kszo.pany
24.10.06, 18:18
Obława jak na mordercę
OSTROWIEC. Uzbrojeni po zęby policjanci w brawurowej akcji zatrzymywali w
Ostrowcu 44-latka podejrzanego o zabójstwo.
Mówił, że żywcem się nie da wziąć, ponoć szukał kontaktu, by kupić pistolet
albo dynamit. Ale, gdy do domu na przedmieściach Ostrowca wbiegli
antyterroryści, 44-latek był zbyt zaskoczony, żeby stawiać opór.
Mężczyzna, znakomicie znany ostrowieckiej policji, ostatnio pracował w
Warszawie. 49-letni sąsiad załatwił mu tę robotę - razem pracowali na
budowach w stolicy, razem też mieszkali w domku campingowym na warszawskiej
Ochocie.
- Ciało 49-letniego mężczyzny znalazł 8 września recepcjonista z tego
ośrodka - opowiada Dorota Tietz z Komendy Rejonowej Policji Warszawa III. 49-
latek był zmasakrowany, zaś o to, że tak dotkliwie go skatował, policjanci
podejrzewali właśnie jego 44-letniego współlokatora. Tyle że ten zapadł się
pod ziemię.
- Deptaliśmy mu po piętach, już nieraz było tak, że dosłownie mijaliśmy się z
nim o włos - opowiada oficer operacyjny ostrowieckich służb kryminalnych. Gdy
w sobotę policjanci dostali wiadomość, że zbieg może się ukrywać w domu na
przedmieściach, dokładnie się przygotowali do działań. Urządzili obławę jak
na niebezpiecznego mordercę.
- Poprosiliśmy o pomoc brygadę antyterrorystyczną, zabraliśmy też karetkę.
Mogło być bardzo niebezpiecznie - opowiada podinspektor Sławomir Szymański,
szef ostrowieckich kryminalnych, a jeden z oficerów dodaje: - Dochodziły do
nas informacje, że 44-latek twierdzi, iż żywy się nie podda, a także że
próbuje kupić w mieście pistolet i dynamit. Mogło być gorąco.
W niedzielę rankiem przed dom na peryferiach Ostrowca podjechało kilka
radiowozów - antyterroyści, ostrowieccy kryminalni i ich koledzy z Komendy
Wojewódzkiej w Kielcach. Pierwsi weszli „atecy”, czyli antyterroryści.
Błyskawicznie położyli na ziemi tych, których znaleźli w domu. Także 44-latka
w bieliźnie. Nie zdążył nawet mrugnąć, a już leżał twarzą do podłogi, z
rękami skutymi kajdankami na plecach.
44-latek na dobry początek trafił na policyjny dołek do Kielc, a stąd do
Aresztu Śledczego. Do odsiedzenia ma jeszcze dwa lat więzienia, które dostał
za przestępstwa przeciwko mieniu. Jeśli dojdzie do tego także zarzut
zabójstwa, grozić mu będzie nawet dożywocie.
Sylwia BŁAWAT, blawat@echodnia.eu