Dodaj do ulubionych

jak odejść?

    • stokrotka29 Re: jak odejść? 21.07.09, 17:34
      Może będę obcesowa ale jedyna sugestia jaką mogłabym się podzieli to z całym
      szacunkiem : DOJRZEJ CHŁOPIE!!! Jeśli to nie prowokacja to świadectwo
      niedojrzałości i strachu pzred podejmowaniem decyzji. Nie zmuszam nikogo do
      małżeństwa ale jak jesteś z kobietą 8 lat, pozwalasz żeby Cię utrzymywała to się
      określ.Obojętnie czy chcesz z nią byc ale się boisz i potrzebujesz urlopu od
      dorosłości czy już jej nie kochasz to Z NIĄ POWINIENEŚ POROZMAWIA A NIE PYTAC
      INNYCH CO MASZ ZROBIC ŻEBY JEJ ZA BARDZO NIE SKRZYWDZIC. Humanitarny kopniak ?
      Wybacz obcesowoś ale właśnie tak myślę. Jesteś niedojrzałym Piotrusiem Panem i
      uciekając na wolontariat niczego nie zmienisz

      Michał- Mężu szaleję za Tobą! Jesteśmy małżeństwem już 9 dni,22 godziny i 33
      minuty:)))
      • orange_tail Re: jak odejść? 21.07.09, 18:08
        moim zdaniem dobrze robisz. po co się kisić w czymś, co nie daje szczęścia.
        problem z kasą można odłożyć na później, oddasz jak będziesz mieć.

        ci wszyscy, którzy piszą głupoty o niedojrzałości itp. niech się stukną w głowę,
        bo najprościej jest oceniać kogoś nie znając go. absolutnie nie musisz być
        męczennikiem uwiązanym w układ, który cię dusi.

        8 lat to sporo, wyciągaj wnioski i rób jak uważasz. nie ma nic gorszego jak
        życie nie swoim życiem.
    • konkatzola Re: jak odejść? 21.07.09, 17:54
      A co to za wolontariat? Napisz proszę.
    • 0-gramma Re: jak odejść? 21.07.09, 18:08
      Normalnie pakujesz się, mówisz jej że odchodzisz lub piszesz list i koniec. Myślisz że ona by się Tobą przejmowała? Żałowała by że wcześniej tego nie zrobiła. Człowieku miej jaja i zadbaj o siebie. Presja rodziny! Ty się masz chajtnąć a nie rodzina, niech się od...dolą, to jest twoje życie i masz je tylko jedno. kasa to była przecież napewno jej już oddałeś będąc na bezrobotnym gotując, sprzątając, naprawiając... jeżeli nie to oddaj i nie bądź pasożytem bo to domena kobiet.
    • agrestowapanna Re: jak odejść? 21.07.09, 18:23
      drogi mezczyzno!

      pozwol ze przytocze nieco inna mysl niz dotychczasowe... no bo ocenianie kto
      jest cacy a kto nie, i co jest dobre a co zle jest chyba raczej nie na miejscu -
      zwiazek = ze dwie osoby sa w to zamieszane i wina za cokolwiek by sie nie dzialo
      nie moze byc nigdy w stu procentach po jednej stronie :)(przepraszam za slogan)

      no wiec:
      a moze ten brak pracy i fakt ze byles na jej utrzymaniu byly dla ciebie ciosem?
      moze oddaj jej wpierw forse, idz do roboty, postaraj sie o dochody warte
      wzmianki i zobacz co sie stanie???? a noz znow wyda ci sie kobieta marzen i
      zaczniesz myslec zupelnie inaczej?

    • sz-n A ja mam genialny pomysł :D 21.07.09, 18:26
      Wpadnij sobie pod samochód, ale taki na autostradzie. I będzie po kłopocie. A
      kasę dostanie z nawiązką z odszkodowania, bo chyba nie będziesz świnią i się
      ubezpieczysz wcześniej z odpowiednią osobą uposażoną.
    • samaka Re: jak odejść? 21.07.09, 19:42
      ale o co chodzi z tym marnowaniem 8 lat?
      Sytuacje się zmieniają, ludzie sie zmieniają. Zakładanie, że będzie
      się w związku do końca życia jest naiwne. Co jeśli ludzi już nic
      łaczy? Sytuacja może się zmienić po roku, 5 czy 10 ltach,
      niezależnie od zobowiązań, które się poczyniło.
      Mam męża, ale nigdy nie powiedziałabym, że będziemy ze soba na
      zawsze, mimo wszystko. Znacznie ważniejsz jest dla mnie żebyśmy byli
      szczęsliwi.
      Romantyczne bajki albo bezsensowne poświęcenia (niedojrzały
      romantyzm albo brak odwagi w podejmowaniu decyzji)

    • michal_ludwik Re: jak odejść? 21.07.09, 19:49
      nie słuchaj ich, bo obrażać bardzo łatwo. to że nazywają Cię jak
      najgorzej to: a) nie spowoduje, że nagle ją pokochasz b) nie
      wyprodukuje kasy

      jeśli chcesz odejść to odejdź, nie przejmuj się kasą. oddasz, gdy
      będziesz miał.


    • essene Re: jak odejść? 21.07.09, 20:22
      Gościu, dla mnie, faceta- jesteś na razie bezjajecznym dupkiem,. któremu nie
      podaje się ręki.
      Poważnie.
      Po ośmiu latach chcesz powiedzieć kobiecie "pa" pieprząc coś o jakiejś "kiszonce"??
      Po kolei:
      1. Ty ponad pół roku temu straciłeś pracę, twoja kobieta cię utrzymywała.
      Wygodnie było? Nie pomyliły się wam aby role w związku? Bodaj z przyzwoitości
      trzeba było znaleźć sobie jakąkolwiek robotę.
      2. "chora presja mojej i jej rodziny" - hmm... A rozmawiałeś kiedykolwiek ze
      swoją kobietą, o ew. wspólnej przyszłości? Nic? Zero dywagacji: małżeństwo czy
      luźny (ale odpowiedzialny, do ciężkiej cholery!) związek? Rozmawialiście o tym
      ze swoimi rodzinami? Czy może starannie omijałeś temat?
      A nie pomyślałeś nigdy, że może to z tobą jest coś nie tak i że warto byłoby się
      zmienić?
      3. "postać i zapach kiszonki"... szkoda mi twojej kobiety. Poważnie- żal mi jej.
      Jeżeli tak reagujesz wobec perspektywy bycia z nią...
      4. "roczny wolontariat za granicą" - jak chcesz pomagać ludziom, to najpierw nie
      rań najbliższych. A potem zatroszcz się o otoczenie. A jeżeli chcesz wyjechać,
      bo szukasz odmienności, przygody - czy wiesz, na co się porywasz? Na rzucenie w
      zupełnie obce środowisko, gdzie raczej nikt nie będzie cię prowadził za rączkę,
      gdzie będziesz musiał zapieprzać codziennie, samemu dobrze główkować i troszczyć
      się o siebie (do tej pory jakoś średnio potrafiłeś) i o innych, załatwiać sto
      spraw, których w życiu nie załatwiałeś, etc. Dasz sobie radę, czy będziesz tam
      dla innych ciężarem?
      5. "chcę odejść ale nie krzywdzić jej" - po ośmiu latach bycia razem NIE DA SIĘ
      odejść nie krzywdząc. Ale być może większą krzywdą byłoby dla twej kobiety bycie
      z kimś tak niezdecydowanym i bez charakteru jak ty (jeżeli się nie zmienisz)



      "rady, sugestie, wskazówki" - owszem, kilka.
      - wytrzymaj jeszcze trochę i nie wyskakuj z miejsca ze swoimi pomysłami wobec
      kobiety.
      - Przestań myśleć tylko o sobie. Po takim czasie nie odpowiadasz tylko za siebie
      i racz to sobie uświadomić.
      - Zmień środowisko. Idź do pracy.
      - Poszukaj wokół siebie przykładów udanych, zgodnych małżeństw, racz zauważyć,
      że ludzie bardzo często dopiero w takich relacjach rozkwitają, stają się twórczy
      i szczęśliwi. Ty też możesz, ale to samo nie przyjdzie.
      - Nie trzymaj się kurczowo swojego słownictwa ("kiszonka", "chora presja",
      etc.), interpretacji świata i siebie.
      - Mniej uwagi ku sobie i swoim emocjom (bo to grozi maniakalnym onanizmem, także
      mentalnym:P), więcej na innych ludzi, tu i teraz.




      Gwoli informacji, dlaczego tak się mądrzę: miałem raz w życiu taki zakręt, kiedy
      nie wiedziałem, jak odejść. Gdy wspomnę kilka niuansów z sytuacji (od razu
      mówię: mniejszego kalibru, niż twoja) - do tej pory rumienię się i wstyd mi jak
      cholera. Byłem po prostu gościem, z którego miejscami wyłaził jeszcze gó...arz,
      mam tylko szczerą i gorącą wiarę, że te czasy już za mną.

      Ogarnij się, chłopie i poczuj się mężczyzną, a nie Guciem z Pszczółki Mai.

      --
      • willen Zdradz ja to sama odejdzie. I nie przyjmuj jej spo 21.07.09, 20:58
        Zdradz ja to sama odejdzie. I nie przyjmuj jej spowrotem. I tyle.
      • przemek1975 Mam dla Ciebie rade kolego 21.07.09, 22:34
        Zasejwuj swojego posta i przeczytaj go np. w wieku 35 lat.
        Dostrzezesz w nim wowczas bezmiar gimnazjalnej glupoty (bo mniej
        wiecej tak mi sie widzisz, jako gimnazjalista), ktora
        zeprezentowales w tym poscie.

        Co ma k...a do rzeczy ile lat sa ze soba? Mozesz to jakos
        racjonalnie wytlumaczyc???? Bo odkochac mozna sie zawsze, po zwiazku
        trwajacym 2 lata, 5, 10 czy 20 i nic z tym sie nie da zrobic. Po
        prostu fascynacja wygasa a czlowiek zaczyna sie zastanawiac po co w
        tym tkwi.

        Po drugie, po co mu imputujesz fakt, ze omijal temat w rozmowie z
        rodzina? Nie wiemy tego wiec nie dopisuj historii. Wiemy natomiast
        jak wielka presje potrafia wywierac rodzice (szczegolnie ze
        srodowisk malomiasteczkowych i wiejskich) na zeniaczke. Takiej
        presji bardzo wiele osob nie jest w stanie sie przeciwstawic.

        Trzecie sprawa: wolontariat. Znow nie pomyslales, nie wykazales
        bystrosci umyslu. Ten wolontariat z dala od domu jest forma
        ucieczki. Nasz bohater od dluzszego czasu ma dosc i zamiast postawic
        sprawe jasno chce uciec. Zameczaja go wyrzuty sumienia i sprawa tego
        jak zareaguje rodzina. NIe jest w stanie sie temu przeciwstawic. Ale
        przeciez jest mlodym facetem, ktory zbiera dopiero doswiadczenia i
        musi takim sytuacjom nauczyc sie dawac odpor. Nie potrafil
        zareagowac, liczyl, ze sytuacja sie sama ulozy, ale sie nie uklada.
        Brnie w coraz wieksze bajoro i ma tego dosyc.

        Jedynym rozwiazaniem jest przeciecie tego i zachowanie sie
        przyzwoicie czyli zminimalizowanie powstalych szkod, ktore sa
        nieuniknione.

        I na koniec. Esssene Ty jestes idealnym materialem na jelenia.
        Kobiety lubia jeleni. Wezmiesz kilka razy w dupe to zrozumiesz, ze
        bycie rycerzem najmniej poplaca.
        • ojca Haha swieta prawda ;) 22.07.09, 11:44
          Zgadzam się w 100% ;), wiele dzieciaków ma wyobrażenie wielkiej miłości, która
          będzie trwałą do końca życia,a w przypadku kryzysu trzeba zacisnąć zęby....bzdura.
          Trzeba myśleć o sobie póki jest na to czas, żeby w wieku 40 lat nie budzić z
          łapą w nocniku. Najgłupszym wyborem jest poświęcanie siebie na ołtarzu
          "długoletniego związku"


      • li_lah Re: jak odejść? 21.07.09, 22:53
        mądra wypowiedź. dodam od siebie moze taką uwagę, ze nie ma co tez jechac po
        gosciu, bo prawda taka, ze chyba jeszcze jest z niego gowniarz,,,pozwalam sobie
        przypuszczac ze ma okolo 24 lat(konczy studia, zakladamy, ze poszedl tuz
        po maturze)....a co idzie za tym, zwiazal sie mając jakies 16 lat!!!
        ludzie, to przeciez dziecinada,,, to jest czas na zabawe, poznawanie świata,
        ludzi, zdobywanie różnych doswiadczen w relacjach damsko-męskich, a nie czas na
        zawieranie powaznych zwiazkow na cale zycie! nie ma co plakac nad rozlanym
        mlekiem, błąd nie tkwi w tym, ze chlopak ma dosc i czuje sie uwięziony, ma
        poczucie jakby cos stracil, bląd to takie wczesne związki i kurczowe trzymanie
        sie ich, jakby juz nic lepszego takich mlodych ludzi w zyciu spotkac nie moglo.

        rada: jestem za tym, żebys oddał pieniądze dziewczynie. to nie chodzi o to, ze
        macie sie rozliczyc co do grosza, nie nazywam Cie leniem itd, chodzi o to, ze
        jesli utrzymywala cie przez ostatnie miesiące a ty teraz odejdziesz to nigdy nie
        zapomni i nie wybaczy sobie swojej glupoty i naiwnosci i juz zawsze wspominając
        cie bedzie czula sie wykorzystana.

        jak wyobrazasz sobie wolontariat i to za granicą? z czego bedziesz żył?
      • szpilka_du Re: jak odejść? 24.07.09, 15:45
        Dzięki essene za ten post. Wiele mi w mojej przeszłości ponazywałeś, zupełnie
        bezwiednie.
      • piotr88 Czy Ty napewno jesteś mężczyzną ? 25.07.09, 07:24
        Bo pitolisz jak wojująca feministka.
        • essene Przemek75, Piotr88, cierpliwości! 27.07.09, 14:32
          Już odpowiadam:)
          Wstęp: Nie, kolego, pudło. Na gimnazjum sie nie załapałem, a
          do "przełomowego" wieku 35 lat mam o wiele bliżej niż do wieku
          dzisiejszch gimnazjalistów. Jako gimnazjalista zapewne nie
          wiedziałbym za bardzo, o co chodzi w poczatkowym poście i
          odpowiedziach...
          1. Czas trwania związku - trzymaj się tego, co napisałem, OK? O
          osmiu latach wspomniałem w kontekście połaczenia słów"odejść nie
          krzywdząc".
          Fascynacja, stan zakochania - zgodzę się, pierwsze zakochanie mija.
          Ale coskolwiek naiwny jest ten/ta, kto wierzy, że wiecznie będzie
          jak przez pierwszy tydzień. Związek musi ewoluować, ludzie muszą się
          razem zmieniać, muszą chcieć - a zresztą co ja tu będę tłumaczyć
          rzeczy oczywiste...
          2. Presja rodziny - fakt, autor wątku nie napisał wprost, tak
          wywnioskowałem z kontekstu, mogłem się mylic (chociaz nei
          przypuszczam). Wiem że presja rodziny bywa cholernie silna. Ale nie
          rozmawiamy tu teraz na temat: "rodzina mnie zmusza, ja nie chcę",
          więc nei odpływajmy w dygresje (relacje z rodzina i w rodzinie -
          temat-rzeka).
          3. Wolontariat. wybacz, ale w tym momencie oleję to, co piszesz, że
          autor się wplatał, że chce uciec, etc. Maniakalnie bede trzymac się
          pytania o realia tegoż wolontariatu. Jak chce jechać- nikt z nas go
          nie zatrzyma. Wciąż ponawiam pytanie o kwestie utrzymania na tymże
          wyjeździe, kwestie odpowiedzialności, świadomośc tego, co go moze
          czekać. Jestem ABSOLUTNIE PEWNY tego, że jeśli pojedzie - i znowu
          stwierdzi, że nie wyrabia, nie daje rady, nie może się zaangazować w
          to, w co nie chce (a nowi współpracownicy szorstko potwierdzą, że
          jest ciężarem) - ta ucieczka nie pójdzie nikomu na zdrowie, autorowi
          watku także.

          W pełni natomiast zgodzę się, ze zawsze trzeba zachowywac się
          przyzwoicie i minimalizować ewentualne szkody, jakie się wyrządza.

          a na zakończenie - ha, może jestem idealnym materiałem na jelenia.
          Ale z takim podejściem patrzę w lustro bez wstydu, bez obrzydzenia i
          z pewną dumą. Cenię sobie to bardzo:)
          "kobiety" to tak pojemne i nośne okreslenie,
          jak "ludzie"... "Polacy"... i tak dalej... Równie pojemne i
          nieokreślone.
          Po dupie kilka razy wziąłem- i stąd takie, a nie inne moje
          nastawienie.

          Piotr88, mężczyzną:D
          Feminizm - to też temat-rzeka..
    • lacido Re: jak odejść? 21.07.09, 21:17
      Czyli jakoś znosiłeś obecność laski dopóki było to dla Ciebie korzystne?
    • damsob Re: jak odejść? 21.07.09, 22:21
      Rób swoje i olej negatywne głosy na forum, bo nic nie dają. Sprawa jest
      przesądzona, z tego związku już nic nie będzie. Zwyczajnie zamknij sprawę.
      Powiedz kobiecie, że odchodzisz i tyle. Nie ma sensu się dłużej w to babrać.
      Laska trochę popłacze i jej przejdzie. Lepiej teraz niż później.
    • troll-ejbus Re: jak odejść? 21.07.09, 22:43
      nie chce mi sie czytac co napisali inni, po tym jak przeczytalam pierwsze "rady".

      jesli chcesz odejsc po porstu porozmawiawiaj z nią. na poczatku bedzie trudno coś ustalic z powodu lez, krzyku, kobiecych sztuczek itd. moze ona zaproponuje jak oddasz jej pieniadze. moze ich wcale nie zechce?

      zastanow sie dobrze co jej powiesz i jak. przygotuj ja do tego...
      ja to bym wolala to uslyszec po kilku dniach niedogadywania i klotni, niz po udanym seksie. moze to perfidne, ale zanim z nia porozmawiasz mow jasno co ci sie nie podoba, a moze ona zechce sie zmienic i bedziesz z nia szczesliwy? a moze ona tez ma ciebie dosc?

      moze wez kredyt, oddaj jej kase i wyjedz :) po powrocie oglosisz upadlosc konsumencka :)

      wazne jest ze podjales decyzje. to najtrudniejsze. powiedz jej o tym szybko (nie za kilka lat czy miesiecy), zanim sie wpakujecie w slub lub dzieciaki, kredyt hipoteczny.
      ja nie chcialabym byc oszukiwana.
      zycze powodzenia. trzymam kciuki za udane rozwiazanie tej przykrej sytuacji. Napisz kiedyś jak wyszlo.
    • princy-mincy Re: jak odejść? 21.07.09, 22:48
      Nie rozumiem, o co chodzi z tym marnowaniem x lat.
      Sama bylam w 4-letnim zwiazku, zaczal sie na poczatku studiow i
      jakos wtedy sie nie zastanawialam, czy to jest ten jeden jedyny,
      mialam 20 lat i nie myslalam o przyszlosci. Po 3 latach okazalo sie,
      ze milosc niestety wygasa i doszlam do wniosku, ze nie chce spedzac
      reszty zycia z tym facetem. Odeszlam mimo, ze tez wszyscy
      oczekiwali, ze po studiach sie pobierzemy.
      Czy zmarnowalam temu chlopakowi 4 lata zycia? Nie i sama tego czasu
      za zmarnowany nie uwazam.

      Do autora- odejdz, bo nie ma sensu ciagnac zwiazku bez przyszlosci.
      Kwestia finansow- nie wiem, jakie byly wasze uklady, skoro
      mieszkaliscie razem przez 4 lata, piszesz tez, ze czesciowo Cie
      utrzymywala, nie zas, ze w zupelnosci. Sam powinienes wiedziec, czy
      jestes jej winien jakies pieniadze czy nie- to juz kwestia miedzy
      Wami.
      Niestety nie da sie nie skrzywdzic tej dziewczyny. Powiedz jej po
      prostu szczerze, dlaczego odchodzisz, mysle, ze po tylu latach
      nalezy jej sie szczerosc, choc lepiej nie uzywaj slow
      typu 'kiszonka', skoro nie chcesz jej ranic bardziej, niz to
      konieczne.
      • natalilulululou Re: jak odejść? 21.07.09, 22:57
        Bardzo trudna sytuacja. Jednak wydaje mi się, że nie powinieneś pytać o tak
        intymne rzeczy na forum.
        Powiedzmy sobie szczerze - masz przeeee*********. Porozmawiaj z tą drugą osobą,
        powiedz, to, co powiedziałeś tu. Nie obejdzie się bez afery, jednak to ona
        powinna ci powiedzieć czego oczekuje. Jeśli cię szanuje, to da ci jakiś czas na
        spłatę, po całej masie rozczarowań i wzniosłych dyskusji. Może pożyczka? No nie
        wiem, za wszelką cenę zakończ to polubownie, pożycz od rodziców, zobądz tą kasę.
        Myślę, że pieniądze i tak nie są tu najważniejsze. Nie chciałabym być tą
        kobietą, całe jej życie legnie w gruzach. Gdybym była nią, to miałabym gdzieś te
        pieniądze. Dawała, bo kochała, bo wierzyła. Dawała, bo miała, chciała dać je
        tobie. Nie wiem ile ma lat, ale chyba liczyła na stabilizację i się przeliczyła.
        Przewrócisz jej życie, przewrócisz swoje. Pocieszanie się na forum nic nie da.
        Powiedz jej i szykuj się na szok!
      • titta Re: jak odejść? 22.07.09, 01:10
        Bylam w takiej samej sytuacji jak ty. Odeszlam. Czy zmarnowalam mu
        te kilka lat? Tak. Chociaz akurat on tego nie zaluje. Czy
        zmarnowalam je sobie? Tak, chociaz barzdo duzo mi daly. Czy bylam
        niedojrzala, nieodpowiedzialna egoistka wiazac sie z nim? Bylam.
        Rzeby bylo jasne nie wyrywam sibie wlosow z glowy i nie placze po
        minionych latach. Co nie zmienia oceny postepowania. A ocena jest o
        tyle istotna, zeby wyciagnac wnioski i w przyszlosci takich samych
        bledow nie popelniac.
        Powodem mojego odejscia bylo jeszcze cos. To "cos" niestety ciagnie
        sie za facetem i powoduje, ze dodatkowe osoby cierpia...On nie
        wyciagnal wnioskow.
        • titta Re: jak odejść? 22.07.09, 01:28
          Zeby. Wieczorami nie powinnam sie w ogole wypowiadac pisemnie po
          polsku :(
        • skankin Re: jak odejść? 22.07.09, 06:56
          czy mozesz prosze zdefiniowac "cos"? kojarzy mi sie to z czyms z
          autopsji.
    • olala_29 Re: jak odejść? 21.07.09, 22:50
      Wiesz, jak Ci dziewczyna nie pasowała trzeba było się wyprowadzić(np. do
      rodziców w końcu oni też by Ci zapewnili wikt i opierunek)a nie wykorzystać i
      teraz zostawić.

      Oddaj dziewczynie kasę z procentem jaki miałaby na lokacie bankowej (dobrze
      oprocentowanej), niech poczuje, że zrobiła dobry interes - pomnożyła kasę i
      pozbyła się frajera.

      Żenujące!!!
      • natalilulululou Re: jak odejść? 21.07.09, 22:59
        Wydaje mi się, że to duża odwaga przyznać się do swoich uczuć, nawet nie w porę.
        Nie nazywałabym frajerem nikogo, kto jest szczery i walczy o swoje szczęście.
        Bycie z kimś z litości i przywiązania - to dopiero frajerstwo!
      • satancruz Re: jak odejść? 22.07.09, 11:07
        > Wiesz, jak Ci dziewczyna nie pasowała trzeba było się wyprowadzić
        (np. do
        > rodziców w końcu oni też by Ci zapewnili wikt i opierunek)a nie
        wykorzystać i
        > teraz zostawić.
        >
        > Oddaj dziewczynie kasę z procentem jaki miałaby na lokacie
        bankowej (dobrze
        > oprocentowanej), niech poczuje, że zrobiła dobry interes -
        pomnożyła kasę i
        > pozbyła się frajera.
        >

        Jak do tej pory to ona tu wychodzi na frajerkę a koleś na cwaniaka -
        pasożyta
    • jarivo Re: jak odejść? 21.07.09, 23:06
      Odejdź. Nikt nie wie, czy dany związek jest na całe życie, czy nie; udane
      związki na całe życie zdarzają się zresztą bardzo rzadko, w większości
      przypadków to taka egzystencja obok siebie, bo przyzwyczajenie, konwenanse,
      rodzina... Jeśli nie chcesz tak skończyć, zgorzkniały i z poczuciem porażki na
      koncie, odejdź. Masz do tego święte prawo, masz prawo dążyć do własnego szczęścia.
      • titta udane zwiazki 22.07.09, 00:58
        Udane zwiazki nie zdarzaja sie przez przypadek. Na udane zwiazki sie
        pracuje. Moze nie doslownie i swiadomie, ale sa one wypadkowa
        charakteru, odpowiedzialnosci i umiejetnosci dostrzegania potrzeb
        drugiej osoby (trzeba wypracowac, jak rodzica nie udalo sie wpoic).
    • syniec Re: jak odejść? 21.07.09, 23:29
      Halinko jeśli czytasz to forum to chcę Ci powiedzieć że bardzo Cię
      kocham, i czekam na Twój powrót. Teraz wiem jak bardzo brakuje mi
      Ciebie. Myślę o Tobie codziennie. Też tak kiedyś myślałem, wiem że
      się pomyliłem, chcę to naprawić. Nie wiem jak....
      • bakejfii Re: jak odejść? 21.07.09, 23:34
        JUREK WRACAJ TO JA TWOJA ZABKA KUMKA.
    • vinca Re: jak odejść? 21.07.09, 23:29
      Latwo oceniac innych. Zwlaszcza jak mialo sie szczescie nie znalezc nigdy w
      takiej sytuacji lub nie myslalo sie zbyt wiele przy planowaniu wlasnej
      przyszlosci tylko poszlo za tlumem.
      Do autora warku: nic Ci nie poradze. Ani ja ani nikt inny. Decyzje musisz podjac
      sam. Zastanow sie czy na pewno chcesz to zrobic. Ja raz rzucilam wszystko w
      diably, wyprowdzilam sie, chcialam odmienic zycie. A potem wrocilam z podkulonym
      ogonem. Dobrze, ze on jeszcze chcial na mnie patrzec. U Ciebie moze byc inaczej,
      ale nie musi. Nie musisz sie z nia zenic, to Twoje zycie. Bylebys niczego nie
      zalowal.
      Kazdy jest kowalem swojego losu. I Ty i ona. Jesli zdecydujesz sie ja zostawic
      ona bedzie musiala sie z tym uporac - takie zycie. Jak bys sie nie staral na
      pewno ja to zaboli bardzo. Zdziwisz sie ale Ciebie zapewne tez.

      Pozdrawiam i zycze trafnego wyboru
    • schparagi Re: jak odejść? 21.07.09, 23:39
      A może ona też wcale nie chce za Ciebie wychodzić i chętnie
      pojechałaby na taki wolontariat??? No chyba, że to jest z Twojej
      strony tylko pretekst żeby ją zostawić. W przeciwnym wypadku może
      warto by było porozmawiać o Twojej propozycji???
      • natalilulululou Re: jak odejść? 22.07.09, 00:06
        może trochę mnie zbyt ujął ten wątek, ale tak po prawdzie to... ŻYCIE Z NIA TO
        BYL WOLONTARIAT!
    • latavica Re: jak odejść? 22.07.09, 00:26
      Jest duzo sposobow ktorymi mozesz na zawsze uwolnic od swojego scierwa nie tylko dziewczyne ale i reszte spoleczenstwa , lepiej zebys nie rozsiewal swoich goovnianych genow .
      • natalilulululou Re: jak odejść? 22.07.09, 00:58
        czy każdy musi być pożyteczny? może lepiej osiągać szczęście niż małżeński
        kompromis i srakę mentalną do końca życia?
    • squirrel-ka Re: jak odejść? 22.07.09, 01:11

      It's not a silly little moment
      It's not the storm before the calm
      This is the deep and dyin breath of
      This love we've been workin on

      Can't seem to hold you like I want to
      So I can feel you in my arms
      Nobody's gonna come and save you
      We pulled too many false alarms

      We're goin down
      And you can see it too
      We're goin down
      And you know that we're doomed
      My dear
      We're slow dancing in a burnin room

      I was the one you always dreamed of
      You were the one I tried to draw
      How dare you say it's nothing to me
      Baby, you're the only light I ever saw

      I'll make the most of all the sadness
      You'll be a bitch because you can
      You try to hit me just hurt me
      So you leave me feeling dirty
      Because you can't understand

      We're goin down
      And you can see it too
      We're goin down
      And you know that we're doomed
      My dear
      We're slow dancing in a burnin room
    • byniek2 Re: jak odejść? 22.07.09, 01:23
      Prawdziwy mężczyzna nigdy nie odchodzi. Czasami tylko bywa
      porzucany...
      Ale prawdziwy mężczyzna nigdy nie bywa utrzymywany przez kobietę,
      więc nie wiem co Ci można doradzić....
    • switonemsi Re: jak odejść? 22.07.09, 07:57
      bedziesz gnojem jak odejdziesz!
      • winietou Re: jak odejść? 22.07.09, 09:12
        Patrząc na wszystkie komentarze, nsówa się jedno skojarzenie. Wypowiadają się
        kobiety którym albo się przytrafiła taka sytuacja, albo nie mają o uczuciach
        zielonego pojęcia. Czyli jak rozumiem cała sytuacja jest zła bo to ON rzuca ją a
        nie ona JEGO. Gdyby było jak w moim przykładzie, mielibyśmy komentarze "bardzo
        dobrze robisz, po co Ci taki gość" albo "słuszna decyzja, musisz iść dalej ze
        swoim życiem nie ma co wnim trwać jak nie kochasz". Nagle okazuje się, że punkt
        widzenia zależy od punktu siedzenia?

        byłem kilka razy w długim związku i kończyło się to różnie. Raz po pół roku, raz
        po 3 latach i doświadczyłem obu procesó, rzucającego i bycia rzucanym. Powód
        jest zawsze jeden. "bo ja już tego nie czuję". Tak to już jest, że z biegiem
        czasu może się coś w nas wypalić. Bardzo dobrze, że jeszcze nie jest za późno i
        możemy się z tego okrętu wycofać, a nie brnąć w to życie z osobą do której nie
        czujemy namiętnośći a jedynie przywiązanie. To, że skrzywdzimy drugą osobę -
        owszem, nie jest najprzyjemniejszym uczuciem, ale lepsze to niż upieranie się,
        że będzie dobrze. A co do tego, że można nagle przestać kochać - nikt nie mówi,
        że nagle. Po prostu w pewnym momencie, gdy poznajemy drugą osobę, może być tak,
        że niektóre rzeczy zaczynają nas irytować, przeszkadzać, rzeczy których nie
        widzielilśmy na początku. Jednym dojście do tego zabiera pół roku i się
        rozstają, innym 8 lat...

        Nie ma więc co wieszać psów na kimś kto zdecydował się na takie wyjście z tak
        nikomfortowej sytuacji. Jedna rzecz do autora tematu - w miarę możliwości, spłać
        dług jak najszybciej i dopiero wtedy jedź. A co do późniejszych kontaktów,
        zależy już od was. Jedni zostają przyjaciółmi, inni wolą się już nigdy nie
        zobaczyć...

        pozdrawiam
      • ojca Re: jak odejść? 22.07.09, 11:56
        a ty jesteś naiwnym głupkiem. Koleś ma 20 parę lat, i już musi się "poświęcać"
        bo tak "wypada" bo "będzie gnojem"? Jeżeli masz 20 parę lat to zapamiętaj sobie,
        że to czas wyborów, których konsekwencje będziesz ponosił całe życie, skoro tak
        facet czuje to uważasz, że za 5-10 będzie idealnym małżonkiem? Nie, będzie
        sfrustrowanym facetem. Tylko, ze wtedy prawdopodobnie będzie mężem z dziećmi, a
        wtedy nie będzie miał zbyt wielu możliwości. Teraz nie ma wspólnoty majątkowej,
        nie maja ślubu, dzieci jest młody.
    • purim Re: jak odejść? 22.07.09, 09:23
      No i jak drogi kolego? przepadles jak kamien w wode... Napisz jaka decyzje
      podjales...
    • kotek.filemon Re: jak odejść? 22.07.09, 10:57
      Jak zwykle wyemancypowane panie prezentują modelowy stosunek do równouprawnienia: utrzymanka wisząca na frajerze i puszczająca go w trąbę kiedy się jej znudzi, żeby nie "marnować życia" jest ok; natomiast facet, któremu się powinęła noga i stracił pracę, więc musiał trochę żerować na swojej kobiecie to przecież zwykła świnia.

      I druga sprawa: już nie mogę słuchać tego p***dolenia o "zmarnowaniu" X lat życia. Darujcie sobie, drogie panie...
      • rafa4.4 Re: jak odejść? 22.07.09, 12:42
        Kotek...co tak się bulwersujesz? Autor wątku wyraził się jasno i odnosimy się do
        tego co napisał. Utrzymanka wisząca na mężczyźnie to jest układ a nie związek
        oparty na uczuciach, utrzymujący nie jest w tym momencie frajerem a nasz autor
        wątku moim zdaniem z premedytacją tkwił przy dziewczynie i wygląda na to, że
        sentymentem też jej nie darzył ostatnio. Taka sytuacja odpowiadała mu z różnych
        względów, było to zwyczajnie dla niego korzystne a teraz chce żyć innym życiem i
        oczywiście ma do tego prawo tylko jako mężczyzna mógł szukać innych rozwiązań,
        jego zachowanie źle o nim świadczy stąd tyle krytycznych wypowiedzi. A poza
        tym...któż w tych czasach może sobie pozwolić na
        obijanie się przez pół roku ?
        • sonic84 Re: jak odejść? 22.07.09, 13:11
          Odejść jak najszybciej.Co do kasy..cóż wiele kobiet jest utrzymankami swoich
          mężów i partnerów i jakoś żadnej nie przyjdzie do głowy aby w momencie
          zakończenia związku zwracać pieniądze za utrzymanie tej drugiej stronie.Śmieszne.
          • herbatka.jasminowa a gdzie twórca wątku???? n/t 22.07.09, 14:45
            • vienetta Re: a gdzie twórca wątku???? n/t 30.07.09, 09:27
              Odszedł.....
    • lwica_1 Re: jak odejść? 23.07.09, 22:38
      jeśli planowałeś już dawno odejście nie powinieneś tych pieniędzy brać a teraz moim zdanie musisz tą kasę zwrócić więc radzę szukać dobrze płatnej pracy
    • noferine Kobieta odchodzi to jest ok ... a facet to świnia 25.07.09, 15:08
      Kobieta odchodzi to jest ok ... a facet to świnia.
      NIema o czym dyskutować. Pogódź się chłopie z tym że tak jest , ona i tak będzie
      próbowała cię zatrzymać i sama będzie się ranić.
      Postaw sprawę jasno bądź stanowczy, jak już znikniesz to nie odpowiadaj na SMSy
      nie zgadzaj się na niby koleżeńskie spotkania . Każdy miły gest będzie przez nią
      rozumiany jako próbę powrotu, z twojej strony.

      Sama się będzie krzywdzić swoimi myślami. Im bardziej będziesz stanowczy tym
      krócej te jej cierpienia potrwają tyle można zrobić.

      Musisz oddać kasę ? Moim zdaniem nie bardzo, to był prezent dla osoby którą
      darzyła uczuciem, kobiety nie oddają po odejściu do innego prezentów byłego - ja
      bym nawet nie chciał zwrotu .
      Ale jeśli tobie to zrobi lepiej i się upierasz to ustal jeden termin zwrotu
      jedną datę przelewu . Nie możne być żadnych nieporozumień bo ona będzie nalegała
      na spotkania że niby chce to prze negocjować.

      Aha i nie łudź się się że ona ciepło o tobie pomyśli z okazji tej forsy . Dla
      kobiet facet niema prawa zrywać , powiedz sobie jestem świnia i mam prawo być
      żeby móc znaleźć swoją miłość .

      Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka