Dodaj do ulubionych

obraza przyjaciela

21.07.09, 22:41
pisalem tu o tym ale przypomne

Sytuacja wyglada tak.
Mam przyjaciol, znam ich wiele lat. Tak sie sklada, ze oni sa malzenstwem a ja
sam, wiec wykrystalizowal sie dziwny nieco uklad, ze oni ( a wlasciwie zona
przyjaciela) gotuja i od czasu do czasu mnie zapraszaja na obiad, natomiast ja
ich nie- nie chce sie tlumaczyc, ale nie mam specjalnie warunkow
mieszkaniowych na urzadzanie przyjec (wybajmuje pooj w dzielonym mieszkaniu).
tak czy owak wiem, ze to jest lekko nie fair, wiec pomyslalem kiedys, ze moge
odwdzieczyc sie inaczej. Jako, ze pracuje w osrodku kultury, to mam czasem
mozliwosc zalatwic wejscie na rozne przedstawienia/ koncerty. Dodam, ze nie sa
to lokalne byty ale czesto krajowe slawy (rzecz jest w Anglii).
Jako, ze glupio czulem sie korzystajac z zaproszen na obiady uznalem, ze
odwdziecze sie w ten wlasnie sposob- zalatwiajac wejscia na imprezy. Czasem
mam bilety z pracy, czasem musze isc do manadzera i zalatwic inaczej- tak czy
owak wydawalo mi sie, ze ukla jest ok.
Do czasu. Jakies 2 miesiace temu zona przyjaciela na przyjeciu publicznie ( w
sensie w obecnosci innych gosci) wypomniala mi, ze chociaz przychodze na
proszone obiady to sam nie zapraszam.
Zapytala ( retorycznie) ile razy ja zaprosilem na przyjecie ( dwa czy trzy
razy wobec powiedzmy dwudziestu).
Na to moj przyjaciel- jej maz- zapytal ja, ile razy ona zaprosila mnie na
koncert, przedstawienie- pytanie retoryczne, bo nie zaprosila oczywiscie. Na
to ona odparla, ze skoro ja pracuje w tym osrodku to nie robie laski, ze
zapraszam.
( a nie jest to takie oczywiste zaznacze).
Po tym wydarzeniu uznalem, ze jakkolwiek nadal bede ich zapraszal, nie bede
juz korzystal z obiadow- bo skoro malzonka czuje sie pokrzywdzona moim
przychodzeniem to tak bedzie lepiej.
Nie obrazilem sie nawet jakos- po prostu wyciagnalem wnioski. Skoro moje
bilety i wejscia nie sa wiele warte- wg niej- a obiady jem i nie odpraszam-
lepiej jak nie bede korzystal z zaproszen.
Potm zdarzyo sie, ze mnie zaproszono, ale zgodnie z postaowieniem- postaiwliem
nie korzystac. Nie z zemsty, ale by uniknac w przysclosci podobnych zarzutow.
Przyjaciel zaczal wnikac, czemu nie chce przychodzic, wiec mimo ze pierwotnie
nie chcialem wnikac- powiedzialem, o co chodzi.
No i przyjaciel napisal mi, ze nie mam luzu, ze nie mam dystansu itp- i ze
stwarzam problemy tylko.
Napisalem, ze nie chce tworzyc problemu tylko ze mnie to zaboalo nieco.
Kontakt sie urwal. Nic nie odpisal i od miesiaca jest cisza.

Gdzie popelnilem blad?
Obserwuj wątek
    • poprioniony Re: obraza przyjaciela 21.07.09, 22:55
      > Gdzie popelnilem blad?

      Nigdzie.
    • squirrel-ka Re: obraza przyjaciela 21.07.09, 23:11
      Widziałam twoje wypociny dwa miesiące temu... Dużo porad, ale jak widzę nie
      skorzystałeś z żadnej!
      • kropidlo5 Re: obraza przyjaciela 22.07.09, 00:23
        squirrel-ka napisała:

        > Widziałam twoje wypociny dwa miesiące temu... Dużo porad, ale jak widzę nie
        > skorzystałeś z żadnej!

        2 miesiace temu nie bylo wiadomo jak sie sprawa potoczy.
    • zeberdee24 Re: obraza przyjaciela 21.07.09, 23:16
      To nie twój błąd tylko natury. Czasem się rodzą dziwadła no i ty miałeś
      pecha akurat. Shit happens jak mawiał predator.
    • kaa.lka Re: obraza przyjaciela 22.07.09, 01:03
      no coz,
      wiele literowek. to jesli idzie o bledy.
      zupelnie jakby nie ta sama osoba skladala tekst.
      co do sytuacji. jesli to przyjaciel to nad czym sie zastanawiasz.nie
      odpisal to moze jest pod telefonem. nie dzwoni moze trzeba sie
      przejsc i wyjasnic sprawe w cztery moze w szesc oczu.
      ehhh,
      co sie z wami faceci dzieje..
      potraciliscie rownowage w wierze; w potedze umyslu?
    • durneip Re: obraza przyjaciela 22.07.09, 01:19
      > Gdzie popelnilem blad?

      tam gdzie zacząłeś mięczaka bez jaj brać za przyjaciela?
    • masher Re: obraza przyjaciela 22.07.09, 08:33
      w doborze przyjaciol albo nazywaniu mianem przyjaciela kogos kto nim nie byl :)
      nie wiem, moze wg niego najlepiej byloby uszy po sobie spuscic i dalej
      przychodzic na obiadki zostawiajac bilety... moze mu po prostu glupio i jak
      prawie kazdy facet nie przyzna sie ze ma taka cholere w domu, bo ta gotowa mu
      tez obiadki skasowac lol
      olej sprawe, zostaw sobie namiary, jesli sie odezwa to bedziesz wiedzial kto, a
      jesli nie... to kij obojgu w oko ;)
      • kropidlo5 Re: obraza przyjaciela 22.07.09, 12:56
        wiem ze watek byl i porady byly- opisalem sprawe od nowa pod katem tych, ktorzy
        jej nie znali- natomiast okolicznosci nowe pjawily sie takie, ze wlasnie
        przyjaciel zamilkl wtedy i nie odezwal sie pierwszy do mnie, czyli jakby wyszlo
        ze ja zle postapilem a po drugiej stronie bylo wszystko ok, co niekoniecznie
        musi byc optyka przyjaciela wynikajaca ze zlosliwosci ale subiektywizm czysty.
        Ja jednak tez jestem subiektywny, stad pytanie:)
    • s.romeczek Re: obraza przyjaciela 22.07.09, 13:02
      Ty pierwszy raz za granicą? weź poprawkę że Polakom zazwyczaj odwala
    • czarn_e_oczka Re: obraza przyjaciela 22.07.09, 16:52
      Nie rozumiem, dlaczego, skoro żona przyjaciela, wypomniała Ci, że nie
      zapraszasz ich do siebie, oni nadal chcieli zapraszać Cię na obiady? Niepojęte
      jest dla mnie również to, że mimo wszystko zapraszali Cię, kiedy Ty ich nie
      zapraszałeś - tzn. mogę wyobrazić sobie taki układ, ale pod warunkiem, że obu
      stronom on odpowiada. Jeśli żona przyjaciela publicznie zwróciła na to uwagę, to
      znaczy, że jednak nie. Jeśli ta przyjaźń jest dla Ciebie ważna, to pogadaj z
      przyjacielem jak Ty to widzisz i spokojnie wytłumacz, że nie chcesz się
      naprzykrzać. Czasem ludzie dopowiadają sobie wiele rzeczy, także trzeba uważać.
      Powodzenia.

      P.S. Aha, jeszcze jedno. Czy przyjaciel i jego żona wiedzieli jaki masz warunki
      w domu i, że raczej nie zapraszasz znajomych do siebie? Jeśli wiedzieli, a mimo
      to Cię zapraszali, to nie wiem, czemu liczyli na rewizyty. Natomiast jeśli Ty im
      tego nie powiedziałeś tylko po prostu przychodziłeś, to szkoda.
      • kropidlo5 Re: obraza przyjaciela 23.07.09, 00:33
        Tak, znaja moje warunki lokalowe.
        Swoja droga kolezanka mnie juz skrytykowala za jakis poprzedni moj obiad, ze
        nawalilem przypraw w potrawie- wiec dochodzi element tego, ze boje sie zaprosic
        bo bede wysmiany przez nia potem.
        Ja nigdy nie pomyslalbym zeby wygadac moje przyslugi wobec nich, wiec tym
        bardziej mnie to ubodlo.
        Dla mnie te obiady to byl zaszczyt, a nie ze probowalem ich obzerac czy cos.
        Probowalem sie odwdzieczyc inaczej, ale coz- nie wyszlo.

        • ona3010 Re: obraza przyjaciela 23.07.09, 07:53
          Widze to tak...
          jak wczesniej pisałam ta kobieta to prosta chamica, a teni niby
          przyjaciel to pseudo przyjaciel.
          Ale znając solidarniść facetów pdezwie się jak sie z nia poprztyka i
          bedzie sie zalił bidulka...
          a wtedy Ty jako facet z jajami i madrzejszy...zrobisz... co uważasz
          za stosowne:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka