo za dużo o tym myslicie, bo się za bardzo angażujecie. A my jak i wy mamy prawo szukać, próbować, umawiać się i kończyć nierokujące znajomości. Ale najczęściej nie odchodzimy bez słowa. Znamienne jest to że nie ma histeryzujących i panikujących Panów w podobnej sytuacji. Kobiety takie "angielskie" odejście porusza, bo są z natury wrażliwsze a te, które to spotkało po prostu szukają odpowiedzi, by uniknąć może podobnych rozterek w przyszłości.
        Pytanie zadane na forum mężczyźni miało mi pomóc w zrozumieniu takiego zachowania. Nie piszę waszego, by nie generalizować - bo to mnie się tak trafiło. No ale być może tutaj nie ma tych, którzy postąpili jak nasi delikwenci... i stąd brak sensownych porad :)
        niemniej dziękują za miłą dyskusję i oddam się teraz... zaangażowaniu emocjonalnemu w lekturze :)

        p.s. Swoją drogą, jak raz nie dałam... (dla niedomyslnych - nie było łóżka i seksu) to facet też zamilkł - bo jak to określił zaczął szybciej żyć i nie miał czasu odpowiedzieć. A teraz mamy kontakt koleżeński. Więc jak widać da się - rozmawiać i wyjaśnić sobie, że nie będziemy parą "zakochanych" ale możemy być koleżeństwem. A mnie właśnie mojego delikwenta jako kolegi teraz już tylko szkoda i w pewnym sensie brakuje.
        • alfa74 Re: i w końcu :) (uwaga, długo ale bez histerii : 20.02.09, 10:20
          Podsumowujac, biedne sa kobiety, ich egzystencja w zwiazku sprowadza sie do
          dawania lub nie dawania :)
          • dziwonia podsumowując 20.02.09, 11:05
            biedne są kobiety, które tak spłycają jak Ty :)
            i naprawdę już koniec dyskusji
            • alfa74 Re: podsumowując 20.02.09, 12:15
              O nieszczesna ugodzilas sie wlasnym sztyletem :)
              Przeczytaj swoj pierwszy post w tym watku, szczegolnie drugi akapit i wnioski z
              tego plynace - w trzecim akapice.

              Koniec dyskcji... :( Szkoda, ze nie czujesz sie na silach, ale uszanuje to :)
      • alfa74 Re: Chwileczkę... 20.02.09, 10:15
        czarna.maskara napisała:

        > Mądry mężczyzna szanuje każdą kobietę, zwłaszcza taką, z
        > którą się kochał.

        Czyli prostytutke tez?!
        rotfl :)
        • lacido Re: Chwileczkę... 20.02.09, 12:20
          a prostytutce szacunek się nie należny? Każdy zarabia jak potrafi
          • alfa74 Re: Chwileczkę... 20.02.09, 13:43
            Skoro wyznacznikiem szacunku wg Ciebie jest czyjas umiejetnosc pozyskiwania
            mamony, coz... mam nadzieje, ze kieszonkowcow tez szanujesz :)
            • lacido Re: Chwileczkę... 20.02.09, 15:05
              kieszonkowiec okrada prostytutka nie, ona wykonuje pewne czynności za które
              mężczyźni dobrowolnie płacą, nie widzisz różnicy?
              • alfa74 Re: Chwileczkę... 23.02.09, 07:52
                Dobrowolnie placa... hahaha... bo placa przed :P ...lub tez obawiaja sie panow
                postury szafy :) Poza tym skoro twierdzisz, ze prostytutka nie okrada, tzn ze
                sprawe znasz z filmow :) (Osobiscie znam kilku panow, ktorych usluga u takiej
                panny wyniosla wiecej niz oficjalna stawka)
                Wybierz sie kiedys do takich panienek, moze zmienisz zdanie i nabierzesz
                odpowiedniego szacunku :) ...lub tez szczerego szacunku tylko dlatego, ze miedzy
                Wami nastapil pewien akt zwany kochaniem :)
                • lacido Re: Chwileczkę... 23.02.09, 10:02
                  Tak samo może Cię okraść kolega z pracy, widzę ze Ty też sprawy nie znasz z
                  autopsji ;) Nie mam zamiaru korzystać z usług prostytutek :) Z założenia szanuję
                  ludzi a ich profesja nie ma nic do tego :)
    • polam5 Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 20:06
      A moze po prostu wg zasady:
      "Uwazaj bo zwykle ta druga pokazuje ze ta pierwsza nie byla taka zla" i
      wrocil? Albo zostal "odkryty" i musial sie zdecydowc i obiecal przerwac
      wszelkie kontakty?
      • dziwonia Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 20:12
        z pewnych źródeł wiem, że jest sam (gdy się spotykaliśmy był sam) i najwidoczniej taki stan nadal sobie chwali ;)
        • polam5 Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 20:44
          Kiedys slyszalem takie stwierdzenie:
          "Jesli ktos Ci powie albo pokaze na poczatku kim jest - wierz mu bo szkoda czasu
          na dochodzenie tego co juz wiesz"

          I zwykle tak jest. Jak ci ktos nie chce powiedziec to probujac to z niego
          "wycignac" najprawdopodobniej ryzykujesz ze dostaniesz nieprawdziwa opdowiedz...
          • dziwonia Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 20:57
            tylko paradoksalnie może powinnam dojść co tu było początkiem? a raczej może początkiem końca? ;)

            bo teraz to już nic nie wyciągam - zadałam mu grzecznie pytanie (no dobra, kilka razy zadałam, żeby mieć pewność - że dotarło ;) i brak odpowiedzi jest dla mnie odpowiedzią...
            w myśl zasady "co z oczu to z serca" wyleczyłam się z początkowych "wyobrażeń" ;)

            a teraz tylko dla siebie samej tę dyskusję sprowokowałam

            • mruff Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 21:40
              Powodów dla których nie odzywa się może być 100 a Ty i tak nie
              odgadniesz właściwego więc zamiast móżdżyć rusz na nowe łowy:)

              z facetami już tak jest-dziś są jutro ich nie ma.
              • bluei Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 23:15
                a pojutrze jest nowy :)
    • ingelore Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 23:20
      A po co sie zastanawiac? Co ci to da? Nie chce sie z toba spotykac
      bo stwierdził, że jestes nudna. No i co? Zapiszesz się na kurs
      ubarwiania osobowości? Dajże spokój i zamknij sprawe.
      • dziwonia Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 23:28
        jesteś kobietą czy mężczyzną? :)
        • jj1978 Re: dostał, co chciał? ;) 19.02.09, 23:54
          az sie wtrace, to nie jest kwestia bycia mezczyzna albo kobieta ale
          racjonalnego myslenia. facet sie ulotnil bez slowa, brak dobrego
          wychowania sie zdarza, nadmierne oczekiwania jednej ze stron tez,
          ale jesli nie odpowiada na twoje telefony czy co tam to jest po
          prostu gburem i tyle.
          nie zdarzylo ci sie nigdy umowic z kims pare razy i stwierdzic ze to
          nie to? albo poznac kogos innego w miedzyczasie?
          • dziwonia Re: dostał, co chciał? ;) 20.02.09, 00:01
            ale ja przecież tego nie kwestionuję, że jest gburem :)
            i zgadzam się co napisałaś w swoim wtrąceniu

            mamy tu taką małą dyskusję i tak sobie zapytałam, z kim rozmawiam
            tyle w temacie, bo pewnie temat i tak już się wyczerpał i zginie śmiercią naturalną
            i pozwól, że nie odpowiem na twoje retoryczne pytania :) żeby nie przedłużać rozmowy, która mam wrażenie męczy powoli dyskutantów
    • cynta Re: dostał, co chciał? ;) 20.02.09, 00:00
      Jak Cie bawia podobne historie to napisz do mnie na priva i jeszcze
      jedna Ci dorzuce....:)))
      • dziwonia Re: dostał, co chciał? ;) 20.02.09, 00:03
        a skąd podejrzenie, że mnie bawią?
        z propozycji raczej nie skorzystam :)
        • cynta1 Re: dostał, co chciał? ;) 20.02.09, 00:13
          o.k. myslalam ze pomaga Ci to zrozumiec co sie dzieje.. Ja po prostu
          nie moge pisac o tym na forum publicznym..
          • dziwonia Re: dostał, co chciał? ;) 20.02.09, 00:17
            ok. nastąpiło nieporozumienie... bo myślałam, że jesteś mężczyzną - serio, tak jakoś skojarzyłam w kontekście wypowiedzi
            ale jak chcesz napisać prywatnie, to śmiało - może razem się czegoś nauczymy na przyszłość ;)
            • polam5 Re: dostał, co chciał? ;) 20.02.09, 00:48
              No a tak na marginesie. To Wszem wiadomo jak mezczyzni reaguja w podobnych
              sytuacjach. Nie lubia sie tlumaczyc i juz. A Wam kobietom jaks sie wydaje ze
              wasz sposob roumowania powinien byc narzucony..
              • dziwonia Re: dostał, co chciał? ;) 20.02.09, 01:01
                Skoro już generalizujemy, to nam się wydaje tylko wtedy, jak wy nie chcecie z nami rozmawiać. Bo co innego nam wtedy pozostaje? ;) tylko "wydawanie się"... za innego bardziej rozmownego - tak sobie żartując.
                A tak na marginesie i serio, to wszem wiadomo, że ciężko nam się porozumiec, ale po co to jeszcze bardziej sobie utrudniać, no tego już nie pojmę. Jestem umysłem analitycznym ale nie narzucam nikomu swojego toku myślenia. Tylko w zamian za szczerość oczekuję tego samego.
                • polam5 Re: dostał, co chciał? ;) 20.02.09, 18:55
                  To moze nie chodzi o marzucanie ale o oczekiwanie.
                  Np Przychodze z pracy, rzucam torbe w kat, daje zonie buzika, ide do lodowki,
                  biore piwo, siadam na kanapie , wlaczam TV. Zona siada obok i zaczyna mi
                  opowiadac o swoim dniu i slysze jak z tasmy " wiesz Ona mi powiedziala..... a
                  to jaj na to....a wiec ona .. a ja jej a wtedy ta druga to ...... ) nam sie
                  dawno wylczyl odbor... podglasniam TV. Pol piwa wypite..
                  Po chwili zona pyta "a jak minal Twoj dzien" - OK... Co znaczy OK? OK.. A
                  miales te rozmwe z szefem? Mialem.. (ide po drugie piwo) I co? nic
                  specjalnego, normalnie sobie pogadalismy... I co mu powiedziales? .....
                  Korde.... czy ja moge miec troche spokoju po pracy? O tak to juz ze man nawet
                  ni chesz rozmawiac? MAsz jakies sekrety? Pewnie wiecej ich masz?
                  Tralalalalallalala....

                  Po prostu mami inny sposob i inne potrzeby jeski chodzi o komunikacje. I
                  podobnie kiedy sie rozstajemy to nie mamy ochoty robic z siebie idity i padac na
                  kolana i tlumaczy sie.. Przeciez wiadomo ze Wy nas nie wysluchacie tylko wtedy
                  dopiero zacznie sie analiza kazdego slowa... i skonczy sie placzem.. A my
                  jestesmy tak delikatni ze wolimy tego nie wiedziec :))
    • pol_krzaka Re: dostał, co chciał? ;) 20.02.09, 00:31
      A może stwierdził że nie widzi przyszłości i nie czuje potrzeby nic wyjaśniać. W
      końcu żyjecie w różnych krajach. Wiele kobiet myśli że spokojnie zareaguje
      dowiadując się dlaczego ktoś już ich nie chce i że taka wiedza je uspokoi. Wiele
      do samego końca święcie wierzy w możliwość rzeczowej rozmowy, dopóki tego nie
      usłyszą. Potem jednak okazuje się że wcale nie chciały poznać prawdy i robią
      takie sceny że same siebie nie poznają. Bo bardzo trudno pogodzić się z faktem
      że wina może leżeć po ich stronie. Dlatego odchodzenie bez słowa jest dla faceta
      bardziej opłacalnym statystycznie zachowaniem. Nikt by tego nie robił gdyby
      można było się spodziewać spokojnego i pokojowego przyjęcia powodu rozstania.
      Nie ma żadnej nagrody za powiedzenie "już mi się nie podobasz", "jesteś nudna",
      "spotkałem fajniejszą" czy inne banalne powody. Kobiety chyba oczekują "odchodzę
      bo jestem głupim dupkiem", ale kto tak powie?

      Oczywiście odejście bez słowa to nie jest idealne rozwiązanie, zawsze będą
      pretensje i żal, lepiej by to kobieta porzucała, nie każdy jednak potrafi tak to
      rozegrać.
      • dziwonia słowem podsumowania 20.02.09, 00:47
        No tak, masz całkowitą rację i fajne stanowisko w sprawie. Nie oskarżasz bezpodstawnie, tylko wyrażasz swoją opinię, podoba mi się - nie to co konkretnie myślisz, ale to jak to wyrażasz. nie wiem, czy czytałaś/eś mój dłuższy post... tan bez histerii :) - tam napisałam, jak to widzę. I właśnie oczekuję że tak powinien zachować się dorosły i odpowiedzialny człowiek. Powinien stawić czoła i zamiast czułych słówek powiedzieć coś mniej słodkiego, ale powiedzieć.
        Celowo nie napisałam wszystkiego, co było między nami, a głównie to o czym rozmawialiśmy - bo to zostawiam dla siebie. Ale w gruncie rzeczy my podświadomie pewnie zakładaliśmy, że nie musi nam się wcale udać, że to może faktycznie trwać tylko chwilę - a jednak się zdecydowaliśmy i ja sądziłam, że wychodząc z takich warunków wyjściowych mam prawo oczekiwać sensownego końca - czy to w postaci kontynuacji czy rozstania. Stało się, jak się stało i uwierz mi, że nie miałabym żalu, gdyby mi powiedział prawdę, bo z założenia nie chcę uszczęśliwiać na siłę nikogo. Nie oczekuję też, że powie, że jest dupkiem, tylko szkoda, że sama musiałam do takiego wniosku dojść.
        I mimo wszystko zyczę mu szczęścia i żeby jednak zmienił swoje podejście, żeby nie musiał już tak głupio się wycofywać. Bo w gruncie rzeczy wiem, że tkwi w nim głęboko taka sama potrzeba bycia kochanym i kochania, jak w każdym z nas...
        • adas442 Re: słowem podsumowania 20.02.09, 10:20
          dziwonia, po prostu się bał wchodzić w związek, albo uznał że nie jest gotowy.
          Jeżeli żyjecie w różnych krajach musisz wziąć inne " różnego rodzaju
          okoliczności". A zrobił tak, bo tak było najłatwiej
        • kawka1313 Re: słowem podsumowania 24.02.09, 22:56
          Nie wiem czy zauważyłaś, że nie lubisz mężczyzn... Traktujesz ich jak
          trochę gorszą kategorię, np. uzależniasz odpowiedź od tego czy ktoś
          jest mężczyzną czy kobietą (nie zacytuję dokładnie, ale w jednym
          momencie tego wątku napisałaś mniej więcej tak: "a to przepraszam, bo
          myślałam że jesteś mężczyzną"). Wiem, że prawdopodobnie zaprzeczysz,
          ale pomyśl o tym w wolnej chwili... Seks nie jest najważniejszy...
          bycie nudną bądź nie też takie ważne nie jest...
          • dziwonia słowem wyjaśnienia 25.02.09, 00:27
            aż muszę zabrać głos... choć właściwie dyskusja ta już jakby odbiegła od tematu głównego...
            Otóż chciałam oświadczyć że bardzo lubię mężczyzn :) Nie traktuję ich absolutnie jako gorszych, raczej jako innych - przy czym inność ta jest pozytywną cechą. I mówię to naprawdę świadomie, bo nie muszę o tym myśleć specjalnie, nigdy też nie doszłam do tak absurdalnego wniosku jak ty Kawko 1313 :) Jak można mężczyzn nie lubić??????? Ich trzeba kochać wręcz, a zwłaszcza gdy nam na to pozwolą i jeszcze odwzajemnią.
            Niestety na forum łatwo jest wyciągać wnioski oceniające innych właśnie. A co do twojego spostrzeżenia, że ja inaczej traktuję swoich rozmowców... no cóż... to też nie tak. Akurat w tamtym wypadku, gdzie pomyliłam kobietę z mężczyzną wywiązała się na kanwie tej pomyłki bardzo fajna prywatna (bo już nie na forum) rozmowa - więc chyba jednak twoje podejrzenia Kawko1313 są mylne. Po prostu byłam ciekawa głównie zdania panów - skoro to forum męskie - i tylko dla jasności podpytywałam, kto jest kim :) - na pewnym etapie już raczej dla zabawy wręcz.
            Dziękuję za Twoją wypowiedź i mam nadzieję, że wyprowadziłam Cię z błędnej o mnie opinii. Choć oczywiście masz prawo mieć swoją...
            pozdrawiam

            a co do clou tematu i wypowiedzi, że seks i nuda nie idą... w parze, to też wiem ;)
            • kawka1313 Re: słowem wyjaśnienia 25.02.09, 12:31
              To cieszę się, że się pomyliłam :) Teraz rozumiem, że chodziło Ci o
              męski punkt widzenia... A nie lubić... można... Moja mama np. całe
              życie swoje nie zauważyła, że ich nie lubi. Wiesz ona twierdzi
              również, że ich bardzo lubi tylko inaczej i w ogóle nie zauważa, że
              traktuje mężczyzn jak kategorię trochę gorszą. Moja mama ma już sporo
              lat i po kilku związkach nadal jest sama. Nie widzi problemu w sobie
              tylko zawsze trafia na "niewłaściwych" facetów. Tylko dlatego to
              napisałam bo Twoje podejście wydawało mi się podobne.
              Ale cieszę się, że się pomyliłam :) Pozdrawiam.
    • maniek_koniuszko Re: dostał, co chciał? ;) 24.02.09, 23:10
      Myślę o takiej, ze skoro sama sibie nie szanuje i daje na prawo i
      lewo to szkoda na nia zachodu.
      Ot taka usluga, tylko, że znikam i nie płace.
      Chociaż naiwniara ma pewni odrobinę przyjemności.
      • jola.1029 Re: dostał, co chciał? ;) 24.02.09, 23:24
        ty maniek...albo masz 90 lat i zazdrościsz albo sam nie wiesz co
        piszesz;poglądy średniowieczne
    • ex-rozbitek Re: dostał, co chciał? ;) 25.02.09, 22:51
      Po prostu coś się musiało stać w ciągu tego tygodnia. Doszedł do
      wniosku, że coś w Twoim charakterze stanowi dla niego przeszkodę
      nieprzezwyciężalną dla związku, a jako człowiek mało asertywny nie
      potrafi Ci o tym powiedzieć.
      A być też może, że to Ty mu dałaś do zrozumienia, że nie jest
      wyśnionym ideałem. Odebrał to "między słowami" i zniknął.
      W sumie to może lepiej, że po tygodniu, a nie po 10 latach na
      przykład..
    • womensright2shoes Re: dostał, co chciał? ;) 26.02.09, 08:28
      he's just not that into you!
      (przeczytaj książkę, a potem obejrzyj film)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja