jakbyscie zareagowali

22.03.09, 13:30

gdybyscie sie dowiedzieli, ze wasza eks usunela ciaze, w ktora
zaszla z wami jak jeszcze byliscie razem? sytuacja nie byla do konca
jasna, wczesniej bylo kilka rozstan i powrotow. w koncu kilka tyg po
ostatecznym rozstaniu okazalo sie, ze jest w ciazy. nawet chciala
wam o tym powiedziec, ale wtedy uslyszala, ze spotykacie sie juz z
kims innym(co nie bylo prawda, jak sie pozniej okazalo).
i przypuscmy, ze chcielibyscie miec to dziecko.
    • tytus_flawiusz a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 13:37
      co się stało, to się nieodstanie...
      • asqe Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 13:42
        no ale powiedzialbys cos, gdybys sie dowiedzial?
        potrafilbys zrozumiec taka decyzje czy zaczalbys ja nienawidziec?
        jak bys sie czul? o to mi mniej wiecej chodzi.
        wiem, ze to glupie teraz.
        • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 13:46
          asqe napisała:

          > no ale powiedzialbys cos, gdybys sie dowiedzial?
          nie, po co ?

          > potrafilbys zrozumiec taka decyzje czy zaczalbys ja nienawidziec?
          tak potrafiłbym, dlaczego miałbym ją znienawidzić ?

          > jak bys sie czul? o to mi mniej wiecej chodzi.
          normalnie, a jak inaczej ? Życie nie gwarantuje pasma sukcesów i jedynie
          trafnych decyzji
          • asqe Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 13:50
            no a ja wiem, ze on to strasznie przezywa, bo nagle sobie
            uswiadomil, ze tak bardzo chcialby miec dziecko i ze to mogla byc
            jego jedyna szansa. zjebalismy okrutnie oboje.
            • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 13:58
              asqe napisała:

              > no a ja wiem, ze on to strasznie przezywa, bo nagle sobie
              > uswiadomil, ze tak bardzo chcialby miec dziecko i ze to mogla byc
              > jego jedyna szansa.

              a co fiuta mu urwało, a innym pannom picze pozarastały ?
              weź mnie nie rozśmieszaj. Dzieci to się akurat przyjemnie i łatwo robi...
              hodować potem to to, to już znacznie bardziej przesrane

              > zjebalismy okrutnie oboje.

              nobody's perfect. www.youtube.com/watch?v=6FptH05pGiY
              • asqe Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 14:03
                no niby masz racje, ale jego nagle w wieku 42 lat oswiecilo, ze
                chcialby miec dziecko. wczesniej jakos sie nie ulozylo a teraz moglo.
                jak on o tym mowil, ze to byla nasza szansa, zeby wszystko sie
                miedzy nami poukladalo i bylo dobrze to mialam wrazenie, ze to
                facet, ktory po prostu czeka, zeby byc zmuszonym do "bycia z kims",
                do bycia w powaznym zwiazku wlasnie przez nieplanowana ciaze.
                • lacido Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 14:21
                  ale równie dobrze mogłoby się popierniczyć jeszcze bardziej ;/

                  nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem i gdybać
                • ona3010 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 20:27
                  > no niby masz racje, ale jego nagle w wieku 42 lat oswiecilo, ze
                  > chcialby miec dziecko. wczesniej jakos sie nie ulozylo a teraz
                  moglo.

                  W takim wieku powinno sie juz myslec... i co niby najpierw mu sie
                  nie chcialo a pozniej za kilka lat ma byc super tatuś?
                  Egoizm i wygodnictwo tylko.


                • majula06 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 03.04.09, 11:10
                  dzieckiem nie naprawisz związku i relacji.
        • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 13:49
          musiałes dac Jej niezle popalic,ze podjeła tak drastyczna decyzje(jesli jest to
          faktycznie ,zgodne z prawda).
          zapytaj ,tylko dlaczego?...zapewne natychmiast,usłyszysz
          "konstruktywana"odpowiedz i oboje bedziecie miec ,czyste sumienie;-D
          • asqe Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 13:55
            tak, dal mi niezle popalic. a dlaczego podjelam taka decyzje?
            staralam sie chyba zrobic to co wydawalo mi sie najbardziej
            racjonalne, wbrew temu co czulam, i najlepsze dla wszystkich.
            ja w depresji na silnych antydepresantach, on zmieniajacy ciagle
            zdanie neurotyk z ciezkim lekiem przed zobowiazaniem.
            ja nie mam czystego sumienia. a czy on ma to nie wiem.
            • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 14:00
              dziecko wyleczyłoby Ciebie z depresji,małabys cel w zyciu.
              a Twoj"neurotyk",moze w koncu,dałby sie usidlic na stałe???
              teraz,to juz "musztarda po obiedzie"...ludzie,czemu nie rozmawiacie ze soba na
              tak powazne tematy,czy to godzi w Wasze ego???
              • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 14:03
                amira43 napisała:

                > dziecko wyleczyłoby Ciebie z depresji,małabys cel w zyciu.
                > a Twoj"neurotyk",moze w koncu,dałby sie usidlic na stałe???

                strzelenie sobie bachora jako antidotum na rozwiązanie problemów z głową
                rodziców ?! Nie sądziłem Amira, że z Twoich "ust" padnie taka idiotyczna teza
                • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 14:15
                  tytusku,załozyłam ...ze powodem depresji, moze byc chec posiadania dziecka?;-)
                  a Panowie,czasem pozniej dojrzewaja emocjonalnie i bywaja swietnymi
                  tatusiami(znam taki przypadek osobiscie);-DDD
                  teoretyzujemy,ocenimy sytuacje dosc powierzchownie,a ja zawsze probuje odnalezc
                  jakis pozytyw...nie wszystko musi byc be:-)

                  • asqe Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 14:21
                    nie, ja w sumie cierpie na depresje od lat, chociaz bardzo dlugo nie
                    mialam nawrotu. chyba ta cala sytuacja miedzy nami tak na mnie
                    wplynela, te jego odejscia i powroty i tak to sie ciagnelo
                    miesiacami. a jesli chodzi o pozniejsze dojrzewanie, to przeciez on
                    ma 42 lata (jkest ode mnie 15 lat starszy) i jesli do tej pory nie
                    poczul sie gotowy, zeby byc w powaznym zwiazku i miec dziecko to
                    moze nigdy juz sie to nie zmieni. choc on bylby swietnym ojcem,
                    gdyby tylko naprawde chcial nim byc.
                • lacido Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 14:24
                  tytus_flawiusz napisał:

                  > strzelenie sobie bachora jako antidotum na rozwiązanie problemów z głową
                  > rodziców ?! Nie sądziłem Amira, że z Twoich "ust" padnie taka idiotyczna teza
                  >

                  wyjątkowo się zgadzam, niby dlaczego ktoś kto samo sobie z sobą nie radzi w
                  obliczy bezbronnego dziecka miałby nagle dojrzeć i dorosnąć? Są duze szanse na
                  to, że spyliłby gdzie pieprz rośnie.

                  Na marginesie rozsiewanie wizji: mogliśmy być cudowną rodziną a ja wszystko
                  spieprzyłam tylko pogarsza
              • asqe Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 14:07
                ale ja go nie chcialam usidlac uzywajac dziecka jako argumentu. nie
                chcialam go zmuszac do czegos, do czego wydawalo mi sie, ze nie byl
                gotowy i moze nigdy nie bedzie. nie wiem.
                trudno bylo mi podjac te decyzje, bo go kochalam i chcialam miec
                dziecko tak naprawde. ale masz racje, teraz to nie ma co nad tym
                rozmyslac, bo to "musztarda po obiedzie".
                zaluje, ze mu o tym powiedizalam. bo w sumie w ogole nie bralam
                takiej opcji po uwage.
                • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 14:19
                  >trudno bylo mi podjac te decyzje, bo go kochalam i chcialam miec
                  dziecko tak naprawde.
                  szkoda,ze wspolnie tej decyzji nie podjeliscie,byłoby o jeden problem mniej.
                  • asqe Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 14:23
                    on wlasnie powiedzial, ze ma duzy zal, bo on powinien byl o tym
                    wiedziec i byc w podejmowanie decyzji zaangazowany. powiedzial tez,
                    ze za wszelka cene staralaby sie mnie przekonac, zebysmy mieli to
                    dziecko razem. i wiem, ze by probowal, tylko na jak dlugo
                    starczyloby mu znowu sily i ochoty: tydzien, miesiac, trzy miesiace,
                    rok?
              • skarpetka_szara Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 17:20
                amira43 napisała:

                > dziecko wyleczyłoby Ciebie z depresji,małabys cel w zyciu.


                Wow, to jest najglupsze stwierdzenie jakiekolwiek slyszalam - a
                slyszalam wiele bo ostatnio duzo przebywam na Forum.
                • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 18:40
                  masz racje,bo madra to ja nie jestem;-)
                  a tych z depresja to do Tworek zamykac,izolowac i sterylizowac:-)
                  • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 18:51
                    amira43 napisała:

                    > a tych z depresja to do Tworek zamykac,izolowac i sterylizowac:-)

                    nie, wręczać im medale, dyplomy i kanonizować... globus naszych czasów ku...
                    jego mac, ..........zresztą depresja jest już wybitnie passe, teraz modne jest
                    boarderline albo jakaś insza "leksja"
                    • asqe Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 18:56
                      wiesz co nie wiem co jest modne i nie o to tu chyba chodzi.
                      ja mialam stwierdzona klinicznie nerwice i depresje, mam za soba
                      probe samobojcza i jakos mi tego instynktu przetrwania po prostu
                      brakuje.
                      • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 19:03
                        asqe napisała:

                        > wiesz co nie wiem co jest modne i nie o to tu chyba chodzi.
                        > ja mialam stwierdzona klinicznie nerwice i depresje,

                        to nie mój problem co Ty akurat miałaś stwierdzone, tak samo jak dynda mi czy ta "depresja" bardziej lub mniej podpadała pod kanony mody, wiem tyle, że jak cudotwórcy z fabryki psychotropów nie potrafią (albo nie chcą) zmotywować kogoś do działania, to z rozdzielnika przydzielają mu w standardzie depresję i ofiara zwykle jest usatysfakcjonowana (no bo przecież gdyby powiedzieli "jesteś nieudacznikiem do bani", to klient mógłby co nieco czuć się rozczarowany)

                        > mam za soba
                        > probe samobojcza i jakos mi tego instynktu przetrwania po prostu
                        > brakuje.

                        sorry Malutka z mej strony karnawału patetycznej, forumowej empatii się nie spodziewaj. Mało mnie to wzrusza
                        Co by człowiek nie uczynił i jak się nie zabezpieczał, matka natura będzie się bronić przed zalewem słabych genów.
                        Może i prawa natury są z deka choojowe, ale za to dla wszystkich zawsze jednakowe :-)
                    • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 18:59
                      tytusku,nie masz "serca"dla problemow ogolnoludzkich...to sie "znieczulica"
                      nazywa;-)
                      • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 19:16
                        amira43 napisała:

                        > tytusku,nie masz "serca"dla problemow ogolnoludzkich...to sie
                        > "znieczulica" nazywa;-)

                        bo nie żyję z "produkcji chorych psychicznie" ani się nie realizuję poprzez
                        wpędzanie ludzi w problemy i wmawianiu im jak to dzięki tym odpałom są wspaniali
                        inaczej... oryginalnie, niepowtarzalnie i specyficznie pieknie
                        • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 19:23
                          tak kompletnie ,Jestes odporny na stres...?
                          • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 19:25
                            amira43 napisała:

                            > tak kompletnie

                            co kompletnie ?

                            > Jestes odporny na stres...?

                            a to jeszcze grzech czy już zbrodnia ?
                            • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 19:28
                              ani to ,ani to;-)
                              ale jakos Ci nie wierze,chyba ze Jestes Cyborgiem?;-DD
                              • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 19:32
                                amira43 napisała:

                                > ani to ,ani to;-)
                                > ale jakos Ci nie wierze,chyba ze Jestes Cyborgiem?;-DD

                                czyli dla Ciebie istnieją tylko dwa skrajne stany, tak ? Czy może u różnych
                                ludzi, ta granica odporności może być ustawiona w dowolnym miejscu, pomiędzy
                                kompletną histerią, a cyborgiem ?

                                I jeszcze jedno, to że stres się odczuwa, nie oznacza jeszcze, że się mu ulega
                                • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 19:42
                                  nie miałam na mysli skrajnosci,a własnie te "uległosc",a własciwie jej brak...i
                                  w to nie wierze:-)
                                  • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 19:46
                                    > nie miałam na mysli skrajnosci,a własnie te "uległosc",a własciwie jej brak...i
                                    > w to nie wierze:-)

                                    a potrafisz wyrażać swe myśli ciut jaśniej ?
                                    • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 19:50
                                      uff...jestes "twardzielem",ktorego nic nie rusza,problemy innych nie maja dla
                                      Ciebie znaczenia ...a ja ,mam watpliwosci?
                                      • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 19:54
                                        amira43 napisała:

                                        > uff...jestes "twardzielem",ktorego nic nie rusza,problemy innych nie maja dla
                                        > Ciebie znaczenia ...a ja ,mam watpliwosci?

                                        to sobie miej, czego się spodziewasz ? przewodu dowodowego ?
                                        • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 19:57
                                          niczego sie nie spodziewam,stwierdzam fakty,a Ty sie tak nie obruszaj,bo złosc
                                          pieknosci szkodzi:-DD
                                          • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 20:00
                                            amira43 napisała:

                                            > niczego sie nie spodziewam,stwierdzam fakty,a Ty sie tak nie obruszaj,bo złosc
                                            > pieknosci szkodzi:-DD

                                            co jeszcze spróbujesz mi wmówić ?
                                            • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 20:04
                                              "manipulacja"...wmowic to Ci moge ,ze Jestes potwornie wrazliwym
                                              facetem,atakujesz...ponieważ najlepsza"obrona,jest atak",a i jeszcze ze mnie
                                              kochasz"miłoscia "WIELKA;-DDD
                                              • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 20:08
                                                amira43 napisała:

                                                > "manipulacja"...wmowic to Ci moge ,ze Jestes potwornie wrazliwym
                                                > facetem,atakujesz...ponieważ najlepsza"obrona,jest atak",a i jeszcze ze mnie
                                                > kochasz"miłoscia "WIELKA;-DDD

                                                i myślisz, że jak powtórzysz to z 1000 razy, to ci się te pia desideria ucieleśnią ?
                                                • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 20:13
                                                  mysle,ze nie musze sie powtarzc:-))
                                                  "nigdy nie mow, nigdy";-D
                                                  • tytus_flawiusz Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 20:21
                                                    amira43 napisała:

                                                    > mysle,ze nie musze sie powtarzc:-))

                                                    to se "myśl"

                                                    > "nigdy nie mow, nigdy";-D

                                                    he, "miłość" nie jedno ma imię i różnorakie czasy połowicznego rozpadu :-).
                                                    Mostów palić nie zamierzam, a nóż fajna, jurna dupa jesteś :-)
                                                  • amira43 Re: a dlaczegóż miałbym REAgować ? 22.03.09, 20:27
                                                    no to se, siadam na "ławce rezerwowej" i czekam w kolejce;-DD
            • ostra_siostra Antydepresanty a płód 24.03.09, 19:04
              > ja w depresji na silnych antydepresantach

              A czy przypadkiem antydepresanty nie należą do tej grupy leków, która grozi
              poważnym uszkodzeniem płodu? Jeśli tak, to zachodząc w ciążę w trakcie leczenia
              i decydując się na donoszenie ciąży, mogłabyś urodzić niepełnosprawne dziecko.
    • lacido Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 14:17
      Facet chyba nie powinien mieć żalu ;/

      Nie mniej wydaje mi się, że to musiał być niezbyt udany związek skoro po
      wszystkim nie chciała mu powiedzieć o ciąży, no i zależy jaki stosunek do
      aborcji ma ten facet.
      • asqe Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 14:32
        nigdy nie rozmawialismy o aborcji, bo wystarczylo, ze ja wiedzialam
        jaki ja mam stosunek do tego. nie jestem przeciwniczka, ale nigdy
        sobie nie wyobrazalam, ze ja moglabym cos takiego zrobic.
        to byla aborcja medyczna, bo na chirurgiczna to bym sie chyba nigdy
        nie zdecydowala. nie mialam duzo czasu, bo taka to tylko do 8 tyg
        moze byc przeprowadzona. ja mu bardzo chcialam powiedziec,
        umowilismy sie na lunch, bylo milo i sympatycznie a potem ja
        zapytalam czy on cos moze jeszcze do mnie czuje, czy mysli czasem o
        nas. zrobil sie wtedy bardzo zimny i oschly i powiedzial, ze
        absolutnie nie i ze w ogole to zaczal sie z kims spotykac. ja
        wpadlam w totalna histerie, on nie do konca rozumial dlaczego.
        a kilka dni "po" zadzwonil, zeby mi powiedziec, ze oczywiscie ze
        dalej o mnie mysli i za mna bardzo teskni i ze sie nie spotyka z
        nikim, bo nie moze, ale ze po prostu nam nie wyszlo i ze oboje sie
        meczylismy w tym zwiazku.
        byl w ciezkim szoku kiedy mu o tym powiedzialam. nie mogl zrozumiec
        dlaczego wolalam przejsc przez to wszystko sama, dlaczego to
        zrobilam. potem powiedzial, ze rozumie.
        • lacido Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 15:06
          Tak czy inaczej trudno przewidzieć, jakby potoczyły się dalsze Twoje losy. Ja
          nie zdecydowałabym się na aborcję i nie mówię tego hipotetycznie, dla mnie takie
          rozwiązanie po prostu nie wchodziło w grę i wiesz, że mając małe dziecko, gdy
          jest mi ciężko zastanawiam się czy nie lepiej dla wszystkich by było gdybym
          podjęła inną decyzję.
          Nie wiadomo czy wybór był słuszny, nie zmienisz przeszłości i nie warto o tym
          rozmyślać, stało się, trudno trzeba żyć dalej - banalne ale nic innego nie
          potrafię Ci poradzić ;)
    • corgan1 chyba Twój brzuch = twoja sprawa 22.03.09, 15:34
      Takie hasło lansują feministki "mój brzuch = moja sprawa".
      Nie wiem skąd nagle te wyrzuty sumienia...

      O ile zauważyłem (i nie tylko ja) - kobiety podejmują samodzielnie decyzję o
      aborcji nie pytając się ojca dziecka czy chce dziecka czy nie chce. Ojciec nie
      ma w tej materii prawie nic do powiedzenia. Co prawda często czytam na żeńskich
      forach "przecież dziecko ma ojca!" ale to dotyczy tak przyziemnych sytuacji jak
      płacenie alimentów albo swoista "kara" w postaci zmiany pieluch i karmienia
      kiedy z maluchem trzeba zostać. Normalnie - o dziecku decyduje matka. Jego
      istnieniu również jak widać. Zdanie ojca się nie liczy. Dlatego zastanawia mnie
      ten wyłom czyli Twoje wyrzuty sumienia.

      Bo w sytuacji gdybyś ty chciała dziecka a on by nie chciał byłby typowym
      skończonym padalcem i chamem. Odwrotna sytuacja kiedy Ty nie chciałaś a on
      chciał... hm.. jak to nazwać?
      • asqe Re: chyba Twój brzuch = twoja sprawa 22.03.09, 15:50
        tak, tak. jestem potworem.
        tylko zauwaz, ze dziecko duzo bardziej zmienia zycie kobiety niz
        mezczyzny. w sumie facet jesli nie chce nie musi miec z dzieckiem
        nic wspolnego, oprocz placenia alimentow.
        kobieta ponosi o wiele wieksze konsekwencje niz mezczyzna w takiej
        sytuacji.
        ale to nie tak, ze ja nie chcialam tego dziecka. kocham dzieci,
        pracuje z dziecmi i dziecko z mezczyzna, ktorego kocham to bylo moje
        najwieksze marzenie. ale nie potrafilam sobie wyobrazic siebie w
        roli samotnej matki, nie jestem wystarczajaco silna i pisalam juz o
        swojej depresji wyzej(zreszta wg mojej lekarki to bylo powazne
        wskazanie do). i nie chcialam zmuszac kogos kogo kocham do wiazania
        sie ze mna ze wzgledu na "nieplanowana ciaze".
        zanim zdazylam mu o tym powiedziec uslyszalam od niego, zebym sie
        nie ludzila, ze kiedykolwiek bedziemy razem, ze nie ma dla nas
        zadnej przyszlosci jako zwiazku, ze on juz definiywnie zamknal ten
        rozdzial i ze ja tez powinnam i ze poznal kogos. w tej sytuacji
        zwalanie mu na glowe wiadomosci o dziecku wydalo mi sie w moim
        pokreconym mozdzku po prostu nie uczciwe. pomyslalam, ze moze on ma
        sznase, zeby zrobic to we wlasciwy sposob z odpowiednia osoba, na
        ktorej naprawde bedzie mu zalezalo i ktora bedzie kochal.
        tak, jestem potworem.
      • lacido Re: chyba Twój brzuch = twoja sprawa 22.03.09, 17:58
        jeśli rodzic nie ma ograniczonych praw to ma takie same zarówno do zmiany
        pieluch jak i pójścia na spacer
      • masher Re: chyba Twój brzuch = twoja sprawa 30.03.09, 01:20
        i to jest wlasnie chore. ojciec dziecka powinien miec prawo zmusic taka kobiete
        do urodzenia i oddania dziecka gdyby go nie chciala lub nie miala warunkow a on
        by je chcial i gwarantowalby wychowanie wlasnej pociechy. zadne tam 'moj brzuch
        moja decyzja'. do czasu az kobiety nie beda samozapladnialne to sory kalesony
        ale nie wasza prywatna sprawa. zycie to zycie, ojciec to ojciec i kazde z tych
        osob swoje prawo ma! przynajmiej powinno miec. a zycie i ludzie... tfu,
        skundlency swoje.
    • axel.foley Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 16:10
      cos blyskawicznie sie spotykasz sie z kimś innym:)
      Chyba na twoim miejscu przemyslalbym to wszystko
      • asqe Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 16:19
        ale ja sie z nikim nie spotykam i nie zamierzam, przynajmniej przez
        dlugi czas.
        • axel.foley Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 16:27
          asqe napisała:

          > ale ja sie z nikim nie spotykam i nie zamierzam, przynajmniej przez
          > dlugi czas.

          Stało się i już się nie odkręci, przypływ chwili i tyle, odetnij się od tego
          kolesia w cholerę i sama sobie poukładaj to i nie ma co rozważać że zjebałam czy
          nie...tak wyszło...a ten koleś to ku... co nagły przypływ ojcowskich uczuć i
          tata sezonu?, jakby kochał kobietę to by z nią został a nie się rozstawał
          • asqe Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 16:33
            no, masz racje. ale trudno tak zapomniec i przestac sie zastanawiac
            co by bylo gdyby...
            ale przeciez i tak niczego to juz nie zmieni. podjelam taka a nie
            inna decyzje i teraz ponosze jej konsekwencje.
            • axel.foley Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 16:44
              asqe napisała:

              > no, masz racje. ale trudno tak zapomniec i przestac sie zastanawiac
              > co by bylo gdyby...
              > ale przeciez i tak niczego to juz nie zmieni. podjelam taka a nie
              > inna decyzje i teraz ponosze jej konsekwencje.

              wiem dlatego zmien otoczenie
    • brak.polskich.liter Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 19:36
      42 lat to juz duzy chlopiec. W tym przypadku raczej ciezko zlozyc nieumiejetnosc
      okreslenia sie w podstawowych sprawach (chce byc z dana osoba badz nie, chce
      miec dziecko/dzieci badz nie) na karb mlodego wieku czy braku doswiadczenia.
      Bo wiesz - mozna nie byc pewnym, czy sie woli zupe pomidorowa, czy raczej
      ogorkowa, ale brak ustawienia priorytetow to jednak kwestia o innym ciezarze
      gatunkowym niz upodobania kulinarne/muzyczne/whatever.

      Z Twojego punktu widzenia aborcja w tej sytuacji byla jak najbardziej sensowna i
      racjonalna decyzja. Nie ma sie teraz co samobiczowac tylko dlatego, ze pan kweka
      i bawi sie, w co by bylo gdyby. Gdyby babcia miala drucik, to by byla
      radiostacja. Slowa nic nie kosztuja, a w razie czego Ty bujalabys sie z
      problemem samotnego rodzicielstwa i Ty mialabys przekichane.

      Jesli pan chce miec dziecko, nic nie stoi na przeszkodzie, zeby je mial. Jak
      napisal Tytus, fiuta mu nie urwalo. Zakladam oczywiscie, ze jakakolwiek pani
      chcialaby swiadomie dziecko z takim panem miec. Mentalnosc kilkunastolatka u
      faceta lat 40+ to nie jest dobry predykat na szczesliwe rodzicielstwo i w ogole
      swietlana przyszlosc, ale de gustibus.
      • ona3010 Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 20:39
        A ja Ci zazdroszcze odwagi i podjecia decyzji.
        Ja jestem w ciazy i stchorzylam usunac. Ta sama sytuacja koles 15
        lat starszy....ale w mozgu trociny.
        • amira43 Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 20:47
          a ja Ci wspołczuje,z powodu tych"trocin";-DD
        • asqe Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 20:57
          nie ma czego zazdroscic, naprawde.
          teraz sobie mysle, ze to ja stchorzylam, ze przeciez moglam miec to
          dziecko sama. a tu gdzie mieszkam to jest tak powszechne i tak latwo
          dostepne (moze nawet za latwo). ale za pozno juz na takie gorzkie
          zale.
          mam nadzieje, ze tobie wszystko sie ulozy pomyslnie :)
          • brak.polskich.liter Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 21:26
            Zazdroscic nie ma czego, fakt. Ale - ot, taki urok wpadek.
            Z drugiej strony - zastanow sie, czy dziecko z podstarzalym wiecznym
            chlopczykiem w sytuacji: stabilnosci null, wsparcia null + kupa wlasnych
            nierozwiazanych problemow jako bonus, to taka super sprawa.
            • asqe Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 21:43
              oczywiscie zdawalam sobie sprawe z tego, ze to nie taka super sprawa
              i stad taka a nie inna decyzja. zreszta najciezsza jaka musialam w
              zyciu podjac. a zta wpadka to tez dziwna sprawa, bo przeciez, jako
              odpowiedzialna osoba, bralam pigulki antykoncepcyjne.
              • brak.polskich.liter Re: jakbyscie zareagowali 22.03.09, 23:29
                Totez napisalam - uroki wpadek. Zaden srodek antykoncepcyjny nie gwarantuje 100%
                skutecznosci. Wpadki (takie prawdziwe, nie ¨kontrolowane¨) zdarzaja sie i po
                pigulkach, i ze spirala, i po postinorze.
                Niefart, po prostu cholerny niefart i tyle.

                Wierze, ze decyzja b. trudna. Jestem rowniez przekonana (mimo ze nie znam Cie i
                tyle o Tobie wiem, ile napisalas), ze sluszna.
                IMHO mniejszym problemem jest dla Ciebie terminacja wpadkowej ciazy, niz
                eks-kochas, wkrecajacy Cie (po uj, ciekawa jestem?) w poczucie winy. Moze
                ogranicz wszelkie kontakty z tym panem? Wyraznie robi Ci gorzej.
    • topsquipone Jak Ojciec Chrzestny 24.03.09, 20:20
      www.youtube.com/watch?v=_aWxy3THtWU
    • showmessage heh.... 24.03.09, 21:45
      Zareagowałbym doniesieniem na prokuraturę. Nie mógłbym się pogodzić z tym, że
      ktoś zabił moje dziecko. Nie umiałbym wybaczyć. Zdaję sobie sprawę z tego, że
      zaraz sypną się na mnie gromy, ale po prostu wierzę iż dziecko jest dzieckiem od
      momentu poczęcia.
      • lacido Re: heh.... 24.03.09, 21:58
        jakby to nie było Twoje dziecko to też byś tak zrobił?
        • showmessage Re: heh.... 26.03.09, 13:12
          Szczerze odpowiem, że nie wiem. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, jednak wiele
          wskazuje na to, że tak. O ile w pierwszym wypadku przypuszczam iż bardziej bym
          to zrobił w afekcie, o tyle w drugim obstawiam że z powodu chęci przyblokowania
          tego procederu czyli dorwania konowała, który się na to zgodził. Widzisz, dla
          mnie kontrowersyjne jest przerywanie ciąży z powodu zagrożenia dla matki...
          Bardziej cenię życie dziecka, które jest niezapisaną kartą, od tego które już
          jest częściowo zapisane. To zresztą temat na dłuższe dywagacje, a nie chcę tu
          znów robić trzeciej wojny. Wiem że mam radykalne poglądy niekiedy.
          • lacido Re: heh.... 26.03.09, 21:07
            czyli rozumiem, ze nasłałbyś na sąsiadkę policję wiedząc, że ta usunęła ciążę?
            Co do cenienie życia, w szpitalu przy porodzie chciałbyś żeby ratowali dziecko a
            nie matkę (w krytycznej sytuacji)?
            • showmessage Re: heh.... 27.03.09, 08:54
              Widziałem niejedną śmierć i uwierz mi, że nie ma nic gorszego od śmierci dziecka.
              • lacido Re: heh.... 27.03.09, 09:06
                Nie widziałam nigdy śmierci, nie mniej uważam że to decyzja indywidualna, wydaje
                mi się, że dla kobiet które dokonały aborcji to tez jest traumatyczne przeżycie
                i nie łatwo podjąć taką decyzję wiem, bo stałam przed możliwością takiego
                wyboru, tego się nie robi z obawy że straci się figurę w ciąży. To są długie
                godziny przemyśleń.
      • brak.polskich.liter Drobny problem 24.03.09, 22:14
        Taki, ze aborcja w wielu krajach jest legalna. Miedzy innymi w UK, gdzie - o ile
        pamietam - zamieszkuje autorka watku.

        Wiec ciezko by bylo zrealizowac szczytny postulat, nieprawdaz.

        > po prostu wierzę iż dziecko jest dzieckiem od
        > momentu poczęcia.

        Masz prawo. Ludzie wierza w przerozne rzeczy: bostwa, latajace spodki,
        scjentologie, energie krysztalow i homeopatie, wiec specjalnie nie robi to wrazenia.
      • asqe Re: heh.... 24.03.09, 22:16
        a jak bys zareagowal, gdyby przyszla do ciebie twoja byla i
        oswiadczyla ci, ze jest z toba w ciazy a za kilka miesiecy straci
        prace i mieszkanie? dodajmy jeszcze, ze wiedzialbys, ze jej wciaz na
        tobie bardzo zalezy a antykoncepcja byla calkowicie jej sprawa.
        co bys pomyslal i co poczul?
        • showmessage Re: heh.... 24.03.09, 22:36
          Dałbym odpowiednie wsparcie. Nie chodzi tu nawet o uczucia czy ich brak między
          ex partnerami. Po prostu nigdy bym się nie odwrócił od swojego dziecka, bez
          względu na moje relacje z jego matką.
          > co bys pomyslal i co poczul?
          Ex to ex nic bym nie poczuł. Jak się idzie z kimś do łózka to się bierze pod
          uwagę też i możliwe następstwa takiej sytuacji. Ryzyko zawsze jest.
          • lacido Re: heh.... 24.03.09, 22:38
            Wydaje mi się, że Autorka wątku małą podstawy przypuszczać, że jej eks nie byłby
            taki wspaniałomyślny ;/
        • masher Re: heh.... 30.03.09, 01:26
          a co odczucie ma do tego? wsadzales z wlasnej i nie przymuszonej woli sprzet, to
          teraz ponosisz pelna odpowiedzialnosc. mogles sam zadbac o zabezpieczenie. jak
          facet ma jaja to od niczego nie ucieknie a z potomka bedzie sie cieszyl i
          pomagal w wychowaniu. oczywiscie mozna byc dla dziecka a nie dla matki jesli jej
          sie nie chce w zyciu miec. a moze byc dobrym powodem do ulozenia sobie zycia i
          nauczenia sie bycia z kims na dobre i na zle:] ale sa prostsze wyjscia- aborcja,
          ucieczka, zaprzeczenie itd... wybor czy jest sie skonczona faja czy ma sie jaja
          nalezy do kazdego z nas :] i tym optymistycznym akcentem koncze i pozdrawiam.
          • lacido Re: heh.... 01.04.09, 13:55
            Asqe jest kobietą :)
            • showmessage Re: heh.... 01.04.09, 15:03
              Nie czepiaj się detali. :P
              • lacido Re: heh.... 01.04.09, 21:04
                no fakt, o ideologie idzie ;) (nie mniej, ja wolałabym nie być uznana za faceta ;)
                • masher Re: heh.... 03.04.09, 15:21
                  pisalem z pozycji faceta jak ma reagowac facet- takie bylo pytanie, prawda? dla
                  mnie jest to klarowna sytuacja w ktorej nie ma miejsca na mozliwosc wycofania
                  sie i nie wziecia odpowiedzialnosci za swoje czyny i zycie drugiej osoby.
                  dlatego dziwie sie w ogole kobietom ze traktuja czyjes zycie jako prywatna decyzje.

                  na moj gust trzeba by zadac sobie proste pytanie. jak to jest ze na prowadzenie
                  pojazdow, wykonywanie zawodow itd przechodzi sie szkolenia, zdaje egzaminy a na
                  bycie matka/ ojcem nie? jak to jest ze aby adoptowac dziecko trzeba przejsc
                  przez sito gdzie zagladaja ci wszedzie w zycie a do tego aby operowac wackiem
                  czy pipka nic nie trzeba miec, nawet mozgu funkcjonujacego w normalny sposob. to
                  tak jak z demokracja, kazdy debil uznaje ze ma racje, ze ma glos. ale jak
                  zostawic samego sobie to zgnije w brudzie i smrodzie obesrany bez jedzenia i
                  dachu nad glowa. ale tacy sa wlasnie ludzie, bo ja moge, bo moje cialo. brak
                  szarych komorek ot co maja tacy ludzie

                  przepraszam ze tak sie unosze ale temat zawsze podnosi mi cisnienie.
    • papryczka.chili Re: jakbyscie zareagowali 26.03.09, 13:59
      :/smutno się robi jak się słyszy o aborcji.Sama mam dziecko ma 6,5 miesiąca moja córeczka i nie wyobrażam sobie że mogłabym jej nie mieć.

      Co bym zrobiła, ciężko powiedzieć ale jeśli byłabym facetem to bym się strasznie wkurzyła,zapytała dlaczego.Zycia temu dziecku nic nie zwróci.
      • asqe Re: jakbyscie zareagowali 26.03.09, 16:04
        mnie sie robi smutniej, kiedy slysze o niekochanych, niechcianych,
        bitych, maltretowanych, molestowanych, zakatowanych na smierc
        dzieciach. ale tak, wiem, ze watek nie tego dotyczy.

        grtuluje coraczki i duzo szczescie zycze :)
    • masher Re: jakbyscie zareagowali 30.03.09, 01:17
      obic/na prokurature zglosic/okleic miasto plakatami... wysil sie, mamy ci
      podpowiadac metody linczu czy jak? no chyba ze ci zwisa i powiewa sytuacja i
      pytasz w sensie czysto rozrywkowo porownawczym. mnie by to nie bylo obojetne. a
      zycie nalezy cenic, kto go nie ceni jest skundlencem i nie zasluguje na
      poszanowanie. i tyle mam na ten temat do powiedzenia
    • cyklamen111 Re: jakbyscie zareagowali 01.04.09, 10:42
      asqe napisała:

      >
      > gdybyscie sie dowiedzieli, ze wasza eks usunela ciaze, w ktora
      > zaszla z wami jak jeszcze byliscie razem? sytuacja nie byla do konca
      > jasna, wczesniej bylo kilka rozstan i powrotow. w koncu kilka tyg po
      > ostatecznym rozstaniu okazalo sie, ze jest w ciazy. nawet chciala
      > wam o tym powiedziec, ale wtedy uslyszala, ze spotykacie sie juz z
      > kims innym(co nie bylo prawda, jak sie pozniej okazalo).
      > i przypuscmy, ze chcielibyscie miec to dziecko.

      a kto normalny chciałby mieć dziecko z ex ?
      • asqe Re: jakbyscie zareagowali 01.04.09, 11:10
        on chyba jednak chcial. zadzwonil do mojej przyjaciolki oststnio,
        troche z p[retensjami, dlaczego ona nic mu nie powiedziala.
        podobno strasznie to przezywa, mysli o tym, uwaza, ze to dziecko
        wszystko by zmienilo, ze moglo byc jakims katalizatorem, sprawic, ze
        wszystko by sie ulozylo.
        ale gdzie on byl kiedy ja tak bardzo go potrzebowalam?
    • sukki Re: jakbyscie zareagowali 01.04.09, 18:26
      miałem taka sytuację. dziewczyna z która sie przespałem usunęła ciążę pod presją
      rodziców. powiedziała mi o tym 2 lata póxniej. bylismy niepełnoletni.czuję się
      dziwnie. z lekka ch...owo na poczatku było ale teraz mi to już wisi. nie wiem co
      by było jakby nie usuneła i bym się dowiedział że mam dziecko.
    • naprawdetrzezwy Jej brzuch, jej decyzja. 03.04.09, 12:18
      Zwłaszcza, że on dymał w tym czasie kogoś innego:

      sqe napisała:

      > ale wtedy uslyszala, ze spotykacie sie juz z
      > kims innym

      albo cię okłamywał:

      > (co nie bylo prawda, jak sie pozniej okazalo).


      Chorzy ludzie, chore związki...
    • ta.mar0 Re: jakbyscie zareagowali 11.04.09, 17:16
      RANY!!!!!!!!!!!!!!
      czy mi się zdaje, czy naprawdę rozmawiacie ze sobą na forum?

      Ludzie, opamiętajcie się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
Inne wątki na temat:
Pełna wersja