Dodaj do ulubionych

Dobrze bylo...

17.11.05, 00:53
"Polska - Estonia: Dublerzy się spisali

Piłkarska reprezentacja Polski pokonała Estonię 3:1 (1:0) w meczu towarzyskim
rozegranym na stadionie w Ostrowcu Świętokrzyskim.


Pierwsze minuty należały do polskiej reprezentacji. Gracze nie stanowiący
trzonu drużyny narodowej chcieli pokazać się selekcjonerowi Pawłowi Janasowi.
Od razu też zepchnęli rywali do defensywy, a w 8. minucie objęli prowadzenie.

Po faulu na Sebastianie Mili rzut wolny sprzed pola karnego wykonywał Mariusz
Lewandowski. Po jego strzale piłka odbiła się od słupka i wpadła do
estońskiej bramki. To pierwszy gol gracza Szachtara Donieck z drużynie
narodowej.

Prowadzenie uspokoiło gospodarzy. Polacy zwolnili tempo i starali się
kontrolować grę w środku pola. Ponieważ zaś Estończycy nie bardzo kwapili się
z atakami, mecz stracił na atrakcyjności.

W ostatnich minutach pierwszej połowy goście nieco przyśpieszyli. W 38.
minucie po strzale z rzutu wolnego Teeta Allasa byli bliscy wyrównania. W
odpowiedzi Damian Gorawski trafił w słupek bramki rywali. Do szatni gracze
jednak schodzili przy wyniku 1:0 dla Polski.

W drugiej połowie na boisko weszli kolejni polscy napastnicy: debiutujący
Grzegorz Piechna oraz Ireneusz Jeleń. Początkowo jednak ich wejście nie
zmieniło obrazu gry. W meczu więcej było chaosu niż piłkarskiej finezji.

W 57. minucie po kolejnym rzucie wolnym padła druga bramka dla Polski.
Szczęśliwym strzelcem był Sebastian Mila, dla którego było to drugie
trafienie w reprezentacyjnym trykocie w odstępie czterech dni. Chwilę później
goście mogli zmniejszyć rozmiary porażki, ale Wojciech Kowalewski, który
zmienił po przerwie Jerzego Dudka, nie dał się zaskoczyć.

Dziesięć minut później gościom udało się strzelić bramkę kontaktową. Błąd
popełnił Arkadiusz Głowacki, który chwilę wcześniej wszedł na boisko. Piłkę
przejął Tarmo Neemelo, podał ją do Ingemara Teevera, a ten z bliska
zmniejszył rozmiary porażki.

W 86. minucie błysnął niewidoczny do tej pory Piechna. Po błędzie Enara
Jaagera napastnik Korony Kielce przejął piłkę w polu karnym, przełożył ją na
prawą nogę i pokonał Pooma. To pierwszy gol debiutującego Grzegorza Piechny w
reprezentacji, który przypieczętował zwycięstwo nad Estonią 3:1.

Polska - Estonia 3:1 (1:0)
Bramki: Mariusz Lewandowski (8 min.), Seabstian Mila (57 min.), Grzegorz
Piechna (87 min.) - Ingemar Teever (68 min.).

Żółte kartki: Marcin Wasilewski (Polska); Aleksandr Dmitrijev (Estonia)
Sędzia: Jouni Hyytia (Finlandia). Widzów: 8,5 tys.

Polska: Jerzy Dudek (46-Wojciech Kowalewski) - Marcin Wasilewski, Bartosz
Bosacki (62-Arkadiusz Głowacki), Mariusz Lewandowski, Marcin Adamski - Damian
Gorawski, Piotr Giza (82- Dariusz Dudka), Sebasitan Mila, Marcin Kaczmarek
(46-Ireneusz Jeleń) - Marek Saganowski (72-Przemysław Kaźmierczak), Paweł
Brożek (46-Grzegorz Piechna).

Estonia: Mart Poom - Teet Allas, Andrei Stepanov (16-Enar Jaager), Raio
Piiroja, Dimitri Kruglov - Ingemar Teever (81-Jurgen Kuresoo), Aleksandr
Dmitrijev, Martin Reim (54-Taavi Rahm), Joel Lindpere, Sergei Terehhov -
Tarmo Neemelo".
Obserwuj wątek
    • buksy eee tam dobrze... 17.11.05, 09:45
      ...ciągle czekam na godnych rywali a nie 3 ligę światową, przecież ci estończycy byli cieniutcy że strach a i tak jak przycisneli w II poł. to bramę zdobyli.
      • monika.dk Re: eee tam dobrze... 17.11.05, 23:22
        podobno daaawno już nie było tyyyle ludzi na stadionie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka