Dodaj do ulubionych

po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się

    • lacido Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 04.09.09, 20:45
      było się upewnić jak ją poznałeś a teraz nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem
    • adoptowany Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 04.09.09, 21:19
      montypajton1 napisał:

      > że jednak nie jestem "ten pierwszy"..... i przyznaję, że kur..sko
      mnie to zabol
      > ało. powiedziała mi to żona, nikt obcy, ale na moje pytanie: po co
      teraz?? usły
      > szałem "bo musiałam", a na nastepne pytanie "a dlaczego nie
      wczesniej, jeszcze
      > przed ślubem" nie umiała odpowiedzieć...... nagle okazało się, jak
      strasznie je
      > stem staromodny, może dlatego że sam nie byłem święty szukałem
      kogoś kto był i
      > do dziś myślałem, że znalazłem 10 lat temu..... mamy wspaniałe
      dzieciaki, własn
      > y dom i w ogóle jest extra - znaczy było extra, bo stoję na
      skrzyzowaniu i nie
      > bardzo wiem, co dalej.... czuję się jak totalny idiota, wpuszczony
      w kanał, czu
      > ję się jakby mnie żona zdradziła i chociaz wiem, że tak nie jest
      to jednak fakt
      > , że okłamała mnie w ważnej dla mnie sprawie i ukrywała to aż do
      dziś jest chol
      > ernie przykry, uszło ze mnie coś nieuchwytnego bo byłem pewien,
      że "wszystkie t
      > o k..wy, ale nie moja Mariola" ;-) (przesada oczywiście, ale coś w
      tym jest) a
      > najlepsze jest to, że zawsze myślałem, że jak mnie żona zdradzi to
      kopa w d.pę
      > od razu dostanie, a w momencie kiedy tak się czuję to sam już nie
      wiem .......
      > miał ktoś podobne doświadczenia i jak sobie poradziliście? i czy
      chcielibyście
      > wiedzieć o czyms takim?



      coz okazalo sie,ze i Mariola nie jest czyms wyjatkowym wsrod
      niewiast.spojrz na to z tej strony..jednak w koncu zechciala byc
      szczera i zaufala mowiac tobie o tej przygodzie sprzed lat,a to
      pewnie latwo jej nie przyszlo.Zapomnij, sam nie byles swiety wiec i
      jej przeszlosc nie powinna przyprawiac cie o konwulsje rozbuchanego
      ego.W przeciwnym razie albo rozpieprzysz malzenstwo,albo dostaniesz
      w 'dekiel'.
      • ferro2 Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 04.09.09, 21:46
        na miejscu Marioli bym te zamki zaraz wymienila, taka gnida by nie miala juz
        kolo mnie miejsca.
    • cezary30 Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 05.09.09, 12:13
      no ale przeciez Cie nei zdradzila to o co Ci chodzi?fakt oklamala Cie ale to co sie wydarzylo stalo sie tak dawno ze nie warto tego rozpametywac, przeciez z tak balhego powodu nie rozstaniecie sie chyba ze jestes skonczonym glupkiem, a jak nie to wbijaj na www.oswieconykochanek.pl/ i pokaz dzisiejszej nocy na co Cie stac ;)
    • tymoteusz.a Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 05.09.09, 14:29
      Babka i dziadek siedzą przy stole i coś jedzą. Nagle dziadek leje babkę drewnianą łyżką po łbie!
      - Za co? pyta babka.
      - A za to, że przed ślubem całowałaś się z Józkiem!

      Czy tak jakoś to było. Tak samo jest u ciebie. Przypomnij sobie jeszcze co ksiądz mówił na waszym ślubie: Jeżeli ktoś ma coś przeciw temu małżeństwu to niech powie teraz lub zamilknie na wieki!!!
    • naprawdetrzezwy Tak z nienacka ci to powiedziała? 05.09.09, 14:45
      Czy może wypytywałeś ją o to przed ślubem?
      • real-kapucynka DO montypajton1 !!!!!!!! 05.09.09, 18:02
        Człowieku czy ty naprawdę nie masz innych problemów powazniejszych?
        Co co do tego ilu facetów miała twoja żona przed tobą, przecież była
        wolna, nie znała cie, miała prawo przezyć ten pierwszy raz! C-czasy
        średniowiecza juz dawno minęły!Czy nie jest dla ciebie wazniejsze
        jaką ona jest żoną, partnerką w codziennym życiu z tobą??? Jakie to
        ma znaczenie czy ona była dziewicą przed tobą czy nie??!!!!!!!
        Skoro ty sobie latałeś na laski to jest bez znaczenia, a jak ona
        miała faceta to juz jest kurwą?!
        Jesteśmy tylko ludźmi ! Staroświecki jesteś i niewiadomo za kogo ty
        wogóle sie uważasz?! Skoro ty nie potrafisz sobie poradzić z
        takim "problemem" to jak na codzień funkcjonujesz ,gdy dopadają cię
        inne znacznie poważniejsze problemy, jak sobie z nimi radzisz?
        • montypajton1 Re: DO montypajton1 !!!!!!!! 07.09.09, 09:17
          real-kapucynka napisała:

          > Człowieku czy ty naprawdę nie masz innych problemów powazniejszych?

          mam inne problemy, ale ten był ważny bo z natury tych egzystencjalnych, z resztą sobie radzę ...

          > Co co do tego ilu facetów miała twoja żona przed tobą, przecież była
          > wolna, nie znała cie, miała prawo przezyć ten pierwszy raz!

          niby racja, ale chciałem czemu nie ze mną? i czemu mimo wszystko to ukrywała? to jest sedno problemu, zresztą pisałem już o tym wyżej
    • vivian.darkbloom trochę przesadzasz 05.09.09, 17:50
      ale zabolało Cię przede wszystkim to, że "nie byłeś pierwszy" czy, że żona Cię
      okłamała? bo Twój post nie jest dla mnie do końca jasny...
      Jeśli to drugie - to rozumiem, bo rzeczywiście jej zachowanie jest dziwne - po
      co teraz o tym mówi? A sprawa, w której Cię okłamała to jednak ważna kwestia, a
      nie drobnostka.
      Ale jeśli to pierwsze - to nie rozumiem. Gdyby się okazało, że żona przed
      małżeństwem miała bardzo luźny stosunek do seksu i skakała z kwiatka na kwiatek
      to co innego... ale jeśli była na przykład w jednym stałym związku to czemu tak
      Cię to bulwersuje?

      • andreas3233 Re: trochę przesadzasz 05.09.09, 18:19
        Nieco sie czepiacie i nie rozumiecie biednego Autora!!!
        Wyjasniam:
        a/ zostala zawarta umowa z Towarem, na dostarczenie NIEuszkodzonego
        Towaru,
        a1. Towar zostal dostarczony i przez 9 lat sluzyl Autorowi,
        b/ towar przez 9 lat ukrywal, ze byl wstepnie uszkodzony,/
        premedytacja Towaru/,
        c/ towar sam ponformowal Autora, ze byl uszkodzony / wstepnie/,
        d/ Autor ma pretensje duze do towaru, ze byl on uszkodzony, acz
        towar poprawnie dzialal.

        Wnioski:i/ nalezy zawierac umowy na dostarczanie NIEuszkodzonego
        Towaru,
        ii/ Towar uszkodzony podlega zwrotowi,
        iii/ zale Autora sa usprawiedliwione.
    • pawstone Słowianin to ty nie jesteś 05.09.09, 19:16
      bardziej nordyk :).

      Według relacji Ibrahima ibn Jakuba, 'Kobiety ich [Słowian] kiedy
      wyjdą za mąż, nie popełniają cudzołóstwa; ale panna, kiedy pokocha
      jakiego mężczyznę, udaje się do niego i zaspokaja u niego żądzę. A
      kiedy małżonek poślubi [dziewczynę] i znajdzie ją dziewicą, mówi do
      niej: <gdyby było w tobie coś dobrego, byliby cię pożądali mężczyźni
      i z pewnością byłabyś sobie wybrała kogos, kto by wziął twoje
      dziewictwo.> Potem ją odsyła i uwalnia się od niej.' Tłumaczyć tym
      można powszechną akceptację dla panien z dzieckiem oraz chętne
      poślubianie takiej dziewczyny (ma dziecko - jest płodna).

      www.zielarze.pl/slowianie_codzienne.htm
      Pozdrawiam
    • abeath Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 05.09.09, 21:06
      Monty,
      a moze spróbuj przypomnieć sobie w jakich okolicznościach dochodziło do wyznań Twojej żony nt. jej dziewictwa? Może tuż przed tym wygłosiłeś tyradę nt. cnoty i jej absolutnej konieczności u przyszłej małżonki? Albo dawałeś prze cały Wasz przed-małżeński związek takie znaki? Wiesz, scena jak z hamerykańskiego filmu, gdzie najpierw główny - niczego nieświadomy - bohater wygłasza tyrade na temat tego, że nie związałby się nigdy z kobietą, która je mięso/pochodzi z rozbitej rodziny/ ma większy paluch o lewej nogi. Po czym następuje sekwencja scen, gdzie bohaterka, której BARDZO ZALEŻY na danym facecie przez najbliższy czas nie zakłada butów z odkrytymi palcami.Potem ją gryzie sumienie, nie chce już dłużej okłamywać swojego wybranka i pokazuje mu swój większy paluch. Bohater strzela focha, dni mijają, aż w końcu godzą się na tle zachodzącego słońca. I żyją długo i szczęśliwie. Wbrew pozorom, hamerykańskie filmy są bardzo życiowe.

      Podsumowując, pewnie - nie ładnie,że skłamała (ale jakie były okoliczności kłamstwa, co ją do tego doprowadziło?), ale ładnie, że się przyznała. To znaczy, że nie jest wyrachowana i jeszcze wypiera się kłamstwa w żywe oczy. To znaczy, że ma wyrzuty sumienia, odczuwa skruche i chce być dla Ciebie jak najlepsza. Doceń to :)
    • montypajton1 wróciłem dziś w nocy... 07.09.09, 09:06
      zamki w drzwiach się jednak otworzyły... Yamaha szła jak burza, a ja jeździłem bez sensu, byłem w Pradze, zaliczyłem Wiedeń, dojechałem w końcu na morze, do Splitu, gdzie spotkałem - nieistotne, w kazdym bądź razie ZROBIŁEM TO, trochę się zemściłem, po powrocie dziś powiedziałem wszystko żonie, bo nie mógłbym (jak ona) zyć z kimś i go okłamywać.... pomyślałem sobie: niech i ona się zmierzy z trochę bolesną prawdą, poczuje to co ja czułem, jest 1:1
      • errare_humanum_est Re: wróciłem dziś w nocy... 07.09.09, 10:08
        Cóż, monty, tym samym pokazałeś że w niczym nie jesteś od niej lepszy. Szkoda,
        bo już myślałem że równy z Ciebie gość.
        • seseczka Re: wróciłem dziś w nocy... 07.09.09, 10:17
          ale ja ukarałeś! łał! suka puściła się 10 lat temu to Ty teraz
          zerżnąłeś jakąś przygodną panienkę. gratuluje!!! jesteś psycholem
      • adaria38 Re: wróciłem dziś w nocy... 07.09.09, 13:59
        Mylisz się. Ty miałeś 5 przed, plus żona, teraz zdradziłeś(?) czyli wychodzi 7
        sztuk. Żona miała dopiero 2 ogierów, to ma jeszcze 5 do zaliczenia. I dopiero
        wtedy będzie 1:1. Możesz się cieszyć, poroże będziesz miał wielkie. Na nic
        innego nie zasługujesz, bo zwykły dupek z ciebie. A teraz motor do garazu i
        bież się za ściere i sprzątanie i gotowanie dzieciom żarcia, bo chyba nie
        myślisz, że żona sama będzie twoje dzieci oporządzać!?

        • adaria38 Re: wróciłem dziś w nocy... 07.09.09, 13:59
          "bierz"
      • erillzw Re: wróciłem dziś w nocy... 07.09.09, 15:47
        montypajton1 napisał:

        > zamki w drzwiach się jednak otworzyły... Yamaha szła jak burza, a
        ja jeździłem
        > bez sensu, byłem w Pradze, zaliczyłem Wiedeń, dojechałem w końcu
        na morze, do S
        > plitu, gdzie spotkałem - nieistotne, w kazdym bądź razie ZROBIŁEM
        TO, trochę si
        > ę zemściłem, po powrocie dziś powiedziałem wszystko żonie, bo nie
        mógłbym (jak
        > ona) zyć z kimś i go okłamywać.... pomyślałem sobie: niech i ona
        się zmierzy z
        > trochę bolesną prawdą, poczuje to co ja czułem, jest 1:1

        Nie wiem co jest bardziej niewiarygodne.
        twoja głupota, twoja pustota, myslenie, ze uwierzymy, ze
        przejechales tysiace kilimetrów by przeleciec paniekne, czy twoja
        naiwnosc, ze uznamy, ze postapiles slusznie,
        Frajer z Ciebie i tyle. I do tego emocjonalny poziom 7 latka..
        • montypajton1 Re: wróciłem dziś w nocy... 07.09.09, 16:09
          odpowiem Pani : jest Pani bezmyslna "myśląc", że przejechałem taki kawał drogi, żeby sobie du.nąć, mógłbym to przecież zrobić za rogiem... kiedy mam stres to po prostu jadę, czasem kilkaset km dziennie, a wszystko wyniknęło tak samo z siebie, chciałem się przejechac i pomyśleć, tak się pechowo czy szczęśliwie złożyło, że spotkałem kogoś akurat w Splicie, świat jest mały mimo wszystko i pomyślałem sobie po męsku "pieprzyć to".... i stało się, wróciłem spokojniejszy, zona wie o wszystkim, teraz jej kolej na następny ruch, jeśli kocha mnie i dzieci, jak zapewniała, to wszystko wróci do normy.. pozdrawiam
          • erillzw Re: wróciłem dziś w nocy... 07.09.09, 16:30
            montypajton1 napisał:

            > odpowiem Pani : jest Pani bezmyslna "myśląc", że przejechałem taki
            kawał drogi,
            > żeby sobie du.nąć,

            Jestes bezmogiiem sądząc, że teraz będzie wszystko w porzadku.
            Powieneś sie leczyc.
            Pojechales, poznales laske, przeleciales ja a teraz myslisz, ze
            wszystko jest ok??? Jestescie kwiata?
            Bog Cie do reszty opuscił jesli zdrade traktujesz jako synonim
            kłamstwa.
            > tak się pechowo czy szczęśliwie złoży
            > ło, że spotkałem kogoś akurat w Splicie, świat jest mały mimo
            wszystko i pomyśl
            > ałem sobie po męsku "pieprzyć to".... i stało się, wróciłem
            spokojniejszy,

            jak mnie brzydza tacy ludzie jak Ty...
            Po męsku.. LOL. Po gowniarskiemu. Mężczyzna wyjasnił by sprawe z
            żona z lktórą był szcesliwy a nie jechał dorobić jej rogów bo uznał,
            że zdrada małżeśnka jest jednoznaczna z kłamstwem na temat
            dziewictwa.

            > zona
            > wie o wszystkim, teraz jej kolej na następny ruch, jeśli kocha
            mnie i dzieci,
            > jak zapewniała, to wszystko wróci do normy.. pozdrawiam

            Jesli kocha Ciebie?
            ja bym takiego ch*** jak Ty wywaliła z domu! Z miłości do dzieci
            żeby nie miałay okazji zobaczyć jak to jest koncertowo roz***
            związek bo chłopiec który nigdy nie dojrzał nie umiał sobie poradzić
            z jednym kłamstwem..
            brrrr...
            I takie kreatury chodza po swiecie..
            wierzyc sie nie chce..
          • bugmenot2008_2 Re: wróciłem dziś w nocy... 08.09.09, 08:55
            no chwalic sie to nie masz czym, przekroczyles granice i zachowales jak
            ostatni burak zeby nie napisac gorzej - albos durak do kwadratu albo
            troll
      • kunegunda123 troll albo dureń. 07.09.09, 22:31
        "w kazdym bądź razie ZROBIŁEM TO, trochę si
        > ę zemściłem"

        jesteś poj.bany. na miejscu twojej żony, kopnęłabym cie w d.pę.

        teraz juz rozumiem ze 'normalny facet' i 'pragnienie dziewicy za żonę' to pojęcia, które się w życiu nie łączą.
      • vivian.darkbloom żenada 08.09.09, 13:00
        Czy naprawdę nie widzisz różnicy między kłamstwem a zdradą?!
        zdradzać żonę z zemsty - totalne dno moralne i psychika jak u przedszkolaka.

        Mam nadzieję, że jesteś trollem, że to nie jest prawdziwa historia...
        Żona powinna się z Tobą rozstać. Jeśli Twoje dzieci kiedyś dowiedzą się o Twoim
        postępku to nie wiem jak będziesz im umiał spojrzeć w oczy...
      • delayla Re: wróciłem dziś w nocy... 09.09.09, 10:47
        > zamki w drzwiach się jednak otworzyły... Yamaha szła jak burza,

        Cienki bolek jesteś.
        Yamahą to ja jeżdżę, a mój ojciec Harleyem.
      • kobieta_na_pasach marnujesz talent pisarski he he 09.09.09, 19:36
        montypajton1 napisał:

        > zamki w drzwiach się jednak otworzyły... Yamaha szła jak burza, a ja jeździłem
        > bez sensu, byłem w Pradze, zaliczyłem Wiedeń, dojechałem w końcu na morze, do S
        > plitu, gdzie spotkałem - nieistotne, w kazdym bądź razie ZROBIŁEM TO, trochę si
        > ę zemściłem, po powrocie dziś powiedziałem wszystko żonie, bo nie mógłbym (jak
        > ona) zyć z kimś i go okłamywać.... pomyślałem sobie: niech i ona się zmierzy z
        > trochę bolesną prawdą, poczuje to co ja czułem, jest 1:1
      • croyance Re: wróciłem dziś w nocy... 14.09.09, 16:56
        Jestes, niestety, kompletnie niedoroslym do malzenstwa, niedojrzalym i
        egocentrycznym debilem, ktory wlasnie rozbil wlasna rodzine.
        Gratulacje.
      • achzyciemojezycie Re: wróciłem dziś w nocy... 23.02.19, 18:00
        montypajton1 napisał:

        > zamki w drzwiach się jednak otworzyły... Yamaha szła jak burza, a ja jeździłem
        > bez sensu, byłem w Pradze, zaliczyłem Wiedeń, dojechałem w końcu na morze, do S
        > plitu, gdzie spotkałem - nieistotne, w kazdym bądź razie ZROBIŁEM TO, trochę si
        > ę zemściłem, po powrocie dziś powiedziałem wszystko żonie, bo nie mógłbym (jak
        > ona) zyć z kimś i go okłamywać.... pomyślałem sobie: niech i ona się zmierzy z
        > trochę bolesną prawdą, poczuje to co ja czułem, jest 1:1


        albo dobra, nie chcę już nic wiedzieć...........
        • adria231 Re: wróciłem dziś w nocy... 24.02.19, 01:00
          Dziwię się, że dzisiaj i nawet te 10 lat wcześniej ma aż takie znaczenie dziewictwo ( obojętnie- faceta, czy kobiety). Oczywiście , nie można w tym temacie okłamywać. Ryzykowny może być jednak seks z przypadkowym partnerem ze względu na hiv i inne paskudztwa.Czytając ten tekst odniosłam jednak wrażenie,że facet ma 90 lat i nadal rozpacza, że jego żona okłamała go w tym temacie.Przyznał się ,"że sam nie był święty".To znaczy ,że miał na tyle doświadczenia,że mógł się zorientować.
    • greengrey Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 07.09.09, 15:14

      śmieszny jesteś... szkoda gadać
    • tro.ll Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 07.09.09, 16:53
      Szukałeś pretekstu? No, to znalazłeś! Zadowolony? Jak gum nie miałeś, to radzę
      przez trzy miesiące nie ruszać żony, później iść się przebadać.
      Swoją drogą jesteś kawał prymitywnego ch...
    • kobieta_na_pasach nastepny urazony samiec 07.09.09, 18:29
      no i co z tego,ze ci nie powiedziala? to jest jej sprawa, nie twoja.
      co innego,gdyby cie oklamala przed slubem.zreszta, jakim trzeba byc
      prawiczkiem,zeby nie wyczuc czy ma sie doczynienia z dziewica czy nie.
      • seseczka Re: nastepny urazony samiec 08.09.09, 08:31
        życzę Ci aby Twoja żona przejrzała na oczy i dowaliła Ci takie rogi
        o jakich nie snili najwięksi jelenie
      • montypajton1 Re: nastepny urazony samiec 08.09.09, 08:56
        "...no i co z tego,ze ci nie powiedziala? to jest jej sprawa, nie twoja.
        co innego,gdyby cie oklamala przed slubem.zreszta, jakim trzeba byc
        prawiczkiem,zeby nie wyczuc czy ma sie doczynienia z dziewica czy nie..."

        mam wrażenie, że Pani to w ogóle nie wie na jaki temat jest (a właściwie była) toczona dyskusja, dopóki nie odsądzono mnie od czci i wiary, a poza tym - proszę mnie oświecić, odnosnie drugiej części Pani wypowiedzi - czym różni się zachowanie kobiety po 1 razie i dziewicy, zakładając, że obie "straciły" dziewictwo przez używanie np. tamponów?
        i jeszcze jeden aspekt: małżeństwo to jest sprawa dwóch osób a nie jednej, akceptacja tego co było kiedyś również, pod warunkiem, że się o tym wie WCZESNIEJ, a nie po fakcie - to jest moje zdanie...
        żeby uspokoić rozdygotane nerwy niektórych z Pań dodam jeszcze, że właśnie dziś się wyprowadzam, żona jednak nie dała rady zaakceptować faktu, że nie będzie moją ostatnią kobietą
        pozdrawiam
        • seseczka Re: nastepny urazony samiec 08.09.09, 09:47
          "żona jednak nie dała rady zaakceptować faktu, że nie będzie moją
          ostatnią kobietą " - trzymam za nią kciuki! da radę kobieta! jak się
          ciesze, że dotarło do niej, że z takim dupkeim nie warto się zadawać!
        • ziereal Re: nastepny urazony samiec 08.09.09, 11:16
          mam nadzieję, że jesteś trollem i że takie śmiecie jak Ty, nie istnieją w realu :).
        • kaa.lka Re: nie badz nastepnym urazonym 08.09.09, 12:36
          ehhh,

          wroc do poczatku, monty. przeczytaj jeszcze raz to cos
          napisal;wyciagnij wnioski. pogadajcie i
          wybaczcie sobie.szkoda dzieci i tylu lat wspolnego dobrego zycia.
          ego nie ma nic do milosci kolego.
          pozdro, pap
          K
        • erillzw Re: nastepny urazony samiec 08.09.09, 13:20
          montypajton1 napisał:
          > prosz
          > ę mnie oświecić, odnosnie drugiej części Pani wypowiedzi - czym
          różni się zacho
          > wanie kobiety po 1 razie i dziewicy, zakładając, że obie
          "straciły" dziewictwo
          > przez używanie np. tamponów?

          Stary dziewictwa nie traci sie przez tampon!!
          Zacznij czytac ksiazki a nie bravo do jasnej cholery! Poziom Twojej
          wiedzy jest tak zenujacy ze az niewiarygodne jest, ze tacy ludzie
          naprawde istnieja..

          > żeby uspokoić rozdygotane nerwy niektórych z Pań dodam jeszcze, że
          właśnie dziś
          > się wyprowadzam, żona jednak nie dała rady zaakceptować faktu, że
          nie będzie m
          > oją ostatnią kobietą

          Całe szczescie, ze dziewczyna na głowe na karku i wyj.ała takiego
          frajera jak Ty z domu i z zycia.
        • vivian.darkbloom utrata dziewictwa za pomocą tamponu?! 08.09.09, 15:31
          używanie tamponów nie grozi utratą dziewictwa!

          może jedynie w sytuacji, gdyby dziewczyna próbowała wpychać tampon na siłę pod
          złym kątem, to byłaby w stanie sama się zdeflorować... Ale nie słyszałam o takim
          przypadku.
          • kobieta_na_pasach za pomoca ogorka - i owszem,jednakze... 08.09.09, 19:19
            ....ogorek musialby byc specjalnej odmiany, np. wąż.
        • kobieta_na_pasach uff 08.09.09, 19:14
          cale szczescie, mam nadzieje,ze ta biedna kobieta nie bedzie sie o ciebie
          upominac. slusznie zwracasz sie do mnie per "pani".
          ps.a tak na marginesie, mam teraz wrazenie,ze to podpucha.
          • delayla Re: uff 09.09.09, 10:54
            > ps.a tak na marginesie, mam teraz wrazenie,ze to podpucha.

            ja też, zwałszcza patrząc na tą jego niby podróż, na którą nie wiem kiedy
            znalazł czas, bo ciągle tu pisał.
        • croyance Re: nastepny urazony samiec 14.09.09, 17:00
          Normalnie az nie wierze, ze dorosly czlowiek moze zachowac sie az tak
          po szczeniacku, i myslec tylko o swojej urazonej dumie.

          Jak mozna porownac niewinne klamstwo zakochanej, WOLNEJ dziewczyny,
          ktora pewnie bala sie (jak widac, slusznie), ze Cie straci, ze zdrada
          zony? Jestes nienormalny, a Twoje ego przeslania rozmiarem Twoj mozg.

          Jedyne co z tego dobre, to Mariola bedzie miala wreszcie swiety
          spokoj, bo zycie z fanatykiem-hipokryta musialo byc trudne.
    • tro.ll Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 08.09.09, 09:49
      I jaki mamy morał z tej bajeczki!

      Bądź zawsze szczery do partnera i otwarty na jego potrzeby. To popłaca!!


      montypajton1 - chyba potrzebujesz mocnego wsparcia u psychiatry. Twojej jeszcze żonie życzę dużo szczęścia, a przede wszystkim, aby nie trafiła jeszcze raz na takiego idiotę jak ty. Córka też ci podziękuje w przyszłości.
      • lila122 Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 08.09.09, 12:32
        Powiem tak.Wiem,ze Ci przykro,bo ona nie powiedziala tobie
        prawdy,ale to przeciez malo istotne.Gdyby Cie zdradzila po slubie i
        kiedys to wyszlo...no to rozumiem,ale to,ze przed slubem spala z
        innym czy innymi- nie ma w ogole znaczenia po tylu szczesliwych
        latach.Ty odchodzisz dlatego,ze Cie zdradzila przed slubem i nie
        powiedziala prawdy?...jaka to zdrada i klamstwo???? Jak odejdziesz
        od zony -zdradzisz ja tym,ze nigdy tak naprawde nie mogla Ci
        ufac.Ona przeciez nie zrobila nic strasznego!Nie powiedziala Ci,bo
        nie potrafila w tamtym czasie(a propo-ile masz lat i ona?)takich
        rzeczy mowic.Powiem Ci jeszcze jedno:jak kiedys bedziesz mial inna
        kobiete,ktorej to opowiesz-to ona wezmie nogi za pas!Przez takie
        glupstwo skreslic 10 lat malzenstwa!!!W sumie -nic nie dzieje sie
        przez przypadek w zyciu... dobrze,ze sie dowiedziala teraz jaki
        Jestes...moze to Ty chcesz "cos nowego" i szukasz pretekstu i
        problemow?Boze!-ze sa jeszcze tacy faceci na swiecie!
        • kaa.lka Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 08.09.09, 12:39
          o zobacz,
          lilla normalnie w tym samym czasie to samo nam wyszlo:)
          pozdro,
          K
          • lila122 Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 08.09.09, 13:10
            Dzieki!Zniszczyc 10 lat malzenstwa przez taka glupote i jeszcze sa
            tam dzieci...
            • triss_merigold6 Prześmieszne 08.09.09, 13:37
              Całość prześmieszna.
              Pani ma szansę na nowego, lepszego partnera. Skoro rodziła to
              przynajmniej o dziewictwo facet nie będzie się czepiał.
              Pan może do woli kurować swoje ego.

              Uf uf jak dobrze, że fani dziewic nigdy na mnie nie lecieli.
              • kaa.lka Re: Prześmieszne 08.09.09, 13:46
                o triss,
                z tego ambarasu smiesznego wynika takze, iz mozna rodzic jako
                dziewica.
                i choc nie z wlasnego doswiadczenia, to z dobrze poinformowanych
                zrodel wiem, ze blona i cnoty nie utrzyma, jesli nie w glowie, a w

                nogami;)
            • montypajton1 Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 08.09.09, 13:48
              dlatego już naprawdę na koniec, bo od jutra mogę miec problem z komputerem, poza tym ten wątek zaczyna być męczący - zero współczucia tylko obelgi - zamiast drzeć się dziennie na tych waszych panów, pogładźcie ich trochę i doceńcie to, co dla was robią i że nie macie takich problemów na tyle, że potraficie żyć problemami innych ludzi.... żadnej z was nie trafił się taki dupek jak ja, (i na dodatek jeszcze byście takiego kochały), macie fajnych facetów to ich DOCENIAJCIE i nie puszczajcie z rogami, bo każdego faceta to boli, choćby nawet się nogami zapierał i łeb kładł na szafot... i jeszcze jedno pamietajcie, chociaz dla wielu z was za późno na wszystko : cnota jest ważna, ale cygaństwo ważniejsze
              pozdrawiam
              • kobieta_na_pasach wow! 08.09.09, 19:21
                jakaz piekna polszczyzna! ile klas zaliczyles?
              • delayla Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 09.09.09, 11:00
                >macie fajnych facetów to ich DOCENIAJCIE
                > i nie puszczajcie z rogami, bo każdego faceta to boli, choćby nawet się nogami
                > zapierał i łeb kładł na szafot..


                zaraz, zaraz...
                TY, który ZDRADZIŁEŚ swoją żonę, która NIGDY Ciebie NIE ZDRADZIŁA, pouczasz NAS
                o wierności!?!?

                PS. aż mi głupio tu pisać, bo trollem jedzie na kilometr, ale jakoś nie mogę się
                powstrzymać...
    • jack20 powazny pie... i macho jestes 08.09.09, 13:48
      i dziwie sie ze dotad cie kantem nie puscila, bo jest to
      najnormalniejsza rzecz nad ktora przechodzi sie bez komentarzy a
      rozwodzenie sie nad tym swiadczy o niedorozwoju psychicznym.
      - jak mogla cie zdradzic jesli cie nie znala i co cie obchodzi co
      byla przed a czym ty wogole jestes ? prorok, zbawca na ktorego do
      usr... smierci miala oczekiwac?
      - masz kompleksy, ze jestes tak slaby w te klocki, ze moglaby
      porownac z innym na twoja niekorzysc?

    • rumcajsiq Sedno problemu 08.09.09, 17:02
      Skoro dla Ciebie sednem problemu jest pytanie: czemu okłamała?
      To rzucam odpowiedź:
      Bo Cię kochała. Bo być może przeczuwała, że skoro dla Ciebie to ważne to bała
      się odrzucenia. Były już podobne posty w tym wątku, ale chyba trzeba to napisać
      dla Ciebie wiele razy, żeby do Ciebie dotarło. Być może czuła wstyd, bo kobiety
      generalnie są piętnowane za to, że sypiają z mężczyznami (w drugą stronę to nie
      działa dziwnym trafem).

      Może zanim wybaczysz Marioli to spróbuj ją zrozumieć. Zapewne w jej głowie
      podczas tych rozmów sprzed wielu lat powstał taki dylemat:
      "Jeśli powiem prawdę to uzna mnie za puszczalską i rzuci. Przecież wiem, że
      wolałby mnie jako dziewicę. Jeśli skłamię to oboje będziemy szczęśliwi, bo się
      kochamy".

      Ach i weź pod uwagę jeszcze jedną rzecz: Ty się czujesz z tą nową informacją
      niedobrze, tymczasem Twoja żona żyła z kłamstwem przez wiele lat i chyba nie
      było jej z tym łatwo skoro zdecydowała się wreszcie na ujawnienie. Może w
      przypływie tych emocji po prostu zapominasz o tym co czuje druga strona.

      Życie jest pełne takich problemów: dla Ciebie zaakceptowanie prawdy, a dla niej
      jej ujawnienie... Ważne, żeby wybaczać sobie błędy.
      • rumcajsiq Re: Sedno problemu 08.09.09, 17:07
        Ach, a teraz widzę, że jeszcze zemstę jej urządziłeś o_O Powinieneś się
        wstydzić. Widać, nie zależy Ci na związku skoro bawisz się w zagrywki rodem z
        przedszkola "zjadłaś mi ciastko, to ja ci zjem czekoladę!"
        No i wniosek jest następujący:
        Ona z wiekiem mądrzeje i przyznaje się do błędów. Ty z wiekiem głupiejesz i
        popełniasz coraz gorsze.
        • lila122 Re: Sedno problemu 08.09.09, 18:04
          Swieta prawda!!!
          • black_tangens Jak ukarać żonę- 09.09.09, 11:03
            Moja rada na to sprzeniewierzenie się złej żony jest następująca: należy żonę
            zapakować do samochodu i odwieźć do rodziców.
            Rodziców żony należy
            powiadomić o tym niesamowitym kłamstwie żony. Jeżeli udowodnisz rodzicom żony,
            że wiedzieli iż żona nie była dziewicą w dniu ślubu to rodzina żony winna ci
            wypłacić odszkodowanie. Zwyczajowo jest to co najmniej 6 miesięcznych
            pensji, w rodzinach żyjących na terenie wiejskim jest przyjęte, że odszkodowanie
            jest wypłacane w naturze, np. kilka krów. Jeśli rodzina żony udowodni ci, że
            jednak nie wiedziała, że dała ci “felerny” towar, czyli nie-dziewice za żonę, to
            powinieneś okazać wspaniałomyślną łaskawość. Zwyczajowo wiarołomną kobietę,
            która śmiała wyjść za mąż jako nie-dziewica karze się śmiercią albo przez
            ukamienowanie albo przez spalenie na stosie. Okaz swoja łaskawość i zezwól
            rodzinie żony na wybranie rodzaju egzekucji. Możesz być jeszcze bardziej
            wspaniałomyślny i opłacić rodzinie żony koszty egzekucji, czyli np. zapłacić za
            kamienie i ich dostarczenie (to w przypadku wybrania wersji z ukamienowaniem)
            albo zapłacić za drewno i zapałki (wersja ze spaleniem na stosie). Ważny jest tu
            też element wychowawczy: piszesz, że masz dzieci – jeśli masz córkę to powinna
            ona uczestniczyć w wykonaniu kary na tej złej matce. Dzięki temu córka twoja
            (jeśli ją masz) na pewno dołoży wszelkich starań by zachować czystość do dnia
            ślubu a ty nie będziesz musiał się za nią wstydzić.
            Oczywiście w zaistniałej sytuacji potrzebujesz też nowej żony. Wyciągnij
            wnioski i nie daj się teraz podejść jakieś złej kobiecie, nie-dziewicy. Radzę ci
            więc oglądać się za dziewczętami 13-letnimi, bo tu masz duże szanse na spotkanie
            dziewicy. Przed wejściem w związek małżeński sprawdź dziewictwo przyszłej żony
            poprzez:
            1)wizytę u zaufanego ginekologa, a najlepiej u dwóch ginekologów dla pewności;
            2)wywiad środowiskowy- przepytaj rodzinę, koleżanki/kolegów ze szkoły i z pracy;
            3)podpisz dobrą umowę nabycia żony z jej rodziną, w której rodzina żony
            zobowiązuje się do wypłacenia odszkodowania w przypadku wad żony, czyli np.
            braku dziewictwa ale też i
            złego gotowania, rodzenia tylko córek, utycia po
            ciąży itp.
            • yoko0202 Re: Jak ukarać żonę- 09.09.09, 14:41
              jestem również za tym, aby w sytuacji, gdy zarówno żona jak i rodzice okażą
              prawdziwą skruchę i podarują ci co najmniej 20 wielbłądów, darować życie żonie -
              zasłyniesz wtedy jako montypajton miłosierny
              • black_tangens Re: Jak ukarać żonę- 09.09.09, 15:19
                yoko0202 napisała:

                > jestem również za tym, aby w sytuacji, gdy zarówno żona jak i rodzice okażą
                > prawdziwą skruchę i podarują ci co najmniej 20 wielbłądów, darować życie żonie
                > -
                > zasłyniesz wtedy jako montypajton miłosierny

                Ale to TYLKO pod warunkiem, że żona publicznie, np. na rynku miejskim przed
                ratuszem, w obecności mieszkańców miasta wyzna swoją winę, przeprosi męża i się
                pokaja. Oczywiście taka niecna kobieta nie ma prawa być nadal żoną, bo
                splugawiła by sobą ognisko domowe. W takim razie w ramach niesłychanego
                miłosierdzia można by ją wysłać do klasztoru, gdzie mogłaby modląc się i ciężko
                pracując odpokutować swoje winy. To wszystko nie przekreśla jednak faktu, iż Pan
                Mąż powinien sobie znaleźć przysługującą mu nową żonę-dziewicę. Uważam nawet,
                że należą mu się dwie nowe żony-dziewice, bo w końcu okazał swoje miłosierdzie i
                nie zatłukł kobiety na miejscu.
                • yoko0202 Re: Jak ukarać żonę- 09.09.09, 15:35
                  black_tangens napisała:

                  > Ale to TYLKO pod warunkiem, że żona publicznie, np. na rynku miejskim przed
                  ratuszem, w obecności mieszkańców miasta wyzna swoją winę, przeprosi męża i się
                  pokaja. Oczywiście taka niecna kobieta nie ma prawa być nadal żoną, bo
                  splugawiła by sobą ognisko domowe. W takim razie w ramach niesłychanego
                  miłosierdzia można by ją wysłać do klasztoru, gdzie mogłaby modląc się i ciężko
                  pracując odpokutować swoje winy. To wszystko nie przekreśla jednak faktu, iż Pan
                  Mąż powinien sobie znaleźć przysługującą mu nową żonę-dziewicę. Uważam nawet, że
                  należą mu się dwie nowe żony-dziewice, bo w końcu okazał swoje miłosierdzie i
                  nie zatłukł kobiety na miejscu.

                  powiem wręcz, że montypajton miłosierny zasługuje na dwie nowe żony dziewice
                  każdego roku (oraz nieograniczoną ilość dziewic nie-żon), albowiem czyn haniebny
                  żony - niedziewicy mógł tak drastycznie wpłynąć na jego psychikę, że zniszczone
                  nerwy będzie w stanie ukoić jedynie regularne korzystanie z nietkniętego łona
                  dziewiczego
                  • black_tangens Re: Jak ukarać żonę- 09.09.09, 19:55
                    yoko0202 napisała:

                    > powiem wręcz, że montypajton miłosierny zasługuje na dwie nowe żony dziewice
                    > każdego roku (oraz nieograniczoną ilość dziewic nie-żon), albowiem czyn haniebn
                    > y
                    > żony - niedziewicy mógł tak drastycznie wpłynąć na jego psychikę, że zniszczone
                    > nerwy będzie w stanie ukoić jedynie regularne korzystanie z nietkniętego łona
                    > dziewiczego

                    :-))))))) Dobre :-)))))
    • mojakarolina_1_2 Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 09.09.09, 15:31
      moze bys sie skupil na tym co jest teraz a nie na tym co bylo 10 lat
      temu. a propos, ty byles prawiczkiem przed slubem? jesli masz troche
      rozumu to pomysl jak nie zepsuc waszego malzenstawa. bo ja bym sie
      mocno wkurzyla jakbym takie wypominki uslyszala. docen to ze ona nie
      kopnela cie jak to mowisz w d... po twojej wspanialomyslnej reakcji.
      trudno mi powiedziec czemu ci wyznala jakies tam zaszlosci, ale moze
      uznala ze to kompletnie bez znaczenia. bo to dzis juz bez znaczenia!!
    • deodyma Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 09.09.09, 18:43
      ło matko...
      a w dniu slubu prawiczkiem byłeś:D
      • mmena Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 10.09.09, 15:14
        eee..
        dajcie spokoj
        facet (?) jaja sobie robil, a teraz siedzi i ma ubaw czytajac co po
        niektore wypowiedzi
        nikt na powaznie nie wypisywalby takich glupot
    • ferero Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 10.09.09, 15:13
      straszne rzeczy to w sumie smutne żeby tak po 10 latach... najgorszych jest tych
      pierwszych 10, a potem się zobaczy ;-)
    • doctor.no.1 Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 15.09.09, 15:58
      Małżenństwo - 60 lat stażu. W kuchni siedzi żona - starowinka 85 lat
      i trzęsącymi się, starymi dłoniami obiera kartofle. Stara jest,
      niedołężna więc wolno jej to idzie. Za stołem siedzi jej mąż -
      staruszek 90-cio letni. Pije herbatę, trzęsącą się ręką trzyma
      szklanicę więc więcej rozleje niż wypije. Nagle! - Dziadek odstawia
      szkalnkę chwyta ścierę i TRZASK babcię przez łeb zdzielił z
      krzykiem: Jak pomyślę, że nie byłaś dziewicą jak cię brałem za żonę,
      to mnie krew zalewa!!!!!!
    • achzyciemojezycie Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 23.02.19, 16:42
      Wiem, że odpowiadam na post sprzed 10 lat, ale sama mam teraz podobny problem. Jeśli to przeczytasz, to koniecznie daj znać, co u Ciebie, jak się sprawa potoczyła, czy już tak nie boli? Na wstępie chciałabym powiedzieć, że doskonale Cię rozumiem. Mnie okłamał mąż: po 5 latach dowiedziałam się, że obcował z różnymi kobietami, nawet przypadkowymi, a przed ślubem pytałam o te sprawy 2 razy: pierwszy raz, gdy był jeszcze moim chłopakiem, nie odpowiedział wprost, ale jego odpowiedź zabrzmiała tak, jakby był prawiczkiem, więc żyłam w wielkiej nieświadomości, drugi raz wróciliśmy do tematu w narzeczeństwie i wtedy przyznał mi, że to zrobił. Ubrał to w takie słowa, że myślałam, że to był tylko jeden raz, którego żałuje i nigdy już nie powtórzył tego samego błędu. Nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo, że nie będę jego pierwszą. Stwierdziłam wtedy, że to nie jest najważniejsze. Nawet mi imponowało to, że potrafił wyciągnąć wnioski z własnych błędów. Wyglądał nawet lepiej w moich oczach niż gdyby był prawiczkiem. To było coś super. Chwila słabości - spróbował seksu, odezwało się w nim sumienie, że to nie tak powinno wyglądać i się ogarnął. Generalnie oprócz tych dwóch baaardzo krótkich rozmów, nie wracaliśmy do tematu. Widziałam, że go to boli, że on nie chce do tego wracać, też nie widziałam sensu w roztrzasaniu tej sprawy. Poprostu dostałam informację, okej, żyjemy dalej, to niczego nie zmienia. Jednak rzeczywistość była inna, wzięliśmy ślub, no i teraz po kilku latach dowiedziałam się, że wtedy mnie okłamał. Dodam tylko, że dla mnie ta sfera jest bardzo ważna, w dniu ślubu byłam dziewicą. Jemu też na tym zależało, nie chciał seksu przed ślubem i to było bardzo piękne - wspólnymi siłami wytrwaliśmy w czystości. Niemniej boli mnie to, że tak paskudnie mnie okłamał, w tak bardzo ważnej dla mnie sprawie. Nie wiem, czy wyszłabym za niego, gdybym wtedy znała jego przeszłość. Kochałam go i kocham, więc pewnie olałabym to, jaki był kiedyś, raczej liczyłoby się to, jaki jest teraz..... Chociaż ciężko mi teraz ocenić na 100%, może jednak bym się rozmyśliła. Nie ma co gdybać, jestesmy małżeństwem, a mi jest cieżko. Najbardziej boli mnie to, że mnie okłamał. Nie można przecież budować związku na kłamstwie. To tak jakbym zamówiła sobie pyszne ciastko w kawiarnii, a dopiero po zjedzeniu go dowiedziałabym się, że na zapleczu kilka kobiet wylizywało z niego krem. Niby nie umrę od tego, ale niesmak pozostaje. Co innego gdybym świadomie zjadła oblizane ciastko - czego się nie zrobi dla miłości, co nie? PS Też mamy dzieci, jakby co, więc rozstania nawet nie biorę pod uwagę. Jakoś muszę z tym żyć. Napisz mi tylko prosze, jak sobie poradziłeś psychicznie. Pozdrawiam! :)
      • tapatik Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 24.02.19, 09:08
        Ja sam ze sobą przerobiłem kiedyś problem seksu przed małżeństwem i obecnie ten temat zlewam.
        Idź na terapię.
    • ktostamm Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 25.02.19, 20:10
      Ja nie wierzę w szczególności co kobiety piszą. Twoja kobieta cie oklamywala przez tyle czasu a byłeś z nią szczery. I masz prawo czuć się oklamany nadwyrezyla twoje zaufanie. Związki rodzinę nie buduje się nieszczerym wrażeniu,, świętej niejebliwej " to głównie coś co głównie się tobie w niej podobało. Je ciebie rozumiem doskonale.tez bym się źle czuła gdybym dowiedziała się po kilku latach że mnie partner oklamal w ważnej dla mnie sprawie. To.jest okropne i nikt nie ma prawa tak druga osoba manipulować bo to właśnie zrobiła zmanipulowala tobą. Natomiast to też nie jest powód do tego aby zakończyć małżeństwo od ciebie to zależy
      • tapatik Re: po 9 latach małżeństwa dowiedziałem się 25.02.19, 21:13
        Masz świadomość, że odpisujesz na 10-letni wątek, który ktoś radośnie wyciągnął, aby rozwiązać własny problem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka