katyya1
01.04.09, 17:26
...i coś mi się wydaje, że niezbyt to rozsądne było z mojej strony. Znamy się
jak łyse konie i kilka razy wcześniej próbowaliśmy coś zacząć, ale on nie był
wtedy gotowy na związek.Ciągnęło nas do siebie, ale on zawsze sie wycofywał.
Problem polega na tym, że mam wrażenie, iż związek taki ( se starym kumplem,
przyjacielem) od samego początku jego trwania czegoś jest
pozbawony.Bynajmniej tak jest w moim przypadku. PO 2 miesiącach wydaje mi się,
że pod jednym dachem spędziłam z nim te całe 6 lat znajomości.Nic mnie nie
zaskakuje, bo partner niczym mnie już zaskoczyć nie potrafi. Choć z drugiej
strony są związki , w których po 25 latach ludzie potrafią być dla siebie
zagadkowi i pasjonujący.Więc, cholera, czemu mój taki nie jest?W sferze sexu
to już w ogóle dziwacznie sie dzieje. Pamiętam, jaK kilka lat temu on miał
taką " fazę" na niechęć totalną do sexu. Teraz jest lepiej,ale zmierza to do
równi pochyłej.Od czasu do czasu partner wykazuje tą tematyką
zainteresowanie, ale mówi mi, że sex może dla niego nie istnieć, bo on sobie
bez niego świetnie rade daje.W zupełności starcza mu masturbacja. Jak tak
jest po 2 miesiącach, to boje sie co będzie za czas jakiś.
Nie chce dramatyzować, ale mam wrażenie, że coś spiep**yliśmy. Że chyba to sie
wszystko za późno dzieje...Albo, że stawiałam faceta na piedestale tyle lat a
teraz szara rzeczywistość na ziemie mnie sprowadziła...