rafost1 29.11.04, 10:31 po koncercie Wilków poszliśmy do Margharity, poprosiłem o zrobienie tzw. grzańca, kelner odpowiedział, że nie podają i zaproponował mi w zamian ciepłe piwo z zaplecza.... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
raskarba To przypomina mi pewien zart sprzed lat... 29.11.04, 14:58 choc widze, ze chyba nadal aktualny. Facet przyszedl do restauracji. Byl bardzo glodny. Wola kelnera i pyta, co moglby jak najszybciej dostac do zjedzenia. Kelner odpowiada: "Sucha bulke". "No to prosze, tylko blyskawicznie" - zamawia zdesperowany klient. Po jakims czasie klener przynosi bulke, ale jakas taka oslizla, nieapetycznie wygladajaca... Facet zdenerwowany pyta z pretensja w glosie: "A co ta bulka jakas taka podejrzana ?" Kelner zbulwersowany krzyczy: "Panie, o co panu chodzi. Przeciez mialo byc szybko. Wiec biegam jak szalony: w lewej rece taca, w prawej rece taca, bulka pod pacha, to jak sie czlowiek mial nie spocic ?" Odpowiedz Link Zgłoś
malywroc Re: To przypomina mi pewien zart sprzed lat... 30.11.04, 18:22 Chyba już minoł okres kiedy w tym lokalu można było tanio i dobrze zjeść. Teraz jest drogo i ..... małosmacznie. Jak widać na przykładzie powyżej lokal nie jest w stanie dostosować się do rynku. szkoda Odpowiedz Link Zgłoś
bmwariat Re: To przypomina mi pewien zart sprzed lat... 02.12.04, 12:40 Dlatego lokal mieszczący się pod Margheritta ma wysmienite i tanie jedzenie:) Odpowiedz Link Zgłoś
bmwariat Re: To przypomina mi pewien zart sprzed lat... 02.12.04, 12:41 Chyba o nim pamiętacie jeszcze? Moje ulubione danie to żurek z jajkiem i kiełbasa...dzizus..ale jestem głodny.. Odpowiedz Link Zgłoś
raskarba Pod Margheritta... 02.12.04, 14:40 A jak sie nazywa ten lokal pod "Margheritta" ? Tyle razy nazwa sie zmieniala od tzw. "moich czasow", ze sie pogubilem. Odpowiedz Link Zgłoś
bmwariat Re: Pod Margheritta... 02.12.04, 16:13 Słoneczko:))Restauracja?Czy jadłodajnia...nie wiem, ale na bank Słoneczko:) Odpowiedz Link Zgłoś
raskarba Re: Pod Margheritta... 02.12.04, 16:46 Ciekawe. Wobec tego moze powrocili do starej nazwy. A to, ze tam daja dobre jadlo to mial byc zart, czy na powaznie ? Odpowiedz Link Zgłoś
bmwariat Re: Pod Margheritta... 03.12.04, 05:47 Poważnie...naprawde dobre jedzenie tam jest i tanie, ale jak na typową jadłodajnie, nie licz że znajdziesz tam jakieś wyszukane dania Odpowiedz Link Zgłoś
buksy Re: Pod Margheritta... 03.12.04, 23:02 dobre moze i tak ....ale nie ma co ukrywac mam pewna "taka niesmialosc" z korzystania z tego przybytku...niestety sporzywanie posiłków obok usmarkanych współbiesiadników lub tez niezbyt pachnacych nie jest zachęcajace..i odrazu mowię że to może jest ok 10% klientów ale jak dla mnie i tak za dużo... Odpowiedz Link Zgłoś
raskarba "Sloneczko" 03.12.04, 23:39 No tak, usmarkani klienci w jakimkolwiek przybytku gastronomicznym nie przysparzaja nikomu apetytu... Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
lachien Re: brak grzanego piwa w Marghericie 02.12.04, 12:16 Normalnie tragedia. Było zamówić lane kluchy i zupę truskawkową. Albo danie dnia, w skład którego jako główny składnik wchodzi ów kelner. Kurna - niedługo zimnego nie będą mieli. Albo pizzę zjesz, jak sam sobie upieczesz. I jak tu nie lubić gołąbków. Odpowiedz Link Zgłoś
morfinka_12 mi ten lokal całkowicie nie pasuje 02.12.04, 12:46 Coś takiego ma w sobie że mnie wkurza jego istnienie nawet. Nie przepadam za uczęszczaniem tam. swoją drogą to z rok temu byłem ostatnio. Odpowiedz Link Zgłoś
lachien Re: brak grzanego piwa w Marghericie 02.12.04, 12:52 He he Morfina, to dlaczego tam bywasz. Olej to szerokim łukiem. Mistrzyni sługą Twym pokornym jestem Odpowiedz Link Zgłoś
lachien Re: No przeca mówię że nie bywam 02.12.04, 12:58 Nie bywasz , a jednak gołąbki jadłaś. Skąd to wiem - Lolo powiedział, a Lolo wszystko wie. Mistrzyni sługą Twym pokornym jestem Odpowiedz Link Zgłoś
lachien Re: brak grzanego piwa w Marghericie 02.12.04, 13:02 No dawaj Morfina, daj się wciągnąć w dysputę. Odpowiedz Link Zgłoś
morfinka_12 Z miłą chęcią ale zaraz spadam sprzed kompa. 02.12.04, 13:27 Lolo, lachien, maly wroc, mawe1 i innych pozdrawiam do jutra Odpowiedz Link Zgłoś
lachien Re: brak grzanego piwa w Marghericie 02.12.04, 13:41 Oj Morfinka, Lolo to wytwór moich imaginacji. Ale miło mu. Odpowiedz Link Zgłoś
malywroc Re: brak grzanego piwa w Marghericie 04.12.04, 20:30 a'propos niemilych współbiesiadników to kiedyś wam opisze sytuację z baru podobnej kategorii z wrocławia.Historia jest długa a teraz nie mam czasu, ale kiedyś na pewno. Ja jak o tym myśle to mnie ciagnie na wymioty dobra może dam radę: plan akcji: Bar DUET na Pułaskiego we wrocławiu, anjbardzie podły z podłych barów w jakich jadałem, choć mają zajebis..te zakarpackie. jak tam jesz to musiszz stosować się do zasady: PATRZ W TALERZ I NIGDZIE INDZIEJ!!!!! NIE DAJ BORZE NA INNEGO KONSUMENTA!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
malywroc Re: brak grzanego piwa w Marghericie 04.12.04, 20:36 a'propos niemilych współbiesiadników to kiedyś wam opisze sytuację z baru podobnej kategorii z wrocławia.Historia jest długa a teraz nie mam czasu, ale kiedyś na pewno. Ja jak o tym myśle to mnie ciagnie na wymioty dobra może dam radę: plan akcji: Bar DUET na Pułaskiego we wrocławiu, anjbardzie podły z podłych barów w jakich jadałem, choć mają zajebis..te zakarpackie. jak tam jesz to musiszz stosować się do zasady: PATRZ W TALERZ I NIGDZIE INDZIEJ!!!!! NIE DAJ BORZE NA INNEGO KONSUMENTA!!!!!!! pewnego upalnego dnia w środku lata przyszedłaem na moje ukochane zakarpackie i jak zwykle stosując się do wspomnianej zasady na nikogo nie spojrzałem. Po kilku zjedzonych kawałkach nie wytrzymałem i spojarzem na osobę obok. Po dłuższej chwili dopiero rozpoznałem ze to kobieta. Pomimo pogody miała na sobie dwie zimowe kurtki, a spod nich wystawał jej gruby sweter. wszystko mailo taki sam kolor - kolor brudu. Smierdziala tak niesamowicie, że nie dało się wytrzymać. Wcześniej nie zwróciłem na to uwagi, bo tam zaawsze śmierdzi. Ta kobieta jednak była wyjątkowa. Nie jadła, nie piła, tylko bezładnie machała łyżką w zupie i wydobywała z siebie głos przypominający ostatnie tchnienie zdziczałego psa. Animuszu dodawał jej piekny "paw" który idealnie do niej pasował tworząc coś w rodzaju osobliwej biżuterii. Od tamtej pory moja noga nie przekroczyła Baru Duet przy Pułaskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
raskarba No to ja tez wam cos opowiem... 05.12.04, 05:13 Swego czasu, w latach studenckich chadzalismy z kumplami do pewnego baru prawie naprzeciwko Collegium Novum przy Plantach (nazwa baru uleciala mi juz z pamieci). Pewnego razu, na poteznym kacu udalismy sie tam i zamowilismy wczesny obiadek. Wyboru praktycznie nie bylo zadnego (rok 1981), wiec praktycznie wszyscy jedli to samo. Kupilem zupke, leniwe i kefirek ,i udalem sie do stolika. Postawilem tam wszystko, teczke polozylem obok i wrocilem po sztucce. Podchodze do stolika, a tam ku mojemu zdumieniu jakis facio sie rozsiadl i palaszuje moja zupe. Wkurzylem sie poczatkowo, ale wygladal na zabiedzonego i bezdomnego, wiec sobie pomyslalem, ze pewnie nie ma za co sobie kupic zarcia i niech mu tam bedzie. Jakos to odzaluje... Przysiadlem sie wiec z drugiej strony i zlapalem sie za swoje leniwe. Facet popatrzyl na mnie z niemym oburzeniem, ale spiorunowalem go wzrokiem, bo co on sobie wyobraza ! Nie dosc, ze zakosil mi zupe, to jeszcze ma czelnosc takim wzrokiem nnie obrzucac! Wsunalem leniwe, ze az trzesly mi sie uszy, popilem z ulga kefirkiem. Wstaje i siegam po torbe, a tu torby nie ma ! O kurza twarz, pomyslalem, facet zasunal mi jeszcze i teczke z ksiazkami ! Tego juz za wiele. Juz zamierzalem mu wygarnac, gdy... katem oka zauwazylem cos niepokojacego - przy nastepnym stoliku stala nieruszona zupka, leniwe i kefirek, a pod spodem lezala sobie moja torba... Odpowiedz Link Zgłoś