tw52 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 04:03 jednym z bardzo niewielu czynnikow majacych wplyw na zmniejszenie liczby porodow, ktore koncza sie CC - jest ciagla obecnosc i wsparcie innej kobiety - pod warunkiem, ze ta kobieta nie jest czlonkiem personelu. to stwierdzenie jest oparte na kumulacyjnych danych z 15 badan (laczna liczba rodzacych 12791) z krajow o roznej kulturze i zamoznosci: Australia, Belgia, Botswana, Kanada, Finlandia, Francja, Grecja, Gwatemala, Meksyk, RPA i USA. "Women who had continuous one-to-one support during labour were less likely to have a CS (15 trials, n = 12,791, RR 0.90, 95% CI 0.82 to 0.99). The reduction was only seen in the RCTs where the support was not provided by members of staff (RR 0.74, 95% CI 0.61 to 0.9)" nie ma, jak dotad, zadnego RCT (randomized control trial - nie wiem jak to jest po polsku? "losowo kontrolowane badanie?"), ktory ocenial wplyw obecnosci i wsparcia przez mezczyzne-partnera na przebieg porodu. moze ktos bedzie chetny, zeby takie badanie wykonac? Odpowiedz Link Zgłoś
dor.otka Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 08:33 >Women who had continuous one-to-one support during labour were less >likely to have a CS ale gdzie tu jest napisane, że to ma być kobieta? Odpowiedz Link Zgłoś
tw52 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 12:04 dor.otka napisała: > ale gdzie tu jest napisane, że to ma być kobieta? napisalem to w pierwszym zdaniu - cytuje: "jednym z bardzo niewielu czynnikow majacych wplyw na zmniejszenie liczby porodow, ktore koncza sie CC - jest ciagla obecnosc i wsparcie innej kobiety - pod warunkiem, ze ta kobieta nie jest czlonkiem personelu." a taka konkluzja wynikala z metodologii badan wciagnietych do tej metaanalizy - wsparcie (support) w nich dawaly tylko kobiety. nie opisywalem szczegolow - mozna takowe znalezc na stronie Cochrane collaboration, a koncowy wniosek (gdzie faktycznie nie ma slowa o plci towarzysza porodu) pochodzi Z NICE - organizacji, ktora formuluje wytyczne dla NHS w Anglii i Walii mozliwe, ze ten sam skutek bylby w przypadku partnera - mezczyzny, ale po prostu tego dotad nie zbadano i nie ma statystycznych danych. Odpowiedz Link Zgłoś
cegielka612 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 08:36 A gdzie niby w tym tekście pisze, że kobietę ma wspierać inna kobieta? Odpowiedz Link Zgłoś
tw52 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 12:05 cegielka612 napisała: > A gdzie niby w tym tekście pisze, że kobietę ma wspierać inna > kobieta? odpowiedz jak wyzej Odpowiedz Link Zgłoś
agatita82 Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 20.08.09, 09:15 Nie da się innaczej opisać tchórzy, którzy boją się uczestniczyć przy porodzie własnego dziecka, które mają z kobietą, z którą żyją. Żadne tłumaczenie o rzekomym późniejszym braku apetytu na seks, obrzydzeniem kałem, moczem a już szczególnie o bezradności jaką mieli by się wykazać widząc mękę i ból żony nie są tutaj wytłumaczeniem. Nie wiem co z Was za ludzie, skoro twierdzicie, że nie będziecie wiedzieć jak się zachować. Co z Was za mięczaki? Nie ma obowiązku patrzenia żonie w krocze i nie wiem nawet czy to jest normalne, że mąż siada przed cipką i się wpatruje. Mąż pomaga z "drugiej strony" żony, jeśli żona tego chce. A jakby żona uległa wypadkowi, oderwało jej rękę, to co też byście się brzydzili eksplozji krwi? Nie pomoglibyśie na tyle ile byście umieli? Schowalibyście się za drzewo? No na prawdę, nie rozumiem waszego tchórzostwa i obrzydzenia! Z drugiej strony żona też się boi, żona też nie wie co ma ze sobą zrobić, żona też nie jest zadowolona że się posikała a do tego boli ją jak jasna cholera bo rodzi Wam -mazgaje- dziecko! Wasze dziecko. Dlaczego ma to robić sama? Ja ze strachu umieram przed porodem, najchętniej nie miałabym własnych dzieci wcale, dlatego żeby tylko nie rodzić, bo mnie to przeraża i paraliżuje. Dlaczego jeśli partner chce dziecka ja mam mu je urodzić i to sama? Taka jest natura i tak a nie inaczej poród wygląda i nie ma się tu czego bać panowie, w końcu to nie Wy ostatecznie się z nim zmagacie. Ewentulnie jeśli kobieta sobie życzy to jej pomożecie trzymając za rękę lub wysłuchując steku wyzwisk pod własnym adresem - tak jakby nigdy wcześniej się żony na was nie wydzierały.... Odpowiedz Link Zgłoś
aniadud1 Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 20.08.09, 10:22 Rodziłam z mężem i wiem, że on sam chciał przy tym uczestniczyc. Do dnia dzisiejszego wspominamy te chwile z "łezką w oku". Poród miałam dośc łatwy. Nie było sytuacji krępujących, nie darłam się, nie wyzywałam nikogo. Na sali mieliśmy włączoną płytkę z muzyką. W momencie wychodzenia synka, mąż stał przy mojej głowie - nie zaglądał w krocze, bo po co. Dzięki niemu udało mi się szybko wypchnąc syna. Nie było żadnej krwi. Jak Mati wyszedł widziałam u mojego P łzy wzruszenia. Będę to pamiętała do końca życia. Drugi poród też będzie rodzinny. Szanuję zdanie osób które nie chcą uczestniczyc w porodach rodzinnych, ale takie bzdury, że jest to obrzydliwe przeżycie są dla mnie największą głupotą. Puknijcie się w łeb. Odpowiedz Link Zgłoś
maniek_ok Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 20.08.09, 11:36 Mysle ze niestety zostaniemy zakrzyczani przez psycholi z GW - to jest takie "liberalne" forum, w ktorym glownie trzeba byc "innym" i jakos sie wyroznic. Chocby napisaniem ze maz widzial w swojej zonie "rozplatanego wieloryba" i biora go wymioty na mysl o seksie. Ja tez bardzo sie balem porodu, ale powiedzialem sobie ze skoro moja zona to przechodzi to ja tez chyba dam rade ;). Ja tam nie ryczalem :) - ale widok malego czerwonego szkraba - smoczka wyryl mi sie w glowie chyba na stale i nie wiem jak mozna sobie ze strachu uciec przed ta chwila. Fakt - przecinanie pepowiny nastepnym razem sobie daruje :) Odpowiedz Link Zgłoś
gronostaj8 a po co przy tym być? 20.08.09, 11:04 Żona mi wręcz zabroniła mówiąc że to obrzydliwe i po co ja mam przy tym być. Sama jest lekarzem i chyba wie co mówi :P Odpowiedz Link Zgłoś
haldeman79 Re: a po co przy tym być? 20.08.09, 12:45 gronostaj8 napisał: > Żona mi wręcz zabroniła mówiąc że to obrzydliwe i po co ja mam przy tym być. Sa > ma jest lekarzem i chyba wie co mówi :P Nie bierz tego do siebie, nie znam Twojej żony więc to nie o niej ale za to znam wielu lekarzy, kilku przyszłych i wcale nie oznacza, że jak coś mówią to wiedzą co. Odpowiedz Link Zgłoś
eye-witness Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 20.08.09, 11:22 kluczowe w twoim komentarzu jest jesli zona chce. i jesli juz tak bardzo oceniamy zwiazki... nie wiem w jakim ty jestes, ale ja na mego meza sie wydzieram. normali ludzie ze soba rozmawiaja. Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 20.08.09, 13:19 Pieknie napisane! Dzieki agatta82! Moze pewnym "delikatnym duszyczkom"... spadna klapki z oczu. Odpowiedz Link Zgłoś
cloclo80 Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 20.08.09, 23:03 agatita82 napisała: > Nie da się innaczej opisać tchórzy, którzy boją się uczestniczyć przy porodzie > własnego dziecka, które mają z kobietą, z którą żyją. Nie napinaj się tak bo ci żyłka pęknie. Uczestniczenie faceta w porodach jest modą zaledwie ostatnich lat. Jakoś nikt wcześniej nie traktował braku obecności ojca przy porodzie jako dowód na jego rzekome zniewieścienie. > Żadne tłumaczenie o rzekomym późniejszym braku apetytu na seks, obrzydzeniem ka > łem, moczem a już szczególnie o bezradności jaką mieli by się wykazać widząc mę > kę i ból żony nie są tutaj wytłumaczeniem. Nie wiem co z Was za ludzie, skoro t > wierdzicie, że nie będziecie wiedzieć jak się zachować. Co z Was za mięczaki? Śmieszna jesteś. Wszystko co powyżej napisałaś to kłamstwo i insynuacja. Nie każdy facet jest lekarzem i nie oczekuj, że będzie w szczegółach wiedział co się akurat dzieje, zwłaszcza za pierwszym razem. Czynienie z tego zarzutu świadczy o twojej emocjonalnej niedojrzałości. > Nie ma obowiązku patrzenia żonie w krocze i nie wiem nawet czy to jest normalne, > że mąż siada przed cipką i się wpatruje. Mąż pomaga z "drugiej strony" żony, j > eśli żona tego chce. Żałosne. Czy jesteś na tyle ograniczona, że musisz pisać to co każdy facet którego to interesuje doskonale wie? > A jakby żona uległa wypadkowi, oderwało jej rękę, to co też byście się brzydzil > i eksplozji krwi? Nie pomoglibyśie na tyle ile byście umieli? Schowalibyście si > ę za drzewo? No na prawdę, nie rozumiem waszego tchórzostwa i obrzydzenia! Ja też nie rozumie twojego bełkotu. Widocznie czytasz za dużo głupawych portali dla przyszłych mam, które czynią z porodu wydarzenie o znacznie większej wadze niż na to zasługuje. Zwłaszcza dla otoczenia rodzącej. > Z drugiej strony żona też się boi, żona też nie wie co ma ze sobą zrobić, żona > też nie jest zadowolona że się posikała a do tego boli ją jak jasna cholera bo > rodzi Wam -mazgaje- dziecko! Wasze dziecko. Dlaczego ma to robić sama? Np. dlatego, że sobie tego nie życzy, że to nie jest potrzebne. Wsparcie ojca jest zdecydowanie bardziej potrzebne po porodzie i w pierwszych tygodniach maluchem a wobec tego obecność przy porodzie nie jest żadną wskazówką co to "jakości" ojca. Jazda zacznie się potem. > Ja ze st > rachu umieram przed porodem, najchętniej nie miałabym własnych dzieci wcale, dl > atego żeby tylko nie rodzić, bo mnie to przeraża i paraliżuje. Dlaczego jeśli p > artner chce dziecka ja mam mu je urodzić i to sama? Dlatego, że jesteś mazgajem, wiecznym dzieckiem niezdolnym do samodzielnego działania. Boisz się, że nieobecność faceta przy porodzie wytrąci ci możliwość wysuwania żądań. > Taka jest natura i tak a ni > e inaczej poród wygląda i nie ma się tu czego bać panowie, w końcu to nie Wy os > tatecznie się z nim zmagacie. Ewentulnie jeśli kobieta sobie życzy to jej pomoż > ecie trzymając za rękę lub wysłuchując steku wyzwisk pod własnym adresem - tak > jakby nigdy wcześniej się żony na was nie wydzierały.... Jeśli nie rodziłaś to się miłościwie zamknij. Przepisywanie bzdur z innych portali nikogo nie zaciekawi. Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 21.08.09, 07:31 cloclo80 napisał: > agatita82 napisała: > > > Nie da się innaczej opisać tchórzy, którzy boją się uczestniczyć przy por > odzie > > własnego dziecka, które mają z kobietą, z którą żyją. > > Nie napinaj się tak bo ci żyłka pęknie. Uczestniczenie faceta w porodach jest > modą zaledwie ostatnich lat. Jakoś nikt wcześniej nie traktował braku obecności > ojca przy porodzie jako dowód na jego rzekome zniewieścienie. > > > Żadne tłumaczenie o rzekomym późniejszym braku apetytu na seks, obrzydzen > iem ka > > łem, moczem a już szczególnie o bezradności jaką mieli by się wykazać wid > ząc mę > > kę i ból żony nie są tutaj wytłumaczeniem. Nie wiem co z Was za ludzie, s > koro t > > wierdzicie, że nie będziecie wiedzieć jak się zachować. Co z Was za mięcz > aki? > > Śmieszna jesteś. Wszystko co powyżej napisałaś to kłamstwo i insynuacja. Nie > każdy facet jest lekarzem i nie oczekuj, że będzie w szczegółach wiedział co si > ę > akurat dzieje, zwłaszcza za pierwszym razem. Czynienie z tego zarzutu świadczy > o > twojej emocjonalnej niedojrzałości. > > > Nie ma obowiązku patrzenia żonie w krocze i nie wiem nawet czy to jest no > rmalne, > > że mąż siada przed cipką i się wpatruje. Mąż pomaga z "drugiej strony" ż > ony, j > > eśli żona tego chce. > > Żałosne. Czy jesteś na tyle ograniczona, że musisz pisać to co każdy facet > którego to interesuje doskonale wie? > > > A jakby żona uległa wypadkowi, oderwało jej rękę, to co też byście się br > zydzil > > i eksplozji krwi? Nie pomoglibyśie na tyle ile byście umieli? Schowalibyś > cie si > > ę za drzewo? No na prawdę, nie rozumiem waszego tchórzostwa i obrzydzenia > ! > > Ja też nie rozumie twojego bełkotu. Widocznie czytasz za dużo głupawych portali > dla przyszłych mam, które czynią z porodu wydarzenie o znacznie większej wadze > niż na to zasługuje. Zwłaszcza dla otoczenia rodzącej. > > > Z drugiej strony żona też się boi, żona też nie wie co ma ze sobą zrobić, > żona > > też nie jest zadowolona że się posikała a do tego boli ją jak jasna chole > ra bo > > rodzi Wam -mazgaje- dziecko! Wasze dziecko. Dlaczego ma to robić sama? > > Np. dlatego, że sobie tego nie życzy, że to nie jest potrzebne. Wsparcie ojca > jest zdecydowanie bardziej potrzebne po porodzie i w pierwszych tygodniach > maluchem a wobec tego obecność przy porodzie nie jest żadną wskazówką co to > "jakości" ojca. Jazda zacznie się potem. > > > Ja ze st > > rachu umieram przed porodem, najchętniej nie miałabym własnych dzieci wca > le, dl > > atego żeby tylko nie rodzić, bo mnie to przeraża i paraliżuje. Dlaczego j > eśli p > > artner chce dziecka ja mam mu je urodzić i to sama? > > Dlatego, że jesteś mazgajem, wiecznym dzieckiem niezdolnym do samodzielnego > działania. Boisz się, że nieobecność faceta przy porodzie wytrąci ci możliwość > wysuwania żądań. > > > Taka jest natura i tak a ni > > e inaczej poród wygląda i nie ma się tu czego bać panowie, w końcu to nie > Wy os > > tatecznie się z nim zmagacie. Ewentulnie jeśli kobieta sobie życzy to jej > pomoż > > ecie trzymając za rękę lub wysłuchując steku wyzwisk pod własnym adresem > - tak > > jakby nigdy wcześniej się żony na was nie wydzierały.... > > Jeśli nie rodziłaś to się miłościwie zamknij. Przepisywanie bzdur z innych > portali nikogo nie zaciekawi. "BELKOT"plus brak wiedzy,widze tylko u Ciebie!Wspolne porody trwaja od ponad 30lat,takze nie...belkocz! Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 21.08.09, 09:31 W Polsce (a zdaje się póki co jesteśmy w Polsce) najwyżej ta moda trwa od 10 lat (mniej więcej). Czy męskość zależy tylko od udziału (lub nie) w porodzie? Jesteś bardzo ograniczona w swoim widzeniu świata. A jeżeli facet planował bycie przy porodzie,ale poród na przykład wypadł w całkiem nieoczekiwanym terminie i był wtedy poza zasięgiem (np.za granicą) i nie zdążył na poród to dalej jest męski czy już nie? Czy facet który brał udział w porodzie ale kilka lat później odchodzi do młodszej w ogóle nie interesując się już potomkiem (wspólnie urodzonym) i płacąc małe alimenty jest męski czy nie? Czy jeżeli facet ciężko pracuje na utrzymanie rodziny,trenuje przy tym różne sporty,wziął np. kiedyś w obronę kobietę atakowaną przez grupkę dresów,dba o dom i żonę,ale świadomie odmówił uczestnictwa w porodzie jest męski czy nie? Poza tym nie każdy mąż chce być obrzucany stekiem wyzwisk na porodówce.My też mamy swoje uczucia-a nie nasza wina,że natura tak to urządziła,że cierpicie. A trzymanie za rękę nie zmniejsza realnie bólu-równie dobrze żona może potrzymać matkę lub siostrę. Co będzie jeżeli Twój mąż w przeddzień porodu rozchoruje się i nie zostanie dopuszczony do porodu rodzinnego? Straci nagle w Twoich oczach całą męskość? Będzie miał mniejszy kontakt z dzieckiem? Nie będzie je z tego powodu karmił i przewijał? Wyrzeknie się go? A może przez to Twoje dziecko urodzi się z małą wagą urodzeniową i upośledzone? Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 21.08.09, 12:31 Gazeto...,Ty masz problemy z czytaniem...,nie piszac o ZROZUMIENIU??????? Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 21.08.09, 12:42 gazeta_mi_placi napisał: > Czy męskość zależy tylko od udziału (lub nie) w porodzie? 'Tylko' nie. Natomiast wybacz- faceta, który odmawia wsparcia partnerce w trudnej chwili, bo obi się krwi, bólu i cierpienia trudno nazwać męskim. Niezależnie od innych jego poczynań. > nie nasza wina,że natura tak to urządziła,że cierpicie. Jak kiedyś poważnie zachorujesz - żona zostawi Cię samiutkiego argumentując to 'nie moja wina, że tak to natura urządziła, że cierpisz'. Ależ będziesz się cieszył! Odpowiedz Link Zgłoś
agatita82 do gazeta_mi_płaci 21.08.09, 17:48 Masz poważne kłopoty z rozumieniem. Ręce mi opadły po tym co przeczytałam. Twoje pytania są tak bezsensowne w odniesieniu do kontekstu, że szkoda mi czasu sie tu produkować. Ktoś tam poniżej zawarł między innymi to co chciałam powiedzieć. Daruję sobie dalsze wywody pod Twoim adresem i Twoich pytań. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
nawalonych7krasnali Re: do gazeta_mi_płaci 16.01.10, 12:15 Kobieta zadała facetom pytanie,a tu tylko - przynajmniej sporo - babski jazgot i babska krytyka w stosunku do zadającej pytanie. ŻENADA I BRAK TAKTU, KULTURY I WICE WERSJA Odpowiedz Link Zgłoś
nawalonych7krasnali Re: do gazeta_mi_płaci 16.01.10, 12:36 Zapomniałem dopisać, że chodzi między innymi o: agatita82 napisała: > Masz poważne kłopoty z rozumieniem. Ręce mi opadły po tym co > przeczytałam. > Twoje pytania są tak bezsensowne w odniesieniu do kontekstu, że > szkoda mi czasu sie tu produkować. Ktoś tam poniżej zawarł między > innymi to co chciałam powiedzieć. Daruję sobie dalsze wywody pod > Twoim adresem i Twoich pytań. Amen Chalśnij ją jeszcze brudną szmatą, bo zadała nam pytanie, a przez Twoje zabiegi zabierasz tylko miejsce w drzewku wypowiedzi i wrzynasz się jak stringi w bułkę Co do pytania, to nie mam jeszcze rozdarciucha w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
agatita82 Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 21.08.09, 17:44 Nie napinam się wcale jakoś bardzo. Piszę co mi się nasunęło na myśl po przeczytaniu tego wątku. W zdecydowanej większości nie zrozumiałeś mnie. Więc jeśli masz zamiar odpowiedzieć mi znowu upraszam o ponownie przeczytanie i próbę zrozumienia co autorka miała na myśli. Twój pierwszy post wskazuje na to, że pierwsza próba nie była zbyt udana. Nie zarzucaj mi żadnego kłamstwa skoro nie czytałeś tego wątku szczegółowo. To co twierdzisz, że jest kłamstwem jest zebranymi w całość argumentami mężczyzn piszących w tym wątku. Nie wiem gdzie tu kłamstwo, to cytaty, ot co. Nie wiem też gdzie wyczytałeś, że oczekuję by mąż był lekarzem i wiedział co się po koleji dzieje?!? Ani razu żadnego portalu dla mam/ emam/ porodowego itp nigdy nie czytałam znów sobie coś ubzdurałeś, bezpodstawnie. W porodzie czynie sytuację rodzinną i nie widzę przeszkód by pan w nim oczestniczył jeśli żona chce i uważam za obowiązek partnerski uczestniczenie w nim jeśli żona sobie życzy. Ty myślisz inaczej? Masz prawo, nie mam zamiaru się z Tobą droczyć wirtualnie. Moim mężem w końcu nie jesteś. Znów twoje insynuacjie i niezrozumienie błędnie pozwalają Ci rozumować, że piszę o ojcostwie. Ja pisałam o partnerstwie, dla żony, nie dla dziecka. Ja jestem nie zdolna do samodzielnego działania? Bo...boję się rodzić? Cóż za bzdurne rozumowanie. Mazgajem jestem? Mazgajem to jest chłop, który nie pójdzie na porodówkę z żoną, a nie żona która rodzi. Ja też pewnie urodzę. Raczej nazwałabym to dzielnością, a nie mazgajstwem. No ale może któeś z nas nierozumie słów, których używa. Tekstu o moim rzekomym strachu o niemożności wysuwania żądań - niestety nie zrozumiałam i daruj sobie tłumaczenie. Nie zamknę się bo ty mi tak dyktujesz. Byłeś przy porodzie? Jeśli nie to może sam zastosuj się do własnej impertynenckiej rady. Jeszcze dodam, że sam się ośmieszyłeś, bo z tego co tu zaprezentowałeś, w swej odpowiedzi pokazałeś, że niniejszego wątku nie czytałeś, a już na pewno nie ze zrozumieniem. To co tu napisałam wynika z tego co tutaj i tylko tutaj przeczytałam. Odpowiedz Link Zgłoś
agatita82 Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 21.08.09, 17:49 Powyższe było do cloclo80 Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 21.08.09, 21:17 agatita82 napisała: > Powyższe było do cloclo80 Po prawej stronie masz opcje "Odpowiedz cytujac" i juz nie musisz wyjasniac co do kogo bylo. Nie pojmuje, ze tak wielu internautom do glowy nie przyjdzie te funkcje stosowac, nawet przy tak dlugim watku. Odpowiedz Link Zgłoś
agatita82 Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 21.08.09, 23:38 Wiem jak się cytuje. Nie chciało mi się grzebać w cytowaniach, wolałam otworzyć dwa okna. Ale dziękuję za bystrą radę. Clo będzie wiedział o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: Panowie, jesteście dzicinnymi mazgajami. 22.08.09, 12:05 agatita82 napisała: > Wiem jak się cytuje. Nie chciało mi się grzebać w cytowaniach, To wiedz, ze wiekszosci czytajacych nie chce sie grzebac w postach, na ktore potencjalnie moglas odpowiedziec. W zwiazku z czym olewaja to co napisalas, zwlaszcza jesli sie odnosi do wypowiedzi sprzed paru dni. No ale moze Ci nie zalezy, zeby ktos sie ustosunkowywal do tego co piszesz. > Ale dziękuję za bystrą radę. Jesli mowisz do mnie, co nie jest do konca jasne, bo w dalszym ciagu zacytowanie jest dla Ciebie zbyt wielkim wysilkiem, to prosze uprzejmie. Polecam sie na przyszlosc. Odpowiedz Link Zgłoś
maniek_ok Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 10:57 Nie zaluje i uwazam ze w takich momentach trzeba byc na posterunku. Sam porod no wg mnie - przereklamowany ;). Ani meki nie takie wielkie, ani krew nie tryska, ani nikt nie mdleje - bez przesady, rach ciach i po krzyku, krwi malo i ojciec jej nie widzi,w ogole malo widzi - za to widok malego szkraba otwierajacego oczy - bezcenne! Odpowiedz Link Zgłoś
xezaq Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 11:07 Odpiszę, choć pewnie i tak nikt nie przeczyta... Otóż moja wersja jest taka sama dla żony, naszych przyjaciół, przyjaciółek rodziny i w ogóle dla wszystkich. Żona nie musi się "wypróżnić" podczas porodu bo o to można zadbać przed i w naszym wypadku położna to zarządziła. Zapachów żadnych tragicznych nie było. No więc każdemu facetowi radzę, że w sumie warto sobie to zafundować raz, żeby wiedzieć "z czym się to je", znać temat z autopsji a nie z romansideł i nie dać sobie wciskać kitów że można od tego orgazmu dostać. BTW, kiedyś czytałem, że kobieta _może_ dostać orgazmu podczas porodu (nie wiem - nie rodziłem) ale facet go nie dostanie, nie ma szans. Pierwszy raz chciałem tam być ale to raczej z ciekawości, drugi raz - nie ciągnie mnie. Nie bawi mnie patrzenie jak drugi człowiek skręca się z bólu czy wykonuje wysiłek ponad siły. Uważam, że poród rodzinny jest mocno przereklamowany ale dopóki nie przeżyjesz to nie wiesz. Drugim razem - jeśli żona wyraźnie poprosi - to pewnie się zgodzę jej towarzyszyć i zrobię to wyłącznie dla niej ale nie ma się czym ekscytować. Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 14:14 xezaq napisała: BTW, kiedyś czytałem, że > kobieta _może_ dostać orgazmu podczas porodu a to nie chodziło czasem o karmienie piersią? Odpowiedz Link Zgłoś
wilma.flintstone Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 14:34 lacido napisała: > a to nie chodziło czasem o karmienie piersią? Brzmi hardcorowo, ale nie :D dziecko.onet.pl/23651,5,8,orgazm_przy_porodzie,1,artykul.html Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 16:54 ciekawe co na to neurolog ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ilona_mm Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 11:37 Nie jestem co prawda panem ale moge odpowiedzieć za swojego męża na pytanie z tematu. Trzy miesiące temu rodziłam nasze dziecko, mąz był przy mnie cały czas, widział chyba wszystko, co było do zobaczenia i nie zauważyłam, żeby miało to wpływ na jakość naszego związku po porodzie. Dodatkowo słyszałam rozmowę męza z kolegą na temat obecności partnerów przy porodzie (nie wiedział, ze ją słyszę, więc na pewno mówił szczerze). Tamten chciał wiedziec jak to jest, bo jego żona miała na dniach rodzić i nie był do końca zdecydowany czy być na porodówce. Mój mąż powiedział mu, ze nie jest to co prawda uroczy widok i zapach ale uważa swoją obecnośc za potrzebną i w przyszłosci planuje swoją obecnośc przy porodzie drugiego dziecka. Jego rola na porodówce może nie była wielka, bo siedział obok mnie w fotelu i słał smsy do całej rodziny informując o postępach (to pierwsze dziecko w tym pokoleniu w rodzinie) ale gdy przyszedł moment kulminacyjny stał obok lekarza i połoznej i kontrolował sytuację (planowałam, ze będzie siedział przy głowie ale potem już było mi wszystko jedno ;-)). To on pierwszy zobaczył naszego syna ;- ) Po porodzie nie było problemu z seksem a nasz związek stał się jeszcze bliższy. No, ale to impreza dla dojrzałych emocjonalnie par i dorosłych facetów, nie tylko metryką ale i zachowaniem Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 11:55 byłem przy wszystkich porodach moich dzieci (mam nadzieję ;)) i powiem, że to fajne przeżycie, bo lubię żywioły i silne emocje. Burza z piorunami to fantastyczna sprawa - podobnie jak cierpienia małżonki, krew, flaki, wrzeszczący mały ja i własnoręczne chlastanie pępowiny. Każdy facet powinien to przeżyć, żeby zrozumieć jak bardzo kobieta jest szczęśliwa, kiedy rodzi i jak bardzo te wszystkie bajki o cierpieniach kobiet przy porodach są wyssane z palca. Czysta, boska fizjologia. Wprost cymes ;) Odpowiedz Link Zgłoś
anna_boleyn Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 12:04 mój mąż nie chciał, więc zdecydowałam o cesarce na życzenie 12.000. Ja jestem zadowolona, nie umęczę się, nie zostanie mi "rozklapiocha" - on też - nie musi na nic patrzyć, dostanie na tacy, ślicznego nie pomarszczonego bobaska! chce facet mieć z głowy poród rodzinny - niech płaci Odpowiedz Link Zgłoś
wueska Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 13:34 Nie ma takiej opcji. Do porodu - jak najbardziej, za drzwiami w trkacie? dobrze, będe wiedziała, że ktoś czuwa, po porodzie - koniecznie. Nie ma niczego, ale to niczego pięknego w ostatecznej fazie porodu. Ja rozumiem - cud narodzin, błogosławieństwo, itd. Rozumiem też, że dla niektórych matek ból nie był tak straszny, czuły się świetnie, wyglądały pięknie i nie były zmęczone - ok, może i tak. Dla mnie to za duży stres i wysiłek i nawet mojej mamy nie chciałam obok - posiedziała do momentu, gdy się zaczęło parcie i przyszła zaraz po <nie był poród rodzinny, ale lekarze uznali, ze skor i tak tylko ja rodzę, to co tam> i pierwsza dostała na ręce małą <po mnie i położnej, ja nie miałam i tak siły, bo odpływałam:)> i tak było ok.Poród jest sam w sobie brzydki. Odpowiedz Link Zgłoś
atramentc Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 20:40 Po co facet przy porodzie, przeciez i tak mama jest numer jeden ,a tata numer dwa. Odpowiedz Link Zgłoś
rachela25 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 20.08.09, 23:06 <<<Moja koleżanka zesrała się pomimo lewatywy>>>> Pewnie coś jadła po lewatywie. Innej opcji nie ma . A jak sie nie słucha pielęgniarek to tak się właśnie ma . A co do tematu , to nigdy bym sie nie zgodziła żeby mój facet oglądał mnie w tym stanie.Krępowało by mnie to . Mój poród był straszny. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 21.08.09, 09:38 Żadna nawet najlepsza lewatywa nie wyczyści wszystkiego (nawet jeżeli bezpośredni po niej nie zjesz nawet jednego dropsa). Zawsze coś zostanie w jelitach (w różnej ilości: mniejszej lub większej)niezależnie od tego czy się jadło czy nie. Żeby jelita na 100% były czyste trzeba byłoby niezależnie od lewatywy przynajmniej dwa dni nic nie jeść,a to nie jest raczej wykonalne. Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 22.08.09, 05:55 Gazetko...,proponuje Tobie...zalozenie...nowego watku pod tytulem "Kto jest najwiekszym MATOLEM"-wpisze sie natychmiast,a moim faworytem,jak myslisz(jezeli oczywiscie "cos "takiego Tobie sie przytrafia),kto bedzie????????? Odpowiedz Link Zgłoś
fleshless mężczyzna tym się różni od chłopca, że robi to, co 21.08.09, 23:14 do niego należy. Nie rozumiem jak ojciec może nie chcieć być świadkiem narodzin swojego dziecka. Jak mąż może pozostawić żonę samą w takiej sytuacji? Bo się brzydzi? Qrwa... Człowiek ma jedno krótkie życie, w którym tak niewiele rzeczy jest prawdziwe i znaczące... je.bać gó...arzy! Odpowiedz Link Zgłoś
sleep_walking Re: mężczyzna tym się różni od chłopca, że robi t 22.08.09, 00:11 Mam dwójkę dzieci. Jako że było to pierwsze to zdecydowałem się być obecnym przy porodzie. Wyglądało to następująco: Oczekiwanie, oczekiwanie, oczekiwanie, aż się zacznie właściwa akcja. Wcześniej oczywiście miałem swój pokoik "oczekiwań" z telewizorkiem i innymi wygodami. Poszedłem jak mnie wezwano, czyli "się zaczęło". Żonka w bólach, grymasy na twarzy, wiadomo życie się rodzi:))). Lekarze i pielęgniarki się krzątają, wiadomo, to ich codzienna praca. Tu zaznaczę - są kobiety które chcą być oglądane w takich sytuacjach i są takie które nie chcą. Moja chciała więc ok. Ja nie chciałem oglądać ekstremalnych obrazków i nie zaglądałem. Skupiłem się na łagodzeniu żonkowych bólów fizycznych i psychicznych. Trzymałem za rączkę, pocieszałem itd. Urodziło się i tyle z tego. Nadmienię, że problemów poporodowych było o niebo więcej niż samych tych porodowych ale to już inny temat. Ogólnie stwierdziłem, że obecność ojca przy porodzie nie pomaga ani matce ani tym bardziej lekarzom. Facet po prostu przeszkadza i jest zbędny i niepotrzebny akurat w tej sytuacji. Jest wskazany a czasami i konieczny przed i po. Ale w trakcie, wybaczcie kobiety, tylko przeszkadza. Ja wiem, że jest to ten moment i ta chwila w życiu. Czasami jedyna i niepowtarzalna. Ale sorki. Tak jak było kiedyś te 20 lat wstecz tak było dobrze. Tato po wszystkim z kwiatami dla mamy i dziecka na drugi dzień. I nie jest to kwestia obrzydzenia czy innych tego typu odczuć. Mnie nie obrzydziło ale świadkiem drugich już narodzin nie byłem. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: mężczyzna tym się różni od chłopca, że robi t 22.08.09, 17:17 Rozsądny głos. Odpowiedz Link Zgłoś
sowanka ? a dlaczego rozsądny? 22.08.09, 19:36 Bo zgadza się z twoim pogladem. Jak widac, opinie sa różne i niech tak zostanie. przekrzykiwanie się, która z postaw jest "lepsza" jest chyba bez sensu. Myslalam, ze bedziesz pisal art o negatywnych "odczuciach" nt porodu obiektywnie, jak widac wolisz sie "przeychac", niż "sluchac". Odpowiedz Link Zgłoś
efi-efi Re: ? a dlaczego rozsądny? 23.08.09, 21:22 Autora wątku uważam za buca, ale odpiszę. Jak świat światem kobiety rodziły dzieci BEZ obecności facetów w pokoju . Facet był gdzieś w pobliżu. I chyba taki stan rzeczy był nie bez kozery. Podobnie jak część osób tutaj uważam obecność faceta przy porodzie jako jakąś chorą modę. Pisanie przez niektóre laski , że "dojrzały i kochający" powinien i to jego zasrany obowiązek patrzeć jak jego kobieta cierpi, a pierworodny przedostaje się na świat i profanuje miejsce, które cieszyło gościa dotychczas z innych względów , jest jakąs pomyłką. Zapamiętajcie sobie drogie naiwne panie, że uczestnictwo faceta przy narodzinach NIE JEST ŻADNYM MIERNIKIEM MIŁOŚCI DO WAS! Ja -osobiście- jak cierpię z jakiegokolwiek powodu np.ból zęba, migrena, gorączka czy cokolwiek , lubię spokój, ciszę i odosobnienie. Mąż robi mi herbatę, podaje lekarstwo i odciąża od obowiązków, ale nie wymagam żeby siedział przy mnie non stop i głaskał po główce i użalał się jaka to biedna jestem. A co dopiero przy bólach porodowych. I jeszcze jedno: robienie zdjęć od strony krocza albo kręcenie filmu w trakcie porodu po to żeby "pokazać dziecku jak matka dla niego cierpiała" jak dla mnie trąci jakimś zboczeniem. Ale jak jakiś pan ma ochotę sam z siebie uczestniczyć w tym wydarzeniu to jego sprawa. Aha, żeby było jasne. Jestem matką. 10-godzin się męczyłam na tym madejowym łożu, a mąż 10 godzin spędził pod drzwiami. Wspólna decyzja. Jesteśmy 9 lat ze sobą i gdybyśmy zdecydowali się na kolejne dziecko decyzja byłaby identyczna : żadnych porodów rodzinnych! Odpowiedz Link Zgłoś
rachela25 Re: ? a dlaczego rozsądny? 23.08.09, 23:04 Popieram ŻADNYCH PORODÓW RODZINNYCH , no ale każdy ma co chce. Rodziło mi się fajnie z dwoma położnymi które bardzo mi pomogły,facet by mnie tylko rozpraszał Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ? a dlaczego rozsądny? 24.08.09, 00:29 efi-efi napisała: > Zapamiętajcie sobie drogie naiwne panie, że uczestnictwo faceta przy narodzinac > h > NIE JEST ŻADNYM MIERNIKIEM MIŁOŚCI DO WAS! Odmowa wsparcia partnerce jest jak najbardziej miernikiem relacji. Zapamiętaj sobie droga efi-efi - to jak Ty reagujesz na ból i czego Ty w tym czasie oczekujesz od partnera NIE JEST ŻADNYM MIERNIKIEM TEGO CZEGO POTRZEBUJĄ LUB NIE KOBIETY. Odpowiedz Link Zgłoś
efi-efi Re: ? a dlaczego rozsądny? 24.08.09, 07:54 Jeżaraceli napisała: > Odmowa wsparcia partnerce jest jak najbardziej miernikiem relacji. - Jeżeli Twój facet deklaruje chęć uczestnictwa w porodowym show to wszystko OK natomiast jeżeli jeśli gość naprawdę nie chce w tym uczestniczyć, a TY stosujesz szantaż emocjonalny , to już nie jest w porządku. > Zapamiętaj sobie droga efi-efi - to jak Ty reagujesz na ból i czego Ty w tym cz > asie oczekujesz od partnera NIE JEST ŻADNYM MIERNIKIEM TEGO CZEGO POTRZEBUJĄ LU > B NIE KOBIETY. - toteż nikomu niczego nie narzucam Ludzie są różni. Mój brat uczestniczył w porodzie żony bo chcieli oboje, nie przeżył szoku, ale też nie postrzega tego wydarzenia jak jekiegoś misterium. Dwóch moich kolegów uczestniczyło przy porodach i od tego czasu czyli od dwóch lat nie współżyją z żonami. I nie ma to nic wspólnego z miłością jaką darzą swoje żony. I jeszcze jedno droga "araceli". Mów za siebie,a nie bądź głosem "wszystkich kobiet". Tak się składa, że większość moich koleżanek nie życzyła sobie obecności męża przy porodzie. Każda z nich lubi seks i żadna nie chciała ryzykować , że będzie się kojarzyła facetowi jedynie z macierzyństwem. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: ? a dlaczego rozsądny? 24.08.09, 10:29 efi-efi napisała: > - Jeżeli Twój facet deklaruje chęć uczestnictwa w porodowym show to wszystko OK > natomiast jeżeli jeśli gość naprawdę nie chce w tym uczestniczyć, a TY stosujes > z > szantaż emocjonalny , to już nie jest w porządku Nadal nie rozumiesz - jeżeli JA potrzebuję wsparcia w tej chwili i zwracam się o nie do partnera a jemu się nie chce bo brzydzi się krwi i wrzasków to dla mnie jest jasny sygnał, że facet ma MNIE i MOJE POTRZEBY w dupie. A do tego jego męskość w moich oczach spada do zera. Porodu się brzydzi to co będzie jak ciężko zachoruję np. na raka? Też mnie zostawi samą bo 'nie jego wina, że natura to tak urządziła'? To nie jest żaden szantaż emocjonalny tylko normalna prośba o wsparcie. > I jeszcze jedno droga "araceli". Mów za siebie,a nie bądź głosem "wszystkich > kobiet". Moje sław były parafrazą TWOJEJ GENERALIZACJI. Więc bądź łaskawa pierwsza zastosować się do swojej rady i nie ekstrapoluj swoich wyborów na resztę kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
alabama8 Re: ? a dlaczego rozsądny? 24.08.09, 12:04 Wszyscy ci panowie, którzy porodom rodzinnym mówią nie, powinni jeszcze raz zerknąć do jakiegokolwiek opracowania czy publikacji rozwijającej tę kwestię. Najwidoczniej nie zdają sobie sprawy z tego czym jest poród. To nie jest jak krótki filmik na yotubie. Poród trwa zazwyczaj od kilku godzin do doby, dwóch (tak!). Sama faza parcia to raptem kilka minut - i "wrażliwy" tatuś może sobie po prostu wyjść, ale powinien towarzyszyć partnerce przez pozostałe kilkanaście godzin - podać picie, dać coś do jedzenia, pomasować plecy, podtrzymać na duchu, pogadać, przynieść to, podać tamto. I o to w tym wszystkim chodzi - a nie o przyglądanie się, z miną tępego matoła, jak wychodzi główka. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
efi-efi porodowe show 24.08.09, 15:23 do "araceli": - jeżeli facet brzydzi się krwi i przeraża go widok nacinanego krocza to znaczy li tylko , że brzydzi się krwi i przeraża go widok nacinanego krocza, a nie, że ma gdzieś Twoje potrzeby. Po co to się doszukiwać drugiego dna? cyt: >>>Moje sław były parafrazą TWOJEJ GENERALIZACJI. Więc bądź łaskawa pierwsza zastosować się do swojej rady i nie ekstrapoluj swoich wyborów na resztę kobiet.<< - przytocz mi moje słowa bo doprawdy nie wiem , w którym momencie jakoby wyrażam się w imieniu wszystkich kobiet. i 3. zaspokój moją ciekawość: - a jak już uda Ci się zaciągnąć swojego faceta na show porodowe to nie obawiasz się tego o czym pisałam wcześniej czyli , że może nie mieć więcej ochoty na seks z Tobą? W końcu każdy człowiek jest inny i jeden wstaje i otrzepuje pióra, a dla drugiego takiego bądź inne wydarzenie może być traumą na całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
araceli Re: porodowe show 24.08.09, 18:03 efi-efi napisała: > - jeżeli facet brzydzi się krwi i przeraża go widok nacinanego krocza to znaczy > li tylko , że brzydzi się krwi i przeraża go widok nacinanego krocza, a nie, że > ma gdzieś Twoje potrzeby. Po co to się doszukiwać drugiego dna? Czy Ty w ogóle umiesz czytać?? Nie o brzydzenie się krwi chodzi tylko odmowę wsparcia. Rozumiesz? Facet może się brzydzić - to naturalne - jeżeli jednak z tego powodu odmawia mi wsparcia to jak to o nim świadczy? Dennie! Są w życiu gorsze rzeczy niż poród i co wtedy? Zostanę sama bo 'mężczyzna' się brzydzi? > - przytocz mi moje słowa bo doprawdy nie wiem , w którym momencie jakoby > wyrażam się w imieniu wszystkich kobiet. Ekstrapolujesz swoje preferencje i decyzje na inne kobiety używając choćby sformułowania 'Zapamiętajcie sobie drogie naiwne panie'. Deprecjonujesz i obrażasz wybory innych ludzi. Twoje wybory są oczywiście te 'najmądrzejsze'. > i 3. zaspokój moją ciekawość: > - a jak już uda Ci się zaciągnąć swojego faceta na show porodowe to nie > obawiasz się tego o czym pisałam wcześniej czyli , że może nie mieć więcej > ochoty na seks z Tobą? W końcu każdy człowiek jest inny i jeden wstaje i > otrzepuje pióra, a dla drugiego takiego bądź inne wydarzenie może być traumą na > całe życie. Zacznijmy od tego, że nie 'zaciągnę' nigdzie mojego faceta bo sam stwierdził, że będzie przy mnie. Dla niego to naturalne. Nie po to, żeby uczestniczyć w wiekopomnym wydarzeniu, czy jak to pogardliwie nazywasz 'porodowym show' tylko po to, żeby mnie wspierać. Gdyby miał inne podejście - prawdopodobnie nie chciałabym mieć z nim dzieci. I nie - nie boję się o niego - 'trauma' mu nie grozi. Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: porodowe show 24.08.09, 19:46 No nie! Araceli,coraz wiecej matolow bedzie sie odzywalo... .Twoja "poprzedniczka"...ma nachlapane na mozgownice,a co...to ona wie najlepiej.Zalosne kr...-e! Odpowiedz Link Zgłoś
efi-efi Re: porodowe show 24.08.09, 21:10 do araceli: daruj sobie hasła pt. "czy umiesz czytać", "dalej nic nie rozumiesz" itp Wyjaśnię Ci krótko : MAM INNE ZDANIE NIŻ TY NA TEMAT PORODÓW RODZINNYCH. A to nie znaczy, że nie potrafię czytać ewentualnie nie dociera do mnie treść czyjejśtam wypowiedzi. Przypomnę , że to jest forum i nawet jeżeli 99% osób uważa , że poród rodzinny jest cool to nie znaczy, że ci, którzy nie mają na niego ochoty są od razu do odstrzelenia. Wyraziłam swoje zdanie , użyłam konkretnych argumentów , a Tyś się doczepiła do mnie jak jakaś nawiedzona dewotka . A Twoja "logika" po prostu powala mnie na kolana. -jak facet uczestniczy w porodzie tzn.że kocha jak nie tzn, że ma gdzieś potrzeby kobiety i taka baba chociażby spędziła z gościem 10 i więcej lat przekreśli w pizdu wszystko bo chłop śmiał nie chcieć. - jak nie chce uczestniczyć w porodzie tzn że nic nie wart bo jak kobieta dostanie raka to mąż NA PEWNO się nią nie zaopiekuje - jak napawa mnie niesmakiem kręcenie filmów i robienie zdjęć od strony krocza i nazywam to porodowym show to należy wyciągnąć wniosek, że "deprecjonuję i obrażam wybory innych ludzi" A tak a'propos konia, czy Ty aby w ciąży nie jesteś? Bo te Twoje wypowiedzi trącą lekką histerią. Odpowiedz Link Zgłoś
rannie.kirsted Re: porodowe show 24.08.09, 22:28 efi-efi napisała: > - jak nie chce uczestniczyć w porodzie tzn że nic nie wart bo jak kobieta > dostanie raka to mąż NA PEWNO się nią nie zaopiekuje ja sie przyznam bez bicia, ze tak na poczatku myslalam. ze jak spietra przy porodzie, to i w chorobie ode mnie ucieknie. ale teraz dochodze do wniosku ze przede wszystkim nie powinno sie nikogo do niczego zmuszac. i rozumiem facetow, ktorzy sie zwyczajnie boja byc przy porodzie. ale tez mysle ze jesli partnerka wyraznie go o to prosi, jesli jest to jej potrzebne, to facet powinien sie niejako zmusic. to kobieta rodzi i ona dyktuje warunki. jak nie chce chlopa na oczy widziec, to ma go nie byc. ale jesli jest jej potrzebny no to kurcze byc powinien. wszystko jest kwestia dogadania sie, ma sie na to cale 9 miesiecy Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: porodowe show 26.08.09, 10:27 > Przypomnę , że to jest forum i nawet jeżeli 99% osób uważa , że poród rodzinny > jest cool to nie znaczy, że ci, którzy nie mają na niego ochoty są od razu do > odstrzelenia. Nie 99% - już z samego tego wątku co najmniej 25 % jak nie więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
agra1 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 24.08.09, 20:48 a my z małżem ustaliliśmy, ze nie będzie uczestniczyl w tej rozrywce. Co prawda tu bylo troche inaczej, bo było to cc, a nie poró fizjologiczny, ale nawet zanim lekarz stwierdził, ze zaprasza na stół i tak wiedziałam, ze nie chcę małża przy porodzie. I nie dlatego, zę mi przeszkadzał, czy że nieestetyczne, albo, ze obrzydliwe. Chodziło o to, zę to jest typ, który organicznie nie potrafi nic nie robić, jeśli uważa, zę dzieje mi sie jakaś krzywda, lub coś mnie boli i bardzo sie bałam, ze zacząłby drzeć gębę na personel, niezależnie od dtego, czy miałoby to ch9oć odrobinę sensu, czy też wcale nie. A dlamnie słyuchanie jego awantur (rónież tych jak najbardziej uzasadnionych) jest ogropmnym stresem, co powoduje podniesienie poziomu adrenaliny, obniżenie oksytocyny... czyli ostatnia rzecz potrzebna przy porodzie. W reultacie siedział grzecznieprzed blokiem operacyjnym (mimo, ze mógł wejść), nie pouczał nnikogo i czekał na potomka i informacje. I to był dobry układ. Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 25.08.09, 05:35 Slyszalam o kobietach,ktorych natura obdarzyla"bogatymi wejsciami",to rzeczywiscie- "pierdniecie w oponke" moze byc trudniejsze od porodu i pozwalaja sobie na ubogie komentarze w stylu:"rozrywka",czy "show".Zycze powodzenia w zyciu i duzo,duzo takich"show-owych rozrywek"(oczywiscie dla tych pan)! Odpowiedz Link Zgłoś
efi-efi Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 25.08.09, 11:14 do cus27: Używasz jakiegoś slangu czy grypsujesz? Dla mnie Twoje wypowiedzi są zupełnie niezrozumiałe. Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 25.08.09, 13:10 Wcale tym faktem nie jestem zdziwiona(Twoje posty "mowia" za Ciebie) Odpowiedz Link Zgłoś
efi-efi Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 25.08.09, 20:24 Ujmę swoją wypowiedź w inne słowa. Używasz wulgarnych zwrotów jak jakiś chuligan, blokers lub recydywista. Idź na jakiś kurs gdzie uczą tolerancji. I cieszę się, że moje posty świadczą o mnie. Wyobraź sobie, że Twoje świadczą o Tobie. I nie zmuszaj mnie ,dziewczyno żebym Ci napisała w jaki sposób świadczą. Idź spać. Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 26.08.09, 07:53 Wulgarnych???"Rozczarowalas" mnie! Odpowiedz Link Zgłoś
ell-e78 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 26.08.09, 16:03 I jak zwykle każda dyskusja na ten temat kończy sie jatką, a nie to było intencją autora wątku, poza tym pytanie skierowne było do mężczyzn a jak zwykle kłócą się laski same ze sobą. Ja tylko powiem krótko porodówka to nie miejce dla faceta, czy tego chce czy nie. (dopuszcam jedynie obecność przez I faze, potem wypad z sali) Odpowiedz Link Zgłoś
efi-efi Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 26.08.09, 19:14 Uważaj z głoszeniem takich "śmiałych" poglądów bo właśnie o to wsiadły na mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ell-e78 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 26.08.09, 19:41 Efi, powinnaś wiedzieć że mądre kobiety nie muszą się obawiać głoszenia śmiałych poglądów ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 27.08.09, 08:59 Moj znajomy opowiadał o wspolnym porodzie- bał sie widoku krwi, bał sie spojrzec an krocze, więc przez cały przebieg porodu skupiał się na rozmowie z zoną, na masowaniu jej kręgosłupa, na zwilzaniu ust,głównie patzrył na jej twarz, trzymał za rekę itd. Ona jest mu wdzięczna, ze był z nią a niby przecież był "tak obok". Gdy ja rodziłam nie było porodów rodzinnych, nawet lekarze, którzy mieli możliwośc przebywania na sali z żoną nie wchodzili do niej. Trzeci poród to CC, partner był przy mnie dopiero zaraz po zabiegu. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 27.08.09, 16:49 bei napisała: > Moj znajomy opowiadał o wspolnym porodzie- bał sie widoku krwi, bał > sie spojrzec an krocze, więc przez cały przebieg porodu skupiał się > na rozmowie z zoną, na masowaniu jej kręgosłupa, na zwilzaniu > ust,głównie patzrył na jej twarz, trzymał za rekę itd. > Ona jest mu wdzięczna, ze był z nią a niby przecież był "tak obok". > Gdy ja rodziłam nie było porodów rodzinnych, nawet lekarze, którzy > mieli możliwośc przebywania na sali z żoną nie wchodzili do niej. > Trzeci poród to CC, partner był przy mnie dopiero zaraz po zabiegu. Twarz podczas porodu też nie jest piękna: czerwona,bez makijażu,wybałuszone ze strachu oczy,popękane naczynka krwionośne,plamy na twarzy z wysiłku.Czasem chyba lepiej już patrzeć gdzie indziej :/ Odpowiedz Link Zgłoś
bubster Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 19.01.10, 10:06 ell-e78 napisała: > Ja tylko powiem krótko porodówka to nie miejce dla faceta, czy tego > chce czy nie. ( kolejny JEDYNIE SLUSZNy pogląd... daj ojcom wybrać, czy chcą tam być czy nie Odpowiedz Link Zgłoś
papryczka.chili Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 16.01.10, 11:16 Wpuszczali i wyrzucali go z sali w kulminacyjnym momencie musiał wyjść bo było cięzko ze mną i pewnie dlatego go wywalili by na to nie patrzył.Potem jak córa juz się urodziła i lezałam na łóżku wszedł do mnie do pokoju i razem oglądaliśmy nasze cudo:). Przy następnym dziecku nie chcę żeby był Odpowiedz Link Zgłoś
delayla Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 16.01.10, 19:04 Ja jeszcze nie rodziłam, ale mój facet był już na paru porodach i za każdym razem płakał ze wzruszenia... Więc przy narodzinach naszego ewentualnego potomka też będzie, a że wie jak to wygląda to chyba nie ma się o co martwić:) Odpowiedz Link Zgłoś
lacido Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 17.01.10, 00:16 jest położnikiem czy dzieciorobem? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
rachela25 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 17.01.10, 00:53 buehehe Odpowiedz Link Zgłoś
tomeknht Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 18.01.10, 19:59 tak ja www.youtube.com/watch?v=bTdYILQyGhA Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: W swoim ? 19.01.10, 12:52 Tak, też byłem tylko na jednym porodzie - własnym. Myślę, że raz w życiu taka przyjemność wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
tow.ortalion Re: W swoim ? 19.01.10, 13:21 bubster napisała: > Ile z tego pamiętasz? :-) ------------------------ Ja akurat nic nie pamiętam, ale nie żałuję uczestnictwa. Więcej takich wrażeń w swoim życiu nie przewiduję, bo jeszcze bym zapamiętał! Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: W swoim ? 19.01.10, 13:56 Jakbym miał uczestniczyć w kolejnym, to też bym tyle spamiętał, bo bym się profilaktycznie urżnął :) Odpowiedz Link Zgłoś
design7676 Re: Czy któryś z Panów żałuje uczestnictwa w poro 21.01.10, 21:50 Nie żałuję wstyd tylko mi że słabłem i nie dawałem rady alo to było silniejsze ode mnie. Odpowiedz Link Zgłoś